Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#51 2006-04-17 22:31:34

Gosia
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

Zgadzam sie, choc jego kwestii z pierwszego spotkania, chyba nie uwazam za pociagajace, jak je sobie przypomne wink

Offline

 

#52 2006-04-17 22:33:37

GosiaJ
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

Ktorego wywiadu?

Gdzieś tutaj był link. Wywiad, w którym na początku dziennikarka pyta go o Armitage Army (czy wie o tym, że coś takiego istnieje), a na końcu zadaje mu pięć krótkich pytań, m.in. o ulubione miejsce (odp. Rzym). Niewyraźnie gada, ale głos ma nadal piękny :-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#53 2006-04-17 22:34:44

GosiaJ
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

Zgadzam sie, choc jego kwestii z pierwszego spotkania, chyba nie uwazam za pociagajace, jak je sobie przypomne wink

"Stephens!!!"? Nie jest to pociągające, ale robi wrażenie :-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#54 2006-04-17 22:36:52

Gosia
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

Wlaczylam sobie ta scene.
No dobra, to "Stevens!" faktycznie jest niezle big_smile

Juz wiem, co to za wywiad. Mam go.

ale w tym drugim dla Radia Kent, on chyba duzo mowi o N&S. Niestety niewiele jestem w stanie zrozumiec, poza tym, ze zdaje sie ze on lubi scene peronowa (co wynika tez z wywiadu dla Radia Cumbria).
Ale co o niej mowi? Nie mam pojecia.

Offline

 

#55 2006-04-18 08:01:05

Gosia
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

Zeby oddac sprawiedliwosc, ja musze opowiedziec sie takze za Margaret.

Otoz sa takie jej kwestie, ktore bardzo lubie.
- Widzialam pieklo ... (to nie podlega dyskusji , prawda? wink )

W scenie oswiadczyn, kiedy ona mowi, ze nie nauczyla sie odmawiac i tak sie ladnie zacina. "how to refuse" (o ile dobrze to piszę)

W scenie kiedy Thornton "patrzy w przyszlosc", on wczesniej mowi, ze ona musi sobie wyobrazac, co on o niej i o jej zachowaniu moze myslec.
I ona wtedy mowi takim biednym zgaszonym glosem: "
"Mr Thornton, please..."
Jest w tym i rozpacz, ze on tak o niej zle mysli i tak ją oskarza, i jest poczucie winy, i zalosc, i proba obrony przed jego wyrzutami i prosba, zeby przestal tak do niej mowic...
Naprawde lubie ten moment i te jej slowa i to opuszczenie glowy.

W scenie peronowej lubie tez oczywiscie jak ona mowi, ze on tez by jej zrobil przysluge... i tak uroczo glos jej więźnie w gardle...

Offline

 

#56 2006-04-18 09:13:30

Kika
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

Małgosiu.. zawsze twierdziłam, że Thornton nie byłby Thorntonem gdyby nie Margaret... a Daniela była w tej roli cudowna... teraz kiedy znam już serial prawie na pamięć i nie muszę czytać wszystkich tłumaczeń skupiam się na grze aktorów... i powiem ci, że Daniela jest w tej roli rewelacyjna... te jej zamyślenia, zakłopotania... słowa, które więzną w gardle, kiedy mówi do niego....ucinane zdania... śmiejące się oczy, kiedy dostrzega go w przedziale.... jest słodka smile


gg 2775021

Offline

 

#57 2006-04-18 09:29:25

ewa7
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

A ja powrócę do momentu kiedy Daniela pierwszy raz spostrzegła Thortona
On był w tej scenie zjawiskowy
Może trwało to krótko ale .............cudowny pomysł
Jego sylwetka, to spojrzenie pana i władcy , ten czarny surdut wyróżniajacy się w tym niby sniegu...
Jeżeli zrobiło to na mnie wrażenie to przecież taki był zamiar scenarzysty
Myślę , że chodziło o to żebyśmy myśleli , że na Danieli też zrobił wrażenie

( A może to jest ta zła interpretacja wybranych scen o których mówił w wywiadzie Armitage....)

Offline

 

#58 2006-04-18 09:35:32

Kika
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

Ewciu, dla mnie Rysio jest w każdej scenie zjawiskowy i cudowny...

a jeżeli nawet nie tak interpretujemy te sceny jak reżyser i aktorzy sobie to wyobrażali, to co w tym złego..... wydaje mi się, że my je raczej nadinterpretujemy... wink i to jest w tym wszystkim cudowne... nasza wyobraźnia szaleje...


gg 2775021

Offline

 

#59 2006-04-18 09:58:30

Gosia
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

Film jest dobry, kiedy pewne sprawy nie sa oczywiste, kiedy zmusza do refleksji, kiedy zostawia pole dla wyobrazni, do roznych interpretacji.
Nie wiem co mial na mysli Armitage mowiac o blednym interpretowaniu niektorych fragmentow, ale bez watpienia pierwsza scena miala zrobic takie wrazenie, jakie na nas zrobila czyli fascynacji i grozy i leku jednoczesnie.

Offline

 

#60 2006-04-18 10:09:28

Kika
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

Nie wiem co mial na mysli Armitage mowiac o blednym interpretowaniu niektorych fragmentow, ale bez watpienia pierwsza scena miala zrobic takie wrazenie, jakie na nas zrobila czyli fascynacji i grozy i leku jednoczesnie.

o tak... wielkie wrażenie...

poza tym nie wiemy do końca na jakiej podstawie Armitage wysnuł takie wnioski... może to co on przeczytał (usłyszał), też błędnie zinterpretował wink


gg 2775021

Offline

 

#61 2006-04-18 11:12:39

GosiaJ
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

Zeby oddac sprawiedliwosc, ja musze opowiedziec sie takze za Margaret.

Ależ ja uwielbiam Margaret, nie wiem, czy duet Armitage'a z kimś innym byłby równie elektryzujący. W tych scenach, o których wspominasz, z tymi zawahaniami w głosie, jest przecudowna - i głos też ma śliczny. Tym bardziej to robi wrażenie, że w innych scenach pokazuje swoją siłę i zdecydowanie - mimo pozornej kruchości. Wspaniale gra w scenie przed zamieszkami, kiedy tak jasno i prosto, bez ogródek mówi do Johna, że ma zejść na dół i porozmawiać z robotnikami. A on bez gadania patrzy na nią i idzie :-) W tych scenach jest skontrastowana z rozhisteryzowaną Fanny - jeśli Thornton wcześniej się nie zakochałby, to teraz już nie miał wyjścia :-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#62 2006-04-18 11:16:41

Caitriona
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

Wspaniale gra w scenie przed zamieszkami, kiedy tak jasno i prosto, bez ogródek mówi do Johna, że ma zejść na dół i porozmawiać z robotnikami. A on bez gadania patrzy na nią i idzie :-) W tych scenach jest skontrastowana z rozhisteryzowaną Fanny - jeśli

Ja również uwielbiam Margaret. Bez niej nie byłby to ten sam duet. Nie wyobrażam sobie juz nikogo innego w tej roli.
Ta scena o której GosiaJ pisze, jest jedna ze wspanialszych scen w tym filmie. Ona mu wszystko wygarnia, mówi mu jak ma się zachować, a on tak w nią wpatrzony słucha i nie wiele myśląc wykonuje to co mu powiedziała.


The person, be it gentlemen or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid - Northanger Abbey

Offline

 

#63 2006-04-18 11:21:08

GosiaJ
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?


Ta scena o której GosiaJ pisze, jest jedna ze wspanialszych scen w tym filmie. Ona mu wszystko wygarnia, mówi mu jak ma się zachować, a on tak w nią wpatrzony słucha i nie wiele myśląc wykonuje to co mu powiedziała.

Chyba zaraz ją sobie włączę :-)
Wszystko, byle tylko nie myśleć, że w kuchni jest piękny zaciek i że być może będzie trzeba coś rozkuwać, żeby dotrzeć do rur i usunąć problem... :-(


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#64 2006-04-18 11:34:15

Kika
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

Wszystko, byle tylko nie myśleć, że w kuchni jest piękny zaciek i że być może będzie trzeba coś rozkuwać, żeby dotrzeć do rur i usunąć problem...

no to nie ciekawie..... mnie zawsze przerażają takie usterki... nie wiadomo skąd, po co i jak to naprawić.... koszmar... współczuję....

oczywiście balsamem na problemy okaże się N&S... nawet mały fragment.... żałuję, że jestem teraz w pracy wink
chociaż w moim przypadku, to nigdy nie kończy się na małym fragmencie... z rodziny mnie wypiszą wink


gg 2775021

Offline

 

#65 2006-04-18 11:52:20

GosiaJ
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?


oczywiście balsamem na problemy okaże się N&S... nawet mały fragment.... żałuję, że jestem teraz w pracy wink
chociaż w moim przypadku, to nigdy nie kończy się na małym fragmencie... z rodziny mnie wypiszą wink

Dzięki za słowa troski - nienawidzę takich niespodzianek, szczególnie po powrocie ze świąt. "N&S" na pewno pozwala mi się oderwać, chociaż powinnam się zająć np. sprawdzaniem wypracowań :-)
W ramach zapomnienia wczoraj znów tłumaczyłam fragment fanfika ;-)
Acha, Gosia pisała o moim tłumaczeniu wywiadu ze scenarzystką "N&S", Sandy Welch. Ok, to ja może odważę się wkleić dwa fragmenty, które przełożyłam - nie linczujcie, nie jestem taką ekspertką jak Alison (która zresztą pomogła mi z kilkoma okropnymi zdaniami), jesli będą jakieś uwagi co do błędów, to może, by nie zaśmiecać wątku, przesyłajcie je na priva. Fragmenty nie są chronologicznie przetłumaczone, ale to niezbyt istotne, dlatego że to są zebrane odpowiedzi na pytania z forum BBC. I w całości list byłby za długi, więc może to lepiej, że tylko fragment. No nic, czytajcie i nie bijcie :-)

Fragmenty listu Sandy Welch , scenarzystki "N&S":

1. Co do „punktu wyjścia”, zawsze w powieści są sceny, które muszą się pojawić w każdej adaptacji i format (ile odcinków itp.) często narzuca rodzaj rytmu. „N&S” zawiera poruszającą historię miłosną, mocno zarysowane główne postacie i tak samo mocną fabułę, które są ogromnymi zaletami. Jest też niedwuznaczny tytuł. Ujemną stroną jest to, że nie ma zbyt wielu scen z „Południa” (pokazuje się tylko Londyn i Helstone); większość ważnych wczesnych scen „południowych” dzieje się, zanim Hale’owie przeprowadzają się do Milton. Oto dlaczego opowieść rozpoczyna się od widoku Margaret w pociągu, wracającej myślami do ciągu scen z Południa – by dać wrażenie tempa opowieści i spróbować uzyskać spójność w scenach „londyńsko-helstońskich”, w życiu, które pozostawia za sobą. To także oczywiście historia Margaret i były szczególne problemy w pokazaniu jej charakteru, ponieważ duża część wydarzeń (zwłaszcza jej opinia o Thorntonie) ma miejsce w jej głowie. Nie zwierza się nikomu, nawet Bessie i prawdopodobnie tylko pan Bell poprawnie rozpoznaje jej uczucia. W listach do Edith lojalność wobec ojca pozwala jej tylko być optymistyczną w temacie Milton i nawet w opisie strajku jej wypowiedzi są bardziej nacechowane przez to, czego nie może ujawnić niż przez to, co może powiedzieć.

6. Agresja Thorntona wobec Stephensa... Wiem, że ta scena wywołała wiele dyskusji, więc postaram się to wyjaśnić. Zakładając, że uczucie Margaret i Thorntona to zderzenie Północy i Południa, było konieczne, by uczynić ich pierwsze spotkanie bardziej dramatycznym niż w książce. Zdecydowaliśmy, że trzeba kazać Margaret pójść do fabryki (tego nie ma w powieści). Chciałam znaleźć sposób, by Milton stało się prawdziwym, wręcz fizycznym szokiem dla zmysłów Margaret, po łagodności Południa... stąd otwarcie drzwi zgrzeblarni miało być zmasowanym podwójnym atakiem – na wzrok i słuch. To obraz piekła i Thornton jest z nim nierozerwalnie połączony. Chociaż Thornton nie zachowuje się tak paskudnie w powieści, fakt, że przewodzi temu piekłu i odnosi z tego korzyści, to coś, czego ani my, ani Margaret nie może zignorować. Myślę, że względna „świętość” Thorntona stała się problemem na początku powieści (nie tylko dla udramatyzowania tego dla współczesnego odbiorcy), ponieważ skutecznie torpeduje charakter Margaret w ich pierwszych kilku wspólnych scenach. Myślę, że nawet odbiorca XIX-wieczny mógł postrzegać Margaret (w książce) jako dość zarozumiałą i antypatyczną - w jej raczej nierozsądnej niechęci wobec kogoś, kto przecież spędził wiele czasu (którego nie posiadał zbyt wiele), by pomóc całkiem obcemu w wynajęciu mieszkania. Szybko uświadomimy sobie, że Margaret jest podobna do swego ojca w swym niesnobistycznym ignorowaniu klas i umiejętności szczerego mówienia ludziom wszystkich profesji, że jeśli coś jest dla niej irytujące, to jest też w jakiś sposób „niewłaściwe”. Wydaje się lekkomyślne, by ryzykować zrażenie całkiem dużej grupy odbiorców do głównego bohatera, tak od razu... Dlatego próbowaliśmy uczynić Thorntona tak dwuznacznym, jak to było możliwe w pierwszym odcinku – jak gdybyśmy widzieli Milton i jego samego oczami Margaret, dopiero co przybyłą z Południa i patrzącą bardzo ostro.
Co do tego, czy przemoc znacząco zmienia charakter Thorntona – nie jestem pewna. Nie jestem pewna, skąd to mam, ale nie sadzę, bym to całkowicie wymyśliła. On na pewno jest mężczyzną gwałtownym i popędliwym, dość porywczym (na przykład w scenie zamieszek na pewno nie zachowuje się racjonalnie, nawet przed uderzeniem Margaret kamieniem) i ustąpiłam, dając mu naprawdę mocne powody, by pobić Stephensa! Wiem, że są tacy, którzy nigdy się nie pogodzą z tą sceną, ale czasem trzeba zmienić niektóre momenty, by została zachowana równowaga w czterogodzinnym serialu – zgodnie z zamierzeniami Gaskell. Nawet jeśli te momenty są niedokładnie takie jak w powieści.


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#66 2006-04-18 11:55:06

Gosia
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

Wspaniale gra w scenie przed zamieszkami, kiedy tak jasno i prosto, bez ogródek mówi do Johna, że ma zejść na dół i porozmawiać z robotnikami. A on bez gadania patrzy na nią i idzie. W tych scenach jest skontrastowana z rozhisteryzowaną Fanny - jeśli Thornton wcześniej się nie zakochałby, to teraz już nie miał wyjścia

To prawda, ta scena pokazuje, jaka ona ma nad nim wladze, jaka jest stanowcza i silna. Bo on patrzy na nia zaskoczony, jakby zafascynowany i robi dokladnie to, czego ona chce.
To jest kobieta, ktora musi podziwiac, ktora moze imponowac charakterem.
Faktycznie kontrast z glupiutka Fanny jest ogromny.
Swoja droga, skoro powiedziala, ze powinien sie zachowac jak mezczyzna i wyjsc do strajkujacych.... no nie mogl chyba inaczej zrobic w tej sytuacji, zwlaszcza jesli nie byla mu obojetna. wink

Jednak to ze ją kocha, uswiadamia mu chyba najbardziej moment, kiedy zostaje ranna. Bo jego spojrzenie na jej glowe, a pozniej przypomnienie sobie jej twarzy (w chwili, gdy na spotkaniu z fabrykantami patrzy tymi swoimi oczami przez okno) - widac tu troske, przejecie, strach i milosc.

Offline

 

#67 2006-04-18 12:15:37

GosiaJ
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?


Swoja droga, skoro powiedziala, ze powinien sie zachowac jak mezczyzna i wyjsc do strajkujacych.... no nie mogl chyba inaczej zrobic w tej sytuacji, zwlaszcza jesli nie byla mu obojetna. wink

Hehe, dokładnie, szantaż emocjonalny normalnie :-)


Jednak to ze ją kocha, uswiadamia mu chyba najbardziej moment, kiedy zostaje ranna. Bo jego spojrzenie na jej glowe, a pozniej przypomnienie sobie jej twarzy w chwili, gdy patrzy tymi swoimi oczami przez okno - widac tu troske, przejecie, strach i milosc.

O tak - patrzy na nią z taką rozpaczą, że serce się kroi, delikatnie dotyka jej skroni i potem krzyczy przejętym głosem: "Are you satisfied?". Ta wcześniejsza scena, kiedy on próbuje ją wepchnąć do środka, też jest taka emocjonalna - i chyba dość nieprzyzwoita jak na wiktoriańską obyczajowość :-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#68 2006-04-18 12:17:57

Kika
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

Jednak to ze ją kocha, uswiadamia mu chyba najbardziej moment, kiedy zostaje ranna. Bo jego spojrzenie na jej glowe, a pozniej przypomnienie sobie jej twarzy w chwili, gdy patrzy tymi swoimi oczami przez okno - widac tu troske, przejecie, strach i milosc.

uwielbiam tę scenę... tak Gosiu masz rację, to chyba stało się wtedy.... przecież mógł ją stracić....


gg 2775021

Offline

 

#69 2006-04-18 12:21:02

Gosia
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

No wlasnie Gosiu:
Alison przetlumaczyla to: "nie odstapila naszego Pana" (co jest bardzo ladnym zwrotem i mi sie podoba), ale odnosze wrazenie, ze tam byla mowa o tym, ze ona rzucila sie mu na szyję, bo faktycznie tak bylo, ona zarzucila rece na jego szyje i go zaslonila.
To spotkalo sie z zywa reakcja sluzby, a i matka byla jej zachowaniem oburzona : powiedziala, ze Margaret ujawnila swoje uczucia, ze jest lekkomyslna, ze to wywola plotki, ze on jest w takim razie zobowiazany honorem, zeby jej sie oswiadczyc. No i sama Margaret w scenie oswiadczyn mowi o tym, ze on widac chce ratowac jej reputacje, dlatego prosi ja o reke..
Jej zachowanie bylo wiec jak na tamte czasy skandaliczne.

I jeszcze jedno: Thornton w tej scenie buntu wykrzykuje jeszcze: "Zabijcie mnie", jakby byl zrozpaczony tym zranieniem Margaret, jakby juz nic dla niego sie nie liczyło. To rozpacz i desperacja.

Offline

 

#70 2006-04-18 12:44:42

Kika
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

I jeszcze jedno: Thornton w tej scenie buntu wykrzykuje jeszcze: "Zabijcie mnie", jakby byl zrozpaczony tym zranieniem Margaret.

bo był zrozpaczony... przecież on nie wiedział, że to zranienie nie jest takie poważne na jakie wyglądało...
a sytuacja, w której się znajdowali była tragiczna... rozwścieczony tłum, ona leżąca bez przytomności... i w centrum tego wszystkiegoThornton, który może stracić i fabrykę i kobietę na któej coraz bardziej mu zależy...


gg 2775021

Offline

 

#71 2006-04-18 13:06:44

GosiaJ
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

(...)
Jej zachowanie bylo wiec jak na tamte czasy skandaliczne.
I jeszcze jedno: Thornton w tej scenie buntu wykrzykuje jeszcze: "Zabijcie mnie", jakby byl zrozpaczony tym zranieniem Margaret, jakby juz nic dla niego nie znaczylo. To rozpacz i desperacja.

Dokładnie tak to odbieram. Chwilę wcześniej ona wykracza poza przyjęte normy obyczajowe - on o tym doskonale wie, wie, że to jest kobieta nietuzinkowa, wcześniej, jak już powiedziałyśmy, wygarnęła mu wszystko, co myśli. I po chwili - leży taka ranna i bezbronna. Też mam wrażenie, że w tej chwili nic się dla niego nie liczy poza nią.
Właśnie mam zamiar przetłumaczyć fragment wywiadu z Sandy Welch, w którym tłumaczy, dlaczego nie zamieszczono w filmie sceny, w której po zamieszkach John wnosi Margaret do domu i wyznaje jej swe uczucia, kiedy jest nieprzytomna. Będzie musieć przedstawić naprawdę dobre argumenty, bo uważam, że taka scena w filmie byłaby cudowna. Chociaż pewnie znów miałybyśmy problem z sercami :-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#72 2006-04-18 13:25:52

Margarett
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

Jednak zawsze śmieszy mnie w tym momencie scena kiedy Thornton mówi spanikowanym głosem do Margaret, żeby wytrzymała jeszcze kilka minut, że to nie potrwa długo, a ona takim opanowanym głosem ze zdziwieniem odpowiada, że ona się nie boi


Marzenia przeżywane pod wpływem chwili tracą cały urok przy ich roztrząsaniu

Offline

 

#73 2006-04-18 13:32:17

Kika
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

nie zamieszczono w filmie sceny, w której po zamieszkach John wnosi Margaret do domu i wyznaje jej swe uczucia, kiedy jest nieprzytomna. Będzie musieć przedstawić naprawdę dobre argumenty, bo uważam, że taka scena w filmie byłaby cudowna. Chociaż pewnie znów miałybyśmy problem z sercami

bardzo często myślę nad tą sceną (szczególnie po tłumaczeniu Alison, które przeczytałam) to na prawdę byłaby wstrząsająca dla nas scena... już jak sobie ją wyobrażam to mam migotanie przedsionków... a co dopiero jakbym ją zobaczyła wink


gg 2775021

Offline

 

#74 2006-04-18 13:33:29

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

Bo w takich momentach ranny, czy głóna osoba "dramastu" zachowuje zwykle dużo więcej spokoju. Przecież ona siebie nie widzi. Nie widzi swojej rany. A przede wszystkim nie widziała jak to się działo. On widział. A to jednak jest ważny szczegół.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#75 2006-04-18 13:57:50

Gosia
Użytkownik

Re: Jaka jest Twoja ulubiona kwestia w filmie North&South?

Ja powiem tak:
Mnie brakuje sceny, kiedy on ja wnosi do salonu, bo nagle mamy przeskok na jego rozmowe z policjantem czy wojskowym, jest ciecie, jakby jej stan go nie interesowal, jakby porzucil ja tam na tych schodach i pobiegl zalatwiac swoje sprawy, a przeciez wiadomo, ze to go zywotnie obchodzilo. Tej sceny mi wiec brakuje bardzo.
Z drugiej strony wolalabym, zeby nie bylo w filmie tego jego dramatycznego wolania, ktore jest w ksiazce typu: Oj Margaret. ....", bo byloby to zbyt melodramatyczne i troche w zlym guscie.
Podsumowujac: mogli dac scene, kiedy ja wnosi, bo moglaby byc piekna i niezapomniana, tyle czulosci w jego dloniach i w spojrzeniu, juz to widze oczami wyobrazni.... oj..ło jej.....No wiec mogla by byc, ale bez tych melodramatycznych slow.
W sumie szkoda, ze jej nie dali...

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB