Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#276 2006-11-02 17:42:06

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Wydaje si?, ?e Darcy powiedzia? to 'na odczepnego'... bynajmniej nie pragn?c obrazi? Lizzy. My?l?, ?e to u?atwia czytelnikom przej?cie do porz?dku dziennego nad skandaliczn? (sk?din?d) wypowiedzi? Darcy'ego.

i w?a?nie dlatego, ?e my si? tego domy?lamy z zachwytów nad par? pieknych oczu, zapominamy mu to bardzo szybko.
Ale Lizzy jednak nie. Podejrzewam, ?e w?a?nie to zdanie ma najwi?kszy wp?yw na uprzedzenie do niego.


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#277 2006-11-02 17:43:24

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Niedoskona?o?ci charakteru Darcy'ego czyni? go bohaterem z krwi i ko?ci. To nie jest wyidealizowany paniczyk, ale prawdziwy facet, który czasem ma problem z te?ciow?. I za to jest kochany przez seteki tysi?cy kobiet na ca?ym ?wiecie. smile

Sek w tym, ze wszystkie zakochane w Darcym czytelniczki nie widz? tych wad. I w?a?nie dlatego jako taki, jest bohaterem idealnym.


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#278 2006-11-02 17:49:41

Elentari
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

A tu mo?na si? powy?ywa?, na (zapewne nadmiernych) pochwa?ach impulsywnego przyjaciela.

Zw?aszcza w kontekscie s?ów: "Bingleya zakochanego widywa?em nieraz"
E.

Offline

 

#279 2006-11-02 18:10:33

pak4
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Oczywi?cie! Ale nie tylko w kontek?cie tych s?ów w li?cie Darcy'ego. Bingley wci?? jest troch? "narwany" -- film z 2005 roku to znacznie przerysowuje, ale nie jest to charakterystyka bezpodstawna. Wystarczy tu przypomnie? jak niedbale pisze listy, albo jak deklaruje nag?o?? i spontaniczno?? podejmowanych przez siebie decyzji (mówi?c o potencjalnym wyjazdzie z Netherfield). Sam si? na tym cz?sto ?api?, ?e wpadaj?c na takie osoby mam sk?onno?? do przesady w drug? stron?, by jako? to wyrówna?. I tak bym rozumia? Darcy'ego. Swoj? drog?, oni ?wietnie si? uzupe?niaj? big_smile M??czyzna z rozumem Darcy'ego i pogod? ducha Bingleya (a pieni?dzmi ich obu na raz) -- no, to chyba idea? dla pa? wink


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#280 2006-11-02 18:22:11

Elentari
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Bingo!
Nic wi?cej nie dopisz?, bo musia?abym przekopiowa? ca?y twój poprzedni wpis.
E.
PS. "Nie dopisz?" - przynajmniej w tej chwili.

Offline

 

#281 2006-11-09 10:53:54

Dione
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

No Bingley z 2005 nie by? przerysowany. Przecie? z tego sympatycznego cz?owieka zrobili zidiocia?ego ch?opaczka, który nawet sensownie si? nie umie wypowiedzie?.

A po??czenie Bingley'a i Darcy'ego w jedno. Nie s?dzicie, ?e taki idea? by?by poniek?d nudny i odrobin? przyprawiaj?cy o md?o?ci? :twisted: Ja chyba wol? ka?dego z nich osobno. Wady tylko dodaj? im uroku wink


Mój ch?opak si? w?a?nie o?eni?....

Offline

 

#282 2006-11-09 11:52:30

pak4
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

No Bingley z 2005 nie by? przerysowany. Przecie? z tego sympatycznego cz?owieka zrobili zidiocia?ego ch?opaczka, który nawet sensownie si? nie umie wypowiedzie?.

Ja mia?em w pami?ci Bingleya, jak mówi, ?e gdyby podj?? decyzj? opuszczenia Netherfield, dokona?by tego tego samego dnia, czy jako? tak. I jak on ulega Darcy'emu!

A po??czenie Bingley'a i Darcy'ego w jedno. Nie s?dzicie, ?e taki idea? by?by poniek?d nudny i odrobin? przyprawiaj?cy o md?o?ci? :twisted: Ja chyba wol? ka?dego z nich osobno. Wady tylko dodaj? im uroku wink

Ano, prawda.

Rozumiem, ?e mam nie poprawia? swoich w?asnych wad, bo b?d? nudny i przyprawiajacy o md?o?ci big_smile


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#283 2006-11-09 13:53:25

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Rozumiem, ?e mam nie poprawia? swoich w?asny wad, bo b?d? nudny i przyprawiajacy o md?o?ci big_smile

i koniecznie zadawaj si? z kolegami o przeciwnym charakterze i wadach big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#284 2006-11-09 14:23:12

pak4
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Rozumiem, ?e mam nie poprawia? swoich w?asny wad, bo b?d? nudny i przyprawiajacy o md?o?ci big_smile

i koniecznie zadawaj si? z kolegami o przeciwnym charakterze i wadach big_smile

S?usznym albowiem jest s?u?y? za t?o podnosz?ce atrakcyjno?? znajomych big_smile


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#285 2006-11-09 14:44:34

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

i wice wersal big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#286 2006-11-09 18:39:45

pak4
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Wady Darc'yego ju? w wi?kszo?ci mam smile Teraz jeszcze tylko posi??? jego zalety i znale?? sobie Bingleya do towarzystwa big_smile


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#287 2006-11-09 18:44:27

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

To 1/3 sukcesu ju? za Tob? big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#288 2006-11-09 23:49:40

Ulka
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego


Z tym, ?e do siebie pasuj? masz sporo racji, cho? mo?na si? doszukiwa? tak?e ró?nic. Czy kto? tak zamkni?ty jak Darcy i kto? tak otwarty jak Lizzy b?d? si? dobrze czuli razem w towarzystwie? Jak to b?dzie ze wspólnym bywaniem i oswajaniem wspólnych znajomych? (Ale to wykracza poza obj?to?? powie?ci i autorka nie musia?a si? tym przejmowa?.)

ale pan Darcy w towarzystwie wcale nie by? takim strasznym mrukiem. jak pisze JA "pu?kownik Fitzwilliam ?mia? sie ze sztywno?ci kuzyna, co znaczy?o ?e zwykle by? inny" (cytat z pami?ci). wobec pa?stwa Gardinerów zachowuje sie ujmuj?co, tak, i? Lizzy jest zdumiona. ta?czy? rewelacyjnie czyli nie móg? NIE ta?czyc, musia? gdzie? to ?wiczy?. My widzimy go na pocz?tku g?ównie przez pryzmat wynis?ej nieuprzejmo?ci i przyjmujemy to stanowisko pod?wiadomie POMIMO uwielbienia dla?. ja s?dz? ?e to towarzystwo prowokowa?o go do takich wyst?pie?-w Meryton na balu s? nowi ludzie, a w?ród nowych osoba nieco introwertyczna, wrazliwa wycofuje sie, potem za? móg? czu? wzgard? dla prostackich manier meryto?czyków. z Bingleyem jest na stopie przyjacielskiej, moga sobie na duzo pozwalac, Karolina na pewno go drazni...i to wszystko przemnozone przez jego dume i poczucie wyzszosci oraz pewna niesmialosc, rezerwe daje taki obraz. nie bronie jego manier na poczatku, ale wierze ze potrafil byc towarzyski i (stosunkowo) ujmujacy takze wowczas:)

a co do fascynacji...jest tajemniczy...dumny...a to sie kobietom podoba ...niedostepny...drzemie w nim sila...nie da soba rzadzic...kobiety, przyznajcie ze gdzies w g??bi potrzeba nam silnego m?skiego ramienia i silnej m?skiej r?ki wink


"cierpliwo?? - spokój ?e przecie? si? stanie"
(Ks. J. Twardowski)

Offline

 

#289 2006-11-10 07:27:56

pak4
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego


Z tym, ?e do siebie pasuj? masz sporo racji, cho? mo?na si? doszukiwa? tak?e ró?nic. Czy kto? tak zamkni?ty jak Darcy i kto? tak otwarty jak Lizzy b?d? si? dobrze czuli razem w towarzystwie? [...] (Ale to wykracza poza obj?to?? powie?ci i autorka nie musia?a si? tym przejmowa?.)

ale pan Darcy w towarzystwie wcale nie by? takim strasznym mrukiem.

Po tym co napisa?em przekartkowa?em jeszcze raz DiU. I gdzie? u JA pada takie stwierdzenie, ?e oboje ?wietnie si? uzupe?niaj? -- które to dope?nienie w?a?nie wynika z ró?nic charakterów. Ja ju? nie pami?tam, kto tak my?li, ale zgaduje, ?e to oddaje intencj? JA.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#290 2006-11-10 09:32:36

Dione
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego



Rozumiem, ?e mam nie poprawia? swoich w?asnych wad, bo b?d? nudny i przyprawiajacy o md?o?ci big_smile

Przypomina mi si? fragment "Matrixa", gdy agent Smith opowiada Morfeuszowi o pierwszej "idealnej" wersji programu. "Stracili?my wiele plonów"-mówi. ?wiat w pierwszej wersji by? tak idealny, ze ?pi?cy ludzie nie potrafili w niego uwierzy? i si? budzili.
Tak samo jest z kobietami. Je?li na swojej drodze spotykaj? faceta bez wad, to podejrzewaj?, ?e jednak jak?? musi mie? (g??boko ukryt? pod pozorami) i sporo energii zu?ywaj? na jej wyszukanie. A je?li nie znajduj? "budz? si?, bo nie mog? w to uwierzy?". Natomiast w sytuacji, gdy spotykaj? faceta pozornie pe?nego wad, to doszukuj? si? w nim zalet i z ogromn? rado?ci? wyolbrzymiaj? ka?d? zalet?.
Zaraz pewnie odezwie si? rzesza kobiet, które b?d? zaprzecza? moim s?owom. Ale drogie panie, zastanówcie si? uczciwie: dlaczego tak bardzo poci?gaj? nas "niegrzeczni ch?opcy"? I czemu "uroczym ?obuzom" wybaczamy ?atwiej ni? innym?


Mój ch?opak si? w?a?nie o?eni?....

Offline

 

#291 2006-11-10 09:33:24

Dione
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Tak wi?c drogi pak'u, ciesz sie swoimi wadami :twisted:


Mój ch?opak si? w?a?nie o?eni?....

Offline

 

#292 2006-11-10 10:48:18

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Zaraz pewnie odezwie si? rzesza kobiet, które b?d? zaprzecza? moim s?owom. Ale drogie panie, zastanówcie si? uczciwie: dlaczego tak bardzo poci?gaj? nas "niegrzeczni ch?opcy"? I czemu "uroczym ?obuzom" wybaczamy ?atwiej ni? innym?

Zdecydowanie nie. big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#293 2006-11-10 11:06:35

Dione
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Zaraz pewnie odezwie si? rzesza kobiet, które b?d? zaprzecza? moim s?owom. Ale drogie panie, zastanówcie si? uczciwie: dlaczego tak bardzo poci?gaj? nas "niegrzeczni ch?opcy"? I czemu "uroczym ?obuzom" wybaczamy ?atwiej ni? innym?

Zdecydowanie nie. big_smile

Zdecydowanie nie zaprzeczasz, czy zdecydowanie nie poci?gaj? ci? "uroczy niegrzeczni ch?opcy"?


Mój ch?opak si? w?a?nie o?eni?....

Offline

 

#294 2006-11-10 13:50:19

aga
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

W biografii JA wyczyta?am ciekaw? notk? o konwenansach wokó? tzw.
staraj?cych si? o r?k? panien. Otó? nie by?o takiej swobody jak obecnie,
kawaler zanim postanowi?by si? stara? o upatrzon? pann?, musia?by by?
pewny swej decyzji, bo inaczej jego zaloty /bez zamiaru o?enku/ by?yby
bardzo ?le przyj?te, a co gorsza, zepsu?yby biednej pannie jej tak delikatn?
reputacj?. Co m?drzejsza panienka musia?a wi?c lawirowa?, aby nie da? si?
wpl?ta? w niechciany romans, a z kolei co rozs?dniejszy kawaler musia?by
unika? nazbyt 'ch?tnych' do o?tarza kobiet, zw?aszcza z gatunku 'salonowych
intrygantek' poluj?cych bez skrupu?ów na maj?tnych panów.
Tak widz? w pewnym stopniu zachowanie si? Darcy'ego wobec nowo poznanych kobiet. Prosz? zwróci? uwag?, w jaki sposób salonowy lew
Wickham potraktowa? jego siostr?, omal jej nie uwiód?! Ten fakt, niezwykle
o dziwo, rzadko omawiany na tym forum, musia? mocno wp?yn?? na Darcy'ego. Sta? si? bardziej nieufny i sceptyczny, nie ufa? z miejsca jak jego
poczciwy przyjaciel Bingley. I tu widz? w?a?nie przyczyn? jego rezerwy
wobec panien Bennet. Niejako z góry za?o?y?, ?e Elisabeth mog?aby by?
t? jedn? z "?owczy? posagów' /w damskim wydaniu/, a na takie by?
wr?cz alergicznie wyczulony. A co dopiero, gdy sama Elisabeth zacz??a
o Wikhamie napomina? /nie znaj?c jego przesz?o?ci/, i jeszcze staj?c
w jego obronie! Mo?na by rzec, ?e sama 'wyda?a na siebie wyrok'.
Inny kawaler da?by jej spokój, ale nie Darcy. Temu jednak Elisabeth
si? spodoba?a! Ujrza? w niej inny zupe?nie charakter, st?d jego rosn?ce
zainteresowanie. Jednak jak przekona? E., ?e w wielu sprawach ma
b??dne poj?cie? A ona z kolei te? nie by?a bez skazy, jej zdanie by?o
'?wi?te', twardo broni?a swego, i nawet Charlotta Lucas mia?a z nia
duzo k?opotu. Darcy jak s?dz? podj?? inn? taktyk? wobec Elisabeth.
Nie narzuca? si? jej, ale ... szuka? okazji do intryguj?ch pogaw?dek.
Krok po kroku, a? sama Elisabeth wskutek rozwoju wydarze?, wpad?a
w pulapk? swoich '?wi?tych zasad. Reszt? ju? znamy.

Offline

 

#295 2006-11-10 14:29:07

pak4
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Ja nie wiem jak oni dalece mogli si? obawia? takich sytacji. Zreszt? warto zauwa?y?, ?e Bingley ta?czy? intensywnie z Jane (i nie pierwsz? -- JA za po?rednictwem Darcy'ego daje do zrozumienia, ?e by? kochliwy, nawet je?li nikogo nie kocha? tak jak Jane) i nic mu si? z?ego z tego powodu nie sta?o. (Oczywi?cie poza osob? te?ciowej big_smile Ale te?ciowa to okazja do mówienia uczuciach, nie o wmanewrowaniu w towarzysk? sytuacj?.)

Darcy niemal na pewno jest wyczulony na naci?gaczy i "naci?gaczki". Ale jego postawa to o wiele wi?cej ni? ostro?no?? -- dlatego typowa?bym raczej, ?e jest jednak typem introwertyka, przede wszystkim. Na drugim miejscu warta?oby doda? (znowu, mimo wszystko) dum?, a ostro?no?? dopiero na trzecim. (No, chyba ?e to ja mam za du?? sk?onno?? by wmawia? w Darcy'ego w?asny charakter wink )

Je?li chodzi o Lizzy -- rzeczywi?cie, panna Bingley wci?? próbuje wmówi? otoczeniu, ?e El?bieta Bennet si? wywy?sza i stara si? na panach wywo?a? odpowiednie wra?enie (to my wiemy, ?e ona jest nautralna). Darcy jednak, okre?lany jako "m?dry" przez sam? JA, nie powinien pochopnie wyci?ga? wniosków -- zreszt? sam w tym duchu napomina Lizzy podczas wspólnego ta?ca.

A co do Lizzy i Wickhama -- oni prowokuj? ju? kilka uwag (ta sugestia by zapyta? Lizzy, gdzie Wickham móg? si? zatrzyma? w Londynie), Darcy wydaje si? jednak raczej zazdrosny -- to co on pisze o l?ku, i? j? zrani przedstawiaj?c prawd? o Wickhamie, tak chyba (i tylko tak) nale?a?oby rozumie?.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#296 2006-11-10 15:05:32

Dione
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Mam bardzo podobne zdanie jak pak. Darcy jest po??czeniem rezerwy, dumy i ogromnej nie?mia?o?ci. Znam podobn? osob? i wiem, ?e ona pierwsza nigdy nie podejdzie do obcych. Musi zosta? zagadni?ta i zr?cznie wci?gni?ta w rozmow?. (Ostatnio nad sob? ?wiczy, ale zaczepianie i wtr?canie si? w dyskusj? wychodzi jej tylko w necie.) A w czasach JA, o ile si? ori?tuj? wcale nie by?o tak ?le. Owszem m?odzi ludzie musieli si? pilnowa? bardziej ni? obecnie. Najgro?niejsz? dla nich sytuacj? by?o zbyt d?ugie sam na sam, dlatego tak rozwinieta by?a sie? przyzwoitek. Ta?ce i rozmowy na spotkaniach towarzyskich czy w domach prywatnych by?y jak najbardziej na miejscu. Niebezpieczne dla reputacji kobiety by?y natomiast li?ciki (szczególnie te najbardziej ukrywane), schadzki i spotkania w bardziej odludnych miejscach (zw?aszcza po zmroku). I cho?by nie wiem jak by?y niewinne, wywo?ywa?y nie tylko komentarze ale i skandale.


Mój ch?opak si? w?a?nie o?eni?....

Offline

 

#297 2006-11-10 18:45:45

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

I tu widz? w?a?nie przyczyn? jego rezerwy
wobec panien Bennet. Niejako z góry za?o?y?, ?e Elisabeth mog?aby by?
t? jedn? z "?owczy? posagów' /w damskim wydaniu/, a na takie by?
wr?cz alergicznie wyczulony.

Mo?e Lizzy nie by?a, ale jej matka - i owszem. On za?o?y? to na podstawie zachowania matki, która by?a g?o?na i nie ukrywa?a co jest najwi?kszym atutem Bingleya jako kandydacie na m??a Jane. W zasadzie powiedzenie "Niedaleko pada jab?ko od jab?oni" ma czesto swoje uzasadnienie.
JA mówi niemal wprost, ?e Darcy za?o?y?, ?e Jane chce wyj?? za Bingleya dla pieni?dzy, bo nie by?o po niej wida? zaanga?owania.


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#298 2006-11-10 18:49:30

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Mam bardzo podobne zdanie jak pak. Darcy jest po??czeniem rezerwy, dumy i ogromnej nie?mia?o?ci.

j.w. big_smile


Znam podobn? osob? i wiem, ?e ona pierwsza nigdy nie podejdzie do obcych. Musi zosta? zagadni?ta i zr?cznie wci?gni?ta w rozmow?. (Ostatnio nad sob? ?wiczy, ale zaczepianie i wtr?canie si? w dyskusj? wychodzi jej tylko w necie.)

A to ju? jest choroba. Nie pami?tam dok?adnie nazwy, ale spotka?am si? z tym u nas w szkole.

Zdecydowanie nie zaprzeczasz, czy zdecydowanie nie poci?gaj? ci? "uroczy niegrzeczni ch?opcy"?

Zdecydowanie nie zaprzeczam big_smile Uroczy niegrzeczni ch?opcy to natomiast zdecydowanie mój typ big_smile Niestety ...


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#299 2006-11-10 22:53:48

Ulka
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Otó? nie by?o takiej swobody jak obecnie,
kawaler zanim postanowi?by si? stara? o upatrzon? pann?, musia?by by?
pewny swej decyzji, bo inaczej jego zaloty /bez zamiaru o?enku/ by?yby
bardzo ?le przyj?te

ja mysle podobnie. przypomnijcie sobie kapitana Wentwortha, ktory po tym jak odkry?, ze kocha jednak Ann? zda? sobie sprawe ze nie jest czlowiekiem wolnym-tylko dlatego ze za bardzo spoufalil sie z Luiza "nalezalem do niej jesli ona tego chciala"-honor wymagal zeby dopelnil "obietnic" ktore sugerowalo jego zachowanie!

Zreszt? warto zauwa?y?, ?e Bingley ta?czy? intensywnie z Jane (i nie pierwsz? -- JA za po?rednictwem Darcy'ego daje do zrozumienia, ?e by? kochliwy, nawet je?li nikogo nie kocha? tak jak Jane) i nic mu si? z?ego z tego powodu nie sta?o.

Lizzy mowi do Darcyego-wypominajac mu ze rozdzielil Jane i Bingleya "ze jedno z nich swiat potepi za niestalosc, a z drugiego uczuc bedzie szydzic" niestaly oczywiscie jest w oczach towarzystwa Bingley i jestem przekonana ze nie jest to tylko urojenie wspolczujacej siostry ale faktyczna opinia merytonczykow, ktorzy widzieli jego zachowanie wobec panny Bennet.
i jeszcze jest Edward Ferrars, co prawda zareczony ale daje nam to pojecie o standardach honoru-zerwac zareczyny mogla tylko kobieta, jako ze ona tracila na tym najbardziej-dla mezczyzny byloby to wielka skaza (stad do dzis funkcjonuje raczej oszust matrymonialny a rzadziej oszustka smile )

. Owszem m?odzi ludzie musieli si? pilnowa? bardziej ni? obecnie. Najgro?niejsz? dla nich sytuacj? by?o zbyt d?ugie sam na sam, dlatego tak rozwinieta by?a sie? przyzwoitek. Ta?ce i rozmowy na spotkaniach towarzyskich czy w domach prywatnych by?y jak najbardziej na miejscu.

wydaje mi sie jednak ze sam na sam w czasach JA nie bylo takie straszne. ile razy panny spaceruja czy przebywaja sam na sam z bohaterami. Katarzyna Morland z Henrym u niego w domu, obie sytuacje oswiadczyn Darcyego, spacer Luizy Musgrowe z Fryderykiem np w Lyme, etc etc. Natomiast tance, rozmowy tak, ale w wypadku troche nasilonych kontaktów dawalo to asumpt smile do przypuszczen ze miedzy mlodymi cos sie dziac zaczyna


"cierpliwo?? - spokój ?e przecie? si? stanie"
(Ks. J. Twardowski)

Offline

 

#300 2006-11-11 06:59:24

pak4
Użytkownik

Re: Fenomen pana Darcy'ego

Zreszt? warto zauwa?y?, ?e Bingley ta?czy? intensywnie z Jane (i nie pierwsz? -- JA za po?rednictwem Darcy'ego daje do zrozumienia, ?e by? kochliwy, nawet je?li nikogo nie kocha? tak jak Jane) i nic mu si? z?ego z tego powodu nie sta?o.

Lizzy mowi do Darcyego-wypominajac mu ze rozdzielil Jane i Bingleya "ze jedno z nich swiat potepi za niestalosc, a z drugiego uczuc bedzie szydzic" niestaly oczywiscie jest w oczach towarzystwa Bingley i jestem przekonana ze nie jest to tylko urojenie wspolczujacej siostry ale faktyczna opinia merytonczykow, ktorzy widzieli jego zachowanie wobec panny Bennet.

Ale w przypadku Bingleya i Jane jest na to obopólne przyzwolenie, rozwijaj?ce si? podczas wielu spotka? -- nawet je?li Jane skrywa pe?ni? swych uczu?.

Zapewne lepszym przyk?adem na to jak okazywana za?y?o?? z kawalerem mog?a wp?yn?? na sytuacj? panny byliby Marianna i Willougby z "Rozwa?nej i romantycznej". Ale tam oboje posuwaj? si? o wiele dalej ni? pozwala?yby na to jakiekolwiek ta?ce na balu.

My?l? wi?c, ?e taka 'ostro?no??' Darcy'ego by?aby na tym etapie (jeden bal i kilka ta?ców) przesadna. Natomiast jako zachowanie introwertyka "b?d?cego nie w sosie" w tak obcym (i ma?o dystyngowanym) towarzystwie -- to jak najbardziej trafny opis psychologiczny.

i jeszcze jest Edward Ferrars, co prawda zareczony ale daje nam to pojecie o standardach honoru-zerwac zareczyny mogla tylko kobieta, jako ze ona tracila na tym najbardziej

Edward i Lucy nie daj? ?adnych powodów do plotek. Tam s? tylko (i a?) zar?czyny.

ile razy panny spaceruja czy przebywaja sam na sam z bohaterami. Katarzyna Morland z Henrym u niego w domu, obie sytuacje oswiadczyn Darcyego, spacer Luizy Musgrowe z Fryderykiem np w Lyme, etc etc.

I tak i nie smile Poza niewymuszonymi sytuacjami (Darcy wpada do domu, gdzie nie ma Collinsów, albo do gospody, z której Gardinerowie poszli do ko?cio?a) czy zamieszkiwaniem pod dachem tego wybranego (Katarzyna w Opactwie Northanger; Jane w Netherfield), reszt? spotka? sam na sam zwykle si? specjalnie aran?uje. ?wietny przyk?ad to w?a?nie drugie o?wiadczyny -- Kitty musi si? wybra? do Meryton, a Jane i Bingley zwolni? kroku, aby Darcy i Lizzy mogli swobodnie porozmawia? w cztery oczy.

(Przy okazji: Darcy nigdzie nie pot?pia Jane jako "?owczyni bogatych m??ów". Ma on szacunek do obu sióstr. Zreszt? o ile mamy karykaturaln? Lucy Steele, to ani Charlotta Lucas, ani nawet przymiarki samej Lizzy, która wyra?nie rozwa?a, co by by?o gdyby si? pu?kownik jej o?wiadczy?; czy rozwa?ania Emmy nad mo?liwo?ci? pozostania pani? Churchill, nie zostaj? u JA nigdzie pot?pione, czy wykopione jako polowanie na maj?tek narzeczonego.)


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB