Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#101 2006-04-25 16:10:15

milosz
Użytkownik

Re: N&S cd.

Mogła przecież tak jak jej matka (wiem, że słaba i chora, ale zaciskam zęby, kiedy ją widzę) zasiąść na kanapie i narzekać cienkim głosem na cały świat.

"Ona jest kawałkiem prawdziwej damy, z tym jej przygnębieniem!"


[img]http://img113.imageshack.us/img113/9518/windelwinnie21df3bg.gif[/img]

Offline

 

#102 2006-04-25 16:43:33

milosz
Użytkownik

Re: N&S cd.


[img]http://img113.imageshack.us/img113/9518/windelwinnie21df3bg.gif[/img]

Offline

 

#103 2006-04-25 16:44:54

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

http://img248.imageshack.us/img248/2274/c91d0aj.jpg

On to jeszcze, ale ona to ma profil jak jakaś russkaja babuszka. Taka matrioszka ;-) znaczy drewniana baba w babie...


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#104 2006-04-25 17:33:09

Margarett
Użytkownik

Re: N&S cd.

http://www.magical-creatures.net/armitage/extras/ARMITAGR_730.mp3

znamy ten głos?

czy to reklama banku 8O


Marzenia przeżywane pod wpływem chwili tracą cały urok przy ich roztrząsaniu

Offline

 

#105 2006-04-25 17:34:44

milosz
Użytkownik

Re: N&S cd.

http://www.magical-creatures.net/armitage/extras/ARMITAGR_730.mp3

znamy ten głos?

czy to reklama banku 8O

cóż powiedzieć - każdy orze jak może wink


[img]http://img113.imageshack.us/img113/9518/windelwinnie21df3bg.gif[/img]

Offline

 

#106 2006-04-25 17:36:59

Margarett
Użytkownik

Re: N&S cd.

oj to sobie teraz naorał wink ... no, ale w końcu, bankier, czy fabrykant... Rysio dalej będzie miał swój głos i spojrzenie


Marzenia przeżywane pod wpływem chwili tracą cały urok przy ich roztrząsaniu

Offline

 

#107 2006-04-25 18:32:48

caroline
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dzisiaj w dostawie ostatni odcinek Rozdziału XXII, teraz sklepik przejmuje Alison wink

Zamieszki cz.V
(Rozdział XXII "A blow and its consequences" s.204)

Pani Thornton przemywała skronie Margaret wodą kolońską. Gdy alkohol zetknął się z raną, której dotąd ani pani Thornton ani Jane nie zauważyły, Margaret otworzyła oczy, ale było oczywiste, że nie wie, gdzie jest, ani kim one są. Ciemne obwódki wokół oczu pogłębiły się, usta zadrżały i zacisnęły się, znów straciła przytomność.
‘Została bardzo mocno uderzona’ powiedziała pani Thornton. ‘Czy ktoś pójdzie po lekarza?’
‘Nie ja, proszę pani, jeśli pani pozwoli’ powiedziała Jane wycofując się. ‘Ta hałastra może być wszędzie. Nie wydaje mi się by rana była tak głęboka, na jaką wygląda, proszę pani.’
‘Nie zaryzykuję. Została ranna w naszym domu, jeśli ty jesteś tchórzem, Jane, ja pójdę.’
‘Ależ, proszę pani, proszę mi pozwolić wezwać policjanta. Pojawiło się ich tak wielu, podobnie jak żołnierzy.’
‘I mimo to boisz się pójść! Nie będę zajmować ich czasu naszymi poleceniami. Będą mieli co robić łapiąc tych ludzi z tłumu. Nie będziesz się chyba bała zostać w domu’ spytała wzgardliwie, ‘przemywaj czoło pannie Hale. Wrócę za kilka minut.’
‘Czy Hannah nie mogłaby pójść, proszę pani?’
‘Dlaczego Hannah, dlaczego każdy tylko nie ty? Nie, Jane, jeśli ty nie pójdziesz, ja to zrobię.’ Najpierw jednak poszła do pokoju, w którym zostawiła Fanny leżącą na łóżku. Ta zerwała się, gdy matka weszła do pokoju.
‘Och mamo! Tak mnie wystraszyłaś, myślałam, że ktoś wdarł się do domu.’
‘Nonsens! Już sobie poszli. Wszędzie są żołnierze, szukają zajęcia, choć nic już nie zostało do zrobienia, przyszli za późno. Panna Hale leży w jadalni poważnie ranna, idę po lekarza.’
‘Och nie, mamo! Nie idź! Wymordują nas wszystkich’ uczepiła się kurczowo matczynej sukni. Pani Thornton uwolniła się bez nadmiernej delikatności.
‘To znajdź kogoś innego, kto pójdzie, ta dziewczyna nie może się wykrwawić na śmierć.’
‘Wykrwawić! To straszne. Jak to się stało?’
‘Nie wiem i nie mam czasu pytać. Idź na dół, Fanny i spróbuj się na coś przydać. Jane jest z nią, mam nadzieję, że to tylko wygląda tak źle. Jane odmówiła opuszczenia domu, tchórzliwa kobieta! A ja nie zamierzam więcej słuchać jak służba mi odmawia, więc idę sama!’
‘O Boże, Boże!’ powiedziała Fanny łkając i przygotowując się do pójścia na dół, wolała nie zostawać sama z myślą o krwi i ranach w jej domu.
‘Jane’ powiedziała, skradając się do jadalni. ‘Co się stało? Jak blado ona wygląda! Jak została ranna? Czyżby wrzucali kamienie do salonu?’
Margaret rzeczywiście wyglądało blado i mizernie, powoli wracała do zmysłów, ale oszołomienie wywołane utratą przytomności spowodowało, że wciąż była słaba. Miała świadomość poruszenia wokół siebie i orzeźwienia, jakie dawała jej woda kolońska, chciała by ktoś przemywał jej czoło cały czas, ale w trakcie rozmowy Jane przerwała. Margaret nie mogła otworzyć oczu, przemówić i prosić ją by nie przestawała, była podobna do ludzi w odrętwieniu przypominającym śmierć, którzy nie mogą się ruszyć, ani wydać dźwięku by powstrzymać przygotowania do pogrzebu, choć są świadomi nie tylko czynności wykonywanych wokół siebie, ale i ich znaczenia.
Jane przerwała by odpowiedzieć na pytanie panny Thornton.
‘Byłaby bezpieczna, gdyby została w salonie albo przyszła na górę do nas, byliśmy na strychu od frontu i widzieliśmy wszystko, a nic nam się nie stało.’
‘Gdzie wobec tego była?’ powiedziała Fanny, zbliżając się krok po kroku w miarę jak oswajała się z widokiem bladej twarzy Margaret.
‘Tuż pod drzwiami – z panem!’ powiedziała Jane znacząco.
‘Z Johnem?! Z moim bratem! Jak się tam znalazła?’
‘Nie, panienko, nie mnie o tym mówić’ odpowiedziała Jane z nieznacznym kiwnięciem głowy. ‘Sarah…’
‘Co Sarah?’ powiedziała Fanny z niecierpliwym zaciekawieniem. Jane wznowiła okłady, jakby nie chciała powtarzać tego, co Sarah zrobiła lub powiedziała.
‘Co Sarah?’ spytała Fanny ostro. ‘Nie mów do mnie półsłówkami, bo nic nie rozumiem.’
‘Cóż, panienko, skoro chce panienka wiedzieć. Sarah miała najlepszy widok z prawego okna i mówi, a mówiła to już wcześniej, że widziała pannę Hale z rękami zaplecionymi na szyi pana, obejmującą go przed tymi wszystkimi ludźmi.’
‘Nie wierzę’ powiedziała Fanny. ‘Wiem, że zależy jej na moim bracie, każdy to widzi. Dałaby sobie rękę uciąć, żeby się z nią ożenił, czego z pewnością nie zrobi, mówię ci! Ale nie wierzę, by była tak zuchwała i bezczelna by rzucać mu się na szyję.’
‘Biedna panienka, drogo zapłaciła za to, co zrobiła. Myślę, że uderzenie spowodowało taki upływ krwi, że już się z tego nie pozbiera. Wygląda jak trup.’
‘Chciałabym, żeby mama już wróciła’ powiedziała Fanny wykręcając ręce. ‘Nigdy nie byłam w jednym pokoju z martwym człowiekiem.’
‘Niech panienka zostanie! Ona nie jest martwa. Powieki jej drżą i łzy spływają po policzkach. Proszę coś do niej powiedzieć, panienko Fanny!’
‘Czy czuje się pani już lepiej?’ spytała Fanny drżącym głosem. Żadnej odpowiedzi, żadnego znaku zrozumienia, tylko lekki różowy rumieniec powrócił na usta, choć reszta twarzy pozostawała blada jak popiół.
Pani Thornton weszła pospiesznie z lekarzem, którego udało jej się znaleźć w pobliżu. ‘Co z nią? Czujesz się już lepiej, moja droga?’ spytała, gdy Margaret otworzyła zamglone oczy i spojrzała na nią półprzytomnie. ‘Pan Lowe przyszedł cię zobaczyć.’
Pani Thornton mówiła głośno i dobitnie jak do głuchej osoby. Margaret spróbowała się podnieść i zakryć ranę gęstymi, potarganymi teraz włosami. ‘Już mi lepiej’ powiedziała niskim, słabym głosem. ‘Przez chwilę poczułam się źle.’ Pozwoliła wziąć się za rękę i zbadać sobie puls. Na chwilę jaskrawe kolory powróciły na twarz, gdy poprosił by pozwoliła mu zbadać ranę na czole, zerknęła na Jane, bojąc się bardziej jej badawczego spojrzenia niż lekarza. ’To nic wielkiego. Już mi lepiej. Muszę iść do domu.’
‘Nie, dopóki nie nałożę kilku plastrów i nie odpocznie pani chwilkę.’ Usiadła i bez słowa pozwoliła się opatrzyć.
‘Teraz, jeśli pan pozwoli’ powiedziała, ‘muszę iść do domu. Myślę, że mama tego nie zauważy. Rana jest pod włosami, prawda?’
‘Właściwie tak, nikt nie zauważy.’
‘Ależ nie może pani odejść’ powiedziała pani Thornton niecierpliwie, ‘nie jest pani w stanie.’
‘Muszę’ powiedziała Margaret stanowczo, ‘proszę pomyśleć o mamie. Jeśli usłyszy… zresztą muszę iść’ powiedziała gwałtownie. ’Nie mogę tu zostać. Czy mogę prosić o dorożkę?’
‘Jest pani rozpalona i rozgorączkowana’ zauważył pan Lowe.
‘To dlatego, że wciąż tu jestem, gdy tak bardzo chcę już iść. Powietrze – gdy wyjdę, zadziała lepiej niż cokolwiek innego’ tłumaczyła.
‘Wierzę, że jest tak jak mówi’ odezwał się pan Lowe, ‘jeśli jej matka jest tak chora jak mówiła pani wcześniej, jej stan może się pogorszyć, gdy usłyszy o zamieszkach i nie zobaczy swojej córki z powrotem na czas. Rana nie jest głęboka. Zawołam dorożkę, jeśli pani służba wciąż obawia się wyjść.’
‘Dziękuję’ powiedziała Margaret. ‘To będzie dla mnie najlepsze. Powietrze w tym pokoju sprawia, że czuję się tak słabo.’ Przechyliła się do tyłu, wsparła na sofie i zamknęła oczy. Fanny wywołała matkę z pokoju skinieniem głowy i powiedziała jej coś, co sprawiło, że pani Thornton oczekiwała na odejście Margaret równie niecierpliwie jak ona sama. Nie, żeby w pełni wierzyła opowieści Fanny, ale ufała jej na tyle, by uczynić swoje pożegnanie bardzo oziębłym.
Pan Lowe powrócił z dorożką.
‘Jeśli pani pozwoli, odwiozę panią do domu, panno Hale. Ulice nie są jeszcze spokojne.’
Margaret myślała na tyle przytomnie by zapragnąć pozbycia się pana Lowe i dorożki zanim osiągnęli Crampton Crescent, bała się wystraszyć ojca i matkę. Był jeszcze jeden powód, któremu jednak wolała nie poświęcać zbyt wiele uwagi. To okropne, senne wspomnienie zuchwałych słów wypowiedzianych o niej, którego nie mogła się pozbyć. Mogła tylko odsunąć je na bok do czasu, aż poczuje się lepiej, bo wciąż była bardzo słaba. Jej umysł poszukiwał jakiegoś konkretnego szczegółu, na którym mógłby się skupić i uchronić ją przed utratą przytomności w kolejnym chorobliwym omdleniu.

Offline

 

#108 2006-04-25 18:44:19

Gitka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dziękuję za tak długi fragment Caroline big_smile

znalazłam takie zdjęcie
http://img277.imageshack.us/img277/6924/robin8on.jpg

Offline

 

#109 2006-04-25 18:50:26

caroline
Użytkownik

Re: N&S cd.

Tata? big_smile

Offline

 

#110 2006-04-25 18:52:04

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

O dzieki Caroline!
Jakie piekne tlumaczenie i jaki ciekawy fragment.
To interesujace jak inni widzieli te scene przed wejsciem (w ksiazce).
I jak widac do Margaret doszly slowa Fanny i troche sie zdenerwowala.
No to troche sie nie dziwie, ze go odrzucila...

Bardzo dziekuje Caroline smile

Offline

 

#111 2006-04-25 18:53:05

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Gitka, to wyglada jak Rycerz Okraglego Stolu - jakis Ivanhoe

Offline

 

#112 2006-04-25 19:29:35

Kika
Użytkownik

Re: N&S cd.


masz Kika napawaj się Ryskiem do bólu i łży ostatniej wink

http://richard-armitage.com/photo_album.htm

a dziękuję Miloszku.... jesteś wprost nieoceniony.... wink


gg 2775021

Offline

 

#113 2006-04-25 19:35:56

milosz
Użytkownik

Re: N&S cd.

"Dałaby sobie rękę uciąć, żeby się z nią ożenił, czego z pewnością nie zrobi, mówię ci! Ale nie wierzę, by była tak zuchwała i bezczelna by rzucać mu się na szyję."


od pierwszego wejrzenia nie znosiłam Funny i bliska jestem pogardy :evil: Co za baba!!!
Matka Johna wzbudza we mnie strach ale też miejscami podziw :oops: choć w życiu nie chciałabym mieć takiej teściowej.
A Funny napewno dostanie w życiu po nosie i ten jej mężulek takoż. I dałabym sobie głowę uciąć, że jedynymi osobami, które jej pomygłyby, byliby John i Maragaret.


[img]http://img113.imageshack.us/img113/9518/windelwinnie21df3bg.gif[/img]

Offline

 

#114 2006-04-25 20:00:52

milosz
Użytkownik

Re: N&S cd.


[img]http://img113.imageshack.us/img113/9518/windelwinnie21df3bg.gif[/img]

Offline

 

#115 2006-04-25 20:07:50

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

http://img248.imageshack.us/img248/2274/c91d0aj.jpg

On to jeszcze, ale ona to ma profil jak jakaś russkaja babuszka. Taka matrioszka ;-) znaczy drewniana baba w babie...

A teraz będę miała mnóstwo wrogów big_smile big_smile
Ale...ja nie mogę się przekonać do urody Margaret. Są chwile gdy wmawiam sobie , że jest ładna ( najczęściej w kapeluszu , jest super i mam słabość do nakryć głowy, sama takich nie noszę big_smile big_smile )
A teraz bedę miała jeszcze więcej wrogów big_smile big_smile big_smile ( zaraz znikam)
Do urody Lizzy z 1995 też się nie mogę przekonać. Przypomina mi matke karmiącą.
Keira jest mi bliższa gdyby nie szczerzyła zębów.
Może ja jestem zazdrosna o Darcyego i Thortona , bo uważam że zadna nie jest ich godna???

Offline

 

#116 2006-04-25 20:15:53

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

Caroline merci big_smile
Wyjaśniłaś mi watpliwosci dlaczego nasza Margaret nie przyjęła Thortona

Fanny jest cudowna
wink

Chciałabym żeby mama już wróciła
Nigdy nie byłam w pokoju z martwym człowiekiem

Offline

 

#117 2006-04-25 20:18:55

Monika24
Użytkownik

Re: N&S cd.

O, Ewa już zwiała 8)
Dla mnie Jennnifer Ehle to prawdziwa i jedyna Lizzy, tak samo jak Colin jako Darcy. Nie wyobrażam sobie w tej roli nikogo innego, a kreacja Keiry nie przemówiła do mnie zupełnie.
A w Margaret podobają mi się szczegóły, pięknie wykrojone usta, sposób w jaki się porusza w tych cudnych sukniach, figurą też pasuje do tamtego okresu.


'Ilekroć oparłem się pokusie, było to piękne. Ilekroć pokusie uległem, było to stokroć piękniejsze' Heine

Offline

 

#118 2006-04-25 20:21:57

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Wiesz Evo,
Mnie tez sie na poczatku Margaret bardzo sie nie podobala, te usta wydymala i krzywila twarz jakos nieladnie. Nie moglam sie przekonac.
Ale w drugiej czesci filmu, jakos wyglada naprawde ladnie.
A juz w scenie peronowej slicznie. I dobrze gra glosem. Pieknie nosi kapelusze i suknie.

Jesli chodzi o Lizzy i Keire, mam dokladnie odwrotne zdanie.
Keira mnie bardzo denerwuje, te miny, ta szczeka, lobuzica po prostu.

A Lizzy Jennifer Ehle - to klasa i wdziek.

Offline

 

#119 2006-04-25 20:37:24

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Moze ktos jeszcze tego nie zna:
http://www.yourfilelink.com/get.php?fid=89751 big_smile

Offline

 

#120 2006-04-25 21:52:50

caroline
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dla tych, którzy czytają w oryginale - krótkie wyjaśnienie nt. potocznego języka w powieści:
http://www.projects.ex.ac.uk/trol/grol/ … nds00n.htm
Niewiele, ale zawsze coś.

Offline

 

#121 2006-04-25 21:56:15

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

A tu klip ze scena peronowa z ciekawa mistyczna muzyka, bez Henryczka:
http://www.yourfilelink.com/get.php?fid=89799
14 MB

Offline

 

#122 2006-04-25 22:02:43

Trzykrotka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Caroline, dzięki!
Jestem właśnie przy rozdziale, w którym Frederick wyjeżdża, a Thornton widzi go z Margaret na peronie. Przez rozdziały z Higgin sem i Bessy trudno jest przebrnąć z powodu języka.
Jestem zdecydowaną zwolenniczką adaptecji tej książki: pani Gaskell napisała ją pięknie, ale scenarzystka oszlifowała ja znakomicie na potrzeby telewizji. Margaret filmowa wydaje mi się o niebo sympatyczniejsza niż Margaret powieściowa. Co do Trorntona nie mam jeszcze zdania.

Offline

 

#123 2006-04-26 01:52:22

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

Witajcie serdecznie, zbiorczo tutaj o kilku sprawach chcę powiedzieć :-) Przede wszystkim dzięki Caroline za kolejny fragment, przeczytałam dopiero niedawno, już po herbatce i pora raczej dla wampirów, ale bardzo mi się podobał :-) Panna Hale z rękami zaplecionymi na szyi pana, no no, cóż to musiał być za skandal i powód do gadania dla służby! Ona rzeczywiście, jak na wiktoriańskie obyczaje, zszargała sobie opinię - wisieć na szyi obcego faceta! Ale w sumie się nie dziwię, ja bym też zawisła, a co! ;-)

Co do urody kobiecej - im więcej czasu upływa od premiery najnowszej "Dumy...", tym mniej jestem przekonana do Keiry w tej roli, (a bardziej do Matthew). Do jej wyglądu nie mam nic, w np. "Love Actually" była ok, ale reżyser, zanim ją obsadził, mógł jednak przeczytać coś więcej na temat zachowania kobiet w tamtych czasach. Albo powiedzieć jej, by na siłę nie uwspółcześniała tej bohaterki, która, jak na czasy Austen, i tak ma dość rewolucyjne poglądy.
Jennifer Ehle - pamiętam, że na zdjęciach mnie nie przekonywała, szczególnie, że "DiU" 1995 widziałam niedawno po raz pierwszy po dobrych kilku latach. I wspominam, że jak byłam smarkatsza, to mi się niezbyt podobała (ale wtedy Colin też niezbyt, wybaczcie ;-)) Teraz - mogłabym na nią patrzeć godzinami, jest prześliczna, pełna wdzięku, typ urody ma raczej "mało współczesny" i właśnie chyba to mi odpowiada. Mogłaby pozować do obrazu prerafaelitom.
Podobnie bez przerwy mogę się zachwycać Danielą Denby-Ashe. Nawet we współczesnym stroju już nie tak bardzo, ale w wersji "z epoki" jest dla mnie absolutnie piękna. Chociaż pamiętam, że zanim zobaczyłam film, na zdjęciach nie zwracałam na nią aż takiej uwagi. Bardzo zyskuje w ruchu, mówiąc, okazując emocje na twarzy - podobnie jak pewien chmurnooki właściciel fabryki ;-)

Gosiu, na koniec - serdeczne dzięki za link do reklamy, nie widziałam wcześniej. Pewnie też by mi szczęka opadła w takiej sytuacji, a potem poleciałaby, ratować go przed oszalałym tłumem (wielbicielek oczywiście ;-))


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#124 2006-04-26 02:17:29

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

I jeszcze chcę dodać, że Thornton ma cudny profil :oops:

http://richard-armitage.com/images/Stepsprofile.jpg


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#125 2006-04-26 07:00:29

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

A jeżeli chodzi o męską obsadę w N&S i w kochanej Dumie
to moje wrażenia sa zupełnie inne
Gdy zobaczyłam pierwszy raz Colina to oszalałam i zastanawiałam się skąd wiedzieli , że on tak wygladał? Był zupełnie taki jak moje wyobrażenia
Książkę czytałam wielokrotnie przed emisją serialu.
Natomiast co do Thortona to moja fascynacja nim nie przyszła od razu , ale dość szybko.
Ja " oglądałam " ten film w dość nietypowy sposób - od końca od sceny peronowej. A jaka to scena to my wszystkie wiemy
:oops: :oops:
Może dlatego zanim chyba zakończył się pierwszy odcinek było już po mnie

Pisałam tutaj , że może poprostu trawi mnie zwykła kobieca zazdrość i dlatego dostrzegam tyle niedoskonałości w urodzie partnerek ( grają świetnie)
Niedawno jednak obejrzałam serial Żony i córki i bardzo bardzo podobała mi się główna bohaterka. Chyba podobnie wyglada jak Lizzy którą widziałam oczami wyobraźni zanim zobaczyłam serial w 1995
Ja już wcześniej widziałam JAKIŚ serial Di U jeszcze biało czarny . Musiało to być na początku lat siedemdziesiątych. Wiem , że takie coś miało miejsce, bo bardzo chciałam potem zdobyć książke, chociaż byłam tak mała , że miałam trudności z zapamiętaniem tytułu .
Coś sobie ubzdurałam z tymi babami i koniec big_smile

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB