Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#1101 2006-05-08 01:36:31

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.


No moje drogie!! Nie ma jak nasz Rysio w nieco innych ujęciach wink Chłopak, bez dwóch zdań, bardzo dobrze wychodzi na zdjeciach wink
PS 1000 również już mi trzasnął big_smile

Gratulacje z okazji tysiączka, w takim razie robimy wspólną wirtualną imprezkę! Białe zupy i te sprawy! I herbatka obowiązkowo elegancko podana :-)

A co do Rysia... Fotogeniczny z każdej strony, nie, Caiti? ;-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#1102 2006-05-08 01:38:49

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.


ha a ja dopiero teraz "przez przypadek" zobaczyłam jeszcze jedno wczorajsze zdjątko
tam nie widać jego twarzy :twisted:

Ale i tak ładnie się prezentuje, prawda? :-) Zresztą... co najmniej jeszcze na dwóch niewiele jego twarzy widać... :oops:


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#1103 2006-05-08 01:41:06

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.


Dzieki Gosia - dostałam.
Richard tak fajnie z tych zdjęć spogląda, że... hmm... wink big_smile

Oj tak, ładnie patrzy... i świetnie wygląda :-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#1104 2006-05-08 08:00:44

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Alez rozpusta sie szerzy na tym forum! 8O wink

Jako Matka, mam chyba prawo wiedzieć czym zajmują się moje dziecka. Gosiu!
Proszę mi "na ten tychmiast" przysłać te zdjęcia!! wink


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#1105 2006-05-08 08:06:28

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Bo jak nie, to nie dostaniecie więcej nawet okruszków po ciasteczkach!
To poniżej to na zachętę. W ogóle jak mogłyście nie pomyśleć o Matce, nie wierzę, że się tak tego grochu boicie ;-)

„Życie toczy się dalej cz. 2” – rozdz. „Fruit-piece”, str. 253

- Czy mogę coś zrobić doktorze? – zapytał zmienionym głosem – Wie pan, że pieniądze nie są takie istotne. Czy są jakieś wygody czy smakołyki, które powinna dostawać?
- Nie – odpowiedział doktor potrząsając głową – ona tęskni za owocami – cały czas ma gorączkę. Zwykłe brzoskwinie mogłyby pomóc bardziej niż cokolwiek innego. Jest ich mnóstwo na targu.
- Jestem pewien, że powie mi pan jeśli mógłbym cokolwiek zrobić – odpowiedział pan Thornton – naprawdę liczę na pana.
- Och, bez obaw! Nie będę oszczędzać na pańskiej kieszeni, wiem, że jest wystarczająco głęboka. Chciałbym, żeby dał mi pan carte-blanche dla wszystkich moich pacjentów i wszystkich ich zachcianek.
Pan Thornton nie odznaczał się jednak zbytnią łaskawością czy powszechną filantropią. Nawet niewielka przyniosłaby zaszczyt jego twardemu wizerunkowi. Skierował się więc prosto do pierwszego sklepu z owocami w Milton i wybrał kiść czerwonych winogron z najdelikatniejszym kwiatem u szczytu, najdojrzalsze brzoskwinie i najświeższe liście winorośli. Wszystko to zostało zapakowane do koszyka a sprzedawca czekał na odpowiedź na zadane pytanie: Dokąd mam to wszystko wysłać, sir? - ale odpowiedzi nie było - Do Marlborough Mills, jak przypuszczam, sir?
- Nie! – powiedział pan Thornton – Proszę dać mi kosz, sam go zabiorę.
Kosz zajął mu obie ręce. Musiał minąć najbardziej uczęszczaną przez kobiety robiące zakupy, część miasta. Wiele znanych mu młodych dam, odwracało się za nim, myśląc jakie to dziwne widzieć go zajętego niczym portier czy chłopiec na posyłki.
On zaś myślał: Nie zrazi mnie to co ona pomyśli sobie o tym co zrobię. Zaniosę owoce jej biednej matce, bo tak mi się podoba i uważam, że powinienem. Nie będzie mogła wzgardzić mną jeśli robię to co mi sprawia przyjemność. To byłby dopiero świetny żart, gdybym z obawy przed wyniosłością tej dziewczyny, nie zrobił uprzejmości człowiekowi, którego lubię. Robię to dla pana Hale’a. I na przekór jej.
Szedł w niezwykłym tempie, i już po chwili był w Crampton. Wbiegał po dwa stopnie naraz i wkroczył do salonu z zarumienioną twarzą i oczami błyszczącymi uprzejmą gorliwością - zanim Dixon zdążyła go zaanonsować. Pani Hale leżała na sofie rozpalona gorączką. Pan Hale czytał na głos. Margaret siedziała z robótką na niskim stołeczku obok matki. Jej serce zatrzepotało, jego nie, podczas tego spotkania. Nie zwracał na nią uwagi, ani na pana Hale’a. Podszedł z koszem prosto do pani Hale i powiedział, łagodnym i delikatnym tonem, jakiego zazwyczaj używają krzepcy ludzie pozostający w dobrym zdrowiu w stosunku do osłabionych chorych:
- Spotkałem doktora Donaldsona, madam, powiedział, że owoce dobrze by pani zrobiły – pozwoliłem sobie na swobodę, wielką swobodę wyboru tego co wydało mi się odpowiednie.
Pani Hale była niezwykle mile zaskoczona, prawie zadrżała z entuzjazmu. Pan Hale w kilku słowach wyraził głęboką wdzięczność.
- Margaret, przynieś talerz, koszyk, cokolwiek.
Margaret stanęła przy stole, połowicznie obawiając się, by jakimkolwiek ruchem czy najmniejszym wydanym dźwiękiem nie obudzić w panu Thorntonie świadomości jej obecności w pokoju. Pomyślała, że byłoby niezręcznie dla obojga doprowadzić do świadomego zetknięcia się i wyobrażała sobie, że od momentu kiedy siedziała na niskim stołeczku po obecną chwilę kiedy stała za plecami ojca, on omijał ją pospiesznie wzrokiem. Nawet gdyby nie czuł jej obecności w pokoju, jego oczy nigdy by się na niej nie zatrzymały.
- Muszę iść – powiedział – Nie mogę zostać. Jeśli państwo wybaczą tą swobodę – moje szorstkie maniery – obawiam się, że zbyt obcesowe – następnym razem będę delikatniejszy. Państwo pozwolą mi mieć przyjemność przyniesienia znowu jakichś owoców, jeśli dowiem się, że macie państwo na nie ochotę. Do widzenia panie Hale. Do widzenia pani.
Wyszedł. Ani jednego słowa, ani jednego spojrzenia na Margaret. Wiedziała, że na nią nie spojrzał. Bez słowa poszła po talerz i ostrożnie przełożyła owoce swoimi delikatnymi cienkimi palcami. To było miłe z jego strony, że je przyniósł, szczególnie po wczorajszym...


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#1106 2006-05-08 08:49:44

Kika
Użytkownik

Re: N&S cd.

witam po długiej przerwie.... Komunia syna już za mną....
ile tutaj się dzieje ... jak zwykle zresztą.....
też jestem bardzo ciekawa tych zdjęć o których tak rozprawiacie....

podobały mi się te fragmenciki

Robię to dla pana Hale’a. I na przekór jej.

oraz

Jej serce zatrzepotało, jego nie, podczas tego spotkania

i zostawie je bez komentarza


gg 2775021

Offline

 

#1107 2006-05-08 09:06:34

milosz
Użytkownik

Re: N&S cd.

Kice gratulujemy syna komunisty :mrgreen:

Gosia j a też chcę foty :evil:

gohha2@gazeta.pl

Alison zupełnie smakowity kęsek tak z rana smile Dzięks , że zacytuję Dodę wink


[img]http://img113.imageshack.us/img113/9518/windelwinnie21df3bg.gif[/img]

Offline

 

#1108 2006-05-08 09:12:23

Kika
Użytkownik

Re: N&S cd.

Kice gratulujemy syna komunisty

miloszu... dzięki za gratulacje.... wink


gg 2775021

Offline

 

#1109 2006-05-08 09:57:28

Gitka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Kice gratulujemy syna komunisty

miloszu... dzięki za gratulacje.... wink

Kiko ode mnie też wielkie gratulacje z okacji komunii syna!
Po komunii to już dzieci t a k i e dorosłe się wydają wink

Offline

 

#1110 2006-05-08 10:02:28

Gitka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Alison dzięki.
Dobrze, że nasz Thorton taki dumny wyszedł i nie raczył spojrzeć na swoją miłość (ale musiało go to wiele kosztować)!
http://img318.imageshack.us/img318/8668/nsfriendsonly2xp.jpg

Offline

 

#1111 2006-05-08 10:11:50

Kika
Użytkownik

Re: N&S cd.

Kiko ode mnie też wielkie gratulacje z okacji komunii syna!
Po komunii to już dzieci t a k i e dorosłe się wydają

dziękuję Gitko....
ten pędzący CZAS jest przerażający....



Dobrze, że nasz Thorton taki dumny wyszedł i nie raczył spojrzeć na swoją miłość (ale musiało go to wiele kosztować)!

Zapewne tak... wiele go kosztowało takie zachowanie... ciekawe czy później nie żałował..... szczególnie, gdy Margaret wyjeżdżała z Milton...


gg 2775021

Offline

 

#1112 2006-05-08 10:33:10

Kaziuta
Użytkownik

Re: N&S cd.

Kiko ode mnie równiez gratulacje, a "dorosłością" syna się nie przejmuje, bo jak mawia mój znajomy "czas leci to prawda, ale najbardziej to widac po dzieciach, nie po nas".
Alison dzieki za ciasteczko do kawy.
No cóz dumny z niego facet, ale czy owoce nie były tylko pretekstem żeby ją mimo wszystko jeszcze raz zobaczyć. Nie wpatrywał się w nią, ale widział, że jest, czuł, że jest i to wystarczyło.

Offline

 

#1113 2006-05-08 10:53:47

Caitriona
Użytkownik

Re: N&S cd.

Gratulacje z okazji tysiączka, w takim razie robimy wspólną wirtualną imprezkę! Białe zupy i te sprawy! I herbatka obowiązkowo elegancko podana :-)

A co do Rysia... Fotogeniczny z każdej strony, nie, Caiti? ;-)

Dziękuję i również gratuluję! wink
Oczywiście jakiś wspólny bankiecik możemy zorganizować big_smile

Oj, Rysiu fotogeniczny z każdej strony jest, oj jest! tongue


The person, be it gentlemen or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid - Northanger Abbey

Offline

 

#1114 2006-05-08 10:56:59

Kika
Użytkownik

Re: N&S cd.

No cóz dumny z niego facet, ale czy owoce nie były tylko pretekstem żeby ją mimo wszystko jeszcze raz zobaczyć. Nie wpatrywał się w nią, ale widział, że jest, czuł, że jest i to wystarczyło.

Tak masz rację.... to stwierdzenie...."I na przekór jej." mówi o wszystkim... chciał pokazać się z tej lepszej strony (świadomie lub nie) a przy okazji myslę, że bardzo chciał ją zobaczyć... nie wierzę, że kątem oka nie zerkną na nią... skoro byli w jednym pokoju... z drugiej strony sam siebie dręczył.... wiadoma rzecz, że zakochany człowiek szuka kontaktu z ukochaną osobą...


gg 2775021

Offline

 

#1115 2006-05-08 12:04:45

Trzykrotka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Zachwyciła mnie ta scena, w której Thornton chodząc ulicami Milton i załatwiając Bardzo Ważne Sprawy ma głowę i ciało pełne Margaret. To troszkę jak na początku odcinak 3 serialu - uwielbiam ten fragment, kiedy po odrzuconych oświadcynach prawie biegnie z nieobecnym wzrokiem i pojawia się nam w kadrze raz z prawej, raz z lewej strony ekranu. Bardzo wymowne.

Offline

 

#1116 2006-05-08 12:10:40

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Alison dzięki.
Dobrze, że nasz Thorton taki dumny wyszedł i nie raczył spojrzeć na swoją miłość (ale musiało go to wiele kosztować)!

Dobry jest! Twardy! Taki ma być, jakby zerknął na nią to bym go znielubiła.
Chyba... ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#1117 2006-05-08 12:18:48

Trzykrotka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Nie raczył spojrzeć, ale na pewno wiedział o każdym jej ruchu i bezruchu. Te owoce to - niezależnie od dobrego serca, oczywiście, tylko pretekst, żeby na nią NIE patrzeć.
Ach...

Offline

 

#1118 2006-05-08 12:20:03

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Nie raczył spojrzeć, ale na pewno wiedział o każdym jej ruchu i bezruchu. Te owoce to - niezależnie od dobrego serca, oczywiście, tylko pretekst, żeby na nią NIE patrzeć.
Ach...

To wiadomo, ale, że wytrzymał i nie spojrzał, to szacuneczek ode mnie, a jej się odpowiednio głupio zrobiło. Jest sprawiedliwość dziejowa na tym świecie!!! lol


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#1119 2006-05-08 12:24:50

Gitka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dziewczyny a co powiecie na te słowa:

"Pan Thornton nie odznaczał się jednak zbytnią łaskawością czy powszechną filantropią. Nawet niewielka przyniosłaby zaszczyt jego twardemu wizerunkowi"

Offline

 

#1120 2006-05-08 12:27:01

Gitka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Offline

 

#1121 2006-05-08 12:52:18

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

Alison dzięki za wspaniały wczorajszy fragment. Kiedy przeczytałam ostatnie zdanie zaraz wróciły wspomnienia- mnie też się takie stany przytrafiały

"............Pan Thornton zamilkł. Puls, którego niezmiennością chwalił się przed chwilą, natychmiast przyspieszył."

Offline

 

#1122 2006-05-08 12:55:47

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dzieki też ogromne za dzisiejszy fragment- już go pochłonęłam


Czego sie nie robi z miłości
"................ Musiał minąć najbardziej uczęszczaną przez kobiety robiące zakupy, część miasta. Wiele znanych mu młodych dam, odwracało się za nim, myśląc jakie to dziwne widzieć go zajętego niczym portier czy chłopiec na posyłki.

Offline

 

#1123 2006-05-08 13:00:45

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

Kiko nic sie nie przyznałaś , że będziesz gospodynią dnia na komuni swojego dziecka- juz się o Ciebie niepokoiłam- gratuluję
Ja tez wczoraj byłam na komuni w malutkim drewnianym kościółku. Wyjatkowo urokliwe miejsce

Offline

 

#1124 2006-05-08 13:18:24

Kika
Użytkownik

Re: N&S cd.

Ewciu, bardzo mi pochlebia twoja troska.... nie zniknęłabym tak bez pożegnania... a poza tym jak mogłabym bez was żyć... wink


gg 2775021

Offline

 

#1125 2006-05-08 13:20:39

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Zajrzałam i przesyłam buziaka co jedzie do Ciebie na oklep na kolorowym motylku ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB