Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#51 2007-09-03 16:23:12

Akaterine
Administrator

Re: Film o Jane

(uwaga, spoilery)

A co sądzisz o tym, że chciała uciec z Lefroy'em? Wydało mi się to bardzo nietrafionym pomysłem, biorąc pod uwagę, że w powieściach Jane nie pochwalała ucieczek, uciekały bohaterki nie grzeszące rozumem (Lydia), które nierzadko później zostały za to ukarane (Maria Bertram). Czyli stosunek Jane do tego jest jasny, a tu tak nagle sama się na to decyduje - niekonsekwentne to trochę.


"The more I know of the world, the more am I convinced that I shall never see a man whom I can really love."

Offline

 

#52 2007-09-03 17:00:37

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Film o Jane

Ja na ten film patrze tak jak na P&P 05 - malowniczy film kostiumowy bez większego odzwierciedlenia w rzeczywistosci. A jesli tak - to szkoda mi czasu na zastanawianie sie co jest prawda historyczna a co nie. Zbyt duża byłaby ta lista, a film bym sobie obrzydziła.
A póki co - bardzo mi się podoba - w tych kategoriach, które określiłam big_smile


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#53 2007-09-03 17:24:30

Akaterine
Administrator

Re: Film o Jane

Ja, jak pisałam już kiedyś, nie na wszystko potrafię patrzeć w tych kategoriach. A nawet gdybym akurat na "Becoming Jane" tak patrzyła, to i tak niezbyt by mi się to podobało - nie lubię ani głównej bohaterki, ani jej ukochanego wink.


"The more I know of the world, the more am I convinced that I shall never see a man whom I can really love."

Offline

 

#54 2007-09-03 19:41:31

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Film o Jane

a ja lubię i Anne I Jamesa, to i jako para mi prypasowali. Wreszcie jakis atrakcyjny gość w filmie z tego nurtu big_smile No ale co Szkot, to Szkot (zawsze uważałam, że mateusz był najtragiczniejszym z odtwórców austenowskich. Już nawet Thorpe 07 bardziej mi sie podobał big_smile).
Nauczyłam się rozdzielać historie od filmu, bo gdybym miała tak traktować wszystkie filmy, które oglądam, 90% musiałabym wywalić do kosza. I do P&P 95 bym się przyczepiła i do wielu wielu innych naprawde dobrych filmów... a po co? Teraz po prostu sobie kontempluje i podziwiam. Czasem obrazki, czasem scenografie, czasem gre aktorska. Bez stresu, bez nerwów.

Ostatnio edytowany przez AineNiRigani (2007-09-03 19:54:16)


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#55 2007-09-03 21:55:01

Akaterine
Administrator

Re: Film o Jane

Już drugi raz to piszesz wink. I to piszesz w taki sposób, że odnoszę wrażenie, że jestem maniaczką (albo że Ty uważasz mnie za maniaczkę), która siedzi na filmach z tomami encyklopedii na kolanach i sprawdza każdy fakt historyczny z filmu, i to wrażenie mnie wybitnie irytuje, tym bardziej że wiem, że taką maniaczką nie jestem (więc jeżeli to co piszesz ma na celu wywołanie u mnie takich uczuć - gratuluję). Powiem tak - jeżeli fakty są lekko naciągnięte, że mnie nie rażą, bądź ich naciągnięcie jest dla mnie zrozumiałe (czyli w przypadku ekranizacji są np. odpowiadającą mi interpretacją scenarzysty bądź reżysera), to bez trudu je akceptuję, jeżeli zaś ich nie rozumiem, ich występowania nie potrafię w żaden sposób sobie wytłumaczyć bądź są głupimi hollywoodzkimi chwytami, które mają przyciągnąć mało wymagającą publiczność, to jestem na nie. "Becoming Jane" wlicza się do drugiego typu, bo nie wiem chociażby, czemu Lefroy jest zarozumiały, a Jane niewychowana, nie mówiąc już o innych faktach...


"The more I know of the world, the more am I convinced that I shall never see a man whom I can really love."

Offline

 

#56 2007-09-03 23:13:16

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Film o Jane

akaterina - nie drugi, a kolejny. Co do reszty - chyba nie bede komentować. Słowo klucz w całej wypowiedzi to "wrażenie". Dodajmy - Twoje wrażenie. Wypowiadam swoje zdanie. W dodatku wszędzie pisałam w 1 os. l.poj. Skoro wyszukałaś w nich jakiś podtekst - gratuluję. Wiesz więcej niż ja. Sądziłam,że forum dyskusyjne jest, jak nazwa wskazuje, do dyskusji, wymiany opinii. Skoro wypowiadanie własnego zdania jest jednak nie na miejscu - pass. Cmf.
Miłego wieczoru.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#57 2007-09-03 23:19:38

Akaterine
Administrator

Re: Film o Jane

Nie jestem w stanie przeczytać całego forum, więc nie wiem, ile razy wcześniej o tym pisałaś, wiem jedynie, że drugi raz podkreśliłaś to w odpowiedzi na moje stwierdzenie, że film mi się nie podobał, bo widzę za dużo błędów. Odebrałam to osobiście, sorry.


"The more I know of the world, the more am I convinced that I shall never see a man whom I can really love."

Offline

 

#58 2007-09-03 23:29:42

el_karola
Użytkownik

Re: Film o Jane

dziś obejrzałam... szczerze, to nie siedzę na tyle w biografii Jane, żeby stwierdzić co było zgodne z rzeczywistością, a co nie.. niemniej film mi się podobał, a i niejedna łza uroniona smile

Offline

 

#59 2007-09-03 23:32:39

Akaterine
Administrator

Re: Film o Jane

Jeżeli chodzi o fakty, to tu dwa pierwsze artykuły mogą nieco przybliżyć:
http://janeausten.pl/modules.php?name=N … ew_topic=3


"The more I know of the world, the more am I convinced that I shall never see a man whom I can really love."

Offline

 

#60 2007-09-04 09:02:31

snowdrop
Użytkownik

Re: Film o Jane

Podzielam całkowicie zdanie Akaterine.

Scena z ucieczką z Tomem była dla mnie najbardziej niewiarygodna. Tak samo zresztą jak fakt, że ona pierwsza pocałowała Toma. Nie wiem co to miało oznaczać. I to mnie też denerwuję.
Wiele ludzi będzie ogladało ten film traktując go jako biografię. Zresztą sam tytuł to sugeruje.
"Becoming Jane" to raczej nie Zakochana Jane. Tylko jakby można to z wolna przetłumaczyć "Stawanie się Jane". Hm.

Juz mogli darować sobie tę ucieczkę z Tomem. Bo przekroczyli wszelkie granice. Odnosze wrażenie, że miał być to kolejny film nastawiony na emocje, chciali wywołać jak największe dreszcze.

I o ile akceptuję to przy adaptacjach powieści, bo przecież każdy może mieć własną wizję i interpretować fikcje według własnego uznania, to kręcenie filmu o prawdziwym życiu prawdziwej osoby powinno być jak najbardziej zbliżone do faktów.

W liście Jane pisze:
"Wyobraź sobie wszystko, co najbardziej występne i szokujące w dziedzinie tańca i siedzenia obok siebie" Owszem to zdanie moze świadczyć o namiętności, ale nie ma tu mowy o pocałunkach.

Offline

 

#61 2007-09-04 10:18:33

pak4
Użytkownik

Re: Film o Jane

Co do tłumaczenia -- po "Zakochanym Szekspirze" naszym tłumaczom brakło weny. Z "Moliera" zrobili "Zakochanego Moliera", a ze "Stawania się Jane" (faktycznie, po polsku coś nie tak, może "Zostać Jane"?) -- "Zakochaną Jane".

Co do realistyczności filmów 'o postaciach historycznych', to czuję się zmuszony niezgodzić. Wiele rzeczy było nierealistycznych w "Zakochanym Szekspirze", czy w "Amadeuszu"; ale filmy były udane. (Wiem, wiem, były osoby zniechęcone do Formana po "Amadeuszu", mimo wskazania na sztukę Peter Schaffer jako źródło opowieści, a nie biografię Mozarta...)


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#62 2007-09-04 10:46:07

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Film o Jane

pak4 napisał:

Co do realistyczności filmów 'o postaciach historycznych', to czuję się zmuszony niezgodzić. Wiele rzeczy było nierealistycznych w "Zakochanym Szekspirze", czy w "Amadeuszu"; ale filmy były udane. (Wiem, wiem, były osoby zniechęcone do Formana po "Amadeuszu", mimo wskazania na sztukę Peter Schaffer jako źródło opowieści, a nie biografię Mozarta...)

Równie udany były obie części Rzymu, Tudorowie, chociaż z historią miały wspólnego jeszcze mniej niż Becoming Jane z jej biografią. A filmy (czy raczej seriale) są genialne. Poobnie z Gladiatorem czy Królestwem niebieskim. Można się przyczepiać do "O jeden most za daleko" i kilku innych filmach kręconych na "faktach autentycznych". Czy warto? Osobiscie naprawde szkoda mi na to czasu. Kiedy siadam przed ekran jako historyk, zachowuję się jak historyk robiąc porządną analizę klatka po klatce. Kiedy siadam jako miłośnik filmów kostiumowych - odbieram je jak serię pięknych obrazów. Jestem wzrokowcem i lubię piękno. A to, że lewy but Jane był niezgodny z epoką zwykle jakoś mało mnie interesuje. Szczególnie, że wiem jak cieżko jest dobrać odpowiednia scenografię. I jakie to kosztowne.

Ostatnio edytowany przez AineNiRigani (2007-09-04 10:47:43)


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#63 2007-09-04 11:57:04

Akaterine
Administrator

Re: Film o Jane

Z tym że mi chodziło raczej o niezgodność z faktami z jej życia, o to, że z Lefroy'em spotykała się na balach, że był on człowiekiem nieśmiałym, że ona również była nieśmiała, że po jego wyjeździe do Londynu już się nie widzieli, że nie zamierzali razem uciec, że pan Wisley i Lady Gresham nie istnieli (choć oni należą akurat do plusów filmu...), o spotkaniu po latach nie mówiąc. To wszystko wydawało się być zrobione po to, by z życia Jane zrobić "Dumę i uprzedzenie", tak jak w "Zakochanym Szekspirze" z jego życia zrobili "Romea i Julię", z tym że "Szekspir" od początku zdawał się być wariacją, ze względu na tytuł, czy to, że bohater nazywał się Will, a nie William. Tutaj dali tytuł "Stawać się Jane", i szumnie zapowiadali, że to biografia pisarki ukazująca wydarzenia będące inspiracją dla napisania jej najwspanialszych powieści (z tym że "najwspanialsze powieści" ograniczało się do "Dumy i uprzedzenia"). Płytkie to, nieprawdziwe, nieaustenowskie, jedynie z plusami realizacyjnymi i kilkoma aktorskimi. I szkoda, że być może przez ten film historia życia Jane będzie tak postrzegana.


"The more I know of the world, the more am I convinced that I shall never see a man whom I can really love."

Offline

 

#64 2007-09-04 13:31:00

snowdrop
Użytkownik

Re: Film o Jane

Poza garstką ludzi (nawet znaczną) którzy interesują się JA lub epoką w której ona żyła, są ludzie którzy tylko od czasu do czasu czytają książki i ogladają filmy. Idąc na film Becoming Jane są oni przekonani że to jest jej biografia. I przykre jest to że będę sądzili ją po tym filmie. Nie wszyscy muszą się znać na wszystkim i nie wymagajmy tego od nich. Jesli ktoś nam coś przedstawia to dlaczego mamy mu nie wierzyć, że tak właśnie jest. Nie wińmy osób które się nie znają tylko tych którzy głosza takie bzdury.
To jest tak samo jak wmawianie ludziom, że to że gospodarka rozwija się dobrze to zasługa ludzi którzy rządzili sprzed dwoma lat albo tymi którzy teraz rządzą. I ludzie którzy nie znają się na ekonomii są w stanie w to uwierzyć.
Sorki mała dygresja ze świata finansów. Ale pasuje mi tu jak ulał.

Ostatnio edytowany przez snowdrop (2007-09-04 13:37:35)

Offline

 

#65 2007-09-04 13:39:19

pak4
Użytkownik

Re: Film o Jane

Ale to samo dotyczy takiego "Amadeusza", mimo wskazania na literacki pierwowzór!
Nawiązując do przykładu politycznego -- 'winni' są także ci, którzy dają się nabrać.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#66 2007-09-04 14:36:45

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Film o Jane

Wydaje mi się, że film zadziała jak P&P 05. Wiele osób zwróci uwagę na osobę Jane Austen i para James-Anna zachęci do wgłębienia się w jej biografię. A jeśli już siegna – zweryfikują informacje z Becoming. Podejrzewam, że ci, którzy będą go szukać we jej życiu – zawiodą się, ale nie zniechęci ich to do twórczości Jane big_smile.
Zawsze od czegoś trzeba zacząć. Niektórzy zaczynali od P&P 95, inni od Bridget Jones, inni od P&P 05. A po obecnym filmie trafi do nas nowa grupa miłośniczek.
Jestem niemal pewna, że będzie niemal tak samo jak z serią filmów o Sisi - pieknych, malowniczych i równie przekłamanych.

Zgadzam się z pakiem. Mając minimalną wiedzę historyczną można znaleść nieścisłości w filmie. A jeśli ktoś jej nie ma, to jego "wina". Uczeń gimnazjum oglądając Lady Jane może uwierzyć w to, że katolicka Krwawa Maria była krwawa, a protestancka Jane wspaniała, cudowna, troskliwa i kochająca biednych. Uczeń liceum zdaje sobie sprawę ze złożoności sytuacji no i tego, że Maria wcale taka krwawa nie była (dużo więcej na sumieniu ma Elżunia i Heniek). Analogiczna sytuacja jest w przypadku w/w Sisi. W tych pięknych filmach widzimy wielką miłość, przywiązanie pary cesarskiej. A A jednak historia mowi, ze byli niemal zupelnie obcymi dla siebie ludźmi.
Twórca mna prawo do wesołej wariacji na temat. Nawet jesli spece od reklamy i dystrybutorzy ubierają filmowi sukienkę pt. "biografia".


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#67 2007-09-04 20:18:33

Caitriona
Użytkownik

Re: Film o Jane

Również, jak Aine, jestem zdania, ze dzieki Zakochanej Jane nowe osoby zainteresują się nią samą i jej ksiazkami. Mam przynajmniej taką nadzieję wink
Ale, mimo że dopuszczam nieścisłości, wariacje, dodane motywy (tylko bez jakiejś zbytniej przesady), tak jak właśnie w obu serialach które podała Aine, to jednak ten film mi się nie podoba. Z bardzo prostej przyczyny - ja tu ledwo widzę Jane. Jest źle wychowana, popędliwa, śmiała, a na dodatek nie podoba mi się dobór samej aktorki. Do Lefroya również nie poczułam za grosz symaptii (choć do aktora nic nie mam, ale zachwycać się nie ma czym, moim zdaniem).
Film oczywiście jesli chodzi o pozostałych aktorów, obrazy, montaż, muzykę - wysoki poziom. Jest to wizualnie piękny film. Ale spodziewałam się czegoś więcej. I nic nie poradzę, ze się rozczarowałam...


The person, be it gentlemen or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid - Northanger Abbey

Offline

 

#68 2007-09-04 22:58:05

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Film o Jane

Cait, może to właśnie jest kwestia nastawienia? Mnie kilka wiekich produkcji nauczylo, ze lepiej nie oczekiwac zbyt wiele, bo potem rozczarowanie jest zbyt wielkie. i chyba ostatnim wielkim rozczarowaniem byla dla mnie P&P 05. A tak na ten film czekałam z utęsknieniem. Na Becoming nie czekałam specjalnie, nie oczekiwałam cudu ani wielkiej biografii (w końcu to wielka produkcja big_smile). I chyba dlatego mnie nie rozczarowala. No i uwielbiam MacAvoya. Mały, brzydki, a taki uroczy. Zawsze mi na swój sposób naszego upiorka przypominał (takiego brzydszego brata). A poza tym po komentarzach do Narni i Wimbledonu - nie mozna go nie lubieć big_smile
Film jest dla mnie wcieleniem P&P 05. Mam do obu podobny stosunek. jeśli ktos mi proboje wmowic, ze jest to ekranizacja powiesci - odzywa sie we mnie milosnik tejze powiesci i potrafie godzinami mowic o niescislosciach powiesciowo-historycznych kadr po kadrze, klatka po klatce, o watpliwej rezyserce. Ale jest to bardzo ładny film z piekna muzyka i plenerami. I w tej kategorii, zawsze bede stac na jego strazy big_smile
Tak samo w Becoming. Gdy rozpatrujemy film w kategoriach obrazkowych - jest pieknym filmem o nieszczesliwej milosci (ktorej nota bene - nie znosze. Lubie szczesliwe zakonczenia big_smile ). Nie ma sensu rozpatrywac go w kategoriach biografii, bo ma niewiele wspolnego z zyciem Jane. Wiec po co sobie glowe tym zawracac? Zaraz na wstepie wystarczy zalozyc, ze film biografia nie jest, to i moze sobie pozwolic na rozne wariacje na temat. To tak jak z jazda do pracy - jeśli z góry założe sobie, że jadę dzisiaj autem, to po co mam rozmyślać czy autobus się dzisiaj spóźnił, czy nie?
Wiesz, ze potrafie oddzielic sobie takie patrzenie fachowe od kinowego (pozwala mi to czerpac czysta przyjemnosc z ogladanych filmow). I chyba dlatego uniknęłam rozczarowania becomingiem big_smile


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#69 2007-09-05 09:14:59

snowdrop
Użytkownik

Re: Film o Jane

Nie do końca mogę się z tym pogodzić, ze wszystko tak komercjalizuja. Dobija mnie to, że reżyserzy, którzy zabieraja się do adaptacji literatury klasycznej, historii, biografi, patrzą tylko na kasę. Straszne. Niech sobie robią komedie albo filmy sensacyjne.

Być moze faktycznie cześć ludzi zachęconych przez Becoming Jane siegnie po jej ksiązki. Podobno Emma Thompson powiedziała, po ekranizacji Rozwaznej i Rom. że JA jest teraz popularna w Urugwaju.

Przeczytałam też, że Kate Winslet miała grać JA. Wydaje mi się że lepiej nadawałaby się do tej roli.
Tak przy okazji czy oglądaliście film "Marzyciel" - cudo.

Offline

 

#70 2007-09-05 11:06:59

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Film o Jane

Nie lubię Kate jako Marianny, wiec nie polubiłabym jej Jane.
A komercja? Cóż takie są prawa rynku. Można nakręcić film niszowy o niskim budżecie i wówczas można nieliczyć się z zyskami, a jedynie z prawda i krytyką. W momencie kiedy ktoś inwestuje niemałe pieniąze, logiczne jest, że nie robi tego za Bóg zapłać, a dla uzyskania odpowiedniego zysku. Inwestycja to inwestycja, a nie datek big_smile
Ja jestem w stanie pogodzic sie z komercjalizacja o ile daje mi cos w zamian. Jeśli jednak jest to jedynie seria głupich obrazków, bez treści, bez sensu – wówczas jestem bezlitosna.
Tak czasem czytam swoje obecne wypowiedzi, to tak sie sobie sama dziwie – jak człowiek ewoluuje. Jak pojawiłam się na tym forum byłam bardzo radykalna big_smile


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#71 2007-09-05 11:54:20

Akaterine
Administrator

Re: Film o Jane

Kate Winslet byłaby przede wszystkim, mówiąc brzydko, za stara. Wiem, że ma tylko nieco ponad 30 lat, ale mimo to nie pasowałaby wiekowo ani do Henry'ego, ani do Wisley'a, ani do Lefroy'a, trzeba by było do tych ról innych aktorów, a w przypadku braku ostatnich dwóch film by trochę stracił (bo choć nie podobało mi się, jak zarysowana była postać Lefroy'a, to McAvoy grał bardzo dobrze).
Co do tego co napisała Aine, wiadomo, że film musi się sprzedać, a sprzedają się historie miłosne pełne dramatyzmu i patosu, które grają na emocjach widowni, jednak mimo wszystko gdy widzę taki film, nie mogę się powstrzymać, żeby nie pomyśleć "Szkoda". Szkoda, bo film mógł być dobry. To takie zwykłe ludzkie uczucie, bez analizowania, na ile twórcy mogą sobie pozwolić i że film musi się sprzedać.


"The more I know of the world, the more am I convinced that I shall never see a man whom I can really love."

Offline

 

#72 2007-09-05 12:58:57

Loana
Użytkownik

Re: Film o Jane

Obejrzalam film. Mój pierwszy komentarz: eeeeeee. I koniec.
Drugi - O_O obrzydliwe romansidło, godne zaliczenia do harlekinow, nawet mimo smutnego zakonczenia.
Ale okej, film zobaczylam, pomarudzilam i teraz moge isc zobaczyc jeszcze raz, juz bez patrzenia na film z pryzmatu "historia Jane Austen". Moze wtedy bardziej mi podejdzie...
Chociaz watpie. Nie analizujac jak ten film pasuje do zyciorysu JA, to wg mnie byl troche nielogiczny. Ciagle mnie zastanawia, czemu Jane i Tom nie zrobili tego samego co jej siostra Cassandra i jej narzeczony? Moze okej, Cass nie najlepiej to wyszlo, ale przeciez Tom nigdzie by nie wyjezdzal. Dlaczego nie siedzieli cicho, zareczeni potajemnie i czekali, az Tom stanie sie samodzielny i bedzie mogl ozenic sie z Jane? Musieli sie od razu deklarowac? I przekichane mieli przez to. Troche cierpliwosci, a wszystko moglo sie ulozyc zupelnie inaczej. Przez ten czas Jane moglaby napisac ksiazke i tez stac sie niezalezna finansowo. Musialaby co prawda pozbyc sie jakos Wisleya, ale nie bylaby nieszczesliwa przynajmniej.
W sumie, najbardziej w tym filmie bylo mi zal Cassandry oraz wlasnie Wisleya - gosciu wcale nie byl glupi, moze troche nieobyty, ale czemu nikt tej crazy Jane nie powiedzial, ze meza mozna sobie wychowac. Jesli juz sama zauwazyla, ze Wisley tylko WYGLADA na idiote, to przeciez miala material - po slubie mogla bardziej rozwinac goscia i pewnie bylby calkiem inteligentnym facetem... no ale ona wolala milosc... cokolwiek to znaczy. Jane i Tom nie przekonali mnie co do milosci, raczej do maniakalnego zauroczenia i pozadania. I zgadzam sie, ona byla okropnie niegrzeczna! Powinna dostac pare razy od matki w twarz, tak pokazywac na zewnatrz, ze sie rozpasanym bachorem...
Swoja droga, na filmie czulam sie jak na Harrym Potterze, bo pojawily sie znajome osoby tongue.


Jakieś pytanko do mnie? loana@go2.pl
http://joanna-loana.deviantart.com/

Offline

 

#73 2007-09-05 13:44:19

Akaterine
Administrator

Re: Film o Jane

No i Wisley brzmi prawie jak Weasley wink.


"The more I know of the world, the more am I convinced that I shall never see a man whom I can really love."

Offline

 

#74 2007-09-05 14:04:32

el_karola
Użytkownik

Re: Film o Jane

.. i jest prawie tak samo rudy

Offline

 

#75 2007-09-05 14:13:49

Caitriona
Użytkownik

Re: Film o Jane

AineNiRigani napisał:

Cait, może to właśnie jest kwestia nastawienia? (...) No i uwielbiam MacAvoya. Mały, brzydki, a taki uroczy. Zawsze mi na swój sposób naszego upiorka przypominał (takiego brzydszego brata).

Widzisz Aine, również i ja już dawno się tego nauczyłam: nigdy nie oczekiwać po wielkich produkcjach zbyt wiele. Takze jakiegoś fanatycznego nastawienia do Becoming Jane nie miałam. I tak jak P&P 2005 się rozczarowałam, to jednak w jakis sposób mi się mimo wszystko podobał i lubię sobie go pooglądać raz na jakiś czas (zazwyczaj pomijając kilka scen). Natomiast BJ po prostu mi się nie podobało (poza technicznymi rzeczami, choć muzykę wolę zdecydowanie tą z P&P), nie budzi mojej sympatii, nie podobali mi się ani McAvoy, ani Hathaway, i miałam wrazenie, ze jest zbyt podobny do P&P (jakbym jakąś kopię oglądała).

A co do McAvoya - gdzie Ty widzisz, nawet "na swój sposób", to podobieństwo do Upiorka?? wink smile

Ostatnio edytowany przez Caitriona (2007-09-05 14:14:29)


The person, be it gentlemen or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid - Northanger Abbey

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB