Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#76 2006-11-19 23:52:32

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Disney i inni

Orchideo, dzisiaj niezależnie od wieku, trzeba uważnie selekcjonować filmy. Ja pamietam jak znajoma poszła z 3-5 letnim synem na LOTRa. Dzieciak do tej pory miewa koszmary z orkami.
Inna koleżanka ma telewizor zdominowany przez dzieci. Nie może nawet sama niczego oglądnąć bo jest jakaś "fajna" bajka.
Jak byłam nianią, rodzice moich podopiecznych pozwalali dzieciom oglądnąć bajeczkę rano (albo program dla dzieci) i dobranocke. W ciągu dnia telewizor był wyłączony. Na okrągło szło natomiast radio lub audiobooki z bajkami (zajeżdżonymi na śmierć niemal big_smile). I bardzo dużo książeczek czytałam. Niezwykle mi się podobało to podejście.
Na szczęscie coraz więcej rodziców wybiera życie bez telewizora, albo życie dziecka bez telewizora.


P.S. Na DC najbardziej mi się podoba program typu "zrób to sam". Uwielbiałam go. I mam nadzieje, że zapowiedzi o dostepnosci DC okaza sie niedługo faktem...


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#77 2006-11-19 23:58:07

Orchidea
Użytkownik

Re: Disney i inni

O tak, podpisuję się pod twoim postem obiema rękami!! smile W dzisiejszym swiecie selekcja bajek jest wręcz konieczna!!
Boję się, że takie maluchy oglądają jakies bzdury a pozniej świadomie lub nie (pewnie nieswiadomie) przenosza to do zycia codziennego...
Wspaniałe jest podejscie "mniej tv, wiecej zabaw i książek" smile U mnie w rodzinie tez jest właśnie taki model z mniejszym lub wiekszym sukcesem stosowany smile Jestem naprawde szczesliwa, że mój brat uwielbia takie bajki jak "Kubuś Puchatek" - dzieki temu, a także czytaniu miłych bajek jest wrażliwy i dobry smile

A co do DC. - ma już niedlugo wystartowac pełną parą w pol. wersji jezykowej smile Ja znam wersję niemiecką i musze przyznac, ze to dobry kanał smile

Offline

 

#78 2006-11-20 00:06:35

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Disney i inni

dodam jeszcze, że wazna jest nie tylko selekcja, ale i poświęcenie czasu na oglądniecie bajki razem z dzieckiem.
Pamietam jak mama smiała się z mojego taty, że ogląda bajki razem z nami. Do momentu, kiedy kolega z przedszkola złamał sobie nogę, bo chciał jak Lolek sfrunąć z drzewa na parasolce. Nam tata na bieżąco korygował treść bajki w oparciu o prawa fizyki, chemii, biologiii...


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#79 2006-11-20 00:16:49

Orchidea
Użytkownik

Re: Disney i inni

Może będę okropna, ale uśmiałam się z tego twojego kolegi :oops: roll Ja tez ogladalam bajki z rodzicami a dzis robimy to z moim bratem. Nie ma co narażac dziecko na takie niebezpieczenstwa, które mogą zarówno jego psychice jak i sferze fiz. wyrządzic "bajeczki".

Offline

 

#80 2006-11-20 00:18:56

Ulka
Użytkownik

Re: Disney i inni

Tam było pokazane zatrówno dobro i zło z takim zastrzeżeniem, że nawet zły bohater potrafił się zmienic pod wpływem ciepła i miłości ...

teraz za to zdarza sie ze "dobry" bohater postepuje tak samo jak zly, tylko sprawa jest po prostu od jego strony ukazana sad


"cierpliwość - spokój że przecież się stanie"
(Ks. J. Twardowski)

Offline

 

#81 2006-11-20 02:47:23

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Disney i inni

ale czy tylko obecne bajki są takie "niejednoznaczne"?

A słynny Robin Hood? Uczy że dla dobrego celu można łamać prawo - kraść, mordować... Liczy się cel, a środki to już małe miki.
Dzisiaj takim bohaterem jest Harry Potter.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#82 2006-11-20 07:26:25

pak4
Użytkownik

Re: Disney i inni

big_smile A ja ostatnio musiałem recenzować program edukacyjny dla dzieci z podstawówki wink Czytałem opinię pedagogów dotyczące wpływów ubranek dzieci na ekranie na to w czym przychodzą dzieci do szkoły smile

A co do kolegi Aine -- wiesz, widziałem jego pomnik w Dreźnie big_smile Chyba z powodów wychowawczych postawili go jednak w muzeum (pt. 'Próba odwagi'), zamiast na placu big_smile


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#83 2006-11-20 14:01:54

Ulka
Użytkownik

Re: Disney i inni

niby tak, Aine, Robin Hood, Zorro, Janosik itd ale jak dla mnie jest roznica. po pierwsze mimo wszystko ich cel byl szczytny, po drugie to nie byly bajki dla dzieci tylko bardziej dla doroslych, dla mlodziezy, ktorzy juz swiecie cos wiedza, po trzecie powstaly w innych czasach, inaczej pewne rzeczy wtedy osadzano, inaczej ludzie zyli. (no tak, byl jeszcze Rumcajs...ale to chyba jakas modyfikacja smile )
natomiast bajki typu pokemony etc ktore mam na mysli moim zdaniem nie ukauzja zadnych szczytnych celow, ktore uzasadnic mozna by powiedzeniem "cel uswieca srodki". pokazywani bohaterowie w zasadzie nie maja zadnego kodeksu, zadnych podstaw do ktorych mogliby sie odwolac. Robin Hood-przynajmniej w wersji podstawowej-rozbojnikiem zostal przez glupi przypadek, blad mlodosci, potem juz nie mial wyjscia.a mimo to zachowuje podstawowe zasady etyczne. natomiast jego wrogowie, ze slynnym Szeryfem z Nottingham na czele, mimo ze stoja w majestacie prawa, naginaja je, lamia prawo moralne. nie wiem czy nie poplatalam tego sad ale mam nadzieje ze jest dostatecznie zrozumiale:)
i jeszcze jedno-wiele filmow dla dzieci powstajae i jest odbierane w przestrzeni pozakulturowej, globalnej wiosce-a mimo wszystko swiat do konca jeszcze ta wioska nie jest i nie wszystko da sie zrozumiec i dostosowac...dajmy na to japonskie animacje, chocby byly pokazane po "zachodniemy" są zakorzenione w kulturze wschodniej, ktorej my nie jestesmy zrozumiec do konca, bo nasze korzenie są gdzie indziej (przepraszam za malo precyzyjny jezyk, ale kulturoznawca nie jestem i napisalam yto tak "intuicyjnie")


"cierpliwość - spokój że przecież się stanie"
(Ks. J. Twardowski)

Offline

 

#84 2006-11-20 14:22:00

Vasco
Administrator

Re: Disney i inni

Mój starszy syn w pewnym momencie zaczął tak naśladować Pata i Mata, że musiał mieć przymusową półroczną przerwę ("ooo, kaseta się zepsuła...") - zaczął za dużo demolować.

Teraz to zakłada "dach" na łóżeczko i mówi "idę spać do mojej budy..." smile

A Robin Hood - niby można mu zarzucić, że promuje niezgodne z prawem działania, ale z drugiej strony pokazuje, że nie każde prawo jest dobre, co jest prawdą.

U mnie tylko "Minimini" leci + bajki na publicznej. Żadnych Pokemonów, Transformers itd.

Offline

 

#85 2006-11-20 14:59:49

Orchidea
Użytkownik

Re: Disney i inni

To z tym prawem macie racje. Nie każde prawo ustanowione przez ludzi jest dobre, wazniejsze jest to prawo naturalne, boskie czy jak inni uwazaja - moralne (prawo to moja dzialka;) )...

Zgodze się również z opinią, że np. Robin czy Zorro to coś dla starszych dzieci i młodzieży (dorośli też nie pogardzą przygodą)...
Sama po moim bracie widzę jaki wpływ na dziecko mają z pozoru "niewinne" bajeczki. Dobrze, ze u mnie w domu nie ma przyzwolenia na Pokemony czy jakieś inne bzdety...

Myślę, że kiedyś ludzie mieli jakies wieksze poczucie moralności i dobrego smaku... Sa oczywiście wyjątki, ale dziś niestety przemoc zawitała nawet do świata dzieci, który chyba powinien byc niewinny...

Offline

 

#86 2006-11-20 18:42:06

pak4
Użytkownik

Re: Disney i inni

Ja mam pytanie offtopowe o prawo naturalne. Z tego co kiedyś czytałem, to poza "nie czyń drugiego co tobie niemiłe", nie ma zgody co do prawa natualnego. A czytałem u profesora księdza wink Bo u świeckich etyków w ogóle trudno odnaleźć takie pojęcie. Jak to jest?

BTW. Trafia się sztuka "dla dorosłych" poświęcona problemom etycznym. Ja pamiętam "Billy Buda" (ja jako operę Brittena, ale podstawą była powieść (chyba) Melville'a) -- poświęcone konfliktowi poczucia sprawiedliwości i prawa (ale to jeszcze bardziej złożone od takiego prostego przeciwstawienia). Zresztą akurat postawy etyczne to coś, co nie jest dane raz na zawsze -- psycholodzy określają (kiedyś wpadło mi w oko, chyba jako część inteligencji emocjonalnej) właściwe 'poziomy' rozumienia etyki dla różnych grup wiekowych.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#87 2006-11-20 19:38:17

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Disney i inni

Uleńko teoretycznie masz racje, Robin Hood był opowieścią dla dorosłych, ale c zy w czasach gdy powstał były specjalne opowieści dla dzieci? Jakieś bajki? Nie wiem czy sie nie myle, ale obiło mi się o uszy, że pierwszym bajkopisarzem (takim z prawdziwego zdarzenia) był Andersen - czyli wiek XIX, a i tak był z powodu swojej twórczości wyśmiewany.
Wszystkie podania, legendy i mity są nasycone okrucieństwem, przemocą, erotyką. Ich złagodzone wersje to wymysł XX-wieczny.
Dlatego legenda o Robin Hoodzie zawsze pozostanie dla mnie nieetyczna, bo w imię jakiegoś dobra czyni się zło. I to tego wyższego kalibru - morderstwo, kradzież, napad.

Orchideo, wyjaśnij mi, proszę, pojecie "kiedyś". Chodzi mi o to kiedy było to kiedyś z zasadami moralnymi i etycznymi.

P.S. Nie wiem, czy pojęcie prawa naturalnego zostało zdefiniowane, ale jak dla mnie bardziej mi to podchodzi pod kwestie instynktu naturalnego (zachowania gatunku i przeżycia). Tak czy inaczej prawo naturalne jest jak dla mnie bezwzględne i okrutne.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#88 2006-11-21 00:03:29

Orchidea
Użytkownik

Re: Disney i inni

"Kiedyś" to bliżej nieokreślona przeszłosc wink A tak na poważnie, miałam na myśli czas kilka lat wstecz, powiedzmy 15 - 20 lub więcej. Czas mojego dzieciństwa czy moich rodziców. Powiem szczerze,że nie przypominam sobie bym będąc małym dzieckiem oglądała bajki przesycone przemocą... Chyba, że byłam trzymana "pod kloszem" ...

Co do prawa naturalnego (inaczej boskiego). Dziś już nie mam siły na filozofię prawniczą. Powiem narazie tylko tyle, że to "coś" zapisane w naszych sercach, nasze sumienie, wzorce ukształtowane przez wiele pokoleń. To na pewno nie są jakies instynkty, czy coś zapisane w naszej podświadomości. Dla ludzi wierzących prawo naturalne to zasady moralne, idea miłości do drugiego człowieka. Istnieje wiele koncepcji zbliżonych w sumie do siebie.
Postaram się to rozwinąc.. Dziś już oczy mi się kleją, miałam pracowity dzień i moje szare komóreczki już odmawiaja współpracy..

Offline

 

#89 2006-11-21 00:32:48

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Disney i inni

Orchideo, byłaś trzymana pod kloszem. Widocznie w Twoim przypadku rodzice również selekcjonowali Ci bajki, bo ten chłam rozpoczął się w póxnym okresie mojego dzieciństwa, a w Twoim szedł pełną parą.

A co do prawa naturalnego - ta definicja wybitnie mi nie pasuje. No bo co, jeśli ktoś jest niewierzacy? Wtedy prawa boskie go nie dotyczą? Jak dla mnie prawo boskie to prawo boskie, a prawo naturalne to prawo naturalne. Pytanie tylko jakie znaczenie słowa "natura" jest wzięte pod uwagę big_smile


P.S. Dla mnie kiedyś to to dalekie kiedyś - 100 lat i wstecz big_smile Ot powiedzmy zboczenie zawodowe big_smile


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#90 2006-11-21 01:11:38

Ulka
Użytkownik

Re: Disney i inni

oczywiscie, Aine, masz racje, ze gdy powstawaly podania, legendy, basnie-nie byly one tworzone docelowo dla dzieci. ale tez czy w ogole dziecinstwo bylo wowczas doceniane? dziecko bylo inwestycja, jak dozylo wieku doroslego to wtedy stawalo sie czlonkiem spoleczenstwa. (oczywiscie wiem, ze bardzo mocno generalizuje i upraszczam, rozne okresy mialy rozne "odchyly", ale chyba moge tu nie wchodzic w szczegoly bo historykiem dziecinstwa nie jestem wink ) ale rowniez swiat doroslych byl nieco inny, obowiazywaly inne zasady i to co dzis wydaje nam sie okrutne, wowczas bylo na porzadku dziennym, co wiecej bylo akceptowane i pozadane. dlatego dzieci uczyly sie swiata doroslego takim jaki byl. przyklad-walka z szabla w reku w obronie rodziny. malzenstwa kierowane przede wszystkim interesem czy tez aranzowane przez rodzicow. czeste wojny. praca dzieci. etc etc
z DZISIEJSZEGO punktu widzenia te rzeczy sa niepojete, czasem glupie, czesto okrutne. natomiast w danym czasie przeszlym - z premedytacja nie uzywam tu konkretnych okreslen, bo pisze dosc ogolnie, nie chodzi mi tu o konkretne historyczne fakty, lecz o mentalnosc - byly to sprawy jak pisalam aprobowane, normalne.
niejakim zatem, moim zdaniem, nieporozumieniem jest ocenianie ludzi z przeszlosci wg dzisiejszych zasad.

CHOCIAZ ujme to teraz skrotowo bo pozno:)
zgodze sie z istnieniem prawa naturalnego ("niebo gwiazdziste nade mna, prawo moralne we mnie") w sensie pewnych zasad gleboko wpisanych w serce czlowieka.
czyli wowczas jego zachowania beda nosily jakies oznaki istnienia tego prawa BĄDZ jego wynaturzenia. hm.. czyli niezaleznie od punktu czasowego kodeks wewnetrzny bedzie taki sam, ale jego przejawy moga byc rozne, nawet dosc znacznie mzodyfikowane.hm...
musze pomyslec jeszcze nad tym smile

wracajac jeszcze do bajek-powinny one zatem pokazywac dzieciom i przekazywac to co dobre, to co aprobowane...
choc rodzi sie we mnie zwatpienie-bo wiele zla jest aprobowane...


przyznam sie ze nie moge sobie z tym tematem poradzic :oops:
chyba wroce to "infantylnych" zachwytow Disneyem :cry:
wink


"cierpliwość - spokój że przecież się stanie"
(Ks. J. Twardowski)

Offline

 

#91 2006-11-21 01:45:47

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Disney i inni

Ulka napisał:

ogólnikowo - masz rację Ula. Przyczepiłabym się do paru szczegółów, ale to nie wniosłoby niczego do dyskusji big_smile. O jedno jednak musze spytać. O co tutaj chodzi? Kto miał walczyć tą szablą?:
przyklad-walka z szabla w reku w obronie rodziny.

pewnych zasad gleboko wpisanych w serce czlowieka.

Moim zdaniem raczej przekazanych przez rodziców jako wartości.

wracajac jeszcze do bajek-powinny one zatem pokazywac dzieciom i przekazywac to co dobre, to co aprobowane...

Czytałam kiedyś fragmencik pracy pedagogicznej o znaczeniu bajek w życiu dziecka. Bajki nie mają za zadanie przekazywać dzieciom zbiór zasad morlanych, czy wartości, ale pomóc im rozwiązywać ich problemy.
My dorośli przekonani o własnej wiedzy i nieomylności nie przyjmujemy do wiadomości, ze dziecko może mieć jakiś problem. Przecież jeśli ma wszystko co niezbędne - jedzenie, miłość, ubranie, to czego więcej mu potrzeba? Często lekceważymy emocje dziecka i właśnie bajki pozwalają te emocje dziecku opanować. Jeśli dziecko zaintryguje konkretna bajka, to oznacza, że poprzez identyfikację z bohaterem może rozwiązać jakiś swój wewnętrzny problem. Tam było dokładnie wypszczególnione jaka bajka jakie problemy oznacza, ale nie pamiętam. Nawet tytułu nie znam (czytałam przez ramie koleżance w autobusie big_smile)

[/i]


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#92 2006-11-21 14:29:19

Ulka
Użytkownik

Re: Disney i inni

tak tez myslalam ze szczegoly tu niewiele wniosa wink

walka z szabla-no wiesz, tak ogolnie wink mezczyzna broniacy rodziny, przed roznymi najazdami, cos takiego musialam miec na mysli, w opozycji do pogladu ze "dybanie" na zycie innych jest zasadniczo zlem (a w obronir czy nie jest pozbawianiem zycia)



pewnych zasad gleboko wpisanych w serce czlowieka.

Moim zdaniem raczej przekazanych przez rodziców jako wartości.

tu sie roznimy. przekazanie zasad przez rodzicow to jedno, genetyczne uwarunkowania to drugie, ale dla mnie istnieje jeszcze wlasnie to "cos", co miala Orchidea wyjasnic:), a co jest niezalezne od dwoch poprzednich, obojetne czy nazwiemy to prawem naturalnym, boskim czy moralnym. oczywiscie nie musimy sie zgadzac, ale odsylam chocby do Wikipedii lub http://www.opoka.org.pl/slownik/ltk/pra … ralne.html
przy czym zaznaczam-wczesniej sie tym tematem specjalnie nie zajmowalam, wiec moje poglady dopiero sie krystalizuja, jakiekolwiek uwagi moga w tym pomoc smile

i najciekawszy chyba dla mnie fragment Twojej wypowiedzi-o bajkach:)
(w ogole wg pojec literackich mylimy gatunki-bajka to utwor wierszowany;) ale mniejsza z tym) pierwsza sprawa- bajki jako odzwierciedlenie problemow dziecka. bajki, metafory, anegdoty, zabawy- stosuje sie czesto w diagnozie i terapii, nie tylko dzieci. czlowiekowi latwiej pracowac na problemie cudzym niz wlasnym, zwlaszcza dziecku ktore nie jest jeszcze samoswiadome. nie jestem akurat do konca przekonana ze kazdej bajce mozna dokladnie przyporzadkowac konkretny problem,niemniej sa pewne wyznaczniki, ale... to bardzo interesujacy temat i dlatego nie bede go rozwijac ... wink
mimo tego co napisalas i ja napisalam, Aine, smile to jednak wydaje mi sie ze funkcja bajek jako przekazujacych pewne wartosci rowniez jest wazna. rozwiazywanie problemow powinno odbywac sie w oparciu o zbior zasad, jakis kodeks moralny, a dziecku czesto wlasnie latwiej internalizowac go w oparciu o fikcyjna historyjke. mocniej do nas przemawiaja przyklady niz suche wykladnie, taka jest natura czlowieka. jedno wiec nie wyklucza drugiego. tak jak dziecko przyklad czerpie z osob bliskich, najpierw rodzicow, potem rowiesnikow, osob znaczacych, tak samo czerpie go z interesujacych historii. kiedys byly to basnie, powiesci, legendy, teraz coraz czesciej sa to tylko filmy (nieraz watpliwej jakosci).

acha,zeby nie przedluzac-przepraszam, stanowczo jestem gadula :oops: -bajki typu Pokemony nie pomoga specjalnie rozwiazac dziecku problemow, raczej je spoteguja. to co pisalas dotyczylo w wiekszej mierze opowiesci klasycznych


"cierpliwość - spokój że przecież się stanie"
(Ks. J. Twardowski)

Offline

 

#93 2006-11-21 17:19:56

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Disney i inni

1. Ula całość mojej wypowiedzi dotyczyła bajek klasycznych (czego zresztą nie zaznaczyłam big_smile)
2. Na szable to ja jestem wyczulona niczym ogar na źwierza.
3. Jak już pisałam - nie kwestionuję definicji prawa naturalnego, ale się z nią nie zgadzam. Nigdy się z nia nie zgadzałam.
4. Mam kilka serwisów, które są dla mnie zupełnie niewiarygodne. Wśród nich jest właśnie Opoka


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#94 2006-11-21 18:09:02

Orchidea
Użytkownik

Re: Disney i inni

No to widzę,że z dyskusji na temat Disney'a przeszliśmy na coś stricte prawniecze wink

Trudno mi wyjaśnic tak do końca i dokładnie czym jest, to slawetne juz tu na forum, prawo naturalne.
Odeślę może do tej stronki :
http://www.kns.gower.pl/filozofia/prawo_naturalne.htm - między innymi tak nam właśnie tłumaczono to zagadnięcie na 1 roku studiów.

Ja również Aine nie zgadzam sie ze wszystkimi definicjami jakie podawane sa przez lata w szkole czy na studiach.. Każdy nieco inaczej odbiera pewne zagadnienia. Mam jednak nadzieję,że wszyscy dojdziemy do jakiegoś konsensusu wink

Offline

 

#95 2006-11-21 19:17:57

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Disney i inni

nie musimy dochodzić do konsensusu. Czy jest on nam potrzebny? Każdy z nas wypowiada swoje zdanie i tyle. big_smile Bardzo chętnie dowiem się od Was czegoś nowego, często nowe informacje weryfikują moje zdanie, ale nie mam zamiary udowadniać nikomu że i czy mam rację.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#96 2006-11-21 20:05:25

lady_kasiek
Użytkownik

Re: Disney i inni

Dyskusje prawnicze?
HA dawajcie big_smile
Kasie radzi big_smile big_smile big_smile


GRITARĂ? QUE ARDAN LAS BANDERAS POR LA FRATERNIDAD
QUE CAIGA EL PATRIOTISMO Y LA HOSTILIDAD RACIAL
CULTURA POPULAR...
Gran Derby dla Realu :!: :!:

Offline

 

#97 2006-11-22 00:29:21

Ulka
Użytkownik

Re: Disney i inni

1. Ula całość mojej wypowiedzi dotyczyła bajek klasycznych (czego zresztą nie zaznaczyłam big_smile)

tak, domyslilam sie tego, ale poniewaz nie zaznaczylas...stad moj przydlugi wywod:) poza tym ja we wczesniejszej wypowiedzi, do ktorej nawiazywala, mowilam o bajkach ogolnie, stad moj ostatni post

2. Na szable to ja jestem wyczulona niczym ogar na źwierza.

z ciekawosci-czemu? smile

4. Mam kilka serwisów, które są dla mnie zupełnie niewiarygodne. Wśród nich jest właśnie Opoka

masz oczywiscie prawo.ale podalam dwa zrodla, Orchidea trzecie, sa zbiezne. ale w obliczu punktu trzeciego ten sie deaktualizuje, gdyz cytat z Opoki nie wnosi nic nowego, a Ty jak piszesz nie zgadzasz sie z sama definicja prawa nauralnego, a nie ze Opoka zle podaje te definicje.


i to co najistotnniejsze smile od tego sie zaczelo..

3. Jak już pisałam - nie kwestionuję definicji prawa naturalnego, ale się z nią nie zgadzam. Nigdy się z nia nie zgadzałam.

hm, moze niezbyt uwaznie cos przeczytalam, za co przepraszam. mozesz teraz to rozwinac? chcialabym poznac Twoje i nie tylko zdanie. mysle ze to w swietle bajek- i ich formy i funkcji jest w jakis sposob wazne

No to widzę,że z dyskusji na temat Disney'a przeszliśmy na coś stricte prawniecze Wink

ale nie w oderwaniu od tematu! wink


"cierpliwość - spokój że przecież się stanie"
(Ks. J. Twardowski)

Offline

 

#98 2006-11-22 07:07:26

pak4
Użytkownik

Re: Disney i inni

Przepraszam za kontynowanie offtopa, ale obiecuję, że to ostatni raz :oops:

Orchideo -- definicje, które przytaczasz nie odnosżą się do filozofii, jako całości, a jedynie do nauczania Kościoła Katolickiego. I powiedzmy sobie szczerze, że poza nim, nie znajdują akceptacji. I to miał na myśli czytany przeze mnie ksiądz-Polak (nie wiem, czy gdyby ksiądz był Amerykaninem powiedzmy, też by się na 'prawo naturalne' powoływał -- u autorów anglosaskich takie pojęcie wydaje się raczej nieznane), gdy chcąc pisać o 'prawie naturalnym', jako czymś nie wyłącznie będącym częścią nauki Kościoła Katolickiego, musiał bardzo ogólnie przedstawić określenie 'prawa naturalnego'. (Przy innej definicji nie podciągnie się pod to, choćby cytowanego Kanta.)

Właściwie wszyscy filozofowie wychodzili z 'naturalnego' poczucia sprawiedliwości. Ale skupiali się na tym, czym jest sprawiedliwość, czy prawość, jak jej rozum powinien dociekać. Nie interesowała ich zwykle pochodzenie owej 'naturalności', choć były wyjątki. Sam wczoraj czytałem esej J.S. Milla, który całą, wg przytaczanych przez Ciebie definicji, etykę określał jako zbiór norm będących częścią kultury, od dziecka wszystkim wpajany.

Dzisiejsze postępy nauki w poszukiwaniu się mechanizmów kształtujących postawy etyczne, czy szerzej -- społeczne -- w doborze naturalnym, nakazując przyjęcie do wiadomości, że przynajmniej część norm rzeczywiście jest w nas genetycznie zapisana. Są to jednak także normy bardzo 'ogólnikowe' i trudne do przekładania na jakąkolwiek etykę. Zresztą mechanizmy ewolucyjne kształtują także wiele spośród impulsów, które pchają nas do złego, a więc ewolucyjne uzasadnienie nie może stanowić podstawy etyki stosowanej na codzień.

Co do psychologów zaś -- żaluję, że nie mam tej książki przy sobie. Ale wskazuje się na rozwój pojęć moralnych w czasie życia. Rozwój, związany głównie z kształtowaniem się osobowości i dojrzewaniem, obejmuje na przykład -- stosowanie się do norm wyuczonych przez rodziców (to dla dzieci), (później) uwzględnianie wśród motywów postępowania współczucia dla innych, a jeszcze później (i to dopiero miała być moralna dojrzałość) rozwiązywanie konfliktów pomiędzy sprzecznymi wartościami i nakazami moralnymi.

Tym wszystkim jako prawnik, przejmować się nie musisz wink (Ja jako inżynier, tym bardziej big_smile) -- tu chyba wystarczy interpretowanie prawa stanowionego, według własnych wyobrażeń o sprawiedliwości, bez konieczności rozważań, co jest ich źródłem. Nawiasem mówiąc nawet wcale bliski mi Mill uznaje istnienie pewnych norm w życiu społecznym, które, choć jego zdaniem często niedoskonałe, i na których zmiany (gdy uważamy, że są one złe) powinniśmy wpływać, to jednak stanowiących punkt odniesienia przy stanowieniu i egzekwowaniu prawa.

I jeszcze raz bardzo przepraszam za zainicjowanie offtopu :oops: , ale "prawo naturalne wypisane w sercach", to coś, co działa na pozytywistę jak płachta na byka wink


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#99 2006-11-22 09:42:05

Marija
Użytkownik

Re: Disney i inni

Teraz to zakłada "dach" na łóżeczko i mówi "idę spać do mojej budy..." smile U mnie tylko "Minimini" leci + bajki na publicznej. Żadnych Pokemonów, Transformers itd.

Mojemu siedmiolatkowi kazałam przetłumaczyć zwrocik "trzepać kasę na nową furę" - to z gry komputerowej dla dzieci!!! 8O A telewizornię ograniczam ile tylko się da; cóż, kiedy córka (III kl. szk. podst.) zaczyna oglądać "Wiadomości" :? i twierdzi, że to ciekawe roll

Offline

 

#100 2006-11-22 10:29:58

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Disney i inni

Wiem że były dwa źródła (trzecie doszło) i dlatego nie kwestionuję definicji z Opoki( Opoka ma dla mnie taką samą wartość jak FiM, czy NIE. Jest stronnicza, więc korzystam z nich jedynie jako porówanie (o ile korzystam big_smile) i informacji, że jest taka teza, czy teoria). Zresztą nie kwestionuję żadnej z tych definicji. Nioe śmiałabym po prostu. Nie jestem prawnikiem. Ale jestem ot zwykłym człowiekiem i po prostu się z nimi nie zgadzam big_smile
A dlaczego się nie zgadzam? Bo kościelna definicja natury nigdy mnie nie przekonywała. Teologiczne wyjaśnienie do mnie po prostu nie przemawia. W tym przypadku odzywa się we mnie dusza naukowca i definicja przyrodnicza jest dla mnie wiarygodniejsza. Stąd też we wcześniej wypowiedzi na temat prawa naturalnego napisałam, że zależy co rozumiemy pod pojęciem "natura" big_smile

A szabla? Sporo się na jej temat naczytałam (pisałam prace magisterską big_smile) i do tej pory bronioznawstwo jest moją pasją. Kiedyś na tym forum przeczytałam jak w P&P 95 Darcy wymachiwał szabelką i uwierz mi - sprawiło mi to fizyczny ból.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB