Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#1 2007-08-30 11:29:51

snowdrop
Użytkownik

Krytyka Pana Darcy'ego

Och wiem, wiem, ?e ju? wielokrotnie wa?kowaliscie temat Pana Darcy'ego. Ale prosze wybaczcie mi to, ?e jeszcze na moment do niego powróce. Pewnie gdybym by?a m??czyzn? analizowa?abym post?powanie Lizzy, ale ?e jestem kobiet? to analizuje Darcy'ego.

Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz.

Darcy wiedzia?, ?e jest przez niektórych odbierany jako dumny i zarozumia?y. Jednak?e nie przeszkadza?o mu to. O tym, ?e by? taki s?ysza? jednak pok?tnie. Dwa razy tylko (poza Lizzy) w ksi??ce, chyba ?e pomine?am (czyta?am j? tylko raz w ca?o?ci a drugi raz wraca?am tylko do wybranych w?tków), kto? wymierzy? w strone jego, krytyk? jego zachowania.
Pierwszy raz by? to Bingley. By?o to podczas pobytu Jane i Lizzy w Netherfield. Bingley mówi? co? ?e Darcy jest nie do zniesienia w niedzielne wieczory. JA da?a komentarz, ?e Darcy troch? si? tym obrazi?.
Drugi raz to jego kuzyn Fitzwilliam - przebywaj?c razem z nim na plebani Collinsów wysmiewa? si? z jego sztywno?ci. My?l? ?e by?o to w jego towarzystwie.

My?l? jednak?e, ?e owe krytyki skierowne w kierunku Darcy'ego w jego towarzystwie by?y czym? w rodzaju przekomarzania. Bingley by? bowiem jego dobrym przyjacielem a Fitzwilliam kuzynem.

Prawdziw? krytyk? w stosunku do niego skierowa?a Lizzy podczas pierwszych o?wiadczyn. Tyle mu naubli?a?a, ?e nie zachowa? si? jak dzentelman i ?e jest ostatnim cz?owiekiem za którego ona chcia?aby wyj?c.

W czasach kiedy trzeba by?o hamowa? emocje, taka krytyka musia?a by? czyms wyjatkowym. Pokazywanie emocji raczej nie by?o na miejscu. Oni sami podczas tej rozmowy próbuj? och?on?? i si? uspokoic.
Ach, jak?e? musia?y go bole? te s?owa krytyki Lizzy.

Darcy by? na 100 % przekonany ?e Lizzy go przyjmie, ?e to co wcze?niej robi? by?o wspania?e i nale?yte. Nie widzia? zatem nic niestosowanego w swoim zachowaniu. Nawet odwiedzenie Bingleya od zamiaru poslubienia Jane by?o dla niego nale?ytym postepowaniem. By? do tego stopnia pewny siebie, ?e uzna? ?e jego s?owa o mniejszo?ci rodziny Lizzy itp uzna? za oczywiste i ?e naelzy je wyjawic. Bo jak?e mia?by ukrywac to.

Czy nie uwa?acie ?e Darcy zmieni? si? nie tylko dlatego, ?e kocha? Lizzy ale te? dlatego ?e dopiero teraz us?ysza? poniek?d prawd? o sobie i dotar?o do niego jak jest odbierany przez innych. A przede wszystkim jak mo?e by? odbierany przez osob? na której mu zale?y.

Czy zatem mo?na obwinia? Darcy'ego za jego wcze?niejsze zachowanie? Przysz?o mi na mysl, ?e by? on zepsuty, poniewa? ca?y czas mu kto? nadskakiwa?, wychwala? itp. Np. Karolina. Nigdy nie s?ysza? wczesniej takiej krytyki.

Hm...

Offline

 

#2 2007-08-30 14:45:52

pak4
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Co do bycia m??czyzn? i analizy Lizzy -- otó? nie s?dz?. Lizzy nie jest tak pieknym obiektem analizy. Za du?o o niej wiemy, mimo pewnej sk?onno?ci autorki, a i epoki, do skrywania nami?tno?ci. Poza tym autorka jest kobiet? i przedstawia ?wiat z takiej perspektywy: to Darcy ma by? tajemnicz? osobowo?ci?, któr? z wolna si? odkrywa. Nie Lizzy.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#3 2007-08-30 16:47:46

Wipsania
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

snowdrop napisał:

Czy zatem mo?na obwinia? Darcy'ego za jego wcze?niejsze zachowanie? Przysz?o mi na mysl, ?e by? on zepsuty, poniewa? ca?y czas mu kto? nadskakiwa?, wychwala? itp. Np. Karolina. Nigdy nie s?ysza? wczesniej takiej krytyki.

Mo?e nie zepsuty, tylko w?a?nie dumny z odrobin? pychy, chocia? uwa?a?, ?e nie jest ona jego udzia?em. Tak naprawd? to on wszed? w towarzystwo Meryton ju? uprzedzony, nie wierzy?, ?e mo?e spotka? tam ludzi równych sobie ani pod wzgl?dem pozycji ani wykszta?cenia czy og?ady. Wi?c nie obchodzi?o go ich zdanie, a poniewa? by? osob? raczej zamkni?t? w sobie i mo?e nawet nie?mia?? (sam przyznaje, ?e obcowanie z obcymi nie sprawia mu przyjemno?ci) w nowym towarzystwie musia? si? na pewno mocno wysila? ?eby go uznano za mi?ego. Towarzystwo w Meryton nie uzna? za godne swoich wysi?ków.
Je?li chodzi o to, ?e wszyscy bliscy mu nadskakiwali i go nie krytykowali, to mo?e po prostu nie mieli tak na prawd? do tej krytyki wi?kszych powodów. O ile pami?tam to w ksi??ce wspomina si?, ?e w?ród bliskich zachowywa? si? on zupe?nie inaczej, np. pu?kownik Fitzwilliam ?mia? si? z ma?omówno?ci Darcy'ego jaka go cechowa?a przy Elizabeth.

Offline

 

#4 2007-08-30 19:02:00

pak4
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Nawet w?ród mieszka?ców okolic Pemberley uchodzi za osob? otwart?.
My?l?, ?e z tym 'zepsuciem' to trzeba uwa?a?. Móg? by? troch? rozkapryszony, by? na pewno uprzedzony. Poza tym taka dumna, niezale?na osoba przychodzi na ta?ce tylko dlatego, ?e ma na nie ochot? jego przyjaciel... To mo?e przyprawia? go o z?y humor.
Sam Darcy zapewne powiedzia?by, ?e to nie duma, a godno?? smile


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#5 2007-08-30 19:26:25

Wipsania
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Jakby mi si? nie chcia?o i kto? by mnie zaci?gn?? na powiedzmy pota?cówk? w remizie, to te? bym by?a skrzywiona i ma?o bym si? stara?a. wink

Offline

 

#6 2007-08-31 08:48:54

snowdrop
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Wpisania, masz ca?kowit? racj?. Ja te? prawdopopdobnie tak bym si? czu?a.

My?l?, tez ?e mo?e brak krytyki wynika? równie? z tego, ?e takie zachowanie skierowane do ludzi pokroju tych z Meryton, by?o czyms zupe?nie normlanym w?ród osób wysoko urodzonych. W ko?cu siostry Bingley te? si? tak zachowuj?. Jedynie Bingley, dzieki swojemu usposobieniu, jest inny.
A ludzie z Pemberley uwa?aj? go za otwartego poniewa? wiedz?c z jakiej rodziny pochodzi przymykaj? oko na jego dum?.

Albo faktycznie jest tak jak mówicie.
A Darcy jest tak tajemniczy i skomplikowany, ?e nie da si? w sposób prostolinijny okre?li? jego charakteru. I wszelkie analizy nie maj? najmniejszego sensu.

Offline

 

#7 2007-08-31 09:07:13

Wipsania
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Z tymi okolicami Pemberley to te? jest troch? inaczej. Poniewa? wszyscy, którzy si? o nim dobrze wypowiadaj? pochodz? z zupe?nie innej klasy ni? on, np. s?u?ba lub wspominani s? jego dzier?awcy, to jego zachowanie jest tak?e inne ni? w stosunku do towarzystwa z Meryton. Stosunki z lud?mi zale?nymi od niego musz? by? inne i pokazuj? tylko, ?e jest dobrym gospodarzem, czu?ym na ludzkie krzywdy jak np. pan Knightly. Natomiast z lud?mi z takiej sfery jak Bennetowie nie utrzymywa?a rodzina z Pemberley chyba kontaktów, wskazywa?by na to fakt, ?e pani Gardiner, gdy za m?odu mieszka?a w Lambton nie zosta?a nigdy zaszczycona zaproszeniem.

Offline

 

#8 2007-08-31 09:25:32

pak4
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Pan Gardiner prowadzi sklep. Pami?tam jak siostry Bingleya maj? z tego u?ywanie. Mo?e to nie by? dok?adnie ta sfera.
Po drugie, pani Gardiner od kilku, a mo?e kilkunastu lat jest zam??na i mieszka w Londynie. My?l?, ?e mo?na ?mia?o za?o?y?, ?e nie mieszka?a w Lambton za czasów pe?noletnio?ci Darcy'ego.
Po trzecie, to wcale nie musi ?wiadczy? o jakiej? z?o?ono?ci Darcy'ego. Ludzi z okolic Pemberley zna? on od lat, pozna? ich wady i zalety. Nowe towarzystwo zawsze mia?o sprawia? mu trudno?ci, tu jeszcze nak?ada?y si? uprzedzenia, które d?u?sza znajomo?? mo?e zwalczy?. Tej jednak w Meryton nie mia?.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#9 2007-08-31 09:54:22

Wipsania
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Pani Gardiner teraz jest ?on? kupca, nale?y do ?redniej bur?uazji je?li mo?na u?ywa? tego okre?lenia ju? w tym czasie, ale nigdzie nie jest powiedziane, ?e nale?a?a do tej samej klasy przed ?lubem. Mog?a pochodzi? z ziemia?stwa, wko?cu pani Bennet wysz?a za m?? za cz?owieka z gentry, tak samo jej brat móg? po?lubi? pann? z tej sfery. Ja przynajmniej czytaj?c ksi??k? odnosz? takie wra?enie.
Prowadzi?a sklep. Wydaje mi si?, ?e maj?tek pa?stwa Gardiner by? troch? wi?kszy ni? jeden sklep. Po pierwsze pani Bennet mia?a w posagu 5 tys., to spora suma zwa?ywszy, ?e mia?a jeszcze siostr?. Po drugie nikogo z rodziny nie dziwi, ?e wuj Gardiner sp?aci? Wickhama (je?li chodzi o finansow? stron?), wi?c musia? dysponowa? niema?ymi ?rodkami. W tym czasie w Anglii na porz?dku dziennym by?y ju? kontakty towarzyskie mi?dzy gentry i tworz?c? si? bur?uazj?. Nie by?o ogranicze? stanowych przy zakupie ziemi, wzbogaceni kupcy kupowali maj?tki ziemskie i byli przyjmowani do miejscowego kr?gu towarzyskiego, przyk?adem jest sir Lucas.

Ostatnio edytowany przez Wipsania (2007-08-31 10:46:15)

Offline

 

#10 2007-08-31 10:58:47

snowdrop
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Musze przyna?, ?e czytaj?c ksi??ke zdziwia?am si? bardzo, ?e pani Gardiner nie zna?a Darcy'ego, mam na my?li jego rodzin?, ojca, Wickhama. Mieszkali od siebie tylko 5 mil. Jak ona sama mówi bywali w innych towarzystwach, ale ?eby nigdy si? nie widzieli, nawet na ulicy lub w innych przypadkowych okoliczno?ciach.

Offline

 

#11 2007-08-31 19:56:23

Wipsania
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Podejrzewam, ?e gdy pani Gardiner mieszka?a w Lambton to obaj m??czy?ni za pewne byli w szko?ach, wi?c nie przebywali w Pemberley. Je?li za?o?y?, ?e Lambton le?a?o w innej parafii ni? Pemberley to nie mia?a mo?liwo?ci tak?e zobaczy? nikogo z rodziny w ko?ciele, a w?tpi? by jednym z ulubionych zaj?? starszego pana Darcy by?o przechadzanie si? po Lambton.

Offline

 

#12 2007-09-04 14:36:45

fanturia
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Darcy sam wspomina?, ?e by? troche "zepsuty", przekonany o w?asnej wy?szo?ci. Wychowano go na dziecica, cz?owieka któremu wszystko si? nale?y. Nie by? okrutny ani g?upi, podejmowa? w maj?tku w?a?ciwe decyzje, widzia? ich efekty i przyzwyczai? si? do tego ?e zawsze ma racj?.

Offline

 

#13 2007-09-04 20:28:40

Wipsania
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Tak jak ju? pisa?am przy innej okazji, Darcy mia? pe?ne prawo, by czu? pewn? wy?szo??. Ówczesne spo?ecze?stwo dawa?o mu to prawo, spo?ecze?stwo zhierarchizowane. Nadal maj?ce pewne cechy feudalizmu, chocia?by w?a?nie w kontaktach mi?dzyludzkich, w tym co komu wypada i kto mo?e kogo zaprasza?, rozpoczyna? znajomo??.

Offline

 

#14 2007-09-04 23:05:13

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Aczkolwiek w spo?ecze?stwie angielskim ta hierarchia by?a mniej hermetyczna ni? nasza, polska. Mo?liwosci awansu spo?ecznego by?y zdecydowanie ?atwiejsze, a szlachcic bez majatku byl mniej wart ni? kupiec z nim. ot stricte materialne podejscie big_smile I wydaje mi sie - wlasnie to sprawialo, ze Darcy mial prawo odczuwac dum?. nie tylko byl nobilites, ale w dodatku maj?tnym nobilites z histori? rodzinn?, bogatymi i usytuowanymi krewnymi.


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#15 2007-09-05 07:43:41

Wipsania
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Tak w Anglii wygl?da?o to w tym momencie ju? inaczej, nie by?o ogranicze? klasowych np. je?li chodzi o zakup ziemi. Feudalizm w Anglii zreszt? nawet w ?redniowieczu wygl?da? inaczej ni? np. we Francji, ale nie b?d? si? w to zag??bia?. wink Chodzi?o mi jednak tylko o to, ?e nadal w oczach ludzi liczy? si? nie tylko maj?tek, ale te? urodzenie. Bur?uazja pod koniec XVIII w. dopiero zaczyna?a si? tworzy? i wp?yw na rz?dy mieli tak naprawd?, tylko ci bardzo bogaci. Pierwsza reforma wyborcza by?a dopiero w 1832 r. i da?a bur?uazji prawo g?osu. Duma i uprzedzenie zosta?a napisana jeszcze przed 1800 r., epoka mieszcza?stwa i bur?uazji zaczyna si? dopiero ok. 1830 r., ale nawet wtedy liczy?y si? nie tylko pieni?dze, ale nadal pochodzenie. Nuworysze byli przyjmowani w towarzystwie, ale i tak wy?ej od stosunków z nimi stawiano kontakty z biedniejszymi starymi rodzinami. Jak wa?ne by?o urodzenie nawet jeszcze pod koniec XIX w., pokazuje to jak ch?tnie bogate rodziny mieszcza?skie ??czy?y si? nawet ze zrujnowanymi rodami arystokratycznymi.

Offline

 

#16 2007-09-05 09:55:15

snowdrop
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Darcy by? dumny i egoistyczny, sam zreszt? to mówi i sam wskazuj? ?e dzieki Lizzy si? zmieni?, a raczej poja? to, ze taki by?. Dziwi mnie ?e niektórzy uwa?aj? ze si? nie zmieni?. Zgadzam si? z Wpisani?, ?e on mia? prawo do tego aby takim si? czu?. Nadal uwa?am ?e by? troche zepsuty.
A na dowód zacytuje P&P - Mr Darcy mówi do Lizzy.

"I have been a selfish being all my
life, in practice, though not in principle. As a child I was
taught what was _right_, but I was not taught to correct my
temper. I was given good principles, but left to follow them
in pride and conceit. Unfortunately an only son (for many
years an only _child_), I was spoilt by my parents, who, though
good themselves (my father, particularly, all that was
benevolent and amiable), allowed, encouraged, almost taught me
to be selfish and overbearing; to care for none beyond my own
family circle; to think meanly of all the rest of the world; to
_wish_ at least to think meanly of their sense and worth
compared with my own. Such I was, from eight to eight and
twenty; and such I might still have been but for you, dearest,
loveliest Elizabeth! What do I not owe you! You taught me a
lesson, hard indeed at first, but most advantageous. By you, I
was properly humbled. I came to you without a doubt of my
reception. You shewed me how insufficient were all my
pretensions to please a woman worthy of being pleased."

Sorki, ze po angielsku, ale ksi?zke po polsku po?yczy?am i zosta? mi tylko e-book po angielsku. Wiem jednak ?e wi?kszo?? z Was zna angielski.

Offline

 

#17 2007-09-10 18:38:26

Dione
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

snowdrop napisał:

Darcy by? dumny i egoistyczny, sam zreszt? to mówi i sam wskazuj? ?e dzieki Lizzy si? zmieni?, a raczej poja? to, ze taki by?. Dziwi mnie ?e niektórzy uwa?aj? ze si? nie zmieni?. Zgadzam si? z Wpisani?, ?e on mia? prawo do tego aby takim si? czu?. Nadal uwa?am ?e by? troche zepsuty.
A na dowód zacytuje P&P - Mr Darcy mówi do Lizzy.

A powiem, ?e to mówi w?a?nie on sam. Nie znam nikogo kto ocenia?by samego siebie w?a?ciwie. Albo uwa?amy si? za zupe?ne idea?y, albo krytykujemy si? przesadnie. Gdybym zapyta?a Ci?, czy jeste? pi?kna, co by? powiedzia?a? A gdybym spyta?a o to twoich przyjaciól? Czy powiedzieliby to samo co ty? Darcy jedynie nauczy? si? patrze? na siebie z innej perspektywy, ale nie zmieni? si?. Przypomnij sobie s?owa jego gospodyni, gdy Lizzy zwiedza Pemberley. Tak w?a?ciwie to tylko Lizzy zmienia swoje zdanie o nim. To w jej oczach ?aba zmienia si? w ksi?cia, cho? w rzeczywisto?ci jest nim przez ca?y czas.


Mój ch?opak si? w?a?nie o?eni?....

Offline

 

#18 2007-09-10 18:41:21

pak4
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Sugerujesz, ?e nikt nie jest tym, co o sobie twierdzi?
No... mo?e i masz racj?...


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#19 2007-09-10 18:43:10

Dione
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Nie mówi?, ?e nie jest. Ale siebie samego nigdy nie widzimy wyra?nie. Nawet patrz?c w lustro nie widzimy siebie zupe?nie, a tylko cz??ciowo.


Mój ch?opak si? w?a?nie o?eni?....

Offline

 

#20 2007-09-10 19:04:19

pak4
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

I ja si? zgadzam. Tyle, ?e piszesz mocniej:

Dione napisał:

A powiem, ?e to mówi w?a?nie on sam. Nie znam nikogo kto ocenia?by samego siebie w?a?ciwie.

To co mówi Darcy o sobie, nale?y traktowa? z rezerw?, ale odrzuca? takie twierdzenia dlatego, ?e to mówi, to -- jak s?dz? -- pewna przesada.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#21 2007-09-10 19:26:17

snowdrop
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Hm, je?eli kto? mówi mi ?e si? zmieni?, bo np. kiedy? co? zrobi? ?le a teraz ju? tak nie post?pi, to ja wierze mu ?e si? zmieni?.
Czy zak?adasz Dione, ?e ludzie si? nie zmieniaj??

Przecie? sama Lizzy by?a zdziwiona jego zmian? w Pemberly. My?lisz, ?e to tylko by?o jej wra?enie?

Zgodz? si? z tym, ?e ka?dy z nas nie postrzega siebie takim jakim jeste?my albo takim jak inni nas postrzegaj?. Wiadomo jest ze to jak postrzegaj? nas ludzi zale?y po cz??ci od nas samych. Przy niektórych osobach mo?emy by? otwarci i wszystko im powiedzie? o sobie jak równie? zachowywa? si? swobodnie, przy innych ludziach jeste?my zamkni?ci i pow?ci?gliwi. I jedni i drudzy b?d? mieli o nas inne zdanie. Ka?dy z nas ma w ko?cu swoj? "g?b?".

Offline

 

#22 2007-09-10 19:29:10

pak4
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Co do Lizzy -- s?dz?, ?e to raczej ona widzia?a wcze?niej Darcy'ego w krzywym zwierciadle, ni? ?e Darcy si? zmieni?. Darcy nie zaskakuje swoich bliskich, znajomych, czy podw?adnych w Pemberly.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#23 2007-09-10 20:00:27

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Jakos nigdy nie zgadza?am si? z metamorfoz? Darcyego. To nie on si? zmieni?, a Lizzy zmieni?a opini? o nim. Przecie? bior?c pod uwage drugie o?wiadczyny, jest jej wstyd za s?owa, które wypowiedzia?a podczas pierwszych oswiadczyn. W zasadzie niemal za nie przeprosi?a.
Darcy dzia?a? dla mnie zawsze tak samo. zniech?ci? Charlesa do Jane nie dla jej niskich koneksji, a dlatego, ?e nie widzia? u niej uczucia do Charlesa. Po uwagach Lizzy, spojrza? na sprawe pod innym katem, stad i zmieni? pogl?d na ten temat. Gdyby go nie zmieni? i nie wyrazi? tego przyjacielowi, wo?ek-Bingley pewnie nadal trzyma?by sie siostrzanych spódnic. Ale czy w pozosta?ych sprawach cokolwiek zmieni? stanowisko?
Zawsze mia? wysokie zdanie na temat manier Lizzy i Jane - ta opinia pozostala niezmienna
Zawsze mia? nisk? opini? na temat wychowani m?odszych sióstr Lizzy i jej matki - to równiez pozosta?o niezmienne.
Czy zmieni? zdanie na temat koneksji swojej przysz?ej ma??onki przy drugich o?wiadczynach? Nie zauwa?y?am, aby sytuacja Lizzy si? zmieni?a, wiec i zdania zmieni? nie móg?.
Czy polubi? Wickhama? Nie. Jego stosunek do wychowanka ojca pozosta? niezmienny.
Czy mamy gdziekolwiek zasugerowane, ze nie pomóg?by Lizzy w sytuacji, w której znalaz?a sie jej rodzina? Bior?c pod uwag? jego uczucie do niej i niejednokrotn? pomoc ró?nym osobom (o czym sugeruje s?u??ca, Bingley, Karolina), dlaczego mia?by tego nie zrobi? dla kobiety, któr? kocha?? Je?li pomóg? jej gdy teoretycznie byli sobie obcy, to dlaczego mia?by tego nie zrobi? dla narzeczonej/?ony?

Gdzie wi?c ta wielka zmiana, wielkopomna ewolucja?
Nie widz? w zachowaniu Darcyego niczego, poza tym, ?e sta? si? mniej ekspresyjny w wyra?aniu swoich my?li big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#24 2007-09-10 20:47:13

fanturia
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Darcy jednak zmieni? si?. Troszeczk? wink Ciotk? i wuja Lizzy podczas spotkania w Pemberley traktowa? jak równych sobie. Podejrzewam, ?e zazwyczaj ludzi z tej sfery spo?ecznej to traktowa? jednak z pewn? wy?szo?ci?. Zgadzam si? jednak, ?e zmiana opinii na jego temat to przede wszystkim zmiana punktu widzenia i pozbycie sie uprzedze? przez Lizzy.

Offline

 

#25 2007-09-10 21:22:57

pak4
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Fanturio:
na pewno Darcy bardziej stara? si? by? mi?ym do pa?stwa Gardinerg, ni?by robi? to w przypadku Lizzy-brzyduli. By? mo?e to przymilenie si? na pocz?tku pozwoli?o prze?ama? pewne lody, czy inaczej -- nie pozwoli?o zaistnie? uprzedzeniom. Ale to jeszcze nie ewolucja Darcy'ego!


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB