Ogrˇd Jane Austen

Strona poÂwiecona Jane Austen

Nie jeste zalogowany.

Og│oszenie

#26 2009-11-01 15:01:38

AineNiRigani
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

Nie, to ja w zadnym wypadku nie usprawiedliwa. Jedynie w niektorych momentach tlumaczy.


Nawet kojot na kamieniu mo┼╝e dosta─ç wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#27 2009-11-01 15:34:52

villemo
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

ale jeste┼Ť nieugi─Öta! w ko┼äcu dotar┼éo przecie┼╝ do niej co musia┼éa prze┼╝ywa─ç Eleonora, jak dowiedzia┼éa sie o zar─Öczynach Edwarda i nic nikomu nie mog┼éa powiedzie─ç... jak sie wtedy zmieni┼éa. Przecie┼╝ tak naprawde w┼éasne nasze prze┼╝ycia kszta┼étuj─ů w nas pogl─ůdy i nastawienie do r├│┼╝nych sytuacji.


"Wszystko mo┼╝na znie┼Ť─ç i wycierpie─ç, opr├│cz ma┼é┼╝e┼ästwa bez mi┼éo┼Ťci." - Jane Austen

Offline

 

#28 2009-11-01 21:43:35

AineNiRigani
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

Czy sie az tak bardzo zmienila? Przestala jedynie uwazac sie za pepek wszechswiata - czy raczej zaczela dostrzegac innych ludzi.


Nawet kojot na kamieniu mo┼╝e dosta─ç wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#29 2009-11-02 11:08:09

villemo
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

no i ich uczucia. Dostzeg┼éa te┼╝, ze mo┼╝na cierpie─ç nie okazuj─ů tego ca┼éemu ┼Ťwiatu. No a jej ┼Ťlub z pu┼ékownikiem? my┼Ťle, ┼╝e by┼é raczej z rozs─ůdku. Wiedzia┼éa, ze tym pomo┼╝e Matce i siostrze. Gdyby by┼éa tak─ů egoistk─ů to zosta┼éa by star─ů pann─ů i ca┼éy czas op┼éakiwa┼éa swoj─ů wielk─ů mi┼éo┼Ť─ç... a napewno nie wysz┼éa by za Brandona, od samego pocz─ůtku uwa┼╝a┼éa go za starego, no i poezji te┼╝ nie umia┼é czyta─ç smile


"Wszystko mo┼╝na znie┼Ť─ç i wycierpie─ç, opr├│cz ma┼é┼╝e┼ästwa bez mi┼éo┼Ťci." - Jane Austen

Offline

 

#30 2009-11-03 15:05:47

AineNiRigani
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

Skoro dorosla a sprawa z Willoughbym jej w tym pomogla - zaczela rowniez patrzec na zycie jak dorosla osoba. W egocentryzm zmienil sie na egoizm - dostrzegla innych ludzi, ale w zadnym wypadku nie zrobilaby z siebie takiej meczennicy jak ja opisujesz. Nie sadze, by wychodzila za maz za pulkownika dla stabilizacji materialnej matki i siostry - az takich cudow i metamorfoz nie ma. Takie rzeczy wynikaja z pewnego rodzaju charakteru, prawdziwej troski o innych - w przypadku Eleonory to by nie dziwilo. Szczegolnie, ze sytuacja pani Dashwood nie byla az tak tragiczna. Jesli Marianna zrobilaby z siebie ofiare - to to rowniez byloby zrobione z egoizmu. Taki paradoks: wielkie poswiecenie aby inni zauwazyli jaka jestem wpaniala. Ale to nie w przypadku Marianny. Mnie sie wydaje, ze ona po prostu zaczela dostrzegac Brandona, dostrzegla, ze tak naprawde sa do siebie podobni - i z charakterow i mentalnosci. Dostrzegla, jaka moze byc za kilka lat, jesli ktos nia dobrze pokieruje - i zaakceptowala, ze tym kims bedzie pulkownik. To nie byla wielka milosc, ale poczucie bezpieczenstwa, przyjazn i podobienstwo sprawilo, ze na swoj sposob sie uzaleznila od jego obecnosci, od jego rad i slow... moze nie byla to ta milosc, o jakiej czytala, o jakiej marzyla, ale taka juz przeciez przezyla. Jesli wyciagnela z niej lekcje, to zacela i ludzi i uczucia traktowac indywidualnie.


Nawet kojot na kamieniu mo┼╝e dosta─ç wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#31 2009-11-17 09:59:02

villemo
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

może i jej postawa była egoistyczna.
Po przeczytaniu ksi─ůzki mia┼éam wra┼╝enie, ┼╝e ona nie kocha Brendona, mo┼╝e sie do niego przywi─ůza┼éa, mo┼╝e stwierdzi┼é─ů, ze jak on ja kocha to wystarczy.
Ale jak obej┼╝a┼éam RiR BBC to tam jakby troszke inaczej by┼éo to przedstawione, jakby go pokocha┼éa inn─ů oczywi┼Ťcie mi┼éosci─ů, mo┼╝e t─ů bardziej doj┼╝a┼é─ů... bez zakochania.
I tak mi jej szkoda, biedulka z niej, ze trafiła na takiego Willoughby'ego.
A skoro nie by┼éa to taka mi┼éo┼Ť─ç o jakiej marzy┼éa o jakiej czyta┼éa... no niewiem.
a mo┼╝e po prostu stwierdzi┼éa, ┼╝e i Brendon i ona prze┼╝yli burzliwa nieszcz─Ö┼Ťliw─ů mi┼éo┼Ť─çi i mo┼╝e on bedzie dla niej lepszy ni┼╝ ktokolwiek inny...
chyba mam za du┼╝y chaos w my┼Ťlach i nie moge sie skupi─ç
a z drugiej strony czy nie jeste┼Ťmy egoistami kiedy sie z kim┼Ť wi─ů┼╝emy - chcemy ┼╝eby nam by┼éo dobrze, poniek─ůd oczywi┼Ťcie chcemy uszcz─Ö┼Ťliwi─ç nasza po┼é├│wke, ale przedewszystkim sami chcemy szcz─Ö┼Ťcia.
czy mo┼╝na za to pot─Öpia─ç Marianne?


"Wszystko mo┼╝na znie┼Ť─ç i wycierpie─ç, opr├│cz ma┼é┼╝e┼ästwa bez mi┼éo┼Ťci." - Jane Austen

Offline

 

#32 2009-11-17 11:11:13

AineNiRigani
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

Potepiac - zawsze trzeba. Mozna jedynie zrozumiec - a to zasadnicza roznica.
Milosc w znacznej mierze oznacza dawanie i branie, poswiecenie i wymaganie tego samego. Marianna cale zycie brala i wymagala. Tym byla dla niej milosc. Mysle, ze bezinteresownosc Brandona uswiadomila jej jak bardzo sie mylila i jak dziecinne bylo jej wyobrazenie o milosci, a co za tym idzie osiagnela spokoj, bo uzmyslowila sobie, ze jej uczucie do Willoughby'ego takim nie bylo - oboje byli nastawieni wylacznie na branie.


Nawet kojot na kamieniu mo┼╝e dosta─ç wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#33 2009-11-17 11:47:04

villemo
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

moze, moze i tak też było...
u┼Ťwiadomi┼éa sobie, ┼╝e jej uczucie takie nie by┼éo czy Willoughby'ego?
potepiać - to takie straszne słowo... nie lubie go.
je┼Ťli sie cos stara zrozumiec to nie mo┼╝na jednocze┼Ťnie ostro tego potepiac.
No ale nie można tyle sie rozpisywac o jednej biednej Mariannie, pewnie i tak nie wyłagodze Twojego jej osadu, tak jej nie lubisz.


"Wszystko mo┼╝na znie┼Ť─ç i wycierpie─ç, opr├│cz ma┼é┼╝e┼ästwa bez mi┼éo┼Ťci." - Jane Austen

Offline

 

#34 2009-11-18 11:27:14

AineNiRigani
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

W zasadzie u obu - przeciez ja interesowalo glownie posiadanie W niemal na wlasnosc (sorki, nie chce mi sie pisac calego nazwiska, jeszcze w dodatku w odmianie... tongue ). Czy ona cos od siebie naprawde dala? W sumie poza pozorami - niewiele. Jej milosc byla rownie egoistyczna jak zycie. Potem jedynie zrobila z siebie posmiewisko, gdy domagala sie swoich "praw wlasnosci". Brandon, Eleonora, Edward - ich postawa i gotowosc do poswiecenia dla szczescia tej drugiej kochanej osoby, mogly jej uswiadomic jak plytkie bylo jej uczucie.
Alez oczywiscie, ze mozna potepiac czyjsc czyn, jednoczesnie starajac sie go zrozumiec - cale prawodawstwo sie na tym opiera. Zrozumieniu motywu postepowania. Czasem stanowi to okolicznosc lagodzaca. Rowniez i proces wychowania wiaze sie czesto z potepieniem jakiegos zachowania, przy jednoczesnej probie zrozumienia. Jestem sangwinikiem, pracuje z ludzmi i doskonale potrafie oddzielic emocje od rozumu, dlatego bezproblemowo przychodzi mi zrozumienie motywacji Marianny i jednoczesne potepienie tego, co uwazam w moim przekonaniu za zle. Zazwyczaj nie mam problemu z chlodna ocena postaci - pomimo lubienia/nielubienia. Dostrzegam wszystkie nieetyczne zachowania mojego ukochanego pana Rochestera i potepiam je, a jednoczesnie jestem w stanie zanalizowac przyczyny takiego, a nie innego postepowania i je zrozumiec.
Nie rozpatruje tez postaci Marianny w kategoriach "lubie-nielubie". Ja tej postaci po prostu nie szanuje. Nie posiada zadnej cechy, ktore cenie u ludzi. A uwierz mi - jesli kogos nie szanuje, to gorzej niz gdybym kogos nie lubila tongue


Nawet kojot na kamieniu mo┼╝e dosta─ç wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#35 2009-11-18 12:45:45

villemo
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

o matko, teraz to zaczynam sie ba─ç...

Ostatnio edytowany przez villemo (2009-11-18 12:45:56)


"Wszystko mo┼╝na znie┼Ť─ç i wycierpie─ç, opr├│cz ma┼é┼╝e┼ästwa bez mi┼éo┼Ťci." - Jane Austen

Offline

 

#36 2009-11-18 13:36:36

villemo
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

nie bede ju┼╝ pisa┼éa o Mariannie, bo tak mo┼╝emy sie prze┼╝uca─ç bez ko┼äca. Pozna┼éysmy j─ů w pewnym wieku i w m┼éodzie┼äczym zakochaniu a potem sie zmieni┼éa i zrozumia┼éa niekt├│re swoje zachowania. Dla mnie nie jest na tak bardzo straconej pozycji jak w Twoich oczach.
ja jestem bardziej ┼Ťcis┼éym umys┼éem smile
staram sie oddzieli─ç emocje od rozumu ale z marnym skutkiem jak mniemam. smile


"Wszystko mo┼╝na znie┼Ť─ç i wycierpie─ç, opr├│cz ma┼é┼╝e┼ästwa bez mi┼éo┼Ťci." - Jane Austen

Offline

 

#37 2009-11-19 12:10:09

AineNiRigani
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

A mozemy - dla mnie zawsze pozostanie po protu jedna z najglupszych i najbardziej drazniacych postaci austenowskich i chyba nic tego nie zmieni.


Nawet kojot na kamieniu mo┼╝e dosta─ç wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#38 2009-11-19 14:21:14

villemo
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

a dla mnie pozostanie marzycielk─ů-romantyczk─ů, kt├│ra w odpowiednim czasie bardzo sie zmieni┼éa. I tego te┼╝ nic nie zmieni.


"Wszystko mo┼╝na znie┼Ť─ç i wycierpie─ç, opr├│cz ma┼é┼╝e┼ästwa bez mi┼éo┼Ťci." - Jane Austen

Offline

 

#39 2009-11-22 23:19:40

AineNiRigani
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

I dobrze. Musi byc ktos, kto ja obroni, bo inaczej musialabym to byc ja, a tego nie chce tongue


Nawet kojot na kamieniu mo┼╝e dosta─ç wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#40 2009-11-23 21:44:57

czytelniczka
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

villemo napisa│:

a dla mnie pozostanie marzycielk─ů-romantyczk─ů, kt├│ra w odpowiednim czasie bardzo sie zmieni┼éa. I tego te┼╝ nic nie zmieni.

Podzielam Twoje zdanie i jeszcze jedno , gdyby wszystkie panny by┼éy jak Eleonora , to jaka by┼éaby powie┼Ť─ç?

Offline

 

#41 2009-11-26 09:24:33

villemo
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

AineNiRigani broniłabys jej mimo, że Twoje przekonanie jest inne?

czytelniczko, nie ma mo┼╝liwo┼Ťci ┼╝eby wszystkie Panny by┼éy jak Eleonora, ludzkie charaktery s─ů r├│┼╝ne i r├│┼╝ne s─ů bohaterki, gdyby wszystkie by┼éy takie same to by┼éa by tylko powie┼Ť─ç o jednej bohaterce bo po c├│┼╝ tworzy─ç i opisywa─ç ich wiecej skoro s─ů takie same? ale dzieki temu, ┼╝e s─ů r├│┼╝ne mamy o czym dyskutowa─ç wink i analizowa─ç ka┼╝da posta─ç.


"Wszystko mo┼╝na znie┼Ť─ç i wycierpie─ç, opr├│cz ma┼é┼╝e┼ästwa bez mi┼éo┼Ťci." - Jane Austen

Offline

 

#42 2009-11-26 10:58:54

AineNiRigani
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

Bronilabym - tak jak pisalam, jestem sangwinikiem i potrafie oddzielic emocje od rozumu. Zawsze dzialam na dwoch trybach - zawodowym (gdzie wlaczam sobie myslenie) i ludzkim (gdzie pozwalam sobie na emocje i przyznanie "to lubie, a tego nie" ). Potrafie znalesc argumenty za i przeciw niemal w kazdym temacie. Widze tez zalety i wady Marianny, ale jej nie lubie. Zawsze analizuje ludzi i nawet postaci fikcyjne, czyny ludzkie dwupoziomowo - sam czyn i jego motyw, okolicznosci, wychowanie. To taki pierdolec zawodowy tongue Gdyby trzeba bylo - bronilabym Marianne, bo tego wymaga moja etyka i niejako przyzwyczajenie, ale duzo latwiej mi jest przejsc na tryb ludzki i napisac "ona jest glupia". tongue tongue


Nawet kojot na kamieniu mo┼╝e dosta─ç wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#43 2009-11-26 10:59:55

AineNiRigani
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

Dodam tez, ze Eleonora jest jedna - nawet w tworczosci JA nie ma takiej drugiej. smile


Nawet kojot na kamieniu mo┼╝e dosta─ç wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#44 2009-11-26 18:41:37

czytelniczka
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

AineNiRigani napisa│:

Dodam tez, ze Eleonora jest jedna - nawet w tworczosci JA nie ma takiej drugiej. smile

To prawda , ale w ka┼╝dej powie┼Ťci JA jest Eleonora ( na pewno nie taka sama , ale jest ) i Marianna ( te┼╝ ka┼╝da inna , ale przeciwie┼ästwo tej pierwszej ).Taki by┼é zamiar autorki , bo moim zdaniem z kazej powie┼Ťci mia┼éa wynikac jaka┼Ť nauka , nawet je┼Ťli utw├│r zawiera┼é tre┼Ťci i wspomnienia osobiste.
Tak odbieram Eleonor─Ö i Mariann─Ö , ale te┼╝ El┼╝biet─Ö i Jane , a z przecwinej strony ich siostry.Tak czuj─Ö czytaj─ůc te utwory.Nie jestem literaturoznawc─ů tylko zwyk┼éym czytelnikiem troszeczk─Ö zakochanym w tw├│rczo┼Ťci JA.

Offline

 

#45 2009-11-26 19:52:51

AineNiRigani
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

Bo to sa przeciez takie dwa glowne archetypy kobiece - rozsadna i romantyczna. Jako rownie zwykly czytelnik nie odbieram jednak pary Marianna-Eleonora i Elzbieta-Jane jako podobne. Rzeczywiscie istnieje duze podobienstwo pomiedzy Eleonora i np. Anna, czy nawet i Fanny, a Marianna i Emma, czy Katarzyna, ale na pewno Elzbieta i Jane do tego archetypu nie nalezy. Elzbieta nie jest tak egoistyczna i glupiutka jak Marianna (i nie chodzi tutaj o wiek, bo roznica miedzy nimi jest niewielka), a Jane nie jest tak inteligentna spolecznie jak Eleonora. Te ostatnie maja w sobie jedynie spokoj i introwertyzm, ale w przeciwienstwie do Eleonory u Jane przy podejmowaniu decyzji nie decyduje rozsadek, a emocje. Z kolei porowanie Eleonory i Lizzy jest rownie nieadekwatne smile
Marianna w P&P jest predzej Lydia - to rzeczywiscie ten sam typ - beztroska, czesto bezmyslna, bardzo egosityczna. Obie rowniez nie dbaja lub nie dotrzegaja niestosownosci swojego zachowania - liczy sie wylacznie ich pragnienie i cel. Marianna jest jednak bystrzejsza i inteligentniejsza nic=z Lydia. I z cala pewna lepiej wyksztalcona.


Nawet kojot na kamieniu mo┼╝e dosta─ç wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#46 2009-11-27 11:19:00

villemo
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

te┼╝ mi sie wydaje, ┼╝e nie ma zalezno┼Ťci miedzy parami Marianna-Eleonora i El┼╝bieta i Jane.
Co do Lidii to zgodze sie z Tob─ů Aine.
A ze niekt├│re cechy charakter├│w mo┼╝na znale┼║dx w kazdej postaci powie┼Ťci JA to chyba nic dziwnego w ko┼äcu nie ma az tak wiele ludzkich cech , zeby sie one nie powatr┼╝a┼éy w r├│┼╝nych osobach. S─ů one po prostu w ka┼╝dym inaczej wymieszane, jedni cos maj─ů inni nie, jedni maj─ů wiecej tego a inni czego┼Ť innego.
Wydaje mi sie, ┼╝e w┼éasnie tutaj jest wszystko, mimo, ze kazda z postaci ma cos wsp├│lnego z inn─ů jest inn─ů osoba, inne ma zachowanie, prze┼╝ycia emocje.
Chocia┼╝by Lidia, m┼éoda, impulsywna nie przejmuj─ůca sie niczym i nie s┼éuchaj─ůca nigogo pedzaca tylko za swoj─ů przyjemno┼Ťci─ů i zabaw─ů, nie ma takich cech jak Marianna, tylko w ma┼éym procenciku sie gdzie┼Ť na poczatku z tym mo┼╝e stykaja. Jednak Marianna by┼éa inna od samego poczatku, gra┼éa, spiewa┼éa czyta┼éa poezje a na ko┼äcu zrozumia┼éa swoje niew┼éasciwe zachowanie, zmieni┼éa sie... a Lidia do ko┼äca zosta┼éa g┼éupia, nie robi┼éa nic po┼╝ytecznego. Juz pr─Ödzej Kitty sie zmieni┼éa ale znowu ona by┼éa bardzo pod wp┼éywem Lidi, po prostu by┼éa bardzo wp┼éywowa, bo jak przebywa┼éa wiecej z Elzbiet─ů i Jane a nie widywa┼éa Lidi(bo przecie┼╝ ojciec sie na to nie godzi┼é)_to ponoc mia┼éo to na ni─ů pozytywny wp┼éyw i nawet potrafi┼éa sie czym┼Ť zaj─ů─ç.
Ja nie potrafie oddzielac emocji od rozumu, niby pr├│buje... ale w wiekszo┼Ťci kieruje sie emocjami, ale napewno nie tak egoistycznie. Napewno te┼╝ za du┼╝o przezywam i biore za wiele rzeczy do siebie. ┼éatwiej by┼éo by mi gdybym czesciej s┼éucha┼éa swojego g┼éosu rozsadku. Dlatego podziwiam osoby kt├│re to potrafi─ů.
Zawsze staram sie znale┼║d┼║ pow├│d czy to zachowania czy wypowiedzianych emocji, ale gdy to nie dotyczy mnie to wtedy jest ┼éatwiej i bardziej mo┼╝na spojr┼╝ec na to z boku i przeanalizowa─ç... moze ┼éatwiej os─ůdzic czy sie lubi czy nie. Ja nie lubie Lidii na przyk┼éad.
Ale Marianne lubie. smile ale chyba nie potrafiłabym bronić Lidii tak jak Marianny, czułabym, że robie cos wbrew sobie.


"Wszystko mo┼╝na znie┼Ť─ç i wycierpie─ç, opr├│cz ma┼é┼╝e┼ästwa bez mi┼éo┼Ťci." - Jane Austen

Offline

 

#47 2009-11-30 19:40:19

AineNiRigani
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

Vill, ja pisalam o typie osobowosciowym,m a nie o szczegolowych cechach charakteru - chociaz i tutaj widac dosc znaczne zbieznosci. Kazda ma swoja wielka pasje - jedna stroje, druga muzyke i literature. Kazda w dazeniach do swoich celow nie zwraca uwage na bliskich i otoczenie, obie nie dostrzegaja potrzeb swoich bliskich, obie maja niewyparzony jezyk i mowia i robia zanim pomysla. Sa tylko dwie roznice pomiedzy nimi - Marianna jest inteligentna i wyksztalcona, Lydii brakuje bystrosci i wyksztalcenia. I wlasnie dzieki temu Marianna dostrzega swoje bledy, ewoluuje, idzie na przod, a Lydia pozostaje w blogiej nieswiadomosci swojej glupoty.

Ostatnio edytowany przez AineNiRigani (2009-11-30 19:45:07)


Nawet kojot na kamieniu mo┼╝e dosta─ç wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#48 2009-12-09 14:15:31

villemo
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

no tak... ale mi jest łatwiej patrzec na konkretne osoby niż na typy - w tym jestem kiepska sad
musze mie─ç cos/kogo┼Ť za przyk┼éad, no i zawsze wszystko rozk┼éadam na cz─Ö┼Ťci pierwsze i w szczeg├│┼éach...

Ostatnio edytowany przez villemo (2009-12-09 14:16:22)


"Wszystko mo┼╝na znie┼Ť─ç i wycierpie─ç, opr├│cz ma┼é┼╝e┼ästwa bez mi┼éo┼Ťci." - Jane Austen

Offline

 

#49 2009-12-09 21:06:34

czytelniczka
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

Sprostowanie: nie przeciwstawia┼éam Elzbiety i Jane , ale El┼╝biet─Ö i Jane v/s ich siostry -pozosta┼ée z Lidi─ů na czele

Offline

 

#50 2009-12-10 01:46:18

AineNiRigani
U┐ytkownik

Re: W obronie Marianny

Moim zdaniem zarowno Elzbieta jak i Jane tworza same w sobie zupelnie inny typ osobowosciowy, nie mozna ich wrzucac do worka Eleonory (no moze predzej Lizzy, ale ona ma w sobie jednak zbyt duzon energii). Jane to typ naiwnej, troszke malo rozgarnietej z gruntu dobrej dziewczyny, ktore pozwola sie calkowicie zdominowac. Taka jest tez Katarzyna i Fanny.


Nawet kojot na kamieniu mo┼╝e dosta─ç wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB