Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#26 2006-09-07 21:37:22

gullviva
Użytkownik

Re: 1995=2005

Co dla mnie stawia P&P na równi z Bridget Jones. Tam też jest romans, też jest Darcy.

alez oczywiscie ze jest!!! i jezeli widz szuka tego romansu i znajduje go wlasnie w tym filmie , to fim spelnil swoje zadanie ...


A własnie dlatego, że znam epoke ten film przestaje się mieścic w kategoriach ekranizacji.

ekranizacji czego??? epoki czy ksiazki?? W glowie kazdego czlowieka czytajacego jakas powiesc powstaja pewne obrazy .....
Ja wlasnie tak sobie wyobrazalam te opowiesc...... tys wsadzila ja w ramki epoki .....
powiem ci tez ze prawdopodobnie wiekszosc ludzi ktorzy ten film obejrzala/ obejrzy ma nie wielkie pojecie o epoce w ktorej ksiazka zostala napisana...

Argument "bo mi się podoba" jest jakimś argumentem, ale nie mnie to oceniać. Ja oceniam film

ja napisalam dlaczego mi sie ten film podoba ...tylko ty uwazasz ze twoje argumenty sa mocniejsze( pewnie tez wazniejsze, i inteligetne) ... bo przeciez ty wiesz wink bo i ja ocenilam film.....tylko innaczej i na innym gruncie niz ty....

tak sobie mozemy dyskutowac jeszcz dlugo i namietnie i bez skutku wink smile
wiec sumuje ze :
tobie sie nie podoba bo jestes zorietowana w epoce
a mnie sie pdoba bo nie jestem i nie chce byc zorietowana wink ....

i koncze ....


[img]http://img234.imageshack.us/img234/1175/7777dp2.jpg[/img]
Pozdrawiam serdecznie smile

Offline

 

#27 2006-09-07 22:49:21

megg
Użytkownik

Re: 1995=2005

Dziewczęta, przywołuję Was do porządku!! big_smile
W każdym razie powiem tak--nie zgodzę się z tym, że film nie mieści się w kategorii "ekranizacja"...Oj, nie zgodzę się bardzo. A w działce pod tytułem ekranizacja siedzę od bardzo długiego czasu i też na początku miałam ustalony pogląd, czym jest, a czym ona nie jest. Może zamiast przytaczać definicję, co zmusiłoby mnie do użycia terminologii, a raz tu już wyskoczyłam bez sensu z transtekstualnością, powiem tyle, że dramat Szekspira przeniesiony w XX wiek, przerobiony na musical i ukazany na tle rozpoczynającej się II wojny światowej (Branagh) lub ukazany w średniowiecznej Japonii w konwencji teatru no i kabuki (Kurosawa) jest i będzie ekranizacją dramatu Szekspira. Nawet jeżeli nie ukazuje epoki elżbietańskiej i facetów w rajtuzach. I chwała Ci za to Stwórco. Podobnie "Cluelles" (tak to się pisze?) czy "P&P" z 2003 roku (uwspółcześnione) są i będą ekranizacjami powieści JA. Ekranizacja jest li tylko, upraszczając rzecz, przeniesiem treści na ekran. Jest przeniesieniem treści z kodu słuchowego na wizualny. Jest interpretacją, konkretyzacją dzieła. Wypełnieniem miejsc niedookreślenia. Dzieło wychodząc spod pióra autora nie jest już tylko jego dziełem, jest własnością każdego, kto to dzieło czyta i interpretuje. Każdy ma swoją "ekranizację" powieści JA, gdyż każdy ma swoją intepretację powieści. Reżyser też ma swoją-przenosi ją na ekran, tworzy dzieło nadbudowane, ale odrębne, które podobnie zaczyna żyć swoim życiem i być intepretowane przez każdego inaczej. I w literaturze chodzi o to, żeby ją interpretować, żeby była bazą dla intelektualnego rozwoju, do powstawania nowych tekstów kultury, dla nowych dzieł, a nie wciąż tych samych. Nie chodzi o to, żeby dociekać, co autor miał na myśli i tego się niewolniczo trzymać. Tak już się od dawna nie bada literatury. Myślę, że żywy umysł Jane też by się przed tym zbuntował smile
Co do manifestowania przez Aine swojej wiedzy historycznej-popieram jak tylko mogę. Ktoś, kto posiada wiedzę w jakiejś dziedzinie, nie powienien w tej dziedzinie być pokorny. To przynosi więcej szkód niż pożytku big_smile Zatem-Aine, wymądrzaj się, chętnie się czegoś od Ciebie nauczę! Ja znam się na literaturze i filmie, robię z tego mgr, i też się będę wymądrzać, tak jak to powyżej uczyniłam. big_smile
Ps. Rupert Friend jest co nieco młodszy od Judi, więc trudno powiedzieć, żeby jej dorównywał wink A doświadczenie dużo w aktorstwie daje. Ale rzeczywiście Wickham--Lukis zdecydowanie lepszy, tak czarująco i obrzydliwie obłudny, że aż miło.
Koniec elaboratu
a poważaniem
megg big_smile

Offline

 

#28 2006-09-07 23:03:19

AineNiRigani
Użytkownik

Re: 1995=2005

ekranizacji czego??? epoki czy ksiazki??

Ekranizacja to pojęcie, definicja. Myślałam, ze ekranizacja jest pojęciem tak jasnym, że gdy się nim posłużę, zrozumiesz o co mi chodzi. Mea culpa. Mylisz pojęcia. Film historyczny, epos, to nie to samo co ekranizacja, a oba gatunki to nie to samo co pastisz. Nie można zrobić ekranizację epoki, to jest sprzeczne z definicją!
No więc zacznijmy od wyjaśnienia pojęć:
Ekranizacja – nakręcenie filmowej wersji książki, sztuki teatralnej, komiksu czy nawet gry komputerowej. Przeróbka sztuki teatr., opery, baletu itp. na film - ekranizacją jest P&P 1995, Trylogia.
Film na podstawie (motywach) książki może zaczerpnąć z niej jedynie ogólny wątek, czy pomysł, ale jest to zupełnie inna historia. Takim przykładem jest np. Stara baśń Hoffmana..
No i mamy pastisz - dzieło sztuki świadomie naśladujące styl, manierę innego dzieła a. twórcy; rodzaj opery popularnej w XVIII w., złożonej ze znanych arii i nowego libretta (za Kopalińskim). Gatunek literacki lub dzieło sztuki naśladujące świadomie styl innego dzieła lub składające się z inaczej skomponowanych elementów oryginalnej pracy. Zwykle ma na celu złożenie hołdu naśladowanemu, rzadziej służy ośmieszeniu (wikipedia). O pastisz staramy się pisząc naszą powieść Ogniem i coltem big_smile , pastiszem jest P&P 05, pastiszem jest BJ.

alez oczywiscie ze jest!!! i jezeli widz szuka tego romansu i znajduje go wlasnie w tym filmie , to fim spelnil swoje zadanie ...

Ja nie o tym pisałam. Nie chodziło mi o szukanie romansu w BJ, a to, że zarówno BJ, jak i P&P 05 są pastiszem, czyli naśladownictwem Jane Austen, ale w żadnym wypadku ekranizacją.
I nie ma to nic wspólnego z indywidualnymi wyobrażeniami czytelnika.

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że ludzie nie znają realiów epoki. I w przypadku czytania dzieł Jane nie muszą znać. Jednak kiedy scenarzysta celowo lekceważy widza wciskając mu kit, że świnia żyła sobie za pan brat z angielską rodziną szlachecką przełomu XVIII/XIX w. ubierając aktorów z złe kostiumy, robiąc z postaci współczesne wersje tylko dlatego, że chciał zrobić film o miłości? Mógł go zrobić bez tych kwiatków. Ale tutaj sprawdza się powiedzenie - jak nie wiadomo o co chodzi - chodzi o pieniądze. Książka jest kultowa na świecie, BBC ciągle czerpie zyski ze sprzedaży serialu. Film miał być maszynką do robienia pieniędzy. I jeśli dzięki niemu kilkaset młodych dziewcząt sięgnęło do książki - chwała mu za to że powstał. Ale do ekranizacji JA mu daleko.

Zgadzam się co do jednego zdania - możemy dyskutować, ale ta dyskusja robi się zupełnie jałowa. Jestem osobą, która bardzo łatwo przekonać do pewnych rzeczy, do własnego punktu widzenia, o ile używa się argumentów, a nie sloganów (na tym forum zostałam trzykrotnie "nawrócona; Dsmile. Przykro mi, ale niestety w tym przypadku operujesz samymi sloganami. Zdanie typu "P&P 05 jest dobra, bo mi się podoba" nie jest argumentem. Lubię o sobie mówić, że jestem ignorantką. To oznacza, że czegoś nie wiem. Jeśli z góry zakładam, że czegoś nie wiem, to z kolei to oznacza, że mogę się dowiedzieć. Ale tego musze chcieć. Ty nawet tego nie chcesz. Nigdy nie sugerowałam, ze moje wypowiedzi są inteligentniejsze. Ale otwarcie przyznam - przynajmniej zawierają argumenty. Nie udaję, że coś wiem, bo albo wiem i to mówię, albo nie wiem i też o tym mówie. Nie wstyd mi przyznać się do niewiedzy i na tym forum wielokrotnie to udowadniałam chyląc czoła megg, mariji, pakowi, fringilli, czy Gosiom. Niestety, przykro mi, ale w Twoim przypadku tego nie zrobię.

tobie sie nie podoba bo jestes zorietowana w epoce

Twoje podsumowanie jest również wyłącznie tym co myślisz na temat co ja myślę (przyznam, że ja nie miałabym na to odwagi) . I tutaj też się mylisz. Skąd czerpiesz swoją wiedzę na ten temat?

a mnie sie pdoba bo nie jestem i nie chce byc zorietowana

przykre to... i właściwie podsumowujące.

Cead Mile Failte[/url]


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#29 2006-09-07 23:10:13

AineNiRigani
Użytkownik

Re: 1995=2005

Jak na mój skormny gust ignoranta definicje, które cytowałam pokrywają się z tym, co napisałaś big_smile

Dodam tylko, że celowa zamiana scenografii na współczesną, czy odmienną kulturowo do inksza inkszośc, a zaniedbania i błedy scenarzysty - to inksza ;D

Ciao big_smile


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#30 2006-09-08 08:07:41

pak4
Użytkownik

Re: 1995=2005

Drogie Panie,
no, no... całe szczęście, że internet dotąd nie udostępnia usługi wirtualnego pojedynku, bo nie wiem do czego by doszło big_smile
W sumie, gdybym taką usługę wymyślił i opatentował, to może zarobiłbym pieniądze i awansował w waszych kategoriach 'idealnych mężczyzn'? big_smile

W sprawie formalnej:

pastisz - dzieło sztuki świadomie naśladujące styl, manierę innego dzieła a. twórcy; rodzaj opery popularnej w XVIII w., złożonej ze znanych arii i nowego libretta (za Kopalińskim).

Ufam Kopalińskiemu smile To znaczy, znam wiele przypadków takich zapożyczeń, choć 100% pastiszu w tym sensie chyba jeszcze nie słuchałem.
W każdym razie Postronne Czytelniczki informuję, że to słowo (podobnie jak parodia) nie miało w tym okresie tak negatywnego wydźwięku jak dzisiaj. Dla przykładu parodii -- jeśli Bach do swojej kantaty świeckiej podkładał nowe libretto o charakterze religijnym, to nowa, sakralna już kantata, określana była zawsze jako 'parodia'; choć Bach był absolutnie poważny, co więcej -- czyn ten świadczył o głębi jego uczuć religijnych. (Świetnym przykładem jest pierwsza z kantat składających się na Oratorium Bożonarodzeniowe, BWV 248.)

Co do muzyki -- ja wbrew Megg wolę muzykę z P&P'95. Jest to bardzo ciekawe nawiązanie (a może cytaty? -- próbuję to wyśledzić, ale na razie bez rezultatu) do stylu muzyki z epoki; pełne intrgyujących pomysłów. A muzyka z P&P'05, z wyjątkiem ładnego tematu Purcellowskiego w "Pocztówce do Henryka Purcella", jest niezbyt oryginalną współczesną muzyką filmową, która usypia mnie po paru minutach... W każdym razie jeśli można porównywać tak różne ścieżki dźwiękowe, to można też porównywać filmy tongue


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#31 2006-09-08 08:33:13

megg
Użytkownik

Re: 1995=2005

FILMY tak, SERIAL i FILM nie!! I tego będę się trzymać. Ja nie korzystam z Kopalińskiego, gdybym korzystała, wyleciałabym z hukiem z uczelni i miałabym szczęście, gdyby to się odbyło przez drzwi, a nie przez okno. Jego terminologia jest sprzed przełomu poststrukturalistycznego, dekonstrukcji, a już na pewno sprzed hermeneutyki. Ja jednak w tej materii nawiązuję do Słownika Terminów Literackich Sławiński&Sławińska&Głowiński, tudzież Zarysu Dziejów Teorii Litratury. Tudzież innych,ale nie chce mi się pisać. Miałam nie korzystać z "fachowych" zwrotów, ale nijak nie wiem, jak inaczej zakwestionować Kopalińskiego.
Aine, w kwestii scenariusza chyba już się gdzieś zgadzałyśmy? big_smile
Pak, nijak nie mogę znaleźć fragmentu dotyczącego muzyki-gdzie ja pisałam, która mi się bardziej podoba??
Poza tym, wiem na czym się znam i podobnie jak Aine nie boję się przyznać do niewiedzy. Muzyka to nie moja działka-w tej kwestii kieruję się tylko i wyłacznie emocjami i nie używam zwrotów "dobra", "lepsza" itd, bo skąd mam wiedzieć czy dobra czy nie. Tutaj używam ignoranckich zwrotów w stylu "podoba mi się" lub "nie podoba mi się". Daleka jestem od oceny. Ale w kwestii literatury i filmu są dla mnie pewne rzeczy oczywiste i bardzo dobrze wiem na czym stoję. I w dalszym ciągu się nie puszczam wink Jakkolwiek to brzmi roll roll
koniec big_smile
Ps. Aine w żadnym wypadku nie bądź grzeczna! big_smile Po co?? big_smile big_smile

Offline

 

#32 2006-09-08 08:38:00

Marija
Użytkownik

Re: 1995=2005

Ja tam czytam, cicho siedzę, kibicuję i jestem pod wrażeniem!!! lol Po poststrukturalizmie straciłam głos po prostu 8O

Offline

 

#33 2006-09-08 08:49:46

megg
Użytkownik

Re: 1995=2005

Marijo Kochana, ja wiem, że miałam nie używać czegoś "takiego", to Ty mnie sprowadziłaś na ziemię, mówiąc, że nie mogłaś odczytać "transtekstualności" i za to Ci jestem wdzięczna, gdyż to nie dobrze za bardzo zadzierać nosa. I jak znajdę ludzki sposób wytłumaczenia, dlaczego nie korzystam z Kopalińskiego, zrobię to niezwłocznie big_smile love

Offline

 

#34 2006-09-08 08:54:07

pak4
Użytkownik

Re: 1995=2005

Megg -- rzeczywiście, w tej dyskusji to Aine wolała muzykę z P&P'05. Ale i sama skłaniałaś się kiedyś w dykusji do tego zdania -- w dziale [Ankieta] Naj...lepsze melodie P&P'05, 13 sierpnia pisałaś:

Mnie się bardzo podobają obie ścieżki-i '95 i '05. Ale chyba Dario Marianelli jednak od niedawna prowadzi smile

Jakoś mi się to wyznanie zapamiętało big_smile


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#35 2006-09-08 10:06:56

Dione
Użytkownik

Re: 1995=2005

Jestem pod wrażeniem 8O
To dopiero gorąca dyskusja........... :twisted:
A mnie nie było w tym czasie na forum :evil:
Ale dość już tych kłótni!
Obie wersje P&P maja swoje wady i zalety. Jeśli chodzi o wierność JA to zgadzam się z Aine, wygrywa serial, ale film'05 też miło się ogląda. Po prostu jedni lubią szarlotkę, inni wolą sernik.
Ja wolę serial (choć na filmie'05 byłam dwa razy w jednym tygodniu), ponieważ lubię dopracowane szczegóły. A w filmie drażniący jest debilizm Bingley'a (a u JA był to człowiek wesoły, ale inteligentny), sztuczność Lydii i ciapowatość pana Benneta (a on wcale taki nie był, przecież podejmował wszystkie decyzje), że o "nagłym zubożeniu" rodziny nie wspomnę. Lecz podobało mi się, że iskra miedzy Lizzy i Darcy'm przeskoczyła w momencie, gdy się zobaczyli pierwszy raz, taniec na balu i ta scena w deszczu :oops: . Jednak dla mnie zawsze będzie 1995>2005. wink


Mój chłopak się właśnie ożenił....

Offline

 

#36 2006-09-08 10:25:50

gullviva
Użytkownik

Re: 1995=2005

Cytat:
a mnie sie pdoba bo nie jestem i nie chce byc zorietowana

przykre to... i właściwie podsumowujące.

to znaczy ze co?
ten ktory nic nie wie na temat tej epoki, nie powinnien ani ksizaki czytac ani filmu ogladac :?: bo innaczej moze mu sie to podobac a to przykre lol lol lol lol

daj spokoj ...tak sie sklada ze pewne opowiesci sa ponadczasowe i chetnie czytane (ogladane) dlatego ze wlasnie zaspakajaja wyobraznie "niezorientowanego w epokach" wink i daja sie umiejscowic w roznych czasach wink
z przyjemnoscia ogladalam i bollywood i birgit i wcale nie uwazam ze kazdy ktoremu sie te fimy podobaly jest glupim ignorantem i to przykre ze mu sie wlasnie ten film podobal roll

to raczej porownanie filmu i serialu jest trochenie na miejscu ...

bo serial jest dobry w swoim rodzaju
a fim jest dobry w swoim....


[img]http://img234.imageshack.us/img234/1175/7777dp2.jpg[/img]
Pozdrawiam serdecznie smile

Offline

 

#37 2006-09-08 11:08:44

AineNiRigani
Użytkownik

Re: 1995=2005

z przyjemnoscia ogladalam i bollywood i birgit i wcale nie uwazam ze kazdy ktoremu sie te fimy podobaly jest glupim ignorantem i to przykre ze mu sie wlasnie ten film podobal roll

to raczej porownanie filmu i serialu jest trochenie na miejscu ...

bo serial jest dobry w swoim rodzaju
a fim jest dobry w swoim....

gulviva, pisze do Ciebie po raz ostatni, bo to naprawde robi sie niepotrzebna pyskówka. Z całej Twojej ostatniej wiadomości wynika, że po prostu nie rozumiesz co ja pisze. Nie wiem, może ja wyrażam się w sposób niejasny, może język, którym się posługuje może być niezrozumiały. Jeśli tak - przepraszam.
Można porównać wszystko. Z trwórczością Miłosza do malarstwa holenderskiego włącznie (megg, może Cię to zainteresuje? big_smile)
Pomimo ograniczeń i różnic jak najbardziej można porównywać zarówno serial z filmem. Szkale krytycy to robią, no ale parafrazując Twoją wypowiedź, ich praca jest nie na miejscu.
Bridget i Bride... to najlepsze pastisze i ekranizacje JA jakie widziałam. I gdybym miała porównywać Bolly do P&P 05 jako całość, to wersja hinduska również bardziej do mnie przemawia.

przykre to... i właściwie podsumowujące.

to znaczy ze co?
ten ktory nic nie wie na temat tej epoki, nie powinnien ani ksizaki czytac ani filmu ogladac :?: bo innaczej moze mu sie to podobac a to przykre

Myślałam, że jasno to wyjaśniłam...
Przykre nie jest to, że nie znasz epoki. Twoim prawem i przywilejem jest jej nieznajomość. Ja zacytowałam zdanie "a mnie sie podoba bo nie jestem i nie chce byc zorietowana". Przeraża słowo "nie chcę". Bo tylko nienajlepiej świadczy o autorze. Przykre to...


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#38 2006-09-08 15:49:39

HerMia
Użytkownik

Re: 1995=2005

AineNiRigani! Jestem z Tobą. Moc z nami!

Offline

 

#39 2006-09-08 15:52:03

elbereth
Użytkownik

Re: 1995=2005

O jejku, jej! co to się porobiło... smile Taka awantura o jedno zdanie wink

a mnie sie pdoba bo nie jestem i nie chce byc zorietowana...

A może byśmy tak spytały koleżankę, co ją tak od pogłębiania wiedzy odstręcza? smile Bo my tutaj jak jeden mąż (tudzież niewiasta wink ) pod wpływem miłości do Jane Austen wsiąknęłyśmy w tę epokę, obojętnie od czego ta miłość się zaczęła (książki/serialu/filmu etc.). A dyskutujemy nie tylko po to, aby wyrazić swoje zdanie, ale także, a może przede wszystkim po to, aby się czegoś od siebie nawzajem dowiedzieć. Bo rozmowa "mnie się podoba", "a mnie się nie podoba" jest trochę bez sensu...

Tak więc Gullviva - podzieliłaś się swoją opinią o filmie, ale czy tylko po to zarejestrowałaś się na forum?

PS. Aine, czasem to normalnie się Ciebie boję... wink big_smile


Żona: Dlaczego zostawiłeś mnie samą? Widać kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
Mąż: Ależ skąd! Gdybyście oboje tonęli w rzece, ratowałbym Ciebie!
Żona: Naprawdę?
Mąż: Oczywiście! Jesteś dwa razy lżejsza! big_smile

Offline

 

#40 2006-09-08 15:53:28

HerMia
Użytkownik

Re: 1995=2005

Mi nie podoba się w nowej ekranizacji to, że Lizzy mieszkała w... chlewie. Przecież tak naprawdę to ona nie była taka biedna. Bennetów stać było na służbę i... na to żeby świnie nie wchodziły do odmu

Offline

 

#41 2006-09-08 16:06:29

elbereth
Użytkownik

Re: 1995=2005

O tej świni to już całe eseje powstały big_smile Przypomnę: świnia (a raczej knur wink ) i przesadnie uwypuklone ubóstwo Bennetów miały na celu podkreślenie różnicy majątkowej między Lizzy i Darcym. Dla ludzi którzy czytali książkę/znają realia epoki podkreślenie niepotrzebne i rażące, aczkolwiek dla niezorientowanych niezbędne. A dobrze wiemy, że "niezorientowanych" było mrowie big_smile Dodatkowo w zamyśle reżysera wieprz i taksujący wzrok pani Bennet miały wnieść element komizmu, co -sądząc po reakcji w kinie - uczyniły. A że ludzie różne poczucie humoru i estetyki mają, stąd i całe zamieszanie wokół chlewu big_smile


Żona: Dlaczego zostawiłeś mnie samą? Widać kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
Mąż: Ależ skąd! Gdybyście oboje tonęli w rzece, ratowałbym Ciebie!
Żona: Naprawdę?
Mąż: Oczywiście! Jesteś dwa razy lżejsza! big_smile

Offline

 

#42 2006-09-08 16:28:01

gullviva
Użytkownik

Re: 1995=2005

A może byśmy tak spytały koleżankę, co ją tak od pogłębiania wiedzy odstręcza?

moze lenistwo wink albo po prost inny krag zainteresowan i brak czasu na cos co nie jest az takie interesujace dla mnie ........

dyskusja jest czasem poto zeby wlasnie swoje zdanie wyrazic .... nie koniecznie zeby sie czegos dowiadywac (uczyc) ...
uwazam ze nawet jako czlowiek leniwy, nie zorietowany , i calkowice moze nawet pozbawiony rozum mam prawo lubic film bo odpowiada miom wyopbrazenia ktore powstaly na podstawie ksiazki ...
i text typu :

Przeraża słowo "nie chcę". Bo tylko nienajlepiej świadczy o autorze. Przykre to

jest wyrazenie swojej wyzszosci nad rozmowca ... co wlasnie jest przykre sad ....

Tak więc Gullviva - podzieliłaś się swoją opinią o filmie, ale czy tylko po to zarejestrowałaś się na forum?

myslisz ze nie powinnam dyskutowac? .... hmmmm... moze i racja ... bo uczyc sie od was nie chce ...a popatrz, zdanie moje wyrazilam wink lol lol lol lol

i juz koncze, naprawde i z dyskusja i i z forum wink wink big_smile ....

bo ja "ni chcaca" sie niczego nauczyc co mnie nie interesuje ( fuj wink ) mimo to czytajaca ksiazki JA i majac pewne oczekiwania do ekaranizacji ... film lubie wink i dla mnie nie jest zla ekranizacja ksiazki (widzialam gorsze) i uwazam ze nie nalezy tego filmu porownywac do serialu ....
malo tego uwazam ze oczekiwanie znajacych sie na "temacie" ludzi jest stanowcz z duze i jak sie czasami obejrzy cos nie z "wysokiego podium znawcy" moze okazac sie calkiem OK bo film ma dotrzec do wiekszosci ...a nie tylko do "expertow" wink a z tego co wiem spelnil swoje zadanie wink big_smile

bawcie sie dobrze dziewczyny .... ja naprawde nie mialam nic zlego na mysli .... i w pewnym stopniu pewnie sie nie zrozumialaysmy ... ale co by to nie bylo to calkiem ok jest czasami podyskutowac , wiec nie bierzcie mi tego za zle wink big_smile big_smile big_smile juz wam spkoju macic nie bede wink big_smilebig_smile big_smile


[img]http://img234.imageshack.us/img234/1175/7777dp2.jpg[/img]
Pozdrawiam serdecznie smile

Offline

 

#43 2006-09-08 19:37:56

megg
Użytkownik

Re: 1995=2005

Hm...Wiecie co? Zrobiło się niefajnie :? I obawiam się, że to ja rzuciłam bombę, stwierdzając, że nie można i nie powinno się porównywać serialu i filmu. I w dalszym ciągu tak twierdzę, a zdanie mam ugruntowane, poparte wiedzą. Podobnie jak na temat tego, co jest, a co nie jest pastiszem. I nie zgodzę się, że najnowsza "Duma" to pastisz. W każdym razie swoje zdanie już na ten temat wyraziłam i nie chcę go powielać, bo nie ma to sensu większego. Gullvivo, to nie jest tak, że ta ekranizacja jest tylko dla niezorientowanych w epoce-ja, z tego co wiem, orientuję się całkiem dobrze, a też mi się film podobał smile I tak sobie myślałam, czemu to akurat miedzy Tobą i Aine doszło do sprzeczki (czy jak tam zwał) a nie między na przykład mną i Aine, choć my się przecież zgadzamy tylko co do scenariusza i Keiry, a co do reszty, to tak nie za bardzo...I chyba chodzi po prostu o to,że słabo wypada Twoja argumentacja i zamiast poprzeć swoją wypowiedź konkretem, przypuściłaś atak, że Ty nie chcesz, nie musisz i tak dalej...A to mogło zirytować. Patrząc teraz na powyższe wypowiedzi, nie wiem nawet z kim ja się w końcu pokłóciłam roll Chyba Pak ode mnie oberwał i to przypadkiem, bo wpadł w sam środek "awantury". W każdym razie chciałam tylko wyrazić swoją opinię na temat różnicy między sztuką flmową a telewizyjną, wykorzystać to, czego się nauczyłam i przekazać to tutaj. Nie chciałam zmącić wody wink I nadal uważam, że nie trzeba, a nawet nie należy się ze sobą we wszystkim zgadzać, bo byłoby piekielnie nudno i nikt by na tym nie skorzystał. Ale uważam też, że nie w porządku jest zarzucanie komuś, że manifestuje swoją wyższość, bo posiada większą wiedzę( w tym wypadku Aine na temat epoki). Uważam, że nikt nie powienien ukrywać wiedzy, którą posiada-to nie ma sensu. Każdy tutaj jest w czymś dobry i chyba dobrze jest się czasem tym podzielić z innymi. Ja się sama już bardzo wiele "przypadkiem" nauczyłam i dowiedziałam--od Aine, od Dione, od Mariji, od Paka....I być może ten argument o tym, że coś jest lepsze bo się komuś podoba, okazał się niewystarczający. Ale to nie jest powód, żebyś nie dyskutowała na forum-to nie jest tak, że wszyscy tu są ekspertami--po to jest to forum, żebyśmy mogli się wymieniać spostrzeżeniami, refleksjami i wiadomościami. I chyba Elbereth nie chodziło o to, że nie powinnaś dyskutować (prawda :?: ) big_smile Nikt nie chciał Cię obrazić-po prostu podczas dyskusji czasem można stracić cierpliwość i mogą puścić nerwy. Sama tego doświadczyłam. I chyba większość big_smile Napisałabym coś jeszcze, ale pomysły mi się kończą big_smile i tak wyszedł strumień świadomości wink
Ps. Pak-to prawda, że bardziej mi się podoba muzyka '05, ale przyznasz, że moje, jak to nazwałeś, wyznanie, nie obfituje w fachową ocenę wink Nie jestem i nie będę na tyle odważna, żeby oceniać muzykę. Nie mam takiej wiedzy. Pozostanę przy wymądrzaniu się na temat poststrukturalizmu big_smile

Offline

 

#44 2006-09-09 06:53:34

pak4
Użytkownik

Re: 1995=2005

Megg, tak sądząc po przebiegu dyskusji, to się raczej powinienem pospierać z Aine, niż z Tobą, ale pamięć to kapryśne stworzenie big_smile Właściwie, to tę uwagę należałoby dedykować Kitty -- zmusiałaś mnie do sprawdzenia, który twórca muzyki w P&P jest który i przez to zostałaś w mojej pamięci jako główna zwolenniczka nowej ścieżki dźwiekowej big_smile Słowem -- pamięć przywołała to, co zmusiło mnie do pewnej pracy umysłowej (bardzo prostej i lekkiej, ale jednak).

Co do samej muzyki -- też nie jestem fachowcem. Po prostu lubię muzykę XVIII i zgaduję, że jestem z nią bardziej osłuchany. Zdania narzucać nie chcę, ale pamiętam, że czasem czyjeś uwagi dotyczące tego co rozumie i co mu się podoba w jakimś "dziele sztuki" (książka/film/muzyka/obraz itd.) pomagają wzbogacają jego przyszły odbiór. Płynie stąd dla mnie wniosek, że warto mówić co się myśli, bo może to komuś pomoże, a przynajmniej zachęci by powiedział co sam myśli, inspirując w ten sposób mnie smile

A poza tym przykro mi, że tak się porobiło sad Mogę jedynie wygłosić apel do Wszystkich (i do siebie): Salon zobowiązuje! Jak coś kontrowersyjnego ciśnie się na klawiaturę, to pomyślmy, czy Elinor by to na salonie powiedziała big_smile


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#45 2006-09-09 11:13:53

megg
Użytkownik

Re: 1995=2005

czasem czyjeś uwagi dotyczące tego co rozumie i co mu się podoba w jakimś "dziele sztuki" (książka/film/muzyka/obraz itd.) pomagają wzbogacają jego przyszły odbiór. Płynie stąd dla mnie wniosek, że warto mówić co się myśli, bo może to komuś pomoże, a przynajmniej zachęci by powiedział co sam myśli, inspirując w ten sposób mnie smile

Brawo!

Ps. Elinor pewnie nie, ale Lizzy albo Marianne? roll Albo Emma? roll

Offline

 

#46 2006-09-09 12:57:05

elbereth
Użytkownik

Re: 1995=2005

I chyba Elbereth nie chodziło o to, że nie powinnaś dyskutować (prawda :?: ) big_smile

Ależ oczywiście, że prawda! Kurczę, ale to wyszło... Przeczytałam jeszcze raz co napisałam, i faktycznie tak to można było zrozumieć :oops: :oops: :oops: Przepraszam zatem i spieszę z wyjaśnieniem:


A może byśmy tak spytały koleżankę, co ją tak od pogłębiania wiedzy odstręcza?

moze lenistwo albo po prost inny krag zainteresowan i brak czasu na cos co nie jest az takie interesujace dla mnie ........

dyskusja jest czasem poto zeby wlasnie swoje zdanie wyrazic .... nie koniecznie zeby sie czegos dowiadywac (uczyc) ...
uwazam ze nawet jako czlowiek leniwy, nie zorietowany , i calkowice moze nawet pozbawiony rozum mam prawo lubic film bo odpowiada miom wyopbrazenia ktore powstaly na podstawie ksiazki ...

Oczywiście, że masz prawo mieć własne wyobrażenie, lubić film i dzielić się swoją opinią. Oczywiście dyskusja służy nie tylko nauce, ale i wyrażaniu swoich upodobań - i poznawaniu (nieraz odmiennych) upodobań innych osób. Po prostu rozmowa wzbogacona o ciekawostki "naukowe" jest bogatsza i ciekawsza. Nie chodzi o to, aby cały wolny czas poświęcać na studiowanie poważnych traktatów; wielu rzeczy dowiadujemy się przecież przypadkiem, mimochodem.


Tak więc Gullviva - podzieliłaś się swoją opinią o filmie, ale czy tylko po to zarejestrowałaś się na forum?

myslisz ze nie powinnam dyskutowac? .... hmmmm... moze i racja ... bo uczyc sie od was nie chce ...a popatrz, zdanie moje wyrazilam

i juz koncze, naprawde i z dyskusja i i z forum ....

Gullviva, nie miałam zamiaru Cię z forum wypraszać :oops: To pytanie to tylko wynik mojego zdziwienia, że trafiłaś na forum związane z tym, co - jak wielokrotnie podkreślałaś - w ogóle Cię nie interesuje. Bo kiedy ja czytam książkę/oglądam film, który mi się podoba, wszelkich ciekawostek poszukuję z prawdziwą przyjemnością. Dlatego zdziwiła mnie postawa: "chciałam tylko powiedzieć że bardzo go lubię, a reszta mnie zupełnie nie obchodzi".

Na marginesie dodam, że mi także film się spodobał, choć jako-taką wiedzę o epoce miałam. Teraz, dzięki wszystkim forumowym "mądralom" wink big_smile wiem o niebo więcej, ale wciąż uważam, że reżyser zrobił kawał dobraj roboty, a że zrobił to po swojemu - jego prawo.

Jeszcze raz przepraszam za zamieszanie :oops:


Żona: Dlaczego zostawiłeś mnie samą? Widać kochasz swojego przyjaciela bardziej ode mnie...
Mąż: Ależ skąd! Gdybyście oboje tonęli w rzece, ratowałbym Ciebie!
Żona: Naprawdę?
Mąż: Oczywiście! Jesteś dwa razy lżejsza! big_smile

Offline

 

#47 2006-09-10 19:28:41

AineNiRigani
Użytkownik

Re: 1995=2005

Hmm, może ja jedna jestem jakaś nienormalna, ale ja wcale nie zauważyłam zadnej kłótni na forum.
Każda dyskusja, ,a etapy unoszenia i opadania napięcia. Nasza miała ostatnio etap gorący, ale jak dla mnie kłótnią jeszcze nie była.

Megg nie możesz przyjmować na siebie odpowiedzialności za innych. Twoim prawem jest sądzić, że nie można porównywać serialu do filmu, a moim prawem jest się z tym nie zgadzać. Prawem Gullvivy jest popierać Twoje zdanie, ale dyskusja ma swoje prawa. Trzeb umiec swoje zdanie uargumentować. Jeśli ktoś tego nie potrafi - od razu narzuca się myśl, że to nie są jego poglądy, tylko narzucone przez kogoś.
Przyznam się tez, że słów Eleberth nie odczytałam jako wyproszenia, tylko zwykłe pytanie o intencje. Bo skoro Gullviva nie chce się niczego dowiadywać, to to jest jakaś sprzeczność. Strona ma ciągle jakieś nowosci, newsy, artykuły, które pozwalają zdobyć wiedzę na temat epoki JA i niemożliwym jest ich ignorowanie. A Gulviva przecież to podobno robi.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#48 2006-09-10 19:36:18

AineNiRigani
Użytkownik

Re: 1995=2005

PS. Aine, czasem to normalnie się Ciebie boję... wink big_smile

A dlaczego? big_smile


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#49 2006-09-10 19:46:42

HerMia
Użytkownik

Re: 1995=2005

O tej świni to już całe eseje powstały big_smile big_smile

WOW! Eseje o świni! No cool! lol

Offline

 

#50 2006-09-11 07:43:26

Marija
Użytkownik

Re: 1995=2005

Marijo Kochana, ja wiem, że miałam nie używać czegoś "takiego", to Ty mnie sprowadziłaś na ziemię, mówiąc, że nie mogłaś odczytać "transtekstualności" i za to Ci jestem wdzięczna, gdyż to nie dobrze za bardzo zadzierać nosa. I jak znajdę ludzki sposób wytłumaczenia, dlaczego nie korzystam z Kopalińskiego, zrobię to niezwłocznie big_smile love

big_smile Dzięki Ci, miła moja, za ludzkie podejście. Domyślam się, że Kopaliński stracił przez któryś "post-...", ale czy jakiś obecnie obowiązujący anty-Kopaliński jest do przyswojenia przez maluczkich??? roll

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB