Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#1 2006-03-03 10:00:33

Gitka
Użytkownik

Nauczyciele

Z tego co widzę, to dużo mamy na forum nauczycieli.
Zainteresował mnie temat w Interii, może napiszecie co o tym sądzicie.
Ja mam 2 córki, których matematyczka w gimnazjum nie daje sobie rady z uczniami. Na lekcjach jest tak głośno, że nie słyszy jak dzieci czytają zadania i cały czas konsultuje się z moja córką (jest dobra) czy ona tez tak ma. Jestem normalnie przerażona dyscypliną w szkole. Może w innych szkołach jest inaczej. Zaznaczam, że gimnazjum moich córek jest średnie, wybraliśmy je dlatego, że jest bardzo blisko, chociaż mogły iśc do innego, względy finansowe przeważyły.
Link do artykułu
http://fakty.interia.pl/news?inf=724204

Offline

 

#2 2006-03-03 10:17:32

Gitka
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Aby nie było tak całkiem nie na temat, to może napiszemy coś o nauce za czasów Jane Austen.

Offline

 

#3 2006-03-03 11:49:02

Alison
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Jestem przerażona tym co się dzieje w szkołach. Mój syn jest w II kl. gimnazjum i ma bardzo miłą, młodziutką i śliczną nauczycielkę. Był jej pupilem bo ona jest historyczką a on ma naprawdę ogromną wiedzę z tej dziedziny, ale już przestał, bo to "siara" być ulubieńcem nauczycielki. Teraz ona jest bliska załamania nerwowego, jak ich w pierwszej klasie chwaliła, tak teraz jednego dobrego słowa o nich nie ma do powiedzenia. Pytałam go dlaczego ją tak traktują, przecież mieli u niej taki kredyt sympatii i zaufania i wszystko zmarnowali. Powiedział mi, że to dlatego, że ona im na zbyt dużo pozwala, że pozwala ze sobą dyskutować, dlatego mają ją w nosie. A porządek jest na lekcjach angielskiego i geografii bo tamte nauczycielki są fajne, dowcipne, żartują z nimi, ale jak tylko coś jest nie tak walą jedynkami po oczach, tną po punktach aż im w tych oczach ciemnieje, za byle co i jest spokój. Widać, że "ordnung mus sein" i tyle. Za moich czasów ja wiecznie obrywałam linijką po łapach za gadanie na lekcjach, pół swojej edukacji przestałam w kątach za karę, nawet na studiach asystenci i adiunkci kazali mi siadać w "oślich ławkach" albo wychodzić za drzwi za podpowiadanie sąsiadom w czasie kolokwiów i do nikogo nie mam pretensji, że mnie maltretował, bo jakoś "wyszłam na ludzi". Podobno ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#4 2006-03-03 15:01:12

Gosia
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Ja tez uwielbialam gadac, zwlaszcza na tych przedmiotach, ktore lubilam big_smile
Ale w katach nie stalam, bo ze mnie grzeczne dziecko niestety bylo, czego dzis zaluję wink Jednak znalazlam kiedys jeden wpis w swoim dzienniczku uczniowskim, ktory zachowalam do dzis: "Malgosia na przerwach biega po lawkach". Hehehe, dobre! Wcale tego nie pamietam big_smile
Zgadzam sie jednak, ze uczniom nie mozna na zbyt wiele pozwalac, bo wejda na glowe.
Jak tak o tym mowimy, to przyznam bez bicia (takze linijka wink ), ze tez gdybym chciala moglabym uczyc, mam po temu wyksztalcenie. Ale balam sie ze nie bede miala autorytetu, bo mlodo wygladam, nie jestem wielka baba i pewnie bylabym zbyt lagodna big_smile

Offline

 

#5 2006-03-03 15:03:17

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Nauczyciele

U mnie jest kiepskawo. Są klasy zdyscyplinowane i są klasy kompletnie beznadziejne pod tym względem. I to nie tylko na moich lekcjach. Po prostu straciliśmy jakikolwiek argument. Wielu uczniów oceny z przedmiotów ma w głębokim poważaniu, więc karniaki i pytania nie robią na nich wrażenia, z klasy wyrzucić nie wolno. Siedzi taki delikwent i rozwala całą lekcje. Punkty karne i naganne zachowanie również nie robi na nim żadnego wrażenia. Bo to "tylko" zachowanie. Z nagannym można przejść.
Ja się zwykle staram takiego "kogoś" zająć. Biorę go jako "pomoc naukową", albo prosze o poszukanie mapy itp. Żeby przez moment moja uwaga skupiona była wyłącznie na nim. Ale to nie zawsze skutkuje.
Podobno Ministerstwo planuje wrócić do dawnego systemu i przywrócenia oceny z zachowania do klasyfikacji. Jestem jak najbardziej za.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#6 2006-03-03 15:04:51

Jeanne
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Faktem jest, że gimnazjum to okres przejściowy, między dzieckiem a dorosłym. Moja była klasa w gim też była okropna, nie tylko dla nauczycieli. To co się wyprawiało na lekcjach, zwłaszcza na polskim to poezja...kobitka mimo, że starała się zaprowadzić porządek, to nic z tego: chłopaki dalej swoje. Czasami to rzucali w nią albo wręcz na nią krzyczeli...W drugiej klasie przyszła na semestr praktykantka, "uczyła" nas angielskiego. Tutaj z kolei ławki były wywracane do góry nogami, pani obrywała kredą, papierami itp. Nie prowadziła lekcji, a nawet jeśli to i tak nic nie było słychać. Nie umiała kompletnie radzić sobie z młodzieżą. Zmarnowaliśmy cały rok, bo potem nauczycielki ciągle się zmieniały. Teraz w LO to co innego: klasa jest świetna, ale nie wulgarna i bardziej dojrzała emocjonalnie. Z ulgą odeszłam z tamtej i jestem naprawdę zadowolona z obecnej. Może dlatego że na 34 osoby 24 to dziewczyny... lol


"Lasy były dokoła. I pożółkłe liście
Jak blade meteory przez półmrok spadały."

[img]http://img232.imageshack.us/img232/821/kjykpa8.jpg[/img]

Offline

 

#7 2006-03-03 15:53:45

Alison
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Czasami to rzucali w nią albo wręcz na nią krzyczeli...W drugiej klasie przyszła na semestr praktykantka, "uczyła" nas angielskiego. Tutaj z kolei ławki były wywracane do góry nogami, pani obrywała kredą, papierami itp.

Boże chyba skończyłabym jako więźniarka w zakładzie o zaostrzonym rygorze. Nie wyobrażam sobie tolerować takiego zachowania. Współczuję nauczycielom, że za psie pieniądze muszą coś takiego znosić ze związanymi praktycznie rękami, bo prawa ucznia... Kiedy czasem przychodziłam po mojego małego do szkoły jeszcze w podstawówce, to nie mogłam się nadziwić, że wraz z pierwszą nanosekundą brzmienia dzwonka tabun biegnących dzieciaków wysypywał się z klas i gnał korytarzem tratując wszystko i wszystkich. "Za moich czasów" ulubionym hasłem nauczycielek było "dzwonek jest dla mnie nie dla was" i jak jej sie podobało mogła nas swobodnie przetrzymać całą przerwę do nastepnej lekcji i nikomu w ogóle w głowie nie postało sie stawiać w tej sprawie. A o bieganiu po korytarzu na przerwach to w ogóle mowy nie było! Dała by nam dyra jakby tak kogoś biegnącego wyhaczyła. Ja niestety jestem za tzw. przyjaznym reżimem, trudno darmo. Nawet studentom kiedy mogę zawsze idę na rękę, nie robię żadnych trudności, ale kiedy widzę, że ktoś sobie z góry na dół olewa, to ratuj się kto może... serce mam wtedy jak głaz bazaltowy. Ale to juz dorośli ludzie i najczęściej doceniają, że jeśli traktuje się ich przyjaźnie ale stanowczo, to nie kombinuja za bardzo.


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#8 2006-03-03 16:12:13

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Na takie zachowanie jak u Ciebie Jeane żaden nauczyciel nie MOŻE sobie pozwolić. Gimnazjum jest nie tylko okresem przejściowym, ale też etapem obowiązkowym. Z liceum zawsze można wywalić, z gimanzjum - nie. Jak wspominałam - nauczycielom zostały odebrane w zasadzie wszystkie atuty. Może liczyć jedynie na własny autorytet. A w dzisiejszych czasach to niewiele.

Ostatnio, bodajże na gazecie, był właśnie artykuł o dyscyplinie w szkole i porównanie między poprzednimi systemami a obecnym. Stwierdzono tam, że główną przyczyną dyscypliny była ścisła współpraca rodziców z nauczycielami. Zwykle jeśli nauczyciel się skarżył, rodzice z góry uznawali, że ma rację i dzieciak dostawał wciry i myto mu głowę (był jeszcze jednen aspekt - system i partia, która ściśle związała się ze szkolnictwem. Występowanie przeciwko szkole równało się wystąpieniu przeciwko państwu i partii. A za to mogły być poważne represje).
Dzisiaj rodzice w pędzie szczurów poprzez krótkotrwałą solidarność z dzieckiem, wypisując lewe zwolnienia, czy usprawiedliwienia chcą wynagrodzić mu brak czasu. Bronią dziecka nawet wówczas gdy na to nie zasługuje. No i jeszcze jedna przyczyna - przez brak czasu - nie tylko nie znają swojego dziecka, ale nie dostrzegają, że ono czasem swoim zachowaniem żebrze o odrobinę zainteresowania własną osobą.
Otwarta pozostaje jeszcze kwestia buntu młodzieżowego. Pokolenie moich rodziców buntowało się przeciwko systemowi, moje pokolenie, przeciwko szarości, a obecne pokolenie przeciwko czemu ma się buntować?


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#9 2006-03-03 17:22:08

Alison
Użytkownik

Re: Nauczyciele

To wszystko prawda co mówisz, smutne to ale prawdziwe. Żal tych dzieciaków, bo nie ma im kto wyznaczyć nieprzekraczalnych granic, a im te granice są do życia potrzebne, bo z nimi czują się bezpieczniej. Kiedy wszystko wolno to właściwie nie wiadomo co tak naprawdę można a czego nie i ciągle próbują, próbują, a nuż teraz jak nałożę nauczycielowi kubeł na głowę to będzie ta granica za którą juz nie będę mógł sie posunąć. Tylko, że jeszcze nauczyciel powinien we właściwym momencie, właściwie zareagować, a nie dopiero jak ma siekierę w plecach.


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#10 2006-03-03 17:39:21

Deska
Użytkownik

Re: Nauczyciele

A mój wychowawca (świetny facet) wychodzi z założenia, że jak klasa rozrabia to znaczy, że nauczyciel po prostu nie umie zainteresować tematem 8) (ale może jemu łatwo tak mówić, bo chodzę do dobrej szkoły i takie rzeczy jak rzucanie czymś w nauczyciela w ogóle nie wchodzą w grę! 8O ).

Offline

 

#11 2006-03-03 17:47:37

Jeanne
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Faktycznie brzmi to morze niewiarygodnie, ale takie rzeczy w moim gimie się zdarzały. To zwykłe publiczne gimnazjum, nie wiem jak jest w prywatnych szkołach.
Jeszcze coś sobie przypomniałam. Mieliśmy też taką super panią od chemii. Jeszcze młoda, na luzie, zawsze można było z nią pogadać. Ale nigdy nie traciliśmy lekcji czy coś, przerabialiśmy temat i zawsze wszystko rozumiałam. Na każdej pytała i wymagała wiedzy na sprawdzianach. A mimo to wszyscy ją lubili. Była wymagająca i nieraz nas zkrzyczała jak były słabe oceny. Tak jak mówicie: nie pozwoliła wejść sobie na głowę i trzymała nas krótko.


"Lasy były dokoła. I pożółkłe liście
Jak blade meteory przez półmrok spadały."

[img]http://img232.imageshack.us/img232/821/kjykpa8.jpg[/img]

Offline

 

#12 2006-03-03 19:40:39

izek
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Na takie zachowanie jak u Ciebie Jeane żaden nauczyciel nie MOŻE sobie pozwolić. Gimnazjum jest nie tylko okresem przejściowym, ale też etapem obowiązkowym. Z liceum zawsze można wywalić, z gimanzjum - nie. Jak wspominałam - nauczycielom zostały odebrane w zasadzie wszystkie atuty. Może liczyć jedynie na własny autorytet. A w dzisiejszych czasach to niewiele.

z autorytetem to jest moim zdaniem praktycznie niewykonalne. Ktoś musi być niezwykle charyzmatyczną osobą, żeby dla gimnazjalisty być autorytetem. Wiedza nie wystarczy, a tak jak pisze Aine argumenty są teraz raczej "za" uczniem a nie nauczycielem.
Moim skromnym zdaniem podział 8letniej SP na 6SP+3gim to wielka pomyłka z wychowawczego punktu widzenia. ok 12-13 roku życia zaczyna się wielki przewrót i siła grupy rówieśniczej jest prawie nieograniczona. Ostatnie klasy podstawówki były "do opanowania"często dlatego, że wychowawca i nauczyciele już znali uczniów i wzajemnie. Każdy uczeń wiedział z kim na ile może sobie pozwolić. Teraz w momencie gdy nauczyciele mają szansę wykorzystać swoją wiedzę na temat dzieciaków do tego żeby ich jakoś motywować itp, uczniowie się z nimi żegnają. W gim tworzą się nowe klasy i w zasadzie wszystko zaczyna się od nowa, próbowanie granic itd a to wszystko niestety często ze szkodą dla wszystkich - ale nie jestem nauczycielem, a z uczniami zazwyczaj spotykałam się gdy mieli jakieś trudności.
Tak czy inaczej drżę na samą myśl, że kiedyś będę musiała posłać dziecko do szkoły. :?


gg 5425654

Offline

 

#13 2006-03-03 19:42:23

izek
Użytkownik

Re: Nauczyciele

i zgadzam się z Migotką - konsekwencja to słowo klucz.


gg 5425654

Offline

 

#14 2006-03-03 20:37:36

kabi
Użytkownik

Re: Nauczyciele

To chyba skutki uboczne sztucznej reformy oświaty. Gimnazja to wyrwanie dziecka z przyjaznej szkoły, którą znało od zawsze.Nasi gimnazjaliści wsiadaja do autobusu i zaraz po przyjeździe ida zapalić , na dowód lekcewazenia zasad i nakazów.Panienki maluja oczy i usta obficie.
Podobno nie potrafia juz czytac i nie chce sie im pisać .Jakim cudem-pytam-przeciez ja te dzieciaki dobrze znam i wiem co potrafiły.Ja je dobrze znam ale ich obecna pani chyba nie zdąży poznac , ma tylu uczniów w klasie a papierow do pisania jeszcze więcej. I po co nam była ta reforma!

Offline

 

#15 2006-03-03 21:35:55

Alison
Użytkownik

Re: Nauczyciele

I po co nam była ta reforma!

Żeby się odciąć od tego co było dobre i sprawdzone, ale...trąciło PRL-em i trzeba było szybko zrobić tak jak mają na zachodzie (przynajmniej w niekórych aspektach).
A przecież potrzebne były naprawdę kosmetyczne zmiany, tamten model kształcenia wcale nie był taki zły. Gdybym wam opowiedziała co "ta reforma" porobiła z programami studiów i co teraz reprezentują sobą absolwenci, a nawet doktoranci, to byście mi i tak nie uwierzyły. Chodzą słuchy, że stare ma wrócić, tyle, że juz kilka takich niewydarzonych roczników, na których żeśmy eksperymentowali opuściło mury uczelni. Aż strach pomysleć, że z taką wiedzą będą podejmować gdzieś jakieś istotne decyzje....


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#16 2006-03-03 21:52:16

izek
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Pamiętam że jak wprowadzali reformę miało to pomóc uczniom którzy mieli trudności z ukończeniem 8klas ze względów niedomóg intelektualnych. Akurat byłam wtedy z takimi na bieżąco i cieszyłam się, że w takim razie nie będą musieli kończyć na siłę kolejnych 2lat tylko po 6 klasie spokojnie zakończą edukację ogólnokształcącą że się tak wyrażę. I jakie było moje zdumienie, kiedy się okazało, że jednak nie można po SP iść do OHP na naukę zawodu, tylko trzeba skończyć gimnazjum, bo ono też jest obowiązkowe dla wszystkich. Czyli zamiast skrócić o 2 lata wydłużyli o dodatkowy rok...
Trochę jak z ocenami. Byłam w liceum gdy weszły 1 i 6 i nauczyciele zachwalali że 2 to będzie zamiast 3=. Szybko się okazało że na 2 trzeba było znać i wiedzieć jak wcześniej na całą 3 czyli ponad 50% materiału a nie ledwo ledwo. Miało to ujaśnić sytuację i zróżnicować tych "porządnych" trójkowiczów od tych naciąganych. Skończyło się na tym że porządni trójkowicze stali się mierniakami :?

Ale jak piszesz że ma wrócić stare to może się kto opamiętał


gg 5425654

Offline

 

#17 2006-03-04 17:51:49

Nastazja
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Poszłam do szkoły rok wcześniej i na szczęście ominęła mnie cudowna_reforma. :twisted:

Czasy podstawówki i liceum wspominam bardzo dobrze. Szczególnie ciepło myślę o licealnej polonistce,która współodkryła mój talent i namawiała do dalszego rozwoju.


John: "Was Miss Hale the woman that told you to come to me"?
Nick Higgins:"You'd be a bit more civil?"

Offline

 

#18 2006-03-04 18:25:46

Kaziuta
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Uczyłam się w "normalnym" systemie, ale i tak nie chciałabym do szkoły wrócić. Za nic!
Nauczyciele tacy sobie, większość to nijakie osobowości a raczej dziwne osobliwości. Chośbyś nie wiem co zrobił, stanął na rzęsach, wygrał olimpiadę to i tak dostawało się takie oceny jakie wrażenie zrobiłaś na pierwszych lekcjach, więc po co się starać.
Jedyną osobą, którą wspominam z sentymentem i darzę ogromną estyma i szacunkiem, byl polonista Pan Bronisław Podhorski. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, fantastyczny nauczyciel. Z heroicznym wysiełkiem usilował nauczyć czegoś sforę bab (klasa żeńska) niestety w większości nie zainteresowaną literaturą. Był bardzo wymagający, ale z różnych szkolnych wygłupów (1 dzien wiosny, dzień nauczyciela etc.) nie robił problemu i brał w nich czynny udział. Dostać u Niego 4 to ogromny sukces, a 2 to straszny wstyd.
Dzięki niemu przeczytałam mnóstwo fantastycznych książek, miesiąc bez teatru byl miesiącem straconym, a teraz nie musze się wstydzić swoich wypowiadzi, bo nauczył nas miec własne zdanie.
Panie Profesorze DZIEKI!!!

Offline

 

#19 2006-03-05 19:12:21

Margarett
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Kaziuto daj na niego namiary...chyba go wypożycze...u mnie takich cudów brak...nawet ksiądz, który powinien być wyrozumiały wyzywa nas od idiotów...ehh...takie życie


Marzenia przeżywane pod wpływem chwili tracą cały urok przy ich roztrząsaniu

Offline

 

#20 2006-03-05 19:20:07

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Margarett, to nauczyciele starej daty., ja tez mialam taka nauczycielkę w podstawce. Wszyscy, którzy szli do liceum chcieli isć na polonistykę (nie tylko z mojej klasy). Niestety w liecum nam to wywietrzało, bo brakowało naszej polonistki.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#21 2006-03-05 19:27:24

Margarett
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Nie zgodzę się z tym do końca, mój katecheta z gimnazjum był wspaniały...można było robić co się chciało, ale kiedy chciał poprowadzić lekcje nikt mu tego nie utrudniał...sam wyrobił sobie nasz szacunek i nie musiał nam przy tym grozić...potrafił opowiadać dowcipy(przynajmniej jeden na każdej lekcji) robił sprawozdania z koncertów iron maiden...i pokazywał nam zdjęcia swojej córki z USG. Szkoda, że tacy ludzie częściej się nie zdażają


Marzenia przeżywane pod wpływem chwili tracą cały urok przy ich roztrząsaniu

Offline

 

#22 2006-03-05 19:34:57

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Margarett nie o to mi chodziło. Ja też miałam fajnych nauczycieli, ale takich jak ta polonistka (zresztą po moim roczniku poszła na emeryturę) już nie ma. Wszystkie są na emeryturze. Tutaj nawet nie chodzi o to, że nauczyciel jest sympatyczny i fajny, ale że potrafi sprzedać swą pasję tak, że myślisz, że to twoja pasja. A u nas cała klasa kochała jezyk polski, kochała literaturę. Wiele osób myślało o polonistyce. Sama do tej grupy należałam. I nie było to tylko w mojej klasie, a we wszystkich rocznikach, które miała pod swoimi skrzydłami.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#23 2006-03-05 19:44:38

Margarett
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Wybacz za niezrozumienie...widać u mnie w tej dużej głowie mały móżdżek big_smile


Marzenia przeżywane pod wpływem chwili tracą cały urok przy ich roztrząsaniu

Offline

 

#24 2006-03-05 20:02:07

kabi
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Dobry nauczyciel to taki co lubi dzieci i uwielbia swoja pracę .Niby proste a jednak, jak mozna lubic prace gdzie trzeba tworzyc bzdurne dokumenty , papiery, plany, ewaluacje, programy , projekty.... Najgorsze jest to ,ze nikt nie pyta czy mnie moje dzieciaczki lubia ani czy ja ich dobrze ucze. Mam sie wykazac stertą bzdurnych papierow, na pismie mam udowodnic ,że jestem dobra nauczycielką a papier przyjmie wszystko. Czy to nie jest chore!

Offline

 

#25 2006-03-05 20:03:18

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Nauczyciele

Nie pisz tak, bo takie cos sprawia mi przykrosc.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB