Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#201 2006-04-27 12:30:14

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

ale czy ich życie z tak zaborczą teściową byłoby do zniesienia.

Uznałyśmy zdaje się, że ona tak bardzo kocha Johna, że musi też pokochać Margaret, za to że ona go w końcu doceniła, zresztą ona sama zdradza takie tendencje, "polubić Margaret za to, że ta lubi Jaśka".
Na pewno obie by się ścierały, bo obie są istotami o bardzo niezależnych poglądach i silnymi osobowościami, ale myślę, że dla Jaśka dogadywałyby się, choć jemu to nie zazdroszczę...
Ale my generalnie wolimy zakończenia z happy endem. Of course ;-)
Więc nie snujmy czarnych scenariuszy :-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#202 2006-04-27 12:54:21

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

Alison ja też serdecznie dziekuję
Jak miło przeczytać kolejny fragment po powrocie z pracy.
Kawy wypiłam już dzisiaj dwie więc może zjem tylko cos słodkiego?? wink

Miloszku ja zamiast zapytać syncia jak poszło dzisiaj na egzaminie to najpierw napadłam na komputer
A zresztą jak poszło tak poszło - dowiemy się w czerwcu

Offline

 

#203 2006-04-27 12:56:57

milosz
Użytkownik

Re: N&S cd.


Miloszku ja zamiast zapytać syncia jak poszło dzisiaj na egzaminie to najpierw napadłam na komputer
A zresztą jak poszło tak poszło - dowiemy się w czerwcu

Ewo moja Ola zadzwoniła i tak płakała w słuchawke , że dogadać się z nią nie mogłam, mówi że strasznie trudne to było, jeszcze buty ją tak strasznie obtarły....buuuuuuuuuuuuuu
Jak to dobrze jej Bono wkleili do wątku o "jeśli nie Colin to kto?"


[img]http://img113.imageshack.us/img113/9518/windelwinnie21df3bg.gif[/img]

Offline

 

#204 2006-04-27 13:00:34

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

Gdy pierwszy raz obejrzałam film to pomyslałam sobie - takie ładne zakończenie , gorace pocałunki, a potem szara rzeczywistość po powrocie do domu -TEŚCIOWA

Ale mamusię zawsze można umieścić u Fanny

Offline

 

#205 2006-04-27 13:01:05

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Widziałam to video z Rysiem. Niestety nie mam w pracy glosnikow, ale minki to on robi jak mowi przezacne i chyba ma nieczyste sumienie, bo mu tak oczeta uciekaja ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#206 2006-04-27 13:03:39

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Alison ja też serdecznie dziekuję
Jak miło przeczytać kolejny fragment po powrocie z pracy.
Kawy wypiłam już dzisiaj dwie więc może zjem tylko cos słodkiego?? wink

Miloszku ja zamiast zapytać syncia jak poszło dzisiaj na egzaminie to najpierw napadłam na komputer
A zresztą jak poszło tak poszło - dowiemy się w czerwcu

Nie ma za co. A Wasze dziecka już III klasę kończą? Bo moje dziś też pisało, ale jest w drugiej klasie, oni co roku ten egzamin piszą we wszystkich klasach. Mówił, że wczoraj spoko, a dzisiaj będzie kaplica to się na zapas nie będzie stresował, bo umysł on ci jest zdecydowanie humanistyczny. Ma to po mnie, ja też mam ściśle humanistyczny łeb :-(


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#207 2006-04-27 13:09:30

milosz
Użytkownik

Re: N&S cd.

Alison ja też serdecznie dziekuję
Jak miło przeczytać kolejny fragment po powrocie z pracy.
Kawy wypiłam już dzisiaj dwie więc może zjem tylko cos słodkiego?? wink

Miloszku ja zamiast zapytać syncia jak poszło dzisiaj na egzaminie to najpierw napadłam na komputer
A zresztą jak poszło tak poszło - dowiemy się w czerwcu

Nie ma za co. A Wasze dziecka już III klasę kończą? Bo moje dziś też pisało, ale jest w drugiej klasie, oni co roku ten egzamin piszą we wszystkich klasach. Mówił, że wczoraj spoko, a dzisiaj będzie kaplica to się na zapas nie będzie stresował, bo umysł on ci jest zdecydowanie humanistyczny. Ma to po mnie, ja też mam ściśle humanistyczny łeb :-(

to syn Alison młodszy rok........ hm może być wink

Oj moja Ola też humanistka a a Julka romantyczka - wszystko po mamusi, po tatusiu ino oczy mają a zapału do ścisłych wogółe smile

A Kaja huncwot - nie wiadomo po kim wink

A Julak chodzi za mną i mówi : "włącz czwart odcinek, na tym dworcu.......... Takie ładne."


[img]http://img113.imageshack.us/img113/9518/windelwinnie21df3bg.gif[/img]

Offline

 

#208 2006-04-27 13:09:43

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.



Ewo moja Ola zadzwoniła i tak płakała w słuchawke , że dogadać się z nią nie mogłam, mówi że strasznie trudne to było, jeszcze buty ją tak strasznie obtarły....buuuuuuuuuuuuuu
Jak to dobrze jej Bono wkleili do wątku o "jeśli nie Colin to kto?"

No to prawdziwa z Ciebie szczęściara bo moja podpora życiowa zniknęła jak kamfora
Pewnie gdzieś się szwęda w tym garniturze.......
Ale co ja sie będę przejmować - życia za niego nie przeżyję

Offline

 

#209 2006-04-27 13:13:11

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

No widzicie jakie jest życie??
Jedno spokojnie wczoraj przed egzaminem obejrzało mecz , a drugie siedzi juz na wakacjach nad anatomią i nie nawiązuje z nikim kontaktu :?

Offline

 

#210 2006-04-27 13:15:16

Gitka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Alison - dzięki, dzięki (dzisiaj spóżniona jestem problem z netem).
A moje dziewczynki chodzą do I gimnazjalnej (jedna poszła rok wcześniej i chodzą razem). Kupiłam Wyborczą i teraz jedna czyta o egzaminach... Powodzenia życzę Waszym pociechom :!:
http://img124.imageshack.us/img124/2149/ric6wr.jpg

Offline

 

#211 2006-04-27 13:16:04

milosz
Użytkownik

Re: N&S cd.


Ale co ja sie będę przejmować - życia za niego nie przeżyję

Oj ja to jestem matka "strasznieprzejmującasię" - poprostu pod zdaniem pani Thorton "matczyna miłość rodzi się szybko i jest wieczna" - podpiszę się obiema ręcyma .
i myślę sobie, że to dobrze, że mnie Pan Bóg synem nie obdarzył.... wink


[img]http://img113.imageshack.us/img113/9518/windelwinnie21df3bg.gif[/img]

Offline

 

#212 2006-04-27 13:20:03

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.



Oj ja to jestem matka "strasznieprzejmującasię" - poprostu pod zdaniem pani Thorton "matczyna miłość rodzi się szybko i jest wieczna" - podpiszę się obiema ręcyma .
i myślę sobie, że to dobrze, że mnie Pan Bóg synem nie obdarzył.... wink

Ale mój mąż uważa ,że ja tylko tak mówię ale w praktyce wyglada to zupełnie inaczej
No widzisz wyrwała się zaraza bo wie , że ja na Niego czekam

Offline

 

#213 2006-04-27 13:21:46

monika_29_09
Użytkownik

Re: N&S cd.


Ale co ja sie będę przejmować - życia za niego nie przeżyję

Oj ja to jestem matka "strasznieprzejmującasię" - poprostu pod zdaniem pani Thorton "matczyna miłość rodzi się szybko i jest wieczna" - podpiszę się obiema ręcyma .
i myślę sobie, że to dobrze, że mnie Pan Bóg synem nie obdarzył.... wink

Miłosz,
mam dwóch synów (poza dziewczyną) i też się trochę tego boję, o czym piszesz. Ale staram, żeby nie kochać "za bardzo".

m.


czy istnieje piękniejszy uśmiech? smile
http://foto.onet.pl/upload/43/98/_592621_n.jpg

Offline

 

#214 2006-04-27 13:22:37

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

Informacja dla Alison
Jeżeli w tym roku humanistyczny był bardzo łatwy a ścisły trudny ........
To w przyszłym roku będzie odwrotnie

Offline

 

#215 2006-04-27 13:42:37

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

Pan Thornton pozostał w jadalni próbując myśleć o sprawach, które miał do załatwienia na policji, ale w rzeczywistości myślał o Margaret. Wszystko wydawało się mu się zamglone i niejasne, takie poza wszystkim, nierealne, oprócz dotyku jej rąk na jego szyi i jej ciała, które przylgnęło do niego delikatnie. Krew to napływała, to odpływała z jego twarzy, na samą myśl o tym.

Czytam wypowiedzi pań i widzę, że nie tylko u mnie ten fragment przekładu spowodował "burzę motylkową"... Ach, ten dotyk w dawnych epokach, kiedy kobiety były takie pozakrywane (mężczyźni zresztą też) - nie to, co dziś, ledwie trochę słońca wyszło, a już brzuchy wyłażą ;-)
Stanowczo, stanowczo uwielbiam czytać o Thorntonowych przeżyciach :oops:


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#216 2006-04-27 13:54:46

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

Alison - dzięki, dzięki (dzisiaj spóżniona jestem problem z netem).
A moje dziewczynki chodzą do I gimnazjalnej (jedna poszła rok wcześniej i chodzą razem). Kupiłam Wyborczą i teraz jedna czyta o egzaminach... Powodzenia życzę Waszym pociechom :!:
http://img124.imageshack.us/img124/2149/ric6wr.jpg

Oj, Gitko, Ty to wiesz, jak człowieka uszczęśliwić lol lol
A co do Waszych wrażeń egzaminacyjnych - ja własnego dziecka nie posiadam, ale bardzo przejmuję moimi uczniami i dziś mi się skarżyli, że nie są zbyt zadowoleni, a ta cześć "ścisła" trudna. Trzymam za nich i za Wasze pociechy też! :-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#217 2006-04-27 15:34:47

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.


Czytam wypowiedzi pań i widzę, że nie tylko u mnie ten fragment przekładu spowodował "burzę motylkową"...

Oj tak! Jak najwiecej takich fragmentow big_smile

Stanowczo, stanowczo uwielbiam czytać o Thorntonowych przeżyciach

Ja tez, ale one zawsze sa takie krotkie. Jak rodzynki w ciescie big_smile

Mysle, ze pani Thornton widziala, jak jej syn sie meczyl, a zwlaszcza wtedy, gdy Margaret wyjechala. Dla jego szczescia bylaby chyba w stanie zaakceptowac Margaret, tym bardziej, ze ona docenila w koncu jej syna.
Mysle, ze z czasem mogla sie do niej przekonac, choc na pewno zycie pod jednym dachem takich dwoch kobiet byloby trudne. Ale obie kochaly Johna, wiec porozumienie dla jego dobra chyba byloby mozliwe. Mysle ze i Margaret nie mogla nie docenic sily charakteru pani Thornton. I pani Hale prosila matke Thorntona, by zaopiekowala sie Margaret i Hannah to jej przyrzekla. Margaret po smierci ojca przeciez byla juz sama.
Trzeba tez pamietac, ze Margaret doprowadzi swoimi finansami do podniesienia sie z upadku fabryki Johna.
Ta scena w pustej fabryce jest znamienna, tu widac ze Hannah jest podlamana ta finansowa ruina i martwi sie o Johna, ale i troche o siebie, widac przez chwile jej slabosc, choc nie chce sie do niej przyznac.
W tym momencie powrot jej syna z Margaret, ktora moze pomoc finansowo jej synowi, nie moze sie spotkac z jakąkolwiek niechecia.
W koncu matka nawet nie wiedziala, gdzie on sie podziewa i bardzo sie o niego martwila.

Offline

 

#218 2006-04-27 15:50:21

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.


Ta scena w pustej fabryce jest znamienna, tu widac ze Hannah jest podlamana ta finansowa ruina i martwi sie o Johna, ale i troche o siebie, widac przez chwile jej slabosc, choc nie chce sie do niej przyznac.

Życie nie raz pokazało , że gdy jest źle to ludzie kulą ogony , ale gdy znowu wypłyną to.......
Skąd my to znamy
No ale nie ma co gdybać, starsza pani Thorton z pewnością okazała się mądrą osobą i........
A może tak same dopiszemy dalszy ciąg.... wink

Offline

 

#219 2006-04-27 15:53:57

milosz
Użytkownik

Re: N&S cd.

Myślę, że Thortonowa napewno jest mądrą osobą i Margaret obdarzy ją szacunkiem , ale nie sądzę zeby to były jakieś bardzo serdeczne uczucia i jakieś silne więzi .....


[img]http://img113.imageshack.us/img113/9518/windelwinnie21df3bg.gif[/img]

Offline

 

#220 2006-04-27 16:44:13

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Ale pamietacie ta scenę w pustej fabryce? Mamie tak drży broda, no bo i strata tego na co John harował pół życia i martwi się, bo nie wie gdzie zniknął. Margaret ma taki odruch jakby chciała ją przytulić, pocieszyć, ale kończy się tylko na uścisku przedramienia, Hannah odwraca się bo nie potrafi okazywać uczuć, ale jestem pewna, że docenia ten gest i że te lodowe bariery między nimi w końcu się stopią. Poza tym hmmm dzidziusie bardzo takie twarde babcie rozmiękczają ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#221 2006-04-27 16:49:38

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

A co do uczuć macierzyńskich...
Ja zawsze bardzo chciałam mieć więcej dzieci, ale mam jedno i BARDZO chciałabym mieć taką fajną synową jak córkę, tyle, że to są jakieś pobożne życzenia. Jak widzę te dziewczyny, które kręcą się koło mojego syna, wszystkie starsze od niego to nic nie rozumiem. Za moich czasów młodszy chłopak to był obciach jak 100 byków, a tym to nic nie przeszkadza. W ogóle jakieś takie obleśniarskie są. Na szczęście żadna mu motylków w brzuchu nie obudziła, ale to musi byc strasznie trudne jak się ukochany syn zakocha w kimś, kogo się nie lubi od pierwszego wejrzenia, no bo przecież czasem tak bywa. To słynne first impression. Jestem z natury pogodna i do wszystkich życzliwie nastawiona, ale jak trafi mi się taki fuj na synową, to to będzie największa porażka mojego życia. Amen.
Po co ja tu o tym piszę?


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#222 2006-04-27 16:57:01

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.


Oj tak! Jak najwiecej takich fragmentow big_smile

Stanowczo, stanowczo uwielbiam czytać o Thorntonowych przeżyciach

Ja tez, ale one zawsze sa takie krotkie. Jak rodzynki w ciescie big_smile

I tym cenniejsze :-)

O pani Thornton, która nie jest postacią dającą się bardzo lubić, ale za to wzbudza mój ogromny szacunek:
Sporo powiedziałyście tu o jej prawie zaborczej miłości do syna, ona sama zdaje sobie sprawę, że traktuje Margaret jak rywalkę, gdy mówi, że jeszcze tego ostatniego wieczoru chciała być pierwsza a sercu syna (w drugim odcinku). Ale sądzę, że miłość pani Thornton do syna nie jest ślepa. Czy bez niego, bez jego wyrzeczeń staliby się na powrót szanowaną rodziną po haniebnej śmierci męża? Ona doskonale widzi, że on poświęca wszystko dla swojej rodziny. Jest człowiekiem niezwykle szanowanym i cenionym. Fakt, czasem przesadza, opowiadając wszystkim wokoło, że jest świetnym fabrykantem, człowiekiem i materiałem na męża ;-)
Bardzo podoba mi się ostatnia scena z nią i Margaret - ona jest na początku rozgoryczona, atakuje pannę Hale, nie chce się przyznać do słabości. Ale już po chwili widać, jak bardzo cierpi, nie wiedząc, gdzie jest John. Przecież on jej zawsze wszystko mówi, a teraz wyjechał bez słowa. Przez chwilę, kiedy Margaret lekko dotyka rękawa sukni, a pani Thornton się odwraca (może, by panna Hale nie widziała jej łez...), między nimi panuje absolutne porozumienie - oto spotkały się dwie kobiety, które kochają tego samego mężczyznę i doskonale wiedzą, co czują nawzajem.
Myślę, że pani Thornton jest w stanie zaakceptować, a nawet polubić czy pokochać Margaret - przecież nie jest zła, jest mądrą kobietą. Wie, że Margaret nie jest łowczynią posagów, to ona pomoże jej synowi w uratowaniu fabryki. Wie, że John bez niej nie potrafi już żyć, widzi jego rozpacz; myślę, że zda sobie sprawę z ogromu miłości Margaret do jej syna.


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#223 2006-04-27 17:05:23

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

A co do uczuć macierzyńskich...
(...)
Po co ja tu o tym piszę?

A ja się nie powinnam w tym temacie wypowiadać :-)
Pewnie dlatego, że Co to w duszy gra i w głowie siedzi ;-) Masz rację, sporo wśród młodych dziewczyn osób takich niezbyt... na pierwszy rzut oka. Ale sama mówisz, że Twój syn mądry, to przecież sobie byle kogo nie wybierze Wierz w to big_smile


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#224 2006-04-27 17:25:07

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

A co do uczuć macierzyńskich...
(...)
Po co ja tu o tym piszę?

A ja się nie powinnam w tym temacie wypowiadać :-)
Pewnie dlatego, że Co to w duszy gra i w głowie siedzi ;-) Masz rację, sporo wśród młodych dziewczyn osób takich niezbyt... na pierwszy rzut oka. Ale sama mówisz, że Twój syn mądry, to przecież sobie byle kogo nie wybierze Wierz w to big_smile

Oj kochana... ja tez nie jestem taka do reszty głupia i dlatego właśnie się boję, bo sama na własnej skórze się przekonałam jak miłość bywa ślepa. Wszyscy mi mówili - nie bierz tego poety, a ja wiedziałam swoje przeciwko całemu światu. Tak to jest, że jak się te motyle w brzuchu i głowie zalęgną to odbierają rozum, słuch i wzrok. A potem się lata całe płacze, że się rodziców i przyjaciół nie słuchało....
Ale swoją drogą to nie miałabym takiego pięknego syna, co to się za nim panienki stadami uganiają ;-)
Ja już jak pani Thornton przemawiam lol


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#225 2006-04-27 17:26:14

Margarett
Użytkownik

Re: N&S cd.



Stanowczo, stanowczo uwielbiam czytać o Thorntonowych przeżyciach

Ja tez, ale one zawsze sa takie krotkie. Jak rodzynki w ciescie big_smile

tylko nie jak rodzynki (błech)


Marzenia przeżywane pod wpływem chwili tracą cały urok przy ich roztrząsaniu

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB