Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#26 2005-01-14 09:49:48

sister
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Racja, ten film się troszkę nie trzyma kupy...
i naprawdę bardzo, ale to bardzo przeszkadza mi wciśnięta ni wiadomo skąd historia z niewolnikami z plantacji na Antigule... To mi zniszczyło cały nastrój filmu, jakby mi ktoś w łeb dał, bo to normalnie NIE BYłA JANE AUSTEN już... takie rzeczy powinny być karalne, jako profanacja :evil:

Offline

 

#27 2005-01-15 23:01:00

dorotka
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Prawda? Po prostu zbeszcześcili jej dorobek. Co prawda MP nie jest moją ulubioną książką, ale bądź co bądź napisaną przez JA.
Filmu nie lubię i nic na to nie poradzę. Innej wersji nie widziałam, więc nie mam porównania. A szkoda, bo teraz mam zaszufladkowane, że ekranizacja MP jest kiepska :cry:


Normalnie zaczęłam wirtualny ekshibicjonizm big_smile
Mam bloga tongue Kto nie wierzy, niech sprawdzi big_smile

Offline

 

#28 2005-01-16 11:46:26

sister
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Ja bym strasznie chciała obejrzeć jakieś inne ekranizacje. Szcególnie Perswazji i Opactwa. Ehhhh......

No i może faktycznie zminimy zdanie o MP po obejrzeniu innej ekranizacji?

Offline

 

#29 2005-01-21 22:30:11

dorotka
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Ja sobie ściągam Perswazje, ale idzie jak krew z nosa, mam na razie jakieś 40% i zaczęło brakować mi źródeł. Najgorzsze jest to, że już miałam ten film, ale mam w domu małe zwierzątko, które podobno jest moją siostrą,ale wciąż nie mogę w to uwierzyć. To coś skasowało mi film, bo jej się nazwa pliku nie podobała :!: Normalnie miałam ochotę zrzucić coś baaardzo ciężkiego na jej głowę, zwłaszcza, że to było na dzień po ściągnięciu i jeszcze nie zdążyłam sobie obejrzeć :evil:


Normalnie zaczęłam wirtualny ekshibicjonizm big_smile
Mam bloga tongue Kto nie wierzy, niech sprawdzi big_smile

Offline

 

#30 2005-01-21 23:56:45

sister
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Dorotko, ciesz się, że masz młodsze rodzeństwo smilesmilesmile
ja mam starszego brata, który generalnie uważa mnie za zbyt krzykliwą idotkę... i choć jesteśmy dość blisko zawsze brakowało mi młodszego rodzeństwa, szczególnie siostry...

Offline

 

#31 2005-01-22 10:57:18

dorotka
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Zamieńmy się, ja zawsze marzyłam o starszym bracie - do czasu. Głęboko zapadły mi w pamięć stosunki między moją najlepszą przyjaciółką i jej starszym bratem. Gdy byli w przedszkolu przywiązał ją kiedyś do kaloryfera za jej własne rajstopki i leżała tak aż do powrotu rodziców. Po tym wydarzeniu jakoś mi się odwidziało i teraz już nie wiem co gorsze: młodsza siostra czy starszy brat? wink
Chyba znowu się nam oberwie za zmienianie tematu :oops:


Normalnie zaczęłam wirtualny ekshibicjonizm big_smile
Mam bloga tongue Kto nie wierzy, niech sprawdzi big_smile

Offline

 

#32 2005-01-22 11:26:04

sister
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Hmmm... czy ja wiem, czy odbiegamy bardzo od tematu???

wystarczy napisać, że każde rodzeństwo jest lepsze od panien Bertram, albo panny Bingley i pani Hurst...
lol 8) :?

Offline

 

#33 2005-01-22 13:58:43

dorotka
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Dobre lol
Co powiecie na nowy temat: "Koszmarne rodzeństwa w ksiązkach JA"???


Normalnie zaczęłam wirtualny ekshibicjonizm big_smile
Mam bloga tongue Kto nie wierzy, niech sprawdzi big_smile

Offline

 

#34 2005-03-01 12:54:27

aga
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Obejrzałam parę razy film/DVD/ i przeczytałam dokładnie książkę. To prawda, są pewne róźnice, ale trudno wyczerpująco pokazać charaktery
i intrygi w ciągu 2 godzin filmu. To skrócono do minimum i 'upchnięto'
wszystko pod jednym dachem. Ale efekty są takie same: Fanny i Edmund
są bardzo zgorszeni romansem Marii Bertram z Crawfordem, tak dalece, że nie mieści się po prostu w ich głowach! Odezwały się ich konserwatywne zasady, nie przejawili żadnej tolerancji wobec grzeszników, inaczej niż Mary Crawford, która próbowała jakoś to zatuszować i po prostu puścić sprawę w niepamięć. Jak sądzicie, miała rację? Możemy kogoś nie lubić, Fanny po prostu poparła Edmunda, chcąc go odzyskać, ale czy Maria Bertram, choć lekkomyślna, czy rzeczywiście
zasłużyła na wygnanie? Kto jej mógł odradzić bądź doradzić? Tylko ciotka Norris! Matka w ogóle się nie zajmowała dziećmi, a sir Thomas jedynie interesami. A jak po wszystkim zdał sobie sprawę, że to ich, rodziców, zaniedbanie przyczyniło się do tego- jak postąpił? Wygnał córkę i panią Norris /choć ta zasłuzyła na to, ale nie w 100%/, a za to pokochał Fanny, jako przykładną synową. Jak czuje się w tym wszystkim Fanny? Czy nie ma żadnych skrupułów wobec Marii Bertram, która się pogubiła?

Offline

 

#35 2005-03-01 23:03:05

fringilla
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Hehe, Aga, ciekawy punkt widzenia. Wydaje mi się, że patrzysz na to wszystko z dzisiejszej perspektywy. Ale po kolei.

Ekranizacje rządzą się swoimi prawami, owszem, nigdy nie oddadzą w pełni literackiego pierwowzoru, ale w tym przypadku, moim przynajmniej zdaniem, ten pierwowzór gdzieś ise zaiwruszył i przypominają o nim jedynie imiona bohaterów. Fanny z ksiązki i Fanny z filmu to dwie krańowo rózne osoby, co poniekąd przesądza sprawę. Można dokonywać skrótów, interpretować po swojemu, ale jak się zmieni całkowicie charakter głownej bohaterki, to już inna sprawa.

Czy Fanny usiłowała przypodobać się Edmundowi? Może podświadomie, ale jej poglądy byłu ukształtowane przede wszytskim przez niego, jak wielokrotnie podkreślała JA, więc rzeczywiście mieli wiele wspólnego i zgadzali sie co do najważniejszych kwestii, nie było w tym raczej z jej strony perfidii. A Mary był Edmund rzeczywiście oczarowany i, jak to często bywa, w swoim zaślepieniu usiłował usprawiedliwić to, co go w niej raziło i wierzył, że będzie w stanie to zmienić. Nie wiem, czy gdyby nie postepek Marii i Henry'ego, to by sie pobrali, ale na pewno nie byliby ze sobą szcześliwi, za bardzo róznili się w zasadniczych kwestiach. A Fanny z tą swoja potulnością była świetnym materiałem na żonę.

Co do postepku Marii i Henry'ego, to wydaje mi się on godny potepienia, nawet z dzisiejszej perspektywy. Maria wyszła za człowieka, którym w głębi duszy pogardzała, wbrew radom życzliwych sobie osób. Zdradziła go równie bezmyslnie jak za niego wyszła. Oczywiście nie popieram zdrad małżeńskich, ale w czasach, gdy sytuacja kobiety była całkowicie zależna od tego, za kogo wyjdzie za mąż, łatwiej można usprawiedliwić małżeństwo bez miłości. Ale zdradzać też trzeba z głową, czyli przede wszystkim dyskretnie. No a Henry, cóż, wybierając Marię musiał wiedzieć, że zrani tym Fanny w dwójnasób i udowodni jedynie, że słusznie postąpiła odrzucając go. To wszystko jest tak samo godne potepienia dziś, jak 200 lat temu, tyle że represje są mniejsze. Nikt nie skazuje kobiety na odizolowanie, ale, hm, gdybym wykonała taki numer chyba nie za bardzo mogłabym liczyc na wyrozumiałośc męża, a i moja rodzina nie pogratulowałaby mi miłej wycieczki wink

O rany, ale się rozpisałam!


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#36 2005-03-03 13:37:36

aga
Użytkownik

Re: Mansfield Park

To prawda, Fanny z powieści a Fanny z filmu róźnią się nieco od siebie, ale
mam dziwne wrażenie, że ta róźnica wynika m.in.z tego, że Fanny u JA jest bardziej skryta, 'małomówna', a jej uwagi i myśli są ukazane wprost przez JA jako narratorki. Fanny ich nie wypowiadała głośno w powieści, ale to czyniła Fanny w filmie. Bo jak reżyserka miała pokazać te psychiczne niuanse?! Wygłaszając nudne monologi? Film ma się do tego, że bardziej uwidacznia pewne wątki, niejako na wierzchu, a w powieści JA
bardzo dużo "żywej akcji" opisuje od siebie, w listach, bądź w samych dialogach. A film po prostu ukazuje to samo 'na żywo'. Jedynie mam mieszane uczucia co do wątku 'niewolniczego' w filmie. Jak wiemy, że
sir Thomas miał majątek na Antigui, a w tych czasach pracowali tam niewolnicy, róźnie traktowani przez swoich właścicieli. Ale JA ani jednym słowem nie sugeruje, aby sir Thomas i jego syn Tom traktowali niewolników tak poniżająco, jak to ponoć sugeruje rezyserka za pośrednictwem szkiców oglądanych przez Fanny /zauważyłam na nich twarz dziwnie podobną do sir Thomasa!/. Tu tylko bym zaprotestowała, bo reżyserka poszła nieco za daleko. Jaki był sir Thomas, taki był, ale mimo wszystko był wierny pewnym zasadom i takie 'wyuzdanie' na szkicach jest co najmniej sprzeczne z powieściowym charakterem pana Thomasa.

Offline

 

#37 2005-03-05 12:05:35

sister
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Nie potępiajmy Marii Bertram, zrobiła źle zdradzając męża, może zrobiła źle wychodząc za niego, ale trzeba zrozumieć, że w tamtych czasach być starą panną to była hańba, jakby się było przeterminowanym produktem drugiego gatunku... Ja nie wiem, czy w takiej sytuacji nie wyszłabym nawet za gorszego idiotę niż mąż Marii... szczególnie, że mając pieniądze i duuuuży dom, mogłabym go dość skwapliwie unikać...

Offline

 

#38 2005-03-05 22:11:05

fringilla
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Prawda jest taka, ze Marii nalezy sie potepienie przede wszystkim za bezmyslność. Jak juz pisałam zdradzać tez trzeba z głową, a jak ona wywołała towarzyski skandal, to nie mozna dziwić sie reakcjom jej otoczenia.

Czyżbysmy były cyniczne?
wink


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#39 2005-03-08 11:35:22

sister
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Cyniczne czy nie cyniczne, niestety nasze kręgosłupy moralne kształtowane są przez obyczje i otoczenie... owszem, głupia ta Maria była jak but z lewej nogi, że się dałą przyłapać, ale może podświadomie tego chciała??? bo ja wiem, może chciała całemu światu pokazać, co w niej siedzi naprawde??? zresztą kiedyś w takich dużych domach można się było z nikim nie spotkać przez parę łądnych godzin, wcale się nie dziwię, że bzykneli się po kryjomu pod dachem rodzinnym... zresztą nie mieli innego wyjścia, gdyby pojechali do jakiejś gospody to dopiero byłby skandal, a tak, po cichutku w bezpiecznym domu... ale pecha mieli, co tu kryć....

Offline

 

#40 2005-03-08 13:34:32

fringilla
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Sister, w ksiązce oni sie nie bzyknęłi pod dachem rodzinnym, w czasch JA chyba byłoby to nie do pomyslenia, pisałam wcześniej, że ta ała scena w filmie kupy sie nie trzyma: Henry został na noc, choc miał dwa kroki na plebanię, Rushworth wpadł z dziennikarzem skoro świt do domu teściów, a wszystko gdy w dmou był ciężko chory Tom. W ksiązce oni spotykali się u jakichś wspólnych znajomych, a w końcu razem uciekli.

No tak, teraz przestaje działac c, bede posadzona o nieznajomośc ortografii! wink


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#41 2005-03-25 18:40:16

sister
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Frangilla, pewnie masz racje, przyznaję się, mogło mi sie pomylić bo juz dawno nie czytałam MP. chyba pora to zrobić...

Offline

 

#42 2005-03-25 18:41:54

sister
Użytkownik

Re: Mansfield Park

A propos MP, dziś o 21 na BBC Prime jest film pt. "Byron" w którym gra Jonny Lee Miller. Film jest z polskimi napisami, więc warto zerknąć smile

Offline

 

#43 2005-04-05 14:06:45

aga
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Maria Bertram, gdy się zakochała w Crawfordzie, zerwałaby zaręczyny
z Rushwordem, czekała tylko na konkretny krok ze strony Crawforda.
Ten zalecał się do niej niemal otwarcie, ale adorowal także inne panny, jak jej siostrę Julię, a potem Fanny. Maria czekała na próźno, aż rozżalona wreszcie zdecydowała się na ślub z Rushwordem, co ukazano wyraźnie w filmie, a w powieści też, tyle że bardziej subtelnie.
Po slubie dodatkowo rozczarowana mężem, a zwróćcie uwagę, że tak naprawdę rządziła tam jego matka, która wtrącała się we wszystko- klasyczny konflikt synowej z teściową -a tego Maria nie mogła ścierpieć.
To na pewno dodatkowo pchnęło ją do zdrady, a sam mąż zamiast wybaczyć, uległ namowom matki i rozgłoszono sprawę. To J.Austen ukazała niejako na uboczu akcji, stąd niewiele szczegółów, ale można
mniej więcej wysnuć takie wnioski, jak wyżej.
A co do tego, że Crawford i Edmund najpierw pokochali- choć każdy na
swój sposób- Fanny i Mary, a później zmienili obiekt miłości, tj.
Crawford "przeskoczył" z Fanny na Marię, a Edmund z Mary Crawford na
samą Fanny - nie jest to naprawdę intrygująca zagadka psychologiczna?!
Dlaczego to uczynili? Może najpierw "podświadomie" wybrali takie kobiety, które były ich przeciwieństwem? Spokojna i flegmatyczna Fanny
wobec żywego i impulsywnego Crawforda /to jego siostra musiała czasem hamować!/ i z kolei równie flegmatyczny "wieśniak" Edmund wobec światowej i bystrej Mary. Kto wie, czy by się nie pobrali w dzisiejszych realiach? Przeciwieństwa nie są złe, byle się szanowali. Ale gdy weszły tu
nadmierne skrupuły u wszystkich zainteresowanych, pierwsze porywy
być może szczerej miłości znikły, a wzięły górę prywatne interesy.
Dlatego ja osobiście nie jestem w pełni przekonana do rzeczywistej miłości Edmunda do Fanny, prędzej byłaby to miłość braterska z głęboką
przyjaźnią. Przecież sam Edmund obłudnie się przyznał Fanny, że po ostatniej rozmowie z Mary jeszcze gotów był do niej wrócić!

Offline

 

#44 2005-04-05 17:24:50

Anonymous
Gość

Re: Mansfield Park

Ja bym nie wyszla za Crawforda na miejscu Fanny. Jestem z reguly romantyczka i nie wyobrazam sobie, zeby kierowac sie rozsadkiem w takiej sytuacji. Chociaz z drugiej strony...jak sobie pomysle o biedzie, jaka panaowala w domu rodzinnym Fanny...ciezko powiedziec.

 

#45 2005-04-05 22:05:20

fringilla
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Heh, ten temat nas wciąż elektryzuje wink

A ja powiem tak: miłość i przyjaźń są bardzo ważne w małżeństwie i myslę że łatwo pokochać osobę, która nas doskonale zna i rozumie. Może bardziej ekscytujący jest układ na zasadzie przyciągania przeciwieństw, ale w dojrzałej miłości wazna jest przyjaźń i zrozumienie, ja juz jestem stara baba i doświadczona mężatka, może dlatego rozumiem co mogło pociągać Edmunda w Fanny. Oczywiście po odpowiednim czasie, kiedy minęło zauroczenie Mary wink

A co do Crawforda i Marii, to nie uważam, zeby on ją kiedykolwiek kochał.


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#46 2005-04-07 09:44:41

sister
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Fringilla, masz racje, on nie kochał ani Fanny ani Marii... on chciał je dostać jak zabaweczki smilesmilesmile

Muszę Was ostudzić moje drogie, rozprawiacie tyle o miłości, i ok, niech będzie, ale czemu żadna z Was nie przemyśli sprawy pociągu fizycznego, czyżby w czasach regencji ludzie mieli wyłączoną tą funkcję??? Bo niby czemu Edmund musiał tak od razu kochać Mary? może po prostu wywoływała w nim reakcje, których nie znał dotąd przy siostrach i Fanny, którą przecież również traktował jak siostrę? A czy chęć samej tylko fizycznej miłości nie wywołuje często takich samych objawów jak zakochanie? A co do Crowforda, to o nim nie można już naprawdę powiedzieć, że się w kimkolwiek zakochał, podejrzewam, że rzucił by Fanny, gdyby tylko dostał to, czego chciał, a co do Marii-gdyby to było więcej niż seks, zostaliby razem, czyż nie?

Offline

 

#47 2005-04-07 14:17:09

aga
Użytkownik

Re: Mansfield Park

To ciekawe, że dyskusja sie rozwija o naszych kontrowersyjnych bohaterach! Właśnie ze strony angielskiej przetłumaczyłam ciekawe
zestawienie podobieństw i przeciwienstw w obu parach: Fanny i Henry
Crawford oraz Darcy i Lizzy Bennet /innych par nie było/. Wkrótce je wpiszę do artkułów. Ale m.in. podkreśla sie tam u Crawforda wyraźną skłonność do flirtowania i brak skrupułów. Podzielam ten pogląd, jak Wy
powyżej, ale uwodziciele zawsze byli i będą podziwiani przez kobiety, a
niektóre byłyby gotowe ich poślubić, nawet akceptując ich ciągłe zdrady!
Maria wiedziała przecież o zainteresowaniu Crawforda Fanny, a jednak
"wybaczyła' mu, i czyniłaby to dalej, gdyby ją poślubił. Z kolei jak
postapiła Fanny? Czyż Edmund, choć uwodzicielem nie był, nie zdradził
Fanny , w jej mniemaniu? Nie był co prawda z nia zaręczony i nie miał obowiązku okazywać jej bliższych względów, ale... czy Wy przyjęłybyście
to z lekkim sercem? Tak po prostu przyjąć ponowne względy Edmunda?

Offline

 

#48 2005-04-08 14:12:14

fringilla
Użytkownik

Re: Mansfield Park

Nie wydaje mi się, żeby Edmund w jakikolwiek sposób zdradził Fanny poprzez zainetersowanie Mary. Traktował Fanny jak siostrę, może nawet darzył ją cieplejszymi uczuciami niż swije prawdziwe siostry, bo bardziej go potrzebowała i był dla niej autorytetem. Fanny nie liczyła na inne uczucia z jego strony, choc niewątpliwie ich pargnęłą. Z bólem serca patrzyła na względy okazywane Mary, ale nie sądzę, żeby traktowała to jak zdradę. Skierowanie uczuć w jej stronę było niejako naturalną odmianą, bo w końcu ile mozna obnosić się ze złamanym sercem? JA wielokrotnie podkreślała, że uświadomił to sobie po "odpowiednim czasie". Fanny była chyba odpowiednią osobą na poieszycielkę po miłosnym zawodzie, a ponadto, moim zdaniem, tych dwoje pasowało do siebie i milość była nieunikniona. Ja na miejscu Fanny mogłabym sie obawiać, czy aby na pewno Edmund zapomniał o Mary. Ale wydaje mi się, że to nie była prawdziwa miłośc, tylko oczarowanie. Edmund nie pokochał Mary taką, jaka była, tylko ciągle starał się usparwiedliwiaćc jej zachowania, które mu się nie podobały i wmawiał jej cechy, które chciałby u niej widzieć, a których w rzeczywistości nie posiadała.


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#49 2005-04-08 14:18:13

fringilla
Użytkownik

Re: Mansfield Park

A co do popedu płcciowego, Sister... Oczywiście istniał tak samo 200 lat temu jak i dziś, ale wydaje mi się, że tak samo 200 lat temu jak i dziś nie jest to najlepszy powód do zawierania małżeństwa.
Na pewno dziś łatwiej łatwiej go zaspokoic, zwłaszcza kobietom, ale znowu wtedy małżeństwa należało jednak zawierać o wiele rozważniej niż dziś, więc chyba pożadanie nie było jedyem powodem oświadczyn, także w omawianych przypadkach...


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#50 2005-05-01 16:46:52

aga
Użytkownik

Re: Mansfield Park

To prawda, Edmund był oczarowany Mary Crawford, podobnie jak
Edward Ferrars Lucy Steele /"R i R"/, czy z kolei sam Crawford Fanny.
I można się zastanawiać, dlaczego ci wszyscy powyżej zerwali? I obecnie
niejedna para zrywa ze sobą, ale czy zawsze winę można zwalać na "oczarowanie" czy nawet "pociąg fizyczny"? Czyż one nie powinny być
podstawą związku? A są jeszcze lepsze, gdy dochodzi wzajemne zrozumienie i wspólne poglądy. A gdy ich zabrakło w powyższych parach,
nawet oczarowanie nie pomogło. Gdy po pewnym czasie dochodzą do
głosu sprawy bytu, pieniędzy na utrzymanie, czy wreszcie stylu życia,
pary się kłócą , bo każda strona ma inną wizję przyszłego życia.
Edward i Edmund oraz Crawford nie mogli ścierpieć uwag swoich wybranek, które chciały ich nakłonić do zmiany planów, nawet uważali, że one jako żony w ogóle nie powinny się wtrącać! Woleli wziąć na żony kobiety całkowicie im uległe, żeby nie musieli się wysilać. Nie tacy ci
panowie niewinni, jak nam sie zdaje!

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB