Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#26 2008-06-13 11:55:19

ederos
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

Myślę, że więcej trzeba działać niż pisać smile


Nieprawdą jest, że istotne w życiu jest oddychanie, wręcz przeciwnie - najważniejsze są chwile zapierające dech w piersi.

Offline

 

#27 2008-06-13 12:28:01

elbereth
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

O, kolega widzę typ działacza... W takim razie zapraszamy do współpracy w przebudowie strony (link) i udziału w forumowym spływie kajakowym (link) smile

Ostatnio edytowany przez elbereth (2008-06-13 12:28:53)


Żona: Dlaczego zostawiłeś mnie samą? Widać kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
Mąż: Ależ skąd! Gdybyście oboje tonęli w rzece, ratowałbym Ciebie!
Żona: Naprawdę?
Mąż: Oczywiście! Jesteś dwa razy lżejsza! big_smile

Offline

 

#28 2008-06-13 13:20:50

Mike Moriarty
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

Myślę, że więcej trzeba działać niż pisać

OMG. Slogan pierwsza klasa, ale co on tak naprawde znaczy? Explain.

BTW, pisanie to tez dzialanie. Kto ma wieksze powodzenie od poetow? O.o

Ostatnio edytowany przez Mike Moriarty (2008-06-13 13:58:50)

Offline

 

#29 2008-06-13 21:55:47

karotka
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

Mike Moriarty napisał:

... moze sie mylilem.

Myliłeś się


Ciekawi mnie, o jakich probach mowa. ;-) Mozna prosic o przyblizenie?

prośbach, nie próbach(dalej przekręcasz), związanych z codziennością we dwoje, na temat przyzwyczajeń i nawyków domowych ale i o poświęcenich i kompromisach

"no i nie zgodzę sie, ze wybieramy sposród najmniej wiernych"

A ja bym sie jednak nad tym zastanowil. Bodajze czy to nie Aine swego czasu powiedziala, ze co innego wybieranie meza, a co innego wybieranie ojca dziecka. Maz ma byc wierny, opiekunczy i troskliwy. Ojciec dziecka ma dostarczyc materialu genetycznego klasy A+. Dwa rozne, zupelnie odmienne kryteria. :-)

nie rozumiem Ciebie, nawet nie jestem w stanie; mąż-ojciec-kochanek-partner-druga połówka to dla mnie jedna i ta sama osoba, jak można tak to rozdzielać, cóż złego jest w przekazaniu dziecku wiernności, opiekuńczości i troskliwości ojca-czyż to nie materiał genetyczny pierwszej jakości?

"czy logicznie myśląca kobieta wpędzi się w związek ze zdradzającym?"

Alez oczywiscie! Co ma logika wspolnego ze zwiazkami? Przynajmniej w pierwszych czterech dekadach zycia? ;-) Mysle, ze kazdy z nas na poczekaniu poda ze trzy przyklady znacznie mniej logicznych zwiazkow, jakie osobiscie zna.

w miłości może być niedużo logiki, ale potem kiedy kobieta zostaje postawiona wobec zdarzeń które nie są jej najmilsze zaczyna trzeźwiej patrzeć na mężczyznę i życie, byle to się stało jak najwcześniej i byle z konsekwencjami

"juz lepiej siedzieć samemu a nie martwić sie czy facet co juz 5 razy zdradził zrobi to szósty raz. I tyle"

A ja uwazam, i chyba caly swiat ze mna, ze zauroczona kobieta zalozy raczej, ze facet akurat dla niej sie zmieni. No wiesz, cos jak to, ze dla wszystkich jest agresywny, a dla niej akurat bedzie delikatny. :-)

najczęsciej tak zakłada, że teraz to on na pewno będzie inny ale tak jak już napisałam ktoś kto zdradził raz wcześniej inną kobietę nie ma co się łudzić że akurat następnej nie zdradzi, to że kiedyś pił a teraz przy mnie nie pije też nie znaczy, że nie wróci do nałogu-związek to nie zabawa i najlepiej kiedy rozum nie śpi

To są moje dywagacje i już :)

Offline

 

#30 2008-06-16 10:23:42

Loana
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

Dione napisał:

I żeby nie było, że tylko kobiety są takie, to dodam, że u większości mężczyzn też da się wypatrzeć jakie cechy kobiet są preferowane. Np. filigranowa sylwetka, delikatne rysy, a jeśli chodzi o charakter - delikatne, potrzebujące opieki (choć nie tak do końca, czyli odrobinę spryciary).

Hmm, wiesz co? Szok, ale jak sie patrze po ludziach, to masz racje - wiekszosc menow lubi wlasnie takie kobiety. Czyli niestety kobiety moga tracic na tym, ze staja sie coraz bardziej samodzielne, bo malo jest prawdziwych mezczyzn, ktorzy docenia akurat ta ceche u wlasnej wybranki. Ale z drugiej strony moze to i dobrze, ze pomimo wszystko znajduja sie tacy panowie, przynajmniej wiadomo, ze to sa prawdziwe oświecone osobniki, ktore imponuja kobiecie troche innymi cechami niz tylko zarabianie kasy i utrzymywanie domu smile. Jest swiatelko nadziei! tongue

Mike napisał:

A ja bym sie jednak nad tym zastanowil. Bodajze czy to nie Aine swego czasu powiedziala, ze co innego wybieranie meza, a co innego wybieranie ojca dziecka. Maz ma byc wierny, opiekunczy i troskliwy. Ojciec dziecka ma dostarczyc materialu genetycznego klasy A+. Dwa rozne, zupelnie odmienne kryteria. :-)

Hehe, czyli traktujemy mezczyzne przedmiotowo? Zabawne podejscie jak dla mnie, ale okej, moze jakies babki takie maja. W koncu mowi sie, ze co ktorys tam facet nie wychowuje swojego genetycznego potomka smile.
Nie wiem, na ile badania tutaj sie wypowiadaja na ten temat, ale jakos tez zwykle mialam podejscie podobne do karotki - jeden facet do wszystkiego (tj. maz, kochanek, ojciec dziecka, przyjaciel). Czyli nie widze potrzeby szukania meza do utrzymywania dziecka, a osobno "dobrego materialu genetycznego" do splodzenia tego dziecka smile. Ale kto wie, moze czasy mamy takie, ze podejscie kobiet sie zmienia? Znacie jakies wyniki badan?

Mike napisał:

Nie wiem jakie sa szanse trafienia na faceta, nad ktorym by nie trzeba bylo pracowac

Hmmm, nie pamietam, kto mi to powiedzial, ale zgadzam sie z tym zdaniem na 100% - "chcesz zmienic swiat - zacznij od siebie". Wg mnie nie da sie zmienic drugiego czlowieka. On sam musi to zrobic. Wiec IMHO nie ma czegos takiego jak "facet, nad ktorym trzeba popracowac' - jest "zwiazek, nad ktorym trzeba popracowac" smile. A szanse trafienia na faceta, ktory chce popracowac nad zwiazkiem sa pewnie o wiele wieksze niz podal Mike w przykladzie z kotem smile.


Jakieś pytanko do mnie? loana@go2.pl
http://joanna-loana.deviantart.com/

Offline

 

#31 2008-06-16 12:56:13

Mike Moriarty
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

[O filigranowych kobietach] Hmm, wiesz co? Szok, ale jak sie patrze po ludziach, to masz racje - wiekszosc menow lubi wlasnie takie kobiety.

True. :-) I mowcie co chcecie, mit o tym, ze kiedys masowo preferowano rubensowskie ksztalty, uwazam wlasnie za mit. Ale badzmy uczciwi i w druga strone - o facetow o wygladzie Gosiewskiego kobiety tez sie raczej nie zabijaja.

Z tym, ze wyglad wygladem, ale sa sytuacje, kiedy wyglad, choc nadal wazny, zepchniety jest na drugi plan, na przyklad przez absolutnie rewelacyjny charakter, intelekt albo majatek. ;-)

"Czyli niestety kobiety moga tracic na tym, ze staja sie coraz bardziej samodzielne, bo malo jest prawdziwych mezczyzn, ktorzy docenia akurat ta ceche u wlasnej wybranki"

Zaprotestowalbym. Czemu laczysz fakt rosnacej emancypacji kobiet z faktem, ze faceci, generalizujac, lubia delikatne ksztalty?

Chyba, ze mowisz o kobietach, ktore sa, jak pisze Dione, z charakteru "delikatne, potrzebujące opieki". Wtedy tez bym protestowal. Takie wcale nie sa widocznie bardziej popularne.

Hehe, czyli traktujemy mezczyzne przedmiotowo? Zabawne podejscie jak dla mnie, ale okej, moze jakies babki takie maja.

Jakies babki? :-) Jakies? Mi sie wydaje, ze wszystkie lub niemal wszystkie, tylko nie kazda sie do tego przyzna i nie kazda sobie to uswiadamia. :-) Poza tym kultura i moralnosc od kilku tysiacleci tlumi pewne wrodzone nam, "zwierzece" instynkty. Tak wiec kobieca swiadomosc sobie, a podswiadomosc sobie.

Ale kto wie, moze czasy mamy takie, ze podejscie kobiet sie zmienia? Znacie jakies wyniki badan?

Tak, byly takie badania. Grupie kobiet pokazywano mezczyzn, i mialy wskazac swoje preferencje. Wyniki wskazaly, ze te same kobiety w fazie, nazwijmy to, plodnej (nie znam fachowych terminow, sorry :-) ), wyraznie preferowaly mezczyzn w typie alfa-samcow, a w fazie nie-plodnej i juz bedac w ciazy preferowaly mezczyzn o wygladzie sympatycznym i opiekunczym. Wyniki interpretowano wlasnie w opisany przeze mnie wczesniej sposob - ze jesli idzie o dzialanie instynktowne, te same kobiety szukaja innych mezczyzn na ojcow swych dzieci (jednostki fizycznie najlepsze i najdorodniejsze), a innych na stalych partnerow majacych zapewnic utrzymanie im i juz posiadanym dzieciom (jednostki opiekuncze, ale ze wzgledu na swoja nizsza atrakcyjnosc genetyczna mniej narazone na zaborcze dzialania ze strony innych kobiet, a przez to wierniejsze).

Co ja tez uwazam za - w sensie ewolucyjnym - logiczne. :-)

Ale kto wie, moze czasy mamy takie, ze podejscie kobiet sie zmienia? Znacie jakies wyniki badan?

No wlasnie nie, to idzie w odwrotna strone. Natura i instynkt biologiczny pchaja Was w te strone, a coraz grubsza warstwa kultury i cywilizacji pcha w odwrotna. Tak wiec zmiana idzie nie w ta strone, o ktorej piszesz, ale w odwrotna.

nie pamietam, kto mi to powiedzial, ale zgadzam sie z tym zdaniem na 100% - "chcesz zmienic swiat - zacznij od siebie".

Konia z rzedem kobiecie, ktora to stosuje od poczatku do konca i dobrowolnie w swoim zwiazku. :-) Konia z rzedem, a potem kurs u psychologa, bo to IMO zle podejscie. To jest klasyczne chomiczkowanie. Serwilizm i ponizenie.

"Wg mnie nie da sie zmienic drugiego czlowieka. On sam musi to zrobic."

Nie zgadzam sie z takim pasywnym podejsciem. Dzialania musza byc laczone, zgoda, ale jednak aktywne. Siedzac na skale i patrzac sie w morze nic nie spowodujesz.

Wiec IMHO nie ma czegos takiego jak "facet, nad ktorym trzeba popracowac' - jest "zwiazek, nad ktorym trzeba popracowac"

Semantyka i tyle.

Ostatnio edytowany przez Mike Moriarty (2008-06-16 12:59:30)

Offline

 

#32 2008-06-16 13:54:43

Loana
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

Mike Moriarty napisał:

[O filigranowych kobietach] (...) Zaprotestowalbym. Czemu laczysz fakt rosnacej emancypacji kobiet z faktem, ze faceci, generalizujac, lubia delikatne ksztalty? Chyba, ze mowisz o kobietach, ktore sa, jak pisze Dione, z charakteru "delikatne, potrzebujące opieki". Wtedy tez bym protestowal. Takie wcale nie sa widocznie bardziej popularne.

Ciachnęłam, żeby nie zajmować miejsca.
Ciekawe, czy reszta też mnie tak źle zrozumie jak Mike. Który oczywiście przeczytał z wypowiedzi Dione "filigranowe" i wybrał akurat to, żeby mnie skomentować smile. Piszę o kobietach, które mają te cechy: "filigranowa sylwetka, delikatne rysy, a jeśli chodzi o charakter - delikatne, potrzebujące opieki (choć nie tak do końca, czyli odrobinę spryciary)". Czyli NIE TYLKO filigranowa sylwetka, ale jeszcze odpowiedni charakter. Moje zdanie, że takie kobiety są wybierane przez mężczyzn opiera sie na tym, że znam full dziewczyn, które nie spełniają tych cech, a są same, natomiast nie znam dziewczyn, które spełniają te warunki, a też są same.
I zdanie "czemu łączysz fakt rosnącej emancypacji..." szalenie mnie rozbawiło, przeczytałam swoja wypowiedz kilka razy, ale tak "logicznego" wniosku w zyciu bym z niej nie wyjela tongue. Dobre, naprawde dobre - to moze nowy spisek na tej podstawie? Emancypacja kobiet zostala rozpoczeta przez "helgi", ktore nie mogly sobie znalezc faceta, wiec postanowily byc samodzielne i wywalczyc swoje prawa ;P.

Mike Moriarty napisał:

Jakies babki? :-) Jakies? Mi sie wydaje, ze wszystkie lub niemal wszystkie, tylko nie kazda sie do tego przyzna i nie kazda sobie to uswiadamia. :-) (...)Tak wiec kobieca swiadomosc sobie, a podswiadomosc sobie.

To dobrze Mike, ze wierzysz w kobiety smile.

Mike Moriarty napisał:

Tak, byly takie badania. Grupie kobiet pokazywano mezczyzn, i mialy wskazac swoje preferencje. (...) Wyniki interpretowano wlasnie w opisany przeze mnie wczesniej sposob - ze jesli idzie o dzialanie instynktowne, te same kobiety szukaja innych mezczyzn na ojcow swych dzieci (...), a innych na stalych partnerow majacych zapewnic utrzymanie im i juz posiadanym dzieciom (...).

Mysle, ze nie do konca zgadzam sie z interpretacja smile. Po pierwsze, kobiety nie mialy wybrac swojego partnera, a PREFEROWANEGO mezczyzne. Wiec wybor nie byl poparty zadnymi konsekwencjami - one tylko wybieraly, ktory im bardziej sie podoba w danej chwili, a nie tego, z ktorym chca zyc przez nastepnych kilka lat. A po drugie nie wierze, ze w normalnym zyciu instynkt zwiazany z cyklem owulacyjnym bral AZ TAK wazny udzial w wyborze. Z prostego powodu, ze zwykle dziewczyny nie wybieraja sobie partnera na cale zycie w ciagu kilku dni, a cykl owulacyjny zmienia sie przez caly miesiac, wiec malo maja szans ogladac ewentualnego partnera tylko i wylacznie w czasie najwiekszej plodnosci.

Mike Moriarty napisał:

Konia z rzedem, a potem kurs u psychologa, bo to IMO zle podejscie. To jest klasyczne chomiczkowanie. Serwilizm i ponizenie.

Czemu wg Ciebie jest to zle podejscie? Nie rozumiem wytlumaczenia. Co to jest klasyczne chomiczkowanie tutaj? (wg SJP "chomikować - pot. chować coś na zapas, często niepotrzebnie ") Albo jak takie podejscie do zycia wykazuje cechy serwilizmu (serwilizm - bezkrytyczne podporządkowanie się jakiejś władzy) albo poniżenia? Calkowicie nie rozumiem O_O

Mike Moriarty napisał:

Nie zgadzam sie z takim pasywnym podejsciem. Dzialania musza byc laczone, zgoda, ale jednak aktywne. Siedzac na skale i patrzac sie w morze nic nie spowodujesz.

Mozesz sie nie zgodzic, ale wg mnie wszystko co w czlowieku sie zmienia to jest jego wola (oprocz operacji, bo wtedy lekarz cos zmienia fizycznie tongue), jego checi i jego dzialanie. A ze ktos z zewnatrz pokazuje mu, jak mozna sie zmienic, ze warto sie zmienic, itd. to juz jest inna dzialka. Nigdy nie preferowalam pasywnosci, ale tez zmuszanie kogos do czegos, co sam nie chce zwykle nie dziala dlugofalowo.

Mike Moriarty napisał:

Wiec IMHO nie ma czegos takiego jak "facet, nad ktorym trzeba popracowac' - jest "zwiazek, nad ktorym trzeba popracowac"Semantyka i tyle.

Semantyka? Nie rozumiem co masz na mysli (zebys sie nie czepial, ze jestem jelop nie rozumiejacy prostych slow, az sprawdzilam w slowniku znowu, co to znaczy: "semantyka - semazjologia; 1. nauka o znaczeniu wyrazów badająca, czy budowa wyrazu określa jego znaczenie; 2. dział semiotyki badający związki między wyrażeniami językowymi a przedmiotami, do których się odnoszą" - dalej nie wiem, czemu te dwa zdania to wg Ciebie semantyka i co to ma znaczyc).

Ostatnio edytowany przez Loana (2008-06-16 13:56:52)


Jakieś pytanko do mnie? loana@go2.pl
http://joanna-loana.deviantart.com/

Offline

 

#33 2008-06-16 14:29:11

fanturia
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

Loana napisał:

Mike Moriarty napisał:

Wiec IMHO nie ma czegos takiego jak "facet, nad ktorym trzeba popracowac' - jest "zwiazek, nad ktorym trzeba popracowac"Semantyka i tyle.

Semantyka? Nie rozumiem co masz na mysli (zebys sie nie czepial, ze jestem jelop nie rozumiejacy prostych slow, az sprawdzilam w slowniku znowu, co to znaczy: "semantyka - semazjologia; 1. nauka o znaczeniu wyrazów badająca, czy budowa wyrazu określa jego znaczenie; 2. dział semiotyki badający związki między wyrażeniami językowymi a przedmiotami, do których się odnoszą" - dalej nie wiem, czemu te dwa zdania to wg Ciebie semantyka i co to ma znaczyc).

Hihi big_smile Też mnie to zastanawia big_smile

Offline

 

#34 2008-06-16 15:19:16

Mike Moriarty
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

Chill out, JLo. Nie kazde moje slowo to komentarz do slowa Twojego. Pisalem mnostwo dygresji i rozszerzalem temat o nowe watki, nie zwiazane z Twoim postem. Przeciez moge, nie?

Piszesz o kobietach, ktore spelniaja dwa warunki lacznie: sa i drobne, i ulegle. OK, ale czemu ograniczac sie w debacie do waskiej grupy, skoro mozna omowic to szerzej? Ja tam sie nie ograniczam, pisze szerzej. Bo analizujac bardzo mala grupe, mozemy udowodnic kazda, dowolnie wybrana teze. A ja chce spojrzec globalnie. I wyciagnac powazne wnioski. :-)

Moje zdanie, że takie kobiety są wybierane przez mężczyzn opiera sie na tym, że znam full dziewczyn, które nie spełniają tych cech, a są same, natomiast nie znam dziewczyn, które spełniają te warunki, a też są same.

Zgoda. Ale czego to *tak naprawde* dowodzi, ze osobiscie znasz lub nie znasz?

Ale OK. Nie neguje. Oczywiscie, ze sa dziewczyny, do ktorych faceci lgna. I masz racje, dobrym przykladem bylyby tu dziewczyny szuple i jednoczesnie posluszne.

"zdanie "czemu łączysz fakt rosnącej emancypacji..." szalenie mnie rozbawiło"

Hi hi... :-) No to posmiejmy sie chwile razem. A potem sie zastanowmy...

Napisalas, ze faceci lubia dziewczyny szczuple i posluszne. Napisalas? Napisalas. Cytaty:
- "Piszę o kobietach, które mają te cechy: "filigranowa sylwetka, delikatne rysy, a jeśli chodzi o charakter - delikatne, potrzebujące opieki"
- "Czyli NIE TYLKO filigranowa sylwetka, ale jeszcze odpowiedni charakter"

A potem piszesz:
"Czyli niestety kobiety moga tracic na tym, ze staja sie coraz bardziej samodzielne, bo malo jest prawdziwych mezczyzn, ktorzy docenia akurat ta ceche u wlasnej wybranki"

CZYLI laczysz fakt, ze, wg Ciebie, faceci lubia dziewczyny szczuple i posluszne, z faktem ich rzekomo mniejszej atrakcyjnosci poprzez narastajaca emancypacje, bo nie sa wtedy posluszne. Emancypacja a preferencje facetow. Voila.

To TY polaczylac te dwie cechy (charakter i wyglad) w kontekcie atrakcyjnosci dla facetow, nie ja. Sama o tym piszesz powyzej, z oburzeniem zwracajac uwage, ze traktujesz te cechy lacznie, a ja, wg Ciebie nieslusznie, kazda z osobna.

"To dobrze Mike, ze wierzysz w kobiety"

Co nie? :-)

"Mysle, ze nie do konca zgadzam sie z interpretacja . Po pierwsze, kobiety nie mialy wybrac swojego partnera, a PREFEROWANEGO mezczyzne."

...? Nie kumam. Mialy wskazac typ faceta, jaki je najbardziej pociaga. Preferencje zmienialy sie w zaleznosci ich stanu biologicznego.

[dalej o eksperymencie]
"Wiec wybor nie byl poparty zadnymi konsekwencjami"

I dlatego byl wiarygodny. Bo chodzilo o badanie instynktownych, impulsywnych, podswiadomych zyczen, a nie indywidualnej asertywnosci spolecznej / kompleksow ("wybiore gorszego, bo lepszy mnie nie zechce") / kultury i presji spolecznej ("nie wypada wskazac miesniaka, bo sasiadki beda sie smiac, wiec wskaze poete, choc wole miesniaka"). Twoja krytyka eksperymentu w ogole nie trafia w temat.

"A po drugie nie wierze, ze w normalnym zyciu instynkt zwiazany z cyklem owulacyjnym bral AZ TAK wazny udzial w wyborze"

To Twoja opinia, ktora szanuje. :-)

"Czemu wg Ciebie jest to zle podejscie?"

Bo nie lubie chomiczkowania. :-)

"Co to jest klasyczne chomiczkowanie tutaj? (wg SJP "chomikować - pot. chować coś na zapas, często niepotrzebnie ")"

Chomikowanie to nie chomiczkowanie. Cos jak pedofil i pediatra. Brzmi podobnie, ale nie to samo, ey? :-)

Chomiczkowanie oznacza bycie maskotka, bycie zawsze uleglym, chichym, poslusznym, zaleznym i nieasertywnym. Stad serwilizm. JLo, chyba masz dzis zly humor. Przeciez to neologizm, ktory uzywalismy, Ty i ja, tuziny razy.

"Mozesz sie nie zgodzic, ale wg mnie wszystko co w czlowieku sie zmienia to jest jego wola"

No wlasnie chyba sie nie zgadzam... Vide przyklad z filmu "Skazani na Shawshank", gdzie wiezniowie, zamknieci na dlugie dekady, zmieniali sie radykalnie, choc nie dobrowolnie.

"A ze ktos z zewnatrz pokazuje mu, jak mozna sie zmienic, ze warto sie zmienic, itd. to juz jest inna dzialka"

Zmienilas swoja teze! Wczesniej pisalas, ze zmiana innej osoby jest niemozliwa, i ze nalezy zmieniac siebie, nie innych. Cytat: "zgadzam sie z tym zdaniem na 100% - chcesz zmienic swiat - zacznij od siebie. Wg mnie nie da sie zmienic drugiego czlowieka."

A teraz piszesz, ze jednak wolno innych zmieniac, ze to jednak JEST mozliwe. O ile tylko odbywa sie to przez wplywanie i perswazje.

Ale jesli TO nie nazywa sie "zmieniac kogos", to nie wiem, jak sie nazywa.

Przyklad: Elizabeth wplynela na Darcy'ego, by stal sie mniej aspoleczny. Zaczal sie bardziej troszczyc o innych, stal sie mniej egocentryczny. Wg mojej definicji - Elizabeth zmienila Darcy'ego. Wg Twojej definicji, to Darcy sam sie zmienil.

Moim zdaniem - bez Elizabeth, Darcy byly nadal taki sam. Czyli jego zmiana zostala spowodowana przez wplyw Elizabeth. Nie wiem, jakich retorycznych wygibasow trzeba by uzyc, by nie nazwac tego "zmienianiem Darcy'ego przez Elizabeth". Ale OK, moze mam uboga wyobraznie...

"Nigdy nie preferowalam pasywnosci, ale tez zmuszanie kogos do czegos, co sam nie chce zwykle nie dziala dlugofalowo."

Mysle, ze miedzy jedna sciana (pasywnosc i obojetnosc), a druga (przymus), jest masa przestrzeni i innych mozliwych dzialan, ktore tez sa zmienianiem kogos.

"Semantyka? Nie rozumiem co masz na mysli"

Mam na mysli, ze przesadzasz z bawieniem sie w slowka. Vide debata o tym, czy wplywanie na kogos w celu trwalej zmiany jego charakteru jest jeszcze zmienianiem kogos, czy juz nie. Skupiamy sie na kwestiach formalnych, a nie ma merytorycznych.

Ostatnio edytowany przez Mike Moriarty (2008-06-16 15:26:48)

Offline

 

#35 2008-06-16 15:41:09

fanturia
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

Mike Moriarty napisał:

Przyklad: Elizabeth wplynela na Darcy'ego, by stal sie mniej aspoleczny. Zaczal sie bardziej troszczyc o innych, stal sie mniej egocentryczny. Wg mojej definicji - Elizabeth zmienila Darcy'ego. Wg Twojej definicji, to Darcy sam sie zmienil.

Moim zdaniem - bez Elizabeth, Darcy byly nadal taki sam. Czyli jego zmiana zostala spowodowana przez wplyw Elizabeth. Nie wiem, jakich retorycznych wygibasow trzeba by uzyc, by nie nazwac tego "zmienianiem Darcy'ego przez Elizabeth". Ale OK, moze mam uboga wyobraznie...

Darcy zmienił się, bo chciał. Nawet 50 Elżbietek niewiele by wskórało, gdyby nie chęć zmiany. Jego wola. Poza tym, największe zmiany w jego sposobie bycia dokonały się pod nieobecność Elizabeth.

Offline

 

#36 2008-06-16 15:49:17

Mike Moriarty
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

Gdyby chcial sie zmienic ot tak, sam z siebie, to by sie dawno zmienil. Ale sie nie zmienil sam z siebie. Prawda? No wiec wlasnie.

Zmienil sie dopiero pod wplywem Elizabeth. Dopiero pod wlywem Elizabeth zachcialo mu sie zmienic. Czyli to Elizabeth go zmienila - bo Darcy bez wplywu Elizabeth zmian nie chcial, a z wplywem Elizabeth juz owszem.

Mowic co innego, to jakby mowic, ze to nie Lee Oswald zastrzelil Kennedy'ego, tylko jego karabin. A raczej, ze Kennedy sam nadzial sie na kule i to jego wina.

Ostatnio edytowany przez Mike Moriarty (2008-06-16 15:59:51)

Offline

 

#37 2008-06-16 16:15:55

Loana
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

Mike Moriarty napisał:

CZYLI laczysz fakt, ze, wg Ciebie, faceci lubia dziewczyny szczuple i posluszne, z faktem ich rzekomo mniejszej atrakcyjnosci poprzez narastajaca emancypacje, bo nie sa wtedy posluszne. Emancypacja a preferencje facetow. To TY polaczylac te dwie cechy (charakter i wyglad) w kontekcie atrakcyjnosci dla facetow, nie ja.

Nie zrozumielismy sie smile. Mnie rozbawilo, ze laczysz emancypancje z WYGLADEM. Sama polaczylam nie z wygladem, a z poslusznoscia, wiec zachowaniem.

Mike Moriarty napisał:

"Wiec wybor nie byl poparty zadnymi konsekwencjami" I dlatego byl wiarygodny. Bo chodzilo o badanie instynktownych, impulsywnych, podswiadomych zyczen, a nie indywidualnej asertywnosci spolecznej / kompleksow (...)Twoja krytyka eksperymentu w ogole nie trafia w temat.

Oki, moze byc, z tym sie zgodze smile. Kobiety w wyborze instynktownym kieruja sie - hmmm, nazwijmy to hormonami smile. W koncu jestesmy kierowani przez nature. Jesli ten eksperyment mial pokazac, ze "hormony" (nie wiem, jak to nazwac) sa ciagle wazne u czlowieka, bo maja jakis wplyw na niego, to okej, prawie udowodnil to, bo pokazal, ze zwykle pierwszy wybor jest podyktowany instynktem.
Ale poniewaz wierze w inteligencje i rozum ludzi, to wierze rowniez w fakt wyboru partnera nie tylko z powodu dzialania "hormonow" czy tez "instynktu", ale przy wzieciu pod uwage wielu innych cech poza "dobry material genetyczny" czy tez "wiernosc z wygladu". Stad wyniklo moje zdziwienie jak uznales, ze podejscie kobiet do mezczyzn jest dalej przedmiotowe i podales te akurat badania smile. Chcialabym teraz zobaczyc dalsza czesc tych badan, ktore pokazalyby, jakich naprawde wyborow dokonaly te kobiety w prawdziwym zyciu, gdyby przyszlo do znalezienia sobie partnera na cale zycie, a nie na wyborze "kogo bys wybrala na podstawie wygladu" (jesli dobrze kojarze, to te panie nie mialy okazji poznac tych panow osobiscie glebiej) do celow badawczych.

Mike Moriarty napisał:

Chomiczkowanie oznacza bycie maskotka, bycie zawsze uleglym, chichym, poslusznym, zaleznym i nieasertywnym. Stad serwilizm.

No coz, skleroza nie boli, nie pamietam, zebys uzywal akurat tego slowa, a google wyrzucil tylko 4 linki z tym slowem, zadnego z tlumaczeniem wg tego, co Ty podales smile. Stad moja zmiana na chomikowanie. Ale chyba dalej nie rozumiem... "chcesz zmienic swiat - zacznij od siebie" - podalam takie podejscie do zycia. W ktorym miejscu jest to ten serwilizm i "chomiczkowanie" O_O

Mike Moriarty napisał:

Zmienilas swoja teze! Wczesniej pisalas, ze zmiana innej osoby jest niemozliwa, i ze nalezy zmieniac siebie, nie innych. Cytat: "zgadzam sie z tym zdaniem na 100% - chcesz zmienic swiat - zacznij od siebie. Wg mnie nie da sie zmienic drugiego czlowieka."A teraz piszesz, ze jednak wolno innych zmieniac, ze to jednak JEST mozliwe. O ile tylko odbywa sie to przez wplywanie i perswazje.

Nie napisalam, ze WOLNO. Napisalam, ze mozna komus pokazac inna strone, inne podejscie. POKAZAC! Nikt nie jest wszechwiedzacy i doskonaly, wiec nie wie wszystkiego, moze nie zauwazac roznych rzeczy, ktore moga mu przyniesc korzysc. Wiec mozna mu pokazac, ze np inne zachowanie taka korzysc mu przyniesie. Czy przyjmie ta rade czy nie to juz jego wola.
Ale okej, teze moge lekko zmodyfikowac - w ekstremalnych warunkach (np. wiezienie) sytuacja zewnetrzna jest tak mocna, ze ludzie sie zmieniaja nawet, jesli nie do konca tego chca. Ale to sa ektremalne przypadki, nikomu nie zycze, zeby sie w takich sytuacjach znalazl.
I zgadzam sie, ze mozna kogos zmieniac przez perswazje i namawianie, ale jak napisalam - nie zawsze to dziala dlugofalowo smile. Tzn IMHO jesli namowiles kogos do zmiany, ale ten ktos w srodku nie jest do czegos przekonany, to w koncu i tak to wyjdzie. Czyli tak naprawde ten ktos sie nie zmienil, tylko po prostu ugial pod silniejszym charakterem i zrobil to, co mu kazano smile.
Co do Darcego - Elizabeth zwrocila uwage Darcemu na to, ze jest aspoleczny. Pokazala mu, jakie to ma konsekwencje (odrzucila go kobieta, ktora pokochal). Tak, uwazam, ze Darcy sam sie zmienil. To inteligentny czlowiek, zastanowil sie nad swoim zachowaniem, zauwazyl korzysci i straty i stwierdzil, ze zeby miec szanse u Lizzy musi to zmienic. I zmienil smile.
Ale zgodze sie z Toba, ze w tej chwili jest to kwestia znaczenia slowa "zmienic sie", wiec tak naprawde nie mamy o czym dyskutowac smile.

Ostatnio edytowany przez Loana (2008-06-16 16:18:26)


Jakieś pytanko do mnie? loana@go2.pl
http://joanna-loana.deviantart.com/

Offline

 

#38 2008-06-16 16:44:56

fanturia
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

Mike Moriarty napisał:

Zmienil sie dopiero pod wplywem Elizabeth. Dopiero pod wlywem Elizabeth zachcialo mu sie zmienic. Czyli to Elizabeth go zmienila - bo Darcy bez wplywu Elizabeth zmian nie chcial, a z wplywem Elizabeth juz owszem.

Zgadza się, zmienił się pod wpływem tej znajomości. On się zmienił. Ona była dość daleko od niego, bez żadnego kontaktu, nie spodziewająca się widzieć go kiedykolwiek więcej w życiu.... Ona go zmieniła? Znajomość z nią? Czy po prostu zmienił się dla niej?

Offline

 

#39 2008-06-16 17:58:42

Mike Moriarty
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

JLo:

"Mnie rozbawilo, ze laczysz emancypancje z WYGLADEM. Sama polaczylam nie z wygladem, a z poslusznoscia, wiec zachowaniem."

OK, whatever. Moze tak, moze nie, ale szkoda klawiatury na takie trywia. :-)

"W koncu jestesmy kierowani przez nature"

Kierowane. To kobiety badano. No i prosze. Ciesze sie, ze Cie przekonalem. ;-)

"Chcialabym teraz zobaczyc dalsza czesc tych badan, ktore pokazalyby, jakich naprawde wyborow dokonaly te kobiety w prawdziwym zyciu"

OK, ale to juz nowy, osobny watek. Bo co innego badac preferowana marke samochodu, a co inego, jakim samochodem naprawde sie jezdzi. Ja wole range rovery, ale jezdze fiatem. Nasza debata nie tyczy tego, jakich facetow maja kobiety, ale jakich facetow wola. Preferencje, nie stan faktyczny.

nie pamietam, zebys uzywal akurat tego slowa

O, kamaaaan. Jedno slowo: nasz znajomy z Pozania i jego dziewczyna. :-)

"Nie napisalam, ze WOLNO. Napisalam, ze mozna komus pokazac inna strone, inne podejscie"

Aha. Nie wolno. Ale mozna.

Napisalas: "A ze ktos z zewnatrz pokazuje mu, jak mozna sie zmienic, ze warto sie zmienic, itd. to juz jest inna dzialka." Przeciez to jest wywieranie wplywu na osobe, by sklonic go do okreslonego zachowania. Jesli wywierasz wplyw na zmiane, to znaczy, ze jestes tej zmiany przyczyna, lub jedna z przyczyn. No przeciez badzmy rzetelni.

Ale nie zrozum mnie zle, ja nie krytykuje wywierania wplywu. Ja krytykuje to, ze Ty nie nazywasz wywierania wplywu wywieraniem wplywu, ale "pokazaniem", "rada" i innymi eufemizmami, ktore maja ukryc fakt, ze jest to... wywieranie wplywu.

Ale okej, teze moge lekko zmodyfikowac - w ekstremalnych warunkach (np. wiezienie) sytuacja zewnetrzna jest tak mocna, ze ludzie sie zmieniaja nawet, jesli nie do konca tego chca. Ale to sa ektremalne przypadki, nikomu nie zycze, zeby sie w takich sytuacjach znalazl.

A ja ide dalej - bo mysle, ze ludzi zmienia nie tylko wiezienie, ale kazde silne lub dlugotrwale przezycie, takie np. jak praca czy jak zycie w rodzinie. Dajmy na to, jesli ktos w pracy przez 20 lat musi miec wzorowy porzadek na biurku - to i potem bedzie go mial. Bo praca go zmienila. Czyli zmiane wywolal wplyw z zewnatrz, a nie z wewnatrz.

"I zgadzam sie, ze mozna kogos zmieniac przez perswazje i namawianie, ale jak napisalam - nie zawsze to dziala dlugofalowo"

Nie. Wczesniej napisalas, ze to nie dziala w ogole. A teraz piszesz, ze dziala. Tyle, ze nie zawsze dlugofalowo. To jest pewna zmiana w pogladach, ey? :-)

Czyli tak naprawde ten ktos sie nie zmienil, tylko po prostu ugial pod silniejszym charakterem i zrobil to, co mu kazano

Czyli sie zmienil.

Tak, uwazam, ze Darcy sam sie zmienil

To czemu zmienil sie sam dopiero wtedy, gdy Liz zaczela wywierac na niego wplyw? Bo moze dlatego... ze bez wplywu Liz by sie nie zmienil? Czyli wplyw Liz byl warunkiem koniecznym zmiany?

Ale w takim razie jak nazwac cos, co jest warunkiem koniecznym zmiany inaczej, niz przyczyna zmiany? Jesli bez glodu nie byloby rewolucji, to glod jest przyczyna rewolucji. Prawda?

Fanturia

Argh. No pewnie, ze to on sie zmienil - ale nie on sam siebie. On ulegl zmianie. A powodem zmiany byly dzialania, zaniechania i wplywy Liz, a nie jego wewnetrzne dazenie do zmiany.

Darcy zostal zmieniony. Przez Liz. Potega uczucia do kobiety, ey? :-)

Ostatnio edytowany przez Mike Moriarty (2008-06-16 18:23:57)

Offline

 

#40 2008-06-16 21:31:02

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

Hmmm, a ja Was bardzo uwaznie czytam i wrzucam kolejny kijek do mrowiska:
"Pater semper incertus", czyli ojciec zawsze niepewny - mawiali mieszkańcy starożytnego Rzymu. A bliższe nam ludowe przysłowie głosi, że "tylko kobieta nie może być rogaczem". Na świecie aż roi się od ojców, wychowujących nie swoje dzieci...


Rzymską maksymę wziął sobie do serca nawet William Szekspir, wszystkie swoje strachy lokując w sycylijskim królu Leontesie, bohaterze "Opowieści zimowej". Pisarz, kreśląc sylwetkę władcy, obdarzył go dwiema nieciekawymi cechami - chorobliwą zazdrością o żonę i wypieraniem się ojcostwa, co zapewniło królowi doczesne miejsce nie tylko w klasycznej literaturze, ale również w podręcznikach psychiatrii. "Cierpiący na syndrom Leontesa" - tak bowiem mówi się o mężczyznach, którzy nie dowierzają, że są ojcami swoich dzieci.

Naturalna zdrada

Maniacy, dewianci? Niekoniecznie, zwłaszcza, jeśli ich lęki nie przeradzają się w agresję. Badania naukowe przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych dowiodły, że co 10. dziecko jest "kukułczym jajem". A bywają miejsca i regiony, na przykład w Wielkiej Brytanii, gdzie aż co trzeciego potomka poczęto w nieprawym łożu, o czym formalny tatuś nie ma zielonego pojęcia!

Dla psychologów ewolucyjnych takie dane to nie pierwszyzna. Od dawna bowiem przekonują, że i w kobiece strategie seksualne wpisana jest zdrada. Wiedziona instynktami kobieta po prostu poluje na partnera, który przekaże jej lepszy materiał genetyczny. A gdy go już zdobędzie, wróci do dobrego, sprawdzonego i troskliwego męża, który zapewni jej, i właśnie poczętemu dziecku, właściwą opiekę.

Wojny plemników

Kobiecym polowaniom wiele czasu poświęcił austriacki socjolog, prof. Karl Grammer - z jego obserwacji wynika, że mężatki odwiedzające wiedeńskie dyskoteki były skłonne do zdrady zwłaszcza w czasie dni płodnych. Jak obliczył Grammer, odsłaniały wówczas ponad 40 proc. swojego ciała, które służyło za seksualny wabik...

Wiele z nich, tuż po "skoku w bok", miało też kontakt z legalnym partnerem. I wówczas ich ciało stawało się prawdziwym polem bitwy dla... plemników. "Zaledwie 1 proc. plemników to płodni zdobywcy, reszta to bezpłodna rzesza kamikadze" - twierdzi Robin Baker, brytyjski zoolog, autor książki "Wojny plemników". Celem zdobywców jest jak najszybsze dotarcie do jajeczka, reszta ma jedynie wybić konkurencyjne plemniki innego mężczyzny. Zwyciężają, rzecz jasna, te lepsze, noszące bardziej wartościowy materiał genetyczny...

100-procentowa skuteczność

Jeszcze kilkanaście lat temu mężczyźni nie posiadali skutecznego orężu do walki o wiedzę na temat pochodzenia swoich (?) dzieci. Powszechnie stosowano wówczas metodę badania grup krwi, która pozwalała jedynie z dużym prawdopodobieństwem wykluczyć ojcostwo i nie nadawała się do jego potwierdzania. Panom dokuczało również prawo, automatycznie uznające ich za ojców dzieci urodzonych w czasie trwania małżeństwa bądź do 300 dni od jego zakończenia. Na szczęście odkrycia z lat 90. stawiają dziś mężczyzn w dużo lepszej sytuacji. A wszystko za sprawą badań DNA i coraz lepszego do nich dostępu.

- Wyniki testów DNA umożliwiają wykluczenie ojcostwa ze 100-procentową pewnością - mówi Jan Gałkowski z firmy Biogen, zajmującej się tego rodzaju badaniami. - Pozwalają też na jego potwierdzenie z prawdopodobieństwem rzędu 99,9999999 proc., przy założeniu, że matka i domniemany ojciec nie są ze sobą spokrewnieni, a także, że domniemany ojciec nie ma brata - bliźniaka jednojajowego.

Pewność już za 1,2 tys.

Materiał do analizy pozyskuje się poprzez pobranie krwi lub śliny, a samo badanie polega na porównaniu tzw. markerów dziecka, matki i mężczyzny podejrzewanego o ojcostwo. - Dziecko ma bowiem zmienne odcinki w DNA po trochę od każdego z rodziców. Te, które nie są od matki, muszą być takie same, jak u ojca. Jeżeli się nie zgadzają, oznacza to, że mężczyzna nie jest ojcem - tłumaczy Gałkowski.

Badania DNA, w zależności od firmy, kosztują średnio od 1,2-2 tys. zł, choć zdarzają się ceny dochodzące do 8 tys. zł. W Biogenie i w Ośrodku Badań DNA zapewniają, że badania prowadzone są dwukrotnie, co pozwala wyeliminować ewentualne pomyłki. Wszystkie firmy wymagają zgody drugiego rodzica na badanie materiału genetycznego dziecka.

Podobne do ciebie

W Polsce odbywa się rocznie kilkanaście tysięcy spraw sądowych, których celem jest potwierdzenie bądź zaprzeczenie ojcostwa. Wystarczy jednak wpisać w dowolnej wyszukiwarce hasło "ustalenie ojcostwa", by przekonać się, że jest to problem dużo większej części populacji. Liczba firm, reklamujących swoje usługi w zakresie testów DNA, jest imponująca. I wszystkie one zapewniają, że z roku na rok przybywa im klientów - w większości młodych mężczyzn. Przypisane czy domniemane ojcostwo jest też tematem wielu forów i stron. Coraz więcej osób, nieradzących sobie z własnymi podejrzeniami, trafia też do gabinetów psychologów i terapeutów. I pomyśleć, że dla części z nich kłopoty zaczęły się od niewinnego stwierdzenia partnerki - świeżo upieczonej matki: czy ono nie jest podobne do ciebie?

Marcin Ogdowski


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#41 2008-06-16 23:00:06

Tamara
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

Tak sobie czytam i czytam i oczy mi coraz bardziej wyłażą ze zdumienia O_O , bo wychodzi na to , że naszym życiem rządzą rozbuhane hormony i dzikie żądze , przez które kobiety rozbierają się i biegną do dyskotek , aby uprawiać przypadkowe kontakty , wszyscy wszystkich zdradzają i właściwie kompletnym nieporozumieniem jest jakikolwiek trwały związek . Czy w Waszych rodzinach , wśród przyjaciół , znajomych bliższych i dalszych NAPRAWDE tak to wygląda? Jak sie maja wyniki różnych cudacznych badań do otaczającej nas rzeczywistości? Czy to nie jest trochę tak , że stanowią one wygodne wytłumaczenie dla tych , co własne zachcianki stawiają na pierwszym miejscu - zdradziłem/łam bo hormony mi zagrały?

Offline

 

#42 2008-06-16 23:44:29

karotka
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

A mi się przypomnieli w kwestii poruszania problemu kobiecej zdrady Barbara i Bogumił Niechcicowie-ona go nie kochająca a przysięgająca mu wiernośc i miłość do śmierci ze smutkiem w oczach przy ołtarzu-on miłujący jak nikt inny składający tę samą przysięgę ale ze szczerym przekonaniem i całkowitym oddaniem...i co? ona która przez całe życie tęskniła i pragnęła innego nigdy nie dopuściła się zdrady jego osoby, i nauczyła się go szanować i kochać na swój własny sposób...on który który podobno kochał ją bardziej niż swoje życie oddał się emocjonalnie i fizycznie innej kobiecie Nie wiem czemu tak się stało-widać to chyba nie chodzi o miłość.

Offline

 

#43 2008-06-17 06:39:42

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

Z tym poszanowaniem Bogumiła to tak troszeczke przesadzilas. Ona go kompletnie lekcewazyla, uwazala za wiejskiego cwoka, z ktorym los ją pokaral zwiazkiem. A ze miala jakis wlasny etos moralny - to zdrada byla dla niej niedopuszczalna. Nieliczny pozytywny rys na jej charakterze...
Dzisiaj podobnie - zasady, ktore dominuja w zyciu, zdominuja rowniez zycie seksualne. Bo na pozycie wplywa i wiara i wychowanie i charakter.

Ostatnio edytowany przez AineNiRigani (2008-06-17 06:41:03)


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#44 2008-06-17 11:16:04

Loana
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

karotka napisał:

...on który który podobno kochał ją bardziej niż swoje życie oddał się emocjonalnie i fizycznie innej kobiecie

NAPRAWDE??? Nie czytalam tej ksiazki, ale bylam pewna, ze Bogumil do konca pozostal wierny swojej milosci O_O odzieracie mnie ze zludzen... ale czemu on to zrobil??? I z kim???

Mozecie sie jedynie pocieszyc, ze nie zrobil tego pod wplywem hormonow, bo jak to Mike zauwazyl, TYLKO kobietami kieruja hormony, panowie sa od tego, jak rozumiem, wolni tongue. Czyli zdradzil z pelna swiadomoscia, pod wplywem rozumu i zapewne mial jakies powody, zeby sie wytlumaczyc, cos lepszego niz "natura mnie pogonila" tongue. Dobrze wiedziec, bo na innym forum ciagle jestem przyciskana do muru wiadomosciami, ze panowie NIE SA W STANIE panowac nad wlasnym cialem z powodu biologii i o ile kobieta spokojnie moze zostac dziewica do konca zycia, to juz panom sie to nie uda, bo przeciez "plemniki" im szaleja i nie wytrzymaja w nienaruszonym stanie chocby nie wiem co do tego okropnego wieku 30 lat -_-'.
Pocieszam sie, ze chociaz jestem chyba jedyna w swojej wierze w rozum i inteligencje tak pań, jak i panów, oraz w ich mozliwosc panowania nad soba i nad natura, to obserwacja ludzi daje mi raczej pozytywne wnioski - nie jest tak zle! I, jak to pociesza mnie moja siostra - sa rzeczy, ktorych np. w szkole jeszcze robic nie wolno - nie wolno uprawiac seksu na lekcji! ;P


Jakieś pytanko do mnie? loana@go2.pl
http://joanna-loana.deviantart.com/

Offline

 

#45 2008-06-17 12:29:39

Ulka
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

....jeszcze....
no comments


"cierpliwość - spokój że przecież się stanie"
(Ks. J. Twardowski)

Offline

 

#46 2008-06-17 12:31:14

Loana
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

No coz, siostra mnie tylko pociesza...


Jakieś pytanko do mnie? loana@go2.pl
http://joanna-loana.deviantart.com/

Offline

 

#47 2008-06-17 12:33:01

Ulka
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

No cóż, pamiętam jeszcze ze studiów, na trzecim czy czwartym już roku, pani magister prowadząca ćwiczenia musiała zwrócić uwagę pewnej parce siedzącej w drugim rzędzie ze wzzględu na właśnie nieodpowiednie zachowanie (gwoli ścisłości, w sali były tylko dwa rzędy).


"cierpliwość - spokój że przecież się stanie"
(Ks. J. Twardowski)

Offline

 

#48 2008-06-17 13:12:29

Mike Moriarty
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

"Pater semper incertus"

Dokladnie! Badania dowodza, i w Polsce tak sie dzieje - u nas co 12 dziecko wychowuje mezczyzna, ktory nie jest jego ojcem - bedac przekonanym, ze nim jest. To znaczy, ze w kazdej przecietnej klasie znajduje sie trojka dzieci, ktorych ojcowie sa oszukiwani. :-)

Dlatego moim zdaniem, obowiazkowe badania genetyczne po porodzie, tak jak badania sluchu czy HIV, maja jak najwiekszy sens. :-)

"Wiedziona instynktami kobieta po prostu poluje na partnera, który przekaże jej lepszy materiał genetyczny. A gdy go już zdobędzie, wróci do dobrego, sprawdzonego i troskliwego męża, który zapewni jej, i właśnie poczętemu dziecku, właściwą opiekę."

W starych, dobrych czasach rzymskich maz mogl taka kobiete zabic. :-) Az do XIX wieku mogl zabic, jesli zlapal na goracym uczynku zdrady. Ech, lezka sie w oku kreci, kurcze...

[Barbara i Bogumil]
on który który podobno kochał ją bardziej niż swoje życie oddał się emocjonalnie i fizycznie innej kobiecie

I dobrze jej tak, tej takiej owakiej! ;-D

"jak to Mike zauwazyl, TYLKO kobietami kieruja hormony, panowie sa od tego, jak rozumiem, wolni"

Protestuje. Gdzie ja tak napisalem? Prosze o cytat lub sprostowanie.

"jestem przyciskana do muru wiadomosciami, ze panowie NIE SA W STANIE panowac nad wlasnym cialem z powodu biologii"

No, czasem sie zdarza - na przyklad gdy widze galaretki w czekoladzie, to nie umiem sie opanowac. ;-) Ale tak na powaznie - to nieprawda, a takie tezy to wymowki i tanie usprawiedliwienia.

Offline

 

#49 2008-06-17 13:15:38

karotka
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

Loana napisał:

NAPRAWDE??? Nie czytalam tej ksiazki, ale bylam pewna, ze Bogumil do konca pozostal wierny swojej milosci O_O odzieracie mnie ze zludzen... ale czemu on to zrobil??? I z kim???

Barbara chciała zamieszkać w Kalińcu z dziećmi bo wtedy byłoby łatwiej ze szkołą i oszczędniej, w tym czasie w Bogumile zakochała się młodziutka sąsiadka, ale nic między nimi nie zaszło prócz pocałunków, za to też w czasie nieobecności Barbary Bogumił miał romans z ich kucharką/pomocą/służącą-Barbara się o tym później dowiedziała a jej mąz tłumaczył się jej wyjazdem, samotnością, że go opuściła. Po tym można przyjąć, że wiedział co robi z całą świadomością.

AineNiRigani wydaje mi się, że nie było do końca tak jak piszesz...owszem uważała go za człowieka niewykształconego, prostego, ale i dziękowała Bogu, że wychodząc za mąż bez miłości trafiła właśnie na niego. Dla siebie była równie surowa ze świadomością ukończenia miernej szkoły, braku majątku, lukach w obycia i w chamieniu na prowincji. W miarę jak poznawała Bogumiła okazało się, że to były powstaniec z korzeniami szlacheckimi, wspaniały ojciec i mąż, oddany bez reszty ziemi, kiedy umarł przekonała się, że tak naprawdę kochała go, choć może nie tak powinna.

Offline

 

#50 2008-06-17 13:28:45

Loana
Użytkownik

Re: Nasze kobiety

Mike Moriarty napisał:

Dlatego moim zdaniem, obowiazkowe badania genetyczne po porodzie, tak jak badania sluchu czy HIV, maja jak najwiekszy sens. :-)

LOL!!!
A dla kogo bylyby te obowiazkowe badania? Nie sa one potrzebne kobiecie (ona wie, kto jest ojcem), ani dziecku (a co go to interesuje, jak dopiero sie urodzilo tongue), tylko potrzebne sa dla panow, ktorzy nie sa pewni, czy sa ojcami. A poniewaz kosztuje to ok. 1,2-2tys zl, a brakuje kasy na glupie badania prenatalne to wybacz, ja bym sobie nie zyczyla, zeby z NFZ finansowano takie swiadczenia. Jak gosciu chce sie upewnic, to moze te badania zrobic tak czy siak smile.

Mike Moriarty napisał:

W starych, dobrych czasach rzymskich maz mogl taka kobiete zabic. :-) Az do XIX wieku mogl zabic, jesli zlapal na goracym uczynku zdrady. Ech, lezka sie w oku kreci, kurcze...

Mi sie nie kreci, bo nie slyszalam, zeby zona mogla meza zabic, jak ja zdradzil...

Mike Moriarty napisał:

[Barbara i Bogumil]I dobrze jej tak, tej takiej owakiej! ;-D

No moze i dobrze, ale dlaczego ON??? sad

Mike Moriarty napisał:

Protestuje. Gdzie ja tak napisalem? Prosze o cytat lub sprostowanie.

Nigdzie nie napisales wprost, podales tylko "Kierowane. To kobiety badano. No i prosze. Ciesze sie, ze Cie przekonalem." Pozwolilam sobie na dodanie wniosku, ze jesli kobiety sa kierowane przez hormony, to jak rozumiem panowie juz nie tongue. Bo panow nie badano, natomiast panie tak i wyszlo, jakie nimi rzadza popedy.

Dalej nie odpowiedziales na moje pytanie, czemu poglad "chcesz zmienic swiat..." to chomiczkowanie, ponizenie itd? Po zastanowieniu stwierdzilam, ze uzyles tu chyba jakiegos skrotu myslowego, dlatego ja nie moge w ogole zlapac "o co chodzi". Wiec o co tu chodzi?


Jakieś pytanko do mnie? loana@go2.pl
http://joanna-loana.deviantart.com/

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB