Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#151 2006-04-26 18:53:35

Alison
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

GosiaJ! Czy Ty nie pamietasz jakie ryzyko niosą ze sobą wszelkie spekulacje?! 8O
wink


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#152 2006-04-26 18:54:15

Gosia
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

Wlasnie wlasnie! Twoj bohater ulubiony nie lubil spekulacji big_smile

Offline

 

#153 2006-04-26 20:07:06

GosiaJ
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

Wlasnie wlasnie! Twoj bohater ulubiony nie lubil spekulacji big_smile

I dlatego właśnie nie kupiłam ;-) A poza tym bałam się, że mnie coś będzie kusić. będę chciała poczytać i zepsuję sobie na zawsze historię Marianne i Elinor.


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#154 2006-04-26 21:55:14

Gosia
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

Przetlumaczylam nowy artykulik. Tym razem byl trudniejszy, wiec to czego nie umialam przelozyc, pominelam. Artykul jest z czasow, kiedy krecono film (jakis maly jego fragmencik juz wczesniej zamiescilam, ale mysle ze calosc jest interesujaca):

The Independent
10 November 2004
Miłość w chłodnym klimacie

North & South, opowieść Elisabeth Gaskell o romansie na początku epoki industrialnej, nie ma prostego uroku Dickensa czy Austen. Dlaczego więc pracuje się nad nią w TV? Sarah Shannon idzie na plan filmu, by dowiedzieć się tego.

Kobieta idzie przez kocie łby i zatrzymuje się przed bramą imponującej XIX-wiecznej przędzalni bawełny. Jej mała postać jest ubrana skromnie, jak wiek tego wymaga, z szalem otulającym szczelnie jej ramiona, chroniącym przed północnym chłodem. Zatrzymuje się , aby zebrać się na odwagę i puka do bramy. “Cięcie”. Kamery filmowe zatrzymują się i znika mały kawałek historii, przywołany do życia w Keightley, mieście w stanie Yorkshire. [...] To plan filmu BBC “North&South”[..]

Przyszedł czas na Elisabeth Gaskell. Oczywiście nie każdego ona zachwyca. Niektórzy uważają jej prozę za melodramatyczną [..]. Ale są i tacy, którzy chwalą "N&S" za przenikliwy obraz wczesnej epoki industrialnej, ze strajkującymi robotnikami, dumnymi kapitalistami i zubożałymi ziemianinami. [..] Wielu z nich uwielbia parę wojujących kochanków -Margaret Hale i Johna Thorntona.

Daniela Denby-Ashe gra rolę Margaret, tą niewielką kobietę u bram przędalni. [..] kobietę wielkiej prawości, energii i pasji. [..]
Denby-Ash, 25 lat, wydaje się zaskoczona obrotem wypadków :”Byłam przesłuchiwana do innej roli, a stało się tak, że gram główną” – mówi z uśmiechem wyrażającym zakłopotanie. “Nie oczekiwałam niczego po tym przesłuchaniu, ponieważ mój agent powiedział mi, żebym wiele się nie spodziewała. Wiedziałam, że przed długi czas szukali właściwej osoby. Bardzo, bardzo się ucieszyłam, kiedy powiedzieli do mnie: `To jest największa rola, jaką kiedykowiek zagrałaś`”.

Sandy Welch która zaadaptowała powieść (i była odpowiedzialna za ostatnią wersję “Our Mutual Friend” Dickensa), zachwyca się wyborem aktorki. “To przez tę bezpośredniość Danieli, tak samo jak wielki urok i energię”. To bardzo ważne, żeby nie odbierać Margaret jako pewnej siebie, snobistycznej kobiety, ale jako kogoś pełnego życia, o dociekliwym umyśle, kto zdobędzie sympatię. Daniela zrobiła to, jak sądzę”.

To równie ważne dla Welch (która jest żoną pisarza i reżysera Stephena Poliakoffa), żeby widzowie nie odbierali błędnie Gaskell. “Pani Gaskell” przyczepiają etykietkę domatorki, żony duchownego z Manchesteru, z wieloma dziećmi. Wielu odnosi się do niej snobistycznie [..]

Kiedy Wives and Daughters weszły na mały ekran parę lat temu, zapytałam dlaczego wybrano tak prostą historię zamiast “N&S”. Producenci odpowiedzieli, że szeroki socjalny rozmach drugiej powieści jest zbyt trudny, aby go wtloczyć w telewizyjny serial. Ale Welch nie martwiła się tym. “ To w istocie rodzaj wiktoriańskiej "Dumy i Uprzedzenia", wspaniała historia miłości i także wielka przygoda (ryzyko). Problem dramaturgiczny jest tylko taki, że całe uprzedzenie wychodzi od Margaret. Thornton lubi ją od samego początku. Jedną ze zmian, jakie musiałam więc zrobić było to wyrównać tę kwestię.
Margaret pierwszy raz widzi Thorntona wewnątrz jego przędzalni bawełny, tam on ukazuje się jej w brutalnym i niebezpiecznym oświetleniu. Prawdziwy Pan Rochester.”

Oprócz relacji miłość-nienawiść pary głównych bohaterów., Austen i Gaskell wykazują inne podobieństwa, które mogłyby uczynić wiktoriańską powieściopisarkę tak popularną u wspólczesnej widowni jak jej poprzedniczka [czyli Austen]. “Gaskell wychwytuje subtelności między ludźmi, sposób w jaki zachowują się wobec siebie i co czują, kiedy są dotknięci. [..] - mówi Welch.
Większa różnica polega na tym, że “N&S” będzie obrazem Północy z rozwijającym się przemysłem. “Margaret podróżująca na Północ pociągiem ma sygnalizować, że to nie jest film z gatunku powóz-koń albo coś o długich sukniach i tańcach. Mam nadzieję, że obraz podróży pociągiem nada akcji od początku właściwy kierunek.

Welch wierzy, że zostaną zaakceptowane zmiany, jakie wprowadziła, wysyłając bohaterów na Wielką Wystawę 1851 r. “Mam nadzieję, że spodobałoby się jej, to co dodałam. Albo, że może ona sama by włączyła te sceny, gdyby miała więcej czasu”.
Gaskell narzekała, że jest pod presją zakończenia powieści. Jej szefem był nie kto inny, tylko sam Karol Dickens, wielki miłośnik jej pracy i wydawca periodyku, w którym po raz pierwszy opublikowano “N&S” w formie odcinków. Praktyka wypuszczania powieści na raty zmusiła Gaskell do przyspieszenia jej zakończenia. Ale teraz Welch może rozciągnąć fabułę według własnego życzenia.

Jej adaptacja nie jest pierwsza. W 1975 r. BBC zrobiło raczej drewnianą 4-częściową wersję. Patrick Stewart (ze StarTreka) grał groźnego Thorntona, a Tim Piggot-Smith (ojciec Margaret w obecnej adaptacji) grał jej brata Fryderyka. Film miał tekturowy plan wewnętrzny. W przeciwieństwie do tego obecna adaptacja jest przywiązana do autentycznego szczegółu. Jednym z bardzo ekscytujących i dla nas industrialno-romantycznych widoków ma być scena wewnątrz pracującej przędzalni bawełny. Ekipa filmuje to w dawnej fabryce w Burnley, w Lancashire, aby stworzyć brutalne otoczenie wczesno-industrialnej fabryki.
“Chciałam, by centralnym obrazem filmu było wnętrze wyglądające tak, jakby padał tam śnieg, z latającymi płatkami bawełny. I naprawdę to się udało. To prawdziwa różnica w porównaniu z naszym wyobrażeniem tych przedsiębiorstw jako brudnych miejsc” - mówi Welch.

Ponure ulice fikcyjnego miasta Gaskell – Milton miały swój pierwowzór w jej rodzinnym Manchesterze.
Ale producent Kate Bartlett wyjaśnia: “Budynki mieszkalne, o których pisała Gaskell już dawno nie istnieją w Manchesterze. Zostały zburzone i zastąpione przez spadzistą Coronation Street. Kręciliśmy więc te sceny w Edynburgu, gdzie wciąż stoi więcej autentycznych budynków tego rodzaju.

W Keighley, Denby-Ashe przygotowuje się do następnej sceny z Thorntonem, granym przez mało znanego Richarda Armitage`a. Chemia między nimi będzie kluczem do sukcesu filmu, ale młodzi aktorzy nie wydają się zaniepokojeni tym wyzwaniem. “Jak tylko poznałam Richarda, wiedziałam, że on jest Thorntonem - mówi Denby-Ashe- “Po prostu mówil o tym sposób, w jaki się poruszał (trzymał), ona ma prawdziwą osobowość”.
Armitage jest równie ufny w zgodność tej pary: “Coś wielkiego się dzieje, kiedy czytam z Daniela. Coś zaskoczyło. Sa tylko 4 sceny w całym filmie, kiedy Margaret i Johna są sami, ale wtedy ciśnienie między nimi wzrasta. To wspaniała antagonistyczna relacja i prawdziwe spotkanie umysłów”.

Denby-Ashe czeka spokojnie na następny sygnał. Zaadaptowała się szybko do nowego sposobu pracy, jaki jest wymagany w wysokobudżetowym filmie. “Tempo jest wolniejsze, i Ty musisz pracować ciężko nad skupieniem się, ponieważ tyle rzeczy dzieje się naokoło. Kiedy grasz w mydlanej operze lub sitkomie, mniej więcej wiesz, kiedy będziesz miał okienko, tak że możesz przygotować się na to”.
Inna nowość to to ograniczenie, jakim są XIX-wieczne kostiumy. “Ubieraliśmy jakby to była sztuka. Gorset, halki, sukienki. Mogę założyć to wszystko w 10 minut. Układanie włosów i makijaż trwaja około godzinę.

Następna scena ma miejsce wewnątrz wewnątrz dziedzińca fabryki bawełny. Budowniczy planu przykryli nowoczesne domy XIX-wieczną fasadą i budowali wnękę na bawełnę, tak aby ładować ją na wozy. Kiedy reżyser woła: “Akcja”, konie pociągowe ruszają przez podwórze. Kobieta i dzieci ubrane na szaro przechodzą z koszykami pod ramionami, mężczyzna ładuje bele bawełny używając ogromnych haków. Scena jest powtarzana wielokrotnie, aż staje się jasne, że nie ma nic przypadkowego w ich ruchach. To jest jak piękny choreograficzny taniec. Każdy w scenie wie co zrobić, żeby ujęcie było zgodne z oczekiwaniami.

Jak po oglądaniu adaptacji powieści XX-wiecznych widzowie przyjmą hit Gaskell? “Była moda myślenia o XIX-wiecznej literaturze, z jej wielkimi historiami miłosnymi jako o nie dość intelektualnej"”- mówi Welch – ale jest dokładnie tak, że ludzie kochają wspaniałe historie. Myśląc optymistycznie: “N&S” da im to, czego szukają”.

Offline

 

#155 2006-04-26 22:18:05

Kika
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

“Była moda myślenia o XIX-wiecznej literaturze, z jej wielkimi historiami miłosnymi jako o nie dość intelektualnej"”- mówi Welch – ale jest dokładnie tak, że ludzie kochają wspaniałe historie. Myśląc optymistycznie: “N&S” da im to, czego szukają”.

AMEN

Małgosiu ty nasz ukryty talencie... rozwijasz się jak wiosenny kwiat.... big_smile

dzięki


gg 2775021

Offline

 

#156 2006-04-26 22:32:00

Gosia
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

Dzieki Kika, tylko zeby ten "talent" za szybko nie przekwitl, jak sie tematy (tj. artykuly) wyczerpia wink

Offline

 

#157 2006-04-26 22:39:05

Margarett
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

Widzę, że dobrnęłaś do końca z tym artykułem i tak jak przewidywałam poszło Ci wspaniale


Marzenia przeżywane pod wpływem chwili tracą cały urok przy ich roztrząsaniu

Offline

 

#158 2006-04-26 22:43:55

Gosia
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

Ale problemy byly i to duze tym razem. Niestety musialam troche powycinac, ale na szczescie nie bylo to istotne, m.in. cos tam o Dickensie i Austen, i o odbiorze Gaskell, no i niektore skomplikowane zwroty sobie darowalam. Taka licentia poetica. Ale udalo sie big_smile

Calosc jest tu:
http://enjoyment.independent.co.uk/film … le4111.ece

Offline

 

#159 2006-04-26 23:07:32

Gitka
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

Gosiu dziękuję lol
Nawet nie wiedziałam, że Sandy Welch jest żoną pisarza i reżysera Stephena Poliakoffa.
Widziałam dwa jego filmy
Lost Prince, The (2003)
http://www.filmweb.pl/Lost,Prince%2C,Th … ,id=121344
oraz Shooting the Past (1999)
http://www.filmweb.pl/Shooting,the,Past … ,id=108074
ten ostatni bardzo ale to bardzo mnie zachwycił (leciał kiedyś na regionalnej)

Offline

 

#160 2006-04-26 23:47:34

Gosia
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

A teraz cos zabawnego.
Ktos wymyslil rozmowe z Richardem Armitagem na wzor slynnych wywiadow Bridget Jones.
Moje tłumaczenie:

"BJ: Dobrze, teraz zaczynam wywiad.
RA: (lekko histeryczny usmiech) Dobrze, dobrze.
(Bardzo długa pauza.)
BJ: Jaki jest twój ulubiony kolor?
RA: Słucham?
BJ: Jaki jest Twój ulubiony kolor?
RA: Niebieski
(Długa przerwa)
BJ: Znasz wchodzący wlaśnie film "Frozen"
RA: Tak, znam go
(pauza, przekładanie kartek)
BJ: Czy migdaliłeś się z kimś?
RA: Słucham?
BJ (cicho): Czy całowałeś się?
RA: Tak
BJ: (oddychając nierówno) Czy znasz „North & South”?
RA: Znam to, tak.
BJ: Kiedy zdejmowałeś krawat ...
RA: Tak...
BJ: Kiedy robili kolejne ujęcie, czy zdejmowałeś krawat i potem wkładałeś inny?
RA: Tak, prawdopodobnie tak było, tak.
(Bardzo długa pauza)
BJ: Czy znasz wchodzący film „Frozen”?
RA: Tak
BJ: W co się w nim ubierałeś?
RA: W garnitur
BJ: Z czego był wykonany?
RA: (lekko zakłopotany) ehm ...z bawełny
BJ: uff...
RA: Słucham?
BJ: (kaszle) Czy myślisz, że Thornton mógł przespać się z Margaret przed ślubem?
RA: Tak, myślę, że mógł to zrobić.
BJ: Naprawde?
RA: Tak, myślę, że to całkiem możliwe. Tak.
BJ: (z zapartym tchem) Naprawdę?
RA: Myślę że to możliwe, tak.
BJ: Jak mogłoby to być możliwe....
RA: Nie wiem, czy Elisabeth Gaskell zgodziłaby się ze mną,, ale...
BJ: Nie możemy wiedzieć, bo ona nie żyje.
RA: Nie, nie możemy .., ale myślę, że Thornton Sandy Welch mógł to zrobić.
BJ: Dlaczego tak myślisz? Czemu?
RA: Ponieważ myślę, że to bardzo istotne dla Sandy Welch, że Thornton miał ogromny temperament seksualny.
BJ: (nabierając powietrza) och!
BJ: Myślę, że to wyszło. Naprawde dobrze zagrane, naprawdę swietnie.
(długa pauza)
BJ: Czy masz dziewczynę?
RA:Tak
BJ: (groźnie) Czy ona jest atrakcyjna?
RA: Z pewnością tak jest.
BJ: (prawie niedosłyszalnie) Chyba nie myślisz o jej poślubieniu?
(Przedłużające się, uciążliwe hałasy, a po nich odgłosy szamotaniny).


Ps. "Frozen" to oczywiscie film, w ktorym gral Armitage. big_smile
[URL=http://imageshack.us]http://img257.imageshack.us/img257/3504/rasign0ne.jpg[/URL]

Offline

 

#161 2006-04-27 00:23:02

GosiaJ
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

Dzięki, Gosiu, za kolejny artykuł. Rzeczywiście, jak się źródła wyczerpią, będzie trzeba czekać na kolejne, na bieżąco. Zawsze możesz jeszcze ze słuchu tłumaczyć wywiady radiowe, ewentualnie fanfiction ;-) Aż mam wyrzuty sumienia, że dziś ani minutki nie siadłam przy dokończeniu listu, a zostały mi dosłownie dwie części - jutro po powrocie z egzaminu gimnazjalnego siadam i kończę!
A co do treści - oj, "chemia" była między nimi jak między mało którą parą ekranową :-)
Wywiad a la Bridget - hihi, niezły, chociaż większość kwestii jest kopią kwestii Colina z powieściowego wywiadu z Bridget. Powinna go jeszcze zapytać o scenę peronową i o rozpiętą koszulę w tej scenie ;-) Taaa, stanowczo można dostać głupawki podczas wywiadu z Rysiem - tak myślę :oops:


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#162 2006-04-27 07:55:48

Gosia
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

Tak, jest to kalka tamtego wywiadu.
Ale poniewaz jest mowa o krawacie, nie moglam sobie darowac, zeby nie przytoczyc.
Autor mogl pociagnac temat ... wink
Co do wywiadow ze sluchu, chyba mnie przeceniasz, chyba ze bylaby kopia tekstowa big_smile

Offline

 

#163 2006-04-27 08:44:04

Alison
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

Gośka, extra ten artykuł o kręceniu filmu, pasjami lubię czytać takie teksty, chociaż to trochę jakby odbierać sobie swoje autentyczne wrażenia, dowiadując się, że coś co wyglądało tak naturalnie było 20 razy dublowane, ale co tam, zazdroszczę filmowcom, że po ciężkiej pracy mogą spotkać się z tak wdzięcznym entuzjazmem. To musi być niesamowita satysfakcja.


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#164 2006-04-27 13:31:57

GosiaJ
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

Tak, jest to kalka tamtego wywiadu.
Ale poniewaz jest mowa o krawacie, nie moglam sobie darowac, zeby nie przytoczyc.
Autor mogl pociagnac temat ... wink
Co do wywiadow ze sluchu, chyba mnie przeceniasz, chyba ze bylaby kopia tekstowa big_smile

big_smile Wspólnymi siłami możemy coś pokombinować :-)
Wiesz, zawsze jeszcze możesz cyzelować te tłumaczenia, które już zrobiłaś, a z których ewentualnie nie jesteś do końca zadowolona, bo jeśli pozwolisz mi je umieścić na stronie, to będą jako Twoje dzieła, więc... :-)
A co do sceny z krawatem - ja nie wiem, czy kiedykolwiek będę na nią umiała spojrzeć obojętnie - jest absolutnie boski w tej scenie, absolutnie cudowny i absolutnie seksowny (mam nadzieję, że to nie jest zakazane słowo ;-)) Ach, umieram z wrażenia, kiedy go zdejmuje - za każdym razem :oops:


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#165 2006-04-27 15:17:04

Gosia
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

Alez oczywiscie, ze pozwole big_smile
Lubie sie dzielic z innymi wytworami mojego spaczonego czasami umyslu wink A wycyzelowac zawsze mozna...
Slowo to nie jest chyba zakazane, bo ja juz pare razy go uzylam big_smile
A co do krawata, zgadzam sie w calej rozciaglosci.
Ze tez zdjecie tej pozornie drobnej czesci garderoby (bo przeciez nie jest to np. koszula - niby blizsza cialu) moze zrobic TAKIE wrazenie! big_smile w dodatku na niewinnych umyslach .... wink

Offline

 

#166 2006-04-27 15:25:42

GosiaJ
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

Alez oczywiscie, ze pozwole big_smile

lol lol Dziękuję. Nie masz spaczonego umysłu (no, może trochę, ale jeśli Ty, to ja też).


Ze tez zdjecie tej pozornie drobnej czesci garderoby (bo przeciez nie jest to np. koszula - niby blizsza cialu) moze zrobic TAKIE wrazenie! big_smile w dodatku na niewinnych umyslach .... wink

Bardzo niewinnych... i sprawić, że juz nie są tak niewinne ;-)
Myślę, że to zależy po prostu od tego, KTO zdejmuje tę drobną część garderoby i w JAKI sposób... :oops:


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#167 2006-04-27 15:29:46

GosiaJ
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

Dla tych, którzy mają ochotę - wrzucam całość przetłumaczonego listu od Sandy Welch, scenarzystki "N&S". Wiem, że to spory kawałek, ale teraz nareszcie jest po kolei, niektóre rzeczy poprawiłam, więc wybaczcie :oops: Chociaż oczywiście nie jestem do końca zadowolona. Mimo wszystko - miłego czytania.

List otrzymany od Sandy Welch, scenarzystki „North & South”, w lutym 2005 roku w odpowiedzi na pytania przysłane przez członków forum BBC o serialu „N&S”.

List od Sandy Welch
Najpierw pozwólcie powiedzieć, jak bardzo doceniamy wsparcie i entuzjazm wyrażany dla serialu na stronie BBC. Chociaż czasami to lekko przerażające... (np. w tygodniu pomiędzy 3 a 4 odcinkiem, kiedy wydawało się nam, że do tego czasu każdy przeczytał książkę i pomyśli, że mogliśmy zepsuć zakończenie. Musiałam sprawdzać ostatnią scenę kilka razy, by uspokoić się co do tego, że nie będzie rozczarowująca!). Jestem pewna, że nie jestem jedyną osobą w ekipie poruszoną takim zainteresowaniem i uwagą dla serialu. Mamy wszyscy rodzaj zmysłu, który pozwala nam odkryć, co chce oglądać publiczność, ale rzadkością jest, by otrzymać tak szczegółową i pozytywną reakcję, więc bardzo wszystkim dziękujemy.

1. Po raz pierwszy czytałam „N&S”, kiedy byłam nastolatką, trochę później niż inne moje ulubione powieści wiktoriańskie, ale często czytałam ją z przyjemnością po raz kolejny. Philippa Giles, producent wykonawczy, moja przyjaciółka i współpracownica przy wielu moich adaptacjach, wspomniała mi o niej pewnego dnia, i, jak często się zdarza, wymieniałyśmy się argumentami, czy adaptacja byłaby możliwa. Powiedziałam, że można spróbować i na koniec rozmowy jeszcze raz opowiedziałam o moich pomysłach.
Co do „punktu wyjścia”, zawsze w powieści są sceny, które muszą się pojawić w każdej adaptacji i szczególna forma (ile odcinków itp.) często narzuca rodzaj rytmu. „N&S” ma poruszającą historię miłosną, mocno zarysowane główne postacie i tak samo mocną fabułę, które są ogromnymi zaletami. Jest też niedwuznaczny tytuł. Ujemną stroną jest to, że nie ma zbyt wielu scen z „Południa” (pokazuje się tylko Londyn i Helstone); większość ważnych wczesnych scen „południowych” dzieje się zanim Hale’owie przeprowadzają się do Milton. Oto dlaczego opowieść rozpoczyna się od widoku Margaret w pociągu, wracającej myślami do ciągu scen z Południa – by dać wrażenie tempa opowieści, i spróbować uzyskać spójność w scenach „londyńsko-helstońskich”, w życiu, które pozostawia za sobą. To także oczywiście historia Margaret i były szczególne problemy w pokazaniu jej charakteru, ponieważ duża część wydarzeń (zwłaszcza jej opinia o Thorntonie) ma miejsce w jej głowie. Nie zwierza się nikomu, nawet Bessie i prawdopodobnie tylko pan Bell poprawnie je rozpoznaje. W listach do Edith lojalność wobec ojca pozwala jej tylko być optymistyczną w temacie Milton i nawet w opisie strajku jej wypowiedzi są bardziej nacechowane przez to, czego nie może ujawnić niż prze to, co może powiedzieć.

2. Czy scenariusz zmieniał się, kiedy zaczęto kręcenie? Nim rozpocznie się filmowanie, scenariusz czeka zazwyczaj kilka miesięcy (a nawet lat), zanim budżet będzie zaplanowany i nie jest w niczyim interesie, by powstały sceny, które okażą się zbyteczne. Z punktu widzenia scenarzysty to staje się niebezpieczne, jeśli myślało się z góry, że duże partie scenariusza zmienią się, kiedy zacznie się kręcenie filmu. To dlatego spora część pracy i dyskusji między reżyserem, scenarzystą i producentem ma miejsce przed rozpoczęciem filmowania. To także oczywiście okres prób, podczas którego aktorzy mają sposobność pomyśleć, jak zaczną budować swoje role. Nie znaczy to oczywiście, że gdy się zaczyna montaż, nie można już nic zmienić. Przykładem jest sytuacja, kiedy wszyscy zobaczyliśmy scenę pracującej na pełnych obrotach fabryki i potem uciętą sekwencję z Margaret widzącą Thorntona po raz pierwszy. Stało się oczywiste, że to konkretny, istotny moment pierwszego odcinka i potrzebujemy tego tak szybko, jak to możliwe. Wcześniej nakręciliśmy kilka niewielkich scen w „Helstone”, z których najważniejszą była ta, w której pan Hale mówi Margaret, że porzucił Kościół. Ten aspekt historii przyprawiał nas o ból głowy przez pewien czas, ponieważ 13 artykułów i sprzeciwów pana Hale’a nawet teraz nie jest dla mnie jasnych, jakkolwiek bardzo się skupiam. I próbowaliśmy w jakiś prostszy sposób uczynić zerwanie pana Hale’a z Kościołem bardziej poważnym. Powód, który się miał pojawić, w jednym momencie miał ukazywać, że on zrobił coś naprawdę grzesznego. Zatem upiekliśmy dwie pieczenie na jednym ogniu, wycięliśmy całkiem sceny z Helstone poza sceną oświadczyn (Henry’ego) i przenieśliśmy do późniejszej sekwencji historię o odejściu z Kościoła (w tej scenie Tim i Lesley są wspaniali).
Richard i Daniela zagrali swoje role z ogromnym poświęceniem i wiem, że na wszystkich wywarło wrażenie to, jak bardzo oboje utożsamili się z nimi. Oboje byli profesjonalistami i prawdziwą przyjemnością było pracować z nimi.

3. Więcej odcinków? Jestem szczęśliwa, że tak bardzo wszystkim spodobał się serial, że chcieliby więcej! Jednakże nie jestem pewna, co to mogłoby być. Myślę, że chociaż wątki „przemysłowe” są bardzo ważne, a relacje Johna i Margaret z innymi bohaterami niezwykle istotne (np. z Bessie, Higginsem czy oczywiście z Hannah Thornton), następuje moment, kiedy przede wszystkim wątek miłosny napędza tę historię. Po pierwsze, nie ma zbyt wielu bohaterów w „North and South” (i jak wiadomo, kilku z nich szybko umiera), a żaden z nich poza parą głównych bohaterów i Higginsem nie ma własnego, odrębnego wątku. Myślę, że byłoby konieczne wymyślić coś dla innych postaci, gdyby się chciało wydłużyć serial. Kiedy Margaret opuszcza Milton, trudno podtrzymać tempo historii miłosnej, szczególnie że w tym momencie żadne z „kochanków” nie mówi o tym z kimś innym.
Scena proszonej kolacji w Londynie, która jest na końcu książki, została „wycięta” z wielu innych powodów niż czas. Z powodu pobieżnego i szczerze, raczej płaskiego zakończenia powieści postanowiliśmy przekształcić koniec historii. Jednakże Thornton widziany i odróżniający się w towarzystwie „Południowców” (w powieści) jest przydatny, by pokazać, że opinia Margaret o nim się zmieniła. Londyńska kolacja jest naprawdę późno w powieści (w sensie czasowym) i widownia (oraz Margaret) jest świadoma jej silnych uczuć wobec niego do tego czasu. W związku z tym scena podczas Wielkiej Wystawy ukazuje nie tylko Thorntona jako szanowanego fabrykanta, ale także Margaret, która, nie uświadamiając sobie tego, jest emocjonalnie pomiędzy Północą i Południem. Prosi Thorntona, by powiedział jej matce, że wkrótce wróci do „domu” i nie wywierają na niej wrażenia przebiegłe próby Henry’ego, by zdyskredytować Milton. Odrzuciwszy oświadczyny Thorntona, teraz widzi, że przechwałki Hannah Thornton na temat syna (w pierwszym odcinku) były w rzeczywistości prawdą, on jest szanowany jako fabrykant poza Milton i mało prawdopodobne, by nie miał kilku wielbicielek... Co prowadzi nas do kolejnego pytania...

4. Dlaczego panna Latimer? Myślę, że Elizabeth Gaskell była bardzo ostrożna w dwóch scenach oświadczyn, by próbować uświadomić swoich czytelników, jaką loterią było małżeństwo dla wiktoriańskiej kobiety z klasy średniej. One mogły otrzymać propozycję od jakiegoś nieznajomego i ich jedyna możliwością było odpowiedzieć tak lub nie. To jasne, że Margaret widzi sprawę oświadczyn Henry’ego jako trudną, ponieważ naprawdę go lubi i odczuwa zażenowanie z tego powodu, że musi go odrzucić w tak otwarty sposób. Oświadczyny Thorntona, zważywszy, że jest rzekomy ich powód, iż ona się jakoś skompromitowała, broniąc go podczas zamieszek, także będą odrzucone. Ale ona odczuwa to jako o wiele bardziej bolesne, a jej frustracja, że została postawiona w tak trudnej sytuacji, sprawia, że jej odmowa jest bardziej niezdarna. Można odczuwać wobec Margaret współczucie po oświadczynach Thorntona, Jest prawdziwie zmartwiona, że zraniła jego uczucia. Jest nawet skłonna do postrzegania go w bardziej życzliwy sposób. Nie żeby natychmiast żałowała swojej odmowy, ale staje się bardziej gotowa, by uznać wzniosłe opinie pani Thornton na temat wartości jej syna.
Powinnam wyjaśnić, że panna Latimer jako poważna rywalka jest tylko wymysłem wyobraźni Margaret. Wyraźnie byłoby błędem sugerować, że Thorntona w jakiś sposób pociągał pomysł, by mógł być zaręczony z kimś innym. Ale jest kawalerem, bardzo pożądaną partią i to naturalne, że inni spekulują na temat jego małżeńskich planów. Pan Latimer i Fanny są jedynymi, którzy to otwarcie komentują podczas akcji, nie mając pojęcia, co zdarzyło się między Johnem i Margaret. Wspomniałam przedtem, że trudno było pokazać zmianę opinii Margaret na temat Thorntona. W trzecim odcinku oglądamy ją po odrzuceniu oświadczyn, potem, kiedy widzi go w innym świetle podczas Wielkiej Wystawy, i wreszcie podczas wątku z bratem Fryderykiem, kiedy nie potrafi powiedzieć Johnowi prawdy. W zakończeniu trzeciej części on mówi, że patrzy w przyszłość. Chociaż w książce przyznaje przed sobą, że nigdy nie będzie kochał nikogo oprócz Margaret, tu jest dość surowy wobec niej, mówiąc, że żałuje okazania swych uczuć, a ona nie powinna widzieć w jego zachowaniu żadnych przysług, które pozwoliłyby myśleć, że jego uczucia nadal trwają. To powody, dla których Margaret zakłada, że on myśli o kimś innym.

5. Pan Bell. Właściwie nie zgodziłabym się z Twoim opisem pana Bella w powieści. Wydaje mi się dość irytujący; dla kogoś, kto przypuszcza, że jest tak świątobliwy, wydaje się być niezdolny, by oprzeć się robieniu przytyków w jakiejkolwiek rozmowie. Postrzegam go jako bardziej miłego niż szczerego, niezłośliwego dyletanta, którym nic nie może wstrząsnąć. Innym powodem nieznacznej zmiany tej postaci jest to, że w innym wypadku tylko biedna Fanny byłaby beztroską postacią w czterogodzinnym dramacie. Nie było także naszą intencją sugerować, że pan Bell i Thornton powinni być zazdrośni o siebie. Myślę, że na początku Thornton jest doskonale spokojny o pana Bella (na przykład w scenie proszonej kolacji jest na początku dość zdziwiony jego żartobliwością), nawet jeśli uznaje porównania z nim. W części czwartej Thornton tak naprawdę nie rozmawia z nikim, jest tak porażony upadkiem fabryki i utratą Margaret. Nie zamierzałam, by był dla pana Bella bardziej szorstki niż dla jakiegokolwiek innego obcego człowieka.
Nie zamierzałam także uczynić pana Bella „lubieżnym” w żaden inny sposób niż jako lwa salonowego, na pewno nie w jakimś określonym spojrzeniu na Margaret. Sądzę, że to byłoby naturalne, obiecawszy Hale’owi zaopiekować się Margaret, rozważyć, kiedy ona została sierotą, jakie okoliczności mogłyby sprawić, żeby ona nie wyjechała ze Shawami. Czy mogliby być razem? Jakie byłyby zasady w tej sytuacji? Na pewno obaj, pan Bell i pan Hale wyobrażali sobie niejasno, jak miło byłoby, gdyby Margaret się nimi opiekowała „na stare lata”, ale oczywiście bez jakichkolwiek podtekstów seksualnych. Pan Bell nie jest człowiekiem, który myśli lub czuje bardzo głęboko, myśli o tym, co mówi w danej chwili, więc (w czwartym odcinku, podczas odwiedzin w Helstone) wypowiadając słowa o „opiece” (nie jest to żadna konkretna „propozycja) i uświadamiając sobie, że Margaret jest zakochana w Thorntonie, szybko i z wdziękiem przechodzi do bardziej przyziemnych spraw. Uważam, że Brian Protheroe zręcznie zagrał tę długą i trudną scenę w części czwartej i przepraszam, jeśli niechcący podpowiedziałam komuś różne pomysły na temat postaci i charakteru pana Bella.

6. Agresja Thorntona wobec Stephensa... Wiem, że ta scena wywołała wiele dyskusji, więc postaram się to wyjaśnić. Zakładając, że uczucie Margaret i Thorntona to zderzenie Północy i Południa, było konieczne, by uczynić ich pierwsze spotkanie bardziej dramatycznym niż w książce. Zdecydowaliśmy, że trzeba kazać Margaret pójść do fabryki (tego nie ma w powieści). Chciałam znaleźć sposób, by Milton stało się prawdziwym, wręcz fizycznym szokiem dla zmysłów Margaret, po łagodności Południa... stąd otwarcie drzwi zgrzeblarni miało być zmasowanym podwójnym atakiem – na wzrok i słuch. To obraz piekła i Thornton jest z nim nierozerwalnie połączony. Chociaż Thornton nie zachowuje się tak paskudnie w powieści, fakt, że przewodzi temu piekłu i odnosi z tego korzyści, to coś, czego ani my, ani Margaret nie może zignorować. Myślę, że względna „świętość” Thorntona stała się problemem na początku powieści (nie tylko dla udramatyzowania tego dla współczesnego odbiorcy), ponieważ skutecznie torpeduje charakter Margaret w ich pierwszych kilku wspólnych scenach. Myślę, że nawet odbiorca XIX-wieczny mógł postrzegać Margaret (w książce) jako dość zarozumiałą i antypatyczną - w jej raczej nierozsądnej niechęci wobec kogoś, kto przecież spędził wiele czasu (którego nie posiadał zbyt wiele), by pomóc całkiem obcemu w wynajęciu mieszkania. Szybko uświadomimy sobie, że Margaret jest podobna do swego ojca w swym niesnobistycznym ignorowaniu klas i umiejętności szczerego mówienia ludziom wszystkich profesji, więc w każdym razie jej bycie irytującą jest czymś niewłaściwym. Wydaje się lekkomyślne, by ryzykować zrażenie całkiem dużej grupy odbiorców do głównego bohatera, tak od razu... Dlatego próbowaliśmy uczynić Thorntona tak dwuznacznym, jak to było możliwe w pierwszym odcinku – jak gdybyśmy widzieli Milton i jego samego oczami Margaret, dopiero co przybyłą z Południa i patrzącą bardzo ostro.
Co do tego, czy przemoc znacząco zmienia charakter Thorntona – nie jestem pewna. Nie jestem pewna, skąd to mam, ale nie sadzę, bym to całkowicie wymyśliła. On na pewno jest mężczyzną gwałtownym i popędliwym, dość porywczym (na przykład w scenie zamieszek na pewno nie zachowuje się racjonalnie, nawet przed uderzeniem Margaret kamieniem) i ustąpiłam, dając mu naprawdę mocne powody, by pobić Stephensa. Wiem, że są tacy, którzy nigdy się nie pogodzą z tą sceną, ale czasem trzeba zmienić niektóre momenty, by została zachowana równowaga w czterogodzinnym serialu – zgodnie z zamierzeniami Gaskell. Nawet jeśli te momenty są niedokładnie takie jak w powieści.

7. Dlaczego nie ma sceny wyznania uczuć po zamieszkach? Jest kilka powodów, dla których nie została włączona do filmu scena, w której Thornton wnosi Margaret do domu i wyznaje, że ją kocha. Po pierwsze – sekwencja przed i po zamieszkach aż do sceny oświadczyn jest dość skomplikowana, angażuje właściwie wszystkich naszych bohaterów, więc czego użyć, by zachować odpowiednią równowagę, aby zakończenie odcinka było dość zaskakujące? Poza tym, z praktycznego punktu widzenia, większość scen we wnętrzach (z wyjątkiem wymiany zdań między Margaret i Thorntonem: „Proszę zejść i stanąć przed nimi jak mężczyzna!”) było kręconych w Londynie w domu Thorntonów, podczas gdy sceny „zewnętrzne” były kręcone w Keighly. Scena z Thorntonem wnoszącym Margaret do domu kilka tygodni po zetknięciu z uczestnikami rozruchów (poza tym, że nie bylibyśmy w stanie mieć tła i statystów) byłaby trudna do zrobienia, nawet gdyby miała dopełnić istoty wydarzeń. Jednakże myślę, że najważniejszym powodem jest co innego. Nie sądzę, że w tym dokładnie momencie Thornton przyznałby się, że jest zakochany w Margaret, nawet przed samym sobą. Cała istota oświadczyn jest bardzo pospieszna i nieprzemyślana, to tak, jak gdyby zamieszki i zaangażowanie Margaret dały Thorntonowi usprawiedliwienie, by iść i ją zobaczyć. Hanna (ku jej zmartwieniu, kiedy to sobie uświadomiła, jestem pewna) właściwie wzmacnia determinację syna, że oświadczyny są konieczne i będą mile widziane. Im więcej o tym myślę, tym bardziej podoba mi się pomysł, że kiedy John mówi do Margaret: „Chcę cię poślubić, ponieważ cię kocham” – to staje się bardziej śmiałym przyznaniem się przed sobą niż wyznaniem dla niej.

8. Dlaczego Margaret okłamuje Thorntona w sprawie Freda? Nie myślałam o tym jako o wyborze „mniejszego zła”. Chciałam podkreślić poczucie niezręczności pomiędzy tą parą po odrzuceniu oświadczyn. W charakterze Thorntona jest, by wyobrażać sobie, że odwiedziny z koszem owoców są niezbędne do pokazania obojętności. Z kolei Margaret chciałaby przezwyciężyć skrępowanie i nikomu o tym nie wspominać. W książce jest scena, w której Thornton odwiedza dom Hale’ów, a Dixon się go pozbywa, a potem Margaret broni Johna przed lekceważącymi komentarzami brata. Uznałam, że to zbyt dobra okazja, by ją zaprzepaścić i nie pokazać zmiany uczuć Margaret wobec Thorntona. Ta scena kładzie też nacisk na to, że to panna Hale jest teraz skazana na bycie niezrozumianą. Ona czuje się winna temu, że Fred znalazł się w niebezpieczeństwie, i odpowiedzialna za to, by nikt się nie dowiedział o jego obecności. Kiedy Thornton widzi ją na stacji, jest bardziej gotowy, by uwierzyć, że ona coś ukrywa, ponieważ wyraźnie widać, że ukrywa też coś w domu...

9a. Zakończenie. Szczerze, nie pamiętam odpowiedzi na to... poza powiedzeniem oczywiście, że chciałam przemyśleć ponownie całą sekwencję wydarzeń po śmierci Hale’ów. W istocie, poza ostatnia sceną i tym, że Margaret nie jedzie do Cromer, większość tego, co się zdarza w książce, jest zaadaptowane. Głównym problemem było, by spróbować dać wrażenie przemijającego czasu i pokazać, że Margaret i Thornton cały czas o sobie myślą. Myślałam także, że konieczne jest, by pokazać scenę z Margaret i Hannah Thornton, ponieważ po czterech godzinach filmu nie byłoby fair potraktować tę postać pobieżnie i zostawić, jak w książce. To miało sens, by Margaret pojechała do Milton, skoro ona zdecydowała się użyć swych pieniędzy, by pomóc Marlborough Mills wyjść z kryzysu. Miała też sens wizyta Thorntona w Helstone, jaka ma miejsce także w książce, ale oczywiście w innym czasie. Brak surduta (Thorntona) na stacji nie był ujęty w scenariuszu, ale wynikał z ciągłości sceny w Helstone. Myślę, że jego brak dbałości o ubiór pokazuje też brak opanowania Thorntona, który właśnie stracił pracę, Margaret itd. i jest związany z pomysłem pokazania, że on przeżywa rodzaj załamania.
Co do stosowności pocałunku... trochę nie na temat. Myślę, że zakłada się, że niektóre decyzje scenariuszowe podejmuje się, aby stworzyć akcję „ciekawszą dla współczesnej widowni”. Jak gdyby ludzie czasów wiktoriańskich byli dla nas innym rodzajem ludzi, którzy nigdy nie pokazywali na zewnątrz uczuć, ograniczeni tym, co wypada, którzy zawsze ubierali kapelusze i rękawiczki, kiedy wychodzili z domu (czy pytalibyśmy o pocałunek w powieściach Bronte?). Współczesny odbiorca telewizyjny jest jakoś mniej wrażliwy, mniej wyrobiony i potrzebuje jakiegoś „uderzenia”, by zrozumieć historię – chociaż szczerze wierzę, że tak nie jest. Naprawdę uważam, że ludzie, niezależnie od mijających pokoleń, mają podobną wrażliwość, która czyni ponowne odczytywanie „klasyki” trwałym fenomenem, nic innego. Przepraszam, to brzmi podniośle, ale ja zawsze jestem pytana o „odniesienia” do jakiejś książki i nie znam żadnej uczciwej odpowiedzi poza „To jest świetna historia”.

9b. Wracając do sceny na stacji... Wszyscy mocno czuliśmy, że ten rodzaj niecierpliwości nagromadzonej przez cztery godziny „będą, nie będą (razem)”, nie byłby zaspokojony przez uścisk ręki i delikatne uśmiechy. Poczucie ruchu pociągów, zbieg okoliczności spotkania (co, jeśli by któryś z nich spóźnił się pięć minut?), przeczucie, że jeśli wrócą pociągami do siebie, nigdy się nie spotkają – wszystko to dawało poczucie sytuacji „teraz albo nigdy”. Tych dwoje przeszło przez straszne rzeczy i myślę, że możemy uwierzyć, że byliby w stanie zapomnieć o wszystkim wokół siebie. Ostatnie zdanie zostało tak właśnie zamierzone. Próbowałam sobie przypomnieć, jak dyskutowaliśmy na temat tej sceny i myślę, że jedną z najprzyjemniejszych dla mnie rzeczy jest to, że nie mieliśmy żadnych problemów, poza tym, że musieliśmy wybrać do końcowej sceny inne miejsce, ponieważ z powodu niewielkiej długości peronu nie mogliśmy filmować zbyt długo wnętrza pociągu, by dać wrażenie introspekcyjnej natury tej sceny. Oprócz tego uważam, że wszyscy: reżyser, aktorzy, ludzie odpowiedzialni za muzykę, kostiumy, produkcję (którzy wyczarowali z jednego pociągu dwa) pokazali pełnię swoich możliwości w tej scenie.

10. Nie pamiętam, skąd się wzięło „białe piekło”. Myślę, że próbowałam wyobrazić sobie, jak mogłoby wyglądać w przędzalni. Poza tym – Margaret jest córką duchownego... Nie mieliśmy też żadnej emocjonalnie napiętej sceny na zakończenie pierwszego odcinka, więc zdecydowaliśmy pokazać, jak samotna i wyizolowana jest Margaret w Milton i że nikomu nie może o tym powiedzieć.

11. I w końcu – chociaż mój następny projekt jest współczesną opowieścią, prowadzę rozmowy w sprawie kolejnej klasycznej powieści. Ale, jak to zwykle bywa, niewiele jeszcze wiadomo i niewiele mogę na ten temat powiedzieć, to zależy od wielu czynników. Myślę, że jest oczywiste, że cała obsada „N&S” była rewelacyjna i byłabym podekscytowana, gdybym miała szansę pracować z którymkolwiek z tych ludzi w przyszłości.

Jeszcze raz dziękuję za Waszą pomoc i entuzjazm.

Sandy Welch


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#168 2006-04-27 17:16:17

Alison
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

"Myślę, że jest oczywiste, że cała obsada „N&S” była rewelacyjna i byłabym podekscytowana, gdybym miała szansę pracować z którymkolwiek z tych ludzi w przyszłości.
Jeszcze raz dziękuję za Waszą pomoc i entuzjazm."

Ależ nie ma za co my też dziękujemy i możemy sporo podpowiedzieć w sprawie obsady następnego dzieła ;-)
GosiuJ - molto grazie :-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#169 2006-04-27 17:53:16

Gosia
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

Moze przymierza sie do Jane Eyre? wink
Juz pare razy czytalam na roznych forach i w artykulach opinie, ze Armitage moglby byc niezlym Rochesterem. big_smile

W książce jest scena, w której Thornton odwiedza dom Hale’ów, a Dixon się go pozbywa, a potem Margaret broni Johna przed lekceważącymi komentarzami brata. Uznałam, że to zbyt dobra okazja, by ją zaprzepaścić i nie pokazać zmiany uczuć Margaret wobec Thorntona. Ta scena kładzie też nacisk na to, że to panna Hale jest teraz skazana na bycie niezrozumianą.

Ja mysle, ze swietnie to Welch wymyslila. Lubie ta scene odwiedzin Thorntona z koszykiem owocow i faktycznie w ksiazce jej nie znalazlam.
A jest naprawde dobra. I wiaze sie z cala fabula. Widac to zdenerwowanie Margaret i smutek Thorntona.

Brak surduta (Thorntona) na stacji nie był ujęty w scenariuszu, ale wynikał z ciągłości sceny w Helstone. Myślę, że jego brak dbałości o ubiór pokazuje też brak opanowania Thorntona, który właśnie stracił pracę, Margaret itd. i jest związany z pomysłem pokazania, że on przeżywa rodzaj załamania.

No prosze i okazuje sie, ze bialej koszuli nie bylo w scenariuszu sceny peronowej. Ile bysmy stracily wink Bylam przekonana, ze byla, zeby "wyluzowac" te ujecia.

Wszyscy mocno czuliśmy, że ten rodzaj niecierpliwości nagromadzonej przez cztery godziny „będą, nie będą (razem)”, nie byłby zaspokojony przez uścisk ręki i delikatne uśmiechy. Poczucie ruchu pociągów, zbieg okoliczności spotkania (co, jeśli by któryś z nich spóźnił się pięć minut?), przeczucie, że jeśli wrócą pociągami do siebie, nigdy się nie spotkają – wszystko to dawało poczucie sytuacji „teraz albo nigdy. Tych dwoje przeszło przez straszne rzeczy i myślę, że możemy uwierzyć, że byliby w stanie zapomnieć o wszystkim wokół siebie

No jasne, ze TYLE nagromadzonej niecierpliwosci, mogloby byc zabojcze. Czuloby sie niedosyt jak w DiU 1995. Moze Welch wlasnie to brala pod uwage i frustracje widzow. Co tam uscisk reki? (w DiU nawet tego nie bylo).
A tak Welch zaspokoila wszystkie "chucie" widzow big_smile A scena jest zrealizowana doskonale.
Welch dobrze tlumaczy, choc nie wiem czy jednak w wiktorianskiej Anglii to by byl wystarczajacy argument. Siostry Bronte sa nieco "szalone", wiec w ich powiesciach wiele sytuacji jest dopuszczalnych, ktore u Austen czy Gaskell mozliwe by nie byly.
Ale tlumaczenie Welch uznaję za wystarczajace. "Teraz albo nigdy" - jasne, w takiej sytuacji nawet powsciagliwa Margaret mogla zdobyc sie na szalenstwo.
Jeszcze dodam, ze przez mysl mi nie przeszlo, ze Thornton moglby byc zazdrosny o Bella. A w scenie rozmowy z nim na koncu, po prostu jest zalamany, ze Margaret odeszla i nigdy nie wroci. To mysl o niej sprawia, ze jest taki niemily dla Bella.
Natomiast to, ze Bell moglby byc zazdrosny o Thorntona, to mogloby byc bardziej prawdopodobne, ale moze bardziej ta zazdrosc bylaby o to, ze Thornton jest mlody, i kocha go piekna kobieta.

GosiuJ, piekny i ciekawy artykul. Ogromne dzieki big_smile

Offline

 

#170 2006-04-27 18:06:16

Gosia
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

Podsumowujac: scenariusz jest wspanialy.
Dodane sceny (poza kopaniem Stevensa) a wiec:
- scena z przyjsciem Margaret do fabryki i "biale pieklo"
- Wielka Wystawa
- slowa Thorntona w czasie zareczyn: I spoke to you ... itd
- scena z Thorntonem przychodzacym do Hale`ow z koszykiem
- scena Look back
- scena ostatniej rozmowy Margaret z pania Thornton w pustej fabryce
- scena peronowa
- moze jakas jeszcze, ktorej teraz nie pamietam...
Wszystkie one swietnie sie komponuja z caloscia i wydaja sie jak wyjete z ksiazki. Sa doskonale.
Welch (poza scena ze Stevensem, ktora jednak jest przesadna) ma ogromna intuicje, co moze podobac sie widzom i co moze wzbogacic fabule filmu.
To ona jest jedna z najwiekszych tworczyn sukcesu N&S.

Offline

 

#171 2006-04-27 19:40:28

GosiaJ
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South


Ależ nie ma za co my też dziękujemy i możemy sporo podpowiedzieć w sprawie obsady następnego dzieła ;-)
GosiuJ - molto grazie :-)

Ali, czymże są moje ułomne dzieła w porównaniu z Twoimi wiekopomnymi :-)
A co do obsady - tak, podpowiadamy, słusznie Gosia prawi, moża czas za Jane Eyre się wziąć i za Rochestera! O Bondzie już wspominałyśmy wczoraj. I Danielkę też warto zatrudnić, a jakże; nie wspomnę już o Brendanku Coyle'u, może tym razem w jakiej romantycznej roli? :-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#172 2006-04-27 20:00:01

GosiaJ
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

To znowu ja - trudno, ja po prostu uwielbiam rozmawiać o tym filmie i mogę tak w kółko lol


A jest naprawde dobra. I wiaze sie z cala fabula. Widac to zdenerwowanie Margaret i smutek Thorntona.

Tak, lubię ten moment, kiedy ona chce go zatrzymać. Ich późniejsza rozmowa jest też emocjonująca, kiedy John, już po wydarzeniach na dworcu, mówi z wyrzutem, czy wie, czym ryzykowała i na jakie plotki się naraziła. I co on teraz może o niej myśleć... Oczywiście przeżywa to bardziej niż pokazuje.


No jasne, ze TYLE nagromadzonej niecierpliwosci, mogloby byc zabojcze. Czuloby sie niedosyt jak w DiU 1995. Moze Welch wlasnie to brala pod uwage i frustracje widzow. Co tam uscisk reki? (w DiU nawet tego nie bylo).
A tak Welch zaspokoila wszystkie "chucie" widzow big_smile A scena jest zrealizowana doskonale.
Welch dobrze tlumaczy, choc nie wiem czy jednak w wiktorianskiej Anglii to by byl wystarczajacy argument. Siostry Bronte sa nieco "szalone", wiec w ich powiesciach wiele sytuacji jest dopuszczalnych, ktore u Austen czy Gaskell mozliwe by nie byly.
Ale tlumaczenie Welch uznaję za wystarczajace. "Teraz albo nigdy" - jasne, w takiej sytuacji nawet powsciagliwa Margaret mogla zdobyc sie na szalenstwo.

Och, na szczęście nie poprzestali na uścisku ręki :-) Brakuje mi w "DiU" 1995 jakiegoś głębszego zaakcentowania tego szczęścia, tzn. nie uważam, że scena wyznania uczuć na końcu jest zła, tym bardziej, że Colin i Jennifer pięknie pokazują spojrzeniem swoją miłość, ale przecież gdyby się tak trochę tylko pocałowali, to by przecież nikt nie zauważył ;-)
W "N&S" widział ich za to cały peron, na czele z Henrysiem, może i to nie uchodziło, ale na szczęście im w tym momencie na tym nie zależało. Margaretka może by i chciała być powściągliwa (chociaż myślę, że raczej nie chciała, to ona ku niemu lunatykuje), ale powiedzmy sobie szczerze - TAKI facet TAK na Ciebie patrzy, kiedy mu coś trujesz o jakichś biznesach, TAK kladzie swoją rękę na Twojej, TAK dotyka Twojej twarzy i... Cała wiktoriańska Anglia może się wypchać, i obyczaje, i dobre imię itd. Zresztą widocznie Thorntonikowi nie przeszkadzało, że tak się "pohańbiła" ;-)
Jeszcze jeden fragment tej sceny uwielbiam - kiedy zapowiadają odjazd pociągu do Londynu, ona odrywa się od niego, a on wstaje, jeszcze oszołomiony, ale przez chwilę pewien, że go zostawia. Zagrał rozpacz takim lekkim pochyleniem się do przodu, oparciem się o jakiś uchwyt czy coś...
No mówiłam że mogę w kółko :-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#173 2006-04-27 20:14:10

ewa7
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

To znowu ja - trudno, ja po prostu uwielbiam rozmawiać o tym filmie i mogę tak w kółko lol

)

A ja mogę w kółko czytać Wasze posty dziewczyny
Aż wstrzymuję oddech , zeby nie spłoszyć piszących i żeby niczego nie zepsuć

Offline

 

#174 2006-04-27 20:21:47

Alison
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South

Ali, czymże są moje ułomne dzieła w porównaniu z Twoimi wiekopomnymi :-)

Wiekopomna to "nadejszła chwila" ;-) Jakby kto miał wątpliwości.
A co do filmu to pisz kochana, pisz, fajnie sobie tak "snofa" pooglądać, bo na ekranie to ja już jakoś przestałam ostatnio...


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#175 2006-04-27 20:21:50

ewa7
Użytkownik

Re: Artykuły na temat North & South



-) Brakuje mi w "DiU" 1995 jakiegoś głębszego zaakcentowania tego szczęścia, tzn. nie uważam, że scena wyznania uczuć na końcu jest zła, tym bardziej, że Colin i Jennifer pięknie pokazują spojrzeniem swoją miłość, ale przecież gdyby się tak trochę tylko pocałowali, to by przecież nikt nie zauważył ;-)
-)

A ja jestem rozczarowana końcową sceną DiU z 1995 roku
Nie wyobrażam sobie nawet jeśli to było 200 lat temu , żeby dwoje zakochanych ludzi ,którym serca o mały włos nie wyskoczą z piersi ,mogli tak iść obok siebie On o lasce, a ona nawet nie wzięła go pod rękę.
To przecież mogła zrobić.
Austen o całowaniu nie mogła pisać, bo kto by wydał jej książkę ,ale scenarzysta mógł cos dopowiedzieć

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB