Ogrˇd Jane Austen

Strona poÂwiecona Jane Austen

Nie jeste zalogowany.

Og│oszenie

#1276 2006-05-08 23:59:47

GosiaJ
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

Czy jest na tym forum mo┼╝liwo┼Ť─ç wyb┼éagania w ko┼äcu tej dopisanej dalszej cz─Ö┼Ťci ale oczywi┼Ťcie w j─Özyku ojczystym
W ko┼äcu mnie starej kobiecie ty┼╝ si─Ö co┼Ť nale┼╝y wink

Ewo kochana, ja to t┼éumacz─Ö i obiecuj─Ö, ┼╝e b─Öd─Ö dosy┼éa─ç Wam na maila kolejne kawa┼éki. Wybacz! Tyle mam roboty w pracy, bo to koniec roku, wystawianie ocen, wywiad├│wki itd., ┼╝e naprawd─Ö musz─Ö to od┼éo┼╝y─ç. Wypracowania zazwyczaj oddaj─Ö na drugi dzie┼ä, a teraz ju┼╝ tydzie┼ä le┼╝─ů... Ale na pewno jutro cho─ç kawal─ůtek, obiecuj─Ö, sama jestem ciekawa, co dalej :oops:


Thorntonmania... nieustaj─ůce apogeum uzale┼╝nienia.

Offline

 

#1277 2006-05-09 00:02:53

GosiaJ
U┐ytkownik

Re: N&S cd.


Ale ona chyba nie jest przetłumaczona...
Tzn. GosiaJek co┼Ť zacz─ů┼é, ale chyba nie sko┼äczy┼é.
A co Was wszystkie tak rozpaliło kobietki? wink

No bo poczułam się jak namydlony klient :?

lol lol lol

Spokojnie, wanna ju┼╝ czeka, a w niej... ;-)


Thorntonmania... nieustaj─ůce apogeum uzale┼╝nienia.

Offline

 

#1278 2006-05-09 00:10:30

GosiaJ
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

http://www.janeausten.de/boardarchiv/images/margaret_thornton1.jpg
No bo Gosiu patrzymy na Rysia przez pryzmat Thorntona big_smile

No przepraszam, ale tu mi sie bardziej Rysiu podoba, zdecydowanie big_smile
co za facet!

Czy jest jaka┼Ť ikonka prezentuj─ůca omdlenie? Bo ja omdlewam od samego patrzenia! Te r─Öce na twarzy... i ten poca┼éunek - doskona┼éy, perfekcyjny, na Oscara i Nobla! smile
Namiętny, czuły, dłuuugi, ojejku... Na miejscu Margaret to z wrażenia bym w ogóle z ławeczki nie wstała :oops: Stanowczo chłop wie, co robi! I dziwicie się, że potem... ten tego... Gosia takie fotki na maila nam rozsyła? ;-)


Thorntonmania... nieustaj─ůce apogeum uzale┼╝nienia.

Offline

 

#1279 2006-05-09 00:21:39

Trzykrotka
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

Na miejscu Margaret to z wrażenia bym w ogóle z ławeczki nie wstała



A tyle si─Ö m├│wi o wiktoria┼äskiej cnotliwo┼Ťci! Nie do┼Ť─ç ┼╝e si─Ö ca┼éowa┼éa publicznie, to jeszcze wsta┼éa i nawet si─Ö nie zarumieni┼éa! Ej, Margaret....??

Offline

 

#1280 2006-05-09 00:24:57

GosiaJ
U┐ytkownik

Re: N&S cd.


A tyle si─Ö m├│wi o wiktoria┼äskiej cnotliwo┼Ťci! Nie do┼Ť─ç ┼╝e si─Ö ca┼éowa┼éa publicznie, to jeszcze wsta┼éa i nawet si─Ö nie zarumieni┼éa! Ej, Margaret....??

W szoku była kompletnym! Nie ma się co dziwić! smile
I jeszcze z nim sam na sam w poci─ůgu potem jecha┼éa! Bezwstydna ;-)


Thorntonmania... nieustaj─ůce apogeum uzale┼╝nienia.

Offline

 

#1281 2006-05-09 00:28:46

GosiaJ
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

Znalazłam ciekawy artykulik, temat "Sexual Imagery in Gaskell and Dickens"
http://www.victorianweb.org/authors/gas … sser8.html

Moniko, skopiowałam, wezmę się za tłumaczenie, bo zaintrygował mnie temat - ale dopiero pojutrze chyba zacznę :-)


Thorntonmania... nieustaj─ůce apogeum uzale┼╝nienia.

Offline

 

#1282 2006-05-09 00:30:53

Kaziuta
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

Sprawdzi┼éam swoje procenty i sie tak nie bawi─Ö. Jak juz mi sie jakich facet podoba to albo zaj─Öty albo nie kompatybilny ze mn─ů. Z Rysiem mam emocjonalnie 0%, intelektualnie 23% (mam nadzieje, ┼╝e pozosta┼ée 77% jest moje) i razem tylko 27%.
A co mi tam i tak go kocham.

Offline

 

#1283 2006-05-09 00:34:09

Kaziuta
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

Co do pocałunku. Rysiu bije Colina na głowę.
Co za nami─Ötno┼Ť─ç. A tak nawiasem m├│wi─ůc to on kr├│ciutki by┼é. Jeden na dochodzenie, a potem 4 wi─Öksze. To d┼éugo?

Offline

 

#1284 2006-05-09 00:34:42

Trzykrotka
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

Ja przed snem nawet nie sprawdzam. Ale ta Margaret, nonono, rzeczywi┼Ťcie... W jednym przedziale do samego Milton! I Rysio bez krawata!! Nie uchodzi, nie uchodzi.... :?

Offline

 

#1285 2006-05-09 00:37:11

Trzykrotka
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

Colinowi nawet si─Ö nie dali rozp─Ödzi─ç z poca┼éunkiem, no i cylinder bardzo zawadza w takich okoliczno┼Ťciach przyrody. Rysio ju┼╝ na wstepie mial fory, bezwstydnik jeden! Jak┼╝e to tak, ca┼éowa─ç pann─Ö gdy si─Ö nie ma krawata!!

Offline

 

#1286 2006-05-09 00:43:44

GosiaJ
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

Ja przed snem nawet nie sprawdzam. Ale ta Margaret, nonono, rzeczywi┼Ťcie... W jednym przedziale do samego Milton! I Rysio bez krawata!! Nie uchodzi, nie uchodzi.... :?

Oj, ja lepiej te┼╝ nie! Bo Ja┼Ť bez krawata to lepiej ni┼╝ SRK w koszulce przezroczystej ;-)
Colinek to si─Ö fajnie ca┼éowa┼é w "Bridgetach Jonesach", mia┼é wi─Öcej mo┼╝liwo┼Ťci :-)
Hmmm... Ciekawe, jak oni jeszcze długo do tego Milton jechali? I co było potem, jak już popatrzyli w okienko pociagu? :-)
A czemu Ja┼Ť bezwstydnik? To ona ku niemu jak zahipnotyzowana polaz┼éa, jak─ů┼Ť biznesow─ů propozycj─Ö mu wyk┼éada─ç! I nawet si─Ö jednym paluszkiem nie broni┼éa, kiedy on tak przeciw obyczajom wiktoria┼äskim i jej cnocie nast─Öpowa┼é!


Thorntonmania... nieustaj─ůce apogeum uzale┼╝nienia.

Offline

 

#1287 2006-05-09 00:52:07

Trzykrotka
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

A ┼╝e godzina p├│┼║na to dodam, ┼╝e juz najfajniej ca┼éowa┼é si─Ö w Godzinie ┼Ťwini, bo - ┼╝e taj to ujm─Ö - nie mia┼é ju┼╝ ┼╗ADNYCH przeszk├│d big_smile
Za Rysia w tym przedziale nie r─Öcze. Skoro on w─ůt┼ée ramiona Margaret na swej szyi wspomina┼é i wspomina┼é, to.... ja mam tylko nadziej─Ö, ┼╝e kto┼Ť si─Ö do nich dosiad┼é, bo zgorszenie zapedzi┼éoby Margaret do anglika┼äskiego klasztoru wink

Offline

 

#1288 2006-05-09 00:53:31

Gitka
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

Bo ona już dawno usychała z tęsknoty do niego wink

Dziewczyny by┼éy┼Ťcie na tej stronie, co j─ů tu kto┼Ť poda┼é?
http://www.int.granadamedia.com/impress … nists.html

Jacy Ci arty┼Ťci malarze brzydccy!
Jedynie Nasz Richard a potem dłłuuugo nic...

Offline

 

#1289 2006-05-09 00:56:23

GosiaJ
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

A ┼╝e godzina p├│┼║na to dodam, ┼╝e juz najfajniej ca┼éowa┼é si─Ö w Godzinie ┼Ťwini, bo - ┼╝e taj to ujm─Ö - nie mia┼é ju┼╝ ┼╗ADNYCH przeszk├│d big_smile

Nie widzia┼éam :-( Ale mo┼╝e zobacz─Ö, bo mam ten film na li┼Ťcie ┼╝ycze┼ä, kt├│ra mam zamiar przekaza─ç Aine :-)


Za Rysia w tym przedziale nie r─Öcze. Skoro on w─ůt┼ée ramiona Margaret na swej szyi wspomina┼é i wspomina┼é, to.... ja mam tylko nadziej─Ö, ┼╝e kto┼Ť si─Ö do nich dosiad┼é, bo zgorszenie zapedzi┼éoby Margaret do anglika┼äskiego klasztoru wink

No co Ty, on d┼╝entelmenem by┼é! Chyba ┼╝e nie by┼é, jak zawsze uwa┼╝a┼éa Margosia... :-) Taaaak, stanowczo musia┼é si─Ö kto┼Ť dosi─ů┼Ť─ç do nich!


Thorntonmania... nieustaj─ůce apogeum uzale┼╝nienia.

Offline

 

#1290 2006-05-09 00:59:48

Trzykrotka
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

Nie by┼é, nie by┼é! Henry┼Ť by┼é i prosze - siedzia┼é grzecznie na pupie. A Rysio - czuj─Ö, ┼╝e wagon m├│g┼éby si─Ö samoistnie zapali─ç, gdyby si─Ö kto┼Ť nie dosiad┼é.

Offline

 

#1291 2006-05-09 01:13:09

Caitriona
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

Zrobi┼éam sobie te┼Ťcik:
physical 46% mogłoby być lepiej...
emotional 70% calkiem, całkiem
intellectual 100% hihi
total 72% nie┼║le wink


The person, be it gentlemen or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid - Northanger Abbey

Offline

 

#1292 2006-05-09 06:56:15

ewa7
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

Henry┼Ť by┼é i prosze - siedzia┼é grzecznie na pupie. A Rysio - czuj─Ö, ┼╝e wagon m├│g┼éby si─Ö samoistnie zapali─ç, gdyby si─Ö kto┼Ť nie dosiad┼é.

Henry┼Ť to sie jeszcze gazet─ů zas┼éoni┼é wink

Offline

 

#1293 2006-05-09 06:57:52

ewa7
U┐ytkownik

Re: N&S cd.



Ewo kochana, ja to t┼éumacz─Ö i obiecuj─Ö, ┼╝e b─Öd─Ö dosy┼éa─ç Wam na maila kolejne kawa┼éki. Wybacz! Tyle mam roboty w pracy, bo to koniec roku, wystawianie ocen, wywiad├│wki itd., ┼╝e naprawd─Ö musz─Ö to od┼éo┼╝y─ç. Wypracowania zazwyczaj oddaj─Ö na drugi dzie┼ä, a teraz ju┼╝ tydzie┼ä le┼╝─ů... Ale na pewno jutro cho─ç kawal─ůtek, obiecuj─Ö, sama jestem ciekawa, co dalej :oops:

Gosieńko ja jestem bardzo cierpliwa
Poczekam poczekam
Jak dobrze mie─ç nadziej─Ö big_smile

Offline

 

#1294 2006-05-09 07:48:33

Kika
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

nasza Ma┼égosia to tak naprawd─Ö Henrysia lubi┼éa, pomocnym by┼é bardzo w sprawach biznesowych wink ale ┼╝eby za takiego za m─ů┼╝ si─Ö od razu wydawa─ç.... to ju┼╝ w gr─Ö nie wchodzi┼éo... a Thorntonik taki poci─ůgaj─ůcy, m─Öski, stanowczy.... tyle w nim ┼╝aru i temperamentu.... taki jej na m─Ö┼╝a podpasowa┼é.... Zakasowa┼é Henrysia..... i bardzo dobrze.... Zreszt─ů Henry┼Ť chyba sam mia┼é ┼Ťwiadomo┼Ťc swojej marno┼Ťci w zestawieniu z Jasiem... dlatego si─Ö tak czai┼é.... z poci─ůgu si─Ö nie rusza┼é.... i odda┼é Ma┼égo┼Ťke bez walki....
a co oni dalej w tym przedziale czynili to juz osobna historia.... pewnie ciekawe tematy w rozmowie poruszali wink wink


gg 2775021

Offline

 

#1295 2006-05-09 07:51:11

Kika
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

Por├│wnanie Darcego i Thorntona "after rejection" wink

http://www.janeausten.de/boardarchiv/images/d1.jpghttp://www.janeausten.de/boardarchiv/images/d2.jpghttp://www.janeausten.de/boardarchiv/images/d3.jpghttp://www.janeausten.de/boardarchiv/images/d4.jpg

http://www.janeausten.de/boardarchiv/images/t1.jpghttp://www.janeausten.de/boardarchiv/images/t2.jpghttp://www.janeausten.de/boardarchiv/images/t3.jpghttp://www.janeausten.de/boardarchiv/images/t4.jpg

czy ich mozna w og├│le por├│wnywa─ç???ka┼╝dy jest ujmuj─ůcy na sw├│j spos├│b

każdy z nich sprawił, że motylki w brzuszku mi buszowały.... ale że Thotnton więcej miał temperamentu ... to fakt niezaprzeczalny...


gg 2775021

Offline

 

#1296 2006-05-09 08:25:52

Trzykrotka
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

co oni dalej w tym przedziale czynili to juz osobna historia.... pewnie ciekawe tematy w rozmowie poruszali



Tak! jestem pewna, ┼╝e rozmawiali o stanie dr├│g ┼╝elaznych i o tym, ┼╝e jako┼Ť w przedziale jest gor─ůco.

A Colinka mi proszę nie szkalować. On (niestety) był Prawdziwym Angielskim Dżentelmenem.

Offline

 

#1297 2006-05-09 09:06:46

Alison
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

No, wklejam to ciasteczko, to może się trochę uspokoicie, bo rozmowa z intelektualnych rozważań po prostu się stacza w odmęty hormonów i zwierzęcych instynktów ;-)
Od jutra Carolka b─Ödzie Was wzrusza─ç bardzo, wi─Öc my┼Ťl─Ö, ┼╝e nie b─Ödzie Wam wypada┼éo si─Ö tutaj tak uzewn─Ötrznia─ç z Waszymi potrzebami cielesnymi lol Za┼éo┼╝─Ö Wam w─ůtek Rysia w Aktorach. Tam si─Ö ┼Ťlini─ç nie wolno, wi─Öc b─Ödziecie musia┼éy sobie przypomnie─ç, ┼╝e jeste┼Ťcie moje panny damami na salonach. Dobra, pozrz─Ödzi┼éam troch─Ö, teraz pieczywko:

„┼╗ycie toczy si─Ö dalej cz. 3” – rozdz. „Fruit-piece”, str. 255

- Och, s─ů takie pyszne! – powiedzia┼éa pani Hale s┼éabym g┼éosem – Jak to mi┼éo z jego strony, ┼╝e o mnie pomy┼Ťla┼é! Margaret, kochanie, tylko spr├│buj tych winogron! Czy┼╝ to nie mi┼éo z jego strony?
- Tak – odpowiedzia┼éa Margaret spokojnie.
- Margaret – zrz─Ödliwie powiedzia┼éa pani Hale – nie lubisz niczego co robi pan Thornton. Jeszcze nie widzia┼éam kogo┼Ť tak uprzedzonego.
Pan Hale oczyszcza┼é brzoskwini─Ö dla ┼╝ony, odcinaj─ůc malutki kawa┼éeczek dla siebie, powiedzia┼é:
- Gdybym ja mia┼é jakiekolwiek uprzedzenia, podarunek z tak przepysznych owoc├│w natychmiast by jej przy─çmi┼é. Jeszcze nigdy nie jad┼éem takich owoc├│w, nie, nawet w Hampshire, odk─ůd by┼éem ch┼éopcem – a ch┼éopcom jak my┼Ťl─Ö smakuj─ů wszystkie owoce. Pami─Ötam jak ze smakiem jedli┼Ťmy owoce tarniny i dzikie jab┼éka. Margaret, pami─Ötasz ten g─ůszcz porzeczkowych krzew├│w w ogrodzie na rogu zachodniej ┼Ťciany domu?
Mia┼éaby nie pami─Öta─ç? Mia┼éaby nie pami─Öta─ç ka┼╝dej plamki na kamiennej ┼Ťcianie ich domu, szarych i ┼╝├│┼étych porost├│w, kt├│re znaczy┼éy j─ů na kszta┼ét mapy, male┼äkiego bodziszka wyrastaj─ůcego ze szczelin. By┼éa wstrz─ů┼Ťni─Öta wydarzeniami ostatnich dw├│ch dni. Jej ca┼ée ┼╝ycie a┼╝ do teraz by┼éo wysi┼ékiem dla jej hartu ducha. I jako┼Ť te nieistotne s┼éowa jej ojca dotykaj─ůc pami─Öci dawnych s┼éonecznych chwil, spowodowa┼éy, ┼╝e zerwa┼éa si─Ö i upuszczaj─ůc rob├│tk─Ö na ziemi─Ö, wybieg┼éa z salonu do swojego ma┼éego pokoiku. Ju┼╝ niemal pozwoli┼éa sobie na zduszone ┼ékanie, gdy zobaczy┼éa Dixon stoj─ůc─ů przy jej szufladach i wyra┼║nie szukaj─ůc─ů czego┼Ť.
- O Jezu, panienko! Ale mnie panienka przestraszy┼éa! Pani ma si─Ö gorzej? Czy co┼Ť si─Ö sta┼éo?
- Nie, nic. Jestem g┼éupia Dixon, prosz─Ö o szklank─Ö wody. Czego ty szukasz? Trzymam moje mu┼Ťliny w tamtej szufladzie.
Dixon nie odezwa┼éa si─Ö nadal szperaj─ůc. Zapach lawendy wype┼éni┼é pok├│j. W ko┼äcu Dixon znalaz┼éa to czego szuka┼éa. Margaret nie mog┼éa zobaczy─ç co to by┼éo. Dixon odwr├│ci┼éa si─Ö i powiedzia┼éa:
- Nie podoba mi się to co mam panience powiedzieć bo dosyć już panienka ma nerwów z tym wszystkim, a to jeszcze bardziej panienkę zdenerwuje. Chciałam nie mówić panience o tym aż do nocy, albo do takiej chwili jak teraz.
- Ale o co chodzi? Dixon, prosz─Ö powiedz mi natychmiast.
- Ta m┼éoda kobieta, do kt├│rej mia┼éa pani i┼Ť─ç – Higgins, jak mi si─Ö zdaje.
- Tak?
- Ona... ona umar┼éa tego ranka, jej siostra jest tutaj – przysz┼éa b┼éaga─ç o dziwn─ů rzecz. Wygl─ůda na to, ┼╝e ta m┼éoda kobieta, kt├│ra umar┼éa, wymy┼Ťli┼éa sobie, ┼╝eby by─ç pochowan─ů w czym┼Ť co nale┼╝y do panienki, no i ta siostra przysz┼éa o to poprosi─ç – szuka┼éam czepka nocnego, takiego, kt├│ry nie by┼éby za dobry, ┼╝eby go wyda─ç.
- Och, pozw├│l mi samej jaki┼Ť znale┼║─ç – powiedzia┼éa Margaret z oczami zamglonymi przez ┼ézy – biedna Bessy! Nigdy bym nie pomy┼Ťla┼éa, ┼╝e ju┼╝ jej wi─Öcej nie zobacz─Ö!
- Tak, ale jest jeszcze co┼Ť. Ta dziewczyna na dole, chcia┼éa ┼╝ebym zapyta┼éa pani─ů czy pani chcia┼éaby j─ů zobaczy─ç.
- Ale ona jest martwa! – powiedzia┼éa Margaret bledn─ůc – Ja nigdy nie widzia┼éam martwej osoby. Nie, raczej nie.
- Nigdy bym nie zapytała o to, gdyby pani nie weszła. Powiedziałam jej, że pani nie pójdzie.
- Zejd─Ö na d├│┼é i porozmawiam z ni─ů – powiedzia┼éa Margaret, obawiaj─ůc si─Ö, ┼╝e osch┼ée obej┼Ťcie Dixon mog┼éo zrani─ç biedn─ů dziewczyn─Ö. Wi─Öc trzymaj─ůc czepek w r─Öku zesz┼éa do kuchni. Twarz Mary by┼éa ca┼éa spuchni─Öta od p┼éaczu, ale wybuchn─Ö┼éa nim na nowo kiedy tylko zobaczy┼éa Margaret.
- Och panienko, ona panienkę tak kochała, tak kochała, naprawdę!
Przez d┼éu┼╝szy czas Margaret nie mog┼éa wydoby─ç z niej nic ponad te s┼éowa. W ko┼äcu jej sympatia i zbesztanie przez Dixon, wymusi┼éo na niej kilka fakt├│w. Nicholas Higgins wyszed┼é z domu rano, zostawiaj─ůc Bessy tak jak dzie┼ä wcze┼Ťniej. Ale w ci─ůgu godziny poczu┼éa si─Ö gorzej, jaki┼Ť s─ůsiad przybieg┼é do miejsca gdzie Mary pracowa┼éa, nie wiedzieli gdzie znale┼║─ç ojca, Mary przysz┼éa na kilka minut przed jej ┼Ťmierci─ů.
- Dzie┼ä albo dwa temu za┼╝yczy┼éa sobie by─ç pochowana w czym┼Ť od pani. Nigdy nie przestawa┼éa m├│wi─ç o pani. M├│wi┼éa zawsze, ┼╝e pani by┼éa najpi─Ökniejsz─ů rzecz─ů jak─ů widzia┼éy jej oczy. Ona bardzo pani─ů kocha┼éa. Jej ostatnie s┼éowa by┼éy: Przeka┼╝ jej moje czu┼ée pozdrowienia i trzymaj ojca z dala od picia. Niech pani przyjdzie i j─ů zobaczy. Wiem, ┼╝e to by┼éby dla niej wielki komplement.
Margaret troch─Ö wzbrania┼éa si─Ö przed odpowiedzi─ů.
- Tak, by─ç mo┼╝e przyjd─Ö. Dobrze przyjd─Ö. Przyjd─Ö przed herbat─ů. A gdzie jest tw├│j ojciec Mary?
Mary potrz─ůsn─Ö┼éa g┼éow─ů i wsta┼éa, ┼╝eby wyj┼Ť─ç.
- Panno Hale – powiedzia┼éa Dixon zni┼╝onym g┼éosem – kto to widzia┼é, ┼╝eby panienka chodzi┼éa ogl─ůda─ç jak─ů┼Ť biedn─ů dziewczyn─Ö? Nie powiedzia┼éabym s┼éowa, gdyby to by┼éa jaka┼Ť dziewczyna z dobrego domu, ale tak to, nie mia┼éabym nic przeciwko ┼╝eby samej p├│j┼Ť─ç je┼Ťli j─ů to usatysfakcjonuje. Ci zwykli ludzie wiedz─ů jaki to szacunek dla zmar┼éych.
- Dobrze – powiedzia┼éa, odwracaj─ůc si─Ö gwa┼étownie – ja p├│jd─Ö zobaczy─ç twoj─ů siostr─Ö. Panna Hale jest zaj─Öta i nie mo┼╝e przyj┼Ť─ç.
Dziewczyna smutno spojrza┼éa na Margaret. Przyj┼Ťcie Dixon mog┼éoby by─ç komplementem, ale to nie by┼éo to samo dla biednej siostry, kt├│ra odczuwa┼éa te male┼äkie uk┼éucia zazdro┼Ťci, jeszcze za ┼╝ycia Bessy, z powodu za┼╝y┼éo┼Ťci pomi─Ödzy ni─ů a m┼éod─ů dam─ů.
- Nie, Dixon – powiedzia┼é─ů Margaret zdecydowanie – Ja p├│jd─Ö. Mary, przyjd─Ö dzi┼Ť po po┼éudniu.
I z obawy przed własnym tchórzostwem, wyszła z zamiarem odebrania sobie jakiejkolwiek szansy na zmianę decyzji.


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyn─ů, swoja, w┼éasna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#1298 2006-05-09 09:33:17

Monika24
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

Dzi─Öki Alisonku nasz drogi za kolejny fragment do kolekcji N&S big_smile
W tej naszej Margaret ukryty by┼é prawdziwy hart ducha i serdeczne serce. Pokonuj─ůc w┼éasny strach, obawy, tch├│rzostwo okaza┼éa si─Ö prawdziw─ů przyjaci├│┼ék─ů Bessy, do samego ko┼äca.
Jest tak inna od tych wszystkich wiktoria┼äskich dam, dla kt├│rych niewyobra┼╝alne by┼éoby zadawanie si─Ö z robotnikami, biedot─ů, na kt├│r─ů taka cho─çby Edith nigdy by nie spojrza┼éa.

'Ilekroć oparłem się pokusie,było to piękne.Ilekroć pokusie uległem, było to stokroć piękniejsze' Heine


'Ilekroć oparłem się pokusie, było to piękne. Ilekroć pokusie uległem, było to stokroć piękniejsze' Heine

Offline

 

#1299 2006-05-09 09:37:11

Gitka
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

Alison dzi─Öki serdeczne za nast─Öpny fragment powie┼Ťci big_smile
Chocia┼╝ musz─Ö napisa─ç, ┼╝e ja te┼╝ wol─Ö serialow─ů Margaret.
A już po tych słowach to całkiem

"Tak, ale jest jeszcze co┼Ť. Ta dziewczyna na dole, chcia┼éa ┼╝ebym zapyta┼éa pani─ů czy pani chcia┼éaby j─ů zobaczy─ç.
- Ale ona jest martwa! – powiedzia┼éa Margaret bledn─ůc – Ja nigdy nie widzia┼éam martwej osoby. Nie, raczej nie. "

Dobrze, ┼╝e scenarzystka da┼éa jej lepsze cechy charakteru ni┼╝ tej ksi─ů┼╝kowej i dobrze ┼╝e w┼éa┼Ťnie w takich momentach pozmienia┼éa scenariusz. Chwa┼éa jej za to.



http://img152.imageshack.us/img152/5003/margi3qc.jpg

Offline

 

#1300 2006-05-09 09:43:35

Monika24
U┐ytkownik

Re: N&S cd.

Margaret mia┼éa obawy przed p├│j┼Ťciem do Bessy, ale to przecie┼╝ ca┼ékiem naturalne. A to ┼╝e przemog┼éa mimo wszystko sw├│j instynktowny strach dobrze o niej ┼Ťwiadczy.

http://img232.imageshack.us/img232/7263/margarethat26xz.jpg
http://img69.imageshack.us/img69/6752/thorntonportraitlg1mb.jpg


'Ilekroć oparłem się pokusie, było to piękne. Ilekroć pokusie uległem, było to stokroć piękniejsze' Heine

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB