Ogrˇd Jane Austen

Strona poÂwiecona Jane Austen

Nie jeste zalogowany.

Og│oszenie

#76 2007-08-02 09:44:13

Dione
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Mike napisa│:

Mylnie bierzecie zewnetrzny chlod Brandona za jego prawdziwy charakter. Popelniacie tym samym, moim zdaniem, blad w podstawowych zalozeniach. :-)

I tu przypisujesz nam wszystkim mylne pogl─ůdy. Nie b─Öd─Ö si─Ö wypowiada─ç za wszystkie, ale ja nigdy nie twierdzi┼éam, nawet nie uwa┼╝a┼éam, ┼╝e Brandon jest wewn─Ötrznie facetem tak ch┼éodnym jak zewn─Ötrznie. Wr─Öcz przeciwnie. Dla mnie jest on (tak jak Darcy swoj─ů drog─ů) typowym introwertykiem. Osob─ů, kt├│ra bardzo silnie prze┼╝ywa emocje, lecz nie do ko┼äca umie czy te┼╝ chce je okazywa─ç. Widz─Ö te┼╝ ogromne podobie┼ästwo, zar├│wno charakteru jak sposobu post─Öpowania, siebie do Brandona i Darcy'ego. Nie lubi─Ö pokazywa─ç uczu─ç przed innymi. Kilka tygodni temu kole┼╝anka, z kt├│r─ů mieszkam dwa lata ( a znamy si─Ö pi─Ö─ç) pierwszy raz widzia┼éa mnie naprawd─Ö zdenerwowana i rozz┼éoszczon─ů (nota bene by┼éa w szoku big_smile). Nie znaczy to jednak, ┼╝e tych uczu─ç nie posiadam, ┼╝e ich nie odczuwam. Przeciwnie, co si─Ö dzieje w ┼Ťrodku takiej osoby jak Brandon, przypomina seri─Ö tornad, tsunami i sta┼ée wybuchy wulkanu. Taka osoba, jak kocha, to na baardzo d┼éugo (nie powiem, ┼╝e na zawsze, bo wieczno┼Ťci, jeszcze nie do┼Ťwiadczy┼éam wink ).


M├│j ch┼éopak si─Ö w┼éa┼Ťnie o┼╝eni┼é....

Offline

 

#77 2007-08-02 11:29:03

Mike Moriarty
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Ohlala, kij w mrowisko... ;-P No to jedziemy.

JLo:

"z jednej strony "mylnie bierzecie zewnetrzny chlod Brandona za jego prawdziwy charakter", a z drugiej "Eleonora nie pasowala do Brandona - byla dla niego emocjonalnie zbyt plytka"."

Dokladnie tak wlasnie mysle. :-)

"Wg mnie zle oceniasz Eleonore, tak jak my Brandona. Bierzesz jej chlod, dystans oraz spokoj za jej charakter i piszesz, ze jest plytka emocjonalnie"

Nie stawiajcie znaku rownosci miedzy Eleonora a Brandonem. Eleonora byla taka od urodzenia. A Brandona tak uksztaltowalo jego dlugie i trudne zycie.

"Kobieta, ktora potrafila, mimo niespelnionej milosci do mezczyzny, zachowywac sie odpowiednio do sytuacji to wcale nie jest osoba PLYTKA"

O_o Please nie wkladaj mi w usta stwierdzen, ktorych nie powiedzialem. Nie nazwalem Eleonory plytka. Jest roznica miedzy osoba plytka, a osoba plytka emocjonalnie, tak, jak jest roznica miedzy pediatra a pedofilem.
Brzmi podobnie, ale to nie to samo. ;-P

Eleonora to osoba szlachetna, dobra, czula, ect. Jest warta tyle zlota, ile wazy. Ale jej zycie emocjonalne nie jest szczegolnie bujne. To osoba bardzo stabilna i zdecydowana. O to mi wlasnie chodzi.

Fakt ten, powtarzam, nie dyskredytuje jej jako osoby. Po prostu ma taki charakter. I tyle.

"Jest to osoba, ktora potrafi obserwowac i wczuwac sie w uczucia innych [...] a nie umialaby tego robic, gdyby sama takich uczuc nie przezywala"

No wlasnie nie. Eleonora byla nastawiona na obserwacje uczuc innych - dlatego, ze jej wlasnie nie byly szczegolnie silne. Nie przezywala swych uczuc, wiec mogla sie koncentrowac na innych.

Nie wlozysz ksiazki do pelnej szuflady. Osoba przepelniona uczuciami wlasnymi ignoruje uczucia innych. Za to soba pozbawiona w duzej mierze uczuc wlasnych - moze sie zajmowac innymi. O to mi wlasnie chodzi.

"Dlatego, gdyby Brandon nie chcial tego, co wg wiekszosci kryteriow nie bylo dla niego (ekspresyjnej, zakochanej w innym, mlodej dzierlatki ), to Eleonora bylaby dla niego calkiem dobrym rozwiazaniem"

Gdyby babcia miala wasy, to by byla dziadkiem. Gdyby miala kola, to by byla autobusem. Ale nie ma ani wasow, ani kol. Wiec jest babcia.

A Brandon nie chce Eleonory, tylko Marianne. I ma racje. :-)

"Ale ze faceci zwykle chca tego, czego nie moga miec od razu, wiec wygrala Marianna"

Ohlala, czemu mowisz, ze to faceci tak maja? Wlasnie odwrotnie. Brandon chcial Marianny - i ja dostal. Marianna chciala Willoughby'ego - ale go nie dostala.

Lady kasiek:

"Ona mia┼éa charakter podobny do Brandona w┼éasnie a m├│wi─ů, ┼╝e podobie┼ästwa si─Ö odpychaj─ů, mo┼╝e to by┼éaby za du┼╝a kumulacja dobra i altruizmu. Brandon potrzebowa┼é kogo┼Ť, kogo m├│g┼éby tak psu─ç, Elinor nie pozwoli┼éaby mu raczej na to"

Hmmm... To mocne slowa, ale tak, chyba to prawda. ;-) Co dowodzi tym bardziej tego, ze nie Eleonora, tylko Marianna.

Dione:

"I tu przypisujesz nam wszystkim mylne pogl─ůdy"

A gdzie napisalem, ze odnosze sie do wszystkich? Uzylem liczby mnogiej, ale nie mowilem, ze mam na mysli WSZYSTKICH. Odnosilem sie do JLo i Paka. JLo i Pak to nie wszyscy. ;-)

"Dla mnie jest on [...] osob─ů, kt├│ra bardzo silnie prze┼╝ywa emocje, lecz nie do ko┼äca umie czy te┼╝ chce je okazywa─ç."

Dokladnie tak! :-) Troche tak, jak Eleonora. Dlatego nie pasuja do siebie jako para, choc sa wspanialymi przyjaciolmi.

Ostatnio edytowany przez Mike Moriarty (2007-08-02 13:02:12)

Offline

 

#78 2007-08-02 11:47:42

pak4
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Mike'u: sam twierdzisz, ┼╝e Brandon z silnym prze┼╝ywaniem emocji, ale umiarkowanym ich ukazywaniem, jest troch─Ö jak Eleonora. Zak┼éadaj─ůc, ┼╝e 'by─ç troch─Ö jak' to relacja symetryczna, wychodzi nam ┼╝e Eleonora jest troch─Ö jak Brandon w swojej emocjonalno┼Ťci wink

Oczywi┼Ťcie pozostaje pytanie, czy to znaczy, ┼╝e do siebie pasuj─ů, czy wprost przeciwnie. Ale tego chyba nie rozstrzygniemy.


Oddaj wierzbie
Ca┼é─ů nienawi┼Ť─ç, ca┼ée po┼╝─ůdanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#79 2007-08-02 11:49:22

Dione
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Jakby tu powiedzie─ç vel napisa─ç....
Nigdy nie by┼éam wielk─ů fank─ů Marianny (takie jej afektowane uduchowienie - a w rzeczywisto┼Ťci absolutny brak ┼╝ycia wewn─Ötrznego - mnie dra┼╝ni┼éo), jednak w powie┼Ťci faktycznie nie by┼éo leprzej kandydatki dla Brandona. Eleonora wog├│le nie chodzi┼éa w rachub─Ö. W┼éa┼Ťnie ze wzgledu na zewnetrzny spok├│j i opanowanie. By┼éa zbyt ma┼éo barwna. Marianna przypomina┼éa egzotycznego ptaka. Eleonora by┼éa typem kobiety matki, a Marianna ma┼éej kobietki. Brandon potrzebowa┼é osoby, kt├│ra m├│g┼éby ochrania─ç, dba─ç o ni─ů, a nawet rozpieszcza─ç.
A z t─ů przyja┼║ni─ů z Eleonor─ů to tez nie tak. Owszem lubili si─Ö, rozumieli, ale to wcale nie znaczy, ┼╝e byli doskona┼éymi przyjaci├│┼émi. Przeciwnie dla Brandona najlepszym przyjacielem czy przyjaci├│┼ék─ů (p┼ée─ç tu nie gra roli) jest raczej kto┼Ť bardziej w stylu Lizzy czy Emmy. Osoba pewna siebie, zdecydowana, traktuj─ůca innych z przymru┼╝eniem oka, z poczuciem humoru. Eleonora jest zbyt ┼éagodna i poddaj─ůca si─Ö innym. Przynajmniej ja j─ů tak odbiera┼éam.


M├│j ch┼éopak si─Ö w┼éa┼Ťnie o┼╝eni┼é....

Offline

 

#80 2007-08-02 12:57:45

Mike Moriarty
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Dione pisze madre slowa. :-) Dokladnie tak wlasnie jest.

Offline

 

#81 2007-08-02 12:59:09

pak4
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

A czy to nie Eleonora w ko┼äcu rz─ůdzi domem? Przynajmniej ja pami─Ötam taki obrazek (fakt, ┼╝e raczej z filmu), gdy to Eleonora stara si─Ö dopilnowa─ç warunk├│w ┼╝ycia i sprawi─ç, by w bud┼╝ecie nie by┼éo dziury. Taki Balcerowicz w sp├│dnicy -- niby emocjonalny ch┼é├│d, a swojego pilnuje twardo big_smile


Oddaj wierzbie
Ca┼é─ů nienawi┼Ť─ç, ca┼ée po┼╝─ůdanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#82 2007-08-02 13:03:18

Mike Moriarty
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

To dobre porownanie, choc skala nie ta. ;-) Nie wystarczy byc gospodarnym, by byc Balcerowiczem.

Offline

 

#83 2007-08-02 13:06:54

Loana
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Napisze cos gwoli wyjasnienia, bo zostalam calkowicie zle odebrana -_-'.

Mike napisa│:

Loana napisa│:

"Jest to osoba, ktora potrafi obserwowac i wczuwac sie w uczucia innych [...] a nie umialaby tego robic, gdyby sama takich uczuc nie przezywala"

Dokladnie tak. Ale to jest wlasnie dowod na moja teze, nie a Twoja. Eleonora byla nastawiona na obserwacje uczuc innych - dlatego, ze jej wlasnie nie byly szczegolnie silne. Jak sama piszesz - nie przezywala tych uczuc. O to mi wlasnie chodzi.

Gdzie napisalam, ze ona nie przezywala tych uczuc??? Napisalam, ze "potrafi wczuwac sie w uczucia innych (...) i nie umialaby tego robic [wczuwac sie] gdyby sama takich uczuc nie przezywala" - innymi slowy - ona przezywala uczucia milosci, odtracenia, zalu, wstydu itp. i dlatego potrafila sie wczuc w uczucia innych. Czyli - PRZEZYWALA! I dlatego potrafila je zauwazyc u innych. Nie dlatego, ze jej wlasne nie byly silne. Byly silne i pozwolily jej poznac "jak to jest". A ze nie krzyczala o tym wszedzie i nie cierpiala na zewnatrz to nie znaczy, ze jej uczucia byly gorszej jakosci. Ona po prostu szanowala innych ludzi i dlatego przezywala je "po cichu", odwrotnie niz Marianna, ktora wszystko przezywala z wielkim pokazem.

Mike napisa│:

Loana napisa│:

"Ale ze faceci zwykle chca tego, czego nie moga miec od razu, wiec wygrala Marianna"

Ohlala, czemu mowisz, ze to faceci tak maja? Wlasnie odwrotnie. Brandon chcial Marianny - i ja dostal. Marianna chciala Willoughby'ego - ale go nie dostala.

Bo faceci tak maja, sam mi kiedys tlumaczyles, ze faceci lubia ZDOBYWAC. Wiec jak nie moga czegos miec od razu, to im sie od razu zwieksza cennosc zdobyczy. I bardziej tego chca. Brandon chcial Marianne,ktora na poczatku wydawala sie owocem nie do zerwania, wiec tym bardziej nabierala dla niego zalet. A mogl miec wiele innych dziewczyn, ale ich nie chcial, bo byly latwa zdobycza tongue.
I co odwrotnie? Kobiety tez lubia zdobywac, zwlaszcza jak sa niewyzyte tongue. Ale tutaj w powiesci nie spotkalismy az takich kobiet za duzo, no i rozmawiamy o Brandonie tongue.


Jakie┼Ť pytanko do mnie? loana@go2.pl
http://joanna-loana.deviantart.com/

Offline

 

#84 2007-08-02 13:18:50

Mike Moriarty
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Gdzie napisalam, ze ona nie przezywala tych uczuc???

Chill out. Juz zedytowalem przeciez posta. O_o Polemizujesz z zeszlorocznym sniegiem...

"Bo faceci tak maja, sam mi kiedys tlumaczyles, ze faceci lubia ZDOBYWAC."

Nie pamietam takich tlumaczen... ;-P Ale mniejsza o to. Moze mam krotka pamiec.

"Brandon chcial Marianne,ktora na poczatku wydawala sie owocem nie do zerwania, wiec tym bardziej nabierala dla niego zalet."

Nope. :-) Jesli uwazasz, ze dla Brandona glowna zaleta Marianny byla jej niezdobywalnosc, to sorry, ale mylisz sie calkowicie. Vide jego poprzednia milosc - przeciez wcale nie musial jej zdobywac, bo i ona go kochala. I nie dlatego im nie poszlo, ze on sie nia znudzil.

"A mogl miec wiele innych dziewczyn, ale ich nie chcial, bo byly latwa zdobycza."

Gdyby ktoras byla jak Marianna, to pewnie by na to poszedl. :-)

"I co odwrotnie? Kobiety tez lubia zdobywac, zwlaszcza jak sa niewyzyte . Ale tutaj w powiesci nie spotkalismy az takich kobiet za duzo, no i rozmawiamy o Brandonie "

;-P Czasem troche rozbawia mnie dwuznacznosc tej naszej rozmowy...

Nie trzeba byc niewyzyta kobieta, by celowac w niezdobywalnych facetow... ;-) Nie przesadzajmy...

Offline

 

#85 2007-08-02 13:35:41

lady_kasiek
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Mi si─Ö wydaje, ze Brandon zakocha┼é si─Ö w Mariannie od pierwszego zerkni─Öcia i chyba tak na samym pocz─ůtku nie by┼é pewny, ze dla niej jest ostatnim facetem do wzi─Öcia, po prostu faceta trafi┼éo. Bo faceci w pewnym wieku podobno lubia m┼éodziutkie kobietki


GRITAR─é? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#86 2007-08-02 13:38:56

Loana
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Ok, juz nie polemizuje, chociaz dalej do konca sie nie zgadzam. Uwazam, ze uczucia Eleonory wcale nie byly slabsze tylko dlatego, ze ich az tak nie okazywala.

Nie uwazam tez, ze dla Brandona glowna zaleta byla niezdobywalnosc, az tak zle go nie osadzam tongue. Ale z drugiej strony - kto powiedzial, ze Eliza byla jak Marianna? Przypominala ja, owszem, ale to nie oznacza, ze byly takie same. Wiecej, uwazam, ze Eliza byla mniej wyszczekana i delikatniejsza niz Marianna, w koncu nie sprzeciwila sie slubowi z bratem Pulkownika, jak zapewne zrobilaby Marianna. Pulkownik nie musial jej zdobywac, ale z drugiej strony ona nie miala silnej woli i dala sie zniewolic. Wiec wg mnie dlatego Marianna miala wlasnie taka zalete dla Brandona, ze wydala sie byc osoba, ktora nie da sie zniewolic - czyli (poniewaz nie kochala Brandona i raczej wczesniej nie dalaby sie namowic na slub z nim) wlasnie wydala sie troche nie do zdobycia. Troche to pokrecone, ale mam nadzieje, ze zrozumiecie, co chcialam przekazac.

Ok, nie tylko niewyzyte kobiety lubia zdobywac facetow tongue po prostu za duzo takich pojawia sie w romansach ;P
Chociaz z drugiej strony, jakie inne kobiety chca takich zdobywac?? tongue


Jakie┼Ť pytanko do mnie? loana@go2.pl
http://joanna-loana.deviantart.com/

Offline

 

#87 2007-08-02 13:43:42

pak4
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Mike Moriarty napisa│:

Nope. :-) Jesli uwazasz, ze dla Brandona glowna zaleta Marianny byla jej niezdobywalnosc, to sorry, ale mylisz sie calkowicie. Vide jego poprzednia milosc - przeciez wcale nie musial jej zdobywac, bo i ona go kochala. I nie dlatego im nie poszlo, ze on sie nia znudzil.

Marianna jest bardzo a courant, a Brandon ┼╝yje ideami z czas├│w swojej m┼éodo┼Ťci. (Mo┼╝na spekulowa─ç dlaczego, czy mo┼╝e zbyt d┼éugo jego serce pozosta┼éo nieporuszone przez wdzi─Öki niewie┼Ťcie; czy te┼╝ s┼éu┼╝ba sprawi┼éa, ┼╝e utraci┼é kontakt z mod─ů.) To ich oddala.

"A mogl miec wiele innych dziewczyn, ale ich nie chcial, bo byly latwa zdobycza."

Gdyby ktoras byla jak Marianna, to pewnie by na to poszedl. :-)

Rzeczywi┼Ťcie skupiaj─ůc si─Ö na charakterze zapominamy o tym, ┼╝e Marianna by┼éa ┼éadna, wcale dobrze wychowana i przyjemnie muzykowa┼éa. Do tego prawdopodobnie by┼éa w typie Brandona.


Oddaj wierzbie
Ca┼é─ů nienawi┼Ť─ç, ca┼ée po┼╝─ůdanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#88 2007-08-02 13:45:17

pak4
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

lady_kasiek napisa│:

Mi si─Ö wydaje, ze Brandon zakocha┼é si─Ö w Mariannie od pierwszego zerkni─Öcia i chyba tak na samym pocz─ůtku nie by┼é pewny, ze dla niej jest ostatnim facetem do wzi─Öcia, po prostu faceta trafi┼éo. Bo faceci w pewnym wieku podobno lubia m┼éodziutkie kobietki

Brakuje mi rok do wieku Brandona... Hm... Czyżbym dlatego tak chętnie z Wami rozmawiał tutaj na forum wink


Oddaj wierzbie
Ca┼é─ů nienawi┼Ť─ç, ca┼ée po┼╝─ůdanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#89 2007-08-02 13:58:22

Mike Moriarty
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

A nosisz flanelowa kamizelke, Pak? xD Hmm... Ja nosze rekawiczke na prawej dloni, gdy prowadze samochod - uszkodzilem sobie dlon cwiczac karate. ;-) Liczy sie?

[Faceci lubia, gdy sie im wspolczuje. Moze jakis Festiwal Wspolczucia zrobimy? ;-D]

Ostatnio edytowany przez Mike Moriarty (2007-08-02 14:03:55)

Offline

 

#90 2007-08-02 14:04:31

elbereth
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Mike napisa│:

Loana napisa│:

Jest to osoba, ktora potrafi obserwowac i wczuwac sie w uczucia innych [...] a nie umialaby tego robic, gdyby sama takich uczuc nie przezywala

No wlasnie nie. Eleonora byla nastawiona na obserwacje uczuc innych - dlatego, ze jej wlasnie nie byly szczegolnie silne. Nie przezywala swych uczuc, wiec mogla sie koncentrowac na innych.

Nie wlozysz ksiazki do pelnej szuflady. Osoba przepelniona uczuciami wlasnymi ignoruje uczucia innych. Za to soba pozbawiona w duzej mierze uczuc wlasnych - moze sie zajmowac innymi. O to mi wlasnie chodzi.

Zestawienie ┼╝ycia emocjonalnego z szuflad─ů bardzo obrazowe, ale w┼éa┼Ťnie chyba zbyt p┼éytkie. Uczucia to nie ksi─ů┼╝ki (nawet je┼Ťli mowa o uczuciach przedstawionych w ksi─ů┼╝kach tongue).

Co do Eleonory, Marianny i Brandona - nie mo┼╝emy por├│wnywa─ç intensywno┼Ťci uczu─ç r├│┼╝nych os├│b. Po prostu si─Ö nie da, koniec, kropka. Za to z ca┼é─ů pewno┼Ťci─ů mo┼╝emy stwierdzi─ç, ┼╝e by┼éy to uczucia o odmiennej naturze:

1) U Eleonory dominowa┼éo przywi─ůzanie i sta┼éo┼Ť─ç, pragn─Ö┼éa stabilno┼Ťci przede wszystkim. To, ┼╝e w jakim┼Ť stopniu pogodzi┼éa si─Ö z losem na wie┼Ť─ç o zar─Öczynach Edwarda i Lucy, nie ┼Ťwiadczy o tym, ┼╝e go nie kocha┼éa. Raczej sama siebie przekonywa┼éa, ┼╝e tak b─Ödzie lepiej, ┼╝e nic ju┼╝ nie da si─Ö zrobi─ç, itp. Zajmowanie si─Ö uczuciami innych te┼╝ mia┼éo jej po cz─Ö┼Ťci pom├│c zapomnie─ç o sobie (a poza tym taki ju┼╝ mia┼éa samaryta┼äski charakter). W ┼Ťrodku burza, na zewn─ůtrz trzyma fason, m─ůdra dziewczynka - tylko ciekawe, czy nie wyrzuca┼éaby sobie tego opanowania, gdyby historia sko┼äczy┼éa si─Ö inaczej?

2) Marianna - wszyscy wiemy - gwa┼étowno┼Ť─ç, pasja, ekstrawertyzm CO NIE R├ôWNA SI─ś intensywno┼Ťci (a przynajmniej nie musi). Poniewa┼╝ uczucie M&W trwa┼éo kr├│cej ni┼╝ E&E, nie by┼éo tu miejsca na uspokojenie pierwszych nami─Ötno┼Ťci - co z pewno┼Ťci─ů by si─Ö zdarzy┼éo w wypadku d┼éu┼╝szego zwi─ůzku (ach, niestety! tongue ), gdy┼╝ bohaterom po prostu nie starczy┼éoby si┼é na codzienne, tak "intensywne" wzruszanie si─Ö. No ale to tylko moja interpretacja, kt├│ra zak┼éada, ┼╝e Marianna nie ma ukszta┼étowanego charakteru, a jej g┼éupota/romantyzm wynika z jej m┼éodo┼Ťci.

3) Brandon - z nim mam najwi─Ökszy problem. Zgadzam si─Ö z Pakiem, ┼╝e by┼é "troch─Ö jak Eleonora", pytanie tylko, ile to znaczy "troch─Ö"? I dlaczego, u diab┼éa, w naszych g┼éowach wci─ů┼╝ pokutuje przes─ůd, ┼╝e przeciwie┼ästwa si─Ö przyci─ůgaj─ů? Aha, i to:

pak4 napisa│:

Pr─Ödzej ju┼╝ bym typowa┼é wzbudzanie 'ojcowskich' uczu─ç u Brandona (podlanych jeszcze pami─Öci─ů o pierwszej, nieszcz─Ö┼Ťliwej mi┼éo┼Ťci), kt├│ry pragnie si─Ö kim┼Ť opiekowa─ç.

To mi si─Ö kojarzy raczej z "Lolit─ů" tongue Zw┼éaszcza w kontek┼Ťcie uwagi Mike'a o r├│┼╝nicy pomi─Ödzy pediatri─ů a pedofil─ů tongue

Ostatnio edytowany przez elbereth (2007-08-06 10:47:40)


┼╗ona: Dlaczego zostawi┼ée┼Ť mnie sam─ů? Wida─ç kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
M─ů┼╝: Ale┼╝ sk─ůd! Gdyby┼Ťcie oboje ton─Öli w rzece, ratowa┼ébym Ciebie!
┼╗ona: Naprawd─Ö?
M─ů┼╝: Oczywi┼Ťcie! Jeste┼Ť dwa razy l┼╝ejsza! big_smile

Offline

 

#91 2007-08-02 14:18:40

pak4
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Mike Moriarty napisa│:

A nosisz flanelowa kamizelke, Pak? xD Hmm...

Flanelowej akurat nie. Ale lubi─Ö nosi─ç kamizelki... Nie dzisiaj oczywi┼Ťcie!

[Faceci lubia, gdy sie im wspolczuje. Moze jakis Festiwal Wspolczucia zrobimy? ;-D]

Ja my┼Ťl─Ö, ┼╝e to bardziej sprawa kultury ni┼╝ p┼éci. Tak, czy siak, jakby kto┼Ť powsp├│┼éczuwa┼é (?) by┼éoby mi┼éo wink


Oddaj wierzbie
Ca┼é─ů nienawi┼Ť─ç, ca┼ée po┼╝─ůdanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#92 2007-08-02 14:30:02

pak4
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

elbereth napisa│:

pak4 napisa│:

Pr─Ödzej ju┼╝ bym typowa┼é wzbudzanie 'ojcowskich' uczu─ç u Brandona (podlanych jeszcze pami─Öci─ů o pierwszej, nieszcz─Ö┼Ťliwej mi┼éo┼Ťci), kt├│ry pragnie si─Ö kim┼Ť opiekowa─ç.

To mi si─Ö kojarzy raczej z "Lolit─ů" tongue Zw┼éaszcza w kontek┼Ťcie uwagi Mike o r├│┼╝nicy pomi─Ödzy pediatri─ů a pedofil─ů tongue

Hm... nie my┼Ťla┼éem o tym... A Humbert jest tylko nieco starszy od Brandona. Nawet pewne elementy motywacji mog┼éyby by─ç analogiczne (u Humberta zainteresowanie dziewczynkami wzi─Ö┼éo sie z jakiej┼Ť niespe┼énionej m┼éodzie┼äczej mi┼éo┼Ťci, o ile pami─Ötam).
Tyle, ┼╝e ja my┼Ťla┼éem o czym┼Ť innym, celowo u┼╝ywaj─ůc cudzys┼éowu. Chodzi o to, ┼╝e czasem w ┼Ťrodku si─Ö odczuwa tak─ů potrzeb─Ö opieki, troski o kogo┼Ť innego, mniej lub bardziej ukierunkowane na staranie o rodzin─Ö. Mo┼╝e to jakie┼Ť ewolucyjne przystosowanie do ┼╝ycia w rodzinie? Akurat Brandon mia┼é do┼Ť─ç czasu by to odczu─ç.
A na dodatek jako żołnierz i dowódca przyzwyczaił się do roli szefa-opiekuna wink


Oddaj wierzbie
Ca┼é─ů nienawi┼Ť─ç, ca┼ée po┼╝─ůdanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#93 2007-08-02 15:15:17

lady_kasiek
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Pak tobie moze ma┼éo brakuje do Brandona, ale my, nbo przynajmniej ja wiek Marianki mam za sob─ů czyli odpada tongue


Drogie Panie i Panowie, my tu starramy si─Ö motywacj─Ö pu┼ékownika odgadn─ů─ç a przecie┼╝ z facetem to diabe┼é do celu nie trafi, czasami po prostu r─Öce opadaj─ů Niby pu┼ékownik by┼é rozs─ůdny w latach ju┼╝ bardziej posuni─Öty, ale nie a┼╝ tak, zeby m├│g┼é zg┼éupie─ç na staro┼Ť─ç. Ot z┼éoty ┼Ťrodek, a zakocha┼é si─Ö w takiej egocentrycznej, egoistycznej, pompatycznej, Mariance. To ju┼╝ na Amrgaret m├│g┼é poczeka─ç chwil─Ö tongue


GRITAR─é? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#94 2007-08-02 19:14:02

pak4
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Ju┼╝ chyba zaznacza┼éem wy┼╝ej, ┼╝e z rozs─ůdkiem pu┼ékownika to bardziej z┼éo┼╝ona rzecz. On te┼╝ jest romantyczny, troch─Ö w tym wr─Öcz narwany. Przyk┼éadem ten nieszcz─Ösny piknik. On na prawd─Ö nie musia┼é od razu jecha─ç do Londynu. Godzina w te, czy we wte by nic nie zmieni┼éa. Ale tak zdecydowa┼éo jego romantyczne serce (i ja to pisz─Ö roll , ja, zwolennik zdecydowanie antyromantycznej partii wink). Brandon jedynie by┼é wierny innej postawie, jakby bardziej "klasycznej", a mniej romantycznej, gdzie dobre ┼╝ycie cechuj─ů nie porywy serca, ale harmonia serca i rozumu, opanowanie, chcia┼éoby si─Ö powiedzie─ç, ┼╝e niemal stoicyzm. On to ca┼éy czas demonstruje.


Oddaj wierzbie
Ca┼é─ů nienawi┼Ť─ç, ca┼ée po┼╝─ůdanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#95 2007-08-03 10:43:12

Dione
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Brandon nie by┼é po prostu facetem, kt├│ry pokazuje emocje. Eleonora pokazywa┼éa ich jeszcze mniej. Oni nawet, gdyby si─Ö sobie spodobali, to nie poszliby dalej ni┼╝ herbatka z cistkiem i powa┼╝na rozmowa. ┼╗eby Brandon si─Ö na co┼Ť odwa┼╝y┼é, musia┼éby zauwa┼╝y─ç co┼Ť w rodzaju zach─Öty. A taka Eleonora nie pokaza┼éby zach─Öty, gdyby nie zauwa┼╝y┼éa zainteresowania sob─ů. Kolo zamkni─Öte: absolutnie by si─Ö nie dogadali. A Marianna, nawet czuj─ůc mniej, pokazywa┼éa wi─Öcej. Czyli jak ju┼╝ polubi┼éa Brandona, to tylko krok, ┼╝eby w ten afektowany spos├│b okaza┼éa mu mi┼éo┼Ť─ç.
Brandon by┼é facetem, kt├│ry si─Ö lubi opiekowa─ç. A Eleonora to prawie druga Matka Teresa, tak─ů osob─ů sie nie da opiekowa─ç. Mariann─ů trzeba zawsze. I szczeg├│lnie trzeba j─ů chroni─ç przed ni─ů sam─ů.


M├│j ch┼éopak si─Ö w┼éa┼Ťnie o┼╝eni┼é....

Offline

 

#96 2007-08-03 12:16:42

elbereth
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

pak4 napisa│:

Ju┼╝ chyba zaznacza┼éem wy┼╝ej, ┼╝e z rozs─ůdkiem pu┼ékownika to bardziej z┼éo┼╝ona rzecz. On te┼╝ jest romantyczny, troch─Ö w tym wr─Öcz narwany. Przyk┼éadem ten nieszcz─Ösny piknik. On na prawd─Ö nie musia┼é od razu jecha─ç do Londynu. Godzina w te, czy we wte by nic nie zmieni┼éa. Ale tak zdecydowa┼éo jego romantyczne serce (i ja to pisz─Ö roll , ja, zwolennik zdecydowanie antyromantycznej partii wink). Brandon jedynie by┼é wierny innej postawie, jakby bardziej "klasycznej", a mniej romantycznej, gdzie dobre ┼╝ycie cechuj─ů nie porywy serca, ale harmonia serca i rozumu, opanowanie, chcia┼éoby si─Ö powiedzie─ç, ┼╝e niemal stoicyzm. On to ca┼éy czas demonstruje.

Czyli Brandon 'wewn─ůtrz' jest romantyczny, a 'na zewn─ůtrz' normalny? tongue Hmm, podci─ůgaj─ůc to do mojej interpretacji nawet si─Ö zgadza: romantyczna egzaltacja Marianny to wina jej niedojrza┼éo┼Ťci, a romantyczny spok├│j Brandona - jego dojrza┼éo┼Ťci. Mo┼╝e pu┼ékownik nauczy ┼╝on─Ö odrobiny opanowania? A ona jego wi─Ökszej otwarto┼Ťci? W takim wypadku mogli by w istocie by─ç b. szcz─Ö┼Ťliwi smile

Tyle, ┼╝e teraz wychodzi raczej: "B. jest troch─Ö jak Marianna" ni┼╝ "troch─Ö jak Elinor". Albo najpewniej: "troch─Ö taki, a troch─Ö taki" - czyli niewiele nam to daje: wci─ů┼╝ nie wiemy, czy przyci─ůgaj─ů ich do siebie podobie┼ästwa, czy te┼╝ przeciwie┼ästwa...


┼╗ona: Dlaczego zostawi┼ée┼Ť mnie sam─ů? Wida─ç kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
M─ů┼╝: Ale┼╝ sk─ůd! Gdyby┼Ťcie oboje ton─Öli w rzece, ratowa┼ébym Ciebie!
┼╗ona: Naprawd─Ö?
M─ů┼╝: Oczywi┼Ťcie! Jeste┼Ť dwa razy l┼╝ejsza! big_smile

Offline

 

#97 2007-08-03 12:32:31

pak4
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

My┼Ťl─Ö, ┼╝e to jak z prowadzeniem prostych przez punkty -- dowolne dwie osoby mog─ů znale┼║─ç co┼Ť dla siebie wsp├│lnego wink
Brandon jest na pewno 'cieplejszy' i bardziej romantyczny, ni┼╝ jako┼Ť w dyskusji si─Ö przyj─Ö┼éo dostrzega─ç. Mo┼╝e to izoluj─ůcy wp┼éyw flanelowej kamizelki? big_smile
Ale mimo to jest postaci─ů raczej w stylu Eleonory ni┼╝ Marianny.


Oddaj wierzbie
Ca┼é─ů nienawi┼Ť─ç, ca┼ée po┼╝─ůdanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#98 2007-08-04 02:54:17

Rosenblaetter
U┐ytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Jeszcze jedno nawi─ůzanie do kamizelki i wyjd─Ö z siebie wink


But I, being poor, have only my dreams
I have spread my wings under your feet
Tread soflty, because you tread on my dreams..

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB