Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#376 2006-04-28 23:59:55

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Ali, ja nawet nie zauwazylam jak to sie stalo z tymi postami :oops:
Zawsze mialam mniej od Ciebie, a tu nagle..
chyba musze pohamowac ten slowotok, ale kiedy mysle o tym filmie, to jakos samo tak wychodzi, ze chce pisac i pisac ... :oops:

Znam jedna kolezanke, ktorej pozyczylam film, a ona po obejrzeniu zdobyla sie tylko na slowa: no ladny". Czulam jakby gleboko zranila moje uczucia :? Ja tu taka "goraczka wielka" jesli chodzi o ten film, a ona taka chlodna wobec niego....
I Margaret jej sie nie podobala.

Offline

 

#377 2006-04-29 00:01:22

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

Faktem jest, ?e kiedy on ja pyta czy jest chora, to tak mu sie gwa?townie twarz zmienia, ze chyba tylko taka wo?owina jak Margosia nie dostrzeg?aby jak jest dla niego wa?na. Podoba mi si? te? bardzo tuz przed tym zapytaniem, jak ona przes?uchuje te dwie laseczki z fabryki, a on tak stoi z ty?u i z dobrotliwym usmiechem sie przys?uchuje, z tym usmiechem s?ucha te?, co ona tam robi i nagle BACH! you are ill? big_smile

Oj, nie wy?ywajmy si? na biednej Margotce, ja j? lubi?! W ko?cu Lizzy te? nie zauwa?y?a, ?e Darcy smali do niej cholewki, chocia? z drugiej strony - Darcy si? lepiej maskowa?. Ale ju? na kanapie w Pemberley nic a nic ;-)
No i jeszcze Thornton g?ow? tak pi?knie pochyla w tym fragmencie, kiedy ona go pyta o "czas wolny" robotników, a on jej ró?ne rzeczy t?umaczy.
A Margaretka w ko?cu zakuma?a przecie?, biznesow? propozycj? tak uszcz??liwi?a Ja?ka, ?e ju? ?wiata nie widzia? (chocia? Bogiem a prawd? wygl?da? na takiego, co to w ogóle nie jarzy?, o czym ona mówi). I chocia?by za to Margaretk? lubi? trzeba. A Henrysia kantem pu?ci?a (a raczej poci?giem), co jej si? tym bardziej chwali, bo Henry? nie umie tak ?adnie krawatki rozwi?zywa?!


Thorntonmania... nieustaj?ce apogeum uzale?nienia.

Offline

 

#378 2006-04-29 00:01:57

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

To pisz kochana pisz, u Ciebie juz I wojna ?wiatowa, a ja to jeszcze ciemne zabory ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyn?, swoja, w?asna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#379 2006-04-29 00:02:49

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

Tak, to fajna scena.
A potem jej wszystko tlumaczy i tak ladnie sie przechyla do niej z lekkim usmiechem ..

Gosiu, dy? dok?adnie o tym samym piszemy i my?limy ;-) Nie kocha? tego filmu? Nieee, to by?oby niezbyt normalne ;-)


Thorntonmania... nieustaj?ce apogeum uzale?nienia.

Offline

 

#380 2006-04-29 00:05:11

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

A Henrysia kantem pu?ci?a (a raczej poci?giem), co jej si? tym bardziej chwali, bo Henry? nie umie tak ?adnie krawatki rozwi?zywa?!

Henry? to w ogóle nic nie umie poza za?miecaniem kluczowych kadrów ;-)
A Margosi? filmow? te? lubi?, ale ta ksi??kowa mnie wmier?a. A ju? w scenie o?wiadczyn to dokumentnie mam ochot? jej przy?ozy? i to symetrycznie, ?eby równo puch?a!


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyn?, swoja, w?asna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#381 2006-04-29 00:06:38

caroline
Użytkownik

Re: N&S cd.


Henry? to w ogóle nic nie umie poza za?miecaniem kluczowych kadrów ;-)
A Margosi? filmow? te? lubi?, ale ta ksi??kowa mnie wmier?a. A ju? w scenie o?wiadczyn to dokumentnie mam ochot? jej przy?ozy? i to symetrycznie, ?eby równo puch?a!

Dlaczego? Przecie? dzi?ki niej w ogóle do tych o?wiadczyn dosz?o???
No dobra jest troch? zbyt pos?gowa, ale jak si? fajnie zmienia!
Nie bi? Margerytek!

Offline

 

#382 2006-04-29 00:08:38

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Gosiu, nawet nie pisz o krawatce w kontekscie Henrysia :?
Nie chcialabym tego ogladac ...
Ale scena z pochyleniem sie Thorntona do Margaret, bardzo ladna ..

To pisz kochana pisz, u Ciebie juz I wojna ?wiatowa, a ja to jeszcze ciemne zabory

hehe, moze ja przestane a Ty pisz wink

A ju? w scenie o?wiadczyn to dokumentnie mam ochot? jej przy?ozy? i to symetrycznie, ?eby równo puch?a!

Sceny oswiadczyn za bardzo nie rozumiem, trudna jest. z tym wieksza niecierpliwoscia bede czekac na tlumaczenie.
Ale w tej scenie Margaret tez mnie wkurza. Slepa czy co??? TAKIEGO faceta odrzucac?!

Offline

 

#383 2006-04-29 00:08:43

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.


Henry? to w ogóle nic nie umie poza za?miecaniem kluczowych kadrów ;-)
A Margosi? filmow? te? lubi?, ale ta ksi??kowa mnie wmier?a. A ju? w scenie o?wiadczyn to dokumentnie mam ochot? jej przy?ozy? i to symetrycznie, ?eby równo puch?a!

Dlaczego? Przecie? dzi?ki niej w ogóle do tych o?wiadczyn dosz?o???

Oj ch?op zakochany to ?lepy, ale on jej tak z g??bi serca, a ona go tak z buta. Nie cierpi? jej! czuj? si? coraz bardziej solidarna z pani? Thornton ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyn?, swoja, w?asna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#384 2006-04-29 00:11:42

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

No wlasnie, on jej o milosci, i ?e jest jedyn? ktor? kocha, a ona jakos tak chlodno do niego ... brr...

Offline

 

#385 2006-04-29 00:14:39

AineNiRigani
Użytkownik

Re: N&S cd.

hmmm. stracilam subskrybcje na ten temat, a tyle sie tutaj dzialo... big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#386 2006-04-29 00:19:23

izek
Użytkownik

Re: N&S cd.

A pan Bell w tych swoich modnych kraciastych spodniach??

On tez by? dobrym duchem Margaret i Johna. To jego bystry umys? i oko pierwsze dostrzeg?o mi?o?? Johna do Margaret
My?l? , ?e nie tylko przyjecha? do Johna uporz?dkowa? papiery , ale chcia? wyja?ni? okoliczno?ci których nigdy nie wyjasni?a Margaret.
Ten zabieg si? nie uda? , ale pieni?dze które po sobie pozostawi? za?atwi?y dwie rzeczy na raz
Uratowa?y fabryk? i po??czy?y szcz??liwie tych dwoje
To by? jego testament

oj pan Bell to na pocz?tku nie by? takim dobrym duchem
mam wra?enie, ?e na przyj?ciu 2 razy przeszkadza im si? dogada?. Raz gdy Slickers zabieraz JT bo chce o strajku pogada? a Bell podchodzi do Margaret i komentuje to na g?os i zabiera j? (ach ten wzrok JT - on chcia? do niej wróci?, tak si? dobrze zaczyna?o z tym u?ciskiem d?oni...) a potem przy obiedzie, kiedy wydaje sie ?e najgorsze juz min??o po tym jak Fanny zwraca uwage na Margaret, to wlasnie Bell niby mimochodem mowi ?e cz?owiek któremu Margaret pomaga jest od Thortona.
Mówi? Wam, Bell tu swoj? w?asn? piecze? piek?, do czego si? zreszt? sam przyzna? pod koniec - o sobie my?la?. Tylko potem, nie wiem czy jak si? zorientowa?, ?e Margaret kocha JT, czy mo?e jak si? okaza?o ?e chory sam jest, to faktycznie mo?e i chcia? pomóc. I w sumie dobrze wymy?li?.


gg 5425654

Offline

 

#387 2006-04-29 00:23:08

izek
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dobry kicz i tandeta nie s? z?e! Ja je popieram! Byle nie pachnia?y Dynasti? albo jako? tak... :?

ale czemu od razu kicz i tandeta. Ja to si? tyle dramatów nas?ucham, ?e w ksi??ce i filmie (?e o w?asnym ?yciu nie wspomn?) chc? tylko szcz??liwych zako?cze?. I wcale nie my?l? ?e s? kiczowate. Ju? od jakiego? czasu wiem, ?e cierpienie nie zawsze uszlachetnia...


gg 5425654

Offline

 

#388 2006-04-29 00:28:45

izek
Użytkownik

Re: N&S cd.

Oj, nie wy?ywajmy si? na biednej Margotce, ja j? lubi?! W ko?cu Lizzy te? nie zauwa?y?a, ?e Darcy smali do niej cholewki, chocia? z drugiej strony - Darcy si? lepiej maskowa?. Ale ju? na kanapie w Pemberley nic a nic ;-)
No i jeszcze Thornton g?ow? tak pi?knie pochyla w tym fragmencie, kiedy ona go pyta o "czas wolny" robotników, a on jej ró?ne rzeczy t?umaczy.
A Margaretka w ko?cu zakuma?a przecie?, biznesow? propozycj? tak uszcz??liwi?a Ja?ka, ?e ju? ?wiata nie widzia? (chocia? Bogiem a prawd? wygl?da? na takiego, co to w ogóle nie jarzy?, o czym ona mówi). I chocia?by za to Margaretk? lubi? trzeba. A Henrysia kantem pu?ci?a (a raczej poci?giem), co jej si? tym bardziej chwali, bo Henry? nie umie tak ?adnie krawatki rozwi?zywa?!

oj ten Henry to jaki? taki dziwny by?. uchowaj Bo?e przed takimi minami...

ale a propos porównania z DiU to mam wra?enie, ?e tu to Margaret jest jak Darcy. Tak mi si? nasuwa, ?e ona go pokocha?a ju? du?o wcze?niej (JT znaczy sie) ale nie mog?a sie z tym pogodzi?, ba, nawet nie mog?a tego zauwa?y?. A potem jak ju? by?a zauwa?y?a, to on my?la?, ?e ona sie z kim innym prowadza wi?c te? si? nie mogli dogada?.


gg 5425654

Offline

 

#389 2006-04-29 00:41:15

Kaziuta
Użytkownik

Re: N&S cd.

Nareszcie pozby?am sie lokatorów utrudniaj?cych dost?p do komputera, przeczyta?am wszystkie zaleg?e posty, zapisa?am kalendarz i teraz mog? powiedziec co nast?puje.
Obejrza?am scen? krawatow? i nic. Podobnie jak u Alison. Nie kreci mnie. Ale juz rozche?stany Thorton uuuuhaha kl?kajcie narody i na ko?cu na peronie te? lekko rozche?stany i ten u?miech mmmmmmm zniewalaj?cy.
Scena w której t?umaczy matce ryzyko spekulacji jest pi?kna. Czuj? niepewno??, bezsilno?? i niepokój ma?ego ch?opca przytulanego przez mam? bo w?a?nie zbi? sobie kolano.
Na razie nie namawiam nikogo do ogl?dania filmu. Nie wiem czy znajdzie sie w moim gronie taki fanatyk, który podzieli moj? opini? i zrozumie tego bzika. Po co mam us?ysze? "no ?adny". Namawia?am siostr? aby przysiad?a do mnie i obejrza?a, ale ona woli siatkówk?.
W tym wypadku jestem singlem.

Offline

 

#390 2006-04-29 07:31:53

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

No to dzisiaj takie tam...ALE JUTRO 8O

„Po buncie – cz. 4” – chapt. XXIII, p. 225, Mistakes.

Margaret wygl?daj?c bardzo blado wesz?a do pokoju, gdzie jej matka i ojciec wci?? siedzieli prowadz?c spokojn? konwersacj?. Podesz?a blisko, ale odezwa?a si? dopiero kiedy poczu?a, ?e ju? mo?e mówi?:
- Pani Thornton przy?le to wodne ?ó?ko, mamma.
- Kochanie, wygl?dasz na strasznie zm?czon?! Jest tak gor?co Margaret?
- Bardzo gor?co i na ulicach jest takie zamieszanie po strajku.
Margaret zaró?owi?a si? jak zwykle, ale szybko znowu zblad?a.
- Tutaj jest wiadomo?? od Bessy Higgins, prosi?a ci?, ?eby? do niej przysz?a – powiedzia?a pani Hale – ale na pewno jeste? zbyt zm?czona.
- Tak – powiedzia?a Margaret – jestem zm?czona. Nie mog? i??.
By?a bardzo cicha i dr??ca przygotowuj?c herbat?. By?a te? wdzi?czna ojcu, ?e tak bardzo zajmuje si? matk?, ?e si? jej nie przygl?da. Nawet kiedy matka posz?a spa?, ojciec niezadowolony z pozostawienia go samemu sobie, postanowi? poczyta? jej do snu. Margaret zosta?a sama.
- Teraz b?d? o tym my?le?, b?d? przypomina? sobie wszystko. Wcze?niej nie mog?am, nie ?mia?am...Siedzia?a na krze?le, r?ce mia?a z?o?one na kolanach, usta zaci?ni?te, oczy nieruchome jak u kogo? kto ma akurat jak?? wizj?. Wzi??a g??boki oddech.
- Ja, która nienawidz? scen, ja, która gardz? lud?mi ukazuj?cymi uczucia, która chcia?aby, ?eby ka?dy podlega? samokontroli, ja zesz?am na dó? i rzuci?am si? do walki jak jaka? g?upia romantyczka!! Czy ja zrobi?am co? dobrego? ?miem twierdzi?, ?e odeszliby i beze mnie.
Ale to przeczy?o racjonalnemu wnioskowi, jaki szybko zrównowa?y? jej w?asny os?d.
– Nie, pewnie by nie odeszli. Zrobi?am dobrze. Ale co mnie op?ta?o, ?eby broni? tego cz?owieka jak bezbronne dziecko?! O Bo?e! – powiedzia?a zaciskaj?c d?onie – nic dziwnego, ?e ci ludzie my?l?, ?e jestem w nim zakochana, po tym jak si? zha?bi?am. Ja, zakochana – w dodatku w nim!
Jej blade policzki zap?on??y nagle, zakry?a twarz r?koma. Po chwili opu?ci?a je, jej d?onie by?y mokre od gor?cych ?ez.
- Och jak nisko upad?am, ?e oni mówi? o mnie takie rzeczy! Nie by?abym taka odwa?na dla kogokolwiek innego, tylko dlatego, ?e jest mi tak kompletnie oboj?tny – gdybym cho? rzeczywi?cie mog?a przyzna?, ?e go nie lubi?. Jeszcze bardziej zdenerwowa?o mnie to, ?e obie strony powinny by?y zachowa? si? szlachetniej. Wiem jak to powinno by?o wygl?da?. To nie by?o w porz?dku, – powiedzia?a porywczo – ?e sta? tam, zabezpieczony czekaj?c na ?o?nierzy, którzy mieli z?apa? tych wszystkich biednych oszala?ych ludzi w pu?apk?, nie próbuj?c nawet przemówi? im do rozs?dku. A jeszcze gorsze by?o to, jak si? podjudzali na niego i odgra?ali. Zrobi?abym to znowu, niech mówi? o mnie co chc?. Je?li zapobieg?am bójce, okrucie?stwu i dalszym wybuchom z?o?ci to zrobi?am to co do kobiety nale?a?o. Niech ubli?aj? mojej panie?skiej dumie je?li chc? – ja przed Bogiem mam czyste sumienie!
Spojrza?a i szlachetny spokój odmalowa? si? na jej twarzy, a? „zda?a si? bardziej nieruchoma ni? w marmurze rze?biona”. Wesz?a Dixon.
- Je?li mo?na, panienko Margaret, jest ju? to ?ó?ko od pani Thornton. Obawiam si?, ?e jest ju? dzi? za pó?no ?eby si? tym zaj??, pani w?a?nie zasn??a, ale b?dzie akurat na jutro.
- Tak, rzeczywi?cie – powiedzia?a Margaret – musisz im wys?a? nasze wielkie podzi?kowania. Dixon opu?ci?a pokój na moment.
- Je?li panienka pozwoli, on mówi te?, ?e ma si? szczególnie wypyta? o pani?. To chyba chodzi o nasz? pani?, ale on twierdzi, ?e nie, ?e mia? zapyta? jak si? czuje panna Hale.
- Ja? – powiedzia?a Margaret podnosz?c si? – Ja mam si? ca?kiem dobrze. Powiedz mu, ?e czuj? si? doskonale.
Ale jej twarz by?a blada, bia?a wr?cz jak jej chusteczka, intensywnie te? dokucza? jej ból g?owy. Na to wszed? pan Hale. Jego ?ona w?a?nie zasn??a. Margaret zauwa?y?a, ?e chcia?, ?eby powiedzia?a mu co? co by go zainteresowa?o czy rozbawi?o. Ze s?odk? cierpliwo?ci? znosi?a swój ból bez s?owa skargi. Wyszukiwa?a drobne tematy do rozmowy – wszystkie, byle nie dotyczy?y buntu, o którym nie wspomnia?a ani s?owem. Robi?o jej si? niedobrze na sam? my?l o tym.
- Dobranoc Margaret. Wed?ug wszelkich znaków na niebie i ziemi b?d? mia? dzi? dobr? noc, ale ty wygl?dasz bardzo blado. B?d? wo?a? Dixon gdyby twoja matka czego? potrzebowa?a. Id? do ?ó?ka i ?pij dobrze, bo widz?, ?e tego bardzo potrzebujesz, moje biedne dziecko.
- Dobranoc papa.
Znowu poblad?a, wymuszony u?miech zgas? na jej twarzy, oczy zmatowia?y od silnego bólu. Ca?y ten wysi?ek pokaza? jej jak siln? ma wol?. A? do rana czu?a si? chora i zm?czona.
Po?o?y?a si? i nawet nie drgn??a. Ruszenie r?k? czy nog?, a nawet jednym palcem, by?oby ponad jej si?y. By?a tak zm?czona i og?uszona, ?e my?la?a, ?e ju? nigdy nie za?nie. Jej rozgor?czkowane my?li b??dzi?y gdzie? pomi?dzy jaw? a snem, zachowuj?c swoj? ?a?osn? to?samo??. Nie mog?aby by? bardziej sama, zgn?biona, bezsilna ni? w?a?nie by?a – chmura twarzy patrz?cych na ni?, daj?cych jej odczu? nie gwa?town?, ?yw? z?o?? czy osobisty brak bezpiecze?stwa, ale g??boki wstyd, ?e b?dzie teraz obiektem powszechnej obserwacji, poczucie wstydu by?o tak wielkie, ?e zda?o si? jej, ?e nawet gdyby ukry?a si? g??boko pod ziemi?, nie uciek?aby od tych wszystkich szeroko otwartych, nienawistnych par oczu.


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyn?, swoja, w?asna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#391 2006-04-29 08:22:51

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

To ciekawy fragment, bo pokazuje mysli Margaret.

Zrobi?am dobrze. Ale co mnie op?ta?o, ?eby broni? tego cz?owieka jak bezbronne dziecko?! O Bo?e! – powiedzia?a zaciskaj?c d?onie – nic dziwnego, ?e ci ludzie my?l?, ?e jestem w nim zakochana, po tym jak si? zha?bi?am. Ja, zakochana – w dodatku w nim!
Jej blade policzki zap?on??y nagle, zakry?a twarz r?koma. Po chwili opu?ci?a je, jej d?onie by?y mokre od gor?cych ?ez.
- Och jak nisko upad?am, ?e oni mówi? o mnie takie rzeczy! Nie by?abym taka odwa?na dla kogokolwiek innego, tylko dlatego, ?e jest mi tak kompletnie oboj?tny – gdybym cho? rzeczywi?cie mog?a przyzna?, ?e go nie lubi?.

No coz, jednak to wyglada tak, jakby nie byl jej obojetny. Gdyby byl obojetny, w taki sposob by go nie bronila. Pewnie zakochana w nim jeszcze nie byla, to stalo sie pozniej. ale jednak troszczyla sie o niego. To juz cos. Bronila go "jak bezbronne dziecko".

Ja, która nienawidz? scen, ja, która gardz? lud?mi ukazuj?cymi uczucia, która chcia?aby, ?eby ka?dy podlega? samokontroli, ja zesz?am na dó? i rzuci?am si? do walki jak jaka? g?upia romantyczka!!

To wiele mowi o samej Margaret.
Skoro gardzila ludzmi ukazujacymi uczucia, powinna zachwycac sie pania Thornton....
Margaret z pewnoscia zawsze sie starala nie okazywac swych uczuc, a nawet tlumic je. Przed sama soba nie przyznalaby sie, ze kocha Thorntona, nawet jesli by tak bylo.
Ja jednak wole ludzi, ktorzy nie tlumia uczuc, dlatego tym bardziej lubie Thorntona, bo u niego je widac. No ale on byl z Polnocy, a ona z Poludnia wink

Dzieki Alison. big_smile
Hmmm, nie moge sie doczekac jutra ... i sceny oswiadczyn big_smile

Offline

 

#392 2006-04-29 08:35:31

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Na forum angielskim znalazlam taki tekst:

Romantic, Indescribably Charming, Handsome Actor Requires Devotees

[URL=http://imageshack.us]http://img54.imageshack.us/img54/1971/ra31rh.jpg[/URL]

Offline

 

#393 2006-04-29 08:44:33

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

I tak na przebudzenie big_smile

[URL=http://img161.imageshack.us/my.php?image=rt2cleanedupsome0ss.jpg]http://img161.imageshack.us/img161/7688/rt2cleanedupsome0ss.th.jpg[/URL]

Offline

 

#394 2006-04-29 09:18:12

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

Alison DZI?KUJ?
Czy wiecie dziewczyny , ?e z Waszych t?umacze? zrobi?a sie juz niez?a " ksi??ka "
Oj z jakim zadowoleniem wpinam kolejne kartki
I g?aszcz? .g?aszcz? ten segregator
Cudowne uczucie

Offline

 

#395 2006-04-29 09:26:04

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Mowisz: segregator? Hmmm, to niezly pomysl big_smile

[URL=http://img99.imageshack.us/my.php?image=monet19cv.jpg]http://img99.imageshack.us/img99/7499/monet19cv.th.jpg[/URL]

Offline

 

#396 2006-04-29 09:33:46

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Mowisz: segregator? Hmmm, to niezly pomysl big_smile

[URL=http://img99.imageshack.us/my.php?image=monet19cv.jpg]http://img99.imageshack.us/img99/7499/monet19cv.th.jpg[/URL]

A mnie tam jego bródka nie ?mieszy. Fajna jest. Ja tam jestem chowana na filmach p?aszcza i szpady, i zawsze mia?am s?abo?? do takich bródek a'la muszkieter ;-)
A jakby tak zagra? Aramisa i poprawi? troch? kaza? tym swoim g?osem....


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyn?, swoja, w?asna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#397 2006-04-29 09:51:37

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Ale on tu calkiem fajnie wyglada big_smile
Moze faktycznie troche przypomina muszkietera... wink
Ale jesli juz, to moze Atosa albo d`Artagnana, choc tamten to byl jednak troche dzieciak,... lepiej juz jakby byl Atosem.

Offline

 

#398 2006-04-29 10:08:25

monika_29_09
Użytkownik

Re: N&S cd.

Ale on tu calkiem fajnie wyglada big_smile
Moze faktycznie troche przypomina muszkietera... wink
Ale jesli juz, to moze Atosa albo d`Artagnana, choc tamten to byl jednak troche dzieciak,... lepiej juz jakby byl Atosem.

a taki ju? by??

http://img239.imageshack.us/img239/7889/ffig55aw6tj.jpg

m.


czy istnieje pi?kniejszy u?miech? smile
http://foto.onet.pl/upload/43/98/_592621_n.jpg

Offline

 

#399 2006-04-29 10:12:05

milosz
Użytkownik

Re: N&S cd.

Polubi?am Margaret od pierwszego momentu, od pierwszego kadru w filmie, od bajkowo-s?onecznej sceny - ona le?y w trawie i s?o?ce tak j? o?wietla................... i potem jak odmówi?a Henryczkowi i powiedzia?a, ?e nie jest gotowa na ma??e?stwo z kimkolwiek.
I odmowa Johnowi tez by?a podyktowana brakiem gotowo?ci, a do tego upokorzeniem jakie przypisa?a ca?ej sytuacji. Ma?o tego mia?a ?wiadomo??, ?e sama sytuacja zmusi?a Thortona do o?wiadczyn co j? rozsierdzi?o poprostu.
Tak przynajmniej odczytuj? film.

Ale naprawd? nie mog? sie doczeka? - opisu, w którym momencie ona czuje ?e to w?a?nie jest TO wink


Higginsa bardzoo lubi?, cho? te sceny w fabryce i na spotkaniach z robotnikami........ Wogóle w?tek przyjazni Higginsa, jego córek i Margaret, zainteresowanie Margaret robotnikami ich ?yciem, bied?. M. przyby?a z innego ?wiata i to ona otworzy?a Johnowi oczy i chyba serce na pewne sprawy.


[img]http://img113.imageshack.us/img113/9518/windelwinnie21df3bg.gif[/img]

Offline

 

#400 2006-04-29 10:17:14

milosz
Użytkownik

Re: N&S cd.

A ta scena jak Ma?go?ka wchodzi do fabryki i w tych k?ebuszkach bawe?ny widzi Johna i w jej wzroku pojawia si? b?ysk zaciekawienia i ten jego ryk : "Stephens!!!" i wtedy przestrach i pop?och. Wida?, ?e ona si? uczy wszystkiego od pocz?tku.
Ale i John musi si? nauczy? ?y? inaczej.


[img]http://img113.imageshack.us/img113/9518/windelwinnie21df3bg.gif[/img]

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB