Ogród Jane Austen

Miłość wymaga poświęceń

Dla wszystkich tych, którzy mają wrażenie, iż miłość przychodzi i odchodzi, jak zrywane z kalendarza kartki, iż w sumie nie warta jest wysiłku i naszych starań i nie warto zabiegać o uczucia, dla nich, a także dla wszystkich innych pojawia się opowieść, która diametralnie powinna zmienić ten tok myślowy.Adaptacja książki Jane Austen, przynajmniej mnie zobligowała do poznania jej w pierwowzorze, gdyż film ten zaczarował mnie i przez długi czas nie wiedziałem, co o nim powiedzieć.

Nadal nie wiem, jakich użyć słów, jak w odpowiednie słowa ubrać myśli moje, aby oddać wszystko to, czego byłem świadkiem w filmie o wyjątkowym kolorycie uczuciowym, duchowym, intelektualnym. Takim wreszcie, do którego raz jeszcze przynajmniej wrócę, aby delektować się tym nad wyraz pięknym, lekkim, wyszukanym w słowie i gestach, obrazie.

Z całą pewnością nie trzeba wiele, aby prawdziwie kochać, choć czasem miłość potrzebuje wysiłku, zabiegania o nią, czasem na jej drodze stanie duma, chłód, różnica poglądów, stanów majątkowych. Czasem trzeba przejść góry, przepłynąć morza, aby zmęczonym, wyczerpanym schronić się w ramionach ukochanej osoby.

Określony konwenans zachowania sprawiał, iż w określonym miejscu i czasie trudno było mówić wprost, o miłości, uczuciach, o wszystkim tym, co wypełniało duszę. Dodatkowo wpływał na to angielski chłód emocjonalny, wyniosłość i znów ta duma. Jednak świat nakreślony ręką Jane Austen pobudza do myślenia, wzrusza i bawi, uczy i wychowuje. Zderzenie dwóch, jakże odmiennych osobowości, które na dobrą sprawę są sobie bardzo obce - wytworny, dumny, jak paw, pan Darcy i skromna, inteligentna, piękna, delikatna panna z dobrego, wszak ubogiego domu, Elizabeth Bennet.

Rozdawałem już nominacje do Oscarów, jedna lub dwie się już pojawiły. Kolejna bez wątpienia powinna powędrować w stronę Keiry Knightley. Na jej osobie, na postaci, którą zagrała w bardzo przekonujący, dobry i ciekawy sposób, w dużej mierze opiera się ta opowieść. Wśród kilku ostatnich ról, właśnie ta, rola Elizabeth Bennet, zasługuje na duże wyróżnienie, na uznanie, na podziw i oklaski. Nie wiem, jak pokazała ją Jane na kartach swej powieści i choć tego nie wiem, sądzę, iż nie powstydziłaby się tak wyjątkowej interpretacji.

Jest taka scena, jedna, jedyna, gdy Elizabeth, smutna, zamyślona kręci się na huśtawce wokół własnej osi. Jedna, prosta scena, nie tylko w ciekawy sposób pokazuje przemijanie czasu, ale odkrywa targającą dziewczyną burzę emocji, burzę uczuć, których nie potrafi dusić w sobie, bez względu na to, co pomyśli sobie o niej pan Darcy.

Cokolwiek powiem, powiem za mało, cokolwiek dodam, wciąż zostanie jakaś niedopowiedziana myśl. Prostota i piękno, wzniosłość i obszerność uczuć, wszystko to, czego coraz mniej w nas. Czy to dlatego, że brakuje czasu na miłość, czy zabieganie o nią jest już nie modne, czy jesteśmy zbyt leniwi i ociężali? Coraz mniej w nas romantyzmu, radości wewnętrznej, pewne gesty odchodzą w zapomnienie, a przecież tak być nie powinno.

Warto z uwagę przyjrzeć się tej historii, która każdego z nas może nauczyć jeszcze wielu nowych zagadnień, o których być może nie zdawaliśmy sobie wcześniej sprawy. Być może wszystko to już wiemy, być może tak właśnie jest, lecz choć wiemy, dawno o tym nie pamiętamy, a szkoda. Miłość nie pielęgnowana, miłość nie zadbana, traci swój blask, umyka radość obcowania z nią. Bez tego wciąż pozostanie w nas jedynie duma i uprzedzenie, wzniosłość i sztywność, ślepe zapatrzenie w konwenanse, które będziemy bali się złamać.
W rolach drugiego planu pojawiły się dwie ikony światowego kina - Judi Dench i Donald Sutherland. W dwóch niby skromnych, ale jakże bogatych aktorsko, rolach.

autor: Artur G. Kamiński

źródło: http://film.wp.pl/p/id,25134,r,57444,film_recenzja.html

Gitka, 2006-01-13 12:29:48

www.JaneAusten.pl © Ogród Jane Austen, 2004-2018

Template Licence