Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#526 2006-04-30 22:31:23

Kika
Użytkownik

Re: N&S cd.

I nie zmieniam póki co zdania o Margaret, raczej staram się ją zrozumieć (chodzi mi o Margaret przedstawioną w filmie nie książkową)

Jeżeli chodzi o Margaret filmową, to muszę powiedzieć że będę jej bronić, ponieważ wcale jej nie zazdroszczę... musiała opuścić strony, które bardzo kochała i przystosować się do życia w innym świecie... oglądałam dzisiaj pierwszy odcinek po raz n-ty i widziałam, jak ona bardzo starała się zrozumieć ten świat i znaleźć w nim swoje miejsce... widać to np. w scenie z Higinsami...
samotnie zwiedzała to miasto, które ją tak fascynowało... nie miała żadnego przewodnika, który wprowadziłby ją w jego tajemnice i zwyczaje... wszystkiego doświadczała na własnej skórze...
w Helston mieszkała w otoczonym pięknem domu, a w Milton ... smród i brud... czuła się pewnie bardzo wyobcowana... te wszystkie insynuacje na temat jej rodziny wcale jej nie pomagały... a jednak przekonywała się do tego miasta...
myślę, że tak samo było z Thorntonem... na początku potepiała go za to, że tak potraktował Stewensa... ale czy Higgins nie powiedział do niej, że Stewens dostał to na co zasłużył.... musiała dobrze poznać relacje pomiedzy mieszkańcami tego przemysłowego miasteczka, aby obiektywnie oceniać ich poczynania....

a poza tym lubię Małgośkę, bo to moja imienniczka... wink


gg 2775021

Offline

 

#527 2006-04-30 23:00:18

bezpaznokcianka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Przepraszam, że się zapytam ale od której wyszedł ten serial? To znaczy... która jako pierwsza rozprowadziła go wśród forumowiczek... i skąd go wytrzasnęła??? Jednym słowem - gdzie tu początek tej całej mani, którą popieram w 100 procentach big_smile

Offline

 

#528 2006-05-01 00:02:41

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

Baby - proszę mi tu bez takich, Margaret wcale nie jest niedobra wink

Przestań się z nas podśmiewać na tym avatarku! ;-)
Margaret nie jest niedobra, ok, ale... dziś w pociągu czytałam ciąg dalszy tej przełożonej sceny i potem scenę Thorntona z matką... Musiałam przestać, bo się za bardzo wzruszałam. Fragment, kiedy on mówi do matki, żeby nie mówiła nic przeciwko Margaret, że ma mu tego oszczędzić i że nie jest zbyt dobry dla niej, ale kocha ją jeszcze bardziej, jest absolutnie porażający.
Kiedy czyta się o jej i jego uczuciach - jej, ciągle pełnych oburzenia i pogardy, jego - tak namiętnych, pełnych absolutnej miłości, trudno zachować dystans i mimowolnie się człowiek na tę Margaretkę denerwuje, co to tak późno się na nim poznała. Ale ok, można wszystko zwalić na Gaskell ;-)

Muszę to wkleić, czytam te kilka zdań w kółko:
"No one loves me - no one cares for me, but you, mother (...) I am not fit for her, mother. I knew I was not (...) Mother - said he hurriedly - I cannot hear a word against her. Spare me - spare me! I am very weak in my sore heart; I love her yet; I love her more than ever".

Stanowczo chłop ten jest boski :-) Nie muszę chyba mówić, że kiedy myślę o tej scenie, mam przed oczami Rysia w serialu, takiego złamanego i nieszczęśliwego - i tak mi smutno, że ostatnio po tej scenie musiałam sobie od razu peronową włączyć dla równowagi i żeby uwierzyć, że jednak będzie szczęśliwy.
Tak, wiem, jestem nienormalna :oops:


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#529 2006-05-01 00:09:48

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.


(...)
Mam tekst w wordzie, moze mi sie uda przelozyc.

Gosiu, jeśli masz ochotę, prześlij mi tekst albo jego część, może Ci pomogę, ok? Czemu Ty masz wykonywać całą czarną robotę? ;-) Chociaż z drugiej strony - wiem, że to pewnie wcale przyjemne dla Ciebie big_smile


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#530 2006-05-01 00:45:17

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

Policjanta niby (w Spooks), a ktos oglada ten film i go widzial? big_smile

Ja oglądam, ale nie widziałam pierwszej serii poza ostatnim odcinkiem, ktoś wie, w którym grał odcinku?
Za to ja będę polecac "Sparkhouse", chociaż tam ma głupią fryzurę, szczególnie na początku, to rolę ciekawą.
RA is absolutely georgeous!!!


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#531 2006-05-01 00:56:53

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

Przepraszam, że się zapytam ale od której wyszedł ten serial? To znaczy... która jako pierwsza rozprowadziła go wśród forumowiczek... i skąd go wytrzasnęła??? Jednym słowem - gdzie tu początek tej całej mani, którą popieram w 100 procentach big_smile

Początek to pytanie Moniki o napisy do tego serialu - Ona zaczęła manię i Jej się należy pomnik :-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#532 2006-05-01 07:16:30

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

W pierwszych słowach mojego listu chciałam tylko powiedzieć, że nie mylcie książkowej M. z filmową, bo mam wrażenie, że to jednak dwie różne osoby...

„Niefortunne oświadczyny cz. 2 czyli rzecz o zołzowatej Margaret” – chapt. XXIV, p. 230, Mistakes cleared up

- Nie ma pan za co być mi wdzięczny - powiedziała unosząc brwi i patrząc mu prosto w oczy. – Jak się domyślam, uważa pan za konieczne podziękować mi za to co zrobiłam.
Wbrew sobie – wbrew złości jaką odczuwała – głęboki rumieniec wypłynął na jej oblicze i zapłonął w oczach, mimo to, jej spojrzenie było poważne i nieruchome.
- To był tylko naturalny instynkt. Każda kobieta zrobiłaby dokładnie to samo. Wszystkie odczuwamy świętość naszej płci jako wysoce uprzywilejowanej kiedy widzimy niebezpieczeństwo. To raczej ja – powiedziała pospiesznie – powinnam przeprosić pana, za te bezmyślne słowa, przez które zszedł pan na dół, wystawiając się na niebezpieczeństwo.
- Nie chodzi o pani słowa; Chodzi o prawdę, cierpką jak słowa, które ją wyraziły. Nie odwiedzie mnie pani od tego, a ta ucieczka od wyrażenia mojej wdzięczności, mojej..
Był już na granicy; nie mógłby mówić ponaglany przez swoje gorące uczucia; ważyłby każde słowo. Zrobiłby to, ale zwyciężyła jego siła woli. Zatrzymał się wpół drogi.
- Nie próbuję uciekać od czegokolwiek – powiedziała – mówię po prostu, że nie jest mi pan winien żadnej wdzięczności i mogłabym dodać, że jakiekolwiek próby jej wyrażania są dla mnie bolesne, ponieważ nie czuję bym na nią zasłużyła. Ale jeśli wciąż ma panu przynieść ulgę uwolnienie się od jakiegoś wydumanego zobowiązania, proszę mówić.
- Nie chcę uwalniać się od żadnego zobowiązania – powiedział, sprowokowany jej spokojnym obejściem - wydumanego czy nie – nie mnie sądzić jakie ono jest - wolę wierzyć, że zawdzięczam pani życie – uśmiech – i myśleć, że to przesada, jeśli tak pani sobie życzy. Wierzę w to ponieważ to dodaje wartości mojemu życiu myśleć, że...och panno Hale! – ciągnął dalej, zniżając głos, który nabrał teraz tak czułej intensywności, że niemal dygotała stojąc przed nim – myśleć w takich trudnych okolicznościach, że kiedykolwiek od tego czasu odczuwam zadowolenie, mogę sobie powiedzieć „cała ta radość życia, cała ta uczciwa duma mojej pracy w świecie, cały ten wyraźny sens istnienia - zawdzięczam jej!” A to podwaja tą radość, rozpala dumę, wyostrza sens życia tak, że już właściwie sam nie wiem czy to ból czy przyjemność myśleć, że zawdzięczam to wszystko jednej, nie, musi to pani usłyszeć – powiedział podchodząc zdecydowanie – tej jedynej, którą kocham tak jak jeszcze żaden mężczyzna nigdy nie kochał żadnej kobiety.
Mocno uścisnął jej dłoń w swojej. Oddychał ciężko, wyczekując na to, co ma nastąpić. Po czym odrzucił jej dłoń z oburzeniem słysząc jej lodowaty ton. Mimo, że lodowato, słowa wymawiała niepewnie, jakby nie wiedząc gdzie ich szukać.
- Sposób w jaki pan mówi jest dla mnie szokujący i bluźnierczy. Nic na to nie poradzę, że takie jest moje pierwsze odczucie. Śmiem twierdzić, że może by tak nie było gdybym była w stanie zrozumieć naturę uczuć, jakie pan opisuje. Nie chcę panu dokuczyć, ale poza wszystkim musimy rozmawiać spokojniej, ze względu na sen mojej matki. A pańskie maniery obrażają mnie.
- Jak? – wykrzyknął – Obrażają panią? Jestem doprawdy godny pożałowania.
- Tak! – powiedziała, odzyskawszy dostojeństwo – czuję się urażona, i jak sądzę słusznie. Pan zdaje się wyobrażać sobie, że moje wczorajsze zachowanie – znowu pokrył ją ciemny rumieniec, lecz teraz bardziej ze wzburzenia niż wstydu - było czymś osobistym pomiędzy panem a mną; i że może pan tak po prostu przyjść, podziękować mi za to, zamiast przyjąć do wiadomości, jak na dżentelmena przystało, tak dżentelmena – powtórzyła robiąc aluzję do ich wcześniejszej rozmowy na temat tego słowa -, że każda kobieta godna by nazywać siebie kobietą, ochroniłaby swoją bezradnością i czcią, człowieka zagrożonego przemocą ze strony takiej masy ludzi.
- A wybawionemu w ten sposób dżentelmenowi nie wolno okazać wdzięczności! – przerwał pogardliwie – Ja jestem człowiekiem. Mam prawo do wyrażania swoich uczuć.
- A ja zrezygnowałam z tego prawa, mówiąc po prostu, że sprawia mi pan ból nalegając w ten sposób – odpowiedziała dumnie – a pan zdaje się wyobraża sobie, że nie byłam wiedziona jedynie kobiecym instynktem, ale – w tym miejscu żarliwe łzy (utrzymywane dotąd dzięki gwałtownym wewnętrznym zmaganiom) zaszkliły się w oczach i zdławiły głos – ale, że skłoniło mnie do tego jakieś szczególnego rodzaju uczucie do pana! Do pana! Dlaczego, bo nie było tam człowieka – biednego zdesperowanego człowieka w tym całym tłumie – dla, którego nie miałabym więcej sympatii, dla którego nie zrobiłabym czegoś trochę bardziej szczerego.
- Może pani mówić dalej, panno Hale. Jestem świadomy tych pani wszystkich niewłaściwie ulokowanych sympatii. Teraz wierzę, że to było tylko pani wrodzone poczucie uciemiężenia (tak, ja chociaż pan, też mogę być uciśniony), które zmusiło panią do tak szlachetnego działania, na jakie tylko było panią stać. Wiem, że pani mną gardzi, ale proszę pozwolić mi powiedzieć, że to dlatego, że pani mnie nie rozumie.
- Nie zależy mi żeby pana rozumieć – odpowiedziała łapiąc się stołu dla równowagi – pomyślała, że jest okrutny, bo rzeczywiście był, więc poczuła się słabo ze wzburzenia.
- Tak, widzę, że pani nie zależy. To krzywdzące i niesprawiedliwe z pani strony.
Margaret zacisnęła usta. Nie odpowiedziała na takie zarzuty. Ale mimo wszystko – mimo tych wszystkich okrutnych słów, on rzuciłby się do jej stóp i ucałował rąbek jej sukni. Nie odezwała się. Nie poruszyła. Gorące łzy zranionej dumy szybko płynęły po jej twarzy. Czekał chwilę pragnąc by coś powiedziała, nawet jakąś złośliwość, na którą mógłby odpowiedzieć. Ale ona milczała. Wziął kapelusz.
- Jeszcze jedno słowo. Wygląda jakby jakąś skazą było dla pani to, że ją kocham. Ale nie może pani tego uniknąć. Ani ja, nawet gdybym chciał, nie mogę pani z tego oczyścić. Zresztą nie chciałbym, nawet gdybym mógł. Nigdy przed tobą nie kochałem żadnej kobiety: moje życie było zbyt zajęte, moje myśli zbyt zaabsorbowane tyloma rzeczami. Ale nie obawiaj się zbytniej ekspresji uczuć z mojej strony.
- Nie obawiam się – odpowiedziała, prostując się – jeszcze nikt nigdy nie śmiał zachować się impertynencko w stosunku do mnie, i nikt nigdy się tak nie zachowa. Ale, panie Thornton, pan był bardzo miły dla mojego ojca – powiedziała całkowicie zmieniając ton i przydając mu całej kobiecej miękkości – niech pan nie doprowadza do sytuacji, żebyśmy się na siebie gniewali. Bardzo pana proszę!
Nie zwrócił uwagi na jej słowa, przez pół minuty lub dłużej zajęty był wygładzaniem rękawem płaszcza włosków na kapeluszu. Wtedy odrzucając jej wyciągnięcie ręki i udając, że nie widzi jej poważnego spojrzenia pełnego żalu, odwrócił się nagle i wyszedł z pokoju. Margaret rzuciła jedno spojrzenie na jego twarz zanim wyszedł.
Kiedy wychodził, zdawało jej się, że zobaczyła błysk łez wypełniających jego oczy, ale szybko zwróciła swoją dumną niechęć na coś innego jak, niemal bolesny wyrzut sumienia, że stała się przyczyną takiego upokorzenia kogoś.
- Ale jak mam temu zaradzić – pytała samą siebie – ja nigdy go nie lubiłam. Byłam uprzejma. Nie miałam problemów z ukrywaniem mojej obojętności. Ja naprawdę nigdy nie myślałam o nim i o sobie, więc moje zachowanie musiało ukazywać prawdę. On musiał źle zrozumieć to wszystko co się wczoraj stało. Ale to jego wina, nie moja. Zrobiłabym to po raz drugi, gdyby zaistniała taka potrzeba, nawet gdybym znowu miała doznać takiego wstydu i kłopotów.


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#533 2006-05-01 07:45:57

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

A mnie obudził poranny śpiew ptaków ( im jestem starsza tym bardziej zwracam na to uwagę) i proszę kolejny miły fragmencik. Nawet nie fragmencik ale porządna dawka N&S
Alison dzieki za ten smakołyk do kawki bo ja ostatnio ciasteczek nie jadam

Offline

 

#534 2006-05-01 07:49:42

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Bardzo proszę. Chciałam jeszcze tylko uprzedzić, że od jutra smakowite podwieczorki znów serwować Wam będzie niezastapiona Carolcia :-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#535 2006-05-01 09:18:24

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Witam w sloneczny ranek. A tu torcik czeka, troche gorzki, a jednak slodki.

Nie moge sie oprzec, zeby nie zacytowac tych fragmentow:

"Wierzę w to ponieważ to dodaje wartości mojemu życiu myśleć, że...och panno Hale! – ciągnął dalej, zniżając głos, który nabrał teraz tak czułej intensywności, że niemal dygotała stojąc przed nim

ło jejku .... ten glos....nie dziwie sie ze dygotala...

już właściwie sam nie wiem czy to ból czy przyjemność myśleć, że zawdzięczam to wszystko jednej, nie, musi to pani usłyszeć – powiedział podchodząc zdecydowanie – tej jedynej, którą kocham tak jak jeszcze żaden mężczyzna nigdy nie kochał żadnej kobiety.
Mocno uścisnął jej dłoń w swojej. Oddychał ciężko, wyczekując na to, co ma nastąpić.

ło jejku ...

Ale mimo wszystko – mimo tych wszystkich okrutnych słów, on rzuciłby się do jej stóp i ucałował rąbek jej sukni.

ło jejku, co za facet!

Wtedy odrzucając jej wyciągnięcie ręki i udając, że nie widzi jej poważnego spojrzenia pełnego żalu, odwrócił się nagle i wyszedł z pokoju.

Jakbym Armitage`a widziala ...

Dzieki Alison.
Och ten Thornton!

Offline

 

#536 2006-05-01 09:22:48

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Gosiu, jeśli masz ochotę, prześlij mi tekst albo jego część, może Ci pomogę, ok? Czemu Ty masz wykonywać całą czarną robotę? Chociaż z drugiej strony - wiem, że to pewnie wcale przyjemne dla Ciebie

Oj przyjemne, juz sporo przelozylam, ale mam watpliwosci. Jak skoncze, to Ci przesle do poprawki.

A wiecie, ze juz jest po pierwszej czesci "Impresjonistow"?
Wczoraj wieczorem w BBC ONE nadano wieczorem 1 odcinek.
Recenzje na forum angielskim sa pozytywne, no ale to pisza same wielbicielki RA big_smile

Screenshoty:

[URL=http://img216.imageshack.us/my.php?image=pdvd1021jf.jpg]http://img216.imageshack.us/img216/4307/pdvd1021jf.th.jpg[/URL]
[URL=http://img216.imageshack.us/my.php?image=pdvd0936az.jpg]http://img216.imageshack.us/img216/4820/pdvd0936az.th.jpg[/URL]
[URL=http://img216.imageshack.us/my.php?image=pdvd0883bp.jpg]http://img216.imageshack.us/img216/5264/pdvd0883bp.th.jpg[/URL]
[URL=http://img216.imageshack.us/my.php?image=pdvd0879os.jpg]http://img216.imageshack.us/img216/2058/pdvd0879os.th.jpg[/URL]
[URL=http://img216.imageshack.us/my.php?image=pdvd0175qn.jpg]http://img216.imageshack.us/img216/23/pdvd0175qn.th.jpg[/URL]
[URL=http://img117.imageshack.us/my.php?image=pdvd0147ii.jpg]http://img117.imageshack.us/img117/3411/pdvd0147ii.th.jpg[/URL]

Offline

 

#537 2006-05-01 10:28:05

Gitka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Alison dziękuję lol
Byłam przygotowana na "odmowę" Margaret, chociaż trochę się zdziwiłam słowami - nie chcę wcale pana zrozumieć. Mimo wszystko każda dama jednak starała by się okazać trochę zrozumienia...
Teraz to już tylko Margaret będzie lepsza, prawda?

http://img213.imageshack.us/img213/5118/motivator099737ad4693c0a99948f.jpg

Offline

 

#538 2006-05-01 10:30:39

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

"You are coming home with me?"

ZAWSZE big_smile

Offline

 

#539 2006-05-01 10:34:07

Narya
Użytkownik

Re: N&S cd.

"You are coming home with me?"

ZAWSZE big_smile

I WSZĘDZIE big_smile

Alison wspaniały fragment. A Margaret to ja nadal lubię - mimo wszystko big_smile

Offline

 

#540 2006-05-01 10:53:22

Gitka
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dziewczynki musiałam dla równowagi po tych niefortunnych oświadczynach dodać to foto wink
Miałam nosa, prawda?

http://img227.imageshack.us/img227/9126/teraz6qi.jpg

Offline

 

#541 2006-05-01 11:18:08

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

"You are coming home with me?"

ZAWSZE big_smile

I WSZĘDZIE big_smile

Alison wspaniały fragment. A Margaret to ja nadal lubię - mimo wszystko big_smile

Wy to za dobre jesteście. Żeby tak Jaśka takiego zrozpaczonego, takiego zakochanego potraktować. ZOłZA!!!


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#542 2006-05-01 11:26:11

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

W prasie ukazaly sie podobno troche krytyczne opinie o "Impresjonistach", cos tam na temat slabego scenariusza, ale jeszcze szczegolow nie znam.
Przytocze jedna opinie juz po 1 odcinku chyba z Guardiana:

"A world without water wouldn't have been a good one for Monet, subject of the first of The Impressionists (BBC1, Sunday). No winter riverscapes, a dried-up riverbed below Westminster instead of the Thames, no water lilies of course.
This entire programme was pretty watery. It felt like reconstruction, not drama, and, as everyone knows, reconstruction is evil.
It was as if the people making it had taken Monet's pictures, plus a few records and letters, and threaded them together into some kind of life story. I'm sure it was accurate - well, apart from the Enid Blyton-like jollity of Monet's relationship with Renoir and FrĂ?dĂ?ric Bazille perhaps, and some of the laboured dialogue, attempting to explain the stages his art was going through using his words ("See how the light falls through the leaves on to the forest floor - no one can tell me there is no colour in shadow!"). But drama needs more than that - originality, passion - and this had neither.
And then there was old Monet's narration: it sounded like the voice-over for a Hovis advert. The more I think about it, the less I like it. This was not classy BBC drama, it felt like something that was made specifically to be exported to America".


Wynika z niej, jesli dobrze zrozumialam, ze ten film to rekonstrukcja oparta na obrazach Moneta i zapiskach i listach. Brakuje mu tego czegos: oryginalnosci i pasji. I raczej wyglada nie na klasyczny film BBC, ale na film zrealizowany dla odbiorcy amerykanskiego.
Zobaczymy co bedzie dalej.

Offline

 

#543 2006-05-01 11:26:16

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.


„Niefortunne oświadczyny cz. 2 czyli rzecz o zołzowatej Margaret” – chapt. XXIV, p. 230, Mistakes cleared up (...)

Ali, jesteś genialna, wiedziałam, że Twój przekład zrobi na mnie ogromne wrażenie - znów cały dzień nie będę mogła o niczym myśleć. Idę na piękny toruński Stary Rynek z cierpieniem T. w sercu... Jestem chora i uzależniona, przyznaję się do tego :oops:


Był już na granicy; nie mógłby mówić ponaglany przez swoje gorące uczucia; ważyłby każde słowo. Zrobiłby to, ale zwyciężyła jego siła woli. Zatrzymał się wpół drogi.
(...)
- Nie chcę uwalniać się od żadnego zobowiązania – powiedział, sprowokowany jej spokojnym obejściem - wydumanego czy nie – nie mnie sądzić jakie ono jest - wolę wierzyć, że zawdzięczam pani życie – uśmiech – i myśleć, że to przesada, jeśli tak pani sobie życzy. Wierzę w to ponieważ to dodaje wartości mojemu życiu myśleć, że...och panno Hale! – ciągnął dalej, zniżając głos, który nabrał teraz tak czułej intensywności, że niemal dygotała stojąc przed nim – myśleć w takich trudnych okolicznościach, że kiedykolwiek od tego czasu odczuwam zadowolenie, mogę sobie powiedzieć „cała ta radość życia, cała ta uczciwa duma mojej pracy w świecie, cały ten wyraźny sens istnienia - zawdzięczam jej!” A to podwaja tą radość, rozpala dumę, wyostrza sens życia tak, że już właściwie sam nie wiem czy to ból czy przyjemność myśleć, że zawdzięczam to wszystko jednej, nie, musi to pani usłyszeć – powiedział podchodząc zdecydowanie – tej jedynej, którą kocham tak jak jeszcze żaden mężczyzna nigdy nie kochał żadnej kobiety.
Mocno uścisnął jej dłoń w swojej. Oddychał ciężko, wyczekując na to, co ma nastąpić. Po czym odrzucił jej dłoń z oburzeniem słysząc jej lodowaty ton. Mimo, że lodowato, słowa wymawiała niepewnie, jakby nie wiedząc gdzie ich szukać.
(...)
- A wybawionemu w ten sposób dżentelmenowi nie wolno okazać wdzięczności! – przerwał pogardliwie – Ja jestem człowiekiem. Mam prawo do wyrażania swoich uczuć.
(...)
Margaret zacisnęła usta. Nie odpowiedziała na takie zarzuty. Ale mimo wszystko – mimo tych wszystkich okrutnych słów, on rzuciłby się do jej stóp i ucałował rąbek jej sukni.

Jak ona mogła, jak ona mogła?? Taki facet, taki pan Thornton - nieee, ja muszę przeczytać zakończenie, bo tak mi smutno :cry:


Jeszcze jedno słowo. Wygląda jakby jakąś skazą było dla pani to, że ją kocham. Ale nie może pani tego uniknąć. Ani ja, nawet gdybym chciał, nie mogę pani z tego oczyścić. Zresztą nie chciałbym, nawet gdybym mógł. Nigdy przed tobą nie kochałem żadnej kobiety: moje życie było zbyt zajęte, moje myśli zbyt zaabsorbowane tyloma rzeczami. Ale nie obawiaj się zbytniej ekspresji uczuć z mojej strony.

A ten fragment jest jednym z najpiękniejszych literackich wyznań miłosnych, jakie kiedykolwiek czytałam. Gdybym układała jakiś "top five", to wyznanie Thorntona oraz wyznanie Darcy'ego będą w absolutnej czołówce. Chociaż teraz to myślę, że jednak biedny Jasiu górą...
Kocham JT.!!!


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#544 2006-05-01 11:29:42

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.


Wy to za dobre jesteście. Żeby tak Jaśka takiego zrozpaczonego, takiego zakochanego potraktować. ZOłZA!!!

Ali, ja się muszę tutaj z Tobą solidaryzować, mimo całej mojej sympatii dla Margaretki. Tym bardziej, jak sobie przypomnę, jak on potem wraca do domu i jaki jest zrozpaczony i jak mamie nie pozwala o niej źle mówić (a ona taka pewna była, że zostanie przyjęty!).
Thornton jest boski! :oops: :oops: big_smile


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#545 2006-05-01 11:31:22

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

O tak. Jest boski!

Offline

 

#546 2006-05-01 11:36:51

otherwaymistercollins
Użytkownik

Re: N&S cd.

Jest bardziej niż boski!!

Offline

 

#547 2006-05-01 11:37:50

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

O tak. Jest boski!

lol lol lol

Co do poprawek po Twoim tłumaczeniu, to nie sądzę, by były konieczne, nawet bym nie śmiała :oops: A w ogóle to artykuł i zdjęcia baaardzo fajne... Ojejku, jejku, jeszcze trochę screenów i tekstów i tłumaczeń - i już mi nigdy nie przejdzie...


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#548 2006-05-01 11:39:24

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

"But despite these valiant efforts in the direction of turkeydom The Impressionists isn't entirely without its merits, particularly when you bear in mind that it's going out at Sunday teatime and has been designed with a wide demographic embrace. Impressionism has vanquished its enemies so comprehensively that there must be quite a few viewers unaware that a war ever took place. This will sketch in the principal engagements for them well enough, and memorialise the lesser known combatants, including Monet's first wife, Camille, and his friend Frederic Bazille, who was killed in the Franco-Prussian war. It's as old fashioned in its manner as any salon historical painting, but then if they'd emulated the boldness of the Impressionists in the shooting style, nobody would be able to understand it for another 20 years."

Tu tez nt. "Impresjonistow" z Independent.
Ze to zdaje sie jest za trudne do zrozumienia dla szerokiej brytyjskiej publicznosci w sobotni wieczor wink

Offline

 

#549 2006-05-01 11:44:13

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Tak, tamten artykul o RA bardzo ciekawy, no i zdjecie super:

[URL=http://img148.imageshack.us/my.php?image=sundaytimes304060bi6rp.jpg]http://img148.imageshack.us/img148/9058/sundaytimes304060bi6rp.th.jpg[/URL]

Offline

 

#550 2006-05-01 12:20:25

izek
Użytkownik

Re: N&S cd.

Och och och
Alison wielkie dzięki
jesteś Wielka i Wspaniała
(Margaret nie - ale się później zrehabilituje, ja ją rozumiem, choć mi smutno )

Gosiu wielkie dzięki
jesteś również WiW
wygaszac from Gosia with Love zainstalowany i przepiękny...

w ogóle to myślałam że po kilku obejrzeniach mi przejdzie
przynajmniej ze trochę mi przejdzie
a tu nic
i tylko gorzej jest
:oops:


gg 5425654

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB