Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#26 2006-08-04 19:46:56

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

A dlaczego jest egoistyczna bo chce własnego szczęścia?
Choć fakt wydaje jej się że ma najgorzej


GRITARĂ? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#27 2006-08-04 19:53:02

fringilla
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

A dlaczego jest egoistyczna bo chce własnego szczęścia?
Choć fakt wydaje jej się że ma najgorzej

Nie, dlatego, że w pogoni za własnym szczęściem nie ogląda się na innych, mysli tylko osobie, raniąc najbliższe sobie osoby.


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#28 2006-08-04 21:14:13

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Ja tłumaczę to tym że ona jest po prostu nieszczęśliwa bardzi nieszczęśliwa fakt nie zachowuje sie ak jak cierpiąca podobnie Eleonora ale to chyba różnica charakterów


GRITARĂ? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#29 2006-08-04 22:35:54

fringilla
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Ona myślała tylko o sobie i zachowywała sie egoistycznie nawet jak była szczęsliwa. To dwie różne sprawy,


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#30 2006-08-04 22:56:24

lemonick
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

ale dyskusja. smile

jesli mogę wyrazić swoje skromniutkie zdanko wink , to uważam, że raczej byli szczęśliwi "na swój sposób". to znaczy, Brandon miał ukochaną przy sobie, a Marianna miała "dobrego męża".
lol i to, że Brandon był dużo starszy od Marianny, nie oznacza wcale, że od razu musieli być nieszczęśliwi. a Jane Eyre? i pan Rochester? on był 20 lat starszy, a Bronte napisała, że "Jane jest bardzo szczęśliwa ze swoim kochanym Edwardem".

chociaż faktycznie, Brandon był "niepociumany" i lekko fajtłapowaty, a ja na samym początku książki obstawiałam raczej związek Willoughby'ego i Marianny i... Eleonory i Brandona 8O . teraz żałuję, ale cóż. :oops:

i ja też nie wierzyłam w to szczęście M&B. niedowiarkiem jestem z natury. 8)


-Co to jest prawdziwe JA? (...)
-To kim jesteś, a nie to, co z Ciebie zrobiono.
Paulo Coelho

Offline

 

#31 2006-08-07 00:47:36

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Jane i Rochestera łączyła prawdziwa miłość. Wzajemna.
W przypadku Marianny i Brandona sprawa jest chyba jednak inna.
Po pierwsze - Marianna poślubiła go niejako z rozsądku. Gdyby to była mowa o Eleonorze - mogłabym uwierzyć w zapewnienia, że taka spokojna, dojrzała miłość mogłaby być trwalsza. Ale Marianna nie mogła pokochać dojrzałą miłością dotad dopóki sama nie dorosła. A w jej przypadku trzeba by było czekać bardzo bardzo długo (o ile w ogóle doszłoby to do skutku).
Nie, nie wierzę, że pułkownik z Marianną byliby szczęśliwi. Ona nie będzie do końca szczęśliwa z nim, a on nie będzie do konca szczęsliwy wiedząc, że ona nie jest szczęśliwa.
W tym przypadku przeiwdywałabym bardziej koniec jak w naszych Nocach i dniach.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#32 2006-08-07 08:33:20

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Oj nnoce i dnie. Czytałysmy i oglądałyśmy zmamą. I dopsżłyśmy do wniosku że ona kochałą go tylko tego do konca nie wiedziała. Ale faktycznie sytuacja jest analogiczna. W takim razie biedny Barndon :cry:


GRITARĂ? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#33 2006-08-07 10:40:25

elbereth
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

A propos Brandonów, Rochesterów i innych... Wiecie jak powinien postępować starszy mężczyzna z młodą kobietą? Tak jak z policjantem - albo przekupić, albo wziąć na litość big_smile


Żona: Dlaczego zostawiłeś mnie samą? Widać kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
Mąż: Ależ skąd! Gdybyście oboje tonęli w rzece, ratowałbym Ciebie!
Żona: Naprawdę?
Mąż: Oczywiście! Jesteś dwa razy lżejsza! big_smile

Offline

 

#34 2006-08-07 10:43:17

fringilla
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Jane i Rochestera łączyła prawdziwa miłość. Wzajemna.
W przypadku Marianny i Brandona sprawa jest chyba jednak inna.
Po pierwsze - Marianna poślubiła go niejako z rozsądku. Gdyby to była mowa o Eleonorze - mogłabym uwierzyć w zapewnienia, że taka spokojna, dojrzała miłość mogłaby być trwalsza. Ale Marianna nie mogła pokochać dojrzałą miłością dotad dopóki sama nie dorosła. A w jej przypadku trzeba by było czekać bardzo bardzo długo (o ile w ogóle doszłoby to do skutku).
Nie, nie wierzę, że pułkownik z Marianną byliby szczęśliwi. Ona nie będzie do końca szczęśliwa z nim, a on nie będzie do konca szczęsliwy wiedząc, że ona nie jest szczęśliwa.
W tym przypadku przeiwdywałabym bardziej koniec jak w naszych Nocach i dniach.

Wiesz, Aine, jak przeczytałam twój post, to przyszło mi do głowy, że marianna z nikim nie byłaby szczęścliwa - dopoóki by nie dorosła. Bo nawet z Willoughbym to oznaczałoby konfrontację marzeń z rzeczywistoscią. A życie to nie bajka, nawet jak się poślubia wielką miłość. Marianna po prostu nie była przygotowana do normalnego, zwykłego, codziennego życia, pragnęła uniesień, emocji, które z czasem, naturalną koleją rzeczy, mijają.
Ja jednak wole zakładać, że dojrzała wczesniej, że już decyzja o slubie z Brandonem, była oznaką tej dojrzałości, której katalizatorem może był wstrząs spowodowany zawodem miłosnym?


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#35 2006-08-07 14:10:11

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

W sumie ja też mam nadzieję, że to oznaczało dla niej krok w dorosłość.
Ale jednocześnie obawiam się, że przy najbliższej okazji spotkania na swojej drodze jakiegoś Willoughbiego II, mogłaby dać się porwać.
Nie lubię Marianny. Patrzy na wszystko przez pryzmat siebie. Dorosłość w jej przypadku musi oznaczać dostrzeżenie również istnienia innych osób.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#36 2006-08-07 14:14:47

fringilla
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

W pełni podzielam twoje obawy. Ten typ tak ma. No ale zyczę jej dobrze, choć tez jej nie lubię.


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#37 2006-08-07 20:53:44

megg
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi


marianna z nikim nie byłaby szczęścliwa - dopoóki by nie dorosła. Bo nawet z Willoughbym to oznaczałoby konfrontację marzeń z rzeczywistoscią. A życie to nie bajka, nawet jak się poślubia wielką miłość. Marianna po prostu nie była przygotowana do normalnego, zwykłego, codziennego życia, pragnęła uniesień, emocji, które z czasem, naturalną koleją rzeczy, mijają.
Ja jednak wole zakładać, że dojrzała wczesniej, że już decyzja o slubie z Brandonem, była oznaką tej dojrzałości, której katalizatorem może był wstrząs spowodowany zawodem miłosnym?

Też mi się tak wydaje! Ona nie była przystosowana do normalnego życia, tak samo, jak romantyzm nie przystawał do życia w ogóle i większość romantyków w ogóle normalnie nie żyła (weźmy takiego Byrona)-a JA gloryfikowała normalne życie, tylko o nim chciała pisać i Byronów nie lubiła za bardzo....Dlatego tak traktuje swoją romantyczną bohaterkę...Ale ja też mam nadzieję, że udało się Mariannie, choć średnią sympatią ją darzę (jednak podoba mi się ona w interpretacji Kate Winslet).

Offline

 

#38 2006-08-07 21:08:12

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

JA im zycze dobrze dla Barndona. A jej nie umiem nie lubić


GRITARĂ? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#39 2006-08-08 19:20:16

Elizabeth
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Też się nad tym zastanawiałam. Myślę, że Marianne później zakochała się w Brandonie. Przecież Jane napisała:

"Pułkownik Brandon był teraz tak szczęśliwy, jak na to zasługiwał w opini tych, którzy go kochali- w osobie Marianne znalazł pociechę za wszystkie wcześniejsze cierpienia; za sprawą jej względów oraz jej towarzystwa odzyskał dawne ożywienie i swobodę ducha. Wszyscy ich przyjaciele z radością mogli się też przekonać, że Marianne, budując jego szczęście, odnalazła własne. Nigdy nie potrafiła kochać inaczej jak całym sercem, dlatego z czasem jej oddanie mężowi stało się równie wielkie, jak niegdyś oddanie Willoughby'emu."

Tak więc pułkownik się zmienił, był żywszy i weselszy i Marianne na pewno to zauważyła. Nie był więc starcem, za jakiego go uważała. Pułkownik i Marianne oboje przeżyli nieszczęśliwą miłość, co sprawiło, że stali się silniejsi. Może Marianne nie kochała pułkownika miłością tak żarliwą jak Willoughby'ego, ale miłością spokojną, lecz równie mocną. Poza tym, jeśli autorka stwierdziła, że przywiązanie Marianne do pułkownika było później równie wielkie jak do Willoughby'ego, to przeciez nie mamy się o co spierać. Ona wiedziała lepiej od nas:)

Offline

 

#40 2006-08-08 20:09:32

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Tak napisała bo konczyła ksiązke z happy endem. A ten temat ma rozstrząsnąć czy to było możliwe wink


GRITARĂ? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#41 2006-08-08 21:07:37

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Cały problem z Marianną polega na tym, że ona nie kochała Willoughby'ego, tak jak on nie kochał jej. Po prostu byli sobą zauroczeni.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#42 2006-08-09 08:23:12

pak4
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

W przeciwieństwie do AineNiRigani nie wierzę w wieczną milość. Uważam, że to proces, który w przypadku rozczarowania ma swój koniec (niech przemówi przeze mnie inżynier -- tak działa chemia mózgu!). Nie od razu, rzecz jasna, ale po paru latach Marianna doszła do siebie. Nie pamiętam już ile czasu to zajęło w książce, ale chyba dość.

Nawiasem mówiąc JA ma skłonność do przydawania pannom jako partnerów statecznych panów, długo zaprzyjaźnionych z rodziną. Zastanawiam się, czy to nie było racjonalne z jej strony -- tacy małżonkowie mogli się poznać nieźle (od strony charakterów) przed ślubem, a panowie stanowili dobre oparcie dla swoich żon.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#43 2006-08-09 08:43:07

Marija
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Well, zostaje przyjaźń i przyzwyczajenie roll Ale miłość wieczna też się zdarza (jeśli nawet jest to bardzo długotrwały proces chemiczny) - są przypadki, że jak umrze jedno z małżonków, to drugie umiera też, niedługo i "bez uzasadnienia". A jak pies kocha swego pana? Przecież to też jest miłość wink A zresztą, kto by wytrzymał emocjonalnie te porywy uczuć i zmysłów przez 30-40 lat?? Nie da rady przez całe życie tak, jak na początku miłości, no niestety. Stabilizacja jest potrzebna, wspólnota interesów i przekonań. W czasach JA ludzie uważali na ogół rozsądnie, że jest to podstawa spokojnego życia w związku.

Offline

 

#44 2006-08-09 10:04:30

pak4
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Well, zostaje przyjaźń i przyzwyczajenie roll

Ale chodziło mi o przypadek, gdy dwoje jednak ze sobą się nie złączyło i gdzie zabrakło miejsca na pielęgnowanie przyjaźni i przyzwyczajenia -- bo to jest punkt wyjściowy dla Marianny i Brandona, którzy kiedyś kochali, a teraz (moim zdaniem) są gotowi pokochać znowu, tym razem siebie nawzajem. Zresztą przenosimy tu dyskusję z samej "Rozważnej i romantycznej", bo to Marianna nie wierzy, że można pokochać po raz drugi.

Ale miłość wieczna też się zdarza (jeśli nawet jest to bardzo długotrwały proces chemiczny) - są przypadki, że jak umrze jedno z małżonków, to drugie umiera też, niedługo i "bez uzasadnienia".

Hmm... jakbyś opisała moich rodziców, którzy zmarli dośc krótko po sobie. Tyle, że jako obserwator z bliska i to obserwator mało romantyczny, twierdzę że była to bardziej trudność w rozpoczęciu nowego życia, niż sama miłość. Przez lata żyje się z kimś, znajduje w nim/niej podporę, a potem tego nagle brakuje i trudno odnaleźć się w życiu. Choć możesz powiedzieć, że w sumie można to nazwać też miłością.

A co do stabilizacji -- widziałem takie wykresy, jak się ta chemia zmienia smile W każdym razie jest czas uniesień i czas stabilizacji. Czego wszystkim życzę! smile


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#45 2006-08-09 12:07:04

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

W przeciwieństwie do AineNiRigani nie wierzę w wieczną milość.

Jezu!! Gdzie ja coś takiego napisałam?


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#46 2006-08-09 12:10:34

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Chociaż swoją drogą jesli mój cynizm nie jest odbierany tak jednoznacznie, to chyba jednak dobrze? :twisted:


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#47 2006-08-09 12:16:06

pak4
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

:oops: Przepraszam -- to napisała Marija, że wieczna miłość się zdarza. Ale skoro Tobie, AineNiRigani nie przeszkadza takie posądzenie, to mam nadzieję, że zwykłe sprostowanie wystarczy? Oczywiście prostując pomyłkę, nie sugeruję cynizmu!


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#48 2006-08-09 12:21:32

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

He he, nie musisz. Ja jestem cyniczna big_smile I realistką raczej twardo stąpającą po ziemi... big_smile


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#49 2006-08-09 12:22:49

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

lub zalet?


GRITARĂ? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#50 2006-08-09 12:25:32

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

a to już zależy... big_smile


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB