Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#26 2009-11-01 15:01:38

AineNiRigani
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

Nie, to ja w zadnym wypadku nie usprawiedliwa. Jedynie w niektorych momentach tlumaczy.


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#27 2009-11-01 15:34:52

villemo
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

ale jeste? nieugi?ta! w ko?cu dotar?o przecie? do niej co musia?a prze?ywa? Eleonora, jak dowiedzia?a sie o zar?czynach Edwarda i nic nikomu nie mog?a powiedzie?... jak sie wtedy zmieni?a. Przecie? tak naprawde w?asne nasze prze?ycia kszta?tuj? w nas pogl?dy i nastawienie do ró?nych sytuacji.


"Wszystko mo?na znie?? i wycierpie?, oprócz ma??e?stwa bez mi?o?ci." - Jane Austen

Offline

 

#28 2009-11-01 21:43:35

AineNiRigani
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

Czy sie az tak bardzo zmienila? Przestala jedynie uwazac sie za pepek wszechswiata - czy raczej zaczela dostrzegac innych ludzi.


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#29 2009-11-02 11:08:09

villemo
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

no i ich uczucia. Dostzeg?a te?, ze mo?na cierpie? nie okazuj? tego ca?emu ?wiatu. No a jej ?lub z pu?kownikiem? my?le, ?e by? raczej z rozs?dku. Wiedzia?a, ze tym pomo?e Matce i siostrze. Gdyby by?a tak? egoistk? to zosta?a by star? pann? i ca?y czas op?akiwa?a swoj? wielk? mi?o??... a napewno nie wysz?a by za Brandona, od samego pocz?tku uwa?a?a go za starego, no i poezji te? nie umia? czyta? smile


"Wszystko mo?na znie?? i wycierpie?, oprócz ma??e?stwa bez mi?o?ci." - Jane Austen

Offline

 

#30 2009-11-03 15:05:47

AineNiRigani
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

Skoro dorosla a sprawa z Willoughbym jej w tym pomogla - zaczela rowniez patrzec na zycie jak dorosla osoba. W egocentryzm zmienil sie na egoizm - dostrzegla innych ludzi, ale w zadnym wypadku nie zrobilaby z siebie takiej meczennicy jak ja opisujesz. Nie sadze, by wychodzila za maz za pulkownika dla stabilizacji materialnej matki i siostry - az takich cudow i metamorfoz nie ma. Takie rzeczy wynikaja z pewnego rodzaju charakteru, prawdziwej troski o innych - w przypadku Eleonory to by nie dziwilo. Szczegolnie, ze sytuacja pani Dashwood nie byla az tak tragiczna. Jesli Marianna zrobilaby z siebie ofiare - to to rowniez byloby zrobione z egoizmu. Taki paradoks: wielkie poswiecenie aby inni zauwazyli jaka jestem wpaniala. Ale to nie w przypadku Marianny. Mnie sie wydaje, ze ona po prostu zaczela dostrzegac Brandona, dostrzegla, ze tak naprawde sa do siebie podobni - i z charakterow i mentalnosci. Dostrzegla, jaka moze byc za kilka lat, jesli ktos nia dobrze pokieruje - i zaakceptowala, ze tym kims bedzie pulkownik. To nie byla wielka milosc, ale poczucie bezpieczenstwa, przyjazn i podobienstwo sprawilo, ze na swoj sposob sie uzaleznila od jego obecnosci, od jego rad i slow... moze nie byla to ta milosc, o jakiej czytala, o jakiej marzyla, ale taka juz przeciez przezyla. Jesli wyciagnela z niej lekcje, to zacela i ludzi i uczucia traktowac indywidualnie.


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#31 2009-11-17 09:59:02

villemo
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

mo?e i jej postawa by?a egoistyczna.
Po przeczytaniu ksi?zki mia?am wra?enie, ?e ona nie kocha Brendona, mo?e sie do niego przywi?za?a, mo?e stwierdzi??, ze jak on ja kocha to wystarczy.
Ale jak obej?a?am RiR BBC to tam jakby troszke inaczej by?o to przedstawione, jakby go pokocha?a inn? oczywi?cie mi?osci?, mo?e t? bardziej doj?a??... bez zakochania.
I tak mi jej szkoda, biedulka z niej, ze trafi?a na takiego Willoughby'ego.
A skoro nie by?a to taka mi?o?? o jakiej marzy?a o jakiej czyta?a... no niewiem.
a mo?e po prostu stwierdzi?a, ?e i Brendon i ona prze?yli burzliwa nieszcz??liw? mi?o??i i mo?e on bedzie dla niej lepszy ni? ktokolwiek inny...
chyba mam za du?y chaos w my?lach i nie moge sie skupi?
a z drugiej strony czy nie jeste?my egoistami kiedy sie z kim? wi??emy - chcemy ?eby nam by?o dobrze, poniek?d oczywi?cie chcemy uszcz??liwi? nasza po?ówke, ale przedewszystkim sami chcemy szcz??cia.
czy mo?na za to pot?pia? Marianne?


"Wszystko mo?na znie?? i wycierpie?, oprócz ma??e?stwa bez mi?o?ci." - Jane Austen

Offline

 

#32 2009-11-17 11:11:13

AineNiRigani
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

Potepiac - zawsze trzeba. Mozna jedynie zrozumiec - a to zasadnicza roznica.
Milosc w znacznej mierze oznacza dawanie i branie, poswiecenie i wymaganie tego samego. Marianna cale zycie brala i wymagala. Tym byla dla niej milosc. Mysle, ze bezinteresownosc Brandona uswiadomila jej jak bardzo sie mylila i jak dziecinne bylo jej wyobrazenie o milosci, a co za tym idzie osiagnela spokoj, bo uzmyslowila sobie, ze jej uczucie do Willoughby'ego takim nie bylo - oboje byli nastawieni wylacznie na branie.


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#33 2009-11-17 11:47:04

villemo
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

moze, moze i tak te? by?o...
u?wiadomi?a sobie, ?e jej uczucie takie nie by?o czy Willoughby'ego?
potepia? - to takie straszne s?owo... nie lubie go.
je?li sie cos stara zrozumiec to nie mo?na jednocze?nie ostro tego potepiac.
No ale nie mo?na tyle sie rozpisywac o jednej biednej Mariannie, pewnie i tak nie wy?agodze Twojego jej osadu, tak jej nie lubisz.


"Wszystko mo?na znie?? i wycierpie?, oprócz ma??e?stwa bez mi?o?ci." - Jane Austen

Offline

 

#34 2009-11-18 11:27:14

AineNiRigani
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

W zasadzie u obu - przeciez ja interesowalo glownie posiadanie W niemal na wlasnosc (sorki, nie chce mi sie pisac calego nazwiska, jeszcze w dodatku w odmianie... tongue ). Czy ona cos od siebie naprawde dala? W sumie poza pozorami - niewiele. Jej milosc byla rownie egoistyczna jak zycie. Potem jedynie zrobila z siebie posmiewisko, gdy domagala sie swoich "praw wlasnosci". Brandon, Eleonora, Edward - ich postawa i gotowosc do poswiecenia dla szczescia tej drugiej kochanej osoby, mogly jej uswiadomic jak plytkie bylo jej uczucie.
Alez oczywiscie, ze mozna potepiac czyjsc czyn, jednoczesnie starajac sie go zrozumiec - cale prawodawstwo sie na tym opiera. Zrozumieniu motywu postepowania. Czasem stanowi to okolicznosc lagodzaca. Rowniez i proces wychowania wiaze sie czesto z potepieniem jakiegos zachowania, przy jednoczesnej probie zrozumienia. Jestem sangwinikiem, pracuje z ludzmi i doskonale potrafie oddzielic emocje od rozumu, dlatego bezproblemowo przychodzi mi zrozumienie motywacji Marianny i jednoczesne potepienie tego, co uwazam w moim przekonaniu za zle. Zazwyczaj nie mam problemu z chlodna ocena postaci - pomimo lubienia/nielubienia. Dostrzegam wszystkie nieetyczne zachowania mojego ukochanego pana Rochestera i potepiam je, a jednoczesnie jestem w stanie zanalizowac przyczyny takiego, a nie innego postepowania i je zrozumiec.
Nie rozpatruje tez postaci Marianny w kategoriach "lubie-nielubie". Ja tej postaci po prostu nie szanuje. Nie posiada zadnej cechy, ktore cenie u ludzi. A uwierz mi - jesli kogos nie szanuje, to gorzej niz gdybym kogos nie lubila tongue


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#35 2009-11-18 12:45:45

villemo
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

o matko, teraz to zaczynam sie ba?...

Ostatnio edytowany przez villemo (2009-11-18 12:45:56)


"Wszystko mo?na znie?? i wycierpie?, oprócz ma??e?stwa bez mi?o?ci." - Jane Austen

Offline

 

#36 2009-11-18 13:36:36

villemo
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

nie bede ju? pisa?a o Mariannie, bo tak mo?emy sie prze?uca? bez ko?ca. Pozna?ysmy j? w pewnym wieku i w m?odzie?czym zakochaniu a potem sie zmieni?a i zrozumia?a niektóre swoje zachowania. Dla mnie nie jest na tak bardzo straconej pozycji jak w Twoich oczach.
ja jestem bardziej ?cis?ym umys?em smile
staram sie oddzieli? emocje od rozumu ale z marnym skutkiem jak mniemam. smile


"Wszystko mo?na znie?? i wycierpie?, oprócz ma??e?stwa bez mi?o?ci." - Jane Austen

Offline

 

#37 2009-11-19 12:10:09

AineNiRigani
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

A mozemy - dla mnie zawsze pozostanie po protu jedna z najglupszych i najbardziej drazniacych postaci austenowskich i chyba nic tego nie zmieni.


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#38 2009-11-19 14:21:14

villemo
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

a dla mnie pozostanie marzycielk?-romantyczk?, która w odpowiednim czasie bardzo sie zmieni?a. I tego te? nic nie zmieni.


"Wszystko mo?na znie?? i wycierpie?, oprócz ma??e?stwa bez mi?o?ci." - Jane Austen

Offline

 

#39 2009-11-22 23:19:40

AineNiRigani
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

I dobrze. Musi byc ktos, kto ja obroni, bo inaczej musialabym to byc ja, a tego nie chce tongue


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#40 2009-11-23 21:44:57

czytelniczka
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

villemo napisał:

a dla mnie pozostanie marzycielk?-romantyczk?, która w odpowiednim czasie bardzo sie zmieni?a. I tego te? nic nie zmieni.

Podzielam Twoje zdanie i jeszcze jedno , gdyby wszystkie panny by?y jak Eleonora , to jaka by?aby powie???

Offline

 

#41 2009-11-26 09:24:33

villemo
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

AineNiRigani broni?abys jej mimo, ?e Twoje przekonanie jest inne?

czytelniczko, nie ma mo?liwo?ci ?eby wszystkie Panny by?y jak Eleonora, ludzkie charaktery s? ró?ne i ró?ne s? bohaterki, gdyby wszystkie by?y takie same to by?a by tylko powie?? o jednej bohaterce bo po có? tworzy? i opisywa? ich wiecej skoro s? takie same? ale dzieki temu, ?e s? ró?ne mamy o czym dyskutowa? wink i analizowa? ka?da posta?.


"Wszystko mo?na znie?? i wycierpie?, oprócz ma??e?stwa bez mi?o?ci." - Jane Austen

Offline

 

#42 2009-11-26 10:58:54

AineNiRigani
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

Bronilabym - tak jak pisalam, jestem sangwinikiem i potrafie oddzielic emocje od rozumu. Zawsze dzialam na dwoch trybach - zawodowym (gdzie wlaczam sobie myslenie) i ludzkim (gdzie pozwalam sobie na emocje i przyznanie "to lubie, a tego nie" ). Potrafie znalesc argumenty za i przeciw niemal w kazdym temacie. Widze tez zalety i wady Marianny, ale jej nie lubie. Zawsze analizuje ludzi i nawet postaci fikcyjne, czyny ludzkie dwupoziomowo - sam czyn i jego motyw, okolicznosci, wychowanie. To taki pierdolec zawodowy tongue Gdyby trzeba bylo - bronilabym Marianne, bo tego wymaga moja etyka i niejako przyzwyczajenie, ale duzo latwiej mi jest przejsc na tryb ludzki i napisac "ona jest glupia". tongue tongue


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#43 2009-11-26 10:59:55

AineNiRigani
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

Dodam tez, ze Eleonora jest jedna - nawet w tworczosci JA nie ma takiej drugiej. smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#44 2009-11-26 18:41:37

czytelniczka
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

AineNiRigani napisał:

Dodam tez, ze Eleonora jest jedna - nawet w tworczosci JA nie ma takiej drugiej. smile

To prawda , ale w ka?dej powie?ci JA jest Eleonora ( na pewno nie taka sama , ale jest ) i Marianna ( te? ka?da inna , ale przeciwie?stwo tej pierwszej ).Taki by? zamiar autorki , bo moim zdaniem z kazej powie?ci mia?a wynikac jaka? nauka , nawet je?li utwór zawiera? tre?ci i wspomnienia osobiste.
Tak odbieram Eleonor? i Mariann? , ale te? El?biet? i Jane , a z przecwinej strony ich siostry.Tak czuj? czytaj?c te utwory.Nie jestem literaturoznawc? tylko zwyk?ym czytelnikiem troszeczk? zakochanym w twórczo?ci JA.

Offline

 

#45 2009-11-26 19:52:51

AineNiRigani
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

Bo to sa przeciez takie dwa glowne archetypy kobiece - rozsadna i romantyczna. Jako rownie zwykly czytelnik nie odbieram jednak pary Marianna-Eleonora i Elzbieta-Jane jako podobne. Rzeczywiscie istnieje duze podobienstwo pomiedzy Eleonora i np. Anna, czy nawet i Fanny, a Marianna i Emma, czy Katarzyna, ale na pewno Elzbieta i Jane do tego archetypu nie nalezy. Elzbieta nie jest tak egoistyczna i glupiutka jak Marianna (i nie chodzi tutaj o wiek, bo roznica miedzy nimi jest niewielka), a Jane nie jest tak inteligentna spolecznie jak Eleonora. Te ostatnie maja w sobie jedynie spokoj i introwertyzm, ale w przeciwienstwie do Eleonory u Jane przy podejmowaniu decyzji nie decyduje rozsadek, a emocje. Z kolei porowanie Eleonory i Lizzy jest rownie nieadekwatne smile
Marianna w P&P jest predzej Lydia - to rzeczywiscie ten sam typ - beztroska, czesto bezmyslna, bardzo egosityczna. Obie rowniez nie dbaja lub nie dotrzegaja niestosownosci swojego zachowania - liczy sie wylacznie ich pragnienie i cel. Marianna jest jednak bystrzejsza i inteligentniejsza nic=z Lydia. I z cala pewna lepiej wyksztalcona.


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#46 2009-11-27 11:19:00

villemo
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

te? mi sie wydaje, ?e nie ma zalezno?ci miedzy parami Marianna-Eleonora i El?bieta i Jane.
Co do Lidii to zgodze sie z Tob? Aine.
A ze niektóre cechy charakterów mo?na znale?dx w kazdej postaci powie?ci JA to chyba nic dziwnego w ko?cu nie ma az tak wiele ludzkich cech , zeby sie one nie powatr?a?y w ró?nych osobach. S? one po prostu w ka?dym inaczej wymieszane, jedni cos maj? inni nie, jedni maj? wiecej tego a inni czego? innego.
Wydaje mi sie, ?e w?asnie tutaj jest wszystko, mimo, ze kazda z postaci ma cos wspólnego z inn? jest inn? osoba, inne ma zachowanie, prze?ycia emocje.
Chocia?by Lidia, m?oda, impulsywna nie przejmuj?ca sie niczym i nie s?uchaj?ca nigogo pedzaca tylko za swoj? przyjemno?ci? i zabaw?, nie ma takich cech jak Marianna, tylko w ma?ym procenciku sie gdzie? na poczatku z tym mo?e stykaja. Jednak Marianna by?a inna od samego poczatku, gra?a, spiewa?a czyta?a poezje a na ko?cu zrozumia?a swoje niew?asciwe zachowanie, zmieni?a sie... a Lidia do ko?ca zosta?a g?upia, nie robi?a nic po?ytecznego. Juz pr?dzej Kitty sie zmieni?a ale znowu ona by?a bardzo pod wp?ywem Lidi, po prostu by?a bardzo wp?ywowa, bo jak przebywa?a wiecej z Elzbiet? i Jane a nie widywa?a Lidi(bo przecie? ojciec sie na to nie godzi?)_to ponoc mia?o to na ni? pozytywny wp?yw i nawet potrafi?a sie czym? zaj??.
Ja nie potrafie oddzielac emocji od rozumu, niby próbuje... ale w wiekszo?ci kieruje sie emocjami, ale napewno nie tak egoistycznie. Napewno te? za du?o przezywam i biore za wiele rzeczy do siebie. ?atwiej by?o by mi gdybym czesciej s?ucha?a swojego g?osu rozsadku. Dlatego podziwiam osoby które to potrafi?.
Zawsze staram sie znale?d? powód czy to zachowania czy wypowiedzianych emocji, ale gdy to nie dotyczy mnie to wtedy jest ?atwiej i bardziej mo?na spojr?ec na to z boku i przeanalizowa?... moze ?atwiej os?dzic czy sie lubi czy nie. Ja nie lubie Lidii na przyk?ad.
Ale Marianne lubie. smile ale chyba nie potrafi?abym broni? Lidii tak jak Marianny, czu?abym, ?e robie cos wbrew sobie.


"Wszystko mo?na znie?? i wycierpie?, oprócz ma??e?stwa bez mi?o?ci." - Jane Austen

Offline

 

#47 2009-11-30 19:40:19

AineNiRigani
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

Vill, ja pisalam o typie osobowosciowym,m a nie o szczegolowych cechach charakteru - chociaz i tutaj widac dosc znaczne zbieznosci. Kazda ma swoja wielka pasje - jedna stroje, druga muzyke i literature. Kazda w dazeniach do swoich celow nie zwraca uwage na bliskich i otoczenie, obie nie dostrzegaja potrzeb swoich bliskich, obie maja niewyparzony jezyk i mowia i robia zanim pomysla. Sa tylko dwie roznice pomiedzy nimi - Marianna jest inteligentna i wyksztalcona, Lydii brakuje bystrosci i wyksztalcenia. I wlasnie dzieki temu Marianna dostrzega swoje bledy, ewoluuje, idzie na przod, a Lydia pozostaje w blogiej nieswiadomosci swojej glupoty.

Ostatnio edytowany przez AineNiRigani (2009-11-30 19:45:07)


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#48 2009-12-09 14:15:31

villemo
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

no tak... ale mi jest ?atwiej patrzec na konkretne osoby ni? na typy - w tym jestem kiepska sad
musze mie? cos/kogo? za przyk?ad, no i zawsze wszystko rozk?adam na cz??ci pierwsze i w szczegó?ach...

Ostatnio edytowany przez villemo (2009-12-09 14:16:22)


"Wszystko mo?na znie?? i wycierpie?, oprócz ma??e?stwa bez mi?o?ci." - Jane Austen

Offline

 

#49 2009-12-09 21:06:34

czytelniczka
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

Sprostowanie: nie przeciwstawia?am Elzbiety i Jane , ale El?biet? i Jane v/s ich siostry -pozosta?e z Lidi? na czele

Offline

 

#50 2009-12-10 01:46:18

AineNiRigani
Użytkownik

Re: W obronie Marianny

Moim zdaniem zarowno Elzbieta jak i Jane tworza same w sobie zupelnie inny typ osobowosciowy, nie mozna ich wrzucac do worka Eleonory (no moze predzej Lizzy, ale ona ma w sobie jednak zbyt duzon energii). Jane to typ naiwnej, troszke malo rozgarnietej z gruntu dobrej dziewczyny, ktore pozwola sie calkowicie zdominowac. Taka jest tez Katarzyna i Fanny.


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB