Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#1276 2006-05-08 23:59:47

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

Czy jest na tym forum możliwość wybłagania w końcu tej dopisanej dalszej części ale oczywiście w języku ojczystym
W końcu mnie starej kobiecie tyż się coś należy wink

Ewo kochana, ja to tłumaczę i obiecuję, że będę dosyłać Wam na maila kolejne kawałki. Wybacz! Tyle mam roboty w pracy, bo to koniec roku, wystawianie ocen, wywiadówki itd., że naprawdę muszę to odłożyć. Wypracowania zazwyczaj oddaję na drugi dzień, a teraz już tydzień leżą... Ale na pewno jutro choć kawalątek, obiecuję, sama jestem ciekawa, co dalej :oops:


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#1277 2006-05-09 00:02:53

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.


Ale ona chyba nie jest przetłumaczona...
Tzn. GosiaJek coś zaczął, ale chyba nie skończył.
A co Was wszystkie tak rozpaliło kobietki? wink

No bo poczułam się jak namydlony klient :?

lol lol lol

Spokojnie, wanna już czeka, a w niej... ;-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#1278 2006-05-09 00:10:30

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

http://www.janeausten.de/boardarchiv/images/margaret_thornton1.jpg
No bo Gosiu patrzymy na Rysia przez pryzmat Thorntona big_smile

No przepraszam, ale tu mi sie bardziej Rysiu podoba, zdecydowanie big_smile
co za facet!

Czy jest jakaś ikonka prezentująca omdlenie? Bo ja omdlewam od samego patrzenia! Te ręce na twarzy... i ten pocałunek - doskonały, perfekcyjny, na Oscara i Nobla! smile
Namiętny, czuły, dłuuugi, ojejku... Na miejscu Margaret to z wrażenia bym w ogóle z ławeczki nie wstała :oops: Stanowczo chłop wie, co robi! I dziwicie się, że potem... ten tego... Gosia takie fotki na maila nam rozsyła? ;-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#1279 2006-05-09 00:21:39

Trzykrotka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Na miejscu Margaret to z wrażenia bym w ogóle z ławeczki nie wstała



A tyle się mówi o wiktoriańskiej cnotliwości! Nie dość że się całowała publicznie, to jeszcze wstała i nawet się nie zarumieniła! Ej, Margaret....??

Offline

 

#1280 2006-05-09 00:24:57

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.


A tyle się mówi o wiktoriańskiej cnotliwości! Nie dość że się całowała publicznie, to jeszcze wstała i nawet się nie zarumieniła! Ej, Margaret....??

W szoku była kompletnym! Nie ma się co dziwić! smile
I jeszcze z nim sam na sam w pociągu potem jechała! Bezwstydna ;-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#1281 2006-05-09 00:28:46

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

Znalazłam ciekawy artykulik, temat "Sexual Imagery in Gaskell and Dickens"
http://www.victorianweb.org/authors/gas … sser8.html

Moniko, skopiowałam, wezmę się za tłumaczenie, bo zaintrygował mnie temat - ale dopiero pojutrze chyba zacznę :-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#1282 2006-05-09 00:30:53

Kaziuta
Użytkownik

Re: N&S cd.

Sprawdziłam swoje procenty i sie tak nie bawię. Jak juz mi sie jakich facet podoba to albo zajęty albo nie kompatybilny ze mną. Z Rysiem mam emocjonalnie 0%, intelektualnie 23% (mam nadzieje, że pozostałe 77% jest moje) i razem tylko 27%.
A co mi tam i tak go kocham.

Offline

 

#1283 2006-05-09 00:34:09

Kaziuta
Użytkownik

Re: N&S cd.

Co do pocałunku. Rysiu bije Colina na głowę.
Co za namiętność. A tak nawiasem mówiąc to on króciutki był. Jeden na dochodzenie, a potem 4 większe. To długo?

Offline

 

#1284 2006-05-09 00:34:42

Trzykrotka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Ja przed snem nawet nie sprawdzam. Ale ta Margaret, nonono, rzeczywiście... W jednym przedziale do samego Milton! I Rysio bez krawata!! Nie uchodzi, nie uchodzi.... :?

Offline

 

#1285 2006-05-09 00:37:11

Trzykrotka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Colinowi nawet się nie dali rozpędzić z pocałunkiem, no i cylinder bardzo zawadza w takich okolicznościach przyrody. Rysio już na wstepie mial fory, bezwstydnik jeden! Jakże to tak, całować pannę gdy się nie ma krawata!!

Offline

 

#1286 2006-05-09 00:43:44

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

Ja przed snem nawet nie sprawdzam. Ale ta Margaret, nonono, rzeczywiście... W jednym przedziale do samego Milton! I Rysio bez krawata!! Nie uchodzi, nie uchodzi.... :?

Oj, ja lepiej też nie! Bo Jaś bez krawata to lepiej niż SRK w koszulce przezroczystej ;-)
Colinek to się fajnie całował w "Bridgetach Jonesach", miał więcej możliwości :-)
Hmmm... Ciekawe, jak oni jeszcze długo do tego Milton jechali? I co było potem, jak już popatrzyli w okienko pociagu? :-)
A czemu Jaś bezwstydnik? To ona ku niemu jak zahipnotyzowana polazła, jakąś biznesową propozycję mu wykładać! I nawet się jednym paluszkiem nie broniła, kiedy on tak przeciw obyczajom wiktoriańskim i jej cnocie następował!


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#1287 2006-05-09 00:52:07

Trzykrotka
Użytkownik

Re: N&S cd.

A że godzina późna to dodam, że juz najfajniej całował się w Godzinie świni, bo - że taj to ujmę - nie miał już ŻADNYCH przeszkód big_smile
Za Rysia w tym przedziale nie ręcze. Skoro on wątłe ramiona Margaret na swej szyi wspominał i wspominał, to.... ja mam tylko nadzieję, że ktoś się do nich dosiadł, bo zgorszenie zapedziłoby Margaret do anglikańskiego klasztoru wink

Offline

 

#1288 2006-05-09 00:53:31

Gitka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Bo ona już dawno usychała z tęsknoty do niego wink

Dziewczyny byłyście na tej stronie, co ją tu ktoś podał?
http://www.int.granadamedia.com/impress … nists.html

Jacy Ci artyści malarze brzydccy!
Jedynie Nasz Richard a potem dłłuuugo nic...

Offline

 

#1289 2006-05-09 00:56:23

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

A że godzina późna to dodam, że juz najfajniej całował się w Godzinie świni, bo - że taj to ujmę - nie miał już ŻADNYCH przeszkód big_smile

Nie widziałam :-( Ale może zobaczę, bo mam ten film na liście życzeń, która mam zamiar przekazać Aine :-)


Za Rysia w tym przedziale nie ręcze. Skoro on wątłe ramiona Margaret na swej szyi wspominał i wspominał, to.... ja mam tylko nadzieję, że ktoś się do nich dosiadł, bo zgorszenie zapedziłoby Margaret do anglikańskiego klasztoru wink

No co Ty, on dżentelmenem był! Chyba że nie był, jak zawsze uważała Margosia... :-) Taaaak, stanowczo musiał się ktoś dosiąść do nich!


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#1290 2006-05-09 00:59:48

Trzykrotka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Nie był, nie był! Henryś był i prosze - siedział grzecznie na pupie. A Rysio - czuję, że wagon mógłby się samoistnie zapalić, gdyby się ktoś nie dosiadł.

Offline

 

#1291 2006-05-09 01:13:09

Caitriona
Użytkownik

Re: N&S cd.

Zrobiłam sobie teścik:
physical 46% mogłoby być lepiej...
emotional 70% calkiem, całkiem
intellectual 100% hihi
total 72% nieźle wink


The person, be it gentlemen or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid - Northanger Abbey

Offline

 

#1292 2006-05-09 06:56:15

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

Henryś był i prosze - siedział grzecznie na pupie. A Rysio - czuję, że wagon mógłby się samoistnie zapalić, gdyby się ktoś nie dosiadł.

Henryś to sie jeszcze gazetą zasłonił wink

Offline

 

#1293 2006-05-09 06:57:52

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.



Ewo kochana, ja to tłumaczę i obiecuję, że będę dosyłać Wam na maila kolejne kawałki. Wybacz! Tyle mam roboty w pracy, bo to koniec roku, wystawianie ocen, wywiadówki itd., że naprawdę muszę to odłożyć. Wypracowania zazwyczaj oddaję na drugi dzień, a teraz już tydzień leżą... Ale na pewno jutro choć kawalątek, obiecuję, sama jestem ciekawa, co dalej :oops:

Gosieńko ja jestem bardzo cierpliwa
Poczekam poczekam
Jak dobrze mieć nadzieję big_smile

Offline

 

#1294 2006-05-09 07:48:33

Kika
Użytkownik

Re: N&S cd.

nasza Małgosia to tak naprawdę Henrysia lubiła, pomocnym był bardzo w sprawach biznesowych wink ale żeby za takiego za mąż się od razu wydawać.... to już w grę nie wchodziło... a Thorntonik taki pociągający, męski, stanowczy.... tyle w nim żaru i temperamentu.... taki jej na męża podpasował.... Zakasował Henrysia..... i bardzo dobrze.... Zresztą Henryś chyba sam miał świadomośc swojej marności w zestawieniu z Jasiem... dlatego się tak czaił.... z pociągu się nie ruszał.... i oddał Małgośke bez walki....
a co oni dalej w tym przedziale czynili to juz osobna historia.... pewnie ciekawe tematy w rozmowie poruszali wink wink


gg 2775021

Offline

 

#1295 2006-05-09 07:51:11

Kika
Użytkownik

Re: N&S cd.

Porównanie Darcego i Thorntona "after rejection" wink

http://www.janeausten.de/boardarchiv/images/d1.jpghttp://www.janeausten.de/boardarchiv/images/d2.jpghttp://www.janeausten.de/boardarchiv/images/d3.jpghttp://www.janeausten.de/boardarchiv/images/d4.jpg

http://www.janeausten.de/boardarchiv/images/t1.jpghttp://www.janeausten.de/boardarchiv/images/t2.jpghttp://www.janeausten.de/boardarchiv/images/t3.jpghttp://www.janeausten.de/boardarchiv/images/t4.jpg

czy ich mozna w ogóle porównywać???każdy jest ujmujący na swój sposób

każdy z nich sprawił, że motylki w brzuszku mi buszowały.... ale że Thotnton więcej miał temperamentu ... to fakt niezaprzeczalny...


gg 2775021

Offline

 

#1296 2006-05-09 08:25:52

Trzykrotka
Użytkownik

Re: N&S cd.

co oni dalej w tym przedziale czynili to juz osobna historia.... pewnie ciekawe tematy w rozmowie poruszali



Tak! jestem pewna, że rozmawiali o stanie dróg żelaznych i o tym, że jakoś w przedziale jest gorąco.

A Colinka mi proszę nie szkalować. On (niestety) był Prawdziwym Angielskim Dżentelmenem.

Offline

 

#1297 2006-05-09 09:06:46

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

No, wklejam to ciasteczko, to może się trochę uspokoicie, bo rozmowa z intelektualnych rozważań po prostu się stacza w odmęty hormonów i zwierzęcych instynktów ;-)
Od jutra Carolka będzie Was wzruszać bardzo, więc myślę, że nie będzie Wam wypadało się tutaj tak uzewnętrzniać z Waszymi potrzebami cielesnymi lol Założę Wam wątek Rysia w Aktorach. Tam się ślinić nie wolno, więc będziecie musiały sobie przypomnieć, że jesteście moje panny damami na salonach. Dobra, pozrzędziłam trochę, teraz pieczywko:

„Życie toczy się dalej cz. 3” – rozdz. „Fruit-piece”, str. 255

- Och, są takie pyszne! – powiedziała pani Hale słabym głosem – Jak to miło z jego strony, że o mnie pomyślał! Margaret, kochanie, tylko spróbuj tych winogron! Czyż to nie miło z jego strony?
- Tak – odpowiedziała Margaret spokojnie.
- Margaret – zrzędliwie powiedziała pani Hale – nie lubisz niczego co robi pan Thornton. Jeszcze nie widziałam kogoś tak uprzedzonego.
Pan Hale oczyszczał brzoskwinię dla żony, odcinając malutki kawałeczek dla siebie, powiedział:
- Gdybym ja miał jakiekolwiek uprzedzenia, podarunek z tak przepysznych owoców natychmiast by jej przyćmił. Jeszcze nigdy nie jadłem takich owoców, nie, nawet w Hampshire, odkąd byłem chłopcem – a chłopcom jak myślę smakują wszystkie owoce. Pamiętam jak ze smakiem jedliśmy owoce tarniny i dzikie jabłka. Margaret, pamiętasz ten gąszcz porzeczkowych krzewów w ogrodzie na rogu zachodniej ściany domu?
Miałaby nie pamiętać? Miałaby nie pamiętać każdej plamki na kamiennej ścianie ich domu, szarych i żółtych porostów, które znaczyły ją na kształt mapy, maleńkiego bodziszka wyrastającego ze szczelin. Była wstrząśnięta wydarzeniami ostatnich dwóch dni. Jej całe życie aż do teraz było wysiłkiem dla jej hartu ducha. I jakoś te nieistotne słowa jej ojca dotykając pamięci dawnych słonecznych chwil, spowodowały, że zerwała się i upuszczając robótkę na ziemię, wybiegła z salonu do swojego małego pokoiku. Już niemal pozwoliła sobie na zduszone łkanie, gdy zobaczyła Dixon stojącą przy jej szufladach i wyraźnie szukającą czegoś.
- O Jezu, panienko! Ale mnie panienka przestraszyła! Pani ma się gorzej? Czy coś się stało?
- Nie, nic. Jestem głupia Dixon, proszę o szklankę wody. Czego ty szukasz? Trzymam moje muśliny w tamtej szufladzie.
Dixon nie odezwała się nadal szperając. Zapach lawendy wypełnił pokój. W końcu Dixon znalazła to czego szukała. Margaret nie mogła zobaczyć co to było. Dixon odwróciła się i powiedziała:
- Nie podoba mi się to co mam panience powiedzieć bo dosyć już panienka ma nerwów z tym wszystkim, a to jeszcze bardziej panienkę zdenerwuje. Chciałam nie mówić panience o tym aż do nocy, albo do takiej chwili jak teraz.
- Ale o co chodzi? Dixon, proszę powiedz mi natychmiast.
- Ta młoda kobieta, do której miała pani iść – Higgins, jak mi się zdaje.
- Tak?
- Ona... ona umarła tego ranka, jej siostra jest tutaj – przyszła błagać o dziwną rzecz. Wygląda na to, że ta młoda kobieta, która umarła, wymyśliła sobie, żeby być pochowaną w czymś co należy do panienki, no i ta siostra przyszła o to poprosić – szukałam czepka nocnego, takiego, który nie byłby za dobry, żeby go wydać.
- Och, pozwól mi samej jakiś znaleźć – powiedziała Margaret z oczami zamglonymi przez łzy – biedna Bessy! Nigdy bym nie pomyślała, że już jej więcej nie zobaczę!
- Tak, ale jest jeszcze coś. Ta dziewczyna na dole, chciała żebym zapytała panią czy pani chciałaby ją zobaczyć.
- Ale ona jest martwa! – powiedziała Margaret blednąc – Ja nigdy nie widziałam martwej osoby. Nie, raczej nie.
- Nigdy bym nie zapytała o to, gdyby pani nie weszła. Powiedziałam jej, że pani nie pójdzie.
- Zejdę na dół i porozmawiam z nią – powiedziała Margaret, obawiając się, że oschłe obejście Dixon mogło zranić biedną dziewczynę. Więc trzymając czepek w ręku zeszła do kuchni. Twarz Mary była cała spuchnięta od płaczu, ale wybuchnęła nim na nowo kiedy tylko zobaczyła Margaret.
- Och panienko, ona panienkę tak kochała, tak kochała, naprawdę!
Przez dłuższy czas Margaret nie mogła wydobyć z niej nic ponad te słowa. W końcu jej sympatia i zbesztanie przez Dixon, wymusiło na niej kilka faktów. Nicholas Higgins wyszedł z domu rano, zostawiając Bessy tak jak dzień wcześniej. Ale w ciągu godziny poczuła się gorzej, jakiś sąsiad przybiegł do miejsca gdzie Mary pracowała, nie wiedzieli gdzie znaleźć ojca, Mary przyszła na kilka minut przed jej śmiercią.
- Dzień albo dwa temu zażyczyła sobie być pochowana w czymś od pani. Nigdy nie przestawała mówić o pani. Mówiła zawsze, że pani była najpiękniejszą rzeczą jaką widziały jej oczy. Ona bardzo panią kochała. Jej ostatnie słowa były: Przekaż jej moje czułe pozdrowienia i trzymaj ojca z dala od picia. Niech pani przyjdzie i ją zobaczy. Wiem, że to byłby dla niej wielki komplement.
Margaret trochę wzbraniała się przed odpowiedzią.
- Tak, być może przyjdę. Dobrze przyjdę. Przyjdę przed herbatą. A gdzie jest twój ojciec Mary?
Mary potrząsnęła głową i wstała, żeby wyjść.
- Panno Hale – powiedziała Dixon zniżonym głosem – kto to widział, żeby panienka chodziła oglądać jakąś biedną dziewczynę? Nie powiedziałabym słowa, gdyby to była jakaś dziewczyna z dobrego domu, ale tak to, nie miałabym nic przeciwko żeby samej pójść jeśli ją to usatysfakcjonuje. Ci zwykli ludzie wiedzą jaki to szacunek dla zmarłych.
- Dobrze – powiedziała, odwracając się gwałtownie – ja pójdę zobaczyć twoją siostrę. Panna Hale jest zajęta i nie może przyjść.
Dziewczyna smutno spojrzała na Margaret. Przyjście Dixon mogłoby być komplementem, ale to nie było to samo dla biednej siostry, która odczuwała te maleńkie ukłucia zazdrości, jeszcze za życia Bessy, z powodu zażyłości pomiędzy nią a młodą damą.
- Nie, Dixon – powiedziałą Margaret zdecydowanie – Ja pójdę. Mary, przyjdę dziś po południu.
I z obawy przed własnym tchórzostwem, wyszła z zamiarem odebrania sobie jakiejkolwiek szansy na zmianę decyzji.


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#1298 2006-05-09 09:33:17

Monika24
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dzięki Alisonku nasz drogi za kolejny fragment do kolekcji N&S big_smile
W tej naszej Margaret ukryty był prawdziwy hart ducha i serdeczne serce. Pokonując własny strach, obawy, tchórzostwo okazała się prawdziwą przyjaciółką Bessy, do samego końca.
Jest tak inna od tych wszystkich wiktoriańskich dam, dla których niewyobrażalne byłoby zadawanie się z robotnikami, biedotą, na którą taka choćby Edith nigdy by nie spojrzała.

'Ilekroć oparłem się pokusie,było to piękne.Ilekroć pokusie uległem, było to stokroć piękniejsze' Heine


'Ilekroć oparłem się pokusie, było to piękne. Ilekroć pokusie uległem, było to stokroć piękniejsze' Heine

Offline

 

#1299 2006-05-09 09:37:11

Gitka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Alison dzięki serdeczne za następny fragment powieści big_smile
Chociaż muszę napisać, że ja też wolę serialową Margaret.
A już po tych słowach to całkiem

"Tak, ale jest jeszcze coś. Ta dziewczyna na dole, chciała żebym zapytała panią czy pani chciałaby ją zobaczyć.
- Ale ona jest martwa! – powiedziała Margaret blednąc – Ja nigdy nie widziałam martwej osoby. Nie, raczej nie. "

Dobrze, że scenarzystka dała jej lepsze cechy charakteru niż tej książkowej i dobrze że właśnie w takich momentach pozmieniała scenariusz. Chwała jej za to.



http://img152.imageshack.us/img152/5003/margi3qc.jpg

Offline

 

#1300 2006-05-09 09:43:35

Monika24
Użytkownik

Re: N&S cd.

Margaret miała obawy przed pójściem do Bessy, ale to przecież całkiem naturalne. A to że przemogła mimo wszystko swój instynktowny strach dobrze o niej świadczy.

http://img232.imageshack.us/img232/7263/margarethat26xz.jpg
http://img69.imageshack.us/img69/6752/thorntonportraitlg1mb.jpg


'Ilekroć oparłem się pokusie, było to piękne. Ilekroć pokusie uległem, było to stokroć piękniejsze' Heine

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB