Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#351 2006-04-28 22:48:05

izek
Użytkownik

Re: N&S cd.

zawsze mi smutno, że Prus nie dał mu szczęśliwego zakończenia, tylko tę okropną pannę Izę do kochania (chociaż ona sama w sobie jest ciekawą postacią).

ewidentny dowód na to że Prus nie był kobietą wink Szkoda, że nie pisał bardziej dla "pokrzepienia serc" i nie doceniał szczęśliwych zakończeń...


gg 5425654

Offline

 

#352 2006-04-28 22:51:22

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.


ewidentny dowód na to że Prus nie był kobietą wink Szkoda, że nie pisał bardziej dla "pokrzepienia serc" i nie doceniał szczęśliwych zakończeń...

No właśnie zauważyłyście, że dobre zakończenia traktuje sie gorzej, że kiczowate, a te tragiczne, że ambitniejsze...Bo co? Bo życiu bliższe?
A dlaczego niby sztuka ma naśladować życie? Powinna właśnie krzepić, jak cukier ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#353 2006-04-28 22:51:47

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

big_smile
Ja pisałam o dwóch krawatach tym przed herbatą i tym po spacerze .
Widocznie niejasno się wyraziłam big_smile

Offline

 

#354 2006-04-28 22:53:28

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

big_smile
Ja pisałam o dwóch krawatach tym przed herbatą i tym po spacerze .
Widocznie niejasno się wyraziłam big_smile

Muszę w takim razie jeszcze zerknąć, bo cos w tym musi być na co ja ma jakąś zaślepkę chiba ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#355 2006-04-28 23:02:04

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Ewidentnie chodzi o scene po spacerze.
No jest w niej cos takiego... no tego sie naprawde nie da wytlumaczyc .. takie to erotyczne.... :oops:
Ja kiedys sadzilam, ze to tylko ja na ten moment tak jakos dziwnie reaguje, a okazuje sie ze jest nas wiecej big_smile

Offline

 

#356 2006-04-28 23:06:10

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Ali, Ty nam tu ogonkow zadnych nie produkuj, tylko od razu doklejaj do wiekszych fragmentow big_smile
Niech to beda ciasteczka, a nie okruszki .... wink
W kazdym razie schylam przed Toba glowe w podziece wielkiej za te piekne tlumaczenia big_smile

Offline

 

#357 2006-04-28 23:13:39

izek
Użytkownik

Re: N&S cd.

och Alison, dzięki, cudownie przeczytać coś takiego, tym bardziej że ja na świeżo (no dobrze po paru godzinach snu wink ) po pierwszym obejrzeniu filmu, choć rzecz jasna o innych scenach bardziej myślałam...

Ok, przyznaj, które zrobiły na Tobie największe wrażenie :-) I pamiętaj, że potem trzeba zagłosować w wątku na ulubioną kwestię filmową :-)

największe wrażenie to chyba scena finałowa - ten uśmiech JT, taki beztroski, pierwszy taki chyba w całym filmie (dobrze że zdążył wink ) i zapłoniona Margaret z tą "business proposition"...
także scena napadu na Marlborough Mill - te emocje tłumu ludzi i biegnący JT i oburzona Margaret - i to zawiśnięcie mu na szyi (no i jak można było nie pomyśleć, że go kocha, przecież zwykłego znajomego po prostu wpychałaby do środka...)
generalnie każda scena z Margaret i JT razem...
o jeszcze uścisk dłoni na przyjęciu, oświadczyny (tyle uczucia i ten głos!!!, moment gdy ją pyta "you're ill?"([color=brown]głos!!!)

kurcze, zaraz wyjdzie że w sumie wszystkie sceny mi się podobały :oops:



Ale cudnowne że są takie filmy, które oglada się z takim... uciskiem w piersiach, i nie można przestać aż do końca.

Cieszę się, że film zrobił na Tobie takie wrażenie; znam te emocje, ściskanie w żołądku, gadanie do siebie w myślach - "Powiedz mu prawdę!" albo, co gorsza, wykrzykiwanie przed ekranem - "O Boże, to ON jest w pociągu!";-) Ech, to trafia porządnie i na stałe!

och ogromne wrażenie. Dziś zareklamowałam go chyba wszystkim z którymi rozmawiałam - i to tak, że oni (właśnie również mężczyźni- w rozmowie z facetami mówiłam bj o rewolucji przemysłowej etc :twisted: ) już chcą to obejrzeć big_smile
a ja popołudniową drzemkę synka przeznaczyłam na... tak zgadłyście, na oglądnięcie co ciekawszych scen N&S


gg 5425654

Offline

 

#358 2006-04-28 23:17:10

izek
Użytkownik

Re: N&S cd.

jakie uczucia musiły nim targać w chwili gdy zobaczył Margaret na stacji w nocy....
najpierw słodkie wspomnienia jej rąk i ciała, które zawisły mu na szyi w trakcie zamieszek.....
a potem .... trach... przytula się na stacji, w nocy... do innego...
i pomimo wszystko nie da na nią powiedzieć złego słowa..... to jest facet....
chyba gdzieś w głębi duszy szukał dla niej wytłumaczenia....dobrze że Higgins się wygadał... wink

Chwała Higginsowi! Ali nazwała go kiedys dobrym duchem tego związku - podpisuję się pod tym.

Mam wrażenie, że Higgins się jednak nie wygadał, że poznał JT na tyle, żeby wiedzieć co go gryzie. Z drugiej strony znał Margaret... Moim zdaniem on to zrobił specjalnie, chciał żeby im się udało a pewnie słyszał plotki, więc tak-o-sobie powiedział. Ale widziałyście uśmiech Higginsa jak JT powiedział "to był jej brat" big_smile


gg 5425654

Offline

 

#359 2006-04-28 23:20:02

izek
Użytkownik

Re: N&S cd.

Ciekawe na ile filmowa pani Thorton różni się od tej z powieści?
Czy pani Thorton łatwiej byłoby pogodzić sie z odejsciem Johna gdyby nie chodziło o pannę Hall?
Przypominam sobie słowa matki Johna .......żeby się wystrzegał panny bez grosza, a taką właśnie była Margarett
I słowa Fanny na wystawie ( znane mi tylko z filmu)
......a oto panna Latimer , którą mama bardzo akceptuje...i chyba cos tam o rozsądku Johna
Myślę , że starszej pani Thorton nie chodziło o to , że John ulokował w końcu swoje uczucia w jakiejś kobiecie, ale chodziło o TĘ kobietę

też mam wrażenie, że to Margaret drażniła panią Thorton, głównie dlatego, że nie doceniała jej syna. Że to z czego on i jego matka byli dumni było niczym dla tej dziewczyny z południa, która wyznawała zupełnie inne wartości...


gg 5425654

Offline

 

#360 2006-04-28 23:22:15

caroline
Użytkownik

Re: N&S cd.


Mam wrażenie, że Higgins się jednak nie wygadał, że poznał JT na tyle, żeby wiedzieć co go gryzie. Z drugiej strony znał Margaret... Moim zdaniem on to zrobił specjalnie, chciał żeby im się udało a pewnie słyszał plotki, więc tak-o-sobie powiedział. Ale widziałyście uśmiech Higginsa jak JT powiedział "to był jej brat" big_smile

No i jeszcze "would you be more civil" wink też świetna scena, ewidentnie sobie z niego jaja robi.

Offline

 

#361 2006-04-28 23:25:50

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Ale widziałyście uśmiech Higginsa jak JT powiedział "to był jej brat" big_smile

Oj tak! big_smile
On tak nad nimi czuwał, i jestem przekonana, że się nie wygadał tylko dokładnie wiedział co robi i zrobił to specjalnie. Przeciez tak ni z gruszki ni z pietruszki wrócił od petycji do panny Margaret ;-)
Ja to go jeszcze bardzo lubie jak on się tak uśmiecha wypuszczając Thorntona z domu. tamten mówi - mogłeś mi powiedzieć, że to panna Hale była tą kobieta, która namówiła cie żebys do mnie przyszedł, a Higgins: A co? Byłby pan bardziej uprzejmy?
fajną mine robi tez kiedy otwieradrzwi - taki niby triumf połączony z dzika radością. Och fajni są aktorzy w tym filmie :-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#362 2006-04-28 23:26:06

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.


Ale dlaczemu!?? Przecie to jedna migawka, tam nic nie widać właściwie, wytłumaczcie mi o co to chodzi i gdzie pies pogrzebion?

Nie wiem... W geście, profilu, pochyleniu głowy... Tak jak Gosia mówi, wcześniej jest cały czas taki zapięty, a tu ten kołnierzyk rozchylony i zarys szyi... Nie mam pojęcia, motylki mam i tyle :oops:


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#363 2006-04-28 23:26:15

caroline
Użytkownik

Re: N&S cd.

Tego sie chyba nie da wytlumaczyc.
Moze to chodzi o to, ze wczesniej jest taki zapiety pod szyja.
I nagle z taka lekka niedbaloscia pociaga za ten krawat, i za chwile pokazuja go z lekko rozchylonymi kolnierzykami koszuli , i ten profil, i slowa, i spojrzenie na matke...
No super przystojny jest w tej scenie...

Ja też przy pierwszym oglądaniu zwróciłam uwagę na ten fragment, Gosia chyba najlepiej to ujęła, poza tym po raz pierwszy w ogóle w filmie widzimy go nie zapiętego pod szyję, sztywnego, zasurdutowionego. Ewidentnie chodzi o kontrast, ale też nie umiem lepiej wyjaśnić dlaczego porusza wink

Offline

 

#364 2006-04-28 23:31:38

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Obejrzalam przed chwila scene z matka.
Jest genialna, po raz ktorys to mowie. Jedna z moich ulubionych scen w tym filmie. I oboje zagrali doskonale. I te slowa Johna, ktore sciskaja w dolku: "Nie wierze ze moglbym obchodzic cokolwiek taka kobiete" i "Ja wiem, ze jej na mnie nie zalezy". Niesamowite.
I kiedy Hannah mowi o inicjalach na obrusie ...
W srodku jakos bardzo sie wzruszam ta scena..

Offline

 

#365 2006-04-28 23:35:31

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

A pan Bell w tych swoich modnych kraciastych spodniach??

On tez był dobrym duchem Margaret i Johna. To jego bystry umysł i oko pierwsze dostrzegło miłość Johna do Margaret
Myślę , że nie tylko przyjechał do Johna uporządkować papiery , ale chciał wyjaśnić okoliczności których nigdy nie wyjasniła Margaret.
Ten zabieg się nie udał , ale pieniądze które po sobie pozostawił załatwiły dwie rzeczy na raz
Uratowały fabrykę i połączyły szczęśliwie tych dwoje
To był jego testament

Offline

 

#366 2006-04-28 23:36:46

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Co do Higginsa, faktycznie, jego usmiechy sa znamienne wink

Offline

 

#367 2006-04-28 23:36:58

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

Mnie sie jeszcze dziś przypomniało, że od początku bardzo lubiłam tą scenę, kiedy John po wyjściu Fanny mówi o tych spekulacjach (jest w białej koszuli!) i potem mówi, do matki żeby się modliła o gorące lato itd. i zeby Fanny nie miala tyle czasu po sklepach biegać. Jego mama tak się wtedy szczerze śmieje, chyba jeden jedyny raz w tym filmie, i tak go głaszcze po głowie, a on robi taką minkę pochwalonego dziecka. To chyba najintymniejsza scena między nimi. Bardzo ja lubię.

Och, też lubię tę scenę. Podobnie jak tę z pierwszego odcinka, kiedy John wchodzi do salonu, przewraca oczami, gdy słyszy, jak Fanny coś tam podśpiewuje fałszywie z oddali... I potem następuje rozmowa z matką na temat tego, że Margaret nie chce go złapać (minka kalendarzowa z kwietnia ;-)) W końcówce ona poprawia mu krawat, a on przypomina jej o oknach, ma wspaniały uśmiech. To scena w wymowie podobna do tej, o której mówisz, którą zresztą tez uwielbiam.


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#368 2006-04-28 23:41:07

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.


No właśnie zauważyłyście, że dobre zakończenia traktuje sie gorzej, że kiczowate, a te tragiczne, że ambitniejsze...Bo co? Bo życiu bliższe?
A dlaczego niby sztuka ma naśladować życie? Powinna właśnie krzepić, jak cukier ;-)

Właśnie, więcej szczęśliwych zakończeń! Jak byłam smarkatsza, to lubiłam takie dramatyczne, Heathcliff i Cathy umierają, Romeo i Julia takoż, Wokulski porzucony... A teraz to chcę, żeby się na koniec pocałowali i żyli długo i szczęśliwie - może się na starość tandetna robię, trudno ;-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#369 2006-04-28 23:49:40

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dobry kicz i tandeta nie są złe! Ja je popieram! Byle nie pachniały Dynastią albo jakoś tak... :?


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#370 2006-04-28 23:50:55

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.


największe wrażenie to chyba scena finałowa - ten uśmiech JT, taki beztroski, pierwszy taki chyba w całym filmie (dobrze że zdążył wink ) i zapłoniona Margaret z tą "business proposition"...
także scena napadu na Marlborough Mill - te emocje tłumu ludzi i biegnący JT i oburzona Margaret - i to zawiśnięcie mu na szyi (no i jak można było nie pomyśleć, że go kocha, przecież zwykłego znajomego po prostu wpychałaby do środka...)
generalnie każda scena z Margaret i JT razem...
o jeszcze uścisk dłoni na przyjęciu, oświadczyny (tyle uczucia i ten głos!!!, moment gdy ją pyta "you're ill?"([color=brown]głos!!!)
kurcze, zaraz wyjdzie że w sumie wszystkie sceny mi się podobały :oops:

Tak, tak, ogląda sie to bez tchu, a potem wciąż nie można się nagadać na ten temat ;-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#371 2006-04-28 23:50:55

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

No to ja chyba tez tandetna sie robie wink
No trudno, jakos to przezyje ...

Offline

 

#372 2006-04-28 23:54:24

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Faktem jest, że kiedy on ja pyta czy jest chora, to tak mu sie gwałtownie twarz zmienia, ze chyba tylko taka wołowina jak Margosia nie dostrzegłaby jak jest dla niego ważna. Podoba mi się też bardzo tuz przed tym zapytaniem, jak ona przesłuchuje te dwie laseczki z fabryki, a on tak stoi z tyłu i z dobrotliwym usmiechem sie przysłuchuje, z tym usmiechem słucha też, co ona tam robi i nagle BACH! you are ill? big_smile


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#373 2006-04-28 23:57:24

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Małgoś, a kiedy Ty zdążyłaś 200 postów więcej ode mnie napisać, jak przyszłaś tu później niż ja?
Acha, bo Ty pewnie jak Kmicic jesteś gorączka wielki i w najgorętszym okresie oglądania tak trzaskałeś tymi pościkami ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#374 2006-04-28 23:57:44

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Tak, to fajna scena.
A potem jej wszystko tlumaczy i tak ladnie sie przechyla do niej z lekkim usmiechem ..

W tym filmie jest wiele ladnych scen. Ja nie wiem jak mozna sie nim nie zachwycac wink

Offline

 

#375 2006-04-28 23:58:58

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Tak, to fajna scena.
A potem jej wszystko tlumaczy i tak ladnie sie przechyla do niej z lekkim usmiechem ..

W tym filmie jest wiele ladnych scen. Ja nie wiem jak mozna sie nim nie zachwycac wink

A wielu takich znasz? ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB