Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#26 2007-09-16 09:26:00

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Mi?o?? staropolska

U na s w Polsce te zwyczaje jednak duzo czesciej byly wysmiewane i pietnowane


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#27 2007-09-17 07:21:44

pak4
Użytkownik

Re: Mi?o?? staropolska

?e nieca?? godzin? temu wróci?em z Wroc?awia i jestem po nieprzespanej nocy, to tylko odpowiedni fragment dla ilustracji informacji podawanej przez Aine (cho? nale?y u?ci?li?, ?e chodzi o XVIII wiek i to nie wszystkie warstwy -- o sprawdzaniu koszuli i panny m?odej na Ukrainie b?dzie pó?niej):

Dopiero w wieku XVIII dosz?o w tym zakresie do sporej "emancypacji". W dobie o?wiecenia posiadanie kochanków przez m??atki zacz?to traktowa? jako rzecz normaln?. A wr?cz jako element nadaj?cy pikanterii ?yciu towarzyskiemu i b?d?cy miernikiem atrakcyjno?ci kobiety. Przyczyn? zmartwie? by? nie tyle fakt posiadania kochanka, ile raczej jego brak, ?wiadcz?cy o braku kokieterii wzgl?dnie przemijaniu kobiecej urody. Kobiecie w ko?cu przyznano prawo do prowadzenia ?ycia towarzyskiego, odwiedzania i bycia odwiedzan?. Dotyczy?o to jednak przede wszystkim kr?gów arystokratycznych. Na prowincji za? i w konserwatywnych rodzinach mieszcza?skich kobiety wiod?y tradycyjny ?ywot, jak przed wiekami.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#28 2007-09-17 10:33:57

snowdrop
Użytkownik

Re: Mi?o?? staropolska

A co je?li kobieta (arystokratka) by?a pi?kna i nie chcia?a kochanka? Musia?a go mie? aby nie wyj?? na ma?o atrakcyjn?. Hm.
Chocia? musz? przyzna? to mi sie bardziej podoba ani?eli to ?e musia?y chodzi? niemyte.

Offline

 

#29 2007-09-17 13:06:59

pak4
Użytkownik

Re: Mi?o?? staropolska

O popularno?ci ?a?ni jeszcze mo?e b?dzie. Na razie o nocy po?lubnej na Ukrainie i inne rozwa?ania autorki...

Na Ukrainie przed ceremoni? pok?adzin nast?powa?y wcze?niej jeszcze szczegó?owe ogl?dziny panny m?odej. Zdarza?y si? bowiem przypadki oszukiwania ma??onków przez wk?adanie sobie zakrwawionej bawe?ny do ?rodka, czy te? przez skaleczenie si?. W konsekwencji na prze?cieradle pozostawa?a krew, chocia? panna wcale nie by?a niewinna. Tak opisa? ten zwyczaj odwiedzaj?cy Ukrain? w XVII wieku Wilhelm Beauplan, francuski in?ynier wojskowy w s?u?bie króla W?adys?awa IV: "Gdy zbli?a si? godzina pok?adzin panny m?odej, zam??ne krewniaczki pana m?odego bior? j? ze sob? i prowadz? do jednej z komnat, gdzie zostaje ona rozebrana do naga. Dok?adnie j? ogl?daj? ze wszystkich stron (...), bacz?c, czy nie znajdzie si? tam kropla krwi lub agrafka albo te? kawa?ek bawe?ny nasycony czerwonym syropem. Gdyby co? takiego znaleziono, wesele natychmiast by?oby zak?ócone (...). Lecz je?li niczego nie znajd?, wdziewaj? na pann? m?od? koszul?, ca?kiem bia?? i now?, po czym uk?adaj? j? pomi?dzy dwoma prze?cierad?ami. Wówczas ka?? panu m?odemu przyj?? do rozebranej, by si? z ni? po?o?y?. Gdy m?odzi le?? ju? razem, spuszczaj? zas?on?, a tymczasem wi?kszo?? tych, co towarzyszom uroczysto?ciom, wkracza do pokoju z dudami, ta?cz?c ka?dy ze szklanic? w r?ku. Kobiety podskakuj? i klaszcz? w d?onie, a? si? ma??e?stwo do ko?ca spe?ni. A je?li przy tym us?ysz? oznaki rado?ci panny m?odej, wszyscy zgromadzeni z miejsca poczynaj? skaka?, klaszcz?c w r?ce, i wrzeszcze? z uciechy. Rodzice pana m?odego pozostaj? na stra?y ko?o ?o?a (...), by si? ten zabawny obrz?dek spe?ni? i by da? pannie m?odej ?wie?? koszul?, ca?kiem bia??, je?li na tej, któr? jej zdejm?, znajd? ?lady dziewiczo?ci. Oznajmiaj? o tym ca?emu domowi z g?o?nym okrzykiem ukontentowania i rado?ci, i?by ca?a familia mog?a to potwierdzi?. (...) Nazajutrz (...) do dwóch r?kawów koszuli wsadzaj? kij, po czym wywracaj? j? na drug? stron? i uk?adaj? jak proporzec. Nios? j? ulicami miasta z wielk? powag?, jak gdyby nie?li sztandar z bitewnymi ?ladami, tak aby ca?y lud by? ?wiadkiem dziewiczo?ci m?odej ?ony i m?sko?ci jej m??a."

Mo?na mie? pewne w?tpliwo?ci co do prawdziwo?ci tego przekazu, je?eli chodzi o odbywanie przez m?odych ceremonii pok?adzin w obecno?ci rozbawionego t?umu i w?asnych rodziców. Jak si? zdaje, w takiej atmosferze raczej ma?o który m??czyzna by?by w stanie podo?a? ma??e?skim powinno?ciom. Natomiast za w pe?ni prawdziwy nale?y uzna? opis dotycz?cy wystawiania na widok publiczny zakrwawionej koszuli panny m?odej.

?lady krwi pozostawione na prze?cieradle przez wieki uchodzi?y za niezbity dowód niewinno?ci kobiety. Pocz?tkowo znaku tego bynajmniej nie ??czono z faktem przebicia b?ony dziewiczej, albowiem o jej istnieniu nie miano poj?cia. Jako jeden z pierwszych zwróci? uwag? na jej wyst?powanie Hipokrates, uwa?a? j? jednak za twór patologiczny, który gdy si? pojawi?, powinien by? usuni?ty. Pogl?dy te potwierdzi? w II wieku naszej ery Soranus, filozof i medyk, pocieszaj?c jednocze?nie niewiasty, ?e ten niew?a?ciwy stan ?atwo i skutecznie daje si? usun??. Krwawienie podczas pierwszego stosunku t?umaczy? on zbyt gwa?townym rozci?gni?ciem pochwy, bogatej w naczynia krwiono?ne, które p?kaj?. Zgadzali si? z nim w pe?ni ?yj?cy dwie?cie lat pó?niej Oribasius, Pawe? z Eginy (VII wiek), Rhazes (al-Razi, perski doktor ?yj?cy na prze?omie IX i X wieku). Natomiast ca?kiem odmienny pogl?d pozwoli? sobie og?osi? Albert Wielki, który stwierdzi? definitywnie, ?e: "Jest jedna skórka w kroku y macherzyna (p?cherz), która si? przerywa. (...) ?ywot panie?ski zawsze jest zamkni?ty, ale niewie?ci zawsze otwart jest (...). Zepsowane niewiasty maj? uryn? zm?con?, przez przerywanie skórki przechodz?c?".

Sk?din?d zastanawia, sk?d u duchownego tak szczegó?owa znajomo?? kobiecej anatomii. W XVI wieku stanowisko to mia?o ju? wielu zwolenników, aczkolwiek nadal byli i sceptycy. Spór ostatecznie zosta? rozstrzygni?ty -- na korzy?? b?ony dziewiczej -- pod koniec XVIII wieku.

Do nocy po?lubnej bez w?tpienia z o wiele wi?ksz? swobod? i naturalno?ci? podchodzi?y kobiety, którym dane by?o prze?y? ju? wcze?niej romans z m??czyzn?. To samo dotyczy?o narzeczonych, których ??czy?o prawdziwe uczucie. Niemniej jednak dla niejednej panny m?odej wychowanej w ?lepym pos?usze?stwie wobec rodziców i nakazów religii, pod kloszem rodzinnego domu, prze?ycia nocy po?lubnej musia?y by? prawdziwym szokiem. W szczególno?ci tam, gdzie panna by?a jeszcze dzieckiem, z którym nigdy wcze?niej nie rozmawiano na temat alkowy.

(...)

Niema?o wstydu podczas tej szczególnej nocy najad?a si? tak?e Anna Stanis?awska, która wol? rodziców zosta?a wydana za degenerata i cz?owieka upo?ledzonego umys?owo -- Jana Kazimierza Warszyckiego. Jak ?atwo si? domy?le?, ma??e?stwo zosta?o zawarte pod przymusem, nad walory umys?owe pana m?odego i urod? przed?o?ono jego pozycj? spo?eczn?. Jego ojciec by? bowiem pierwszym senatorem Rzeczpospolitej i kasztelanem krakowskim. Tym samym pi?kna, m?oda i bogata pana zosta?a po??czona w?z?em ma??e?skim z odra?aj?cym debilem o wr?cz karykaturalnym wygl?dzie. Gdy noc? wprowadzono go do sypialni, nowo po?lubiony ma??onek nie za bardzo wiedzia?, co mia?by w niej robi?, skinieniem g?owy po?egna? wi?c grzecznie ?on? i opu?ci? alkow?. Rankiem ponownie wepchni?to go do ?o?nicy w nadziei, ?e mo?e tym razem ma??e?stwo zostanie skonsumowane. W tym czasie Stanis?awska w?a?nie si? ubiera?a, staraj?c si? jednocze?nie instruowa? m??a w materii mi?osnej. Niestety, na pró?no, Jan nie wykaza? zainteresowania sprawami alkowy i zaj?? si? ?apaniem much. Podobna sytuacja powtórzy?a si? i nocy nast?pnej.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#30 2007-09-18 07:16:08

pak4
Użytkownik

Re: Mi?o?? staropolska

O wolnym czasie:

Tak naprawd? tylko bardzo bogate mieszczki i szlachcianki mog?y sobie pozwoli? na luksus posiadania wolnego czasu. A ich dzie? zgodny by? z naszymi wyobra?eniami na temat ?ycia w dawnych wiekach, które zwyk?o si? uto?samia? z wytworno?ci? i nieko?cz?cymi si? rozrywkami w postaci bali czy przyj??. Tylko naprawd? wysoko urodzone damy mia?y czas na rozpocz?cie dnia od kilkugodzinnej porannej toalety. W XVIII wieku upowszechni? si? przyby?y z Francji zwyczaj przyjmowania przyjació? w szlafroku podczas porannej toalety W trakcie takich trwaj?cych godzinami zabiegów znajomi donosili pani domu o najnowszych plotkach i ciekawostkach z ?ycia towarzyskiego. A ju? w XVII wieku (w 1663 roku) Marysie?ka Sobieska przywioz?a ze sob? z Francji podobny zwyczaj, zwany roulle, polegaj?cy na przyjmowaniu odwiedzaj?cych w pokoju sypialnym, wprost w ?ó?ku. ?atwo by?o sobie wyobrazi? zdumienie konserwatywnej szlachty, w szczególno?ci jej m?skiej cz??ci. Sk?adaj?cy Marysie?ce wizyty ?artowali, ?e byli u swej pani ca?owa? raczej nó?ki ni? r?czki. Po zako?czeniu toalety wychodzono z domu, by za?atwi? interesy, z?o?y? grzeczno?ciowe wizyty, czy te? odby? wycieczk? za miasto. Po nich nast?powa? obiad, na który zapraszano go?ci wzgl?dnie samemu by?o si? proszonym. Jedzenie posi?ku we w?asnym gronie wskazywa?o na brak stosownej liczby przyjació? i prowadzenie ubogiego ?ycia towarzyskiego. Po obiedzie nast?powa?a dalsza cz??? spotka?, jaka? grzeczno?ciowa rewizyta, "herbatka ta?cuj?ca" czy te? "kolacyja", wieczorem za? bal, przyj?cie we w?asnym domu lub wyj?cie do teatru.

Do grupy kobiet, które nie musia?y zajmowa? si? prac? fizyczn?(*), nale?a?a m.in. ?ona warszawskiego adwokata A. Tarczewska, która tak oto w pami?tniku opisywa?a swój dzie?:

"Wstaj? w lecie o szóstej, w zimie o siódmej. Ubrawszy si? w strój ranny, sporz?dzam kaw?, jak ju? gotowa, wo?am lubego Marcelka, ten tak zatopiony w swych my?lach, ?e nie zaraz po zaprosinach przychodzi, jak jak nadejdzie, rozmawiamy sobie o ró?nych rzeczach i kiedy mój luby weso?ej my?li, z dnia ca?ego ta chwila jest mi najprzyjemniejsz? (...), ale ju? wo?aj? Marcelka. Dependent (tj. aplikant) powiada, ?e czas i?? na s?dy. Ubrawszy si? i u?ciskawszy sw? ?onk?, idzie tam, gdzie go przywo?uj? obowi?zki jego stanu (...). Wydanie ze spi?arni, co potrzeba, ca?ego dnia wymaga, i porachowawszy si? z kuchark?, siadam przy biurku, gdzie czytam i pisz? a? do dziesi?tej. Id? do klawikordu, ?piewam i gram do dwunastej, potem ?cieram kurz, podlewam kwiatki, daj? po?ywienie ptaszkom, ubieram si?, co trwa do samej drugiej.

Wraca Marceli, je?li go spostrzeg? z okna, wybiegam naprzeciw niemu, a nie, to za skrzypni?ciem drzwi podskocz? do niego i co tylko ?e otworzy, zaraz go witam. >>?ono, daj wódki<< -- mówi on. >>Zaraz, zaraz<< -- odpowiadam, pytaj?c: a có?, czy wygra?e?, czy przegra?e? spraw?? Je?eli pierwsze, skaczemy oboje, je?eli drugie, to có? robi?. Wtem daj? obiad. (...) Daj? sztuk? mi?sa, Marcelek wchodzi, siada i swoj? mow? rozwesela wszystkich, skoro syty, zaraz wstaje (...), nios? mu kaw?, potem rozmawiamy, chodzimy, a niekiedy poskaczemy walca. M?? wraca do pracy, zasiadam do roboty. Najcz??ciej albo Mama do mnie (albo) ja do Mamy id?, wi?c nam przy sobie weso?o. Wieczorem, je?eli letni? por?, idziemy z Marcelkiem na spacer. W zimie za?, gdzie jeste?my na obiedzie, tam zostajemy na ca?y wieczór, to jest Mama u mnie, my u Mamy. Starsi graj? w wista, robimy roboty, a jedna z nas czyta, czasami gram, ?piewam. Jak kto nadejdzie, bawimy si? w gry i czas mile schodzi, przy tym herbata i kolacja mi?e czyni? przerwy. Rozchodzimy si? najpó?niej o jedenastej (...)"


----
*) Gdzie indziej autorka wylicza jak liczne by?y kobiety, które zarz?dza?y rodzinnymi maj?tkami. Nie pami?tam dok?adnych liczb, ale gdzie? od 20 do 60% maj?tków by?o zarz?dzanych przez panie domu, a nie panów, którzy nie mieli na to ochoty, albo bardziej zajmowa?a ich wojna i polityka.

O higienie i atrakcyjno?ci -- autorka cytuje i streszcza "Rady lekarsko-fizyczne" dr Bekera (1809):

Po pierwsze, chodzi tu o zachowanie higieny, czego wzorem mog? by? kobiety z Dalekiego (PAK: Dalekiego? Zapewne, ale dr Beker inaczej je lokalizuje...) Wschodu. "Kobiety tureckie bior? k?piel, nim wejd? do ?o?a, do którego je wybór m??a wzywa. Tym sposobem oddalony bywa najmniejszy smrodek..." Po drugie, nie nale?y zapomina? o kropieniu pachn?c? wódk? otomany, która ma by? miejscem ma??e?skich rozkoszy. Po trzecie, usta nale?y przemy? ró?anym octem i wod? w szczególno?ci tam, gdzie dolega próchnica. Na nie?wie?y oddech pomaga tak?e -- zdaniem autora -- gryzienie skórki cytrynowej, go?dzika lub cynamonu, dzi?ki czemu mo?na "odra?aj?cy cuch oddali?". Nie nale?y tak?e zapomina? o przemywaniu cz??ci rodnych wod? studzienn? z domieszk? lawendowego octu. Ponadto ze wzgl?dów estetycznych: "Strzec si? (trzeba), aby na koszuli nie zosta?o najmniejszego ?ladu miesi?cznego czyszczenia (tj. krwawienia)".. Je?eli ?ona ma obrzyd?y na?óg w?chania tabaki, powinna tak?e pami?ta? o wyczyszczeniu z niej dziurek nosa przed po?o?eniem sie spa?. I jak dalej poucza doktor -- autor dziewi?tnastowiecznej ars amandi: "Na noc b?dzie jak najmniej jad?a i jak najstaranniej baczy? (trzeba), aby przypadkiem podczas ma??e?skich pieszczot nie wyrwa? si? jaki odg?os z ?o??dka lub jeszcze co gorszego; przez co zmys? powonienia jej m??a móg?by w nieprzyjemnych znale?? si? okoliczno?ciach".


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#31 2007-09-18 10:28:55

snowdrop
Użytkownik

Re: Mi?o?? staropolska

haha smile. Usmia?am si? z rad Dr. Bekera. A co do nocy poslubnej to raczej z przyjemnosci? si? to nie wiaza?o. Ju? samo rozebranie si? do naga przed kobietami musia?o byc straszne. Co dopiero kochanie si? przy ?wiadkach. Stres, stres i jeszcze raz stres.

Offline

 

#32 2007-09-18 11:45:53

pak4
Użytkownik

Re: Mi?o?? staropolska

To tylko Ukraina, a i w tej mierze autorka ma w?tpliwo?ci, co do wiarygodno?ci ?wiadka.
Natomiast faktem jest, ?e o ile kobiety t?skni?y do zam??cia (cho?by ze wzgl?du na odmian? w ?yciu), o tyle przed noc? po?lubn? panowa?y raczej nastroje minorowe... Cho?, jak komentuje autorka grafik? Jeana Michela Moreau "K?adzenie panny m?odej do ?ó?ka" (z 1768 roku): Zwyczaj wymaga?, by podczas nocy po?lubnej m?odych odprowadzi? a? do ?o?nicy. Pannie m?odej przez skromno?? nie wypada?o si? cieszy? w takiej chwili, symbolicznie wi?c zalewa?a si? ?zami.

Zreszt? jeszcze cytat z A. Tarczewskiej, pami?tnikarki z 'epoki':
Po wieczerzy ju? pó?no w noc zacz?to si? rozje?d?a?. Zmiarkowawszy, co to znaczy? mia?o, wzi?li?my z Siemianowsk? Pann? M?od? (PAK: siostr? pami?tnikarki) pod r?k? i zaprowadzili, gdzie si? ostatni odbywa obrz?dek. U?ciskawszy niewinn? owieczk?, ka?dy pojecha? w sw? stron?. Nazajutrz by?am z najpierwszych u kochanej Klemuni. Przechorowa?a mocno wypadki pochodz?ce z panie?stwa, ale ?e oboje uszcz??liwieni byli z siebie, uspokoi?o to wszystkich.

PS. By?bym zapomnia?: pan m?ody powinien, po nocy po?lubnej, obdarowa? swoj? ?on?. Nazywa?o si? to "dar poranny". I cytat z Agnieszki Lisak: Wiadomo na przyk?ad, ?e królowa Bona dosta?a w prezencie porannym od Zygmunta Starego cztery ?a?cuchy, trzy wisiory ze z?ota, szafirów, diamentów, pere?, rubinów i szmaragdów, cztery sztuki materii na suknie.
Chodzi?o o otarcie ?ez.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#33 2007-09-18 12:16:35

snowdrop
Użytkownik

Re: Mi?o?? staropolska

hm, (wzi??am g??boki oddech), tak na si?e to musia?o bole? ... faktycznie otarcie ?ez by?o na miejscu.

Offline

 

#34 2007-09-20 11:27:26

pak4
Użytkownik

Re: Mi?o?? staropolska

Jeszcze o "?azienkach":

Co wi?cej, w XVIII wieku ju? ma?o kogo dziwi? widok dwóch osób p?ci odmiennej wchodz?cych do jednego pomieszczenia. W dobie o?wiecenia tak to miejsce opisywa? F. Schulz: "Warszawa ma publiczne ?azienki (...). Sk?adaj? si? one z podniesionego pi?tra jednego, podzielonego na ma?e gabineciki, w których mie?ci si? jednak lub dwie wanny. Przez wszystkie przebiegaj? rury z ciep?? i zimn? wod?. Wanny s? wprawdzie drewniane, ale bardzo czyste i porz?dnie utrzymywane. K?piel kosztuje cztery z?ote polskie, razem z potrzebn? bielizn?. Kanapka, na której po k?pieli si? odpoczywa, stoi tu tak?e. Obie p?ci przyje?d?aj? si? tu cz?sto k?pa?, a nie potrzebuj? nawet mówi? o tym, ?e si? nikt nie sprzeciwia, je?li dwie osoby p?ci ró?nej do jednego wchodz? gabinetu. W istocie ?azienki cz?sto s?u?? za miejsce schadzek dla nieszcz??liwych, uci?nionych kochanków, którym tu nic nie przeszkadza. Jest przy tym kawiarnia i winiarnia (...), (a) us?u?ny gospodarz w pewnych godzinach stara si? o to, aby go?ciom samotnym na mi?ym towarzystwie po gabinetach i na galerii nie zbywa?o".


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#35 2007-09-20 21:47:50

snowdrop
Użytkownik

Re: Mi?o?? staropolska

To mi wygl?da na dom schadzek smile. Coraz to nowych ciekawych rzeczy si? od Ciebie dowiadujemy pak4 smile.

Offline

 

#36 2007-09-21 06:42:12

pak4
Użytkownik

Re: Mi?o?? staropolska

Pokoje na godziny te? wtedy by?y smile


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#37 2007-10-27 02:35:44

maenka
Użytkownik

Re: Mi?o?? staropolska

pak4 napisał:

O popularno?ci ?a?ni jeszcze mo?e b?dzie. Na razie o nocy po?lubnej na Ukrainie i inne rozwa?ania autorki...

Na Ukrainie przed ceremoni? pok?adzin nast?powa?y wcze?niej jeszcze szczegó?owe ogl?dziny panny m?odej. Zdarza?y si? bowiem przypadki oszukiwania ma??onków przez wk?adanie sobie zakrwawionej bawe?ny do ?rodka, czy te? przez skaleczenie si?. W konsekwencji na prze?cieradle pozostawa?a krew, chocia? panna wcale nie by?a niewinna. Tak opisa? ten zwyczaj odwiedzaj?cy Ukrain? w XVII wieku Wilhelm Beauplan, francuski in?ynier wojskowy w s?u?bie króla W?adys?awa IV: "Gdy zbli?a si? godzina pok?adzin panny m?odej, zam??ne krewniaczki pana m?odego bior? j? ze sob? i prowadz? do jednej z komnat, gdzie zostaje ona rozebrana do naga. Dok?adnie j? ogl?daj? ze wszystkich stron (...), bacz?c, czy nie znajdzie si? tam kropla krwi lub agrafka albo te? kawa?ek bawe?ny nasycony czerwonym syropem. Gdyby co? takiego znaleziono, wesele natychmiast by?oby zak?ócone (...). Lecz je?li niczego nie znajd?, wdziewaj? na pann? m?od? koszul?, ca?kiem bia?? i now?, po czym uk?adaj? j? pomi?dzy dwoma prze?cierad?ami. Wówczas ka?? panu m?odemu przyj?? do rozebranej, by si? z ni? po?o?y?. Gdy m?odzi le?? ju? razem, spuszczaj? zas?on?, a tymczasem wi?kszo?? tych, co towarzyszom uroczysto?ciom, wkracza do pokoju z dudami, ta?cz?c ka?dy ze szklanic? w r?ku. Kobiety podskakuj? i klaszcz? w d?onie, a? si? ma??e?stwo do ko?ca spe?ni. A je?li przy tym us?ysz? oznaki rado?ci panny m?odej, wszyscy zgromadzeni z miejsca poczynaj? skaka?, klaszcz?c w r?ce, i wrzeszcze? z uciechy. Rodzice pana m?odego pozostaj? na stra?y ko?o ?o?a (...), by si? ten zabawny obrz?dek spe?ni? i by da? pannie m?odej ?wie?? koszul?, ca?kiem bia??, je?li na tej, któr? jej zdejm?, znajd? ?lady dziewiczo?ci. Oznajmiaj? o tym ca?emu domowi z g?o?nym okrzykiem ukontentowania i rado?ci, i?by ca?a familia mog?a to potwierdzi?. (...) Nazajutrz (...) do dwóch r?kawów koszuli wsadzaj? kij, po czym wywracaj? j? na drug? stron? i uk?adaj? jak proporzec. Nios? j? ulicami miasta z wielk? powag?, jak gdyby nie?li sztandar z bitewnymi ?ladami, tak aby ca?y lud by? ?wiadkiem dziewiczo?ci m?odej ?ony i m?sko?ci jej m??a.".

to jak w ko?cu by?o z tym dziewictwem feler czy konieczno????

Offline

 

#38 2007-10-27 07:04:59

pak4
Użytkownik

Re: Mi?o?? staropolska

Odnosi?em wra?enie, ?e zale?y od epoki. Pod koniec XVIII wieku móg? to by? feler. Wcze?niej -- konieczno??.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#39 2007-10-27 07:48:42

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Mi?o?? staropolska

niekoniecznie, ale postaram sie znalesc odpowiednie cytaty i odnosniki big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB