Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#126 2008-12-01 20:18:33

Akaterine
Administrator

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

A ja im bardziej zag??biam si? w Austen i im wi?cej ró?nych interpretacji czytam, tym mniej istotna staje si? dla mnie lekko?? i zgrabno?? ekranizacji. Mo?e dlatego, ?e coraz bardziej zaczynam postrzega?, ?e nie s? tylko zgrabnymi komediami obyczajowymi z w?tkiem romansowym, ale prawdziwym obrazem ówczesnych stosunków i ?ycia ukrytymi za p?aszczykiem humoru. Dlatego wol? prawdziwo?? wersji z KB, nawet je?eli nie jest wdzi?cznym ta?cem na palcach wink.


"The more I know of the world, the more am I convinced that I shall never see a man whom I can really love."

Offline

 

#127 2008-12-02 09:10:24

rieker
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Gdyby Twe uwagi odnosi? do Rozwa?nej i romantycznej bym si? zgodzi?. Ale Emma jest codownym studium osoby (osób) a nie stosunków spo?ecznych. To nie Dickens ani Zola. Wg mnie to studium fantastyczne, choc napisane z wdzi?kiem i poczuciem humoru. Dlatego ekranizacja musi byc równie lekka. Mam wra?enie, ?e oczekujesz od filmu tego samego co ksi??ka. A to nie ma sensu, bo je?eli ekranizacja ma by? w 100% tym samym co ksi?zka to nie ma sensu jej robi?. lepiej przeczyta?. Ekranizacja z GP skrzy si? dowcipem, podobnie jak ksi??ka. Zawiera fantastycznie zagrane sceny, duety. jak graj? minami Schacchi z Paltrow! Jak fantastycznie naiwnie grana jest Harriett. Jak Elton chce by? skromny gdy panna Bates chwali go za kazanie. Jak komicznie dumna z siebie jest Emma Paltrow gdy po odczytaniu listu od Eltona dochodza do wniosku, ze to konkury wzgl?dem Harriett (macha nózkami jak nastolatka:). Wersja z GP pomija w?tki poboczne, których pewno Ci ?al, ale dzi?ki temu film zyskuje na zwarto?ci, a poszczególne sceny przechodza p?ynnie bez d?u?yzn. Ksi?zka to urocza komedia omy?ek i w sumie ?yczliwe studium charakterów. Jedynie Eltonów potraktowano ostro. I tak samo jest w filmie. Tak jak w operze najwaznieszy jest pi?kny ?piew, a nie realia tak samo jest i w filmie. Wersja z GP zachowuje wi?c wg mnie ducha ksi?zki, czyli to co najwazniejsze. jest robota artystyczn?, podaczas gdy wersja z KB robota rzemie?lnicz?. Wersja z GP to najlepsze wino, które trzeba smakowa? odkrywaj?c wci?z nowe smaki (drobne gesty aktorów, potrafi?ce wyrazi? wszystko. ka?da scena jest nimi przepe?niona). Nieprzypadkowo porówna?em t? ekranizacj? do Cosi fan tutte, ale doda?bym Cosi fan tutte z Schwarzkopf i Ludwig. Tak równiez ka?da scena skrzy si?. Troch? mój tekst wyszed? jak laudacja ale ma?o jest filmów tak doskona?ych w ramach okre?lonej konwencji.

Offline

 

#128 2008-12-02 10:05:18

pak4
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Dla mnie dowcip ekranizacji z GP jest zbyt nachalny jak na Jane Austen. Brak pewnej delikatno?ci. Wol? ju? ekranizacj? z KB, mimo s?abszych zdj?? i muzyki. Jakby to powiedzie? po Twojemu, ekranizacja z KB to mo?e nie Cosi fan tutte, ale Wesele Figara i owszem (i to bynajmniej nie z Netrebko pod Harnoncourtem, ale powieszmy pod Gardinerem), a ekranizacja z GP ma co? z Pi?knej Heleny Offenbacha wink


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#129 2008-12-02 10:51:21

rieker
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Emma ma w sobie co? z klimatu opera buffo(na gruncie angielskim w wersji bardziej rozrywkowej póxniejsze operetki Gilberta i Sullivana). I t? tradycj? kontynuuje wersja GP. Jest w niej klimat zabawy, ale wg mnie to tym lepiej. Emma grana prze GP to naiwna, pe?ana dobrych ch?ci, szlachetna ale nieco zadufana w sobie osoba, która wyobra?a sobie, ?e wie najlepiej czego ?wiatu potrzeba (niemal tak samo jest w s?owie wst?pnym). GP potrafi wszystkie te klimaty wydoby?. W ka?dej scenie jej gra t?tni. Ot chocby scena strzelania z ?uku ( w ksi?zce jest nieco inaczej). jak pocz?tkowo jest z siebie zadowolona gdy Knightley chwili jej wp?yw na Harriett, jak si? nieco usztwnia s?ysz?c od Knightleya o propozycj martina, jak spode ?ba patrzy gdy Knightley domysla si?, ?e macza?a palce w koszu, jak sie zaczyna z?o?ci? gdy Knightley nie podziela jej opini. A wszystko to gra tak, ze nie w?tpimy, ?e jest w gruncie rzeczy pe?na najlepszych intencji, tak jak Emma w ksi??ce. Albo scena gdy Harriett wyznaje mi?o?c do Knightleya, jak Paltrow sie zacina na s?owie "have" pytaj?c czy ma podstawy by sadzi? o wzajemno?ci. Wi?c wersj? z GP ja bym porówna? z Weselem Figara w nagraniu Giuliniego. Bardzo mi sie nie podoba, gdy ktos z Emmy robi Germinal smile

Offline

 

#130 2008-12-02 16:12:12

Akaterine
Administrator

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

rieker napisał:

Ale Emma jest codownym studium osoby (osób) a nie stosunków spo?ecznych. To nie Dickens ani Zola. Wg mnie to studium fantastyczne, choc napisane z wdzi?kiem i poczuciem humoru. Dlatego ekranizacja musi byc równie lekka.

A dla mnie to przede wszystkim komedia obyczajowa. To nie Wilde, ?e liczy si? tylko lekko?? i ?arty s?owne wink


rieker napisał:

Mam wra?enie, ?e oczekujesz od filmu tego samego co ksi??ka.

Zgadza si?, od filmu oczekuj? tego, co od ksi??ki. Mam do tego prawo wink. A poza tym po prostu coraz mniej lubi? ekranizacje, które, jak to kiedy? okre?li?a Aine, pokazuj? grzeczny i milusi obraz epoki. A "Emma" z GP to taka w?a?nie landrynka. Nie powiem - nakr?cona sprawnie i lekko. Ale nie tego oczekuj? od ekranizacji.


"The more I know of the world, the more am I convinced that I shall never see a man whom I can really love."

Offline

 

#131 2008-12-04 07:57:18

rieker
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Zgadzam si?, to jest komedia obyczajowa. Ale nieprzypadkowo komedia jest na pierwszym miejscu. Owszem, Emma rozgrywa si? w pewnym otoczeniu. Ale Austin nie zale?a?o na opisaniu cz???i spo?ecze?stwa. W gruncie rzeczy nie wiemy nawet jaki jest dok?adny status spo?eczny Emmy. MO?emy sie domy?la?, ze jest to zamo?ne mieszcza?stwo/ziemia?stwo. Nie wiemy z czego ?yj? Woodhousowie. Ciut wi?cej wiemy o Knightleyu: mo?na si? domy?le?, ze to zamo?ny posiadacz ziemski. W Wersji GP t?o spo?eczne jest wystarczaj?co zarysowane, a podzia? na warstwy widoczny w s?owach Emmy wielokrotnie.
Mam wra?enie, ?e zbyt lekcewa??co traktujesz s?owo "lekki". Chyba uwa?asz, ze lekki to p?ytki. A tak nie jest. Lekki mo?e byc równie g??boki jak ci??ki. Ogl?daj?c wersj? z GP nie odczuwamy wysi?ku. I to jest myl?ce. Bo nie odczuwaj?c wysi?ku nie zmuszamy swego intelektu do niego. A wg mnie wersja GP, choc jest l?ej nakr?cona jest równocze?nie zancznie g??bsza. W du?ym stopniu dzi?ki kreacji GP. W jej wersji na pocz?tki Emma to zadufana, urocza, pe?na najlepszych ch?ci, ale bujaj?ca w ob?okach dziewczyna. Gdy si? zadurza w Churchilu wci?z tak? jest, wci?z sobie wyobra?a. Zaczyna si? zmienia? po aferze na pikniku. I gdy Emma patrzy z u?miechem wdzi?czno?ci na Knightleya w scenie, gdy oznajmia swój zamiar wyjazdu do Londyny to wida?, ze nie jest to ju? spojrzenie dziewczynki. Gdy nast?pnie panie Weston oznajmia jej o zar?czynach Franka i Jane odpowiada juz jak kobieta, ale tylko na chwil?, potem znowu obuerza si? jak dawna Emma. Gdy chwil? pó?niej Harriet wyjawia sw? milo??, wida? w ka?dym ge?cie Emmy, jej wys?awianiu, dlaczego j? to poruszy?o, zaczyna by? kobiet? dr?czon? zazdro?ci?. I wreszcie w ostatniej scenie gdy rozmawia z Knightleyem, rozmawia ju? ca?kowicie jak dojrza?a kobieta, zakochana, ale niepewna o oczucia drugiej strony. I sprawdzaj? sie s?owa, które pad?y w ksi??ce, a których nie by?o w filmie, ?e Emmie dobrze by zrobi?o, gdyby sie zakocha?a i by?? niepewna uczu? drugiej strony. Wszystkie te niuanse Paltrow zagra?a fantastycznie. A jak gra Beckinsale? Gra poprawnie i nic wi?cej. Paltrow, gdy zaczyna do niej dochodzi?, ze Knightley ja kocha, przechodzi od niepewno?ci i rozterek do pe?ni szcz??cia, ale to przej?cie stopniowe, juz widoczne w oczach ale z pocz?tku twarz jeszze nie zd??y?a tego wyrazi?. A Beckinsale? Patrzy si? dr?two, a potem si? zaczyna u?miecha?, ale u?miecha? sie usmiechem zadowolenia, jakie kto? g?odny odczuwa?by po zjedzeniu kurczaka w KFC smile Wersja z GP ca?kowicie skupi?a sie na postaci Emmy. Ona wyst?puje w ka?dej scenie. Ty, jak si? zorienotwa?em chcia?aby? wi?cej o Jane. Oczywi?cie wolno Ci. ALe ka?da wersja ma prawo do innego podej?cia. Wersja z GP jest wersj? autorsk?, ale w pe?ni wiern? powie?ci, fantastycznie zagran?. Natomiast wersja KB jest wersj? akademicko poprawn?, jak malarstwo Matejki, ale pozbawion? smaków. I k?adzie j? dr?two zagrana Emma. Wersja z GP jest pe?na wdzi?ku, ale za tym wdzi?kim kryje si? co? bardzo g??bokiego o duszy kobiecej. Jest to wersja bardzo zwarta, w której niczego nie da?oby sie juz poprawi?. I dlatego w swoim gatunku jest arcydzie?em. Tego w ?adnym wypadku nie mo?na powiedzie? o wersji z KB, bo tam prawie ka?d? scen? moznaby poprawi?, co oznacza, ze ca?o?c trzeba by robi? od nowa. ALe si? rozpisa?em smile Ale wg mnie zarówno film, jak i ksi?zka zas?uguja na to smile

Offline

 

#132 2008-12-04 09:17:23

pak4
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Primo: Giulianiego mam tylko we fragmentach. Zdecydowanie mi bli?ej do obecnych HIPowców.

Secundo: Nikt nie chce robi? z Emmy powie?ci o problemach zamo?nego ziemia?stwa w Epoce Regencji -- i Tobie i 'Nam' (bo chyba i Akterine mog? tu dopisa?) chodzi o pewne poczucie stylu epoki, gdzie? w tle, na które to poczucie nastrajaj? powie?ci JA i filmy (cho? w ró?nym stopniu). Wersja z KB jest bardziej wyciszona, skupiona (nawet gorsze zdj?cia, gdzie wiele rzeczy jest ciemnych) -- to ma swój klimat. Komedia dzi?ki temu nie przestaje by? komedi?, ale nabiera innego smaku. Raczej gorzkiej czekolady ni? landrynki big_smile


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#133 2008-12-04 11:08:51

rieker
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Wersja Giuligniego jest chyba nie do pobicia. Ja osobi?cie mam jednak sentyment do wersji Kleibera, bo Siepi ?piewa fnatastycznie, a Guden jest doskona?? Zuzann?. Ze wspólczesnych wersji z pewno?ci? wersja Gardinera jest wyró?niaj?ca, bo Terfel to klasa.
Wersja KB z pewno?ci? jest bardziej pos?pna (te ciemne kolory, te sm?tne miny). Ale ja nie widz? potrzeby by robi? z Emmy pos?pna produkcj?. Natomiast zgadzam si?, ?e ?yjemy w czasa, kiedy gdy si? chce co? powiedzie?, trzeba wrzasn??. Delikatne cieniowanie jest odbierane jak landrynka. Ja wersji GP tak nie odbieram, dla mnie jest przepe?niona smakami. Ale tak jak g??bi "Dove sono" ma?o kto dzisiaj odbiera, tak i odcieni gry Paltrow równie?. Emma w wersji KB jest tak? ogrodniczk?, kumpel? z s?siedztwa. Nijak nie mozna poj?c jak ta osoba zdo?a?aby okr?ci? wokó? palca wszystkich (no chyba, z? urod?, któej KB nie mo?na odmówi?, ale przecie? nie o to chodzi). A przecie? w ksi?zce wyra?nie podkre?la si? si?? jej inteligencji, wszyscy najbli?si jej si? poddaj? (z wyj?tkiem Knightleya). GP b?yszczy dowcipem, wida? o ile przerasta wszystkich. Emma w wersji KB od pocz?tku do ko?ca jest taka sama. GP przechodzi przyspieszona ewolucj?.I to wg mnie jest zgodne z intencj? ksi??ki. Knightley w wersji GP to 100% gentleman, pe?en czu?o?ci wzgl?dem Emmy. Natomiast w wersji KB bardziej mi przypomina Le?skiego, jeszcze troch? a zacza?by wyg?asza? Wielk? Improwizacj?. Emma nie powinna by? gorzk? czekolad?. To szampan z gatunku Roeder Cristal, pe?en delikatnych smaków. Ale jestem w stanie sobie wyobrazi?, ze dla wielu to kwa?na oran?ada smile

Offline

 

#134 2008-12-04 13:58:17

Akaterine
Administrator

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

pak4 napisał:

Secundo: Nikt nie chce robi? z Emmy powie?ci o problemach zamo?nego ziemia?stwa w Epoce Regencji -- i Tobie i 'Nam' (bo chyba i Akterine mog? tu dopisa?) chodzi o pewne poczucie stylu epoki, gdzie? w tle, na które to poczucie nastrajaj? powie?ci JA i filmy (cho? w ró?nym stopniu).

Mo?esz mnie dopisa? jak najbardziej smile.

Czytaj?c powie?ci Jane Austen widzimy g?ównie fabu?? i mam wra?enie, ?e my?lenie wielu czytelników jest takie, ?e skoro JA nie opisa?a nic o ?yciu codziennym i spo?ecze?stwie, to ten aspekt nie jest wa?ny i nic nie szkodzi, gdy jest w ekranizacjach pomini?ty. Ale Austen, IMO, nie opisywa?a tego nie dlatego, ?e by?o to dla niej nieistotne, ale raczej dlatego, ?e pisz?c dla wspó?czesnych sobie nie musia?a tego opisywa?, bo oni wiedzieli, jak interpretowa? wszystkie sytuacje. W tej chwili wielu ludzi odbiera ksi??ki Jane tylko jako romantyczne komedie kostiumowe i dlatego moim zdaniem adaptowanie ich na potrzeby filmu w taki sposób sp?yca je.

W "Emmie" z KB jest wiele momentów, które pokazuj? to ma?e t?o spo?eczne (nie mówi? tu o problemach spo?ecznych, dla jasno?ci). Na przyk?ad zbieranie truskawek - mamy pole truskawek i s?u??cych przenosz?cych materacyki pod kolana, a go?cie rozwodz? si?, jakim to bliskim naturze zaj?ciem jest zbieranie truskawek. A w wersji z GP wszyscy sielsko sobie chodz? po lesie czy tam ogrodzie. Inna scena - gdy pa?stwo jad? na piknik, a to s?u?ba musi si? m?czy? z rozk?adaniem wszystkiego. Te sceny nie s? ci??kie, ale zabawne, przy czym pokazuj? w?a?nie to t?o. S? takim puszczeniem oka do widza, takimi szpileczkami ironii, których u Austen pe?no.

Jeszcze dodam, ?e ja lubi? patrze? na filmy (a przynajmniej na ich du?? cz???) jako na historie o prawdziwych ludziach. Emma w wykonaniu KB jest kobiet? z krwi i ko?ci, jest mo?e tak? dziewczyn? z s?siedztwa, ale jest przez to bli?sza. Dlaczego zaw?adn??a ca?ym Hartfield? Bo jest dziewczyn? z charakterem i w?asnym zdaniem w czasach, gdy od dziewcz?t wymagano innych cech.

O tym, kto lepiej zagra?, nie b?d? si? wypowiada?, bo wiadomo, ?e ja bym si? rozwodzi?a nad Kate, a Ty nad Gwyneth wink. I nie mo?na by by?o powiedzie?, czy kto? z nas ma racj?.

Tak w ogóle czy naprawd? a? tak skrajnie postrzegasz obie ekranizacje? Emma z GP jest lekka, pe?na smaków, cieni itd, a z KB jest ju? ci??ka i ponura? Bo na tym forum czasami mam wra?enie, ?e najbardziej skrajne podej?cie do ekranizacji mam ja big_smile. A nawet ja nie podchodz? tak do obu "Emm" - wersj? z KB kocham ca?ym sercem, z GP ceni?, bo jest sprawnie nakr?cona, ale nie w moim stylu.


"The more I know of the world, the more am I convinced that I shall never see a man whom I can really love."

Offline

 

#135 2008-12-04 15:26:35

rieker
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Ale? ja wyra?nie napisa?em, ?e gdyby nie wersja GP wersja KB by?aby ca?kiem udan?, bo to wersja akademicko porawna. Ale na tle GP odbieram ja jak odbieram.
Dla mnie nieprzemijaj?ca warto?c powie?ci Austin (i ka?dych innych zas?uguj?cych na uwag?) le?? w tym, ?e opisuja ludzi. Kostium, otoczenie, refleksje socjologiczne sa bez wi?kszego znaczenia. Dlatego nie oczekuj? by ekranizacje JA by?y kostiumowymi komediami. Gdybym chcia? co? lizn?c na temat ?wiata powie?ci JA poszuk?abym ksi??ek w stylu "?ycie codzienne w ...". Dlatego w wersji KB np. nie przeszkadza mi, ?e panowie chodza w perukach, co w drugim 10-leciu XIX wieku jest juz anachronizmem. Ale te? sceny ze zbierania truskawek nie wnosza dla mnie warto?ci. Warto?ci? dla mnie jest opis zachowa?, ludzkich charakterów. Pe?ne inteligentnych spostrze?e? opisy Emmy maj?cej wielkie mniemanie o sobie b?d? zawsze i komiczne i pe?ne g??bokiej refleksji o ludzkim charakterze.
Masz racj?, ?e ja wol? Emm? GP. Z pewno?cia dlatego, ?e równiez jako kobieta bardziej by mi odpowiada?a (co robi?, facet pozostanie facetem smile Bo w wykonaniu GP Emma budzic potrafi skrajnie sprzeczne uczucia. Pani Elton jej nienawidzi i potrafimy zgadn?? dlaczego. Emmy w wykonaniu KB co najwy?ej nie lubi?aby. Ale te? potrafimy zrozumie? dlaczego inni Emm? GP bezgranicznie kochaj?. Tak na marginesie mam w?asna hipotez? co do zachowa? Churchila. O?wiadczy? si? Jane, ale gdy spotka?a Emm? ona go oczarowa?a. I ch?op ?a?owa?, ?e da? s?owo Jane. Ale wstyd mu by?o si? wycofa? i, byc mo?e, wyczu? rezerw? Emmy. Dlatego pozosta? z Jane, co mu akurat wyjdzie na dobre, bo Emma nie jest dla niego. To tylko oczywi?cie prywatna hipoteza smile Ale jestem przekonany, ?e ka?dy normalny facet gdyby zobaczy? te dwie Emmy to do KB by si? u?miechn?? a na GP by patrzy? z podziwem. To oczywi?cei kwestia gustu, ale w tym GP jest bli?sza orygina?owi. I, dodam, znacznie ciekawsza. Z Emma GP cz?owiek by si? nie nudzi?, a rónowczesnie by?by absolutnie przekonany, ze spotka? osob?, która b?dzie najlepsz? partnerk?. Dok?adnie tak j? widzia? Knightley: pomimo wad bez wad smile

Offline

 

#136 2008-12-04 19:51:07

Gabra
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Tak na marginesie mam w?asna hipotez? co do zachowa? Churchila. O?wiadczy? si? Jane, ale gdy spotka?a Emm? ona go oczarowa?a. I ch?op ?a?owa?, ?e da? s?owo Jane. Ale wstyd mu by?o si? wycofa? i, byc mo?e, wyczu? rezerw? Emmy. Dlatego pozosta? z Jane, co mu akurat wyjdzie na dobre, bo Emma nie jest dla niego. To tylko oczywi?cie prywatna hipoteza smile

Sorry ale musz?: Austen nie Austin

Bardzo jestem ciekawa sk?d takie przypuszczenie, i licz?, ?e podzielisz si? swoimi przemy?leniami na ten temat smile

Co do gry KB i GP to cho? moja sympatia le?y zdecydowanie po stronie tej pierwszej, to przyznaj?, ?e Emma zosta?a przez Gwyneth zagrana brawurowo. Za zdecydowany minus tej ekranizacji uwa?am obsadzenie w roli Harriet Toni Collette. Chocia? ta posta? nie le?y w kr?gu moich sympatii, to jednak zarówno ksi??ka jak i film po?wi?caj? jej do?? sporo miejsca, wi?c pewne oczekiwania wobec niej mia?am. Dla mnie Harriet powinna by? s?odkim, g?upiutkim, m?odym dziewcz?ciem. Wed?ug mnie obsadzenie w tej roli Collette zakrawa na grotesk?. Wiem, ?e Toni nie mia?a jeszcze nawet 25 lat, gdy gra?a t? posta?, ale mimo wszystko wygl?da ona bardziej na szacown? matron? ni? na s?odkie dziewcz?. Ja w jej grze nie dostrzegam ani naiwno?ci, ani lekko?ci. Ta Harriet jest nieprawdziwa, jak dla mnie ca?a kreacja aktorska opiera si? na robieniu jak najg?upszej miny.

Offline

 

#137 2008-12-05 07:33:56

rieker
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Skoro bohatorem powie?ci mozna by?o spekulowa? kto z kim to i ja chyba mog?smile Jane jest idealn? kandydatk? na ?on?. ALe Frank nie jest idealnym kandydatem na m??a. Wci?? za czym?/kim? goni. Zalet Jane nie dostrzega, natomiast jest zbyt ograniczony by dostrzec prawdziw? warto?c Emmy. Imponuje mu tym, co dla niej nie ma wi?kszego znaczenia: inteligentnym, czasem z?o?liwym poczuciem humoru, elokwencj?. Wi?c kto? taki powinien w?a?nie by? pod jej wra?eniem. I my?l?, ze o?eniony z Jane b?dzie od czasu do czasu z zazdro?ci? patrzy? na Knightleya.
Harriet w powie?ci to pe?na ciep?a, prostoty, ale zakompleksiona i nie grzesz?ca inteligencj? dziewczyna. I w wersji GP taka jest. W wersji KB natomiast wygl?da niemal jak podstarza?a, rozhisteryzowana panna. Wystarczy porówna? jak wyznaje Emmie, ze zgodzi?a sie wyj?? za Martina w jednej i drugiej wersji. W wersji KB mówi z szybko?ci? karabinu maszynowego, jakby relacjonowa?a sensacj? z pierwszych stron gazet. W wersji GP mówi z nie?mia?o?ci?, troch? si? wstydz?c i boj?c si? reakcji Emmy. ALe wida? jaka jest szcz??liwa gdy to mówi.
Zaczynam podejrzewa?, ze Emma nie jest powie?ci? dla kobiet. Bo kobiety sa w?ciek?a, ze jest taka g?upia Harriet, zadufana, wybitnie inteligentna Emma, pope?niaj?ca co krok katastrofalne pomy?ki. A przecie? wy takie nie jeste?cie (we w?asnym mniemaniu oczywi?cie:)). WI?c nie dziwie si?, ?e kobiety wol? wersj? KB, która jest rozwodniona interpretacj? powie?ci, podczas gdy wersja GP jest koncentratem, sama esencj?.

Offline

 

#138 2008-12-05 09:24:00

Gabra
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

rieker napisał:

Skoro bohatorem powie?ci mozna by?o spekulowa? kto z kim to i ja chyba mog?smile Jane jest idealn? kandydatk? na ?on?. ALe Frank nie jest idealnym kandydatem na m??a. Wci?? za czym?/kim? goni. Zalet Jane nie dostrzega, natomiast jest zbyt ograniczony by dostrzec prawdziw? warto?c Emmy. Imponuje mu tym, co dla niej nie ma wi?kszego znaczenia: inteligentnym, czasem z?o?liwym poczuciem humoru, elokwencj?. Wi?c kto? taki powinien w?a?nie by? pod jej wra?eniem. I my?l?, ze o?eniony z Jane b?dzie od czasu do czasu z zazdro?ci? patrzy? na Knightleya.

Oczywi?cie nie zabieram Ci prawa do w?asnej opinii ale wybitnie si? z Tob? nie zgadzam. Jest mnóstwo rzeczy, które mo?emy zarzuci? Frankowi ale z pewno?ci? nie to, ?e nie kocha? swojej Jane. Czyta?am ksi??k? specjalnie pod tym k?tem i Austen daje nam mnóstwo dowodów na to uczucie. Czy jest to np. naprawianie okularów pany Bates (No i inne wspominane cz?ste wizyty Franka u pa? Bates. Z ca?? sympati? do nich my?l?, ?e tylko cz?owiek BARDZO zakochany nara?a?by si? na takie towarzystwo wink) czy te wszystkie uczucia jakie miotaj? Frankiem, gdy pomi?dzy nim a Jane dochodzi do "nieporozumie?", lub chocia?by sam fakt, ?e si? z Jane o?eni?, mimo, i? nie mia?a ?adnego maj?tku. Sama z w?asnej woli zwróci?a mu dane s?owo, wiec jego honor, by na tym nie ucierpia? (gdyby przypadkiem go to obchodzi?o). Poza tym Frank jest zbyt samolubny aby w chwili kiedy w?a?nie odziedziczy? spory maj?tek zamiast korzysta? z ?ycia mia? wi?za? si? z osob? której nie kocha?. Z kolei nie ma ?adnych sygna?ów, ?e poczu? do Emmy co? wi?cej. Ich rozmowy s? p?ytkie, nie pojawia si? w nich nic, co by mia?o ?wiadczyc o jakim? g??bszej wi?zi mi?dzy nimi.


rieker napisał:

Harriet w powie?ci to pe?na ciep?a, prostoty, ale zakompleksiona i nie grzesz?ca inteligencj? dziewczyna. I w wersji GP taka jest. W wersji KB natomiast wygl?da niemal jak podstarza?a, rozhisteryzowana panna. Wystarczy porówna? jak wyznaje Emmie, ze zgodzi?a sie wyj?? za Martina w jednej i drugiej wersji. W wersji KB mówi z szybko?ci? karabinu maszynowego, jakby relacjonowa?a sensacj? z pierwszych stron gazet. W wersji GP mówi z nie?mia?o?ci?, troch? si? wstydz?c i boj?c si? reakcji Emmy. ALe wida? jaka jest szcz??liwa gdy to mówi.
Zaczynam podejrzewa?, ze Emma nie jest powie?ci? dla kobiet. Bo kobiety sa w?ciek?a, ze jest taka g?upia Harriet, zadufana, wybitnie inteligentna Emma, pope?niaj?ca co krok katastrofalne pomy?ki. A przecie? wy takie nie jeste?cie (we w?asnym mniemaniu oczywi?cie:)). WI?c nie dziwie si?, ?e kobiety wol? wersj? KB, która jest rozwodniona interpretacj? powie?ci, podczas gdy wersja GP jest koncentratem, sama esencj?.

Przede wszystkim prosz? nie wmawia? mi czego?, czego nie my?l?. Wiem jaka jest Emma i w?a?nie za to j? lubi?. Oczywi?cie, ?e jest okropna w tym zakochaniu si? w sobie, ale dlatego w?a?nie wzbudza we mnie sympati?. Bo jest prawdziwa, bo mimo jej wad Jane nie zrobi?a z niej femme fatale ale stworzy?a prawdziw? posta?, która ma ochot? dyrygowa? wszystkimi na oko?o, ale jednocze?nie nie robi tego ze z?o?liwo?ci ale po prostu dlatego, ?e chcia?aby jak najlepiej. Co do Harriet, to rzeczywi?cie jej nie lubi?, ale bynajmniej nie jestem w?ciek?a, ?e taka Harriet istnieje ale po prostu mnie osobi?cie dra?ni ta jej g?upota i wiem, ?e ja z tak? osob? d?ugo bym nie wytrzyma?a. Mimo to uwa?am t? posta? za ?wietnie wykreowan?, te wszystkie sceny, gdy Emma podaje jej na tacy kolejnych narzeczonych a ona bez mrugni?cia okiem ich kupuje s? dla mnie po prostu fantastyczne.
A wracaj?c do filmu to ja nie zarzucam mu, ?e przedstawi? Harriet "jako pe?n? ciep?a, prostoty, ale zakompleksion? i nie grzesz?c? inteligencj? dziewczyn?" bo wiem, ?e Harriet taka w?a?nie powinna by?. Ja po prostu nie kupuj? w tej roli Toni Collette. Jej gra jest dla mnie po prostu sztuczna, patrz?c na ni? nie widz? g?upiutkiej, naiwnej dziewczyny, ale kogo? kto bardzo mocno stara si? udawa? g?upiutk? naiwn? dziewczyn? ale za bardzo jej to nie wychodzi i rzeczywi?cie ten ko?cowy efekt po prostu mnie dra?ni.
Nawi?zuj?c do przywo?anej przez Ciebie sceny poinformowania Emmy o przyj?ciu przez Harriet o?wiadczyn pana Martina (wersja z KB) to jest powód dlaczego ona si? tak w?a?nie zachowuje: zakompleksiona, bardzo niepewna siebie boi si? reakcji swojego guru, wi?c jest pe?na niepokoju, zdenerwowana, chce, zeby ju? by?o po wszystkim.

A tak na koniec: o tych kobietach, to troch? dziwna uwaga. Ka?dy z nas czytaj?c ksi??k? czy ogl?daj? film na swój sposób go interpretuje. Nikt nie robi tego gorzej ani lepiej. To, ?e mam inne ni? Ty zdanie na ten temat, nie oznacza, ?e Twoje zdanie jest poprawniejsze albo, ?e Ty lepiej zrozumia?e? ksi??k?, wi?c wiesz, która wersja ekranizacji jest lepsza. To nie jest tak, ?e kobiety nie lubi? Emmy. Chyba nikt nie zadawa? by sobie trudu cho?by dyskutowania o tym, która wersja ekranizacji jest lepsza gdyby doszed? do wniosku, ?e tak naprawd? takich kobiet jak Emma nie ma a Austen co?tam sobie uroi?a w swoim ma?ym staropanie?skim mózd?ku. My po prostu mamy swoje zdanie i swoj? wizj? zarówno ksi??ki jak i filmu, która ma prawo by? inna u ka?dej osoby.

Offline

 

#139 2008-12-05 10:55:24

rieker
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Chyba ciut zbyt powa?nie wzi??a? mój ostatni tekst. Zw?aszcza ostatni akapit. Ale to przyjemne, gdy kto? odbiera tak do ko?ca serio i nawet si? unosi:)
Ale co do Franka o tyle sie nie zgadzam, ze nie widz? w nim dostatecznego poziomu dojrza?o?ci, od której mo?naby mówi?, ze kto? jest w pe?ni ?wiadomy tego co robi. To, ze jego rozmowy z Emma sa p?ytkie wyniak wy??cznie z tego, ?e sam Frank jest p?ytki. Nie s?dz? by z Jane romawia? jak intelektualista. natomiast fakt, ze tak d?ugo prowadzi? dziwn? gr? siadczy o nim jak najgorzej i wystawia ?wiadectwo niedojrza?o?ci.

Offline

 

#140 2008-12-05 21:30:07

Akaterine
Administrator

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

rieker napisał:

W wersji KB natomiast wygl?da niemal jak podstarza?a, rozhisteryzowana panna. Wystarczy porówna? jak wyznaje Emmie, ze zgodzi?a sie wyj?? za Martina w jednej i drugiej wersji. W wersji KB mówi z szybko?ci? karabinu maszynowego, jakby relacjonowa?a sensacj? z pierwszych stron gazet.

A czy to tak ?le? Dla mnie to ca?kiem naturalny sposób mówienia podekscytowanej, zaaferowanej czym? panny. Ponadto mo?na to zinterpretowa? tak, ?e mówi szybko, bo boi si? reakcji Emmy i jednocze?nie chce mie? to za sob? i nie chce, by Emma jej przerwa?a. Tak, jak to napisa?a Gabra:

Gabra napisał:

jest powód dlaczego ona si? tak w?a?nie zachowuje: zakompleksiona, bardzo niepewna siebie boi si? reakcji swojego guru, wi?c jest pe?na niepokoju, zdenerwowana, chce, zeby ju? by?o po wszystkim.

I ?e Harriet wygl?da jak podstarza?a panna? Chyba chc?c wykaza? wy?szo?? ekranizacji z GP troch? przesadzasz wink.


Gabra napisał:

Dla mnie Harriet powinna by? s?odkim, g?upiutkim, m?odym dziewcz?ciem. Wed?ug mnie obsadzenie w tej roli Collette zakrawa na grotesk?. Wiem, ?e Toni nie mia?a jeszcze nawet 25 lat, gdy gra?a t? posta?, ale mimo wszystko wygl?da ona bardziej na szacown? matron? ni? na s?odkie dziewcz?.

Z tym si? zgadzam ca?kowicie. A Samanta Morton jest idealna ze swoj? delikatn? urod?. Wygl?da jak z obrazka.

rieker napisał:

Tak na marginesie mam w?asna hipotez? co do zachowa? Churchila. O?wiadczy? si? Jane, ale gdy spotka?a Emm? ona go oczarowa?a. I ch?op ?a?owa?, ?e da? s?owo Jane. Ale wstyd mu by?o si? wycofa? i, byc mo?e, wyczu? rezerw? Emmy. Dlatego pozosta? z Jane, co mu akurat wyjdzie na dobre, bo Emma nie jest dla niego. To tylko oczywi?cie prywatna hipoteza smile

Z jednego przyczyny Frank nie rozsta? si? z Jane - bo nie móg? smile. M??czyzna nie móg? zerwa? zar?czyn, bo to by?o niehonorowe. Prawo do zerwania mia?a tylko kobieta (wg. biografii JA "Niez?omne serce").

rieker napisał:

Ale jestem przekonany, ?e ka?dy normalny facet gdyby zobaczy? te dwie Emmy to do KB by si? u?miechn?? a na GP by patrzy? z podziwem. To oczywi?cei kwestia gustu, ale w tym GP jest bli?sza orygina?owi.

A ja jestem przekonana, ?e by?oby odwrotnie wink. GP wykreowa?a Emm? jako osob? bardziej sympatyczn?. Emma KB jest bardziej niezno?na i tym samym bli?sza mojej wizji postaci z ksi??ki.

rieker napisał:

Zaczynam podejrzewa?, ze Emma nie jest powie?ci? dla kobiet. Bo kobiety sa w?ciek?a, ze jest taka g?upia Harriet, zadufana, wybitnie inteligentna Emma, pope?niaj?ca co krok katastrofalne pomy?ki. A przecie? wy takie nie jeste?cie (we w?asnym mniemaniu oczywi?cie:)).

Akurat w moim przypadku trafi?e? kul? w p?ot wink. Bo nie do??, ?e ja nie mam w zwyczaju w?cieka? si? na postaci fikcyjne, a wszystko, co w Emmie mo?e irytowa?, jest dla mnie ?wiadectwem kunsztu JA, ?e tak irytuj?c?, a przy tym tak prawdziw? posta? potrafi?a stworzy?, to jeszcze sama czasami mam wra?enie, ?e bli?ej mi do Emmy ni? do innej bohaterki austenowskiej smile


"The more I know of the world, the more am I convinced that I shall never see a man whom I can really love."

Offline

 

#141 2008-12-06 11:17:24

AineNiRigani
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

swego czasu Emma chyba wygrala na forum w rankingu na najbardziej urocza irytujaca bohaterke (chyba razem z katarzyna Morland). Ciagle pojawialo sie porownanie do Marianny, rownie irytujacej bohaterki, ktora od Emmy wyroznialo to, ze jak Emma wzbudzala usmiech i sympatie pomimo swojej irytujacej natury, tak Marianne kazda z nas miala ochote trzasnac w pysk (o przepraszam - w twarz big_smile). Jak to stwierdzila bodajze Matka Przedluzona "Emmy po prostu nie da sie nie lubiec".


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#142 2008-12-06 12:15:17

rieker
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

za?arta dyskusja si? wywi?za?a smile Ale gdyby wszyscy mioeli takie same pogl?dy i gusty ?wiat by?by nudny. A w dyskusji nalezy zawsze wyostrza? pogl?dy wi?c i ja to robi?. Mi Harriet z wersji bardziej odpowiada, bo w niej jest widoczna ca?a ni?smia?o?c ale te? i ciep?o i dobro, jak w powie?ci. Brak jej m?dro?ci, ale tez taka jest. Co do owej sceny gdyby zachowanie wynika?o z impulsu to bym si? zgodzi?. Ale Harriet musia?a si? sporo borykac z sama sob? zanim przysz?a do Emmy, wi?c na pewno przysz?a pe?na obaw i l?ku. Bronia Harriet jest dobro?, serdeczno??. I w wersji GP tak si? zachowa?a. Nie sposób si? nie usmiechn??, gdy z takim l?kim ale te? prze?wiadczeniem o swym szcz??ciu mówi.
Zgadzam sie, ?e Frank nie móg? si? wycofa? (choc przpadków zerwania zar?czyn tak?e w eopce JA by?o pewno mnóstwo). Ale pytanie jest czy chcia?by. Mi si? wydaje, ze mia? dylemat odno?nie tego. Frank nie jest jednak osoba wyrachowan?, jak Elton, nie kalkuluje co mu sie op?aca. Kieruje si? raczej impulsami, kaprysami. Ale dlatego stan?? przed dylematem. Nie wiadomo jednak czy nie zdecydowa?by si? na zerwanie z Jane gdyby Emma (teoretyzujmy) zach?ca?a go do o?wiadczyn. Skrupu?y, ale tez postawa Emmy zdecydowa?y, ze pozosta? przy Jane. To naturalnie moja interpretacja.
Emma, taka jaka jest u JA ( i wersjii GP, co od siebie dodam) jest osob? poci?gaj?c?. Niech?? mo?e wzbudzi? jedynie w osobnikach pokroju Eltonów. Dlatego wg mnie bardzo dobrze ?wiadczy o Tobie predylekcja wzgl?dem Emmy.

Offline

 

#143 2008-12-06 14:18:02

Gabra
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Ale nie zapominajmy, ?e Jane zerwa?a z Frankiem, zwróci?a mu wszystkie listy i przyj??a ju? nawet posad? guwernantki. A co wi?cej, w tym czasie Emma nie by?a jeszcze zar?czona z Knightleyem a Frank dopiero co odziedziczy? maj?tek wi?c tak naprawd? gdyby zale?a?o mu na Emmie, mia? drog? woln?.

Offline

 

#144 2008-12-06 21:44:04

rieker
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Mia?by? Chyba nie. Musia?by postawic wszystko na jedna kart?. Pozostane z Jane by?o dla niego wyborem strategii bezpiecznej. Nie ma podstaw by watpi?, ze by? z ni? zwi?zany uczuciem (cho? pytanie czy to by?a prawdziwa mi?o??). A nie móg? w?tpi? w mi?o?? Jane. Tymczasem mia? prawo w?tpi? w mi?o?c Emmy. Boj?c sie ryzyka post?pi? jak wielu innych, w podobnej sytuacji. Ilu? ludzi zdecydowa?o si? na ?lub boj?c si? dyskomfortu z powodu z?amania obietnic, mimo, ?e mieli w?tpliwo?ci co do swego uczucia. Tym bardziej tak postapi?, ?e móg? w ten sposób wyda? sie porz?dny we w?asnych oczach. Warto w tym kontek?cie zwrócic uwag? na ostani? scen?, ze ?lubu (konsekwentnie wersja GP), w?a?ciwie tylko króciutkie uj?cie. Jane jest szcz?sliwa, wygl?da pi?knie, Frank sie usmiecha patrz?c na Emm?.Przy odrgobinie "dobrej woli" mo?na sie doszuka? w tym spojrzeniu pewnej nostalgii smile

Offline

 

#145 2008-12-06 22:24:34

Tamara
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Nad Frankiem wg. mnie unosi si? duch Willoughby'ego - przyjemno?? i wygoda przede wszystkim , a ?e przy okazji mo?na sobie poflirtowa? z pann? dziedziczk? i ponabija? z innych - tym weselej . Tak si? nie zachowuje zaprawd? zakochany m??czyzna - nie podrywa bezczelnie innej w obecno?ci ukochanej i to tak wiarygodnie . Dlatego przychylam si? do zadania Knightleya o nim i nie bardzo wierz? w jego gor?c? mi?o?? do Jane - w swoich deklaracjach i zachwytach wydaje mi si? niewiarygodny .

Offline

 

#146 2008-12-07 17:41:47

Ulka
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Je?li nawet nie zgadzam si? z riekerem w interpretacji Franka do ko?ca, to co? jest w tym, co mówi. Po zerwanych zar?czynach Jane mog?a Frankowi wyda? si? znów bardziej poci?gaj?ca - jako ta, któr? trzeba na nowo zdobywa?, czy? nie? wink


"cierpliwo?? - spokój ?e przecie? si? stanie"
(Ks. J. Twardowski)

Offline

 

#147 2008-12-07 17:52:54

AineNiRigani
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

a ja musze jednak przyznac, ze jak lubie Gwyneth, tak Emma Kate wzbudza we mnie wieksza sympatie swoja mlodoscia, swiezoscia. Emma Gwyneth jest wyrachowana, przez co w calej historii mam wrazenie, ze Emma dziala z premedytacja. Kate oddaje Emmie mlodosc i wrazenie realnosci i prawdziwosci charakterologicznej. W austenowskiej Emme pojawia sie uniwersalny typ inteligentnej nastolatki, przeswiadczonej o wlasnej wartosci, inteligencji i madrosci. Dziewczyny, ktora pomimo dobrego serca, zjadla wszystkie rozumy i w swojej pysze chce wszystkim ukladac zycie - jak ja czesto je widywalam w szkole. Jak ja czesto ja widywalam w lustrze 10-15 lat temu big_smile Emma GP nie dziala w przyplywie niedoswiadczenia i mlodosci, a wyrachowania i jakiejs takiej permamentnej glupoty.
No i chyba wole Marka Stronga big_smile


Nawet kojot na kamieniu mo?e dosta? wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#148 2008-12-07 19:29:38

rieker
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Widz?, ze co? w sprawie Franka uda?o mi sie wytargowa? smile Owszem, zachowanie Jane zmusi?a go do decyzji i w sumie na tym dobrze wyjdzie. To nie jest z?y facet tylko nieco niedojrza?y.
Gorzej z GP. Tu trzeba prowadzic analize w dwóch p?aszczyznach. Na poziomie indywidualnej wrazliwo?ci. Te ka?dy ma inn? i nie przekonam zapewna kogo? komu bardziej odpowiada KB. Cho? ja zupe?nie inaczej odbieram interpretacj? GP. KB dla mnie to ciep?e kluchy przy GP. W interpretacji GP Emma nie jest wg mnie wyrachowana lecz absolutnie przekonana, ze wie lepiej. Ale potrafi si? rozp?aka?. I tak bardzo prze?ywa w?asne omy?ki. Gdy si? z?o?ci to si? z?o?ci, ale gdy si? usmiecha staje si? anio?em.
I na poziomie warsztatu aktorskiego. Pod tym wzgl?dem wy?szo?c GP dla mnie nie ulega w?tpliwo?ci. POtrafi by? zabawna, paskudna, bystra i rozczulaj?ca. KB gra natomiast ca?y czas tak samo. KB nie kreuje postaci, po prostu sie porusza i cos mówi. To za trudna rola dla niej. KB pasuje do ról w rodzaju Igraszki losu, nie wymagaj?cych zbyt wiele, gdzie wystarczy by? sympatyczn?. GP jest w stanie wydobyc ca?e bogactwo Emmy. Od dziewczynki do kobiety. A KB jest caly czas 21-letni? dziewczyn?.

Offline

 

#149 2008-12-08 21:51:44

Gabra
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

rieker napisał:

Mia?by? Chyba nie. Musia?by postawic wszystko na jedna kart?. Pozostane z Jane by?o dla niego wyborem strategii bezpiecznej. Nie ma podstaw by watpi?, ze by? z ni? zwi?zany uczuciem (cho? pytanie czy to by?a prawdziwa mi?o??). A nie móg? w?tpi? w mi?o?? Jane. Tymczasem mia? prawo w?tpi? w mi?o?c Emmy. Boj?c sie ryzyka post?pi? jak wielu innych, w podobnej sytuacji. Ilu? ludzi zdecydowa?o si? na ?lub boj?c si? dyskomfortu z powodu z?amania obietnic, mimo, ?e mieli w?tpliwo?ci co do swego uczucia. Tym bardziej tak postapi?, ?e móg? w ten sposób wyda? sie porz?dny we w?asnych oczach. Warto w tym kontek?cie zwrócic uwag? na ostani? scen?, ze ?lubu (konsekwentnie wersja GP), w?a?ciwie tylko króciutkie uj?cie. Jane jest szcz?sliwa, wygl?da pi?knie, Frank sie usmiecha patrz?c na Emm?.Przy odrgobinie "dobrej woli" mo?na sie doszuka? w tym spojrzeniu pewnej nostalgii smile

Tylko, ?e ja nadal nie widz? powodu dlaczego taki facet jak Frank - m?ody, przystojny, bogaty, niezbyt powa?nie podchodz?cy do ?ycia mia?by wybiera? bezpieczn? opcj?. Nawet je?li przyjmiemy, ?e mia? ?wiadomo??, ?e nie mo?e liczy? na r?k? Emmy, có? mu szkodzi?o powalczy? o ni?? W ko?cu on nie wiedzia? o uczuciu Emmy do Knightleya ( w tym czasie nawet Emma o nim nie wiedzia?a) a na pocz?tku ich znajomo?? by?a dosy? za?y?a, wi?c czemu nie mia?by spróbowa? tego odbudowa?? Frank nie jest typem m?czennika, który robi co? bo tak trzeba. On robi co? bo tak jest lepiej dla niego. Mo?e nasze opinie tak zasadniczo si? ró?ni?, bo ja jednak opieram si? przede wszystkim na ksi??ce, a w ekranizacji z GP w?tek Franka i Jane jest potraktowany do?? powierzchownie.

Co do umiej?tno?ci aktorskich KB to polecam film "Snow Angels" - zdecydowanie nie s? to "Igraszki Losu" (które zreszt? bardzo lubi?).

Offline

 

#150 2008-12-09 07:49:57

pak4
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Ale po co Frank mia? si? zaleca? do Emmy?! Jane ma tylko jedn? wad? -- jest biedniejsza. Poza tym góruje nad Emm?, co zreszt? Emm? do niej zniech?ca*. Owszem, para przechodzi kryzys, ale zarówno Emma nie traktuje swoich zwi?zków z Frankiem powa?nie (imponuje jej to, co odbiera za jego zaloty, ale nic wi?cej -- przecie? mo?emy porówna? zachowanie Emmy w stosunku do Franka, jak i do Knightleya), jak i sam Frank sugeruje, ?e robi? to tylko dlatego, by odsun?? od siebie potencjalne podejrzenia.

----
*) Oczywi?cie, nie mo?na wykluczy?, ?e chodz?ca doskona?o?? Jane Fairfax gra m??czy?nie w ten sposób na nerwach. Ale Frank wydaje sie osob? zbyt lekk? i zbyt zakochan? by mu to robi?o ró?nic?.


Oddaj wierzbie
Ca?? nienawi??, ca?e po??danie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB