Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#76 2007-08-02 09:44:13

Dione
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Mike napisał:

Mylnie bierzecie zewnetrzny chlod Brandona za jego prawdziwy charakter. Popelniacie tym samym, moim zdaniem, blad w podstawowych zalozeniach. :-)

I tu przypisujesz nam wszystkim mylne poglądy. Nie będę się wypowiadać za wszystkie, ale ja nigdy nie twierdziłam, nawet nie uważałam, że Brandon jest wewnętrznie facetem tak chłodnym jak zewnętrznie. Wręcz przeciwnie. Dla mnie jest on (tak jak Darcy swoją drogą) typowym introwertykiem. Osobą, która bardzo silnie przeżywa emocje, lecz nie do końca umie czy też chce je okazywać. Widzę też ogromne podobieństwo, zarówno charakteru jak sposobu postępowania, siebie do Brandona i Darcy'ego. Nie lubię pokazywać uczuć przed innymi. Kilka tygodni temu koleżanka, z którą mieszkam dwa lata ( a znamy się pięć) pierwszy raz widziała mnie naprawdę zdenerwowana i rozzłoszczoną (nota bene była w szoku big_smile). Nie znaczy to jednak, że tych uczuć nie posiadam, że ich nie odczuwam. Przeciwnie, co się dzieje w środku takiej osoby jak Brandon, przypomina serię tornad, tsunami i stałe wybuchy wulkanu. Taka osoba, jak kocha, to na baardzo długo (nie powiem, że na zawsze, bo wieczności, jeszcze nie doświadczyłam wink ).


Mój chłopak się właśnie ożenił....

Offline

 

#77 2007-08-02 11:29:03

Mike Moriarty
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Ohlala, kij w mrowisko... ;-P No to jedziemy.

JLo:

"z jednej strony "mylnie bierzecie zewnetrzny chlod Brandona za jego prawdziwy charakter", a z drugiej "Eleonora nie pasowala do Brandona - byla dla niego emocjonalnie zbyt plytka"."

Dokladnie tak wlasnie mysle. :-)

"Wg mnie zle oceniasz Eleonore, tak jak my Brandona. Bierzesz jej chlod, dystans oraz spokoj za jej charakter i piszesz, ze jest plytka emocjonalnie"

Nie stawiajcie znaku rownosci miedzy Eleonora a Brandonem. Eleonora byla taka od urodzenia. A Brandona tak uksztaltowalo jego dlugie i trudne zycie.

"Kobieta, ktora potrafila, mimo niespelnionej milosci do mezczyzny, zachowywac sie odpowiednio do sytuacji to wcale nie jest osoba PLYTKA"

O_o Please nie wkladaj mi w usta stwierdzen, ktorych nie powiedzialem. Nie nazwalem Eleonory plytka. Jest roznica miedzy osoba plytka, a osoba plytka emocjonalnie, tak, jak jest roznica miedzy pediatra a pedofilem.
Brzmi podobnie, ale to nie to samo. ;-P

Eleonora to osoba szlachetna, dobra, czula, ect. Jest warta tyle zlota, ile wazy. Ale jej zycie emocjonalne nie jest szczegolnie bujne. To osoba bardzo stabilna i zdecydowana. O to mi wlasnie chodzi.

Fakt ten, powtarzam, nie dyskredytuje jej jako osoby. Po prostu ma taki charakter. I tyle.

"Jest to osoba, ktora potrafi obserwowac i wczuwac sie w uczucia innych [...] a nie umialaby tego robic, gdyby sama takich uczuc nie przezywala"

No wlasnie nie. Eleonora byla nastawiona na obserwacje uczuc innych - dlatego, ze jej wlasnie nie byly szczegolnie silne. Nie przezywala swych uczuc, wiec mogla sie koncentrowac na innych.

Nie wlozysz ksiazki do pelnej szuflady. Osoba przepelniona uczuciami wlasnymi ignoruje uczucia innych. Za to soba pozbawiona w duzej mierze uczuc wlasnych - moze sie zajmowac innymi. O to mi wlasnie chodzi.

"Dlatego, gdyby Brandon nie chcial tego, co wg wiekszosci kryteriow nie bylo dla niego (ekspresyjnej, zakochanej w innym, mlodej dzierlatki ), to Eleonora bylaby dla niego calkiem dobrym rozwiazaniem"

Gdyby babcia miala wasy, to by byla dziadkiem. Gdyby miala kola, to by byla autobusem. Ale nie ma ani wasow, ani kol. Wiec jest babcia.

A Brandon nie chce Eleonory, tylko Marianne. I ma racje. :-)

"Ale ze faceci zwykle chca tego, czego nie moga miec od razu, wiec wygrala Marianna"

Ohlala, czemu mowisz, ze to faceci tak maja? Wlasnie odwrotnie. Brandon chcial Marianny - i ja dostal. Marianna chciala Willoughby'ego - ale go nie dostala.

Lady kasiek:

"Ona miała charakter podobny do Brandona własnie a mówią, że podobieństwa się odpychają, może to byłaby za duża kumulacja dobra i altruizmu. Brandon potrzebował kogoś, kogo mógłby tak psuć, Elinor nie pozwoliłaby mu raczej na to"

Hmmm... To mocne slowa, ale tak, chyba to prawda. ;-) Co dowodzi tym bardziej tego, ze nie Eleonora, tylko Marianna.

Dione:

"I tu przypisujesz nam wszystkim mylne poglądy"

A gdzie napisalem, ze odnosze sie do wszystkich? Uzylem liczby mnogiej, ale nie mowilem, ze mam na mysli WSZYSTKICH. Odnosilem sie do JLo i Paka. JLo i Pak to nie wszyscy. ;-)

"Dla mnie jest on [...] osobą, która bardzo silnie przeżywa emocje, lecz nie do końca umie czy też chce je okazywać."

Dokladnie tak! :-) Troche tak, jak Eleonora. Dlatego nie pasuja do siebie jako para, choc sa wspanialymi przyjaciolmi.

Ostatnio edytowany przez Mike Moriarty (2007-08-02 13:02:12)

Offline

 

#78 2007-08-02 11:47:42

pak4
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Mike'u: sam twierdzisz, że Brandon z silnym przeżywaniem emocji, ale umiarkowanym ich ukazywaniem, jest trochę jak Eleonora. Zakładając, że 'być trochę jak' to relacja symetryczna, wychodzi nam że Eleonora jest trochę jak Brandon w swojej emocjonalności wink

Oczywiście pozostaje pytanie, czy to znaczy, że do siebie pasują, czy wprost przeciwnie. Ale tego chyba nie rozstrzygniemy.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#79 2007-08-02 11:49:22

Dione
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Jakby tu powiedzieć vel napisać....
Nigdy nie byłam wielką fanką Marianny (takie jej afektowane uduchowienie - a w rzeczywistości absolutny brak życia wewnętrznego - mnie drażniło), jednak w powieści faktycznie nie było leprzej kandydatki dla Brandona. Eleonora wogóle nie chodziła w rachubę. Właśnie ze wzgledu na zewnetrzny spokój i opanowanie. Była zbyt mało barwna. Marianna przypominała egzotycznego ptaka. Eleonora była typem kobiety matki, a Marianna małej kobietki. Brandon potrzebował osoby, która mógłby ochraniać, dbać o nią, a nawet rozpieszczać.
A z tą przyjaźnią z Eleonorą to tez nie tak. Owszem lubili się, rozumieli, ale to wcale nie znaczy, że byli doskonałymi przyjaciółmi. Przeciwnie dla Brandona najlepszym przyjacielem czy przyjaciółką (płeć tu nie gra roli) jest raczej ktoś bardziej w stylu Lizzy czy Emmy. Osoba pewna siebie, zdecydowana, traktująca innych z przymrużeniem oka, z poczuciem humoru. Eleonora jest zbyt łagodna i poddająca się innym. Przynajmniej ja ją tak odbierałam.


Mój chłopak się właśnie ożenił....

Offline

 

#80 2007-08-02 12:57:45

Mike Moriarty
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Dione pisze madre slowa. :-) Dokladnie tak wlasnie jest.

Offline

 

#81 2007-08-02 12:59:09

pak4
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

A czy to nie Eleonora w końcu rządzi domem? Przynajmniej ja pamiętam taki obrazek (fakt, że raczej z filmu), gdy to Eleonora stara się dopilnować warunków życia i sprawić, by w budżecie nie było dziury. Taki Balcerowicz w spódnicy -- niby emocjonalny chłód, a swojego pilnuje twardo big_smile


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#82 2007-08-02 13:03:18

Mike Moriarty
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

To dobre porownanie, choc skala nie ta. ;-) Nie wystarczy byc gospodarnym, by byc Balcerowiczem.

Offline

 

#83 2007-08-02 13:06:54

Loana
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Napisze cos gwoli wyjasnienia, bo zostalam calkowicie zle odebrana -_-'.

Mike napisał:

Loana napisał:

"Jest to osoba, ktora potrafi obserwowac i wczuwac sie w uczucia innych [...] a nie umialaby tego robic, gdyby sama takich uczuc nie przezywala"

Dokladnie tak. Ale to jest wlasnie dowod na moja teze, nie a Twoja. Eleonora byla nastawiona na obserwacje uczuc innych - dlatego, ze jej wlasnie nie byly szczegolnie silne. Jak sama piszesz - nie przezywala tych uczuc. O to mi wlasnie chodzi.

Gdzie napisalam, ze ona nie przezywala tych uczuc??? Napisalam, ze "potrafi wczuwac sie w uczucia innych (...) i nie umialaby tego robic [wczuwac sie] gdyby sama takich uczuc nie przezywala" - innymi slowy - ona przezywala uczucia milosci, odtracenia, zalu, wstydu itp. i dlatego potrafila sie wczuc w uczucia innych. Czyli - PRZEZYWALA! I dlatego potrafila je zauwazyc u innych. Nie dlatego, ze jej wlasne nie byly silne. Byly silne i pozwolily jej poznac "jak to jest". A ze nie krzyczala o tym wszedzie i nie cierpiala na zewnatrz to nie znaczy, ze jej uczucia byly gorszej jakosci. Ona po prostu szanowala innych ludzi i dlatego przezywala je "po cichu", odwrotnie niz Marianna, ktora wszystko przezywala z wielkim pokazem.

Mike napisał:

Loana napisał:

"Ale ze faceci zwykle chca tego, czego nie moga miec od razu, wiec wygrala Marianna"

Ohlala, czemu mowisz, ze to faceci tak maja? Wlasnie odwrotnie. Brandon chcial Marianny - i ja dostal. Marianna chciala Willoughby'ego - ale go nie dostala.

Bo faceci tak maja, sam mi kiedys tlumaczyles, ze faceci lubia ZDOBYWAC. Wiec jak nie moga czegos miec od razu, to im sie od razu zwieksza cennosc zdobyczy. I bardziej tego chca. Brandon chcial Marianne,ktora na poczatku wydawala sie owocem nie do zerwania, wiec tym bardziej nabierala dla niego zalet. A mogl miec wiele innych dziewczyn, ale ich nie chcial, bo byly latwa zdobycza tongue.
I co odwrotnie? Kobiety tez lubia zdobywac, zwlaszcza jak sa niewyzyte tongue. Ale tutaj w powiesci nie spotkalismy az takich kobiet za duzo, no i rozmawiamy o Brandonie tongue.


Jakieś pytanko do mnie? loana@go2.pl
http://joanna-loana.deviantart.com/

Offline

 

#84 2007-08-02 13:18:50

Mike Moriarty
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Gdzie napisalam, ze ona nie przezywala tych uczuc???

Chill out. Juz zedytowalem przeciez posta. O_o Polemizujesz z zeszlorocznym sniegiem...

"Bo faceci tak maja, sam mi kiedys tlumaczyles, ze faceci lubia ZDOBYWAC."

Nie pamietam takich tlumaczen... ;-P Ale mniejsza o to. Moze mam krotka pamiec.

"Brandon chcial Marianne,ktora na poczatku wydawala sie owocem nie do zerwania, wiec tym bardziej nabierala dla niego zalet."

Nope. :-) Jesli uwazasz, ze dla Brandona glowna zaleta Marianny byla jej niezdobywalnosc, to sorry, ale mylisz sie calkowicie. Vide jego poprzednia milosc - przeciez wcale nie musial jej zdobywac, bo i ona go kochala. I nie dlatego im nie poszlo, ze on sie nia znudzil.

"A mogl miec wiele innych dziewczyn, ale ich nie chcial, bo byly latwa zdobycza."

Gdyby ktoras byla jak Marianna, to pewnie by na to poszedl. :-)

"I co odwrotnie? Kobiety tez lubia zdobywac, zwlaszcza jak sa niewyzyte . Ale tutaj w powiesci nie spotkalismy az takich kobiet za duzo, no i rozmawiamy o Brandonie "

;-P Czasem troche rozbawia mnie dwuznacznosc tej naszej rozmowy...

Nie trzeba byc niewyzyta kobieta, by celowac w niezdobywalnych facetow... ;-) Nie przesadzajmy...

Offline

 

#85 2007-08-02 13:35:41

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Mi się wydaje, ze Brandon zakochał się w Mariannie od pierwszego zerknięcia i chyba tak na samym początku nie był pewny, ze dla niej jest ostatnim facetem do wzięcia, po prostu faceta trafiło. Bo faceci w pewnym wieku podobno lubia młodziutkie kobietki


GRITARĂ? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#86 2007-08-02 13:38:56

Loana
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Ok, juz nie polemizuje, chociaz dalej do konca sie nie zgadzam. Uwazam, ze uczucia Eleonory wcale nie byly slabsze tylko dlatego, ze ich az tak nie okazywala.

Nie uwazam tez, ze dla Brandona glowna zaleta byla niezdobywalnosc, az tak zle go nie osadzam tongue. Ale z drugiej strony - kto powiedzial, ze Eliza byla jak Marianna? Przypominala ja, owszem, ale to nie oznacza, ze byly takie same. Wiecej, uwazam, ze Eliza byla mniej wyszczekana i delikatniejsza niz Marianna, w koncu nie sprzeciwila sie slubowi z bratem Pulkownika, jak zapewne zrobilaby Marianna. Pulkownik nie musial jej zdobywac, ale z drugiej strony ona nie miala silnej woli i dala sie zniewolic. Wiec wg mnie dlatego Marianna miala wlasnie taka zalete dla Brandona, ze wydala sie byc osoba, ktora nie da sie zniewolic - czyli (poniewaz nie kochala Brandona i raczej wczesniej nie dalaby sie namowic na slub z nim) wlasnie wydala sie troche nie do zdobycia. Troche to pokrecone, ale mam nadzieje, ze zrozumiecie, co chcialam przekazac.

Ok, nie tylko niewyzyte kobiety lubia zdobywac facetow tongue po prostu za duzo takich pojawia sie w romansach ;P
Chociaz z drugiej strony, jakie inne kobiety chca takich zdobywac?? tongue


Jakieś pytanko do mnie? loana@go2.pl
http://joanna-loana.deviantart.com/

Offline

 

#87 2007-08-02 13:43:42

pak4
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Mike Moriarty napisał:

Nope. :-) Jesli uwazasz, ze dla Brandona glowna zaleta Marianny byla jej niezdobywalnosc, to sorry, ale mylisz sie calkowicie. Vide jego poprzednia milosc - przeciez wcale nie musial jej zdobywac, bo i ona go kochala. I nie dlatego im nie poszlo, ze on sie nia znudzil.

Marianna jest bardzo a courant, a Brandon żyje ideami z czasów swojej młodości. (Można spekulować dlaczego, czy może zbyt długo jego serce pozostało nieporuszone przez wdzięki niewieście; czy też służba sprawiła, że utracił kontakt z modą.) To ich oddala.

"A mogl miec wiele innych dziewczyn, ale ich nie chcial, bo byly latwa zdobycza."

Gdyby ktoras byla jak Marianna, to pewnie by na to poszedl. :-)

Rzeczywiście skupiając się na charakterze zapominamy o tym, że Marianna była ładna, wcale dobrze wychowana i przyjemnie muzykowała. Do tego prawdopodobnie była w typie Brandona.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#88 2007-08-02 13:45:17

pak4
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

lady_kasiek napisał:

Mi się wydaje, ze Brandon zakochał się w Mariannie od pierwszego zerknięcia i chyba tak na samym początku nie był pewny, ze dla niej jest ostatnim facetem do wzięcia, po prostu faceta trafiło. Bo faceci w pewnym wieku podobno lubia młodziutkie kobietki

Brakuje mi rok do wieku Brandona... Hm... Czyżbym dlatego tak chętnie z Wami rozmawiał tutaj na forum wink


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#89 2007-08-02 13:58:22

Mike Moriarty
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

A nosisz flanelowa kamizelke, Pak? xD Hmm... Ja nosze rekawiczke na prawej dloni, gdy prowadze samochod - uszkodzilem sobie dlon cwiczac karate. ;-) Liczy sie?

[Faceci lubia, gdy sie im wspolczuje. Moze jakis Festiwal Wspolczucia zrobimy? ;-D]

Ostatnio edytowany przez Mike Moriarty (2007-08-02 14:03:55)

Offline

 

#90 2007-08-02 14:04:31

elbereth
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Mike napisał:

Loana napisał:

Jest to osoba, ktora potrafi obserwowac i wczuwac sie w uczucia innych [...] a nie umialaby tego robic, gdyby sama takich uczuc nie przezywala

No wlasnie nie. Eleonora byla nastawiona na obserwacje uczuc innych - dlatego, ze jej wlasnie nie byly szczegolnie silne. Nie przezywala swych uczuc, wiec mogla sie koncentrowac na innych.

Nie wlozysz ksiazki do pelnej szuflady. Osoba przepelniona uczuciami wlasnymi ignoruje uczucia innych. Za to soba pozbawiona w duzej mierze uczuc wlasnych - moze sie zajmowac innymi. O to mi wlasnie chodzi.

Zestawienie życia emocjonalnego z szufladą bardzo obrazowe, ale właśnie chyba zbyt płytkie. Uczucia to nie książki (nawet jeśli mowa o uczuciach przedstawionych w książkach tongue).

Co do Eleonory, Marianny i Brandona - nie możemy porównywać intensywności uczuć różnych osób. Po prostu się nie da, koniec, kropka. Za to z całą pewnością możemy stwierdzić, że były to uczucia o odmiennej naturze:

1) U Eleonory dominowało przywiązanie i stałość, pragnęła stabilności przede wszystkim. To, że w jakimś stopniu pogodziła się z losem na wieść o zaręczynach Edwarda i Lucy, nie świadczy o tym, że go nie kochała. Raczej sama siebie przekonywała, że tak będzie lepiej, że nic już nie da się zrobić, itp. Zajmowanie się uczuciami innych też miało jej po części pomóc zapomnieć o sobie (a poza tym taki już miała samarytański charakter). W środku burza, na zewnątrz trzyma fason, mądra dziewczynka - tylko ciekawe, czy nie wyrzucałaby sobie tego opanowania, gdyby historia skończyła się inaczej?

2) Marianna - wszyscy wiemy - gwałtowność, pasja, ekstrawertyzm CO NIE RÓWNA SIĘ intensywności (a przynajmniej nie musi). Ponieważ uczucie M&W trwało krócej niż E&E, nie było tu miejsca na uspokojenie pierwszych namiętności - co z pewnością by się zdarzyło w wypadku dłuższego związku (ach, niestety! tongue ), gdyż bohaterom po prostu nie starczyłoby sił na codzienne, tak "intensywne" wzruszanie się. No ale to tylko moja interpretacja, która zakłada, że Marianna nie ma ukształtowanego charakteru, a jej głupota/romantyzm wynika z jej młodości.

3) Brandon - z nim mam największy problem. Zgadzam się z Pakiem, że był "trochę jak Eleonora", pytanie tylko, ile to znaczy "trochę"? I dlaczego, u diabła, w naszych głowach wciąż pokutuje przesąd, że przeciwieństwa się przyciągają? Aha, i to:

pak4 napisał:

Prędzej już bym typował wzbudzanie 'ojcowskich' uczuć u Brandona (podlanych jeszcze pamięcią o pierwszej, nieszczęśliwej miłości), który pragnie się kimś opiekować.

To mi się kojarzy raczej z "Lolitą" tongue Zwłaszcza w kontekście uwagi Mike'a o różnicy pomiędzy pediatrią a pedofilą tongue

Ostatnio edytowany przez elbereth (2007-08-06 10:47:40)


Żona: Dlaczego zostawiłeś mnie samą? Widać kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
Mąż: Ależ skąd! Gdybyście oboje tonęli w rzece, ratowałbym Ciebie!
Żona: Naprawdę?
Mąż: Oczywiście! Jesteś dwa razy lżejsza! big_smile

Offline

 

#91 2007-08-02 14:18:40

pak4
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Mike Moriarty napisał:

A nosisz flanelowa kamizelke, Pak? xD Hmm...

Flanelowej akurat nie. Ale lubię nosić kamizelki... Nie dzisiaj oczywiście!

[Faceci lubia, gdy sie im wspolczuje. Moze jakis Festiwal Wspolczucia zrobimy? ;-D]

Ja myślę, że to bardziej sprawa kultury niż płci. Tak, czy siak, jakby ktoś powspółczuwał (?) byłoby miło wink


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#92 2007-08-02 14:30:02

pak4
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

elbereth napisał:

pak4 napisał:

Prędzej już bym typował wzbudzanie 'ojcowskich' uczuć u Brandona (podlanych jeszcze pamięcią o pierwszej, nieszczęśliwej miłości), który pragnie się kimś opiekować.

To mi się kojarzy raczej z "Lolitą" tongue Zwłaszcza w kontekście uwagi Mike o różnicy pomiędzy pediatrią a pedofilą tongue

Hm... nie myślałem o tym... A Humbert jest tylko nieco starszy od Brandona. Nawet pewne elementy motywacji mogłyby być analogiczne (u Humberta zainteresowanie dziewczynkami wzięło sie z jakiejś niespełnionej młodzieńczej miłości, o ile pamiętam).
Tyle, że ja myślałem o czymś innym, celowo używając cudzysłowu. Chodzi o to, że czasem w środku się odczuwa taką potrzebę opieki, troski o kogoś innego, mniej lub bardziej ukierunkowane na staranie o rodzinę. Może to jakieś ewolucyjne przystosowanie do życia w rodzinie? Akurat Brandon miał dość czasu by to odczuć.
A na dodatek jako żołnierz i dowódca przyzwyczaił się do roli szefa-opiekuna wink


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#93 2007-08-02 15:15:17

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Pak tobie moze mało brakuje do Brandona, ale my, nbo przynajmniej ja wiek Marianki mam za sobą czyli odpada tongue


Drogie Panie i Panowie, my tu starramy się motywację pułkownika odgadnąć a przecież z facetem to diabeł do celu nie trafi, czasami po prostu ręce opadają Niby pułkownik był rozsądny w latach już bardziej posunięty, ale nie aż tak, zeby mógł zgłupieć na starość. Ot złoty środek, a zakochał się w takiej egocentrycznej, egoistycznej, pompatycznej, Mariance. To już na Amrgaret mógł poczekać chwilę tongue


GRITARĂ? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#94 2007-08-02 19:14:02

pak4
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Już chyba zaznaczałem wyżej, że z rozsądkiem pułkownika to bardziej złożona rzecz. On też jest romantyczny, trochę w tym wręcz narwany. Przykładem ten nieszczęsny piknik. On na prawdę nie musiał od razu jechać do Londynu. Godzina w te, czy we wte by nic nie zmieniła. Ale tak zdecydowało jego romantyczne serce (i ja to piszę roll , ja, zwolennik zdecydowanie antyromantycznej partii wink). Brandon jedynie był wierny innej postawie, jakby bardziej "klasycznej", a mniej romantycznej, gdzie dobre życie cechują nie porywy serca, ale harmonia serca i rozumu, opanowanie, chciałoby się powiedzieć, że niemal stoicyzm. On to cały czas demonstruje.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#95 2007-08-03 10:43:12

Dione
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Brandon nie był po prostu facetem, który pokazuje emocje. Eleonora pokazywała ich jeszcze mniej. Oni nawet, gdyby się sobie spodobali, to nie poszliby dalej niż herbatka z cistkiem i poważna rozmowa. Żeby Brandon się na coś odważył, musiałby zauważyć coś w rodzaju zachęty. A taka Eleonora nie pokazałby zachęty, gdyby nie zauważyła zainteresowania sobą. Kolo zamknięte: absolutnie by się nie dogadali. A Marianna, nawet czując mniej, pokazywała więcej. Czyli jak już polubiła Brandona, to tylko krok, żeby w ten afektowany sposób okazała mu miłość.
Brandon był facetem, który się lubi opiekować. A Eleonora to prawie druga Matka Teresa, taką osobą sie nie da opiekować. Marianną trzeba zawsze. I szczególnie trzeba ją chronić przed nią samą.


Mój chłopak się właśnie ożenił....

Offline

 

#96 2007-08-03 12:16:42

elbereth
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

pak4 napisał:

Już chyba zaznaczałem wyżej, że z rozsądkiem pułkownika to bardziej złożona rzecz. On też jest romantyczny, trochę w tym wręcz narwany. Przykładem ten nieszczęsny piknik. On na prawdę nie musiał od razu jechać do Londynu. Godzina w te, czy we wte by nic nie zmieniła. Ale tak zdecydowało jego romantyczne serce (i ja to piszę roll , ja, zwolennik zdecydowanie antyromantycznej partii wink). Brandon jedynie był wierny innej postawie, jakby bardziej "klasycznej", a mniej romantycznej, gdzie dobre życie cechują nie porywy serca, ale harmonia serca i rozumu, opanowanie, chciałoby się powiedzieć, że niemal stoicyzm. On to cały czas demonstruje.

Czyli Brandon 'wewnątrz' jest romantyczny, a 'na zewnątrz' normalny? tongue Hmm, podciągając to do mojej interpretacji nawet się zgadza: romantyczna egzaltacja Marianny to wina jej niedojrzałości, a romantyczny spokój Brandona - jego dojrzałości. Może pułkownik nauczy żonę odrobiny opanowania? A ona jego większej otwartości? W takim wypadku mogli by w istocie być b. szczęśliwi smile

Tyle, że teraz wychodzi raczej: "B. jest trochę jak Marianna" niż "trochę jak Elinor". Albo najpewniej: "trochę taki, a trochę taki" - czyli niewiele nam to daje: wciąż nie wiemy, czy przyciągają ich do siebie podobieństwa, czy też przeciwieństwa...


Żona: Dlaczego zostawiłeś mnie samą? Widać kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
Mąż: Ależ skąd! Gdybyście oboje tonęli w rzece, ratowałbym Ciebie!
Żona: Naprawdę?
Mąż: Oczywiście! Jesteś dwa razy lżejsza! big_smile

Offline

 

#97 2007-08-03 12:32:31

pak4
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Myślę, że to jak z prowadzeniem prostych przez punkty -- dowolne dwie osoby mogą znaleźć coś dla siebie wspólnego wink
Brandon jest na pewno 'cieplejszy' i bardziej romantyczny, niż jakoś w dyskusji się przyjęło dostrzegać. Może to izolujący wpływ flanelowej kamizelki? big_smile
Ale mimo to jest postacią raczej w stylu Eleonory niż Marianny.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#98 2007-08-04 02:54:17

Rosenblaetter
Użytkownik

Re: Nasz kochany Brandon?

Jeszcze jedno nawiązanie do kamizelki i wyjdę z siebie wink


But I, being poor, have only my dreams
I have spread my wings under your feet
Tread soflty, because you tread on my dreams..

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB