Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#1 2006-07-28 15:54:31

lady_kasiek
Użytkownik

Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

tak sie zastanawiam czy oni mogli być szczęśliwi. fakt na koncu powieści austen pisze że byli a raczej że Brandon był happy a Marianna się starała. Ale czy w rzeczywiostości byli sczęśliwi nie chodzi mi bynajmniej o książkową kkontynuację ale o to co wy myślicie.
Czy młoda kobieta moze być z facetenm starszym chyba o 20 lat tylko z wdzięczności? I być z nim szcęśliwa i druga strona medalu Brandon zakochany w Mariannie ale czy można kochać ze świadomoscią że nie jest się kochanym.(nie bardzo jeśli weźmiemy przykłąd Przemineło z wiatrem)
Zastanawiam się i nie moge wymyślic chwilowo nic.
A wy jak myślicie?


GRITARĂ? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#2 2006-07-28 16:44:20

elbereth
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Tak się składa, że akurat omawiałayśmy to niedawno w Salonie Prawdziwych Dam. smile Oto nasze wnioski:

Za tym, że jednak byli szczęśliwi, przemawiają następujące tezy:
1. Wstrząs spowodowany historią z Willougby'm mógł zmienić charakter Marianny tak, iż zapragnęła odmiany, stabilizacji, spokojnego życia, jakie dał jej Brandon.
2. Pułkownik był dla niej dobry, kochał ją i rozpieszczał (a miał na to środki, w końcu biedny nie był) więc z czasem mógł wzbudzić w niej szacunek i miłość.
3. U Austen nie ma złych zakończeń i musimy jej zaufać.

Przeciwko małżeńskiej sielance przemawia tylko jedna rzecz - mimo wszystko jakoś trudno w nią uwierzyć. :twisted:


Żona: Dlaczego zostawiłeś mnie samą? Widać kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
Mąż: Ależ skąd! Gdybyście oboje tonęli w rzece, ratowałbym Ciebie!
Żona: Naprawdę?
Mąż: Oczywiście! Jesteś dwa razy lżejsza! big_smile

Offline

 

#3 2006-07-28 17:05:07

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

No mogła zachcieć ale czy Marianna która tyle straciła mogła jeszcze pokochać tak anprawdę pokochac Brandona tak jak na to zasługiwał?

Mi się kojarzy to z sytuacją z Przeminęło0 i z sytuacją Ellen. Czy Marianna nie tworzyłą domu i nie dawała szczęścia małżonkowi ale jednocześnie samej wiodąc smutna egzystencę bez uczucia?


A do SaLonu zagladnęłam właśnie z ciekawości big_smile


GRITARĂ? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#4 2006-07-28 17:14:11

elbereth
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Tak... właśnie dlatego ja też nie mogę w to ich szczęście uwierzyć :twisted: I będąc na miejscu Marianny pewnie nie czułabym się, że tak powiem, spełniona. Myślę, że tęsknota za Willougby'm pozostałaby mi już na zawsze... Zwłaszcza że osobiście za Brandonem nie przepadam - książkowy pułkownik to taki nudziarz... (oczywiście nie mówię tu o wspaniałym Alanie Rickmanie w tej roli - przy TAKIM Brandonie nie można być nieszczęśliwym :twisted: )


Żona: Dlaczego zostawiłeś mnie samą? Widać kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
Mąż: Ależ skąd! Gdybyście oboje tonęli w rzece, ratowałbym Ciebie!
Żona: Naprawdę?
Mąż: Oczywiście! Jesteś dwa razy lżejsza! big_smile

Offline

 

#5 2006-07-28 17:35:24

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Bo on nam sie podoba ale żyjcie sobie z facetem który jest tyle starszy zycie go nie głaskało po glowie jej w sumie tez nie ale...
Mają inne charatkery i pewnie że chciałabym żeby byli szczęśliwi. le czy Marianna zmieniła się na tyle zagłuszyłą swoja nature żeby pokochac drugi raz i toak żeby Brandonik nie czuł się niekochany smile


GRITARĂ? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#6 2006-07-28 17:49:24

elbereth
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

To że jest starszy to by mi akurat tak bardzo nie przeszkadzało big_smile Ale jak dla mnie to on jest taki troszkę... no nie wiem... nie ma w nim życia. Mógłby w nieskończoność czekać na Mariannę nie robiąc zupełnie NIC, żeby ją zdobyć. Słowem... za mało ikry! :mrgreen:


Żona: Dlaczego zostawiłeś mnie samą? Widać kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
Mąż: Ależ skąd! Gdybyście oboje tonęli w rzece, ratowałbym Ciebie!
Żona: Naprawdę?
Mąż: Oczywiście! Jesteś dwa razy lżejsza! big_smile

Offline

 

#7 2006-07-29 13:03:15

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Z jednej strony to się tak bardzo mu nie dziwię no w końcvu nic na siłe.
Ale z drugiej strony czasami lepiej brać sprawy w swoje ręce niz biernie czekac a on nic tylkopatrzył(swoją drogą jakby on tak na mnie spojrzał to bymmu się na szyję rzuciła i mój Ci on wykrzyknęłaa big_smilebig_smile)


GRITARĂ? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#8 2006-07-31 10:43:08

elbereth
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

No to swoje opinie już znamy big_smile Miło by było poznać także zdanie innych forumowiczek/-ów... Czy nikt nie ma żadnych wątpliwości co do zakończenia "Rozważnej i romantycznej"?


Żona: Dlaczego zostawiłeś mnie samą? Widać kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
Mąż: Ależ skąd! Gdybyście oboje tonęli w rzece, ratowałbym Ciebie!
Żona: Naprawdę?
Mąż: Oczywiście! Jesteś dwa razy lżejsza! big_smile

Offline

 

#9 2006-07-31 10:59:48

Dione
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Perwnie jestem naiwna, ale święcie wierzę w opinię JA. Na końcu stwierdziła, że Marianna choć wychodziła za mąż jedynie mając dla Brandona szacunek, to szybko go pokochała. Bo we wszystko co robiła wkładała całe serce.
Jest jeszcze inny aspekt sprawy. :oops: Myślę, że ich życie intymne było wyjątkowo udane, więc jak mogliby być nieszczęśliwi?


Mój chłopak się właśnie ożenił....

Offline

 

#10 2006-07-31 11:09:12

elbereth
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Myślę, że ich życie intymne było wyjątkowo udane, więc jak mogliby być nieszczęśliwi?

Hehe... A na jakiej podstawie ta opinia, że tak spytam? big_smile Bo jak zaznaczyłam wcześniej, nie mieszamy do tego Alana Rickmana (choć to by wiele wyjaśniało :twisted: )


Żona: Dlaczego zostawiłeś mnie samą? Widać kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
Mąż: Ależ skąd! Gdybyście oboje tonęli w rzece, ratowałbym Ciebie!
Żona: Naprawdę?
Mąż: Oczywiście! Jesteś dwa razy lżejsza! big_smile

Offline

 

#11 2006-07-31 11:13:03

Dione
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Wychodzę z założenia, że skoro on tak ją kochał i nie był pewien jej uczucia, to musiał się bardzo starać. Z jej charakterem to jeszcze mogłaby sobie znaleść kochanka :twisted: lol Z takimi uczuciowymi kobietami lepiej nie ryzykować lol


Mój chłopak się właśnie ożenił....

Offline

 

#12 2006-07-31 11:19:57

elbereth
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Ciekawa teoria. big_smile Jeśli uczuciowość daje takie efekty, to chyba postaram się w przyszłości uchodzić za baaardzo uczuciową :twisted: lol


Żona: Dlaczego zostawiłeś mnie samą? Widać kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
Mąż: Ależ skąd! Gdybyście oboje tonęli w rzece, ratowałbym Ciebie!
Żona: Naprawdę?
Mąż: Oczywiście! Jesteś dwa razy lżejsza! big_smile

Offline

 

#13 2006-07-31 11:31:25

Dione
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Naprawdę mówię z autopsji. Mieszkałam przez pewien czas z parą. Dziewczyna miała charakter nie przymierzając Marianny (czasem była nawet bardziej zwariowana) i chłopak wybaczał jej wszystko. A codziennie, gdy wracała na stole czekał obiad, a raz w tygodniu kwiatki. Jak troszkę starał się mniej, to ona zaczynała rozglądać się za innymi.


Mój chłopak się właśnie ożenił....

Offline

 

#14 2006-07-31 15:01:25

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

No tak ale teraz to teraz m9imo że Brandonek był szczegolny wątpie żeby aż tak zabiegał o Marianne. Choć kto wie big_smile


GRITARĂ? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#15 2006-07-31 15:24:49

Marija
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Naprawdę mówię z autopsji. Mieszkałam przez pewien czas z parą. Dziewczyna miała charakter nie przymierzając Marianny (czasem była nawet bardziej zwariowana) i chłopak wybaczał jej wszystko. A codziennie, gdy wracała na stole czekał obiad, a raz w tygodniu kwiatki. Jak troszkę starał się mniej, to ona zaczynała rozglądać się za innymi.

A to zgaga. Zamiast jemu obiadek podawać... :twisted: smile

Offline

 

#16 2006-08-01 12:17:26

megg
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Perwnie jestem naiwna, ale święcie wierzę w opinię JA. Na końcu stwierdziła, że Marianna choć wychodziła za mąż jedynie mając dla Brandona szacunek, to szybko go pokochała. Bo we wszystko co robiła wkładała całe serce.
Jest jeszcze inny aspekt sprawy. :oops: Myślę, że ich życie intymne było wyjątkowo udane, więc jak mogliby być nieszczęśliwi?

Dione, ja też w to święcie wierzę, a jak jestem naiwna, to trudno wink W każdym razie Brandon być może i jest nudziarzem (mówię teraz o książkowym, a nie o Alanie, choć to cholernie trudne:( ), ale poza tym to też facet z "przeszłoscią"-był kiedyś szaleńczo zakochany i nawet chciał ze swą wybranką uciekac do Szkocji, zatem stać go na "porywy"smile I jeszcze poza tym pojedynkował się z Willoughbym, czyli nie jest tchórzem i to w sumie też było działanie dość spontaniczne-przecież nawet Eleonor słuchając opowieści Brandona myśli sobie w duchu, że ten pojedynek to nie było jedyne wyjście z sytuacji. Myślę sobie też, że Marianne dostała trochę po nosie i mogła się rzeczywiście zmienić, wyciszyć itd., ale również wydaje mi się,że dojrzała. Wszystkie wiemy, że miłość w wieku 17 lat nieco inaczej wygląda niż później...Ona myślała tylko o jednym aspekcie miłości-o wielkiej namiętności i porywach serca, a przecież na tym nie kończy się miłość i może, jak już była te kilka lat starsza, to to zrozumiała. Ja przynajmniej w to wierzę. big_smile No i w to udane życie intymne także :oops:

Offline

 

#17 2006-08-01 12:24:15

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

A ja będę szukac dziury w całym. Jeśli ona szukała namiętności to jak mogła znaleźć z tyle starszym facetem udane żeycie intymne skoro on jej nie pociągał a szacunek to chyba za mało. Owszem gdyby pobrali się gdy ona była starsza i ciut zmądrzała to moze ale kto wie czy do tego czasu pożycie z mężem i sam maż jej nie zniechęciło do próby odkrycia pozytywnych stron związku


GRITARĂ? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#18 2006-08-02 11:10:48

Dione
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

On nie był aż tyle starszy. Owszem dla siedemnastolatki facet trzydziestopięcioletni, to prawie staruszek, ale dla kobiety czterdziestoletniej facet powyżej pięćdziesiątki to żadna różnica wieku. Jeśli dobrze liczę Marianna była młodsza o siedemnaście lat. Z biegiem czasu różnice się zacierają. Wystarczy zajrzeć do każdego zakładu pracy, gdzie ludzie tuż po studiach przyjaźnią się ze współpracownikami w wieku własnych rodziców. Skoro taka przyjaźń jest możliwa, to czemu nie małżeństwo? Moja szefowa ma męża starszego o około 20 lat i jest z nim bardzo szczęśliwa.


Mój chłopak się właśnie ożenił....

Offline

 

#19 2006-08-02 11:57:00

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

No ale ona wyszła za mąż z miłości. I co innego przyjaźń a co innego pozycie małżenskie


GRITARĂ? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#20 2006-08-02 11:58:52

elbereth
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Normalnie tak mnie ta dyskusja wciągnęła, że wróciłam do książki smile Oto kilka uwag po dokładniejszej pod tym kątem lekturze:

W dalszym ciągu mam wiele do zarzucenia samemu Brandonowi. Kocha Mariannę, ale nie podejmuje żadnych działań, aby tę miłość (czy choćby sympatię) jej okazać. Można tłumaczyć go uzasadnionym lękiem przed odrzuceniem; mógł także bać się śmieszności, na jaką ujawnienie tego uczucia mogło go narazić. Dlaczego jednak w takim razie tak otwarcie rozmawia o swoim afekcie z panią Dashwood i Eleonorą? Czyżby liczył, że otoczenie wywrze na M. jakiś nacisk i przekona ją do małżeństwa "odwalając całą robotę" za niego?

Pani Dashwood jest przekonana o tym, iż jej córka będzie szczęśliwa z pułkownikiem, ale już sama Eleonora ma trochę wątpliwości - uważa, że ta opinia nie jest oparta na żadnych racjonalnych przesłankach, jak zgodność wieku, charakteru, etc. (rozmowa po przyjeździe matki do chorej M.). Całe otoczenie także wróży im szczęście, bo... "ona jest piękna, a on bogaty".

Ostatecznie Marianna związuje się z pułkownikiem po ukończeniu dziewiętnastu lat - a zatem od historii z Willoughby'm minęły dwa lata. Czas mógł zmienić jej charakter w znacznym stopniu, zwłaszcza, że ona sama dostrzegała swoje błędy i powzięła postanowienie pracy nad sobą - czyli po prostu dorosła. Początkowo okazywała Brandonowi wdzięczność i szcunek, które potem przerodziły się w sympatię i miłość (gdyż jak pisze Austen, M. wkładała w każde działanie całe swoje serce). Z drugiej strony miłość do niej mogła także zmienić jeśli nie charakter, to usposobienie pułkownika, tzn. wrócić mu drugą, romantyczną młodość.

Wbrew poprzednim stwierdzeniom dochodzę do wniosku, że jednak mogli być i byli szczęśliwi. I chyba znalazłam przyczynę, dla której tak trudno nam w to uwierzyć: zauważyłyście, że w książce brak bezpośrednich dialogów pomiędzy Marianną i Brandonem? Rozmawiają z innymi o sobie, ale prawie nigdy nie mówią nic do siebie - a jeśli już to Austen kwituje to słowami: "M. wyraziła mu swą wdzięczność", "podczas pobytu pułkownika w Barton częściej rozmawiali" itd. Wydaje nam się, że ona go nie kochała, bo Austen nie opisuje rozwoju tej miłości - a miało to miejsce właśnie podczas tych dwóch lat, które autorka zamyka z jednym - ostatnim rozdziale.

Uff... ale rozprawka mi z tego wyszła big_smile :oops: Jak dacie radę przeczytać, to powiedzcie co o tym sądzicie big_smile


Żona: Dlaczego zostawiłeś mnie samą? Widać kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
Mąż: Ależ skąd! Gdybyście oboje tonęli w rzece, ratowałbym Ciebie!
Żona: Naprawdę?
Mąż: Oczywiście! Jesteś dwa razy lżejsza! big_smile

Offline

 

#21 2006-08-02 12:05:57

Dione
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

W jednym poście zmieściłaś wszystko, co najważniejsze wink


Mój chłopak się właśnie ożenił....

Offline

 

#22 2006-08-02 12:28:09

megg
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Ja też się zgadzam w zupełności! Zwłaszcza z tym dorastaniem Marianne:) Mnie też się wydaje, że mogła pokochać pułkownika, a JA rzeczywiście nie opisuje, jak dojrzewało to uczucie, i ja też zauważyłam ten brak rozmów między nimi...Dlatego również wydaje mi się, że oni w końcu byli szczęśliwi. Ośmielę się wspomnieć o jeszcze innym podejściu do powieści. My tu piszemy o charakterach i przeżywamy losy bohaterów. Ale jeśli by się pokusić o analizę utworu nie tylko pod względem charakterystyki, to Marianne ma tu też inne, mówiąc brzydko, "zastosowanie". Otóż JA nie ceniła ówczesnych nowinek literackich zwanych z dzisiejszego punktu widzenia "romantyzmem", nie lubiła za bardzo Byrona i poetów romantycznych. I stworzyła romantyczną bohaterkę po to, by poprzez nią ukazać swój negatywny stosunek do tego kierunku, irracjonalność jego przesłanek i pokazać, jak łatwo mogą się one rozsypać pod wpływem różnych czynników. Dlatego sprowadza ją do poziomu i "każe" wyjść za mąż bez uprzednich wielkich porywów serca między narzeczonymi. Jednocześnie JA demaskowała "miłość na tle kasy" i gardziła małżeństwem przypominającym handel wymienny, zatem najczęściej jej bohaterki pobierają się z miłości. Zauważmy jednak, że w każdym innym przypadku to zakochanie wygląda inaczej niż u Marianne, jest spokojniejsze. I tu jest pewien paradoks-co jest lepsze rozważność czy romantyczność? JA odpowiada, że żadna skrajność nie jest dobra. Konieczna jest i rozwaga i romantyzm. Dlatego też "rozważna" wychodzi za mąż z miłości.

Offline

 

#23 2006-08-04 16:57:44

fringilla
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

Ja też uważam, że różnica wieku nie musiała wpływać negatywnie na ich pozycie - wręcz przeciwnie. Dojrzały i doświadczony mężczyzna bywa świetnym partnerem. Może młodą żonę wielu rzeczy nauczyć. Często ma więcej cierpliwości niż młodszy, potrafi być bardziej wyrozumiały. Oczywiście ma też swoje przyzwyczajenia i nawyki, ale w imię miłości może się w pewnym stopniu zmienić.
Jestem pewna, że Marianna mogłaby w końcu pokochać Brandona - jeśli naprawdę zmieniła sie tak, jak pisze w zkończeniu JA. Jeśli naprawdę, mówiąc kolokwialnie, wywietrzały jej z głowy głupoty. Bo dawna Marianna mogłaby nie pasować do zwykłego zycia. Jednak dojrzała Marianna mogła odnaleźć szczęscie u boku kochającego mężczyzny, zwłaszcza, gdy pojawiły sie dzieci. Pułkownik mógł jej zapewnić dostatnie, wygodne i wolne od większych trosk życie, a ponieważ naprawdę ją kochał, z pewnością był skłonny zrobić wiele, by ją uszczęśliwić. Jeżeli tego włąśnie pragnęła - szczęścia w gronie rodziny, z pewnością to dostała. Jedyna wątpliwość, jaka mi sie nasuwa to własnie ta - czy to wystarczało romantycznej niegdyś (?) Mariannie.


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#24 2006-08-04 17:49:56

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

A zauważacie jak coś to żałujemy Brandona uważamy ze on powinien otrzymac nagrodę bo się kiedyś kocxhał i kocha bez wzajemności a MArianna?
Ona tez się zakochała i pyk gość ją wystawił a nie zauważyłam żeby nad nią ktoś się litował?
Gdzie babska solidarnośc?

Wkładała serce powiadacie wy i Austen. Ja jednak historię Marianny traktuję analogicznie jak sytuację Ellen w Przemineło z wiatrem.Ellen też się zakochała Filip zostal zabity i ona wyszła za Geralda i niby wszystko było ok ale jednak nie było. Mąż był szczęśliwy ale Ellen nigdy nie otrzasnęłasie po nieudanej miłości a ona nie była taka trzpiotką jak Marianna


GRITARĂ? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#25 2006-08-04 18:36:22

fringilla
Użytkownik

Re: Czy Marianna i płk Brandon byli szczęśliwi

To wynika stąd, że JA odmalowała Mariannę tak, a nie inaczej. Jako egoistyczną, nie liczącą sie z innymi. Zauważ jak często wymieniana jest jako najmniej sympatyczna główna bohaterka.


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB