Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#26 2006-08-21 18:36:38

pak4
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

Aine: mog? zag?osowa?? Otó? proponuj? by si? w histori? Stanów nie wczytywa?. Nie dopasujemy wszystkiego -- kim maj? by? Szwedzi? Meksykanie byliby nie?li, ale jak tu Meksykanów po??czy? z Siedz?cym Bykiem? A Custer jako kto? Uchodzi? za wielkiego kawalerzyst?, ale pod ?ó?tymi Wodami chyba wielkich kawalerzystów u nas nie by?o. Owszem, po stronie Indian pod Little Big Horn walczyli biali "degeneraci" (jedyna historia bitwy, któr? czyta?em, by?a bardzo stronnicza, to mo?e by? niesprawiedliwa ocena), co jako? pasowa?oby i do Kozaków. W ka?dym razie -- na poszukiwaniu i gubieniu analogii stracimy wiele czasu, a i tak nikt tego nie doceni, bo kto zna tak dobrze histori? Stanów?


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#27 2006-08-21 18:52:48

AineNiRigani
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

Dlatego w?a?nie napisa?am, ?e robi mi si? moje w?asne marzenie. Napisa? ca?kiem now? powie?? na motywach starej. Nie dopasowywa? na sil? w?tków z Trylogii, ale opiera? si? (co? jak Bridget Jons i P&P) puszczaj?c bohaterów swoimi drogami. Przy czym musia?oby to by? wiernie historycznie. A na to trzeba czasu i du?o ksi??ek przeczytanych. Podejrzewam, ze zajmie mi to lata, ale napisz? co? takiego.

W naszym w?tku sprawdzi si? pastisz, czyste przeniesienie w?tków sienkiewiczowskich w plenery Dzikiego Zachodu. Bez ogranicze? historycznych, obyczajowych, czy jakichkolwiek innych. Zróbmy to, o czym mówi? re?yser P&P 05 - nie ogl?dajmy si? na realia historyczne. Niech najwa?niejsza b?dzie historia mi?o?ci dwojga ludzi na tle p?on?cej wojn? prerii Dzikiego Zachodu!!!


P.S.1. Analogia Wi?niowieckiego do Custera nasuwa mi si? od razu. Sposób zachowania, stosunek do buntowników. Trzeba jednak przyzna?, nasz Wi?niowiecki by? ciut inteligentniejszy i m?drzejszy
P.S.2. Nie poczuwam si? do wy??czno?ci big_smile Mo?esz nie tylko g?osowa?, ale i si? dopisa? ;-)
P.S.3. A mo?e by tak zacz?? my?le? nad tytu?em? ;-)


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#28 2006-08-21 20:08:15

megg
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

W?a?nie--tytu?!! Jakie? pomys?y?? I drugie w?asnie--dopisujcie si? big_smile A i tak pomy?la?am sobie.....wiem, ?e to b?dzie troch? ?miecenie, ale to tylko propozycja...mo?e by tak rozdzieli? w?tki-jeden by?by tylko powie?ci?, gdzie ka?dy móg?by dopisywa? owoce swojej weny,a w drugim omawialiby?my histori? i dyskutowali, co by by?o dobrym pomys?em, a co nie...Bo jak narazie sama opowie?? gubi si? tu troch?...Czy ja jestem zrozumia?a, czy bredz?, bo ostatnio co? nie umiem si? jasno wypowiada?... :cry:

Ps. Czyli co? Jednak pastisz?
Aine-jak napiszesz tak? powie??, to ja kupuj? od razu!! big_smile

Offline

 

#29 2006-08-21 20:27:51

AineNiRigani
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

Dobra, to idziem w pastisz big_smile

Megg, to ja za?o?? kolejny watek juz z sama powie?cia i zmieni? pierwszy post tutaj big_smile
Ty zlikwiduj swoj c.d i przenies go tam, ok?


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#30 2006-08-21 20:33:21

megg
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

eeeeeeeeee......ja z najczystsz? ch?ci? to uczyni?, tylko jak?? sad

Offline

 

#31 2006-08-21 20:36:13

megg
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

Zaraz, ju? wpad?am, jak.....heh mia?am racj? z tym ni?em intelektualnym wink ok, ja zmieniam post i czekam na Twoj w?tek i tam wklej? cdn...

Offline

 

#32 2006-08-21 20:46:10

megg
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

O jak nam sprawnie posz?o big_smile big_smile

Offline

 

#33 2006-08-21 21:01:00

AineNiRigani
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

a bo przy dobrej wspó?pracy wszystko sie udaje big_smile
A teraz my?lmy...
Iiiii raz... Iiiii dwa... Czy by?e? kiedy? tam nad Kon go River - razem ho?. Tam febra niez?e zbiera ?niwo, razem we?my go ho? big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#34 2006-08-21 21:04:37

megg
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

hehe big_smile Ciekawam, czy kto? dopisze odcinek jaki?, czy tylko my r?bni?te jeste?my ...... wink

Offline

 

#35 2006-08-21 21:18:28

AineNiRigani
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

No, ja ju? mam koncept...
Ale niech jeszcze ciut dojrzeje. W miedzyczasie OiM ogl?dn? i przeczytam, dla od?wie?enia big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#36 2006-08-23 09:30:55

pak4
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

Niestety, odcinek troch? przegadany, ale ?e po 20 latach od poprzedniej lektury "Ogniem i mieczem" musia?em zag??bi? si? w orygina?, to i szczegó?y za bardzo uwiera?y moj? pami??.

Helen Henderson, bo herb 'Kurcz', od którego maj? nazwisko, nie da si? za bardzo zangielszczy?... W ka?dym razie nic mi nie przychodzi do g?owy, tak mamy nawi?zanie do kury, czy kurki.

Jak wida?, urwa?em w chwili gdy raróg ??czy Helen? i Skrzetuskiego, tu? przed pojawieniem si? Bohuna. To nazwisko pozostaje wi?c wci?? do wymy?lenia. (Raroga te? nie ma. My?la?em, o tym, ?eby które? z nich z psem jecha?o, ale zosta?o jak zosta?o. Zreszt? mo?e nie musimy si? tak trzyma? wiernie orygina?u, który po znakomitym fragmencie o wzdychaniu Longinusa i jego szkapy, sta? si?... hm... nie tak "wybitny"...)


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#37 2006-08-23 09:39:52

pak4
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

Zapomnia?bym: Bank Daswhoodów to uk?on w stron? patronki forum. My?la?em jeszcze, ?eby jakie? postacie drugoplanowe wpl?ta?. Typu Harriet Smith zamiast Anusi Borzobohatej. Ale jakbym napisa? do kogo wzdycha? Sparkduck po drodze, to by si? odcinek zrobi? jeszcze d?u?szy...


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#38 2006-08-23 14:40:49

AineNiRigani
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

Podoba mi si? i fabu?a i uk?on big_smile

To w razie czego, ?eby nie robi? komu? konkurencji informuje, ze pracuje nad poselstwem Sparkducka do indian...


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#39 2006-08-25 08:29:20

pak4
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

Bohoon to imi? tymczasowe -- mog? poprawi? jak pojawi si? lepsza propozycja.

W przygotowaniu odcinek o pobycie na ranczo Hendersonów, który sko?cz? wyjazdem Sparkducka do Checktown -- co podaj? dla synchronizacji tworzonych w?tków.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#40 2006-08-25 14:28:42

AineNiRigani
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

jak na razie bomba big_smile
Bohoon brzmi troszk? zbyt angielsko, ale w sumie jesli by? wychowywany przez bia?ych ...
Mo?e potem sie okaza?, ?e ma 2 imiona - angielskie i india?skie. My?l? nad tym drugim i co? mi ?wita big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#41 2006-08-26 07:28:01

pak4
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

Uff... najd?u?szy i najbardziej przegadany (jak dot?d) odcinek. Ale to kwestia uk?onu. A w pewnym wieku jak si? uk?oni, to potem nie jest tak prosto si? wyprostowa? smile No i mamy rozpocz?te chyba wszystkie pocz?tkowe (rozdzia?y III i IV w OiM) w?tki dotycz?ce mi?o?ci do Helen i wrogo?ci mi?dzy Sparkduckiem i Bohoonem.

A poza tym jestem zdruzgotany. Helena Kurcewiczówna by?a BRUNETK?! A ju? napisa?em o Helen, ?e jest blondynk? sad Kino pot?g? jest i basta!


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#42 2006-08-28 19:07:49

pak4
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

Pocichutku podmieni?em blondynk? na brunetk?. Nie do??, ?e bardziej Sienkiewiczowsko, to jeszcze ?atwiej j? b?dzie ukry? w?ród Indian.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#43 2006-08-28 19:14:32

AineNiRigani
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

he he - no tak kamufla? big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#44 2006-08-28 19:24:43

megg
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

Jezzzzzzzzu......wracam po kilku dniach i nie poznaj? powie?ci big_smile Brawo!!

Offline

 

#45 2006-09-10 10:04:11

pak4
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

Jako? przestój w powstawaniu kolejnych odcinków nie daje mi spokoju. Z niecierpliwo?ci? czekam na powie?ciowego Rz?dziana i Little Big Horn, a na razie bonus:

Kiedy wszyscy wyszli, panna El?bieta Górkiewiczówna pocz??a przegl?da? listy swej siostry Joanny pisane do niej do Bródna, jakby chcia?a jeszcze bardziej rozj?trzy? gniew na pana Dominika Firleja. Bezwstydna duma pana Firleja, z jak? che?pi? si? nieszcz??ciem, którego by? sprawc?, kaza?a jej g??biej odczu? cierpienie siostry. Pocieszy?a si? przyjemn? my?l?, i? pan Firlej pojutrze wyje?d?a ju? z Ró?an, i jeszcze przyjemniejsz?, ?e ona sama za nieca?e dwa tygodnie b?dzie znowu ze swoj? siostr? Joann? i ca?? si?? siostrzanego uczucia pomo?e jej odzyska? równowag? ducha.

My?l?c o tym, ?e pan Firlej opuszcza Prusy Królewskie, nie mog?a zapomnie? o tym, ?e wraz z nim wyje?d?a jego kuzyn. Pu?kownik jednak jasno da? do zrozumienia, ?e nie zamierza ubiega? si? o jej r?k?, a cho? by? bardzo mi?y, bynajmniej nie z?ama? jej serca

W?a?nie kiedy dosz?a do tego wniosku, poderwa? j? d?wi?k pukania dochodz?cy z drzwi s?siedniej izby dworku. Serce zabi?o jej lekko na my?l, ?e mo?e to pu?kownik Wilhelm przychodzi dowiedzie? si? o ni?, raz ju? przecie? zajrza? by? tutaj tak pó?no wieczorem. Szybko jednak nadzieja ta prys?a i El?biet? ogarn??y zupe?nie inne uczucia, kiedy ku jej niepomiernemu zdumieniu do izby wszed? pan Firlej. Bez tchu prawie zacz?? j? wypytywa? o zdrowie, wreszcie usiad? po czym zacz?? chodzi? po izbie. El?bieta by?a zdziwiona, lecz siedzia?a bez s?owa. Wreszcie pan Firlej podszed? do niej i zacz?? mówi? z przej?ciem.

-- Na pró?no walczy?em ze sob?. Nie mog? d?u?ej tego zdzier?y?, nie pokonam mego afektu. Pozwól mi wi?c, wa?panno, z tej my?li si? spu?ci? i wyzna?, jak gor?co j? kocham.

Trudno opisa? zdumienie El?biety. Zaczerwieni?a si? milcz?ca i os?upia?a, nie wierz?c w?asnym uszom. Uzna? to za dostateczn? zach?t? i natychmiast rozpocz?? wyznanie wszystkiego, co do niej od dawna czuje. Mówi? pi?knie, a s?owa jego w nie mniejszym stopniu ?wiadczy?y o dumie, co o uczuciu. Z przej?ciem, p?yn?cym ze ?wiadomo?ci pozycji swego magnackiego rodu, lecz nie najlepiej popieraj?cej mi?osne wyznania, m?ody magnat mówi? o jej pochodzeniu z drobnej szlachty, o tym, ?e ma??e?stwo z ni? jest dla? upokorzeniem, i o rodzinnych obiekcjach, które rozs?dek zawsze przeciwstawia? sk?onno?ciom serca.

Cho? niech?? El?biety by?a g??boka, musia?a ona zda? sobie spraw? z zaszczytu, jakim by?a mi?o?? takiego cz?owieka, syna ?wi?tej pami?ci wojewody Firleja. Nie waha?a si? ani chwili co do odpowiedzi, ale przykro jej by?o z pocz?tku, ?e musi mu zada? ból. Nast?pne jego s?owa wznieci?y w niej jednak tak? odraz?, ?e gniew st?umi? wszelk? lito??. Pan Firlej zako?czy? wreszcie, podkre?laj?c si?? swego uczucia, którego mimo wszelkich stara? nie móg? przezwyci??y?. Wyrazi? te? nadziej?, ?e panna El?bieta wynagrodzi mu to wszystko, przyjmuj?c jego o?wiadczyny. S?ysz?c te s?owa, El?bieta zrozumia?a, ?e m?ody panicz nie ma najmniejszych w?tpliwo?ci co do jej odpowiedzi. Wszystko to mog?o j? tylko rozdra?ni?, tote? gdy zamilk?, odpowiedzia?a z ogniem na twarzy i w oczach.

-- W podobnych przypadka panny zwyk?y wyra?a? wdzi?czno?? za czynione im awanse, nawet je?eli nie mog? za nie odp?aci? t? sam? monet?. Gdybym tylko mog?a, podzi?kowa?abym teraz wa?apnu. Ale nie mog?. Przykro mi, ?e musz? sprawi? bole??. Nie chcia?am tego, Bóg mi ?wiadkiem, tusz? jednak, ?e po moich s?owach owe zastrze?enia, które jak waszmo?? mówi?e?, tak d?ugo nie pozwala?y wyzna? sentymentów, zwyci??? je bez wielkiego znoju.

Pan Firlej przemówi? g?osem, w którym przebija? wymuszony spokój.

-- A wi?c to ca?a odpowied?, której czeka?em. Móg?bym prosi? o wyja?nienie, dlaczego wa?panna tak niegrzecznie odrzuca moj? pro?b?. To jednak nie ma ?adnego znaczenia.

-- I ja mog?abym wa?pana zapyta?, dlaczego to pan, z tak wyra?n? intencj? ubli?enia mi, oznajmi? tutaj, ?e umi?owa? mnie wbrew w?asnej woli, rozs?dkowi a nawet naturze? Com ja wa?panu uczyni?a, ?e chodzisz za mn? jak nieszcz??cie? Czy?-li nie starczy to za powód do czynienia despektów? Mia?am jednak inne powody -- wa?pan dobrze je znasz. Czy wa?pan my?lisz, ?e jaki? wzgl?d pozwoli?by mi zosta? ?on? cz?owieka, który zburzy? na wieki, zapewne, szcz??cie mojej ukochanej siostry?

Gdy wymówi?a te s?owa, krew nap?yn??a panu Firlejowi do twarzy. S?ucha? jednak dalej.

-- Mia?am wszelkie argumenta i liczne exempla by my?le? o panu ?le. Nic nie mo?e usprawiedliwi? nieszlachetnej roli, jak? wa?pan tedy odegra?. Nie o?mielisz si? wa?pan zaprzeczy?, ?e? jest g?ównym sprawc? ich roz??ki, ergo, ?e odpowiadasz za to, i? poblicum pot?pi jedno z nich za zmienno?? i niesta?o??, a przez zawiedzione nadzieje drugiego przywiedzie do sromoty. ?e? oboje pogr??y? w okrutnym frasunku, jak jaki Turek i pohaniec?

-- Nie zamierzam przeczy?, ?e uczyni?em wszystko, co w mej mocy, by roz??czy? mojego druha z wa?panny siostr?, ani te? nie ukrywam, ?e ciesz? si? z tej swojej wiktorii nad Amorem. Lepiej obszed?em si? z nimi, ni? z sob? samym.

-- Moja abominacja do wa?pana nie opiera si? na tym jedynie. Pierwej, przed tym wypadkiem, mia?am o wa?panu s?d ju? wyrobiony i bole?? we mnie zapiek?a. Przed wieloma miesi?cami s?owa pana porucznika Wiklinowskiego otworzy?y mi oczy. Có? mo?esz wa?pan powiedzie? o tej sprawie? Czy te? by?a to przyjacielska grzeczno??? Czy tak zechcesz si? wa?pan broni?? Jak nazwiesz ten swój post?pek, mój panie, chc?c zba?amuci? innych?

-- Bardzo obchodz? wa?pann? sprawy owego m?odziana.

-- Któ?, kto zna wszystkie jego frasunki, mo?e oboj?tnie przechodzi? ko?o jego spraw?

-- Jego frasunki! Zaiste, wielkie to by?y frasunki!

-- I to wa?pan je sprawi?! -- krzykn??a z moc? El?bieta. -- Wa?pan przywiód? go do ubóstwa, w którym si? teraz znajduje. Wa?pan odmówi? mu wsparcia, jakie by?o mu przyrzeczona przez ?wi?tej pami?ci ojca wa?pana. To waszmo?? obra? najlepsze lata jego ?ywota z maj?tku, s?usznie mu przynale?nego! To mo?ci pana dzie?o, a jednak potrafisz mówi? pan o nim ze wzgard? i kpin?.

-- I to wszystko, i to wszystko stanowi s?d wa?panny o mnie! Tak oto mnie szacujesz! Dzi?kuj? wa?pannie, ?e tak wymownie ukaza?a swe skrupu?y. Wedle rachunku wa?panny, moje winy s? rzeczywi?cie bardzo wielkie. Mo?e jednak, gdyby na zawadzie nie sta?o, ?em urazi? dum? wa?panny, gdybym uk?adnie skry? przed ni? wszystkie moje walki i przypochlebia?, mówi?c, i? popycha mnie jeno afekt, rozum, my?li -- wszystko s?owem. Ale brzydz? si? komedianctwem, nie wstydz? si? te? swych uczu?, które wyzna?em. Czy? mog?a wa?panna oczekiwa?, i? b?d? sobie winszowa? nikczemnego jej urodzenia, i? b?d? gratulowa? familii, której usytuowanie jest o tyle? gorsze od mojej?

-- Mylisz si? wa?pan, s?dz?c, i? sposób w jaki? si? o?wiadczy? zrobi? na mnie podobne wra?enie. Oszcz?dzi? mi tylko frasunku, jakiego mog?abym do?wiadczy?, podaj?c wa?panu czarn? polewk?, gdyby? poprosi? o moj? r?k?, jak prawdziwy szlachcic. Wiedz, wa?pan, ?e nie jeste? w stanie uczyni? mi propozycji zam??pój?cia w taki sposób, który bym przyj??a. Jest wa?pan ostatnim na ?wiecie cz?owiekiem, którego by?abym sk?onna po?lubi?, tak mi dopomó? Bóg.

-- Ko?cz wa?panno, wstydu oszcz?d?. Pojmuj? w zupe?no?ci wa?panny uczucia. Pozostaje mi tylko wstydzi? si? w?asnych. Wybacz mi, wa?panno, ?e j? tak d?ugo inkomodowa?em i przyjmij najlepsze ?yczenia zdrowia i oby wa?panna osta?a z Bogiem.

Z tymi s?owami opu?ci? jej izb?, w nast?pnej chwili El?bieta us?ysza?a, jak otwiera drzwi frontowe i wychodzi z dworu. Burzliwe my?li k??bi?y si? w jej g?owie, a? do chwili, kiedy odg?os nadje?d?aj?cego powozu ksi??nej Katarzyny uprzytomni? El?biecie, i? nie nadaje si? zupe?nie do spotkania z Karolin?, pospieszy?a wi?c do swojej izby.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#46 2006-09-10 19:05:40

elbereth
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

Pozwól mi wi?c, wa?panno, z tej my?li si? spu?ci? i wyzna?, jak gor?co j? kocham.

lol lol lol lol lol lol lol lol lol lol lol

Jaka szkoda, ?e pan Darcy si? przed El?biet? z niczego nie spuszcza?... lol

Pak, ty si? tutaj marnujesz! Powiniene? za?o?yc jaki? kabaret! lol


?ona: Dlaczego zostawi?e? mnie sam?? Wida? kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
M??: Ale? sk?d! Gdyby?cie oboje ton?li w rzece, ratowa?bym Ciebie!
?ona: Naprawd??
M??: Oczywi?cie! Jeste? dwa razy l?ejsza! big_smile

Offline

 

#47 2006-09-11 06:53:07

pak4
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

Wyja?niam tylko, ?e "spu?ci? si? z my?li" to wyra?enie, które przej??em od Sienkiewicza, ale kto go u?ywa w "Ogniem i mieczem" to ju? nie pami?tam...


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#48 2006-09-11 07:49:51

Marija
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

Pak, ty si? tutaj marnujesz! Powiniene? za?o?yc jaki? kabaret! lol

No i co z tego b?dzie?? Za?o?y kabaret i przedostatni m??czyzna na forum zniknie roll B?dziemy si? dusi? w damskim sosie??? :twisted:

Offline

 

#49 2006-09-11 17:46:01

elbereth
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

Wyja?niam tylko, ?e "spu?ci? si? z my?li" to wyra?enie, które przej??em od Sienkiewicza, ale kto go u?ywa w "Ogniem i mieczem" to ju? nie pami?tam...

Wiem, wiem, to jeden z mioch ulubionych "kwiatków" u Sienkiewicza. Kolejny to m.in. "kona? sobie weso?o" big_smile


?ona: Dlaczego zostawi?e? mnie sam?? Wida? kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
M??: Ale? sk?d! Gdyby?cie oboje ton?li w rzece, ratowa?bym Ciebie!
?ona: Naprawd??
M??: Oczywi?cie! Jeste? dwa razy l?ejsza! big_smile

Offline

 

#50 2006-09-13 03:48:14

AineNiRigani
Użytkownik

Re: "Trylogia" po ameryka?sku - w?tek roboczy

Mia?o by? wi?cej, ale na stare lata odezwa?a mi si? choroba lokomocyjna. Pracuj? teraz nad Little Bighornem. Ale jako? synchronizacji mi brakuje.
Tak dla wyja?nie?.
Zastanawia?am sie kto mia?by by? Krzywonosem. Pocz?tkowo chcia?am Szalonego Konia, ale to nie on by? "oficerem" Siedz?cego Byka, a Pizi z plemienia Hunkpapa. Jako? bardziej mi pasuje. bardzo dobry strateg, przewy?sza? talentami nawet samego Byka. Z Szalonego zrobi?am Tuhaj-beja. Tutaj te? widz? zbie?no??. Oboje nieokie?znani i dzicy.[/b]


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB