Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#1876 2006-05-15 21:02:24

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.


A czy w epoce wiktoriańskiej dzieci bociany przynosiły?

Ja tam się nie znam, może i bociany ;-) A jak już, to wszystko się odbywało "po bożemu" - ja myślę! ;-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#1877 2006-05-15 21:05:20

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

A te nieślubne dzieci to skąd
Sama Królowa Matka miała podobno geny niezbadane

Offline

 

#1878 2006-05-15 21:09:58

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

A te nieślubne dzieci to skąd
Sama Królowa Matka miała podobno geny niezbadane

Oj, oj, w przypadku pp. Thorntonów to będą jak najbardziej ślubne, jakby co :-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#1879 2006-05-15 21:12:19

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.



Oj, oj, w przypadku pp. Thorntonów to będą jak najbardziej ślubne, jakby co :-)

A potem po kolejnym dziecku nasza Margosia będzie miewała migreny wink

Offline

 

#1880 2006-05-15 21:18:23

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.


A potem po kolejnym dziecku nasza Margosia będzie miewała migreny wink

Na razie żadnych migren nie stwierdzono lol


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#1881 2006-05-15 23:12:11

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dziewczynki jutro świtem bladym wybywam do roboty w teren, więc dlatego jeszcze dziś, żebyście miały na rano jak któraś jest skowroneczkiem ;-)

„O kobietkach słów kilka – pani Hale i Margaret” – rozdz. XXIX „ A ray of sunshine”, str. 279

Margaret zatęskniła za dniem z życia Edith – jej wolnością od trosk, jej wesołym domem, słonecznym niebem nad jej głową. Gdyby życzenie mogło ją przetransportować, uciekłaby natychmiast. Chociaż na jeden dzień. Zatęskniła za mocą jaką dałaby jej taka zmiana – choć na kilka godzin znaleźć się w samym środku tego jasnego życia i znowu poczuć się młodą. Jeszcze nie dwudziestoletnią! A musiała znosić tę ciężką presję czucia się starą. To było pierwsze uczucie po przeczytaniu listu Edith. Teraz przeczytała go znowu, zapominając o sobie, bawiło ją jego podobieństwo do samej Edith, i już zaczęła się z niego śmiać, kiedy weszła pani Hale, wsparta na ramieniu Dixon. Margaret podeszła uporządkować poduszki. Matka wyglądała słabiej niż zazwyczaj.
- Co cię tak rozśmieszyło Margaret? – zapytała gdy tylko odpoczęła po wyczerpującym układaniu się na sofie.
- List, który dostałam dziś od Edith. Przeczytać ci mamma?
Czytała głośno. Przez cały czas wydawał się interesować matkę, która wciąż dziwiła się co za imię Edith nadała swojemu synkowi i wyliczała wszystkie możliwe imiona i wszystkie możliwe powody, dla których wszystkie z nich powinny zostać nadane. W sam środek tych uwag wszedł pan Thornton, przynosząc inny zestaw owoców dla pani Hale. Nie mógłby sobie odmówić – a raczej nie odmówiłby sobie szansy na przyjemność zobaczenia Margaret. Z takim dawaniem sobie zadośćuczynienia nie zamierzał skończyć. Było to tak dalece świadome jak tylko można by tego oczekiwać po człowieku odpowiedzialnym i zawsze poddającym się samokontroli. Wszedł do pokoju i jednym spojrzeniem stwierdził fakt obecności Margaret. Ale po pierwszym chłodnym ukłonie z daleka, już więcej nie pozwolił swoim oczom podążać za nią. Został tylko żeby zostawić brzoskwinie, powiedzieć kilka miłych i uprzejmych słów – po czym gdy tylko jego chłodny, obrażony wzrok spotkał się ze wzrokiem Margaret w poważnym pożegnalnym spojrzeniu, wyszedł z pokoju. Ona siedziała cicha i blada.
- Wiesz, Margaret, że naprawdę zaczynam lubić pana Thorntona.
Zrazu nie odpowiedziała. Po chwili zmusiła się do lodowatego:
- Doprawdy?
- Tak! Myślę, że on coraz bardziej wygładza swoje maniery.
Głos Margaret był już doprowadzony do porządku, odpowiedziała więc:
- Jest bardzo uprzejmy i wrażliwy – nie mam co do tego wątpliwości.
- Dziwię się, że pani Thornton nigdy nie przychodzi. Musi wiedzieć, że jestem chora, z powodu tego łóżka wodnego.
- Śmiem twierdzić, że słyszała o tobie od swojego syna.
- Jednak powinnam się z nią zobaczyć. Masz tutaj tak mało przyjaciół Margaret.
Margaret czuła, co jej matka miała na myśli – czułe pragnienie by jakaś kobieta okazała uprzejmość jej córce, która już wkrótce mogła zostać bez matki. Ale nie była w stanie nic powiedzieć.
- Myślisz, że mogłabyś pójść – powiedziała pani Hale po przerwie – do pani Thornton i poprosić ją żeby przyszła i zobaczyła się ze mną? Tylko raz – nie chciałabym je robić za wiele kłopotu.
- Zrobię wszystko czego sobie życzysz mamma – ale jeśli ...ale kiedy Frederick przyjedzie..
- Och, oczywiście! Musimy trzymać drzwi zamknięte i nikogo nie wpuszczać. Właściwie to nie wiem czy śmiem życzyć sobie żeby przyjechał czy nie. Czasami myślę, że raczej nie. Czasami mam takie przerażające sny o nim.
- Och, mamma! Zajmiemy się wszystkim. Dam sobie raczej odciąć rękę jeśli stanie mu się najmniejsza krzywda. Zaufaj mi, wszystkim się zajmę, mamma. Będę go strzec jak lwica swoich młodych.
- Kiedy możemy mieć jakieś wieści od niego?
- Nie wcześniej niż za tydzień, a nawet później.
- W odpowiednim czasie powinniśmy odesłać Marthę. Nie powinno jej tu być kiedy on przyjedzie, powinniśmy ją szybko odesłać.
- Dixon nam o tym przypomni. Myślałam o tym, gdybyśmy potrzebowali jakiejkolwiek pomocy w domu, możemy wziąć Mary Higgins. Ślimaczy się z robotą, ale to dobra dziewczyna, pomogłoby jej to znieść jej ból, jestem pewna, że spałaby u siebie, nie miałaby potrzeby wchodzić na górę, więc nie wiedziałaby kto jest w domu.
- Jeśli tak podoba się tobie i Dixon. Ale proszę cię nie używaj takich okropnych określeń rodem z Milton. „Ślimaczy się z robotą” – to prowincjonalizm. Co by na to powiedziała twoja ciocia Shaw gdyby to słyszała?
- Och mamma! Spróbuj nie bać się na zapas cioci Shaw - powiedziałą śmiejąc się Margaret – Edith przejęła wszystkie rodzaje wojskowego slangu od kapitana Lennox’a, a ciocia Shaw nigdy na to nie zwróciła uwagi.
- Ale ten twój to jest slang fabryczny.
- Jeśli żyję w fabrycznym mieście muszę używać fabrycznego języka kiedy zechcę. Wiesz mamma, mogłabym cię zadziwić wieloma słowami, których nie słyszałaś nigdy w życiu. Przypuszczam, że nie wiesz co znaczy „knobstick”.
- Nie dziecko, wiem tylko, że brzmi bardzo wulgarnie. I nie chcę więcej słyszeć, że tak mówisz.
- Dobrze, najdroższa mamo, już nie będę, za to będę musiała użyć całego długiego wyjaśniającego zdania zamiast tego jednego słowa.
- Nie lubię tego Milton – powiedziała pani Hale – Edith ma rację, że to przez ten dym tak się rozchorowałam.


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#1882 2006-05-15 23:23:09

Caitriona
Użytkownik

Re: N&S cd.

O! Jaka nasza Matka P. troskliwa i miła dla nas! Dzięki! big_smile


The person, be it gentlemen or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid - Northanger Abbey

Offline

 

#1883 2006-05-15 23:24:27

Margarett
Użytkownik

Re: N&S cd.

Śliczne dzięki Ali, teraz to już spokojnie mogę iść spać smile


Marzenia przeżywane pod wpływem chwili tracą cały urok przy ich roztrząsaniu

Offline

 

#1884 2006-05-15 23:43:59

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dziewczynki jutro świtem bladym wybywam do roboty w teren, więc dlatego jeszcze dziś, żebyście miały na rano jak któraś jest skowroneczkiem ;-)
„O kobietkach słów kilka – pani Hale i Margaret” – rozdz. XXIX „ A ray of sunshine”, str. 279

Dziekujemy, Ali i życzymy jutro miłej pracy w terenie (i grzecznych, odpowiednio przyodzianych studentów :-))

Co do fragmentu - jest Thornton, nareszcie, stęskniłam się za nim :-) Tradycyjnie - szaleńczo zakochany, ale już nic nie daje po sobie poznać. Uwielbiam faceta! A co będzie dał sobą pomiatać!
Oj, ta mama Hale wystawia moją cierpliwość na próbę - mimoza jednak, mimoza. Ja wiem, choroba itd., staram się ją zrozumieć, ale - skupia się wyłącznie na sobie, nie umie pomyśleć o kimś innym.
Panna Hale staje się coraz bardziej "miltońska", juz nawet prostackiego slangu używa, proszę! Lubię ją, jest taka "bojowa", niezależna, nie boi się mieć własnego zdania. Tylko już niech przestanie mówić o Jasiu lodowatym tonem!


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#1885 2006-05-15 23:50:44

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dzieki Alison za podwojna porcje przyjemnosci smile

Nie mógłby sobie odmówić – a raczej nie odmówiłby sobie szansy na przyjemność zobaczenia Margaret. Z takim dawaniem sobie zadośćuczynienia nie zamierzał skończyć. Było to tak dalece świadome jak tylko można by tego oczekiwać po człowieku odpowiedzialnym i zawsze poddającym się samokontroli. Wszedł do pokoju i jednym spojrzeniem stwierdził fakt obecności Margaret. Ale po pierwszym chłodnym ukłonie z daleka, już więcej nie pozwolił swoim oczom podążać za nią. Został tylko żeby zostawić brzoskwinie, powiedzieć kilka miłych i uprzejmych słów – po czym gdy tylko jego chłodny, obrażony wzrok spotkał się ze wzrokiem Margaret w poważnym pożegnalnym spojrzeniu, wyszedł z pokoju. Ona siedziała cicha i blada.

Chyba ja to rabnelo wink
Ale on ......[dlugie westchnienie] ........... nie mozna go nie kochac ...

Offline

 

#1886 2006-05-16 00:01:27

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.


Ale on ......[dlugie westchnienie] ........... nie mozna go nie kochac ...

No, Gosiu, brakowało mi tego :-) Zgadzam się - dlatego go kochamy! big_smile


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#1887 2006-05-16 06:50:18

basiek
Użytkownik

Re: N&S cd.

Alison napisał:


- W odpowiednim czasie powinniśmy odesłać Marthę. Nie powinno jej tu być kiedy on przyjedzie, powinniśmy ją szybko odesłać.


A to nowina ,czyżby braciszek nie był grzecznym chłopczykiem , ze trzeba biedną Marthę odsyłać?

(Przypominam ,że filmu nie widziałam)

Dzięki za przesyłkę dotarła.

Offline

 

#1888 2006-05-16 08:20:14

Kika
Użytkownik

Re: N&S cd.

po pierwsze.....

choć na kilka godzin znaleźć się w samym środku tego jasnego życia i znowu poczuć się młodą. Jeszcze nie dwudziestoletnią! A musiała znosić tę ciężką presję czucia się starą.

też chciałabym mieć tylko taki problem ze starością;)

po drugie....

po czym gdy tylko jego chłodny, obrażony wzrok spotkał się ze wzrokiem Margaret w poważnym pożegnalnym spojrzeniu, wyszedł z pokoju.

no proszę.... nawet obrażonym chłodnym wzrokiem, ale musiał na nią spojrzeć....
uwielbiam tego Thorntona wink


gg 2775021

Offline

 

#1889 2006-05-16 08:48:36

Trzykrotka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Baśku, Marthe trzeba było odesłać, bo nikt spoza rodziny nie mógł się dowiedzieć, że Frederick (wyjęty spod prawa) jest w domu.
Piękny fragment, Alison, dzięki big_smile

Offline

 

#1890 2006-05-16 08:53:16

basiek
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dzięki za wyjaśnienie.

Dzisiaj tylko dogram tłumaczenie i będę mogła zapoznać się z N&S

Jeszcze raz dzięki big_smile big_smile big_smile

Offline

 

#1891 2006-05-16 08:58:51

Kika
Użytkownik

Re: N&S cd.

Po obejżeniu N&S to wszystko ci się rozjaśni Basiu... big_smile


gg 2775021

Offline

 

#1892 2006-05-16 09:12:15

basiek
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dzięki

Po fanfiku to miałam dziwne myśli i skojarzenia :oops: :oops: :oops:

Offline

 

#1893 2006-05-16 11:18:20

Kaziuta
Użytkownik

Re: N&S cd.

Jak zwykle Alison nie zawodzi jak szwjcarski zegarek.
Dzięki wielkie.
I jak tu nie kochać Thortona. Zakochanego ale dumnego mężczyznę o gołębim sercu. Wykorzystuje okazje aby zobaczyć Margaret ale patrzy tylko przelotnie, jakby od niechcenia, a przecież pragnie tego jak niczego na świecie.
Gdzie te chłopy?....

Offline

 

#1894 2006-05-16 12:23:48

Monika24
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dzięki Alison big_smile Ileż dobrego wciąż na nowo odnajdujemy w Thorntonie. I jakie to wspaniałe że możemy nie tylko oglądać film, domyślać się co dzieje się w duszy, w umyśle bohaterów, ale możemy być tego pewne czytając kolejne rozdziały wink

Oglądam wywiad z Richardem i dosłownie zamurowało mnie z zachwytu kiedy zaczął mówić o strojach z N&S, pomagając sobie dłonią zaczął mówić o muszkach i krawacie: The cravat (może mam zwidy ale to słówko powiedział inny tonem niż wszystko do tej pory, takim ściszonym :oops:) came off as necessary moment. Wspomina też zegarek kieszonkowy, który należał do ojca Thorntona, piękny wyrób biżuterii. Dwa razy powtórzył że John Thornton to rola jego życia. Mówi też o swoich ulubionych scenach: scena "Look back" w płatkach śniegu, była trudna dla niego, ponieważ musiał sobie uświadomić, poczuć tą stratę kiedy Margaret wsiada do powozu i opuszcza go, kolejna to scena peronowa (z łobuzerskim uśmieszkiem zauważył: miło tak spędzić popołudnie big_smile )


'Ilekroć oparłem się pokusie, było to piękne. Ilekroć pokusie uległem, było to stokroć piękniejsze' Heine

Offline

 

#1895 2006-05-16 12:40:22

Kika
Użytkownik

Re: N&S cd.

Mówi też o swoich ulubionych scenach: scena "Look back" w płatkach śniegu, była trudna dla niego, ponieważ musiał sobie uświadomić, poczuć tą stratę kiedy Margaret wsiada do powozu i opuszcza go, kolejna to scena peronowa (z łobuzerskim uśmieszkiem zauważył: miło tak spędzić popołudnie big_smile )

czym bardziej go poznaję tym bardziej mnie fascynuje..... co za facet...ohhhh


gg 2775021

Offline

 

#1896 2006-05-16 12:55:06

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

Alison jesteś tytanem pracy
No więc Jasiek krąży i drażni swoja obecnością - może to jest jakis sposób....??
Bo właściwie jak się człowiek nie stara i nie zabiega to.....potem nic z tego wink
Jaśku nachodź tę Margaretke, a my będziemy miały co czytać i przeżywać wink

Offline

 

#1897 2006-05-16 15:02:41

Monika24
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dziewczyny czy jest jeszcze taka profesja jak introligator? Bo jeśli w najbliższym czasie nie doczekamy się tłumaczenia naszej książeczki przez wydawnictwo to sama oprawiam to co dziewczyny przetłumaczyły big_smile
A co :!: :!: :!:


'Ilekroć oparłem się pokusie, było to piękne. Ilekroć pokusie uległem, było to stokroć piękniejsze' Heine

Offline

 

#1898 2006-05-16 15:25:26

Caitriona
Użytkownik

Re: N&S cd.

Bo jeśli w najbliższym czasie nie doczekamy się tłumaczenia naszej książeczki przez wydawnictwo to sama oprawiam to co dziewczyny przetłumaczyły big_smile
A co

Ja również mam takie plany wink


The person, be it gentlemen or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid - Northanger Abbey

Offline

 

#1899 2006-05-16 16:51:49

Gitka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Moniczko, a ja o tym nie pomyślałam, dzięki.
Moniko opowiedz potem jakie są dodatki w twoim orgnialnym N&S.

Alison bardzo dziękuję.
Na pewno wrócisz z terenu opalona i będziesz jeszcze bardziej eteryczna wink



http://img259.imageshack.us/img259/3812/northandsouth012se.jpg

Offline

 

#1900 2006-05-16 17:07:16

izek
Użytkownik

Re: N&S cd.

Jak miło przeczytać kolejne ciasteczko big_smile Wielkie dzięki Ali, tym bardziej, że pojawia się nasz ulubieniec...

Pani Hale ma globusa... czy kogoś Wam nie przypomina wink

A JT taki pełen silnej woli - wszedł spojrzał 2x na wiadomo kogo i wyszedł.
A co to takiego ten "knobstick"??
ja to bym się chętnie dowiedziała, a pani Hale to faktycznie tylko sobą zainteresowana skoro nawet się nie zaciekawiła :?
Ciekawam na co cierpiała... to jej "low spirit" tak deprechą jakąś zalatuje...


gg 5425654

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB