Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#251 2006-04-27 21:35:54

Kika
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dzisjaj to ja mam nockę z głowy... piękny jest na tym zdjęciu...

Małgosiu... bardzo lubię jak mnie dręczysz.... wink


gg 2775021

Offline

 

#252 2006-04-27 21:37:55

izek
Użytkownik

Re: N&S cd.

Gosieńko J wielkie dzięki Ci
przesyłka dotarła już dzisiaj i mam za sobą 1,5 odc. obejrzane.

Z pierwszych wrażeń to:
-Margaret mi kogoś przypominała i dopiero po dobrej chwili się spostrzegłam, że ostatnio jest obecna na forum w licznych avatarkach big_smile
-myślałam że to śnieg (na avatarach) a to bawełna yikes

Muszę przyznać że John A jest niezły... i zaraz wracam po dalsze wrażenia big_smile


gg 5425654

Offline

 

#253 2006-04-27 21:38:09

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Ja tez nie mam pojecia skad ta roznica, moze i kwestia oswietlenia, a moze jednak dwa zdjecia? wink
[URL=http://imageshack.us]http://img178.imageshack.us/img178/1329/rax5lj.jpg[/URL]
wersja "od siebie"

Ktora lepsza? Chyba "do siebie"

lol lol lol lol lol
Gosia!! Chcesz mnie zabić?! lol


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#254 2006-04-27 22:09:25

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dlaczego? Nie ladny chlopak? wink

Offline

 

#255 2006-04-27 22:12:45

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dlaczego? Nie ladny chlopak? wink

No śliczny, tylko czekam kiedy go do góry nogami pokażesz i każesz się zachwycić ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#256 2006-04-27 22:13:47

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Ja nic nie kaze big_smile
Ale jesli same zechcecie wink

Offline

 

#257 2006-04-27 22:17:29

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Ja nic nie kaze big_smile
Ale jesli same zechcecie wink

No to dawaj babo, dawaj!
Obaczym co z tego wyniknie ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#258 2006-04-27 22:18:25

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Nie bede Was draznic big_smile
A jak kalendarz Ci sie podoba? wink

Offline

 

#259 2006-04-27 22:21:38

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Nie bede Was draznic big_smile
A jak kalendarz Ci sie podoba? wink

Kalendarz palce lizać, ale nie wiem gdzie bym go powiesiła, chyba w szafie, bo jak tu sie przy takim skupić ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#260 2006-04-27 22:22:56

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

Gosieńko J wielkie dzięki Ci
przesyłka dotarła już dzisiaj i mam za sobą 1,5 odc. obejrzane.
Z pierwszych wrażeń to:
-Margaret mi kogoś przypominała i dopiero po dobrej chwili się spostrzegłam, że ostatnio jest obecna na forum w licznych avatarkach big_smile
-myślałam że to śnieg (na avatarach) a to bawełna yikes
Muszę przyznać że John A jest niezły... i zaraz wracam po dalsze wrażenia big_smile

Cieszę się, że poczta tym razem pozytywnie nas zaskoczyła :-) Zapraszamy do dzielenia się wrażeniami! Chociaż stwierdzenie w pewnym wątkach, że John T. /Richard A. jest "niezły", to potwarz nieledwie ;-) No nic, poczekamy, aż zobaczysz do końca lol
A Margaretka śliczna, to ją mamy na avatarkach, a co!


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#261 2006-04-27 22:24:23

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

No ja bym sobie powiesila .. moze w pracy .. ale nie wiem jak bym pracowala .. i tak teraz mam z tym problemy, bo mysli mi co chwile uciekaja gdzies w przestrzen ... :oops:

Offline

 

#262 2006-04-27 22:28:11

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

No ja bym sobie powiesila .. moze w pracy .. ale nie wiem jak bym pracowala .. i tak teraz mam z tym problemy, bo mysli mi co chwile uciekaja gdzies w przestrzen ... :oops:

A szef czy szefowa jeszcze sie nie domyślili prawdy? ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#263 2006-04-27 22:28:48

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Wlasnie slucham wywiadu Richarda w Radio Five ... jaki glos ...
nie moge sie nasluchac i to "yeah" i jak mowi glebokim glosem: "that army behind me"... wow!

Offline

 

#264 2006-04-27 22:31:52

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

A szef czy szefowa jeszcze sie nie domyślili prawdy?

Jakos ostatnio mniej wydajnie pracuje big_smile

I nastapila zmiana tapety w komputerze, co wzbudzilo powszechna sensacje. "Oczy" dla niepoznaki zastapilam ta malarska scena w biurze Thorntona, co on siedzi profilem przy biurku i patrzy w okno.
A i tak wzbudza zainteresowanie, "kto to taki?"

Offline

 

#265 2006-04-27 22:35:50

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

Wlasnie slucham wywiadu Richarda w Radio Five ... jaki glos ...
nie moge sie nasluchac i to "yeah" i jak mowi glebokim glosem: "that army behind me"... wow!

O tak, kojarzę ten fragment, taki, którego na początku nie zrozumiałam, dopiero na słuchawkach - "behind me" to już taki najgłębszy z głębokich... Kurczę, naprawdę nikt z Anglii nie może nam nagrać "Impresjonistów"???


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#266 2006-04-27 22:37:44

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

"behind me" to już taki najgłębszy z głębokich...

Dokladnie taki big_smile ... boski ... 8)

Offline

 

#267 2006-04-27 22:53:18

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.



... Kurczę, naprawdę nikt z Anglii nie może nam nagrać "Impresjonistów"???

Bo ci rodacy jak tylko wyjada to się robia jacys tacy nieużyci :evil:

Offline

 

#268 2006-04-27 22:58:11

Kaziuta
Użytkownik

Re: N&S cd.

Ja też wzbudzam w pracy juz małe zainteresowanie.Na pulpicie Rysiek,a na wygaszaczu scena peronowa. Najbliższe koleżanki wiedzą o moim bziku, ale na razie nie wyraziły ochoty obejrzenia filmu, a ja nie będę się narzucać. A jak mi zgubią film? Albo (co nie daj Boże) zapałają jako i ja i nie zechcą oddać?
Toć ja tego nie przeżyję.
Dzisiaj poran n-ty oglądałam ostatni odcinek z dużymi przeskokami na wiadome sceny.
Kurcze co wyście mi zrobiły?
Ale kocham was za to.

Offline

 

#269 2006-04-27 23:48:14

Caitriona
Użytkownik

Re: N&S cd.

Nie wiem czy to znacie.
Moglabym miec taki kalendarz ...
Jak ktos zyczy sobie, to mam pozostale miesiace big_smile
Moze ktos ma mala drukarenke? wink

Gosieńka, błagam, daj te pozostałe miesiące...
ładnie proszę wink


The person, be it gentlemen or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid - Northanger Abbey

Offline

 

#270 2006-04-28 00:37:06

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.

Nie wiem czy to znacie.
Moglabym miec taki kalendarz ...
Jak ktos zyczy sobie, to mam pozostale miesiace big_smile
Moze ktos ma mala drukarenke? wink

Gosieńka, błagam, daj te pozostałe miesiące...
ładnie proszę wink

Dołączam się do próśb. Miło spoglądać na taki kalendarz :oops:


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#271 2006-04-28 06:10:54

Alison
Użytkownik

Re: N&S cd.

Dziś ciasteczko dla każdej co rano wstaje. Tej Alison daje...
Nowy fragment o wschodzie słońca ;-)

„Po buncie – cz. 3” – chapt. XXIII, p. 223, Mistakes.

Herbata minęłaby w ciszy, gdyby Fanny na okrągło nie opisywała swoich uczuć: jak się przestraszyła, jak potem myślała, że sobie poszli i jak zrobiło jej się niedobrze i zemdlała, i jak drżała na całym ciele.
- Dobrze, już dosyć – powiedział jej brat wstając od stołu – jak dla mnie wystarczy na dzisiaj.
Zamierzał wyjść z pokoju, kiedy matka zatrzymała go kładąc dłoń na jego ramieniu.
- Wrócisz tu zanim pójdziesz do Hale’ów – powiedziała cichym, niespokojnym głosem.
- Co wiem to wiem – powiedziała do siebie Fanny.
- Dlaczego? Będzie za późno żeby ich odwiedzić?
- John wróć do mnie tego jednego wieczoru. Będzie za późno na wizytę ze względu na panią Hale. Ale to nie o to chodzi. Jutro pójdziesz.....dziś wieczór wróć, John!
Generalnie rzadko prosiła o coś syna – była zbyt dumna na to: ale nigdy nie prosiła na próżno.
- Wrócę tutaj po załatwieniu wszystkich spraw. Na pewno zapytasz o nich?....o nią?
Pani Thornton stanowczo nie była rozmowną towarzyszką dla Fanny, ani też dobrą słuchaczką kiedy jej syn był nieobecny. Ale wraz z jego powrotem jej oczy i uszy gorliwiej chłonęły wszystkie szczegóły, które przyniósł: jakie kroki podjął by ratować siebie i tych, których zdecydował się zatrudnić, niż powtórki z wydarzeń minionego dnia. Widział to wyraźnie – kara i cierpienie było naturalną konsekwencją dla tych, którzy wzięli udział w buncie. To było konieczne, ze względu na ochronę własności i dlatego, że to wola właściciela powinna dokonać końcowego cięcia – jasno i ostro jak miecz.
- Mamo, ty wiesz, co muszę jutro powiedzieć pannie Hale?
Pytanie to padło tak nagle, przerwało ciszę, w której nareszcie udało jej się zapomnieć o Margaret. Spojrzała na niego.
- Owszem, wiem. Nie możesz postąpić w inny sposób.
- W inny sposób? Nie rozumiem.
- Mam na myśli to, że skoro już pozwoliłeś, żeby aż tak ujawniła swoje uczucia, to uważam że musisz postąpić w zgodzie z honorem.
- W zgodzie z honorem! – powiedział pogardliwie – Obawiam się, że honor nie ma tu nic do rzeczy. „Ujawniła swoje uczucia”. O jakich uczuciach mówisz?
- Daj spokój, John. Nie ma się o co złościć. Czyżby nie wypadła z domu i nie zawisła na tobie, żeby osłonić cię przed niebezpieczeństwem?
- Owszem, zrobiła to – powiedział – ale, mamo – kontynuował zatrzymując się przed nią – ja nie śmiem mieć nadziei. Nigdy wcześniej nie byłem tak przerażony. Nie mogę uwierzyć, że mógłbym coś obchodzić taką istotę.
- Nie bądź głupi John. Taką istotę! Z tego co mówisz można by myśleć, że to jakaś córka księcia. Ciekawa jestem jaki jeszcze dowód jest ci potrzebny? Wierzę, że musiała stoczyć walkę ze swoimi arystokratycznymi poglądami, nawet polubiłam ją za to, że w końcu przejrzała na oczy. Wcale nie jest mi łatwo to przyznać – powiedziała pani Thornton, uśmiechając się lekko, kiedy łzy stanęły jej w oczach – po dzisiejszej nocy będę tą drugą. Chciałam jeszcze przez kilka godzin mieć cię dla siebie i tylko dla siebie. Dlatego błagałam cię, żebyś dziś już tam nie szedł.
- Mamo najdroższa!(no cóż, miłość jest samolubna, natychmiast powrócił do swoich własnych nadziei i obaw, w sposób który zimnym cieniem zasnuł serce pani Thornton) – ale ja wiem, że jej na mnie nie zależy. Upadnę jej do stóp – muszę. Gdyby była tylko jedna, jedyna szansa na tysiąc – na milion – muszę ją wykorzystać.
- Nie bój się – powiedziała matka dusząc w sobie osobiste upokorzenie, które odebrał jako rzadki u niej wybuch macierzyńskich uczuć – ból zazdrości, który zdradził intensywność jej zlekceważonej miłości.
- Nie bój się – powiedziała chłodno – jak długo miłość będzie trwała, tak długo ona będzie na ciebie zasługiwać. To już naprawdę coś, że przezwyciężyła swoją dumę. Nie obawiaj się John. – powiedziała całując go, jakby życzyła mu dobrej nocy. Wstała i wolno, majestatycznie wyszła z pokoju. Ale kiedy znalazła się u siebie, zamknęła drzwi i przejmująco zapłakała niechcianymi łzami.


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#272 2006-04-28 07:00:04

GosiaJ
Użytkownik

Re: N&S cd.


„Po buncie – cz. 3” – chapt. XXIII, p. 223, Mistakes.
Herbata minęłaby w ciszy, gdyby Fanny na okrągło nie opisywała swoich uczuć: jak się przestraszyła, jak potem myślała, że sobie poszli i jak zrobiło jej się niedobrze i zemdlała, i jak drżała na całym ciele.
- Dobrze, już dosyć – powiedział jej brat wstając od stołu – jak dla mnie wystarczy na dzisiaj.
Zamierzał wyjść z pokoju, kiedy matka zatrzymała go kładąc dłoń na jego ramieniu.
- Wrócisz tu zanim pójdziesz do Hale’ów – powiedziała cichym, niespokojnym głosem.
- Co wiem to wiem – powiedziała do siebie Fanny.
- Dlaczego? Będzie za późno żeby ich odwiedzić?
- John wróć do mnie tego jednego wieczoru. Będzie za późno na wizytę ze względu na panią Hale. Ale to nie o to chodzi. Jutro pójdziesz.....dziś wieczór wróć, John!
Generalnie rzadko prosiła o coś syna – była zbyt dumna na to: ale nigdy nie prosiła na próżno.
- Wrócę tutaj po załatwieniu wszystkich spraw. Na pewno zapytasz o nich?....o nią?
Pani Thornton stanowczo nie była rozmowną towarzyszką dla Fanny, ani też dobrą słuchaczką kiedy jej syn był nieobecny. Ale wraz z jego powrotem jej oczy i uszy gorliwiej chłonęły wszystkie szczegóły, które przyniósł: jakie kroki podjął by ratować siebie i tych, których zdecydował się zatrudnić, niż powtórki z wydarzeń minionego dnia. Widział to wyraźnie – kara i cierpienie było naturalną konsekwencją dla tych, którzy wzięli udział w buncie. To było konieczne, ze względu na ochronę własności i dlatego, że to wola właściciela powinna dokonać końcowego cięcia – jasno i ostro jak miecz.
- Mamo, ty wiesz, co muszę jutro powiedzieć pannie Hale?
Pytanie to padło tak nagle, przerwało ciszę, w której nareszcie udało jej się zapomnieć o Margaret. Spojrzała na niego.
- Owszem, wiem. Nie możesz postąpić w inny sposób.
- W inny sposób? Nie rozumiem.
- Mam na myśli to, że skoro już pozwoliłeś, żeby aż tak ujawniła swoje uczucia, to uważam że musisz postąpić w zgodzie z honorem.
- W zgodzie z honorem! – powiedział pogardliwie – Obawiam się, że honor nie ma tu nic do rzeczy. „Ujawniła swoje uczucia”. O jakich uczuciach mówisz?
- Daj spokój, John. Nie ma się o co złościć. Czyżby nie wypadła z domu i nie zawisła na tobie, żeby osłonić cię przed niebezpieczeństwem?
- Owszem, zrobiła to – powiedział – ale, mamo – kontynuował zatrzymując się przed nią – ja nie śmiem mieć nadziei. Nigdy wcześniej nie byłem tak przerażony. Nie mogę uwierzyć, że mógłbym coś obchodzić taką istotę.
- Nie bądź głupi John. Taką istotę! Z tego co mówisz można by myśleć, że to jakaś córka księcia. Ciekawa jestem jaki jeszcze dowód jest ci potrzebny? Wierzę, że musiała stoczyć walkę ze swoimi arystokratycznymi poglądami, nawet polubiłam ją za to, że w końcu przejrzała na oczy. Wcale nie jest mi łatwo to przyznać – powiedziała pani Thornton, uśmiechając się lekko, kiedy łzy stanęły jej w oczach – po dzisiejszej nocy będę tą drugą. Chciałam jeszcze przez kilka godzin mieć cię dla siebie i tylko dla siebie. Dlatego błagałam cię, żebyś dziś już tam nie szedł.
- Mamo najdroższa!(no cóż, miłość jest samolubna, natychmiast powrócił do swoich własnych nadziei i obaw, w sposób który zimnym cieniem zasnuł serce pani Thornton) – ale ja wiem, że jej na mnie nie zależy. Upadnę jej do stóp – muszę. Gdyby była tylko jedna, jedyna szansa na tysiąc – na milion – muszę ją wykorzystać.
- Nie bój się – powiedziała matka dusząc w sobie osobiste upokorzenie, które odebrał jako rzadki u niej wybuch macierzyńskich uczuć – ból zazdrości, który zdradził intensywność jej zlekceważonej miłości.
- Nie bój się – powiedziała chłodno – jak długo miłość będzie trwała, tak długo ona będzie na ciebie zasługiwać. To już naprawdę coś, że przezwyciężyła swoją dumę. Nie obawiaj się John. – powiedziała całując go, jakby życzyła mu dobrej nocy. Wstała i wolno, majestatycznie wyszła z pokoju. Ale kiedy znalazła się u siebie, zamknęła drzwi i przejmująco zapłakała niechcianymi łzami.

Aaaaa, Ali, mam jakieś łomoty, a nie motylki! Chyba dziś do pracy nie pójdę, tylko będę w kółko to czytać o oglądać stosowny fragment w filmie! Kocham Cię za te tłumaczenia, jesteś genialna!
Mówiłam już, że kocham Thorntona? ;-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#273 2006-04-28 07:02:49

ewa7
Użytkownik

Re: N&S cd.

Kto rano wstaje........

Naładowałam baterie czytając kolejny fragment tej książki. Alison dziekuję.
Chyba jestem pierwszą szczęściarą dzisiejszego ranka

Ale przez to forum zrobił mi się odcisk na łokciu- i znów straciłam na urodzie big_smile big_smile
Straszny jest los kobiety w średnim wieku..............

Offline

 

#274 2006-04-28 07:47:51

Kika
Użytkownik

Re: N&S cd.

Alison miałaś wczoraj rację.... bardzo mnie wzruszył ten fragment... wiedziałam, że ona nie była taka twarda, za jaką pragnęła uchodzić... z zewnątrz silna i opanowana, a tak naprawdę krucha i uczuciowa.... (to tak jak ja... wink )
PRAWDZIWA KOCHAJĄCA MATKA....


gg 2775021

Offline

 

#275 2006-04-28 08:02:06

Gosia
Użytkownik

Re: N&S cd.

Naprawde mi sie zal zrobilo pani Thornton.
Tak, milosc bywa samolubna, oboje w tym momencie mysleli tylko o samych sobie.... matka o swoich zranionych uczuciach macierzynskich, a on o swojej milosci do Margaret i obawach.
Matka probowala sie przelamac i mu pomoc, ale cierpiala.
Dobrze, ze takze i w ksiazce sa te pamietne slowa:
"Nie mogę uwierzyć, że mógłbym coś obchodzić taką istotę" i "ja wiem, że jej na mnie nie zależy".
Biedny Thornton, i tak jest przerazony, a spotka go taka odmowa!

Dziekuje Alison big_smile
Jak milo dzien zaczynac od takich przyjemnosci.
Kocham ta ksiazke! I Wasze tlumaczenia!

P.S. Nie bójta sie.
Wrzuce pozostale karty kalendarza, ale wieczorkiem, z domu big_smile

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB