Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#151 2006-08-11 19:22:37

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Aine a gdzie "babska solidarno?c" big_smile

Babska solidarno?? to mit big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#152 2006-08-11 19:44:46

pak4
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Aine -- dobrze mnie zrozumia?a?. Tyle, ?e ja si? ci?gle g?owi? jak to z nimi by?o. Z filmu (Colin) pami?tam, ?e Darcy nieelegancko wy?miewa Lizzy przy Bingleyównie (po pierwszym spotkaniu), z bardzo z?o?liwym poczuciem humoru. Nie mog? tego jednak znale?? w ksi??ce. Za to znajduj? jak si? odcina Bingleyównie (w sprawie oczu "panny El?biety Bennet") i cechuje go tam jakby wi?ksza ?mia?o?? i ostro?? j?zyka ni? w kontaktach z Lizzy. On chyba przy niej niezupe?nie jest sob? smile

PS. A pewno?? siebie osób, które wiedz?, ?e si? podobaj?, potrafi wkurza?, oj... potrafi... Ale kto jest gorszy sprzecza? si? nie b?d?, tym bardziej, ?e w tych osobach, które takie by?y, a które zna?em osobi?cie z czasem poodkrywa?em ró?ne zalety i w sumie je polubi?em smile


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#153 2006-08-11 20:14:52

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Wobec panny Bingley jest du?o pewniejszy, zdecydowanie bardziej z?o?liwy.
mo?e to wynika? z nie?mia?o?ci ogólnej - Lizzy by?a obca, Karolina jednak znana, przy tej drugiej móg? si? czu? pewniej.
Ja sobie my?l? i my?l? i chyba coraz bardziej sk?aniam si? jednak ku Twojej opinii. Jego nie?mia?o?? mog?a wynika? z niuansów damsko-m?skich i faktu, ?e Lizzy mu si? spodoba?a. W ko?cu najpierw by? oboj?tny, a potem milczacy. Ale to milczenie by?o bardzo wymowne dla nas.
Hmmm. A ja nadal my?le... big_smile


w tych osobach, które takie by?y, a które zna?em osobi?cie z czasem poodkrywa?em ró?ne zalety i w sumie je polubi?em smile

ka?dy ma jakie? zady i walety big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#154 2006-08-11 20:48:15

Katarzyna
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

pak4 to kiedy Darcy przestaje udawa? i zaczyna by? sob? to niemo?liwe ?eby przez ca?e ?ycie gra?. Tylko dlatego, ?e Lizzy mu si? podoba i go onie?miela.

Offline

 

#155 2006-08-11 21:03:04

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Katarzyno, czy mog?aby? wyjasni?, o co chodzi, bo troche sie gubi?.


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#156 2006-08-11 21:51:42

megg
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Ja te? nie bardzo rozumiem... :?:

Ale ale, Dzi?wcz?ta i Ch?opcy, co powiecie na taki cytat:
" Nie sposób odczuwa? w ka?dej linijce >Dumy i uprzedzenia<, w ka?dym s?owie wypowiadanym przez >El?biet?<, zupe?nego braku smaku, przez co bohaterka tak zuchwa?a i pospolita jest ukochan? takiego m??czyzny jak Darcy. Wickham jest równie z?y. Och! Otó? oni w?asnie pasuj? do siebie i nie mog? darowa?, ?e ów zachwycaj?cy Darcy ich rozdzieli?. Darcy winien po?lubi? Jane."

Mary Russel Mitford,1814 (recenzja "P&P")
[podkre?lenia moje]

I co wy na to??

Offline

 

#157 2006-08-11 21:55:22

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

A co on by z t? Jane robi?? big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#158 2006-08-11 22:00:36

megg
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Otó? w?a?nie...
Mnie zaciekawi?o to, ?e my w sumie troche mówimy o Darcy'm w kontek?cie Lizzy-?e si? dla niej zmienia? lub nie, ?e si? stara?, ?e co? tam co? tam, ale przewa?nie bez oderwania od Lizzy. A tu prosz?-autorka niniejszej recenzji stwierdza, ?e on dla Lizzy by? za dobry.......

Offline

 

#159 2006-08-12 06:56:26

pak4
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Megg -- a mo?e autorka recenzji zazdro?ci?a Lizzy? big_smile Za? troch? powa?niej, to Ty jeste? specjalistk? od epoki, wi?c wiesz lepiej ode mnie, na ile zuchwa?o?? Lizzy mie?ci?a si? w granicach smaku epoki? By? mo?e tu kryje si? problem -- jak na wyobra?enia i gusty Mary Russel Mitford, swobodne zachowanie Lizzy by?o równie nieodpowiedzialne, jak podboje mi?osne i d?ugi Wickhama? (Zw?aszcza je?li sama Mary Russel Mitford wola?aby widzie? w sobie Jane smile ).

Katarzyno -- ze mn? bywa, ?e najpierw my?l?, ?e jest tak, potem to pisz?, a potem znowu my?l?, ?e wcale tak nie jest big_smile W ka?dym razie stosunek Darcy'ego do Lizzy przechodzi kilka faz. Najpierw jej nie zna, a do obcych nastawiony jest negatywnie (ale i nie?mia?o -- jak sam mówi w Rossings, o nieumiej?tno?ci podobania si?), potem 'na pró?no walczy z sob?', co objawia si? najpierw milcz?cym wpatrywaniem si? w Lizzy, a potem gwa?townymi o?wiadczynami. W ko?cu za? staje si? bardzo grzeczny.

Pytasz, kiedy Darcy przestanie gra?. Otó? ja nie nazwa?bym jego zachowania 'gr?'. Te zahamowania wyp?ywaj? z niego samego -- zapewne chcia?by zachowywa? si? inaczej -- by? mi?ym, czaruj?cym m??czyzn?, pozwalaj?cym sobie w stosunkach z Lizzy na swobod?. Ale trudno to robi? powstrzymuj?c gwa?towne uczucia smile W ko?cówce za? Darcy, a? do przyj?cia o?wiadczyn, jest uczu? Lizzy niepewny, co musi tworzy? mi?dzy nimi dystans. Dopiero potem mo?emy mówi? o 'normalnym' Darcy'm, ale autorka nie daje nam do takich rozmów zbyt wiele materia?u. Mo?na chyba przyj?? (za opini? s?u?by z Pemberly), ?e uprzejmo?? i grzeczno?? to jego w?a?ciwy charakter (by? mo?e z Karolin? ma prywatne zatargi -- jej prowokacje maj? inny charakter ni? Lizzy), a w ma??e?skim stadle pozwoli sobie jedynie na wi?cej humoru i swobody w rozmowach z Lizzy.

PS.
1) Na jego poczucie humoru dowodów nie mam, ale w ca?ej "DiU" nie mia? wiele okazji by je okaza?.
2) Raz pisz? o potencjalnych oczekiwaniach JA wobec idealnego m??a, a potem o psychologii Darcy'ego; ale nie widz? mi?dzy tymi t?umaczeniami sprzeczno?ci. Oczekiwania JA mog? okre?la? sposób pokazania Darcy'ego, ale uzasadnienie trafno?ci dla czytelników musi by? inne -- analiza jego prze?y? wydaje si? tu w?a?ciwa.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#160 2006-08-12 15:06:47

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Acha, czyli chodzi?o o gr? ... big_smile
Bior?c pod uwag? wychowanie w epoce - Lizzy by?a po prostu ?le wychowana. Kto mia? wychowywa? panny Bennet? Matka? Ojciec interesowa? si? tylko dwiema najstarszymi, pewnie dlatego w?a?nie ich zachowanie tak si? ró?ni?o. Mia?y jaki? autorytet, wzór do na?ladowania. A m?odsze? Mary wychowywa?a si? sama a Lydia i Kitty - wcale.
Przecie? dziewcz?ta nawet nauczycielki w?asciwie nie mia?y, uczy?y si? tego co chcia?y, czyli w praktyce - same lub wcale. Panny Bennet by?y powa?nie zaniedbane je?li chodzi o edukacje. I czy mozna si? dziwi?, ?e m?odsze mialy tylko pstro w g?owach?
To wychownie Lizzy tak rzutowa?o na jej charakter. Dla Darcy'ego by?a to wada, która zaakceptowa?, ale czy na d?u?sza mete? Czy pozwoli?by jej tak wychowywa? swoje dzieci? Nie s?dz?.
Co do gry - przecie? ka?dy z nas gra w podobnych sytuacjach. Gramy kogo? fajniejszego, dowcipniejszego itd. Mo?e arogancja jest gr? Darcyego? Mo?e to jest jego tarcza ochronna przed ?wiatem? I z jednej strony chce si? wyda? Lizzy sympatyczniejszy, ale nie potrafi si? pozbyc tego pancerzyka? Mo?e nie potrafi jednoczesnie chowa? sie przed np. Karolin?, a ods?ania? przed Lizzy. Bo co do Bingley'a - jetem pewna, ?e on go zna?. Gdyby tak nie by?o, ta przyja?? by nie trwa?a.


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#161 2006-08-12 19:04:02

pak4
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Bior?c pod uwag? wychowanie w epoce - Lizzy by?a po prostu ?le wychowana.

?le, ale w innym sensie, ni? dzisiaj, gdy mówimy o 'z?ym wychowaniu'. Mia?a braki w edukacji (jak te, które wytyka Lady Katarzyna), ale by?a inteligentna i pracowa?a nad sob?, przynajmniej je?li chodzi o literatur?.
Zachowanie Lizzy ma sporo uroku, cho? na pewno osobom w stylu w.w. Lady Katarzyny musia?o si? wydawa? szczytem ekstrawagancji.
Zreszt? Lizzy na tym braku wychowania i tak wysz?a lepiej, ni? panny Bertram z Mansfield Park.

To wychownie Lizzy tak rzutowa?o na jej charakter. Dla Darcy'ego by?a to wada, która zaakceptowa?, ale czy na d?u?sza mete? Czy pozwoli?by jej tak wychowywa? swoje dzieci? Nie s?dz?.

Oboje potrafili by? wobec siebie szczerzy, co by?o wielk? warto?ci? dla JA i chyba nie bez powodu. Zreszt? s?dz?, ?e jej charakter w gruncie rzeczy si? Darcy'emu podoba?. W ko?cu nie chwali si? uroku kobiecych oczu, je?li nie dostrzega si? w nich iskierki duszy smile (No i zaraz wyjd? na romantyka :oops: )
Co do wychowania -- nie s?dze, by Lizzy protestowa?a przeciwko guwernantkom. My?l?, ?e mogli by? do?? zgodn? par?.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#162 2006-08-12 19:16:03

lemonick
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego


Oboje potrafili by? wobec siebie szczerzy, co by?o wielk? warto?ci? dla JA i chyba nie bez powodu.

faktycznie, byli dla siebie bardzo szczerzy. szczególnie Darcy, gdy prosto w twarz wygarn?? jej co mysli o jej "wspania?ych" siostruniach i "cudownej" mamusi. ale wydaje mi si?, ?e lepiej ?e byli szczerzy ni? fa?szywi i zak?amani, jak niektórzy w tych czasach. wtedy przysi?ga wiecznej mi?o?ci by?a traktowana z czci?, chocia? zdarza?y si? ró?ne przypadki... nie to co teraz. m??czyzna potrafi przysi?ga? 10 dziewczynom ?e b?dzie je kocha? do ko?ca ?ycia i nigdy o nich nie zapomni. i jak tu wierzy? w prawdziw? mi?o??? dlatego kochamy Darcy'ego, bo by? szczery i kocha? Lizzy mimo jej wad (jej i jej rodzinki)

a tak z innej beczki. Jane Austen w "DiU" napisa?a, ?e Jane i Bingley mieszkali przez jaki? czas w Netherfield, ale w ko?cu nie mogli znie?? mamu?ki Bennet i cioteczki Phillips, wi?c si? wynie?li do Derby. ju? samo to, ?e Bingley i Darcy pokochali "córeczki takiej mamusi" daje im plusa. ja bym od takiej te?ciowej uciek?a z krzykiem, porywaj?c przy okazji ukochan?. podziwiam ich cierpliwo??....

<i>jak zwykle nie na temat...</i>


-Co to jest prawdziwe JA? (...)
-To kim jeste?, a nie to, co z Ciebie zrobiono.
Paulo Coelho

Offline

 

#163 2006-08-12 19:33:56

pak4
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Jak szuka?em jak si? Darcy odcina, to w?a?nie znalaz?em scenk? z "pi?knymi oczami Miss Elizabeth Bennet". I pierwsz? reakcj? Binglejówny jest w?a?nie: "Rzeczywi?cie, b?dziesz mia? urocz? te?ciow? i oczywi?cie b?dzie ona zawsze z tob? w Pemberly". (Nie mam pod r?k? t?umaczenia, które mo?e si? troch? ró?ni?; korzystam z oryginalnego: "You will have a charming mother-in-law, indeed, and of course she will be always at Pemberly with you.") Co by nie mówi?, Binglejówna wie jak trafi? w czu?y punkt smile


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#164 2006-08-12 19:43:10

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Oczywi?cie, poniewa? sens pewnych okre?le? zmienia si? w miar? up?ywu lat. Ale nadal uwa?am, ?e Lizzy jak na tamte czasy by?a ?le wychowana. Nie przejmowa?a si? zab?ocon? sukienk? (co jednak w tamtych czasach by?o do?? ra??ce), zwykle mówi?a co my?li, jej zachowanie w towarzystwie równie? w jaki? sposób dawa?o wiele do ?yczenia. Mia?a braki w edukacji, ale jednocze?nie fakt, ?e by?a ulubienica ojca sprawia?, ?e by?a jego partnerem w dyskusjach. Co za tym idzie wyrobi?y si? jej pogl?dy, wyostrzy? dowcip itd. By?a pe?noprawnym partnerem w dyskusji - co jednak nie by?o mile widziane (szczególnie w jej wieku). Paradoksalnie w?a?nie to sprawi?o, ?e Darcy si? w niej zakocha? big_smile


nie s?dze, by Lizzy protestowa?a przeciwko guwernantkom. My?l?, ?e mogli by? do?? zgodn? par?.

Ja te? tak uwa?am, ale jestem pewna, ?e nie pozwoli?by wychowa? dzieci tak jak zosta?a wychowana jego ?ona. Lizzy by?a zbyt m?dra aby tego nie zaakceptowa?. I ja równie? jestem pewna, ?e maj?c mo?liwo?? dania dzieciom mo?liwie najlepsze wykszta?cenie, zrobi wszystko aby takowe osi?gn??y.
I w ?adnym wypadku nie zgodze si? z Mary Russel Mitford. Darcy i Lizzy byli dobrani idealnie. Nie tyle na zasadzie przeciwie?stw, co na zasadzie usupe?nie?. Ka?de wnosi?o co? innego, a razem ich ma??e?stwo stanowi?o harmonijn? ca?o??. Oczywi?cie o ile oboje odrzuc? swoj? dum? i uprzedzenia big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#165 2006-08-12 19:47:50

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

a tak z innej beczki. Jane Austen w "DiU" napisa?a, ?e Jane i Bingley mieszkali przez jaki? czas w Netherfield, ale w ko?cu nie mogli znie?? mamu?ki Bennet i cioteczki Phillips, wi?c si? wynie?li do Derby. (...) ja bym od takiej te?ciowej uciek?a z krzykiem, porywaj?c przy okazji ukochan?. podziwiam ich cierpliwo??....

W tym wszystkim chyba szcze?ciem obu panów by? fakt, ?e obie by?y bardziej zwi?zane z ojcem (który zyska? oaz? spokoju - jak sugerowa?a JA big_smile).
A kto by? namocniej zwi?zany z pani? Bennet :twisted: :twisted: :twisted:
Biedny Wickham? :twisted:


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#166 2006-08-12 20:06:56

caroline
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Najmocniej za teori? pancerzyka z dumy przemawia ten fragment, gdy Darcy mówi, ?e nie ma ?atwo?ci prowadzenia rozmowy z obcymi lud?mi - tak jakby chcia? t? ?atwo?? posiada? (scenka przy fortepianie, gdy El?bieta daje mu po ?apach mówi?c, ?e powinien wi?cej ?wiczy? smile ), poza tym Bingley (? Fitzwilliam) powiedzia?, ?e Darcy w gronie przyjació? zachowuje si? inaczej. On sam chyba by? niezadowolony i ?le si? czu? w tym pancerzu.
El?bieta po prostu obna?y?a jego sztywniactwo, mo?na przypuszcza?, ?e dopóki jej nie spotka?, je?li wyra?a? jakie? opinie w stylu "uzasadnionej dumy popartej wy?szo?ci? umys?ow?" publika reagowa?a namaszczonym potakiwaniem g?ów, a nie kpin?. Swoj?, powiedzmy arogancj?, da?a mu pretekst do porzucenia tej skorupy, która jego samego m?czy?a.

PS: ale g?upia ta Mary co?tam big_smile

Offline

 

#167 2006-08-12 22:21:53

lemonick
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Jane napisa?a te?, ?e Georgiana by?a ogromnie nie?mia?a, dlatego inni uwa?ali j? za dumn?. mo?e Darcy te? by? troch? nie?mia?y?

nie wiem czy ktokolwiek zwróci? swoje oczy na stwierdzenie pana Darcy'ego, ?e rodzice wychowali go na dumnego i pewnego swoich zalet itp. mo?e w?a?nie tutaj trzeba szukac rozwi?zania??


-Co to jest prawdziwe JA? (...)
-To kim jeste?, a nie to, co z Ciebie zrobiono.
Paulo Coelho

Offline

 

#168 2006-08-12 22:53:05

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

nie wiem czy ktokolwiek zwróci? swoje oczy na stwierdzenie pana Darcy'ego, ?e rodzice wychowali go na dumnego i pewnego swoich zalet itp. mo?e w?a?nie tutaj trzeba szukac rozwi?zania??

W zasadzie nie zwróci?am uwagi na to, aby takowe by?o. Z tego co pami?tam
chodzi?o o to, ?e od dziecka by? uczony odró?nia? dobro od z?a po to, aby stara? si? by? dobry, ?e dosta? dobre podstawy ku temu, ale nie poskramiano jego charakteru, przez co sta? si? dumny i zarozumia?y. Dopiero spotkanie Lizzy, a przede wszystkim jej odmowa otworzy?a mu oczy. Przez ca?e ?ycie dostawa? wszystko niczym na tacy, wmawiano mu ?e jest ?wietn? parti?, a tutaj jaka? Elizbeth Bennett zamiast pa?? na kolana i Bogu dziekowa?, ?e takie cudo chce si? z nia o?enic nie tylko mu odmawia, ale wr?cz krytykuje jego zachowanie, jako pierwsza nazywa je po imieniu. Dopiero to pozwoli?o przyj?e? mu si? sobie bli?e?, dokona? autoanalizy i wyci?gn?? z niej wnioski.
Ale nie przypominam sobie aby mówi? kiedykolwiek o to ?e rodzice wpajali mu aby by? pe?en pychy i zarozumialstwa.
Hmm. Chyba bede musia?a sprawdzi?.


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#169 2006-08-12 23:38:34

megg
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

PS: ale g?upia ta Mary co?tam big_smile

Prawda? big_smile big_smile Okropnie g?upia...A? sobie wyobrazi?am Jane i Darcy'ego razem roll

Aine, tam rzeczywi?cie nic nie ma o tym, ?e rodzice wpajali mu dum? i zarozumialstwo, tylko tyle, ?e nie pracowano nad jego charakterem. Dzi? przeczyta?am "P&P" po raz kolejny, bo jakim? cudem znalaz?am si? na eliminacjach do mi?dzynarodowego turnieju tenisowego na Dolnym ?l?sku i co? trza by?o robi?... :twisted: Ale z tym udam si? do w?tku o tym, w jakich miejscach czytamy... wink
Co do wychowania Lizzy-ona rzeczywi?cie by?a ?le wychowana, ale inteligentna niew?tpliwie te?. Po prostu nikt nie pracowa? nad edukacj? panien Bennet i je?li one samo jako? sob? pokierowa?y, to by?y z nich ludzie, a je?li nie...I na pewno ojciec mia? wp?yw na usposobienie najstarszych córek, zw?aszcza Lizzy. Ale najbardziej "szokuj?ce" wink u Lizzy mog?o by? to, ?e odwa?nie wypowiada?a swoje zdanie i nie ba?a si? ostrej wymiany zda?, mimo ?e :
1) by?a samoukiem, czyli w?a?nie nie mia?a, ?e tak powiem, "formalnego" wykszta?cenia
2) by?a m?oda
3) by?a biedna, czyli teoretycznie powinna "zna? swoje miejsce"
4) by?a pann? bez wi?kszych widoków na korzystne zam??pój?cie.
Gdyby Lizzy by?a kilka lat starsza, wykszta?cona, mia?a m??a lub przynajmniej narzeczonego z niez?ym maj?tkiem, czy te? sama by?a bogata i zajmowa?a wysok? pozycj? z spo?ecze?stwie, jej odwa?ne zachowanie nie by?oby takie szokuj?ce. Sama Lady Katarzyna mówi do niej, ?e odwa?nie wypowiada swoje opinie jak na osob? w tak m?odym wieku (mo?na dopowiedzie? sobie- i w takiej sytuacji ?yciowej)...
A Darcy'emu mog?o si? chyba podoba? te? to, ?e Lizzy nie stara?a mu si? za wszelk? cen? przypodoba?-jak np. Karolina B. i pewnie wiele innych kobiet (i nie tylko wink ). I mo?e te? to, ?e nie by?a materialistk?-przecie? gdyby chcia?a za niego wyj?? dla pieni?dzy, to przyj??aby te pierwsze o?wiadczyny. Ona wola?a warto?? cz?owieka, a nie jego maj?tku i mam takie wra?enie, ?e po tych odrzuconych o?wiadczynach on j? jeszcze bardziej pokocha?....Ale to takie moje w?asne spekulacyje.. :oops:

Offline

 

#170 2006-08-12 23:49:20

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

A Darcy'emu mog?o si? chyba podoba? te? to, ?e Lizzy nie stara?a mu si? za wszelk? cen? przypodoba?-jak np. Karolina B. i pewnie wiele innych kobiet (i nie tylko wink ). I mo?e te? to, ?e nie by?a materialistk?-przecie? gdyby chcia?a za niego wyj?? dla pieni?dzy, to przyj??aby te pierwsze o?wiadczyny. Ona wola?a warto?? cz?owieka, a nie jego maj?tku i mam takie wra?enie, ?e po tych odrzuconych o?wiadczynach on j? jeszcze bardziej pokocha?....Ale to takie moje w?asne spekulacyje.. :oops:

No wi?c w?asnie to jest ten paradoks. Gdyby Lizzy by?a lepiej wychowana, lub inaczej ujmuj?c - wychowana tak jak przysta?o na dam?, nie wypowiada?aby si? tak ?mia?o, nie mia?aby tak sprecyzowanego zdania. A jednocze?nie Darcy chyba jednak by jej nie dostrzeg?, a ju? na pewno nie zakocha? si?. Przecie? pocz?tkowo przyzna?, ?e Lizzy jest zno?na. Dopiero jak dostrzeg? inteligencj? w oczach, zauwa?y? ?e s? pi?kne, zacz?? si? jej dok?adniej przygl?dac i przys?uchiwa?.
Tak swoj? drog?, to takie dziwne pomieszanie nie?mia?o?ci z zadufaniem. Z jednej strony Pak4 przekona? mnie, ?e to jak si? wobec Lizzy zachowywa? mog?o wynika? z onie?mielenia. Z drugiej strony przy tej nie?mia?o?ci by? pewien w?asnej warto?ci jako "dobra partia" i ?e ona mu nie odmówi big_smile

P.S. Ta Karolina B brzmi niczym z kroniki kryminalnej big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#171 2006-08-13 00:01:01

megg
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

W?a?nie-jak dostrzeg? w niej inteligencj?! Mnie si? bardzo podoba ta wymiana zda? przy klawikordzie w Rosings (czy to by? fortepian? kurka, a dzi? czyta?am... :? )-kiedy Lizzy mówi, ?e nie chcia?o jej si? ?wiczy? i dlatego gra kiepsko, a on jej odpowiada, ?e lepiej sp?dza?a czas i ?e nikt, kto ma szcz??cie j? pos?ucha?, nie odkryje ?adnych braków. Czyli zauwa?y?, ?e jest inteligentna, a jednocze?nie nie jest "taka sama", jak "dobrze wychowane" panny. I te? mi si? wydaje, ?e gdyby ona by?a, powiedzmy, lepiej u?o?ona, Darcy nie zafascynowa?by si? ni? w takim stopniu.
I rzeczywi?cie by? pewien, ?e go przyjmie za pierwszym razem. Mam wra?enie,?e dzi?ki tym pierwszym o?wiadczynom Darcy jeszcze lepiej pozna? Lizzy i przekona? si?, ?e nie maj?tkiem mo?e j? do siebie przekona?. Nie mniej jednak...du?o tych paradoksów... sad

Offline

 

#172 2006-08-13 00:13:08

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

podoba ta wymiana zda? przy klawikordzie w Rosings (czy to by? fortepian? kurka, a dzi? czyta?am... :? )

To chyba by?o pianoforte. Nawet pak4 o tych chyba wcze?niej wspomina? big_smile
Serialowa lady Katarzyna tak to fajnie wymawia big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#173 2006-08-13 10:52:51

pak4
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Co do klawikordu w Rossings -- to by?o pianoforte (sprawdzi?em) smile Mojego bzika na punkcie pianoforte nie bierzcie, prosz?, zbyt powa?nie smile Po prostu lubi? muzyke z XVIII wieku, któr? na Górnym ?l?sku, gdzie mieszkam, s?yszy si? na dawnych instrumentach bardzo rzadko. I jak braki nadrabiam p?ytami, to jest to dla mnie istotna informacja, czy wykorzystano w nich fortepian, czy pianoforte.

Co do o?wiadczyn (I) -- zdaje mi si?, ?e Darcy by? tak skoncentrowany na walce z sob? samym, ?e o uczuciach Lizzy nawet nie pomy?la?.

Natomiast zaintrygowa?y?cie mnie kwesti? kiedy oni si? pokochali. DiU'95 typuje stopniowy wzrost uczu? u obojga, z tym, ?e u Darcy'ego zaczyna si? wcze?niej -- w Meryton, rozwija si? podczas wizyty Lizzy w Netherfield, a potem podczas obserwacji w Rosings. U Lizzy za? zaczyna si? po pierwszych o?wiadczynach, a mo?e dopiero w Pemberly. W DiU'80 bardzo wyra?nie pokazano zmian? uczu? Lizzy, po lekturze listy od Darcy'ego (po pierwszych o?wiadczynach). Czyta ponura i z?a, a potem przychodzi jej do g?owy my?l, ?e on "od tylu miesi?cy j? kocha?" i Lizzy si? rozaniela.
Bardzo interesuj?cy jest pomys? w DiU'05 -- tam sugeruj?, ?e co prawda Darcy zakocha? si? troch? wcze?niej, ale decyduj?cy by? wspólny taniec w Netherfield. St?d i taka scena pierwszych o?wiadczyn, gdzie "o ma?o si? nie ca?uj?". A teraz mówicie, ?e on j? pokocha? po swoich o?wiadczynach smile ?e Darcy w swoich uczuciach jest dojrzalszy i mniej samolubny -- z tym si? zgadzam. Ale oni s? dla siebie interesuj?cy ju? wcze?niej -- w?a?nie, dlatego ?e si? ciekawie dope?niaj? i ?e s? wyrazistymi osobowo?ciami (macie racj?, lepiej wychowana Lizzy nie mia?aby okazji do zaprezentowania si? przygodnie spotkanemu Darcy'emu). I s? interesuj?cy wzajemnie, nawet je?li w stosunku Lizzy do Darcy'ego dominuje zainteresowanie naukowo-badawcze, ?e tak si? wyra??.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#174 2006-08-13 20:21:58

lemonick
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

tak... dok??dnie smile

kiedy Jane nie mog?a uwie?y? w to, ?e Lizzy "przyj??a" Darcy'ego, zapyta?a siostr?, kiedy si? w?a?ciwie w nim zakocha?a, albo zrozumia?a ?e go kocha. a Lizzy jej powiedzia?a, ?e nie wie dok?adnie kiedy, ale najprawdopodobniej wtedy, kiedy zobaczy?a Pemberley.

no có?, dla kompletnego mato?a wskazywa?oby to jednoznacznie na to, ?e Lizzy by?a materialistk?, i na dodatek wyrachowan?. ale podkre?lam, ?e dla kompletnych mato?ów.

Aine, mo?e masz racj?. skupia?am si? raczej na tym, ?e Lizzy z nim rozmawia, a nie o czym... wyrazy szacunku i przeprosinki smile


-Co to jest prawdziwe JA? (...)
-To kim jeste?, a nie to, co z Ciebie zrobiono.
Paulo Coelho

Offline

 

#175 2006-08-13 20:42:53

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Aine, mo?e masz racj?. skupia?am si? raczej na tym, ?e Lizzy z nim rozmawia, a nie o czym... wyrazy szacunku i przeprosinki smile

E tam. Moja polska wersja le?y na dnie kosza, dysponuje tylko angielsk?:

Unfortunately an only son (for many years an only child), I was spoilt by my parents, who, though good themselves (my father, particularly, all that was benevolent and amiable), allowed, encouraged, almost taught me
to be selfish and overbearing; to care for none beyond my own family circle


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB