Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#26 2006-03-24 19:27:43

frycia
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

hehehe wiedzia?am, ?e mi cos nie pasuje w tym nazwisku ale przypomnialam je sobie po czasie :? mam jednak nadzieje, ?e zostanie mi to wybaczona i canossa mnie jednak ominie
wink


,, ?ycie to ?art i wszystko temu dowodzi" (GG)

Offline

 

#27 2006-04-22 21:31:27

bezpaznokcianka
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

Nad czym sie zastanawialam ostatnio to to, ze wszedzie jest powiedziane, ze Darcy i Bingley to tacy dobrzy przyjaciele i ze dlugo sie znaja. Ale nie ma zadnego napomknieca chociazby kiedy i w jakich okolicznosciach sie poznali. Bo skoro sa takimi dobrymi przyjaciolmi to czemu Bingley nie zna szczegolow sprawy z Wickhamem i panna Darcy, ktore rozegraly sie rok wczesniej? I czemu Wickham i Bingley w ogole sie nie znaja, skoro Darcy i Wickham byli prawie ze bracmi.
Ponadto... ile wtedy byla dluga znajomosc? Skoro Bingley na poczatku ksiazki ma.. wlasnie ile? pisze JA, ze dwa lata po osiagnieciu pelnoletnosci, a ile wtedy mial czlowiek pelnoletni? 21 czy 18? Dla mnie to jest duze niedociagniecie z ta przyjaznia Bingleya z Darcym.

Offline

 

#28 2006-04-22 21:52:20

Maryann
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

Wydaje mi si?, pe?noletno?? to by?o 21 lat, wi?c Bingley by? mniej wi?cej rówie?nikiem Jane.
Je?li tak, to Wickhama móg? nie zna?, bo on wkrótce po ?mierci ojca Darcy'ego (czyli 5 lat wcze?niej) wyjecha? z Pemberley. Oni obaj wtedy chyba jeszcze si? nie znali - Bingley by?by zbyt m?ody (mo?e by? na uniwersytecie?).
Darcy raczej nie mia? powodów, ?eby ciep?o wspomina? Wickhama, wi?c chyba przyjacielowi te? o nim nie opowiada?.
A co do historii z Georgian? - El?bieta przypuszcza?a, ?e Darcy chcia?, ?eby siostra wysz?a za Bingleya, wi?c w trosce o opini? siostry trzyma? ca?? afer? w najwi?kszej tajemnicy.

Offline

 

#29 2006-04-22 22:05:38

bezpaznokcianka
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

No dooobra. To juz sie nie czepiam big_smile Tylko jeszcze jedno... przeciez Darcy sam stwierdza, ze "have not that talent which some possess,of conversing easily with strangers."(nie ma talentu do tego zeby gadac z nieznajomymi), wiec z Bingleyem musial sie zapoznac przez kogos.. KOGO? chyba za duzych detali oczekuje big_smile

Offline

 

#30 2006-04-22 22:08:28

Maryann
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

Mo?e któ? mu go przedstawi? w jakim? ekskluzywnym klubie dla gentlemanów?
Darcy nie mia? talentu do nawi?zywania rozmowy - fakt. Ale nie zapominaj, ?e za to Bingley mia? go w nadmiarze.

Offline

 

#31 2006-04-22 22:09:50

bezpaznokcianka
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe


A co do historii z Georgian? - El?bieta przypuszcza?a, ?e Darcy chcia?, ?eby siostra wysz?a za Bingleya, wi?c w trosce o opini? siostry trzyma? ca?? afer? w najwi?kszej tajemnicy.

A mi sie wydawalo, ze to panna Bingley chciala, zeby panna Darcy stala sie pania Bingley... ojej.. ale to poplatane. Ale fakt - Darcy nie rozpowiadal na prawo i lewo o zajsciu pomiedzy Wickhamem a Georgiana, o co sie pozniej oskarza.

Offline

 

#32 2006-04-22 22:11:55

bezpaznokcianka
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

Mo?e któ? mu go przedstawi? w jakim? ekskluzywnym klubie dla gentlemanów?
Darcy nie mia? talentu do nawi?zywania rozmowy - fakt. Ale nie zapominaj, ?e za to Bingley mia? go w nadmiarze.

Przyznaje. OK OK! My faults by this calculation are heavy indeed.

Offline

 

#33 2006-04-22 22:14:51

Maryann
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

Ona te? chcia?a, chocia? z innych, ca?kiem egoistycznych pobudek. Tyle, ?e nie mia?a tu wiele do gadania.
A Darcy lubi? Bngleya i chyba bez oporów odda?by mu swoj? delikatn?, nie?mia?? siostrzyczk?. Mo?e pod?wiadomie dlatego tak interesowa? si? jego losem i - jak to z przek?sem zauwa?y?a El?bieta - tak si? nim "opiekowa?". Mo?e troch? za bardzo.

Offline

 

#34 2006-04-22 22:24:09

bezpaznokcianka
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

Ona te? chcia?a, chocia? z innych, ca?kiem egoistycznych pobudek. Tyle, ?e nie mia?a tu wiele do gadania.
A Darcy lubi? Bngleya i chyba bez oporów odda?by mu swoj? delikatn?, nie?mia?? siostrzyczk?. Mo?e pod?wiadomie dlatego tak interesowa? si? jego losem i - jak to z przek?sem zauwa?y?a El?bieta - tak si? nim "opiekowa?". Mo?e troch? za bardzo.

Jej (pannie Bingley) chyba bardziej zalezalo na tym, zeby siebie wydac za Darcy'ego i zostac pania na Pemberley niz to, zeby panna Darcy stala sie jej siostra. Dlatego byla taka niemila dla Elizabeth. Na szczescie panna Bingley nie miala w tej sprawie nic do gadania. Jedyne co zrobila to pomogla panu Darcy'emu przekonac brata do tego, ze Jane Bennet o niego nie dba i jakie to malzenstwo byloby nieodpowiednie. Ale gdy Darcy popieral zwiazek Bingleya z Jane, sprzeciw Karoliny B. malo sie liczyl.
Dziekuje ci Maryann, poki co nie mam wiecej watpliwosci co do DiU big_smile

Offline

 

#35 2006-05-15 20:01:06

Agn
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

Ja sie tak subtelnie wetne...

Przypomnia?y?cie mi tym tematem, jak bardzo by?am zdziwiona, czytaj?c "Rozwa?n? i romantyczn?", ?e JA tak bardzo skróci?a tam w?tek zakochania si? w sobie Edwarda i Elinor. Szybko stwierdzi?a to jako fakt i przesz?a do zwi?zanych z tym perypetii. ?adnego opisu rozwoju tego uczucia, cho? w przypadku innych bohaterek potrafi?a d?u?ej snu? opowie?? na ten temat. Mo?e po prostu nie chcia?a skupia? si? na tym momencie ?ycia g?ównych postaci, bo czeka?y jeszcze do przedstawienia inne wa?ne wydarzenia?

Znaczy sie mnie to nie razilo, dlatego, ze moim zdaniem dla JA wazniejsza chyba jednak byla Marianna i Brandon oraz wlasnie owe perypetie Elinor z Edwardem. Dwoje tak spokojnych ludzi jak Elinor i Edward moga sie b. szybko odnalezc w uczuciu niezbyt szalenczym, ale byc moze mocnym. Poza tym mam wrazenie, ze Elinor w sercu costam sobie czula, nie ujawniala tego, ale jednak poszlo to w miare szybko. Tym silniej nacisnac musiala na hamulec, gdy na horyzoncie pojawila sie Lucy.
Wiem, troche pokretnie to sobie tlumacze, ale w mojej glowie to wszystko jest na swoim miejscu. Tylko sie wyklawiaturzyc nie potrafie.


I'm teething on the answers you're saving
How are you going to make me understand
I'm dreaming while you're stealing babies
How are you going to help me sleep again

Offline

 

#36 2006-05-15 20:28:45

caroline
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

"Wyklawiaturzy?" big_smile Jak ja lubi? takie wynalazki j?zykowe. smile

Offline

 

#37 2006-05-16 22:07:04

Agn
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

Polecam sie, czasem cos takiego mi sie wymsknie. wink


I'm teething on the answers you're saving
How are you going to make me understand
I'm dreaming while you're stealing babies
How are you going to help me sleep again

Offline

 

#38 2006-05-16 22:32:24

ewelinka
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

hmmm ja te? mo?e dorzuc? swoje 3 grosze na ten temat. Nie ?eby mnie to specjalnie dra?ni?o ale nie mog?am nie zauwa?yc pewniego podobie?stwa mi?dzy bohaterami(szczególnie m?skim) powi?ci JA. Zauwa?cie, ?e wszyscy g?ówni bohaterowie np Pan Darcy, Knightley czy Pu?kownik Bertram( nie wiem czy dibrze zapamietalam nazwisko) s? bardzo powa?ni, pow?ciagliwi. Z drugiej strony zawsze znahdzie sie w powie??i jakis bezmyslny facet, który podbije serce jakiejs panny a potem j? porzuci. Nie wiem mo?e JA w ten sposób przedstawia swój idea?( mam na mysli 1 typ), a moze to jest w?asnie urok jej powie??i...... W ka?dym b?dz razie to takie moje drobne obserwacje big_smile

Ca?kowicie si? z Tob? zgadzam.Ja te? zauwa?y?am,?e w?tek z porzucaj?cymi facetami pojawia si?.( nie przeczyta?am jeszcze wszystkich ksi??ek wi?c nie moge wypowiada? sie na temat wszystkich :oops: ),ale jest to dla mnie dziwne,chocia? mo?e rzeczywi?cie ma to swój urok wink

Offline

 

#39 2006-05-16 23:17:07

bezpaznokcianka
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe


Ca?kowicie si? z Tob? zgadzam.Ja te? zauwa?y?am,?e w?tek z porzucaj?cymi facetami pojawia si?.( nie przeczyta?am jeszcze wszystkich ksi??ek wi?c nie moge wypowiada? sie na temat wszystkich :oops: ),ale jest to dla mnie dziwne,chocia? mo?e rzeczywi?cie ma to swój urok wink

To jeszcze nic. Pan Darcy o Lizzy mowi "my deariest, lovest Elizabeth"... pan Knightley mowi TO samo Emmie (naturalnie zmienia imie z Elizabeth na Emma wink ). A ze kobiety najpierw odrzucaja oswiadczyny, bo dopiero potem je przyjac to jest fakt niezaprzeczalny zauwazony juz przez pana Collinsa (Wiem, ze kobieta odmawia, gdy oswiadcza sie jej po raz pierwszy mezczyzna, ktorego ona chce skycie poslubic..). Margaret Hale z N&S nie jest tu wyjatkiem!
A watek z facetem, ktory budzi sympatie w glownej bohaterce, a potem okazuje sie byc draniem jest doskonalym pomyslem na to, by pokazac jak szlachetny i staly w uczuciach jest ten pierwszy, o ktorym bohaterka z poczatku nie mysli w kategoriach przyszlego malzonka big_smile

Offline

 

#40 2006-06-22 11:40:55

maenka
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

Pisa?y?cie u braku dailogów (lub za ma?ej ich ilo?ci w DiU i innych ksi??kach JA. Ostatnio przeczyta?am kontynuacj? DiU ksi?zke Julii Barret "Zarozumia?o?c". Tam dialogów nie brakuje nawet takich bardzo szczegó?owych. Ja jednak wole opis stanów emocjonalnych bohaterów przez JA ni? nadmiar dialogu.

Offline

 

#41 2006-06-23 10:13:34

pak4
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

Wi?kszych wpadek u JA nie zauwa?y?em, cho? jako pisarka jest troch? nierówna (fragmenty bardzo szkicowe, obok w pe?ni dopracowanych i skrz?cych si? humorem; we?my cho?by tak? cz??? epistolarn? w MP*).

Wiele w?tków si? u niej powtarza (te rodziny z kilkoma córkami, zasad? majoratu i nieprzyjemnym dziedzicem!), podobnie jak pewnych rysów w portretach psychologicznych (tak?e w postaciach kobiecych -- Lizzy, czy Eleonora to takie Fanny, tyle ?e o mocniejszej pozycji; podobnie, cho? z wi?ksz? ró?nic? wieku Anna Elliot), ale có?, nie wszyscy tworz? wielkie, autonomiczne ?wiaty powie?ciowe. Zreszt? u JA chyba najciekawsze s? postacie drugoplanowe, te wszystkie ciotki Norris, panie Bennet, itd.

---
*) Nabokov twierdzi, ?e JA po prostu nie mog?a opisa? równie szczegó?owo wszystkich detali swoich powie?ci, bo sta?yby si? one zbyt obszerne...


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#42 2006-06-23 19:20:01

caroline
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

O! pak4 wspominasz o "Wyk?adach z literatury" Nabokova. Raz to dorwa?am w ?apki i niestety pu?ci?am, szukam od dawna, ?eby zacytowa? chocia? fragmenty tego, co napisa? o JA na forum. Mo?e Ty to zrobisz?
Ciekawie analizowa? "Mansfield Park", chocia? dziwne, ?e akurat t? powie?? uzna? za najlepsz?, a reszt? za ch?am.

Offline

 

#43 2006-06-23 22:35:35

beju
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

Ja tam bardzo polubi?am MP i wole to od innych powie?ci JA (no ale nie bardziej ni? DiU), ale ?eby tak od razu twierdzi? ?e reszta to ch?am?

Offline

 

#44 2006-06-23 23:06:05

caroline
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

Yyyyy, on oczywi?cie nie u?y? takiego okre?lenia. Chyba szerz? plotki big_smile
Po prostu uzna? MP za najbardziej warto?ciowy smile

Offline

 

#45 2006-06-24 10:14:26

beju
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

no ja zrozumia?am, ?e nie u?y? s?owa ch?am, ale my?la?am ?e zjecha? inne ksi??ki

Offline

 

#46 2006-07-03 09:09:26

pak4
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

Nabokova jest troch? du?o, ?eby go cytowa? smile Mo?e co? konkretnego? Jego analizy s? bardzo ciekawe, tym bardziej, ?e w przeciwie?stwie do panuj?cemu na forum trendowi, unika wczuwania si? w bohaterów, a stara analizowa? powie??, rozwi?zania autorki, jej precyzj?, itd. Ale jak wspomnia?em -- to kilkudziesi?ciostronicowy esej...

Co do opinii Nabokova o ca?ej twórczo?ci Jane Austen, to przyznaj?, ?e nic nie wiem. Co? mi si? w g?owie telepie, ?e najpierw mu si? nie spodoba?a, ale jak za zach?t? si?gn?? po raz drugi do jej twórczo?ci (w?a?nie po Mansfield Park) i przekona? si?, ?e jest warto?ciowa. (Cho? pisze, ?e jest wielk?-ma?? artystyk?, czy jako? tak. Z drugiej strony podobn? opini? u licznych potomnych zaskarbi? sobie Haydn, wi?c mam dla niej sporo zrozumienia.)

Osobi?cie dzi?ki analizie Nabokova, uwa?am niektóre partie MP (od ?mierci pana Norrisa, do wyjazdu Fanny do Porstmouth) za najlepiej napisane w twórczo?ci JA; ale du?o w tym otwierania oczu przez tego? Nabokova i nie wykluczam, ?e gdyby si? zabra? za inn? powie??, to i tam bardziej by mi si? oczy otwar?y.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#47 2006-07-03 10:59:54

megg
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

Je?eli chodzi o walory literackie MP, to przede wszystkim chodzi tu o narracj?-ta powie?? pod wzgl?dem zastosowanych technik narracyjnych jest zdecydowanie najlepsza.W innych powie?ciach narracja u JA to przede wszytskim tzw. point of view, czyli narracja personalna prowadzona z punktu widzenia g?ównego bohatera (w tym wypadku bohaterki). W du?ym skrócie oznacza to, ?e opisane s? te wydarzenia, w których bohaterka uczestniczy lub o których razem z ni? si? dowiadujemy. Nie ma natomiast opisu tego, w czym nie uczestniczy albo o czym nie wie (tzn nie ma symultanicznego opisu czego? co dzieje si? w innym miejscu bez jej udzia?u). Podobnie, co chyba najwa?niejsze, jest z analiz? stanów psychicznych. Nie ma charakterystyki wewn?trznej, pog??bionego psychologicznie portretu, analizy motywacji post?powania itd. bohaterów drugoplanowych. W?asciwie wiemy o nich tyle, ile nam mówi? g?ówni bohaterowie. JA nie mówi, co my?li Brandon, Knightley, Edward itd. co my?li Lucy Steele, Karolina Bingley itd. my to wiemy z ich zachowania, z s?dów, jakie wypowiadaj? o nich inni. Ale nie ma wycieczki w ich umys?y. Zauwa?cie, ?e JA nawet za bardzo nie otwiera przed nami psychiki Marianne-przecie? nie ma nic o tym, co ona my?li i czuje-jest raczej to, co my?li Eleonor, ?e Marianne my?li i czuje wink . Dlatego g?ówn? bohaterk? jest w?a?nie Eleonor. Gdyby by?a ni? na równych prawach Marianne, to wiedzieliby?my od razu, czy zar?czy?a si? z Willoughbym, czy nie, a nie czekalibysmy, a? dowie si? jej siotra. Co do MP, to jest to jedyna powie?? JA z bohaterem zbiorowym. Bo Fanny nie jest tu g?ówn? bohaterk?, raczej bardziej pasuje okre?lenie bohater pierwszoplanowy lub "pretekstowy". a tak naprawd? bohaterów g?ównych jest tu wi?cej i narracja jest bardziej "polifoniczna", cho? nie jest to jeszcze Dostojewski. Np. wiemy co my?li Edmund-narratorka pod??a za tokiem jego my?li, podobnie jest w przypadku Mary Crawford. Przypomnijcie sobie fragment, gdy Edmund wyje?d?a przyj?? ?wi?cenia i zatrzymuje sie u przyjaciela, pana Owena. Mary siedzi na plebanii i my?li. Narratorka krok po kroku opisuje, jak szlak j? trafia, ?e Edmund pojecha?, jest zazdrosna o panny Owen itd...i taki opis na conajmniej stron?. Co wa?ne-Fanny, czyli niby bohaterka g?ówna, nie wie, co my?li Mary i co w danym momencie robi, czyli jest tu ewidentne zerwanie z subietktywizmem. Podobnie nie we wszystkich wydarzeniach Fanny uczestniczy-np. pan Crawford rozmawia o swoich planach wzgl?dem Fanny z Mary-jej przy tym nie ma i w ogóle nie wie, ?e taka rozmowa ma miejsce. Jest to zabieg po raz pierwszy wykorzystany u JA i niew?tpliwie cegie?ka w budowie realistycznej powie?ci XIX-wiecznej z narratorem zdystansowanym i obiektywnym, trzecioosobowym. A je?li chodzi o listy, to wprowadznie ich pozwala na "zacytowanie" bohatera, który mówi nie za po?rednictwem narratora, tylko "sam za siebie". Dzi?ki temu charakterystyka postaci jest pe?niejsza. Zatem MP pod wzgl?dem narracyjnym jest na pewno najwdzi?czniejszym obiektem do analizy filologicznej.

Offline

 

#48 2006-07-03 20:13:07

caroline
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

Dzi?ki pak, dzi?ki megg. Jak to cz?owiek czasem ma?o widzi wink

Offline

 

#49 2006-07-04 12:45:01

pak4
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

Je?eli chodzi o walory literackie MP, to przede wszystkim chodzi tu o narracj?-ta powie?? pod wzgl?dem zastosowanych technik narracyjnych jest zdecydowanie najlepsza.W innych powie?ciach narracja u JA to przede wszytskim tzw. point of view, czyli narracja personalna prowadzona z punktu widzenia g?ównego bohatera (w tym wypadku bohaterki). W du?ym skrócie oznacza to, ?e opisane s? te wydarzenia, w których bohaterka uczestniczy lub o których razem z ni? si? dowiadujemy. Nie ma natomiast opisu tego, w czym nie uczestniczy albo o czym nie wie (tzn nie ma symultanicznego opisu czego? co dzieje si? w innym miejscu bez jej udzia?u).

Jak dla mnie ten opis dotyczy wszystkich znanych mi powie?ci Jane Austen (cho? nie wszystkiego co napisala, bo wci?? czytam i jeszcze nie wszystko znam), ale z pewnymi uwagami. Ró?nica mi?dzy MP a innymi powie?ciami pod tym wzgl?dem, wydaje mi si? bardziej ilo?ciowa, ni? jako?ciowa. Z jednej strony, na przyk?ad w "Dumie i uprzedzeniu" autorka przeskakuje na chwil? do g?owy pani Gardiner, przedstawiaj?c jej oceny (pozostaj?ce tylko w my?lach) wzajemnych relacji Lizzy i Darcy'ego, o których Lizzy jeszcze nie wie. Z drugiej strony tak?e w "Mansfield Park" widzimy ?wiat g?ównie z punktu widzenia Fanny.

JA nie mówi, co my?li Brandon, Knightley, Edward itd. co my?li Lucy Steele, Karolina Bingley itd. my to wiemy z ich zachowania, z s?dów, jakie wypowiadaj? o nich inni.

Szkoda, ?e nie mam Nabokova przy sobie (ale go odgrzeba?em i obiecuj?, ?e zamieszcz? cytaty za jaki? czas!), gdy? przedstawia on trzy sposoby charakteryzowania bohaterów przez JA. Na pewno mamy tu sam opis, by? mo?e osobno potraktowane s?dy innych postaci, ale, co mo?e najwa?niejsze -- mamy tak?e j?zyk ich wypowiedzi. Przecie? taka pani Norris, pani Bertram, pani Bennet, czy sir Middelton, potrafi? by? w tym co sami mówi? pyszni!

Zauwa?cie, ?e JA nawet za bardzo nie otwiera przed nami psychiki Marianne-przecie? nie ma nic o tym, co ona my?li i czuje-jest raczej to, co my?li Eleonor, ?e Marianne my?li i czuje wink . Dlatego g?ówn? bohaterk? jest w?a?nie Eleonor.

Zauwa?y?em smile Czasem odnosz? nawet wra?enie, ?e jedyn? funkcj? literack? Marianne, jest lepsze przedstawienie Elinor, któr? poznajemy w?a?nie poprzez kontrast z siostr?. I to mimo tego, i? s?dz?c po obj?to?ci fragmentów po?wi?conych Mariannie i Willoughby'emu, to w?a?nie ich romans stanowi g?ówny temat powie?ci.

Bo Fanny nie jest tu g?ówn? bohaterk?, raczej bardziej pasuje okre?lenie bohater pierwszoplanowy lub "pretekstowy". a tak naprawd? bohaterów g?ównych jest tu wi?cej i narracja jest bardziej "polifoniczna", cho? nie jest to jeszcze Dostojewski.

Polifonii szczególnej tu nie dostrzegam, na pewno mniej ni? w fabule "Rozwa?nej i romantycznej", z dwoma g?osami i kontrapunktem, który tworz? smile

Ale ja nie o tym, tylko znowu w pami?ci si?gam do Nabokova, który w?ród zalet popularnego motywu podopiecznej w literaturze XVIII i XIX wieku, wskazuje na atrakcyjno?? tego punktu widzenia dla opisu rodziny. Fanny jest bardziej obiektywnym obserwatorem, ni? by?by ktokolwiek z Bertramów, a jednocze?nie jest bardzo bliska ich rodzinnej historii. Ot, taki szpieg wprowadzony przez JA do Mansfield Park smile

A je?li chodzi o listy, to wprowadznie ich pozwala na "zacytowanie" bohatera, który mówi nie za po?rednictwem narratora, tylko "sam za siebie".

Jako ?e "zacytowanei bohatera" mog?o si? dokona? na innej drodze (np. zwierzania si? siostrze, jak w filmie), bli?szy jestem sceptycyzmowi Nabokova -- listy by?y potrzebne, gdy? dalej prowadzona w tym tempie akcja przekroczy?aby jak?kolwiek sensown? obj?to??. Przy okazji autorka si?gn??a do popularnego wówczas modelu powie?ci epistolarnej. (Po "Rozwa?nej i romantycznej" zachodz? zreszt? w g?ow?, czy JA nie zna?a de Laclose'a... A to ze wzgl?du na w?tek druzgocz?cego listu, dyktowanego przez kobiet?, tak by wychodz?c spod r?ki ukochanego innej kobiety (odpowiednio: Valmont, Willoughby), ugodzi? j? dog??bnie.)


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#50 2006-07-04 17:55:18

pak4
Użytkownik

Re: Wpadki warsztatowe

Vladimir Nabokov ("Wyk?ady o literaturze", t?um. Zbigniew Batko, wyd. MUZA S.A., Warszawa 2000, str. 46-48):

[...] przyjrzyjmy si?, w jaki sposób Jane Austen dokonuje ich [postaci] prezentacji, poniewa? urok tej ksi??ki jest tym wi?kszy, im lepiej zrozumiemy jej mechanizm, gdy ju? uda nam si? roz?o?y? go na cz??ci. Na pocz?tku ksi??ki Jane Austen pos?uguje si? czterema metodami charakterystyki postaci. A wi?c mamy po pierwsze bezpo?redni opis, z prawdziwymi pere?kami gryz?cej ironii ze strony pisarki. Wi?kszo?? z tego, czego dowiadujemy si? o pani Norris, nale?y do tej kategorii, ale g?upawe lub t?pe postacie s? charakteryzowane przez ca?y czas. Toczy si? w?a?nie dyskusja na temat wyprawy do Sotherton, posiad?o?ci Rushworthów.

W gruncie rzeczy trudno by?o mówi? o czymkolwiek innym, gdy? pani Norris mia?a ogromn? ochot? na t? wypraw?, pani Rushworth za?, nudnawa, uprzejma, ceremonialna dama, która ni emia?a do powiedzenia nic istotnego, chyba ?e dotyczy?o to jej i jej syna, nie przestawa?a, maj?c najlepsze intencje, nalega?, by lady Bertram wzi??a udzia? w owej eskapadzie. Lady Bertram nie przestawa?a odmawia?, ale ?e czyni?a to w sposób delikatny, pani Rushworth uwa?a?a, ?e dama w g??bi duszy pragnie jednak jecha?, a? wreszcie pani Norris wymowniej i g?o?niej wyja?ni?a, jak rzecz ma si? naprawd?.

Inn? metod? jest charakterystyka przez bezpo?rednie przytaczanie wypowiedzi. Czytelnik odkrywa charakter postaci nie tylko dzi?ki my?li, jak? wyra?a mówi?cy, lecz tak?e poprzez tryb wypowiedzi, przez wyst?puj?ce w niej manieryzmy. Dobry tego przyk?ad znajdujemy w wypowiedziach sir Thomasa [...]:

...daleki jestem od stawiania jakich? wyimaginowanych przeszkód wobec projektu, w którym bierze si? pod uwag? ich wzajemn? pozycj?.

Mowa o planach sprowadzenia Fanny, jego siostrzenicy, do Mansfield Park. Trzeba powiedzie?, ?e jest to styl ci??kawy; sir Thomas chce po prostu powiedzie?, ?e nie zamierza wymy?la? ?adnych przeszkód na drodze do urzeczywistnienia tego planu, uwzgl?dniaj?cego ogóln? sytuacj?. Nieco dalej zacny d?entelmen ci?gnie w podobnym, topornym stylu:

[...] je?li projekt ma przynie?? pani Price po?ytek, a nam -- chlub?, to musimy zapewni? dziewczynce [przecinek] albo te? uwa?a? si? za zobowi?zanych do zapewnienia jej w przysz?o?ci [przecinek] kiedy okoliczno?ci b?d? tego wymaga?y [przecinek] warunków nale?nych kobiecie z dobrej rodziny [przecinek] je?li nie znajdzie owego gniazda, jakiego ty, szwagierko, tak ufnie wygl?dasz.

(Oczywi?cie nie obywa si? bez formu?ki "takie, jak"). Dla naszych rozwa?a? nie jest istotne, co dok?adnie chce sir Thomas powiedzie?, interesuje nas natomiast jego sposób mówienia i przytaczam ten przyk?ad po to, ?eby wykaza?, jak ?wietnie buduje Jane Austen posta? poprzez jej j?zyk. Jest to niezno?nie "ci??ki" cz?owiek (i równie uci??liwy ojciec).

Trzeci? metod? jest charakterystyka poprzez wypowiedzi zrelatywizowane. Rozumiem przez to odwo?anie si? do wypowiedzi, ich cz??ciowe cytowanie, ??cznie z opisem post?powania postaci. Dobrym tego przyk?adem jest sytuacja, kiedy pani Norris odkrywa wady nowego pastora, doktora Granta, który ma zaj?? miejsce jej zmar?ego m??a. Doktor Grant lubi dobrze zje??; pani Grant

miast zaspokaja? jego apetyt najmniejszym kosztem, p?aci?a kucharce tak? sam? pensj?, jak? dostawa?a kucharka dworska.

Miss Austen pisze:

Pani Norris nie potrafi?a mówi? bez gniewu o podobnych godnych ubolewania niedoci?gni?ciach ani te? o ilo?ci jajek czy mas?a, jakie sz?y regularnie na pastorski stó?.

I teraz zostaje wprowadzona mowa zale?na.

Nikt bardziej od niej nie ceni go?cinno?ci i dostatku [twierdzi pani Norris -- i ju? samo to jest ironicznym elementem charakterystyki, jako ?e pani Norris ceni to wszystko na koszt innych] -- nikt bardziej od niej nie gardzi n?dznym sknerstwem -- na plebanii za jej czasów nie brakowa?o ?adnych wygód, nigdy jej plebania nie mia?a z?ej s?awy, ale tego, co si? tam teraz dzieje, ona nie jest w stanie poj??. Wytworna dama jest w wiejskiej plebanii nie na miejscu. Spi?arnia pani Norris by?aby dla pani Grant w?a?ciwym wzorem. A gdziekolwiek pyta, zewsz?d s?yszy, ?e pani Grant nie ma wi?cej nad pi?? tysi?cy funtów maj?tku.

Czwarta metoda charakterystyki to imitowanie wypowiedzi postaci, kiedy si? o niej mówi, ale ta metoda jest stosowana rzadko, w sytuacjach, kiedy rozmowa jest przytaczana bezpo?rednio, jak na przyk?ad wtedy, gdy Edmunt przedstawia Fanny tenor pochlebnej wypowiedzi panny Crawford na jej temat.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB