Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#1 2007-08-30 11:29:51

snowdrop
Użytkownik

Krytyka Pana Darcy'ego

Och wiem, wiem, że już wielokrotnie wałkowaliscie temat Pana Darcy'ego. Ale prosze wybaczcie mi to, że jeszcze na moment do niego powróce. Pewnie gdybym była mężczyzną analizowałabym postępowanie Lizzy, ale że jestem kobietą to analizuje Darcy'ego.

Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz.

Darcy wiedział, że jest przez niektórych odbierany jako dumny i zarozumiały. Jednakże nie przeszkadzało mu to. O tym, że był taki słyszał jednak pokątnie. Dwa razy tylko (poza Lizzy) w książce, chyba że pominełam (czytałam ją tylko raz w całości a drugi raz wracałam tylko do wybranych wątków), ktoś wymierzył w strone jego, krytykę jego zachowania.
Pierwszy raz był to Bingley. Było to podczas pobytu Jane i Lizzy w Netherfield. Bingley mówił coś że Darcy jest nie do zniesienia w niedzielne wieczory. JA dała komentarz, że Darcy trochę się tym obraził.
Drugi raz to jego kuzyn Fitzwilliam - przebywając razem z nim na plebani Collinsów wysmiewał się z jego sztywności. Myślę że było to w jego towarzystwie.

Myślę jednakże, że owe krytyki skierowne w kierunku Darcy'ego w jego towarzystwie były czymś w rodzaju przekomarzania. Bingley był bowiem jego dobrym przyjacielem a Fitzwilliam kuzynem.

Prawdziwą krytykę w stosunku do niego skierowała Lizzy podczas pierwszych oświadczyn. Tyle mu naubliżała, że nie zachował się jak dzentelman i że jest ostatnim człowiekiem za którego ona chciałaby wyjśc.

W czasach kiedy trzeba było hamować emocje, taka krytyka musiała być czyms wyjatkowym. Pokazywanie emocji raczej nie było na miejscu. Oni sami podczas tej rozmowy próbują ochłonąć i się uspokoic.
Ach, jakżeż musiały go boleć te słowa krytyki Lizzy.

Darcy był na 100 % przekonany że Lizzy go przyjmie, że to co wcześniej robił było wspaniałe i należyte. Nie widział zatem nic niestosowanego w swoim zachowaniu. Nawet odwiedzenie Bingleya od zamiaru poslubienia Jane było dla niego należytym postepowaniem. Był do tego stopnia pewny siebie, że uznał że jego słowa o mniejszości rodziny Lizzy itp uznał za oczywiste i że naelzy je wyjawic. Bo jakże miałby ukrywac to.

Czy nie uważacie że Darcy zmienił się nie tylko dlatego, że kochał Lizzy ale też dlatego że dopiero teraz usłyszał poniekąd prawdę o sobie i dotarło do niego jak jest odbierany przez innych. A przede wszystkim jak może być odbierany przez osobę na której mu zależy.

Czy zatem można obwiniać Darcy'ego za jego wcześniejsze zachowanie? Przyszło mi na mysl, że był on zepsuty, ponieważ cały czas mu ktoś nadskakiwał, wychwalał itp. Np. Karolina. Nigdy nie słyszał wczesniej takiej krytyki.

Hm...

Offline

 

#2 2007-08-30 14:45:52

pak4
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Co do bycia mężczyzną i analizy Lizzy -- otóż nie sądzę. Lizzy nie jest tak pieknym obiektem analizy. Za dużo o niej wiemy, mimo pewnej skłonności autorki, a i epoki, do skrywania namiętności. Poza tym autorka jest kobietą i przedstawia świat z takiej perspektywy: to Darcy ma być tajemniczą osobowością, którą z wolna się odkrywa. Nie Lizzy.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#3 2007-08-30 16:47:46

Wipsania
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

snowdrop napisał:

Czy zatem można obwiniać Darcy'ego za jego wcześniejsze zachowanie? Przyszło mi na mysl, że był on zepsuty, ponieważ cały czas mu ktoś nadskakiwał, wychwalał itp. Np. Karolina. Nigdy nie słyszał wczesniej takiej krytyki.

Może nie zepsuty, tylko właśnie dumny z odrobiną pychy, chociaż uważał, że nie jest ona jego udziałem. Tak naprawdę to on wszedł w towarzystwo Meryton już uprzedzony, nie wierzył, że może spotkać tam ludzi równych sobie ani pod względem pozycji ani wykształcenia czy ogłady. Więc nie obchodziło go ich zdanie, a ponieważ był osobą raczej zamkniętą w sobie i może nawet nieśmiałą (sam przyznaje, że obcowanie z obcymi nie sprawia mu przyjemności) w nowym towarzystwie musiał się na pewno mocno wysilać żeby go uznano za miłego. Towarzystwo w Meryton nie uznał za godne swoich wysiłków.
Jeśli chodzi o to, że wszyscy bliscy mu nadskakiwali i go nie krytykowali, to może po prostu nie mieli tak na prawdę do tej krytyki większych powodów. O ile pamiętam to w książce wspomina się, że wśród bliskich zachowywał się on zupełnie inaczej, np. pułkownik Fitzwilliam śmiał się z małomówności Darcy'ego jaka go cechowała przy Elizabeth.

Offline

 

#4 2007-08-30 19:02:00

pak4
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Nawet wśród mieszkańców okolic Pemberley uchodzi za osobę otwartą.
Myślę, że z tym 'zepsuciem' to trzeba uważać. Mógł być trochę rozkapryszony, był na pewno uprzedzony. Poza tym taka dumna, niezależna osoba przychodzi na tańce tylko dlatego, że ma na nie ochotę jego przyjaciel... To może przyprawiać go o zły humor.
Sam Darcy zapewne powiedziałby, że to nie duma, a godność smile


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#5 2007-08-30 19:26:25

Wipsania
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Jakby mi się nie chciało i ktoś by mnie zaciągnął na powiedzmy potańcówkę w remizie, to też bym była skrzywiona i mało bym się starała. wink

Offline

 

#6 2007-08-31 08:48:54

snowdrop
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Wpisania, masz całkowitą rację. Ja też prawdopopdobnie tak bym się czuła.

Myślę, tez że może brak krytyki wynikał również z tego, że takie zachowanie skierowane do ludzi pokroju tych z Meryton, było czyms zupełnie normlanym wśród osób wysoko urodzonych. W końcu siostry Bingley też się tak zachowują. Jedynie Bingley, dzieki swojemu usposobieniu, jest inny.
A ludzie z Pemberley uważają go za otwartego ponieważ wiedząc z jakiej rodziny pochodzi przymykają oko na jego dumę.

Albo faktycznie jest tak jak mówicie.
A Darcy jest tak tajemniczy i skomplikowany, że nie da się w sposób prostolinijny określić jego charakteru. I wszelkie analizy nie mają najmniejszego sensu.

Offline

 

#7 2007-08-31 09:07:13

Wipsania
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Z tymi okolicami Pemberley to też jest trochę inaczej. Ponieważ wszyscy, którzy się o nim dobrze wypowiadają pochodzą z zupełnie innej klasy niż on, np. służba lub wspominani są jego dzierżawcy, to jego zachowanie jest także inne niż w stosunku do towarzystwa z Meryton. Stosunki z ludźmi zależnymi od niego muszą być inne i pokazują tylko, że jest dobrym gospodarzem, czułym na ludzkie krzywdy jak np. pan Knightly. Natomiast z ludźmi z takiej sfery jak Bennetowie nie utrzymywała rodzina z Pemberley chyba kontaktów, wskazywałby na to fakt, że pani Gardiner, gdy za młodu mieszkała w Lambton nie została nigdy zaszczycona zaproszeniem.

Offline

 

#8 2007-08-31 09:25:32

pak4
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Pan Gardiner prowadzi sklep. Pamiętam jak siostry Bingleya mają z tego używanie. Może to nie być dokładnie ta sfera.
Po drugie, pani Gardiner od kilku, a może kilkunastu lat jest zamężna i mieszka w Londynie. Myślę, że można śmiało założyć, że nie mieszkała w Lambton za czasów pełnoletniości Darcy'ego.
Po trzecie, to wcale nie musi świadczyć o jakiejś złożoności Darcy'ego. Ludzi z okolic Pemberley znał on od lat, poznał ich wady i zalety. Nowe towarzystwo zawsze miało sprawiać mu trudności, tu jeszcze nakładały się uprzedzenia, które dłuższa znajomość może zwalczyć. Tej jednak w Meryton nie miał.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#9 2007-08-31 09:54:22

Wipsania
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Pani Gardiner teraz jest żoną kupca, należy do średniej burżuazji jeśli można używać tego określenia już w tym czasie, ale nigdzie nie jest powiedziane, że należała do tej samej klasy przed ślubem. Mogła pochodzić z ziemiaństwa, wkońcu pani Bennet wyszła za mąż za człowieka z gentry, tak samo jej brat mógł poślubić pannę z tej sfery. Ja przynajmniej czytając książkę odnoszę takie wrażenie.
Prowadziła sklep. Wydaje mi się, że majątek państwa Gardiner był trochę większy niż jeden sklep. Po pierwsze pani Bennet miała w posagu 5 tys., to spora suma zważywszy, że miała jeszcze siostrę. Po drugie nikogo z rodziny nie dziwi, że wuj Gardiner spłacił Wickhama (jeśli chodzi o finansową stronę), więc musiał dysponować niemałymi środkami. W tym czasie w Anglii na porządku dziennym były już kontakty towarzyskie między gentry i tworzącą się burżuazją. Nie było ograniczeń stanowych przy zakupie ziemi, wzbogaceni kupcy kupowali majątki ziemskie i byli przyjmowani do miejscowego kręgu towarzyskiego, przykładem jest sir Lucas.

Ostatnio edytowany przez Wipsania (2007-08-31 10:46:15)

Offline

 

#10 2007-08-31 10:58:47

snowdrop
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Musze przynać, że czytając książke zdziwiałam się bardzo, że pani Gardiner nie znała Darcy'ego, mam na myśli jego rodzinę, ojca, Wickhama. Mieszkali od siebie tylko 5 mil. Jak ona sama mówi bywali w innych towarzystwach, ale żeby nigdy się nie widzieli, nawet na ulicy lub w innych przypadkowych okolicznościach.

Offline

 

#11 2007-08-31 19:56:23

Wipsania
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Podejrzewam, że gdy pani Gardiner mieszkała w Lambton to obaj mężczyźni za pewne byli w szkołach, więc nie przebywali w Pemberley. Jeśli założyć, że Lambton leżało w innej parafii niż Pemberley to nie miała możliwości także zobaczyć nikogo z rodziny w kościele, a wątpię by jednym z ulubionych zajęć starszego pana Darcy było przechadzanie się po Lambton.

Offline

 

#12 2007-09-04 14:36:45

fanturia
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Darcy sam wspominał, że był troche "zepsuty", przekonany o własnej wyższości. Wychowano go na dziecica, człowieka któremu wszystko się należy. Nie był okrutny ani głupi, podejmował w majątku właściwe decyzje, widział ich efekty i przyzwyczaił się do tego że zawsze ma rację.

Offline

 

#13 2007-09-04 20:28:40

Wipsania
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Tak jak już pisałam przy innej okazji, Darcy miał pełne prawo, by czuć pewną wyższość. Ówczesne społeczeństwo dawało mu to prawo, społeczeństwo zhierarchizowane. Nadal mające pewne cechy feudalizmu, chociażby właśnie w kontaktach międzyludzkich, w tym co komu wypada i kto może kogo zapraszać, rozpoczynać znajomość.

Offline

 

#14 2007-09-04 23:05:13

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Aczkolwiek w społeczeństwie angielskim ta hierarchia była mniej hermetyczna niż nasza, polska. Możliwosci awansu społecznego były zdecydowanie łatwiejsze, a szlachcic bez majatku byl mniej wart niż kupiec z nim. ot stricte materialne podejscie big_smile I wydaje mi sie - wlasnie to sprawialo, ze Darcy mial prawo odczuwac dumę. nie tylko byl nobilites, ale w dodatku majętnym nobilites z historią rodzinną, bogatymi i usytuowanymi krewnymi.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#15 2007-09-05 07:43:41

Wipsania
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Tak w Anglii wyglądało to w tym momencie już inaczej, nie było ograniczeń klasowych np. jeśli chodzi o zakup ziemi. Feudalizm w Anglii zresztą nawet w średniowieczu wyglądał inaczej niż np. we Francji, ale nie będę się w to zagłębiać. wink Chodziło mi jednak tylko o to, że nadal w oczach ludzi liczył się nie tylko majątek, ale też urodzenie. Burżuazja pod koniec XVIII w. dopiero zaczynała się tworzyć i wpływ na rządy mieli tak naprawdę, tylko ci bardzo bogaci. Pierwsza reforma wyborcza była dopiero w 1832 r. i dała burżuazji prawo głosu. Duma i uprzedzenie została napisana jeszcze przed 1800 r., epoka mieszczaństwa i burżuazji zaczyna się dopiero ok. 1830 r., ale nawet wtedy liczyły się nie tylko pieniądze, ale nadal pochodzenie. Nuworysze byli przyjmowani w towarzystwie, ale i tak wyżej od stosunków z nimi stawiano kontakty z biedniejszymi starymi rodzinami. Jak ważne było urodzenie nawet jeszcze pod koniec XIX w., pokazuje to jak chętnie bogate rodziny mieszczańskie łączyły się nawet ze zrujnowanymi rodami arystokratycznymi.

Offline

 

#16 2007-09-05 09:55:15

snowdrop
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Darcy był dumny i egoistyczny, sam zresztą to mówi i sam wskazuję że dzieki Lizzy się zmienił, a raczej pojał to, ze taki był. Dziwi mnie że niektórzy uważają ze się nie zmienił. Zgadzam się z Wpisanią, że on miał prawo do tego aby takim się czuć. Nadal uważam że był troche zepsuty.
A na dowód zacytuje P&P - Mr Darcy mówi do Lizzy.

"I have been a selfish being all my
life, in practice, though not in principle. As a child I was
taught what was _right_, but I was not taught to correct my
temper. I was given good principles, but left to follow them
in pride and conceit. Unfortunately an only son (for many
years an only _child_), I was spoilt by my parents, who, though
good themselves (my father, particularly, all that was
benevolent and amiable), allowed, encouraged, almost taught me
to be selfish and overbearing; to care for none beyond my own
family circle; to think meanly of all the rest of the world; to
_wish_ at least to think meanly of their sense and worth
compared with my own. Such I was, from eight to eight and
twenty; and such I might still have been but for you, dearest,
loveliest Elizabeth! What do I not owe you! You taught me a
lesson, hard indeed at first, but most advantageous. By you, I
was properly humbled. I came to you without a doubt of my
reception. You shewed me how insufficient were all my
pretensions to please a woman worthy of being pleased."

Sorki, ze po angielsku, ale ksiązke po polsku pożyczyłam i został mi tylko e-book po angielsku. Wiem jednak że większość z Was zna angielski.

Offline

 

#17 2007-09-10 18:38:26

Dione
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

snowdrop napisał:

Darcy był dumny i egoistyczny, sam zresztą to mówi i sam wskazuję że dzieki Lizzy się zmienił, a raczej pojał to, ze taki był. Dziwi mnie że niektórzy uważają ze się nie zmienił. Zgadzam się z Wpisanią, że on miał prawo do tego aby takim się czuć. Nadal uważam że był troche zepsuty.
A na dowód zacytuje P&P - Mr Darcy mówi do Lizzy.

A powiem, że to mówi właśnie on sam. Nie znam nikogo kto oceniałby samego siebie właściwie. Albo uważamy się za zupełne ideały, albo krytykujemy się przesadnie. Gdybym zapytała Cię, czy jesteś piękna, co byś powiedziała? A gdybym spytała o to twoich przyjaciól? Czy powiedzieliby to samo co ty? Darcy jedynie nauczył się patrzeć na siebie z innej perspektywy, ale nie zmienił się. Przypomnij sobie słowa jego gospodyni, gdy Lizzy zwiedza Pemberley. Tak właściwie to tylko Lizzy zmienia swoje zdanie o nim. To w jej oczach żaba zmienia się w księcia, choć w rzeczywistości jest nim przez cały czas.


Mój chłopak się właśnie ożenił....

Offline

 

#18 2007-09-10 18:41:21

pak4
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Sugerujesz, że nikt nie jest tym, co o sobie twierdzi?
No... może i masz rację...


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#19 2007-09-10 18:43:10

Dione
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Nie mówię, że nie jest. Ale siebie samego nigdy nie widzimy wyraźnie. Nawet patrząc w lustro nie widzimy siebie zupełnie, a tylko częściowo.


Mój chłopak się właśnie ożenił....

Offline

 

#20 2007-09-10 19:04:19

pak4
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

I ja się zgadzam. Tyle, że piszesz mocniej:

Dione napisał:

A powiem, że to mówi właśnie on sam. Nie znam nikogo kto oceniałby samego siebie właściwie.

To co mówi Darcy o sobie, należy traktować z rezerwą, ale odrzucać takie twierdzenia dlatego, że to mówi, to -- jak sądzę -- pewna przesada.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#21 2007-09-10 19:26:17

snowdrop
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Hm, jeżeli ktoś mówi mi że się zmienił, bo np. kiedyś coś zrobił źle a teraz już tak nie postąpi, to ja wierze mu że się zmienił.
Czy zakładasz Dione, że ludzie się nie zmieniają?

Przecież sama Lizzy była zdziwiona jego zmianą w Pemberly. Myślisz, że to tylko było jej wrażenie?

Zgodzę się z tym, że każdy z nas nie postrzega siebie takim jakim jesteśmy albo takim jak inni nas postrzegają. Wiadomo jest ze to jak postrzegają nas ludzi zależy po części od nas samych. Przy niektórych osobach możemy być otwarci i wszystko im powiedzieć o sobie jak również zachowywać się swobodnie, przy innych ludziach jesteśmy zamknięci i powściągliwi. I jedni i drudzy będę mieli o nas inne zdanie. Każdy z nas ma w końcu swoją "gębę".

Offline

 

#22 2007-09-10 19:29:10

pak4
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Co do Lizzy -- sądzę, że to raczej ona widziała wcześniej Darcy'ego w krzywym zwierciadle, niż że Darcy się zmienił. Darcy nie zaskakuje swoich bliskich, znajomych, czy podwładnych w Pemberly.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#23 2007-09-10 20:00:27

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Jakos nigdy nie zgadzałam się z metamorfozą Darcyego. To nie on się zmienił, a Lizzy zmieniła opinię o nim. Przecież biorąc pod uwage drugie oświadczyny, jest jej wstyd za słowa, które wypowiedziała podczas pierwszych oswiadczyn. W zasadzie niemal za nie przeprosiła.
Darcy działał dla mnie zawsze tak samo. zniechęcił Charlesa do Jane nie dla jej niskich koneksji, a dlatego, że nie widział u niej uczucia do Charlesa. Po uwagach Lizzy, spojrzał na sprawe pod innym katem, stad i zmienił pogląd na ten temat. Gdyby go nie zmienił i nie wyraził tego przyjacielowi, wołek-Bingley pewnie nadal trzymałby sie siostrzanych spódnic. Ale czy w pozostałych sprawach cokolwiek zmienił stanowisko?
Zawsze miał wysokie zdanie na temat manier Lizzy i Jane - ta opinia pozostala niezmienna
Zawsze miał niską opinię na temat wychowani młodszych sióstr Lizzy i jej matki - to równiez pozostało niezmienne.
Czy zmienił zdanie na temat koneksji swojej przyszłej małżonki przy drugich oświadczynach? Nie zauważyłam, aby sytuacja Lizzy się zmieniła, wiec i zdania zmienić nie mógł.
Czy polubił Wickhama? Nie. Jego stosunek do wychowanka ojca pozostał niezmienny.
Czy mamy gdziekolwiek zasugerowane, ze nie pomógłby Lizzy w sytuacji, w której znalazła sie jej rodzina? Biorąc pod uwagę jego uczucie do niej i niejednokrotną pomoc różnym osobom (o czym sugeruje służąca, Bingley, Karolina), dlaczego miałby tego nie zrobić dla kobiety, którą kochał? Jeśli pomógł jej gdy teoretycznie byli sobie obcy, to dlaczego miałby tego nie zrobić dla narzeczonej/żony?

Gdzie więc ta wielka zmiana, wielkopomna ewolucja?
Nie widzę w zachowaniu Darcyego niczego, poza tym, że stał się mniej ekspresyjny w wyrażaniu swoich myśli big_smile


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#24 2007-09-10 20:47:13

fanturia
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Darcy jednak zmienił się. Troszeczkę wink Ciotkę i wuja Lizzy podczas spotkania w Pemberley traktował jak równych sobie. Podejrzewam, że zazwyczaj ludzi z tej sfery społecznej to traktował jednak z pewną wyższością. Zgadzam się jednak, że zmiana opinii na jego temat to przede wszystkim zmiana punktu widzenia i pozbycie sie uprzedzeń przez Lizzy.

Offline

 

#25 2007-09-10 21:22:57

pak4
Użytkownik

Re: Krytyka Pana Darcy'ego

Fanturio:
na pewno Darcy bardziej starał się być miłym do państwa Gardinerg, niżby robił to w przypadku Lizzy-brzyduli. Być może to przymilenie się na początku pozwoliło przełamać pewne lody, czy inaczej -- nie pozwoliło zaistnieć uprzedzeniom. Ale to jeszcze nie ewolucja Darcy'ego!


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB