Ogród Jane Austen

Ogród angielski

Ogród był miejscem, gdzie Anglicy mogli dać upust swojej wyobraźni. Tutaj nie istniały zasady etykiety. Liczył się jedynie smak i gust. Prądy artystyczne i czynniki ekonomiczne sprawiły, że angielski ogród był tak charakterystyczny i ciekawy. Czar ogrodu angielskiego polega natomiast właśnie na zmieniających się sceneriach i widokach, które odsłaniają się przed zwiedzającym. Jego artystycznego źródła trzeba szukać w malarstwie widokowym i pejzażowym. (...) Angielska sztuka kształtowania ogrodu, która pojmuje siebie zarazem jako ogrodnictwo pejzażowe, wychodzi natomiast od faktycznej przyrody, akceptuje jej różnorodność i dopasowuje się do niej w swoim wprowadzaniu porządku. (1)
Polityka ekonomiczna XVI w. sprawiła, że wszystkie większe kompleksy leśne zostały wycięte (głównie na potrzeby stale rosnącej floty, ale także jako paliwo hutnicze i wreszcie dla powiększenia gruntów ornych). Zapotrzebowanie na drewno zaspokajano korzystnym importem m.in. z Prus Królewskich. (2)
Naruszenie i wręcz zniszczenie naturalnej przyrody angielskiej, brud angielskich miast, epidemie, smród rynsztoków, wzbudziły (przede wszystkim wśród dusz artystycznych) tęsknotę za naturą, zieleńcami, za kontaktem z przyrodą. Nasiliło się to szczególnie w okresie imperialnym, gdy podróżnicy wracali pełni opowieści o nieskażonych amazońskich puszczach, naturalnym pięknie Afryki. Szybki postęp industrialny, w silnie rozwiniętej pod tym względem Anglii, był szczególnie dotkliwy.
Nastąpiło silne zapotrzebowanie na chociażby niewielką namiastkę uspokajającej zieleni natury. Funkcje tych namiastek pełniły właśnie ogrody.
Początkowo w architekturze ogrodowej dominował styl włoski (Roślinność grupowano w regularnych, zgeometryzowanych kwaterach, obrzeżonych np. strzyżonym bukszpanem, komponowanych w ściśle symetrycznym układzie, często powiązanym z osią rezydencji. Parterom ogrodu towarzyszyły niekiedy zwierzyńce, labirynty, zielniki i ogródki warzywne; na ich obrzeżach sytuowano zwykle pomarańczarnie, figarnie czy oranżerie. W bardziej rozbudowanych ogrodach tarasowych pojawiały się również schody, mury oporowe z grotami, fontanny i kaskady. (3)), potem francuski, który jednak nie zyskał aprobaty. Przez swoją sztuczność, układność, brak naturalności i tej harmonii, jaka panuje w przyrodzie, nie odpowiadał horacjańskiej wyobraźni Anglików. Kłóciło się w ulubionymi rozrywkami ziemiaństwa angielskiego (wędkowanie, polowania wśród pól i resztek lasów). Ogród francuski spotykał się wśród Anglików z kpiną i szyderstwem, chociaż powstało kilka znaczących ogrodów w tym stylu. Najsłynniejszymi są chyba ogród w Dyrham Park, czy Hampton Court (założony dla Karola II Stuarta), jak również ogród w Chatsworth, chociaż ten ostatni, został potem przekształcony na ogród angielski.
Pod koniec XVII w. pastor John Laurence opublikował serię kazań (The Clery-Man's Recreation - Wytchnienie duchownego), w których namawiał do budowania ogrodów, jako miejsca, które sprzyja kontemplacjom, medytacjom, wyciszeniu umysłu i efektywniejszym przemyśleniom. Dziełko Laurence'a zyskało wielki rozgłoś i popularność i zainspirowało posiadaczy do budowy lub przebudowy ogrodów. Z inicjatywy architektów projektujących ogrody przy rezydencjach, pojawiła się sprecyzowana myśl odrębnego stylu. Przyczyniła się do tego w niemałym stopniu działalność Williama Kenta, nazwanego później „ojcem ogrodnictwa pejzażowego”.
Kent był zapalonym miłośnikiem malarstwa pejzażowego. Podziwiał twórczość Nicholasa Pussina, Salvadora Rosy, Claude Lorrain'a, pełne dzikiej przyrody, wodospadów, skał, elementy architektury antycznej, świątynie. Zdaniem Kenta „w ogrodzie, chcąc zapewnić człowiekowi kontakt z naturą (...) należało przede wszystkim zrezygnować z barokowej symetrii i regularności i uwzględnić rolę światła i cienia. Perspektywy nie powinny tworzyć regularne aleje, lecz rozlewne płaszczyzny trawników, ozdobione kępami drzew i krzewów, specjalnie kształtowanych, lecz nie strzyżonych. Pożądane były skały, drzewa o rozdartych konarach lub wręcz uschnięte (shriveled trees), pomagające tworzyć nastrój melancholii i zadumania. Całość powinny uzupełniać odpowiednio dobrane rzeźby i kamienne wazy, obiekty architektoniczne jak świątynie, kameralne komonady i obeliski. Żaden z elementów ogrodu nie mógł jednak tworzyć dysonansu z naturą. Stopienie ogrodu z przyrodą miało być tak dokładne, że na swych obrzeżach powinien on niepostrzeżenie przechodzić w otaczające go środowisko”. (4)
Jednakże za pierwszego profesjonalnego mistrza ogrodnictwa, planowania krajobrazu, a przede wszystkim „ojca ogrodu angielskiego” uważa się ucznia Kenta - Lencelota „Capability” Browna. To właśnie on rozwinął idee klombu (clump), stworzył nowe proporcje dla krzewów, drzew, wprowadził nieregularność i asymetryczność, wijące się strumienie, sztuczne akweny z romantycznymi zatoczkami. Brown uważał, że aby ogród miał idealny charakter, musi być idealnie wkomponowany w krajobraz. Udało mu się to do tego stopnia, że jak piszą historycy sztuki „tak kompletnie wpasował ogród w krajobraz, że było trudno go rozeznać w ogóle jako ogród”. (5)
Pełna realizacja dużego ogrodu o powierzchni 100 ha (jak to miało miejsce w przypadku ogrodu w Stowe), mogła trwać nawet 100 lat. Konary i gałęzie (tree-lopping) kształtowało się poprzez regularne przycinanie i pielęgnację powoli rosnących drzew. Taka pielęgnacja mogła trwać nawet kilkadziesiąt lat, zanim uzyskało się właściwy efekt. Wieloletniej pielęgnacji wymagał również trawnik. Wysokiej klasy trawnik tworzony poprzez nanoszenie warstw morskiego piasku, glin i kamyków.
Ciekawostką jest, że harmonię w przejściach gdzie kończył się ogród, a zaczynał krajobraz naturalny nie uzyskiwano poprzez dostosowywanie ogrodu do krajobrazu, a właśnie krajobrazu do ogrodu. Przebudowywano mosty, tworzono polany (glades), zagajniki (coppices), zarośla (bosks, boscages), czasem nawet likwidowano lub tworzono wzgórza, czy pagórki.
Ogród angielski zachwycał swoją naturalnością nie tylko rodzimych miłośników natury, ale również cudzoziemców. Styl angielskiego ogrodu przeniesiono na grunta niemieckie (przez Alberta Thaer'a), amerykańskie (rozpropagował go Washington Irving w dziele „Rual Life in England” (Wiejskie życie w Anglii). Angielski styl w ogrodach do polski przywiózł już Julian Ursyn Niemcewicz, ale rozpopularyzowała księżna Izabela Czartoryska, zachwycona ich charakterem i naturalnością. Na ten temat napisała wydaną w 1805 r. rozprawę „Myśli różne o sposobie zakładania ogrodów”.
Ogród pejzażowy miał wielki wpływ na kształtowanie się idei ogrodnictwa jako sztuki artystycznej, a w XIX w. - wieku postępującej industrializacji - stał się szczególnie popularny, stał się niejako świeżym oddechem natury wśród dymów fabryk i miast.

PRZYPISY:
(1) - http://www.appendix.ifil.uz.zgora.pl/2-piotr-stein.html#_ftn33
(2) - Etymologia kojarzy angielską nazwę świerku - Spruce (wym. sprus) z nazwą Prus. Anegdota mówi, że jeden z polskich kupców, który kiepsko mówił po angielsku, spytany skąd przybywa, odpowiedział „Z Prus”. Celnik uznał, że taką nazwę nosi drewno i zapisał w fonetyce angielskiej.
(3) - http://www.muzeumkielce.net/wystawy/stale/ogrod/ogrod.html
(4) - Wojciech Lipoński Dzieje kultury brytyjskiej; Warszawa 2004, s. 420
(5) - Ch. Thacker „The History of Gardens, Berkeley-Los Angeles 1992, s. 210 [w:] Wojciech Lipoński Dzieje kultury brytyjskiej; Warszawa 2004 s. 421.

AineNiRigani, 2005-08-18 20:39:19


Komentarze:

www.JaneAusten.pl © Ogród Jane Austen, 2004-2018

Template Licence