Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#26 2006-12-04 14:15:40

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Do Salonu Prawdziwych Dam nalezy zagl?dn?? smile
http://forum.northandsouth.info/index.php


juz powinno by?


GRITAR?? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#27 2006-12-04 16:14:37

kas1a
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Popraw mo?e bo co? nie wchodzi


gg:5910992

Do not delay joy

Offline

 

#28 2007-02-22 10:49:04

lady_ania
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Brandon jest super gosc ale ja i tak wole Colinka.

Dla Alana Rickmana uklony.


Jak kocha? to ksi?cia, jak kra?? to miliony!

Offline

 

#29 2007-02-22 21:09:54

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Cóz, mam odwrotnie big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#30 2007-07-23 10:26:57

Mike Moriarty
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

A ja lubie Brandona. ;-P A jesli ktos nazywa go "cieplymi kluchami", to ja wybucham smiechem i oskarzam o zadawalanie sie nedznymi pozorami. To, ze ktos nosi kamizelke, nie oznacza, ze jest mieczakiem.

Przypomnijcie sobie biografie Brandona. Za mlodu wyslano go do Indii - w tym czasie toczyla sie tam wojna z Francja i jej sojusznikami. Trudny teren, trudny klimat, trudny przeciwnik - a tu prosze, na polu walki Brandon stopniowo awansuje na pulkownika, czyli brakuje mu tylko jednego stopnia do generala. Przypominam przy tym ewentualnym sceptykom, ze Brandon nie mial zadnej protekcji (rodzina niemalze sie go wyrzekla), a jego majatek byl de facto zerowy - wiec awansow sobie nie kupowal ani nie wynegocjowal przy pomocy tatusia i mamusi, ale wywalczal z muszkietem i szabla w reku, dzieki swym osobistym zaletom oraz odwadze.

Idzmy dalej. Wbrew presji otoczenia zajmowal sie nieslubnym dzieckiem zony swego brata - choc wcale nie musial, wrecz przeciwnie, oczekiwano, ze tego robic nie bedzie. Ale Brandon, ktiory nie ugial sie pod francuskimi salwami, nie ustepowal tez zlosliwosciom starych bab (jak robil to na przyklad ten drugi zalosny amant Marianny). Szedl do przodu jak nosorozec - i to mimo tego, ze czasem nosil kamizelke.

No i majac zelazne haki na tego zula i robaka znanego jako Willoughby, nie wykorzystal ich. To dowodzi opanowania i wielkiego ducha - moze nawet zbyt wielkiego, ja bym karalucha po prostu zastrzelil. O_o

No, ale w koncu nie kazdy moze byc tak wielkim czlowiekiem, jakim byl pulkownik Brandon.

Ostatnio edytowany przez Mike Moriarty (2007-07-23 10:27:58)

Offline

 

#31 2007-07-23 10:43:43

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Mike Moriarty dzi?ki, bardzo ?adnie to napisane jest smile


GRITAR?? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#32 2007-07-23 13:46:26

Dione
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Mike w tym miejscu s? nie literki ale klaszcz?cy emotek.
Dodam jeszcze, ?e maj?c w pami?ci Alana w tej roli, mo?na prawie zapomnie? o Darcy'm.
Nie wiem, czemu ale zawsze dostrzega?am lekkie podobie?stwo tych postaci :'


Mój ch?opak si? w?a?nie o?eni?....

Offline

 

#33 2007-07-23 16:25:06

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

przy??czam si? do chóru - jak wspomina?am - mam odwrotnie ni? Lady big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#34 2007-07-23 23:46:43

Mike Moriarty
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Dodam jeszcze, ze wkurza mnie ocenianie facetow na podstawie tego, jak recytuja wiersze / spiwaja piosenki i jak ladnie potrafia zarzucac grzywa swych niesfornych wlosow, ktore nadaja ten och jakze romantyczny wyglad zbuntowanego nieszczesnika, podczas gdy w rzeczywistosci to oportunistyczne wieprze sterujace swym image. ><" Popchnij takiego, od razu biegnie z placzem do mamy - i jeszcze skasuje pare punktow, budzac w fankach instynkt opiekunczy. W koncu nasz kochany piesek potrzebuje, by go przytulic...

Jesli wiec sa tu jacys obroncy Willoughby'ego i jemu podobnych robali, albo przeciwnicy Brandona, to niech sie ujawnia, bo jestem w nastroju na jakies dyskusyjne "zabojstwo z premedytacja"...

Offline

 

#35 2007-07-24 00:03:16

Ulka
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

big_smile wow wink dok?adnie tak, precz z robalami wink
Ja my?l?, ?e zbyt cz?sto co? tam sobie wymy?limy nt danej postaci czy zasugerujemy, spojrzymy przez jaki? pryzmat- i koniec. fakty nie przemawiaj?. nie si?gamy g??biejP*. a Mike wskaza? na wiele ukrytych cech naszego pu?kownika, na które by? mo?e ?wiadomie nie zwróci?am uwagi.
Trzeba wzi?? jeszcze poprawk? na to, ?e w czasach JA o ?yciu m??czyzn kobiety wiele mog?y nie wiedzie?. A przynajmniej nie mówi?.. ot, pojedynek pu?kownika z panem W.

*(nie tylko w przypadku fikcyjnych postaci, oj nie...)


"cierpliwo?? - spokój ?e przecie? si? stanie"
(Ks. J. Twardowski)

Offline

 

#36 2007-07-24 00:21:50

Rosenblaetter
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Brandon "tak"
Alan Rickman jako Brandon 3 razy "tak" smile

@Aine: te? tak mia?am odwrotnie...dzisiaj mam jako? po równo smile
<ma?ymi literkami;> a Wikhama nie lubi? w ogóle ;P


But I, being poor, have only my dreams
I have spread my wings under your feet
Tread soflty, because you tread on my dreams..

Offline

 

#37 2007-07-24 11:18:42

Dione
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Mike Moriarty napisał:

Dodam jeszcze, ze wkurza mnie ocenianie facetow na podstawie tego, jak recytuja wiersze / spiwaja piosenki i jak ladnie potrafia zarzucac grzywa swych niesfornych wlosow, ktore nadaja ten och jakze romantyczny wyglad zbuntowanego nieszczesnika, podczas gdy w rzeczywistosci to oportunistyczne wieprze sterujace swym image. ><" Popchnij takiego, od razu biegnie z placzem do mamy - i jeszcze skasuje pare punktow, budzac w fankach instynkt opiekunczy.

A czy Ty nas troch? nie doceniasz? Wi?kszo?? znanych mi kobiet (oczywi?cie te "inne" tez istniej?), patrzy na faceta nie przez pryzmat jego uroczej bu?ki, ale zwraca uwag? tak?e na reszt?, a w tym te? co facet ma w g?owie. Cho? ?wiat widzi w nas silne, samodzielne kobiety, które maj? silnie rozwini?ty instynkt opieku?czy, to jednak prawie ka?da z nas potrzebuje tego dyskretnego ochronnego parasola, który "prawdziwy" (przez du?e P) facet potrafi nad nami rozci?gn??. M??czyzna który tworzy image w stylu Wertera, mo?e zainteresowa?, ale na krótk? chwil?. A na d?u?ej przyciaga nas spokojny facet, który potrafi zaopiekowa? si? kobiet?, cho? ona tego nawet nie potrzebuje. Jako przyk?ad przytocz? moj? znajom?. Zakocha?a si? w ch?opaku, który zupe?nie si? jej nie podoba? (typ brzydala, bez niesfornych loków), a przy pierwszym spotkaniu po prostu j? wkurzy?. Gdy jednak potrzebowa?a pomocy, pojawi? si? pierwszy. Taki nowoczesny typ Brandona i Darcy'ego w jednym opakowaniu.

Ostatnio edytowany przez Dione (2007-07-24 11:19:35)


Mój ch?opak si? w?a?nie o?eni?....

Offline

 

#38 2007-07-24 11:30:05

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Ja tam mam wielk? sympati? do Brandona. Darcy tak oo, No fajny fajny, ale Brandon mój typ big_smile


GRITAR?? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#39 2007-07-24 11:55:29

Loana
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Jestem równie? fank? Brandona, a w wykonaniu Rickamana potrójn? fank? tongue. Podoba mi si?, ?e jest opanowanym, powa?nym cz?owiekiem, umiej?cym si? odnale?? w ró?nych sytuacjach, hojnym i sprawiedliwym oraz umiej?cym wybacza?. Natomiast to, ?e zakocha? si? jak sztubak w m?ódce - no có?, nie ma idea?ów tongue. Dobrze, ?e to tylko ksi??ka, bo w ?yciu realnym nie wierzy?abym tak mocno, ?e u?o?y mu si? ?ycie z Mariann?. Mo?e on chcia? j? dlatego, ?e spe?nia?a jego marzenia o weso?ej, otwartej, uczuciowej dziewczynie, ale nie dam g?owy, ?e on spe?nia? jej marzenia, nawet po zweryfikowaniu, jakie przesz?a z Wikhamem. A poniewaz uwazam pulkownika za osobe rowniez uczuciowa, dbajaca o swoja malzonke, to mysle, ze jak Marianna zacznie sie meczyc w tym sztywnym zwiazku z facetem, ktory spelnia wszystkie jej zachcianki (sadze, ze pulkownik bedzie sie tak zachowywal - wyglada na takiego tongue), to bardziej cierpiec bedzie Brandon. Bo zapewne poswieci cale swoje zycie dla zony i jesli ona bedzie sie zle czula, to on rowniez. Na szczescie w ksiazce napisali tak, ze mamy szanse sadzic inaczej smile.


Jakie? pytanko do mnie? loana@go2.pl
http://joanna-loana.deviantart.com/

Offline

 

#40 2007-07-24 13:15:31

elbereth
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

No i ja si? tej szansy w?a?nie czepiam uparcie - Marianna b?dzie z pu?kownikiem szcz??liwa! Powiedziano kiedy?, ?e "mi?o?? jest kombinacj? podziwu, szcunku i nami?tno?ci", a w tym wypadku brakowa?o chyba "tylko" tego ostatniego, bo podziw i szacunek zyska? Brandon ju? wówczas, kiedy Marianna pozna?a szczegó?y jego biografii. A reszta... có?, Austen pisze, ?e uczucie przysz?o z czasem. Mo?e nie zaraz po nocy po?lubnej wink (jak w fanfiku Dione), ale zapewne nied?ugo potem. Zw?aszcza je?li Brandon mia? takie... hmm... predyspozycje jak Rickman tongue

Podsumowuj?c, pozwol? sobie u?y? pewnej parafrazy: starsi m??czy?ni, wbrew temu, co s?dz? m?ode kobiety, potrafi? by? bardzo interesuj?cy (w oryginale to brzmia?o dok?adnie odwrotnie, ale wtedy powiedzia? to m??czyzna ;P ). My?l?, ?e Marianna - mimo ca?ej zarzucanej jej g?upoty - b?dzie w stanie t? prawd? zrozumie? smile

Ostatnio edytowany przez elbereth (2007-07-24 13:16:24)


?ona: Dlaczego zostawi?e? mnie sam?? Wida? kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
M??: Ale? sk?d! Gdyby?cie oboje ton?li w rzece, ratowa?bym Ciebie!
?ona: Naprawd??
M??: Oczywi?cie! Jeste? dwa razy l?ejsza! big_smile

Offline

 

#41 2007-07-24 13:15:37

Rosenblaetter
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Wiadomo, ?e w tamtych czasach definicja ma??e?skiego szcz??cia by?a troszk? inna...my?l? ?e wszystko zale?y od tego na ile Marianna z wiekiem wyros?a ze swoich dawnych przekona?, oraz na ile pokocha?a pu?kownika, kiedy ju? go lepiej pozna?a, godz?c si? z my?l?, ?e mi?o?? mo?e si? rodzi? powoli, a nie tylko w szalonych porywach. Chocia? faktycznie tak czy inaczej je?li kto? ucierpi, to b?dzie to Brandon... sad


But I, being poor, have only my dreams
I have spread my wings under your feet
Tread soflty, because you tread on my dreams..

Offline

 

#42 2007-07-24 13:59:48

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Ale mog? te? oboje by? nieszcz??liwi, ona b?dzie nieszcz??liwa tkwi?c w zwi?zku ze starszym niekochanym m??czyzn? a on b?dzie cierpia? patrz?c na jej nieszcz??cie


GRITAR?? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#43 2007-07-24 19:11:29

pak4
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Loano: pisz? to z rumie?cami, bo a? mi g?upio, ale Wickham i Willoughby to dwie ró?ne osoby wink Wiem, trudno zauwa?y? wink

Lady Kasiek: wiem ?e si? wyprostowa?o, ale podkre?lam -- chodzi?o o Mariann?, a nie p?e? pi?kn? w ogóle.

A Brandona sam lubi?. My?l?, ?e by? dobrym przyjacielem/koleg?/kumplem. Dlatego przyklaskuj? temu co napisa? Mike.

Co do szcz??cia w mi?o?ci i doboru par: Amor flat ubi vult, jak wol? niektórzy wink

PS. Ostatnio widzia?em ?liczn? reklam? w gazecie. By?a to jaka? brytyjska ksi?garnia-antykwariat.
Reklama ukazywa?a ksi??k? (w wolnym t?umaczeniu): "Recepta na udane ma??e?stwo".
Autor: Henryk VIII.
Podpis: Je?li jakie? ksi??ki u nas nie znajdziesz, to znaczy, ?e ona nie istnieje.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#44 2007-07-24 21:07:00

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

pak4 napisał:

Lady Kasiek: wiem ?e si? wyprostowa?o, ale podkre?lam -- chodzi?o o Mariann?, a nie p?e? pi?kn? w ogóle.

Przyznam, ze nie rozumiem odno?nika do mnie sad


GRITAR?? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#45 2007-07-25 04:45:01

pak4
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

I s?usznie, bo to Dione odnosi?a si? do Mike'a, broni?c wszystkich pa? przed krytyk? Marianny, a ja odpowiadaj?c na wi?cej wpisów si? pogubi?em sad Przepraszam!

Ostatnio edytowany przez pak4 (2007-07-25 05:53:03)


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#46 2007-07-25 08:07:39

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

G?upote marianny przedyskutowali?my na spotkaniu big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#47 2007-07-26 09:36:59

Dione
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

pak4 napisał:

I s?usznie, bo to Dione odnosi?a si? do Mike'a, broni?c wszystkich pa? przed krytyk? Marianny, a ja odpowiadaj?c na wi?cej wpisów si? pogubi?em sad Przepraszam!

Mike nic o Mariannie nie wspomina? w wypowiedzi, któr? cytowa?am, wi?c za?o?y?am (mo?e na wyrost), ?e mówi o ogóle.
Tak tylko si? pot?umaczy?am.... cool


Mój ch?opak si? w?a?nie o?eni?....

Offline

 

#48 2007-07-26 10:34:27

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Ale tak obiektywnie - wiekszosc z nas wybralaby Willoughby'ch - badzmy szczere. Wprawdzie mnie nie biara ckliwe kawalki i cytowanie poezji, to jestem pewna, ze niewiele sie roznie od przecietnej kobiety. Maj?c wybór zdecydowanie bym wybra?a Alana Rickmana, ale przeciez to jest jedynie aktor. Nie wiem jak by?oby z Brandonem jako takim. Nie lubie przes?dza?, bo na nasze/moje wybory ma wiele czynników, nigdy nie mówi? "nigdy", czasem moje "z ca?? pewno?ci?" równie? si? zmienia.
I tak z ca?ym obiektywizmem na jaki mnie stac - pomimo dostrzegania warto?ci pu?kownika, nie mog? powiedzie? "mój kochany Brandon". Wszystko jest w sferze gdybania a tutaj dzia?a umys? i rozs?dek - stad te wszystkie okrzyki zachwytu. W realu dzia?a serce i uczucia.

Niezale?nie od wszystkiego i tak uwa?am Marianne za jedn? z najg?upszych postaci austenowskich. Nie lubie jej za ca?okszta?t. Irytuje mnie jej egoizm uczuciowy i nie tylko. Wkurza mnie os?dzanie ludzi po pozorach (kamizelce, sposobie czytania poezji itp), niezwykle powierzchownie. Te kwestie s? zupe?nie niezwi?zane z uczuciami jakio takimi - a w?a?nie ze spojrzeniem na ?wiat i rozs?dkiem. Którego to, jak dla mnie, Marianna mia?a tyle co Collins urody.


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#49 2007-07-26 12:43:02

Rosenblaetter
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Aine...potrafisz cz?owieka sprowadzi? na ziemi? sad Niech?tna mi ta my?l, ale pewnie te? posz?abym w stron? Willoughby'ego hmm
Nawet gdyby jakim? cudem rozs?dek zwyci??y?, to ba?abym si? unieszcz??liwi? Brandona swoj? osob? - my?l ?e c??owieka tak warto?ciowego skaza?abym na ?on? która mo?e go nie pokocha?, a tylko szanowa?...mmm niemi?a my?l.
Podsumowuj?c..dobrze ?e nie jeste?my Mariann?.


But I, being poor, have only my dreams
I have spread my wings under your feet
Tread soflty, because you tread on my dreams..

Offline

 

#50 2007-07-26 13:00:01

Mike Moriarty
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Wszystkie jestescie troche Mariannami. ;-P

Aine pisze: "Ale tak obiektywnie - wiekszosc z nas wybralaby Willoughby'ch"

Badzmy szczerzy. ;-) Wiekszosc z Was wlasnie tak by zrobila. I placila za to do konca zycia. Kobiety jakos tak... lubia sie poswiecac. Lubia sobie pocierpiec.

Dlatego choc Dione zapewnia, ze "Wi?kszo?? znanych mi kobiet (oczywi?cie te "inne" tez istniej?), patrzy na faceta nie przez pryzmat jego uroczej bu?ki, ale zwraca uwag? tak?e na reszt?", a JLo pisze takze, ze "Jestem równie? fank? Brandona", a Elbereth tez pisze w te nute - ja pozostaje sceptykiem co do Waszych zapewnien. ;-P Karaluchy pokroju Willoughby'ego sa dla Was niczym plomien swiecy dla nocnych motyli.

Aine dodatkowo pisze: "Niezale?nie od wszystkiego i tak uwa?am Marianne za jedn? z najg?upszych postaci austenowskich". ;-P Aine chyba malo czytala ksiazek JA, a na pewno chce, by jej utopic rybki... ;-P Marianna wcale nie byla glupia, byla po prostu nadmiernie impulsywna. I tu jest wlasnie pies pogrzebany - impulsywne dziewczyny zawsze beda przyciagac "wyrachowanych" facetow typu Brandon. ;-) Z prostej przyczyny - IMO, w zwiazku, od strony emocjonalnej, szuka sie tego, czego samemu sie nie ma. Przynajmniej niektorzy tak robia, i Brandon do nich wlasnie nalezal.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB