Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#51 2005-09-28 12:23:06

sister
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

Obłuda?

Oj Moniczko, chyba nie uważasz, że życie niechcianej panny potrafi dać więcej szczęścia niż bycie z innym człowiekiem, choćby i nawet bez miłości? Każdy z nas potrzbuje drugiej osoby i poczucia przynależności do kogoś, nie wspomnę już o sprawach cielesnych i posiadaniu dzieci. To wszystko właśnie można stracić, mając przekonanie, że życie z mężczyzną bez miłości jest obłudą. Weźmy też pod uwagę tamte czasy... Czy łątwo było o miłość w sytuacji, gdy z mężczynami wymieniało się tylko zdawkowe uprzejmości, a takie przyjemności jak trzymanie się za rękę, pocałunki, bliskość ogólnie, były zakazane?
Ja tam nie jestem ani romantyczką, ani realistką, nie o to tutaj chodzi... w przypadku Charlotty postąpiłabym podobnie, nie ma się co oszukiwać. Strach przed samotnąścią i potrzeba bliskości drugiego człowieka, choćby kretyna, z pewnością by zwyciężyła.

Offline

 

#52 2005-09-28 15:35:17

Admete
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

Świetnie ujęłaś to, co ja próbowałam wcześniej dosyć nieudolnie przekazać. :-) Myślę, ze właśnie chęć posiadania własnej rodziny i własnego miejsca w swiecie było dla Charlotty istotne. Miałam też wspomnieć o dzieciach - pragnienie posiadania własnych dzieci może być w pewnym momencie dosyć silnym uczuciem.


“What makes us human is that we care--and because we care, we never stop trying,"

Commander Jeffrey Sinclair / Babylon 5

Offline

 

#53 2005-09-28 16:44:35

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

I z takim uzasadnieniem jakie zaprezentowała nam Sister całkowicie się zgodze. Wprawdzie feministki mawiają: W dobie wibratorów i banków spermy, kobieta potrzebuje mężczyzny jak ryba roweru, chyba wszystkie wiemy, że obecność drugiego człowieka jest szczególnie dla nas - kobiet - niezbędna. Chociaż nadal uważam, że jest to pewien objaw strachu przed życiem, można zbudować szczęśliwy związek bez miłości i nie stracić szacunku do samej siebie. Często bywa on nawet dużo trwalszy niż ten oparty na miłości. Jak to Napisał Moliere "Z wszystkich rzeczy wiecznych, miłość trwa najkrócej" big_smile


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#54 2005-09-28 17:13:24

caroline
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

A rozwódka brzmi już inaczej niż panna big_smile

Żartujesz Aine, ale coś w tym jest, może dlatego tak szybko zdobywa u nas popularność określenie singiel/singielka. Niestety niektórzy ze strachu przed etykietką "panny" ładują się w związki jakiekolwiek.

Offline

 

#55 2005-09-28 17:28:09

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

Byle jak, byle kto, byle by było.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#56 2005-09-28 22:26:49

fringilla
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

Któraś z koleżanek Ani Shirley, nie pamiętam która, mówiła, że najlepiej być wdową: bo zostać starą panną to wstyd, mąż to zawsze ryzyko, bo nie wiadomo jaki się trafi, więc najlepiej być wdową.


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#57 2005-09-28 23:41:32

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

Któraś z koleżanek Ani Shirley, nie pamiętam która, mówiła, że najlepiej być wdową: bo zostać starą panną to wstyd, mąż to zawsze ryzyko, bo nie wiadomo jaki się trafi, więc najlepiej być wdową.

lol lol lol


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#58 2005-10-01 14:36:32

moniczek
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

Ale się rozpętała dyskusja... Ja jednak cały czas obstaję przy swoim. Po prostu wierzę w przeznaczenie – na każdego czeka ta jedyna wymarzona osoba, niezależnie od tego czy trafimy na nią w wieku 15 czy 40 lat. A jeśli chodzi o miłość cielesną i posiadanie dzieci – wyobrażacie sobie „kochać się” bez miłości?... Bo ja nie... I podtrzymuję swoją opinię o obłudzie – związek bez miłości, czy choćby wzajemnego szacunku, w którym na dodatek pojawia się dziecko??? Co przekazać takiemu dziecku, bo nie słowa są najważniejsze w jego wychowaniu, tylko postawa i własny przykład rodziców. Dziecko słucha, ale przede wszystkim obserwuje. Chciałybyście, żeby wzorcem dla niego był związek podobny do małżeństwa Colinsów. Rozumiem chęć posiadania dziecka jak nikt inny (miałam dużo przykrych przejść z ciążą), ale mieć je tylko po to żeby zaspokoić swoje potrzeby – tego nie rozumiem. Trzeba mieć podstawę – nie tylko materialną, ale też świadomość, że jesteśmy w stanie zapewnić potomkowi wszystko, czego potrzebuje.
Ja wierzę nie tylko w taką miłość „od pierwszego wejrzenia”, szaleńczą i w ogóle... Miłość może przyjść stopniowo, narodzić się z wzajemnego szacunku, wspólnych upodobań, przyjaźni. I nie przekreślam związków zrodzonych właśnie z takich pobudek, ani takich, w których nie ma miłości, a jest wzajemne oddanie, zaufanie, szcunek. Jedynie mówię „nie” takim związkom, jak właśnie Charlotty z Collinsem – tego nie jestem w stanie zrozumieć i to jest dla mnie obłuda. Ona chciała jedynie wygody, tak przynajmniej sądzę, a o szacunku czy wzajemnych zainteresowaniach raczej nie było mowy.
I wolałabym być samotna do końca życia niż trwać i męczyć się w takim związku jak Charlotta... Naprawdę...

Offline

 

#59 2005-10-01 16:36:14

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

A ja jestem przekonana, że Charlotta znalazła później swoje szczęście. Dla nas Collins to wołek zbożowy, ale wydaje mi się, że w 4 ścianach Collins byłby człowiekiem z którym można się dogadać. Każdym mężczyzną można odpowiednio pokierować. Wystarczy znaleść do niego kluczyk. A Charlotta była zbyt inteligentna aby sobie nie poradzić. Z czasem pewnie i ta miłość przyszła. Nie wielka, płonąca i gwałtowna, ale jakaś.Mmoże i dla nas byle jaka. Ale nie nam to osądzać.
Przypatrz się panu i pani Bennet. Wielka miłość. I jak się skończyła? On kompletnie jej nie szanował, obrażał na każdym kroku, a ona była tak głupia, że nawet tego nie dostrzegała. Jaki oni dawali wzór dla swoich córek? Widząc, a przede wszystkim rozumiejąc, że przez całe dzieciństwo słyszały zawoalowane, ale obraźliwe teksty ojca wobec matki. Że ojciec ciągle obraża, lekceważy i wyśmiewa się z niej i młodszych sióstr? Czy to jest wzór rodziców? A przecież pobrali się z "wielkiej miłości".


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#60 2005-10-01 16:37:27

fringilla
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

Alleluja!!

Ale nadal uważam, że postępowanie Charlotty nie powinno być ocenianie z dzisiejszej perpsktywy.


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#61 2005-10-01 19:25:24

Maryann
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

Patrząc na dzieje małżeństwa państwa Bennetów nie wiem, czy to co ich łączyło, to mogła być miłość (nawet na początku).
Pani Bennet nie wygląda mi na szczególnie romantyczną osobę. Dla niej raczej liczą się pozory i efekt końcowy - jak w przypadku małżeństwa Lidii.
Natomiast w przypadku jej męża prędzej chyba uwierzyłabym w jakiś rodzaj oczarowania, niż w głęboką miłość. Jak to napisała JA - "urzeczony młodością, urodą i pozorami pogody ... poślubił kobietę o miernym rozumie i ciasnym umyśle" i na pewno tego żałował, a jego bezustanny sarkazm i kpiny z żony i młodszych córek to jakaś forma rekompensaty.
Pani Bennet musiała być rzeczywiście bardzo ładną kobietą, skoro nawet po dwudziestu kilku latach małżeństwa mąż (żartobliwie, co prawda) zastanawia się, czy to sensowne, aby spotykała się z Bingleyem, bo on gotów wybrać ją, zamiast jednej z córek.
Ten wywód nie wyjaśnia tylko jednego - jak tak inteligentny człowiek mógł nie poznać się na swojej przyszłej żonie, skoro nie był zakochany?

Offline

 

#62 2005-10-01 20:01:03

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

No i to się sprowadza do tego, że miłość raczej utrudnia życie big_smile
A tak poważniej, jak często myli się zauroczenie z miłością? Chociaż tutaj też zawsze się zastanawiałam. I zawsze dochodziłam do wniosku, że to się nie trzyma kupy, Po prostu JA zmaściła sprawę.
W dzisiejszych czasach łatwiej o pomyłkę. Pani Bennet (Autokorekta :evil: :evil:) mogła go całkowicie otumanić. Mogliby spędzać godziny w zupełnie inny sposób. W łózku wcale nie musieliby rozmawiać. Mogliby więc w sumie zamienic zaledwie kilka zdań. Jakoś bayłabym skłonniejsza uwierzyć w taką pomyłkę.
Ale w czasach JA, gdzie rozmowa była podstawą flirtu, kiedy wymiana myśli - czy słownie, czy listownie - była nieunikniona - taki brak inteligencji, manier i ogólną powierzchowność - nie możnaby ukryć.
Tak więc pan Bennet musiał przebyć bardzo poważny wypadek, uszkodzenie głowy itp. A może było tak jak w piosence "O Ziuta" Dudiego? big_smile :evil: :evil:


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#63 2005-10-01 23:06:09

fringilla
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"


Ten wywód nie wyjaśnia tylko jednego - jak tak inteligentny człowiek mógł nie poznać się na swojej przyszłej żonie, skoro nie był zakochany?

Miłośc jest ślepa - oczarowanie tym bardziej. A wtedy często szybko finalizowało sie sprawy - chociażby państwo Croft z "Perswazji".


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#64 2005-10-02 09:03:57

moniczek
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

A ja jestem przekonana, że Charlotta znalazła później swoje szczęście. Dla nas Collins to wołek zbożowy, ale wydaje mi się, że w 4 ścianach Collins byłby człowiekiem z którym można się dogadać. Każdym mężczyzną można odpowiednio pokierować. Wystarczy znaleść do niego kluczyk. A Charlotta była zbyt inteligentna aby sobie nie poradzić. Z czasem pewnie i ta miłość przyszła. Nie wielka, płonąca i gwałtowna, ale jakaś.Mmoże i dla nas byle jaka. Ale nie nam to osądzać.
Przypatrz się panu i pani Bennet. Wielka miłość. I jak się skończyła? On kompletnie jej nie szanował, obrażał na każdym kroku, a ona była tak głupia, że nawet tego nie dostrzegała. Jaki oni dawali wzór dla swoich córek? Widząc, a przede wszystkim rozumiejąc, że przez całe dzieciństwo słyszały zawoalowane, ale obraźliwe teksty ojca wobec matki. Że ojciec ciągle obraża, lekceważy i wyśmiewa się z niej i młodszych sióstr? Czy to jest wzór rodziców? A przecież pobrali się z "wielkiej miłości".

Może i Charlotta znalazła szczęście (a przynajmniej zadowolenie ze swojej sytuacji), ale mi cały czas nie o to chodzi, tylko o powód zawierania małżeństwa. Jeżeli od samego początku brakuje tego, co być powinno (miłość, szacunek, itd....) to po co się pobierać? A jeśli chodzi o "wielką miłość" od początku, jak napisałaś, która się kończy - to już zupełnie inna sprawa. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, że uczucie przeminie, nikt tego nie zakłada - ludzie pobierają się bo się kochają i już. Chcą być ze sobą. Oczywiście, że Bennetowie nie byli idealnym wzorcem dla swoich córek, a Charlota mogła w przyszłości znaleźć miłość i szczęście (cały czas jakoś to jednak do mnie nie trafia wink ) u boku Colinsa. Ale to też są spekulacje i przewidywania, które na początku są niewiadomą. A mi cały czas chodzi o pobudki do zawierania małżeństwa. Bo czy o to chodzi, żeby "dogadać się" z mężczyzną z którym spędzamy życie...

Offline

 

#65 2005-10-02 09:50:23

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

Człowiek jest zwierzęciem stadnym. Każdy chce mieć tą drugą osobę, przyjaciela. PO co zawieramy małżeństwa? Aby móc przebywać, mieszkać z bliską osobą. A przecież miłość ma rózne oblicza. Jedną z nich jest przyjaźń, uczucie dużo silniejsze niż miłość jako taka. Jeśli małżeństwo ma takie podstawy jest dużo trwalsze, a miłość "tradycyjna" (big_smile) przychodzi z czasem.
Obserwuję małżeństwa koleżanek. Jedna, która z "wielkiej miłości" była w wielkim konflikcie z rodzicami, wyszła za mąż wbrew nim. Rzuciła dla ukochanego wszystko, teraz od 2 lat trwa sprawa rozwodowa. I dokładnie tyle samo nie widziała swojego obecnie 5-letniego synka ( nasze sądownictwo i prawo sa tak naprawdę strasznie ograniczone sad )

Nie, nadal uważam, że Charlotta bała się obstawiać wysokie stawki w tej grze, ale za to jej małżeństwo mogło się okazać dużo szczęśliwsze niż np Jane (bo Lizzy to nie dotyczy. Pan Darcy jest ideałem bez skazy, czyż nie?? lol lol )


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#66 2005-10-02 15:04:54

MartyK
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

pani Bennet wymiata:D

"my dear mr. bennet!!!!!!!!" lol

Offline

 

#67 2005-10-02 19:58:35

caroline
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

Wydaje mi się, że w życiu Jane Austen był taki epizod: zgodziła się wyjśc za mąż za jakiegoś zamożnego człowieka, a potem zmieniła zdanie. Rozterki Elżbiety i Charlotty nie były jej więc obce. Może ktoś wie na jakim etapie jej życia miało to miejsce, mogłybyśmy porównać z czasem powstania "Dumy... "

Offline

 

#68 2005-10-02 20:12:59

caroline
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

Hmmm, znalazłam co trzeba w naszych artykułach, coś zabawnego a jednocześnie zaskakującego (zawsze utożsamiałam Jane z rozsądnymi bohaterkami jej powieści).
Przeczytajcie same:

2 grudnia 1802 r., kiedy Jane i Cassandra odwiedziły państwa Bigg w Manydown (niedaleko rodzinnego Steventon), Harris Bigg-Wither, młodszy od Jane o 6 lat, oświadczył się młodszej z sióstr. Dziwić może, że oświadczyny zostały przyjęte przez Jane, mimo że go nie kochała. Następnego dnia, po głębszym przemyśleniu zaistniałej sytuacji, siostry niespodziewanie zjawiły się na probostwie w Steventon, gdzie funkcję proboszcza parafii pełnił teraz ich brat James, prosząc go o pomoc w jak najszybszym opuszczeniu tej okolicy, powrocie do Bath jeszcze tego samego dnia. W taki sposób zaręczyny zostały natychmiastowo zerwane.

Offline

 

#69 2005-10-02 20:13:35

fringilla
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

Strach przed samotnością moze być bardzo silnym bodźcem. Nawet dzis, a co dopiero w tamtych czasach, kiedy kobiety były zalezne od mężczyzn? Collinsem przynajmniej mozna było w miare łatwo kierować wink
Dziś czasy są zupełnie inne - jesteśmy wykształcone, niezależne, samodzielne, a i tak wiele z na, idę o zakład, podziela lęki Bridget Jones, że koniec koniec umrze w osamotnieniu i znajdą ja dopiero przywabieni smrodem śasiezi, albo pożrą jej własne psy. Czy to dlatego stare panny na ogół mają koty? wink


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#70 2005-10-03 10:01:14

agnes_13
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

TAk!!! Myślę że mają nadzieję że koty się nie połakomią lol


Agnes

Offline

 

#71 2005-10-03 11:59:28

sister
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

Ale się rozpętała dyskusja... Ja jednak cały czas obstaję przy swoim. Po prostu wierzę w przeznaczenie – na każdego czeka ta jedyna wymarzona osoba, niezależnie od tego czy trafimy na nią w wieku 15 czy 40 lat. A jeśli chodzi o miłość cielesną i posiadanie dzieci – wyobrażacie sobie „kochać się” bez miłości?... Bo ja nie... I podtrzymuję swoją opinię o obłudzie – związek bez miłości, czy choćby wzajemnego szacunku, w którym na dodatek pojawia się dziecko??? Co przekazać takiemu dziecku, bo nie słowa są najważniejsze w jego wychowaniu, tylko postawa i własny przykład rodziców. Dziecko słucha, ale przede wszystkim obserwuje. Chciałybyście, żeby wzorcem dla niego był związek podobny do małżeństwa Colinsów. Rozumiem chęć posiadania dziecka jak nikt inny (miałam dużo przykrych przejść z ciążą), ale mieć je tylko po to żeby zaspokoić swoje potrzeby – tego nie rozumiem. Trzeba mieć podstawę – nie tylko materialną, ale też świadomość, że jesteśmy w stanie zapewnić potomkowi wszystko, czego potrzebuje.
Ja wierzę nie tylko w taką miłość „od pierwszego wejrzenia”, szaleńczą i w ogóle... Miłość może przyjść stopniowo, narodzić się z wzajemnego szacunku, wspólnych upodobań, przyjaźni. I nie przekreślam związków zrodzonych właśnie z takich pobudek, ani takich, w których nie ma miłości, a jest wzajemne oddanie, zaufanie, szcunek. Jedynie mówię „nie” takim związkom, jak właśnie Charlotty z Collinsem – tego nie jestem w stanie zrozumieć i to jest dla mnie obłuda. Ona chciała jedynie wygody, tak przynajmniej sądzę, a o szacunku czy wzajemnych zainteresowaniach raczej nie było mowy.
I wolałabym być samotna do końca życia niż trwać i męczyć się w takim związku jak Charlotta... Naprawdę...

No tu się nie zgodzę. Masz co prawda większe doświadczenie jak sądzę, ale powiem tylko jedno. Znam wiele związków, w których o ślubie zadecydowała ciąża. Są to jednak związki szczęśliwe, mimo, że decyzja o ich zawarciu bywała podejmowana dość hmmm... prędko i nieprzemyślanie. Wszystko zależy od dobrych chęci. Jedno jest pewne. Choć Collins jest próżny i ograniczony umysłowo, intelektualnie niedorozwinięty itp. jasno jest powiedziane, nie jest to człowiek zły. Nawet z kimś takim można stworzyć dobry związek oparty na zaufaniu i bezpieczeństwie. Z pewnością nie skrzywdziłby swojej żony, i miomo wielu wad potrafiłby szanować ją i na swój sposób kochać. A jest to już naprawdę dobra podstawa, aby partnerka odwzajemniła mu się tym samym.

Czy "kochać się" bez miłości oznacza jednym słowem sex? Poważnie, z ręką na sercu, żadna z Was nigdy nie sypiała z facetem z którym nic Was nie łączyło oprócz pożądania? Ale szczerze proszę...[/b]

Offline

 

#72 2005-10-03 13:34:11

Anonymous
Gość

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

Sprawa małżeństwa Collinsów, jak i Bennetów, to świetny temat do
porównań! Według mnie, wszystkie powyższe uwagi mają w sobie wiele
racji, bo taka mistrzyni codziennego życia, jak JA, potrafiła opisać je
w tylu sytuacjach, ukazując zarazem wszelkie niuanse poszczególnych
charakterów, że można komentować bez końca. Jednym słowem, nikt
nie jest DOSKONAłY! Ale jeszcze jedno, ludzie z biegiem lat też się
zmieniają! Miałam parę koleżanek, które po kilkunastu latach stawały się
tak nieznośne, że musiałam z nimi zerwać. Nie było nawet kłótni, konkretnego powodu, tylko po prostu życie i choroby je 'wykrzywiły'.
I podobnie stało się tak po części z panem Bennet, Charlottą, nie wspominając innych bohaterów, którzy rozczarowani zgorzknieli nieco, stali się bardziej cyniczni, momentami nawet robili 'na złość' innym
bliskim osobom. Pan Bennett wręcz w tym przodował, Charlotta może
mniej, ale zwróćcie uwagę na jej uszczypliwe uwagi o kawalerach
w licznych dialogach z Elizabeth. Nawet Charlotta nie szczędziła jakże
'mądrych' uwag o samej Jane, która ciagle sprawiała wrażenie 'nieobecnej
i wręcz chłodnej! Nieraz raziła Elizabeth tymi uwagami, to wyobrażcie
sobie, jak użyteczna musi być ta 'cecha' dla Collinsa!

 

#73 2005-10-05 13:55:41

moniczek
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

Ale się rozpętała dyskusja... Ja jednak cały czas obstaję przy swoim. Po prostu wierzę w przeznaczenie – na każdego czeka ta jedyna wymarzona osoba, niezależnie od tego czy trafimy na nią w wieku 15 czy 40 lat. A jeśli chodzi o miłość cielesną i posiadanie dzieci – wyobrażacie sobie „kochać się” bez miłości?... Bo ja nie... I podtrzymuję swoją opinię o obłudzie – związek bez miłości, czy choćby wzajemnego szacunku, w którym na dodatek pojawia się dziecko??? Co przekazać takiemu dziecku, bo nie słowa są najważniejsze w jego wychowaniu, tylko postawa i własny przykład rodziców. Dziecko słucha, ale przede wszystkim obserwuje. Chciałybyście, żeby wzorcem dla niego był związek podobny do małżeństwa Colinsów. Rozumiem chęć posiadania dziecka jak nikt inny (miałam dużo przykrych przejść z ciążą), ale mieć je tylko po to żeby zaspokoić swoje potrzeby – tego nie rozumiem. Trzeba mieć podstawę – nie tylko materialną, ale też świadomość, że jesteśmy w stanie zapewnić potomkowi wszystko, czego potrzebuje.
Ja wierzę nie tylko w taką miłość „od pierwszego wejrzenia”, szaleńczą i w ogóle... Miłość może przyjść stopniowo, narodzić się z wzajemnego szacunku, wspólnych upodobań, przyjaźni. I nie przekreślam związków zrodzonych właśnie z takich pobudek, ani takich, w których nie ma miłości, a jest wzajemne oddanie, zaufanie, szcunek. Jedynie mówię „nie” takim związkom, jak właśnie Charlotty z Collinsem – tego nie jestem w stanie zrozumieć i to jest dla mnie obłuda. Ona chciała jedynie wygody, tak przynajmniej sądzę, a o szacunku czy wzajemnych zainteresowaniach raczej nie było mowy.
I wolałabym być samotna do końca życia niż trwać i męczyć się w takim związku jak Charlotta... Naprawdę...

No tu się nie zgodzę. Masz co prawda większe doświadczenie jak sądzę, ale powiem tylko jedno. Znam wiele związków, w których o ślubie zadecydowała ciąża. Są to jednak związki szczęśliwe, mimo, że decyzja o ich zawarciu bywała podejmowana dość hmmm... prędko i nieprzemyślanie. Wszystko zależy od dobrych chęci. Jedno jest pewne. Choć Collins jest próżny i ograniczony umysłowo, intelektualnie niedorozwinięty itp. jasno jest powiedziane, nie jest to człowiek zły. Nawet z kimś takim można stworzyć dobry związek oparty na zaufaniu i bezpieczeństwie. Z pewnością nie skrzywdziłby swojej żony, i miomo wielu wad potrafiłby szanować ją i na swój sposób kochać. A jest to już naprawdę dobra podstawa, aby partnerka odwzajemniła mu się tym samym.

Czy "kochać się" bez miłości oznacza jednym słowem sex? Poważnie, z ręką na sercu, żadna z Was nigdy nie sypiała z facetem z którym nic Was nie łączyło oprócz pożądania? Ale szczerze proszę...[/b]

Charlotta nie była w ciąży, co innego ją popchnęło do tego związku. I o to mi chodzi. Colins na pewno był dobrym (choć nie najbystrzejszym) człowiekiem i nie skrzywdziłby Charlotty. Ale ja i tak nie chciałabym wyjść za takiego za mąż. Koniec kropka. A swoją drogą dziecko pojawia się w związku dwojga ludzi z jakiejś przyczyny - najczęściej z miłości (lub ze związku dwojga ludzi których coś do siebie popycha), bo jeśli chodzi o seks przygodny to tacy partnerzy zazwyczaj uważają na zabezpieczenie (choć zdarzają się i takie wpadki). A więc początkiem związku jest jednak jakieś zauroczenie, sympatia, itd.

Offline

 

#74 2005-10-05 20:35:16

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

Jedno jest pewne. Choć Collins jest próżny i ograniczony umysłowo, intelektualnie niedorozwinięty itp. jasno jest powiedziane, nie jest to człowiek zły. Nawet z kimś takim można stworzyć dobry związek oparty na zaufaniu i bezpieczeństwie. Z pewnością nie skrzywdziłby swojej żony, i miomo wielu wad potrafiłby szanować ją i na swój sposób kochać. A jest to już naprawdę dobra podstawa, aby partnerka odwzajemniła mu się tym samym.[/b]

Wydaje mi się że JA tak prowadzi swoich bohaterów, abyśmy zawsze kierowali się pierwszym wrażeniem. Osobiście od samego początku czułam do Wickhama brak zaufania. A postać Darcy'ego mnie fascynowała. Collins jedynie wzbudzał ironiczny uśmieszek, Bingley sympatię, Karolina niechęć (jeśli chodzi o D i U).
Collins nie miał wzbudzać niechęci. Też uważam, że nie był złym człowiekiem. Jakby nie spojrzeć, chciał załagodzić rodzinny konflikt (co w zasadzie mu się zresztą udało), nie był wredny. Był po prostu ograniczonym podlizołkiem, który swoim wazeliniarstwem wiele zyskiwał. Sam fakt nie wzbudzał raczej szacunku, ale to wszystko.


Czy "kochać się" bez miłości oznacza jednym słowem sex? Poważnie, z ręką na sercu, żadna z Was nigdy nie sypiała z facetem z którym nic Was nie łączyło oprócz pożądania? Ale szczerze proszę...[/b]

Osobiście jestem zdania, że są różne oblicza miłości. Jeśli nie ma tej "wielkiej, filmowo-poetyckiej" ( lol ), ale jest wzajemny szacunek i chęć dawania, nie tylko brania - to również jest miłość. Miłością też jest przyjaźń.

Tak na marginesie pół biedy kiedy dwoje ludzi łączy pożądanie bez miłości. Gorzej jeśli łączy ich miłość bez pożądania, albo bez satysfakcji w łóżku. To jest dopiero problem.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#75 2006-06-23 11:06:30

pak4
Użytkownik

Re: Ludzkie charaktery w "Dumie"

Może na niektóre tematy jako mężczyzna, a na dokładkę kawaler, nie powinienem się wypowiadać, ale chyba zbyt łatwo przemkęłyście się nad sprawą bytu materialnego Charlotty (i Lizzy też, o czym dalej).

Jakie szanse ma Charlotta na szczęście małżeńskie? Brzydka, niezamożna, spotyka tego pana Collinsa i łapie swoją szansę. Piszecie o roli "starej panny", ale tu nie ma analogii z dzisiejszymi czasami. Dzisiaj "stara panna" może być aktywną kobietą, spełniającą się w pracy zawodowej, albo w hobby, czy w czym tylko chce. Wówczas nie mogła pracować, warunków (także materialnych) na uprawianie hobby nie miała. Słowem smutny, samotny los, kogoś kto jest tylko piątym kołem u wozu, przy jakiejś odległej i niekoniecznie zamożnej rodzinie. Zresztą wystarczy zobaczyć jak traktowana jest Anna Elliot w Perswazjach -- jest rówieśniczką Charlotty (z tego co pamiętam), pochodzi z bogatszej rodziny, jej siostra nieźle wyszła za mąż (w jej domu jest mile widziana), a na dokładkę ma przyjaciółkę w osobie Lady Russel. A i tak jest postacią przez rodzinę marginalizowaną, o bardzo niewielkich możlwościach na realizację swoich pragnień.

A pan Collins? Nie był zły -- zwłaszcza dlatego, że można go było przez większą część dnia unikać ;-) Dawał poczucie bezpieczeństwa, jeśli skrzywdziłby Charlottę to tylko z głupoty (ale ona już go raczej przypilnuje), dawał się żonie sterować. Największym mankamentem mogło być sąsiedztwo z Lady Katarzyną, ale przecież po śmierci pana Benneta odziedziczy on niezły majątek, położony dostatecznie daleko od Rosings (patrz rozmowa Lizzy z panem Darcym o odległości). Nie sądzę, by Charlotta kiedykolwiek odnalazła miłość i zrozumienie u pana Collinsa, ale być może taką bliskość mogła odnaleźć wśród dzieci?

Należy chyba jeszcze wziąć pod uwagę jak słabo wówczas znali się państwo młodzi -- ileż to razy mogli się spotkać, na ile dobrze poznać przed ślubem? Myślę, że bardzo wiele związków było przypadkowych, zresztą u JA roi się od niedobranych małżeństw, które jakoś trwają i pewną satysfakcję małżonkom dają.

A teraz o Lizzy. Czy Lizzy, po oświadczynach pana Darcy'ego (pierwszych) nie ma podobnych myśli jak Charlotta? Nie tylko dlatego, że przebywa w jego domu i trudno byłoby zapomnieć o jej przypadku. JA zadbała o to, by miała powód do odrzucenia pana Darcy'ego -- wiadomości o jego interwencji w sprawie Jane i Bingleya są tak świeże, że Lizzy musi opierać się na tych emocjach. Ale czy źródłem 'miłości' Lizzy do pana Darcy nie jest właśnie ta myśl, że oto mogła się ustawić w życiu i zapewnić oparcie rodzinie? Przecież taka myśl przechodzi jej przez głowę w Pemberly i trochę na siłę szuka powodów by ją odrzucić. Owszem, nie jest do tego przekonana, ale zaczyna już myśleć o nim inaczej i odrzuca wiele ze swoich 'uprzedzeń'. Wydaje mi się, że różnica między Lizzy i Charlottą, to nie jest jakaś przepaść -- Charlotta uosabia pewną część charakteru Lizzy (i JA!) -- bardzo pragmatycznego. Lizzy jest trochę bardziej romantyczna, ale przede wszystkim młodsza i ładniejsza.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB