Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#101 2007-09-26 12:45:19

snowdrop
Użytkownik

Re: Film o Jane

Mnie zawsze zastanawia dlaczego w filmach czasami rezygnują z naprawdę fajnych scen na rzecz wymyślonych tych przez scenarzystów. Tak jak w P&P 05 - scena nocna - gdy pojawia się Lady Katarzyna u Lizzy?
Nie rozumiem też dlaczego nie mogli przedstawic Toma jakim był naprawdę.
Wyobrazam sobie taką scenę, oto w sąsiedztwie Steventon pojawia się młody, przystojny, wykształcony, inteligenty meżczyzna, o dobrym sercu i z dobrymi manierami.
A nie młodzieniec kt trwoni swój czas na hulankach i w domach publicznych. Co to za głupota.
I Jane spotyka się z nim a on ją urzeka swoimi cechami, swoim zainteresowanem literatura itp. Zauroczeni soba oboje zachowują się trochę wystepnie podczas balu, ale to dlatego, że zapominają o konwensach ponieważ są sobą tak bardzo zauroczeni.
Czy tak nie byłoby lepiej.

Wiadomo przecież że dla inteligentych kobiet inteligentni mężczyźni są bardzo pociągający.
Jesli chcieli nawiązać do tego, że Tom była jak Darcy, to przecież co jak co, ale dobrego wychowania, i tego że był hulaką nie można zarzucic Darcy'emu.

Offline

 

#102 2007-09-26 13:26:10

Akaterine
Administrator

Re: Film o Jane

Miałam dokładnie takie same myśli, Snowdrop smile.


"The more I know of the world, the more am I convinced that I shall never see a man whom I can really love."

Offline

 

#103 2007-10-15 16:55:57

Loana
Użytkownik

Re: Film o Jane

Ale jak wiadomo kobiety lubia drani, wiec taki film jak snwdrop zapodala wyzej sprzedalby sie tylko wsrod Cynicznych Rozwaznych (cytat tongue). Bo facet bylby (sorki za slowo) NUDNY! A tak zawsze mozna sie na nim slinic, bo taki wspanialy, romantyczny i emocjonalny ;P.


Jakieś pytanko do mnie? loana@go2.pl
http://joanna-loana.deviantart.com/

Offline

 

#104 2007-10-15 18:41:19

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Film o Jane

a ja sie nie zgadzam ze snowdrop. scenariusz, ktory przedstawilas az krzyczy banałem i nuda. Oczywiscie to moja prywatna opinia, ale ja nie lubie takich szablonów. jak dla mnie postac toma zostala przedstawiona duzo wierniej w stosunku do historii, niz Jane (nie mowie o zyciorysach, ale o obyczajowosci). Na podstwie ksiazek Jane wykreowalismy sobie pewien grzeczniutki i milusie wyobrazenie "Jak maly Jasiu wyobraza sobie czasy JA". A Jane jako kobieta tak wlasnie chciala go postrzegac, co nie znaczy, ze bylo to zgodne z rzeczywistoscia. To tak jakby na podstawie Samotnosci w sieci za kilkaset lat nasza progenitura doszla do wniosku, ze spadek przyrostu naturalnego w Polsce w latach 2000-2006 spowodowany byl wzrostem popularnosci internetu i wirtualnego seksu (zamiast klasycznego big_smile).
Oczywiscie ksiazki JA to kopalnia wiedzy na temat obyczajowosci, ale jedynie pod warunkiem, ze wiemy jak ja wydobyc i jak oddzielic prawde od kreacji i wizji autorskiej.
Mnie nigdy Darsik nie emocjonował. Zawsze twierdziłam i nadal twierdze, ze był to nudny gość, aczkolwiek z perspektywami. Nigdy mnie taki typ nie emocjonowal. Postacie typu Tome Jones, Valmont, czy obecnie Tom - zawsze. Duzo ciekawsze bylo rozwiazanie filmowe - poczatkowe narzucenie nam negatywnej opinii o Tomie - ze hulaka, ze bawidamek (jak dla mnie doswiadczenie, to jedna z jego podstawowych zalet u faceta), a potem odkrywamy jego drugie oblicze - ze oczytany, inteligentny, że ma poczucie sprawiedliwosci, wartosci, ze ma serce i jak to derce potrafi kochac.
Nie, sory winetu, na filmie ze scenariuszem snowdorpka naszego pewnie bym spala...
Sorki za brutalna szczerosc


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#105 2007-10-16 08:18:52

snowdrop
Użytkownik

Re: Film o Jane

No przecież byłby romantyczny, emocjonalny itd. Nie byłby taki jak Pan Wisley ... nie, nie, nie ... scenę w bibliotecę bym zostawiła, z rzeką też, tylko bez domów publicznych!!!. Mówiąc o manierach miałam na mysli że nie był hulaką, co to się upija i seksuje byle gdzie. Nigdy do głowy by mi nie przyszło żeby pozbawiać Toma tych iskierek w oczach naszego Jamesika.

Offline

 

#106 2007-10-16 17:40:36

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Film o Jane

snowdropku, to skad mialby miec te iskierki, skoro odbierasz mu wszystkie doswiadczenia, ktore mu te iskierki wywoluja?
Te domy publiczne to sam smaczek naszgo Toma big_smile


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#107 2007-10-16 18:14:06

snowdrop
Użytkownik

Re: Film o Jane

No może mniej osób porwałby Jamesik gdyby nie hasał po domach publicznych, mnie tam tak. JA też porwał.
A iskierki na pewno miał.

Offline

 

#109 2007-11-02 08:15:35

maenka
Użytkownik

Re: Film o Jane

Jeśli oglądałyście sceny niewykorzystane w filmie to na pewno widzialyscie scene pierwszej próby oświadczyn Wisley'a. Jest to w dniu kiedy przyjeżdza Henry na samym poczatku filmu. Scena zaczyna sie, że Wisley puka do domu Austenów a potem jest razem z Jane w ogrodzie i rozmawiają kiedy pod drzwi domu podjeżdza Henry. Jane przerywa dukające wyznanie Wisley'a i biegnie w stronę brata.

Zauważcie, że w filmie kiedy przyjeżdża Henry siostry są w pokoju. biegną do drzwi a potem.... Jane, która zbiegała po schodach nodbiega od strony ogrodu.

Trochę im się chyba pomieszało przy montażu.

Zauważyliście może jeszcze podobne wpadki?

Offline

 

#110 2008-02-18 13:50:06

aga
Użytkownik

Re: Film o Jane

Po filmie zajrzałam do biografii "Niezlomne serce" /tak ponoć ciężko czytanej!/, a tam właśnie są bardzo ciekawe wzmianki o rodzinie JA i o samym Tomie Lefroyu. O rodzinie napiszę w innym miejscu, tu zaś jedynie o Tomie. Niezależnie od fantazji scenarzysty, mimo wszystko wiele scen jest zbliżonych do prawdy. Sam Tom żył aż 93 lata, i gdy go spytano przed śmiercią o JA, odrzekł że była jego 'szczenięcą miłością'. Jane w swych listach /które też mam/ sama wspomina o balu, na którym poznała Toma. Ale niestety tylko w paru zdaniach. Trudno z tego wysnuć coś głębszego. Ale JA miała także innych konkurentów w swym życiu, a jednemu nawet obiecała rękę, jednak po namyśle już następnego dnia wysłała odmowną odpowiedż. Ta ciekawa wzmianka mogła być podstawą filmowego wątku z Wesleyem. Dla mnie film był bardzo przyjemny, ale jak słusznie pisała pewna recenzentka w gazecie, film jest tylko oparty na biografii JA a ujęty w kanwie "Dumy i Uprzedzenia". Chyba to najlepsze podsumowanie, prawda? I dobrze, że grali aktorzy mało opatrzeni, ale o przyjemnej aparycji.

Offline

 

#111 2008-07-31 16:12:39

ja
Użytkownik

Re: Film o Jane

Mniejsza o to, czy zgodny, czy nie zgodny z biografią, film miło się ogląda i tyle. Moim zdaniem jest bardziej przystępny dla współczesnego widza niż ekranizacje powieści Jane Austen, a może być początkiem zainteresowania nimi i ich autorką.


"Gdybym był tak bogaty, jak pan Darcy, nie przywiązywałbym żadnej wagi do tego, czy jestem dumny, czy nie. Hodowałbym sforę ogarów i piłbym butelkę wina dziennie"

Offline

 

#112 2008-08-10 19:29:54

Akaterine
Administrator

Re: Film o Jane

Skoro w innym wątku Vasco wrzucił linka do tego tematu, to może go trochę odświeżę wink.

AineNiRigani napisał:

Na podstwie ksiazek Jane wykreowalismy sobie pewien grzeczniutki i milusie wyobrazenie "Jak maly Jasiu wyobraza sobie czasy JA". A Jane jako kobieta tak wlasnie chciala go postrzegac, co nie znaczy, ze bylo to zgodne z rzeczywistoscia.

Hmm, dla mnie właśnie "Becoming Jane" jest przykładem owego grzecznego i milusiego wyobrażenia czasów JA, bo, nie licząc postaci Toma (bo co do jego przedstawienia pod względem obyczajowości epoki to w sumie się zgadzam), film jest tak piękny, gładki, romantyczny, plus ładny wizualnie, jak tylko film o tej epoce mógłby być. Sama fabuła też całkowicie pod to podchodzi - ona trochę zarozumiała, on aż momentami do przesady pewny siebie , nie lubią się, później się zaczynają lubić (a nawet więcej niż lubić) - nie licząc końcówki to klasyczny wzór amerykańskich filmów i seriali dla młodzieży czy komedii romantycznych (plus takie postaci jak Wisley, będący przeciwieństwem Toma i przeszkodą na drodze zejścia się bohaterów). Scenariusz, który przedstawiła snowdrop, nie musi być nudny i banalny, gdyby dodało się do niego właśnie kilka elementów epoki, których w powieściach Jane nie ma, a postaci trochę by się skomplikowało. Tom nie musiałby być jednowymiarowym bohaterem w stylu, że skoro spokojny, a nawet nieśmiały młody człowiek, to od razu taki Edward Ferrars czy Edmund Bertram, czyli w sumie nudziarz, z którym nie można się bawić. Tom mógłby być (skoro już porównuję do postaci z powieści) taką mieszanką Henry'ego Tilney'a czy Franka Churchilla, czyli pewny siebie, przebojowy, czarujący, dobrze wychowany, a spokojny w większym towarzystwie, i to takim, gdzie są młode panny i starsze, lubiące plotki panie (choćby po to, by nie mieć w towarzystwie złej opinii); taki Tom bez żadnych niekonsekwencji kreacji postaci spokojnie mógłby trochę hulać i spędzać wieczory z kolegami w burdelach, bo pewnie niejeden młodzieniec z tej epoki tak robił, pozostając jednocześnie dobrze wychowanym młodym mężczyzną i odpowiednim towarzyszem młodych dam (tu przypomina mi się George Osborne z Targowiska Próżności). Również Jane, jako spokojna młoda dziewczyna, nie musiałaby być Fanny Price. Podobno Jane była spokojna i wobec obcych raczej nieśmiała, ale chociażby z listów wiemy, jak złośliwa i bezwzględna potrafiła być. Gdzieś czytałam, że oboje byli mieszanką nieśmiałości i zuchwałości i dzięki temu czuli się dobrze w swoim towarzystwie, potrafili się przed sobą otworzyć. Ich filmowe rozmowy nie musiałyby być grzecznymi i nudnymi konwersacjami o pogodzie, literaturze i o tym, że dzisiejszy bal jest nadzwyczaj udany; np. można wyobrazić sobie scenę, w której Jane i Tom siedzą obok siebie i rozmawiają, a obserwują ich starsze plotkary z towarzystwa i jedna z nich mówi coś w stylu, że miła i spokojna z nich para, że oboje to grzeczni i dobrze wychowani młodzi ludzie, a w tym czasie oni bezwzględnie krytykują towarzystwo, a w szczególności patrzące na nich przychylnym okiem matrony (tu mi się przypomina scena z "Emmy" z Kate Beckinsale, kiedy Emma i Frank grzecznie siadają obok siebie, po czym zaczynają mniej grzecznie plotkować o Jane Fairfax).

Ja nie mówię, że film jest tragiczny, bo nie oglądało mi się do źle - podoba mi się muzyka, ogólny klimat, zdjęcia, cała obsada (nie licząc Anne Hathaway wink), ale taka fabuła wyjątkowo mi się nie podoba, i w sumie nawet nie chodzi o to, że to historia Jane Austen, bo nawet gdyby to był film o a la austenowskiej bohaterce, której na imię, przykładowo, Charlotte Moore, i bohaterze, który zwie się coś w stylu Harry Barton, to i tak fabułę uznałabym za zbyt ckliwą, cukierkowatą i banalną.


"The more I know of the world, the more am I convinced that I shall never see a man whom I can really love."

Offline

 

#113 2008-08-10 20:21:41

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Film o Jane

Becoming Jane nie jest i nigdy nie był biografią jane - to juz przeciez uzgodnilysmy. Chwyt marketingowy jaki zastosowano wynika z ciaglej popularnosci Jane jako pisarki dla kobiet. Rowniez film byl adresowany do kobiet i do takiego odbiorcy dostosowany. W dodatku holywoodzki big_smile Ze swiatem i czasami JA ma tyle wspolnego co wiekszosc naszych wyobrażen. Czyli caly czas potwierdza sie wczesniej cytowana opinia big_smile


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#114 2008-08-10 21:28:13

Akaterine
Administrator

Re: Film o Jane

Ostatni akapit mojego ostatniego posta napisałam, żeby nie wyszło, że jestem jakimś zawziętym przeciwnikiem BJ, i że historia by mnie nie zachwyciła nawet gdyby nie była biografią Jane big_smile. Chodziło mi głównie o to, że historia bardziej zgodna z prawdą (a raczej z tym, co wiemy o Jane i Tomie) nie musiałaby wiać banałem i nudą, jak Ty to stwierdziłaś.
I chyba źle zrozumiałam, co miałaś na myśli wcześniej big_smile. Gdy pisałaś, że na podstawie powieści mamy ugrzeczniony obraz epoki, myślałam, że mówisz ogólnie o całej wersji przedstawionej przez snowdrop, a jednocześnie uznajesz, że BJ taką wersją właśnie nie jest; kolejny raz przeczytałam i teraz zrozumiałam, że mówiłaś tylko o postaci Toma big_smile. A, jak pisałam, co do Toma się zgadzam, choć samo zestawienie Toma-hulaki i zarozumialca na początku z tym dobrym i potrafiącym kochać Tomem późniejszym jest jak na mój gust zbyt skrajne.


"The more I know of the world, the more am I convinced that I shall never see a man whom I can really love."

Offline

 

#115 2008-08-10 23:48:06

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Film o Jane

Czekaj, czekaj, bo chyba sie jednak nie rozumiemy. Musialam wrocic do calej dyskusji i doczytac kontekst big_smile
Historia zgodna z prawda nie musiałaby wiać nuda, z tym sie zgodzę, ale scenariusz Snowdrop - juz tak. Stanowiłby kalke ktorejs z powiesci JA, a to rowniez byloby bledem.
Poza tym wydaje mi sie, ze wiekszosc spostrzega Toma tak jak Darsika - ze sie zmienił po poznaniu Jane. A w zasadzie to nie on sie zmienił, a ona (czy raczej jej postrzeganie jego zachowania). On pozostał cały czas taki sam, tylko w momencie gdy poznajemy kogos blizej zmienia nam sie kontekst jego zachowania i jego interpretacja. A nie sam człowiek. I jak dla mnie czyni to scenariusz bardziej rzeczywisty - de facto niz wyidealizowana mrzonka, pełna pensjonarskiej słodyczy i naiwnosci, gdzie jane byłaby naiwna gąską, która nie wiedzialaby o erotyce nic poza trzymaniem sie za raczki.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#116 2009-08-26 08:58:48

villemo
Użytkownik

Re: Film o Jane

a mnie było smutno po obejżeniu filmu... wiedziałam jak sie skończy... ale taka miłość... i co?


"Wszystko można znieść i wycierpieć, oprócz małżeństwa bez miłości." - Jane Austen

Offline

 

#117 2009-09-30 17:55:06

Loana
Użytkownik

Re: Film o Jane

zycie jest brutalne niestety
ja nadal nie moge wybaczyc bohaterce rzucenia tego nudnego, ale za to dosc stabilnego Wisleya tongue


Jakieś pytanko do mnie? loana@go2.pl
http://joanna-loana.deviantart.com/

Offline

 

#118 2009-10-02 23:10:36

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Film o Jane

eee tam. Gdyby wygladal jak Dvaid Bamber, nie mialabys juz takich problemow tongue


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#119 2009-10-29 10:03:14

villemo
Użytkownik

Re: Film o Jane

wybaczyć nie możesz? a miała niby mieć nudne i stabilne życie... przecież ona sie do tego nie nadawała... unieszczęśliwiła by jego i siebie. Dziwie sie tylko Lefroy'owi że tak łatwo odpuścił a co wiecej ożenił sie itd. tego ja jemu wybaczyć nie moge... ale mężczyźni już tacy byli, sa i bedą.


"Wszystko można znieść i wycierpieć, oprócz małżeństwa bez miłości." - Jane Austen

Offline

 

#120 2009-10-29 21:11:34

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Film o Jane

Znajac Loane, to ja sobie nie wyobrazam tego, aby napisala inaczej smile
Ja tam w zasadzie nie mam nic do filmowego Lefroya - ani przed ani po calej historii. W zaadzie to on byl w sytuacji bez wyjscia, dal sie poniesc namietnosci i chcial zapomniec o odpowiedzialnosci za rodzine - nie chodzi nawet o to, ze nie mogl zapewnic Jane zadnej przyszlosci, bo powiedzmy przy odrobinie szczescia mogliby zyc skormnie, ale z sensem. Chodzi glownie o to, ze on nie byl sam sobie sterem, zeglarzem okretem - kazdy jego czyn niosl kolosalne konekwencje dla matki i licznego rodzenstwa. Przeciez to jego posluszenstwo wobec wuja dawalo im w miare regularnie wyplacana pensje. A mimo to dal sie poniesc szalenstu i dopiero rozsadek Jane, ktora uzmyslowila sobie jaka odpowiedzialnosc na nim i na niej ciazy, doprowadzil do takiego, a nie innego zakonczenia calej historii.
W zasadzie w XIX nie mozna mowic o jakimkolwiek szczesliwym, zawartym z milosci malzenstwie (nasza Marysienka i Sobieski kilkadziesiat lat wczesniej to ewenement na skale swiatowa smile ) - a po zawodzie milosnym czlowiek tym bardziej jest zniechecony i latwy do manipulowania, szczegolnie ten ubezwlasnowolniony.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#121 2009-10-30 10:29:48

villemo
Użytkownik

Re: Film o Jane

no niby tak... ale przecież mogli sie zaręczyć potajemnie i poczekac aż Tom zostanie prawnikiem i bedzie miał środki i na utrzymanie rodziny i małżeństwa... wiem, wiem w tamtych czasach to było mało możliwe. Ale ja wole jednak szczęśliwe zakończenia smile a pomiędzy nimi tak iskrzyło! ech...


"Wszystko można znieść i wycierpieć, oprócz małżeństwa bez miłości." - Jane Austen

Offline

 

#122 2009-10-30 21:01:24

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Film o Jane

Mnie tez przyjemnie sie oglada szczesliwe zakonczenia, ale skrzywienie zawodowe sprawia, ze nie potrafie do konca sie oderwac od realiow epoki smile
Potajemne zareczyny tak naprawde byly rzadko praktykowane, a nawet jesli - nic nie znaczyli i niczego nie rozwiazywaly. Potajemny slub dosc szybko wyszedlby na jaw. Miedzy filmowa Jane i Lefroyem bylo to iskrzenie - z jednej strony i odpowiedzialnosc, mimo mlodego wieku, z drugiej.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#123 2009-11-01 13:52:14

villemo
Użytkownik

Re: Film o Jane

no wiem... mam chyba za bardzo romantyczną nature... dosc w życiu jest nieszczęśliwych zakończeń. Miło dla odmiany zobaczyć dobre, No ale tu nie mogło być dobrego zakończenia... pewnie dlatego JA pisała zawsze dobre zakończenia, mimo wszelkich przeciwnosci. I dlatego tak kocham jej książki.


"Wszystko można znieść i wycierpieć, oprócz małżeństwa bez miłości." - Jane Austen

Offline

 

#124 2009-11-01 15:02:58

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Film o Jane

a mnie wlasnie te szczesliwe zakonczenia czasem raza - bo wolalabym troche inne smile


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#125 2009-11-01 15:36:25

villemo
Użytkownik

Re: Film o Jane

a mało masz w życiu tych innych? jeszcze o nich czytać?


"Wszystko można znieść i wycierpieć, oprócz małżeństwa bez miłości." - Jane Austen

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB