Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#26 2006-10-01 08:10:04

pak4
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Spokojnie -- jestem przekonany, że autorka coś by wymyśliła. Np. Lizzy jedzie do Londynu, do Gardinerów. Tam spotyka Darcy'ego (w wersji romantycznej -- powóz pocztowy, którym jedzie Lizzy ma wypadek i przypadkowo obecny Darcy spieszy na ratunek). W każdym razie powtarzają się wypadki z Rossings, tyle że w Londynie. Albo: Lizzy jedzie do Bath, gdzie pojawia się Darcy odwożący swą ciotkę Lady Katarzynę. I się spotykają -- j.w. I tak można długo kombinować wink


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#27 2006-10-01 08:26:56

pak4
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Lemonicku: z rozpędu wymyśliłem romantyczną wersję specjalnie dla Ciebie smile

Lizzy nie jedzie do Rossings i nie spotyka Darcy'ego. Akcja toczy się normalnie, Lizzy nawet jedzie z Gardinerami, ale nad jeziora. Tymczasem Darcy, nie mogąc się pogodzić ze złamanym sercem wstępuje do wojska i w Hiszpani walczy pod dowództwem Welingtona przeciwko Francuzom. Wickham zaś, jak w oryginalnej akcji porywa Lidię i jego grzeszki zostają zdemaskowane. Aby uciec przed hańbą, porzuca ciężarną Lidię i również trafia do wojska na kontynent, gdzie w oddziale spotyka Darcy'ego.

Tu mam dwa warianty:

Wariant pierwszy: Wickahm jest jaki jest i szybko, dla pieniędzy, zostaje francuskim szpiegiem, pracując dla pięknej baronowej, a przedtem karczmarki (za Cesarza różne się kariery robiło), Izabelle de la Lemonick wink Oboje zostają zdemaskowani -- poszukiwanego Wickhama ściga i pojmuje Darcy, na czele swego oddziału. Przed rostrzelaniem...

Wariant drugi: Wickham wychowywany teraz przez armię wychodzi na ludzi. W starciu z Francuzami zostaje śmiertelnie ranny. Umiera na rękach Darcy'ego, który próbował swego dawnego wroga wynieść z pola walki...

Warianty się łączą: Wickahm opowiada o swoich grzeszkach, wspomina o swym zauroczeniu Lizzy i porwaniu Lidii, prosi by przekazać im swoje ostatnie słowa (same słowa zaś są trochę jak nocne zwierzenia Whilby'ego), po czym umiera. Darcy postanawia odnaleźć panny Bennet -- gdy tylko książę Wellington wysyła go z listami do Anglii. Tymczasem Lidia umiera przy porodzie, pozostawiając na tym świecie cókę, którą opiekują się ofiarnie Jane i Lizzy. Darcy odwiedza zrozpaczone panny, które hańba Lidii wykluczyła z towarzystwa. Nie musi być wcześniejszego listu, bo charakter Wickhama, oraz szlachetne uczynki Darcy'ego wszystkim są już znane, a oczy Lizzy wciąż piękne, zaś Darcy walcząc ramię w ramię z ludźmi niższego urodzenia i majątku nabrał do nich szczerego szacunku... Itd.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#28 2006-10-01 11:34:47

anika
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Bardzo zręczne. Lubię czytać takie "gdybania". Każdy z nas napewno ma inne.Może warto się nimi podzielić?


anika

Offline

 

#29 2006-10-01 19:11:54

pak4
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Errata (dzisiaj mam dzień na poprawianie swoich błędów):

Po pierwsze przypominam, że mojemu PS zawdzięczacie sporego offtopa wink

Po drugie: jak pisałem wersję dla Lemonicka wydawała mi się ona świetna, choć zupełnie nie w stylu JA. Teraz widzę błędy -- Lizzy i Darcy nie poznają bez spotkania po drodze i pierwszych oświadczyn, dostatecznie dobrze swoich charakterów. Na serial moje rozwiązanie wystarczyłoby, ale rozwiązanie JA było psychologicznie głębsze. A więc Darcy nie może od razu udać się na wojnę. Najpierw musi spotkać Lizzy -- może w drodze na jeziora Lizzy zatrzyma się w tej samej gospodzie co Darcy? Czasu będą mieli mało -- Darcy próbował zapomnieć o Lizzy, ale oto staje przed nim we własnej osobie i całe uczucie wraca. Korzystając z wyjścia państwa Gardiner (powiedzmy, że Lizzy wymiguje się bólem głowy, obawiając się, że na spacerze spotka Darcy'ego, a ten spieszy do jej pokoju zapytać o stan zdrowia) dochodzi do rozmowy. Nie ma pułkownika, więc Darcy sam musi się wygadać z Bingleyem, choćby napomykając, że 'miał więcej względów dla przyjaciela'. Skoro są w tej samej gospodzie, jest szansa na nocny list, który Lizzy dostanie przy śniadaniu. Spotkanie ostatecznie załamuje Darcy'ego, który dopiero teraz udaje się na wojnę.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#30 2006-10-03 00:55:28

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Tymczasem Darcy, nie mogąc się pogodzić ze złamanym sercem wstępuje do wojska i w Hiszpani walczy pod dowództwem Welingtona przeciwko Francuzom.

Może spotkać majora Sharpa, który zostaje jego przyjacielem i po powrocie zakochuje się w Georgianie. A że na wojnie dorobił się przecież majątku i tytułu, to i ożenek byłby możliwy (co upiekłoby 2 pieczenie na jednym ogniu big_smile)


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#31 2006-10-03 22:28:36

lemonick
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Lemonicku: z rozpędu wymyśliłem romantyczną wersję specjalnie dla Ciebie smile

o, dzięki wink

Izabelle de la Lemonick wink

szczerze mówiąc, wolałabym na "kochanka" kogoś innego wink ale za tą "Izabelle" wielkie dzięki. pomijając, że my name's Magda wink
pak4, ty się tu marnujesz (jak to kiedys już ktoś napisał), powinieneś stworzyć własny kabaret- "Prześmiewcy" albo "Interpretujący Inaczej"...
smile
ta druga wersja jest zdecydowanie najlepsza wink


-Co to jest prawdziwe JA? (...)
-To kim jesteś, a nie to, co z Ciebie zrobiono.
Paulo Coelho

Offline

 

#32 2006-10-04 16:25:53

MissDubish
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

czytając to co tu tworzycie przypomina mi się pewne ognisko kiedy to mała dziewczynka na pytanie jaka piosenke mamy zaśpiewać powiedziala rozradowana "co by było gdyby komary miały gitary" i to mój komentarz ;p mi tam się podoba ta wesrja jaka jest oryginalna aczkolwiek jeśli już miałabym zaszaleć to chciałabym żeby darcy znalazł mnie i się ze mną ożenił a lizzy bez obrazy jest tak urocza że na pewno kogośby znalazła ;p i wszyscy żyli by długo i szczęsliwie a na peno ja najszęśliwiej ;p


nie ma brzydkich kobiet są tylko niedocenione

Offline

 

#33 2006-10-04 18:22:26

anika
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Myślę MissDubish, że nie jesteś odosobniona w swoich marzeniach. Jednak żadna z nas nie jest Lizzy! a wiele chciało by mieć swojego Darcy zwłaszcza jeśli mają na myśli CF........ hm też się rozmarzyłam.


anika

Offline

 

#34 2006-10-04 18:25:11

pak4
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

1) Lemonick, Aine: wszystko da się załatwić wink

2) Wersja alternatywna zrobiła się sama. Naprawdę wink

3) Skoro Lizzy zostaje bez Darcy'ego, to ją biorę. Bez posagu. No problem wink


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#35 2006-10-04 18:35:39

anika
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Pak4, to miło że "jesteś chętny" na Lizzy. w zwiążku z tym zacznie się "bitwa" o wolnego Darcy. Czy w stylu Caroliny B. a może bardziej subtelnie? Wspólczesne wtgadane dziewczyny mogły by szokować gentelmena epoki Regencji.


anika

Offline

 

#36 2006-10-04 18:48:16

MissDubish
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

sądze że wspólczesne dziewczyny też by potrafily wyrwać pana Darcego ( tymbardziej że znamy jego słabe punkty) ... bo faceci tak naprawde nic się nie zmienili przez wieki (mam taką cichą nadzieje) ale nie wiem czemu tych Darcych jest najmniej albo się porządnie chowają ... bo nie oszukujmy się dziewczyna pokroju lizzy jest teraz zwana inaczej fajną dziewczyną ... a co do Darcych pozostaje mi zaśpiewać "dziś prawdziwych darcych juz nie ma..."
niestety ...


nie ma brzydkich kobiet są tylko niedocenione

Offline

 

#37 2006-10-04 20:54:19

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Jeśli chodzi o mnie, to możecie sobie Darcego wziąść big_smile


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#38 2006-10-05 08:08:24

pak4
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Hm... mówiąc o nadsyłaniu propozycji nie myślałem, że tak skomplikujecie sprawę...

Dobrze: wracamy do punktu, gdy to Darcy zabiera Bingleya do Londynu, by ten nie ożenił się z Jane. Darcy'emu wciąż po nocach i (co gorsza) dniach śnią się śliczne oczy Elizabeth Bennet. Pisze więc list do pułkownika Fitzwilliama, by ten zaopiekował się Georgianą, a sam przyłącza się do poselstwa udającego się do Stanbułu, aby zabezpieczać tam angielskie interesy.

W tym czasie pani de Liegnitz i panna Dubisz docierają do Stambułu z Egiptu, gdzie udały się aby pielęgnować chorego kuzyna panny Dubisz, Mikołaja Różyckiego, który wybrał się do Egiptu wraz z wyprawą Napoleona, ale niestety, ciężko rozchorował, o czym po dłuższym czasie (ach, ta ówczesna poczta) dowiedziała się rodzina w Polsce. I oddana panna Dubisz, kuzynka pełna samarytańskiego zacięcia, wraz ze swą zamożną ciotką, młodą i piękną wdową Mariją de Liegnitz, wdową po generale de Liegnitz, którego młody Różycki był adiutantem, wybrała się do Egiptu. Niestety... było już za późno. Za późno dla młodego, dobrze zapowiadającego się oficera, który zmarł. Nie za późno jednak, jak na zabytki Egiptu, które trwając 40 wieków, poczekały jeszcze te kilka dni, które pani de Liegnitz i panna Dubisz spędziły odnajdując miejsce śmierci porucznika, zajmując się ostatnią posługą.

Wśród żalu naszych pań pojawiły się też inne uczucia. Zwłaszcza pani de Liegnitz, kochająca historię, postanowiła lepiej poznać dziedzictwo Egiptu. Oglądała więc zabytki, notowała egipskie inskrypcje, w czym dzielnie jej sekundował Marco Locatelli, przystojny włoski kupiec, robiący interesy z Egiptem i również zainteresowany jego starą i piękną historią. Pani de Liegnitz postawiła śmiałą tezę, że język tajemniczych inskrypcji egipskich kapłanów, powiązany jest z językiem koptyjskim i próbowała odczytać je, posiłkując się przy tym hipotezą o zapisywaniu w kartuszach imion faraonów.

Gdy na tych pożytecznych zajęciach schodził czas pani de Liegnitz i panu Locatelliemu, panna Dubisz, wyruszyła w drogę powrotną. Nie było to może rozważne, ale gdy panna Dubisz, ujrzała w powietrzu lotne bociany, które znała kiedyś na polskim ugorze, rozrzewniło się jej serce i zapragnęła powrócić. Tymczasem pani de Liegnitz oświadczyła, że zostanie w Egipcie, póki nie ukończy swojej pracy, pisanej w modnej francuszczyźnie: Lettre a Mlle NiRigani relative a l’alphabet des hierogpyhes phonetiques. Panna Dubisz wyruszyła więc jedynie w towarzystwie miejscowego służącego, by poprzez Ziemię Świętą powrócić do Polski, zatrzymując się po drodze w Stambule.

A z Konigshutte młody inżynier, Andreas Schmidt, został wysłany aby zapoznać się z angielskimi technikami budowy pieców hutniczych. Wybranie się do Anglii w czasie wojen napoleońskich nie było tak prostą sprawą, droga była okrężna i długa. Ale droga nie była najgorsza. Najgorsi byli angielscy werbownicy. Zatrzymawszy statek, na którym Andreas Schmidt płynął, wcielili go, nie bacząc na to, że jest pruskim poddanym, do Royal Navy.

Jednocześnie z okolic gdańska, polska szlachcianka, Anna Anikowska, wybrała sie również na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, w intencji rychłego nadejścia Napoleona i wyzwolenia przez niego Ojczyzny.

Darcy przybywszy do Stambułu, w sposób zupełnie nie dyplomatyczny, wdaje się w romans, z córką francuskiego dyplomaty, Madeleine de Lemmonick. Ach, ten Bosfor nocą, przy odbitych w wodzie światłach miasta. Zresztą dośpiewającie sobie same, bo są tu osoby nieletnie wink

Darcy'ego wzywa jednak patriotyczny obowiązek, by dać odpór wrogiej, napoleońskiej Francji. Zresztą i Madeleine de Lemmonick uznaje, że się zapomniała, że cały związek jest niebezpieczny i grozi przeciekiem tajemnic dyplomatycznych. Po czułym pożegnaniu wraca więc do Francji, wioząc w swoim łonie syna Darcy'ego.

Tymczasem Andreas Schmidt przyjmuje angielskie obywatelstwo, staje się Andrew Smithem i dzięki swej wiedzy przyrodniczej i niezłej znajomości matematyki wink awansuje na porucznika marynarki.

A Elizabeth Bennet pociesza siostrę.

Porucznik Sharp podczas odwiedzin w dobrej, starej Anglii, dzięki swemu przyjacielowi, pułkownikowi Fitzwilliamowi Darcy'emu poznaje jego podopieczną -- Georginę Darcy.

Tymczasem w Stambule spotykają się dwie Polki, podążające w przeciwnych kierunkach -- panna Dubisz i Anna Anikowska. Zaprzyjaźniają się. A zapał w ich młodych sercach sprawia, że postanawiają zwiedzić Stambuł, nawet jeśli przywiodły je do niego mało rozrywkowe cele. Podczas zwiedzania, spostrzegają nad brzegami Bosforu, smutnego i przystojnego Anglika -- pana Darcy'ego, który opłakuje swe rozstanie z Madeleine de Lemmonick.

Pan Bingley nie otrzymawszy od dawna listu od Darcy'ego (możecie się domyślać, że miał coś lepszego do roboty), łamie sie w swym zamiarze pozostania z dala od Jane Bennet. Wraca, miłość odżywa. Pobiorą się w najbliższą wiosnę.

Rozwija się miłosny trójkąt -- Darcy pokochał piękne oczy obu Polek, w których połyskiwał żal za młodym Mikołajem Różyckim, czy za niepodległością ojczyzny, łącząc się z miłosnym żarem.

W tym czasie porucznik Sharp żeni się z Georgianą Darcy.

Porucznik Andrew Smith trafia na okręt kapitana Wentwortha.

Darcy, Anna Anikowska i panna Dubisz, nie mogąc sobie poradzić z miłosnym trójkątem, po wysłuchaniu tureckiego kazania, postanowili przejść na islam, gdzie prawo pozwala na wielożeństwo. Ubocznym skutkiem tej decyzji jest to, że panna Anna Anikowska nie odbędzie swej pielgrzymki do Ziemi Świętej i Napoleon nie przywróci Polsce niepodległości...

Ale i tak wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie, w końu przecież Darcy był tak wartościowym człowiekiem, że nawet w Turcji się przydał. A po zakończeniu wojen napoleońskich, kapitan Wentworth i Andrew Smith zeszli na ląd, żeniąc się odpowiednio z Anną Eliott i Elisabeth Bennet.

A w Orsay, niedaleko Paryża, Madeleine de Lemmonick urodzi syna, wykapanego Darcy'ego, który pozostawi szansę na napisanie sequela wink

THE END.

----
PS. Starałem się. Mam nadzieje, że nikogo nie uraziłem. A czy wszyscy zadowoleni? Niestety, Darcy przechodzący na islam, to jedyny sposób na to, by zadowolić jednocześnie Anikę i Miss Dubish, bo czekając na pojawienie się Księgi Mormona wszyscy by się strasznie zestarzeli...


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#39 2006-10-05 09:06:53

Marija
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Wow 8O Powiedz, co jadasz z rana, że masz taką wenę od 6? lol

Offline

 

#40 2006-10-05 09:41:40

pak4
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

No.. nie o 6-tej. Datownik kłamie. Pisałem między 7 a 8.

A jak napiszę, że piję mleko, to i tak nie uwierzysz wink


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#41 2006-10-05 09:47:04

Marija
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Wierzę, wierzę, u mnie w domu sami miłośnicy mleka :? lol

Offline

 

#42 2006-10-05 10:16:46

anika
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Super, dzięki Pak4 za miły początek dnia. Nie wyobrażam sobie siebie jako "szlachcianki" ( dlaczego jednocześnie nie mogę ratować ojczyzny? mówię o skutku ubocznym) ale pomysł przedni zwłaszcza z trókątem.
Pozdrawiam


anika

Offline

 

#43 2006-10-05 11:26:54

Balbina
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Serial brazylijski jak ta lala big_smile świetne poprawiło mi to humor lol


szalejąca czterdziestka

Offline

 

#44 2006-10-05 12:10:19

MissDubish
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

cudowne .... cudowne ... nie no ale czytając to zrozumialam że darcy nam nie jest i nie był pisany ... ahhh ... ja tam oddaje go lizzy podoba mi się to zakończenie jakie jest oryginalnie ... a sama poszukam współczesnego darcego ... który nie mósi wygladać jak CF ... byle by był ... no i nie mósi być w sumie taki jak pan Darcy ..byle mnie kochał tak jak darcy kohał lizzy ... i sądze że to i tak będzie równie trudne zadanie jak i znalezienie współczesnego darcego ... opowiadania o stambule są zabawne ale pamiętajmy my tu baju baju a chinczyków przybywa ;p


nie ma brzydkich kobiet są tylko niedocenione

Offline

 

#45 2006-10-05 13:28:38

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

ajajaj, jakie to piękne!!!
Chylę czoła (szczególnie te zazebiajace sie spotkania big_smile)


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#46 2006-10-05 13:35:28

Marija
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Niedoskonałe: żądam matrony opiekującej się którąś z panien (jakże to tak? same po tych Egiptach jeździły? :twisted: ), Mariji De Liegnitz 8O Owdowiałej po generale De Liegnitz, ale jeszcze całkiem całkiem (dzieci samodzielne, majątek spory) lol lol

Offline

 

#47 2006-10-05 18:34:42

pak4
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Niedoskonałe: żądam matrony opiekującej się którąś z panien (jakże to tak? same po tych Egiptach jeździły? :twisted: )

Masz świętą rację!! Szkoda, że wcześniej o tym nie napisałaś wink Już, cofam się w czasie i poprawiam wpis wink


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#48 2006-10-05 20:04:00

Jeanne
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Yyyyy.......no pięknie. Ale to skomplikowane dla mnie.... lol niemniej podziwiam wyobraźnię.


"Lasy były dokoła. I pożółkłe liście
Jak blade meteory przez półmrok spadały."

[img]http://img232.imageshack.us/img232/821/kjykpa8.jpg[/img]

Offline

 

#49 2006-10-06 06:17:47

HerMia
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

Pak4, a może wydasz powieść? Albo jesteś już sławnym pisarzem tylko nie chcesz się przyznać!

Offline

 

#50 2006-10-09 07:43:07

Marija
Użytkownik

Re: Co by było gdyby... :-)

pak4 napisał:

[...] wraz ze swą zamożną ciotką, młodą i piękną wdową Mariją de Liegnitz, wdową po generale de Liegnitz [...] pani de Liegnitz, kochająca historię, postanowiła lepiej poznać dziedzictwo Egiptu. Oglądała więc zabytki, notowała egipskie inskrypcje, w czym dzielnie jej sekundował Marco Locatelli, przystojny włoski kupiec [...]


:oops: Ach, dziękuję Ci pak4 za tego włoskiego kupca roll :oops: Skąd wiesz, że pani de L. preferuje brunetów? lol

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB