Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#101 2006-03-30 21:49:03

Maryann
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Przyznam, że taka motywacja nie przyszła mi do głowy, ale może coś w tym jest.
A jeśli już przy zranionych uczuciach tego pana jesteśmy - musiał mieć piekielną satsfakcję, kiedy targował się z Darcym. Nie był przecież tak naiwny, żeby nie wiedzieć, dlaczego tak mu zależy na pomyślnym załatwieniu tej sprawy.

Offline

 

#102 2006-03-30 22:13:05

izek
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Och, Wickham sporo wygrał. Przecież JA pisze wyraźnie, że:
"Choć Darcy nie mógł nigdy przyjąć Wickhama w Pemberley, jednak, ze względu na Elżbietę, pomagał mu w dalszym ciągu"
Tak więc spora satysfakcja, bo nie tylko kasa, ale zostali spowinowaceni, no i ta pomoc pewnie znaczyła kasa, kasa, kasa...


gg 5425654

Offline

 

#103 2006-03-30 22:14:20

Eva
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

A Darcy mógł się wykazać, szkoda, że i Mary nie trafiła na swojego Wickhama, przyznam trochę byłomi jej żal bo chyba została się na lodzie?W nowej wersji DiU jest taka scenka po oświadczynach Colinsa jak ona na niego spogląda jakby z żalem czy ja wiem? Szkoda , że nie ona dostąpiła łaski bycia panią Colinsową,.Szarlocie się nijak nie podobał ale Mery wydaje mi się ,że tak.Mówię o oświadczynach Colinsa względemLizzy,co to za wspaniała scena.

Offline

 

#104 2006-03-30 22:16:43

Maryann
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Och, Wickham sporo wygrał. Przecież JA pisze wyraźnie, że:
"Choć Darcy nie mógł nigdy przyjąć Wickhama w Pemberley, jednak, ze względu na Elżbietę, pomagał mu w dalszym ciągu"
Tak więc spora satysfakcja, bo nie tylko kasa, ale zostali spowinowaceni, no i ta pomoc pewnie znaczyła kasa, kasa, kasa...

A jemu przez całe życie przecież głównie o tę kasę chodziło.

Offline

 

#105 2006-03-30 22:52:51

izek
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Och, Wickham sporo wygrał. Przecież JA pisze wyraźnie, że:
"Choć Darcy nie mógł nigdy przyjąć Wickhama w Pemberley, jednak, ze względu na Elżbietę, pomagał mu w dalszym ciągu"
Tak więc spora satysfakcja, bo nie tylko kasa, ale zostali spowinowaceni, no i ta pomoc pewnie znaczyła kasa, kasa, kasa...

A jemu przez całe życie przecież głównie o tę kasę chodziło.

wygląda na to, że prawie każdy z głównych bohaterów dostał co chciał

Lizzy i Darcy oraz Jane i Bingley prawdziwą miłość
pani Bennet spokój ducha i pożenioną większość córek
pan Bennet szczęśliwe starsze córki
Lydia przystojniaka za męża i hulanki do końca życia wink
Wickham fundusze na te hulanki
Charlotta zapewnioną przyszłość
Collins żonę big_smile (po prostu wink to i tak dużo moim zdaniem)

tylko Kitty, Mary i panna Bingley, no i Lady C. zostały z niczym, przynajmniej w DiU


gg 5425654

Offline

 

#106 2006-03-31 14:40:59

Jeanne
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Lydia przystojniaka za męża i hulanki do końca życia wink
Wickham fundusze na te hulanki

Nie byłabym taka pewna...
"Często posyłała jednak Wickhamom pomoc(...). Było dla niej zawsze jasne, że Wickhamom nie może wystarczyć ich dochód, skoro dysponują nim dwie tak rozrzutne osoby, zupełnie niedbające o przyszłość."
Widać tu, że mieli dochód, przeznaczali go na hulanki. Ale nie mogli balować wiecznie, dlatego szybko kończyły im się pieniądze. Wtedy zwracali się o pomoc do sióstr Lidii. Nie wiem więc, czy te hulanki do końca życia były takie pewne...


"Lasy były dokoła. I pożółkłe liście
Jak blade meteory przez półmrok spadały."

[img]http://img232.imageshack.us/img232/821/kjykpa8.jpg[/img]

Offline

 

#107 2006-03-31 17:03:50

GosiaJ
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość


Nie byłabym taka pewna...
"Często posyłała jednak Wickhamom pomoc(...). Było dla niej zawsze jasne, że Wickhamom nie może wystarczyć ich dochód, skoro dysponują nim dwie tak rozrzutne osoby, zupełnie niedbające o przyszłość."
Widać tu, że mieli dochód, przeznaczali go na hulanki. Ale nie mogli balować wiecznie, dlatego szybko kończyły im się pieniądze. Wtedy zwracali się o pomoc do sióstr Lidii. Nie wiem więc, czy te hulanki do końca życia były takie pewne...

Nie sądzę, by Lydia nagle stała się rozsądną osóbką, tak jak Wickham nie stał się dzentelmenem - na pewno więc bezmyślnie wydawali pieniądze, które dostawali jako pomoc. Lydia była równie głupiutką mężatką jak panienką, a Wickham nie posiadał nadal odrobiny honoru i godności. Inna sprawa, że jeśli państwo Darcy pomagali im cały czas, to mieli świętą cierpliwość.
Bleee, jak ja nie lubię parki: Wickham - Lydia!


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#108 2006-03-31 17:23:40

Jeanne
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Oczywiście Gosiu. wink Lidia wyszła za mąż będąc w takim wieku i fazie rozwoju, że byłabym zdziwiona, gdyby nagle stała się gospodarną kobietą. Masz rację, ta para jest mało przyjemna. I bardzo nieodpowiedzialna. wink Wolę już Lucy i Roberta Ferrarsów.... lol


"Lasy były dokoła. I pożółkłe liście
Jak blade meteory przez półmrok spadały."

[img]http://img232.imageshack.us/img232/821/kjykpa8.jpg[/img]

Offline

 

#109 2006-03-31 20:05:31

Maryann
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Lucy i Lidia to dwie zupełnie różne planety. Lucy jest fałszywa i wyrachowana. Dla pieniędzy "zakochała się" w Edwardzie i z powodu pieniędzy porzuciła go dla Roberta. Lidia po prostu jest rozpuszczoną, bezmyślną dziewczyną, która - dla odmiany - zupełnie o pieniądze nie dba. Ona chce się tylko bawić. I chyba naprawdę kocha swojego męża.

Offline

 

#110 2006-03-31 21:19:20

GosiaJ
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Oczywiście Gosiu. wink Lidia wyszła za mąż będąc w takim wieku i fazie rozwoju, że byłabym zdziwiona, gdyby nagle stała się gospodarną kobietą. Masz rację, ta para jest mało przyjemna. I bardzo nieodpowiedzialna. wink Wolę już Lucy i Roberta Ferrarsów.... lol

Podsunęłaś mi myśl - jestem ciekawa, jak bardzo różniły się nastolatki z tamtego okresu od współczesnych? Tzn. przecież dziewczyny w wieku Lydii czy Kitty to były już panny, o które mogli się starać kawalerowie. Na ile wychowanie czyniło z nich już młode damy, a na ile były trzpiotkami? Lydia była chyba jednak dość niechlubnym wyjątkiem.


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#111 2006-03-31 21:44:38

Jeanne
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Można by powiedzieć, że szybciej dojrzewały. Zasadniczo panna w wieku lat 15 mogła spokojnie wyjść za mąż. Co nie oznacza, że była psychicznie gotowa do małżeństwa i dorosłego życia. Lidia jest doskonałym przykładem współczesnej flirciary, typowej nastolatki myślącej tylko o chłopcach. Jej późniejsza dość ciężka sytuacja materialna świetnie to pokazuje: nie umiała zmusić się do oszczędzania i pomyśleć o przyszłości. Miała 17 lat - któż w tym wieku myśli o utrzymaniu rodziny?


"Lasy były dokoła. I pożółkłe liście
Jak blade meteory przez półmrok spadały."

[img]http://img232.imageshack.us/img232/821/kjykpa8.jpg[/img]

Offline

 

#112 2006-03-31 21:55:55

ewelinka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

To prawda nikt w tym wieku nie dorósł do małżeństwa.Zwłaszcza Lidia, która napewno do tego nie dorosła.Nawet nie widziała nic złego w tym,że uciekła z Wickhamem.Myślała,że wszyscy jej zazdroszczą tekiego męża.Biedna Lidia sad

Offline

 

#113 2006-03-31 23:41:18

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Myślała,że wszyscy jej zazdroszczą tekiego męża

Ona pławiła się w szczęściu posiadania obrączki i machania nia przed oczami każdemu, kto się nawinął. I właściwie nawet trudni się dziwić - głównie do tego wychowywała ją kochana mamusia. Lydia dokonała wielkich dzieł: wyszła za mąż jak mama kazała, mogła przez parę dni poparadować i zająć miejsce Jane jako najważniejsza lokatorka rodzinnego domu - i to już jej wystarczyło. Mamusi zresztą też. Mnie nie drażni aż tak ta głupia nastolatka, jak jej mamusia, równie ograniczona jak piętnastolatka. te jej uniesienia nad małżeństwem Lydii i uroda Wickhama!

Offline

 

#114 2006-04-01 09:20:17

Jeanne
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Trzykrotka ma rację: do tego tylko wychowywała ją pani Bennet - aby dobrze wyszła za mąż. Ale tu możemy przelecieć cały ród matki, bo przecieć ją też ktoś źle wychował itd. itd. Szło to z pokolenia na pokolenie. :twisted:


"Lasy były dokoła. I pożółkłe liście
Jak blade meteory przez półmrok spadały."

[img]http://img232.imageshack.us/img232/821/kjykpa8.jpg[/img]

Offline

 

#115 2006-04-01 14:54:29

Minia
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Odnoszę wrażenie, że Wikham wybrał Lydię również trochę z zemsty.
Przecież najpierw Lizzy dawała mu jednoznacznie odczuć, że jej się podoba i razem świetnie się bawili obgadując Darcy'ego, a potem nagle zauważyła zalety tego ostatniego i trochę spławiła Wikhama. Myślę, że go to mogło dotknąć na tyle, żeby wykorzystać okazję...

Rzeczywiście może coś w tym jest... Chciał mieć zachwyt Lizzy, a jak się zorientował, że ona zawróciła z drogi podziwiania jego dobroduszności, zauważył jej siostrę, która nie żałowała mu podziwu i zachwytów - łatwiejszy i mniej wymagający, a jednocześnie wiele bardziej (go) satysfakcjonujący obiekt podbojów. On chyba miał taki charakter, że lubił być adorowany i wielbiony małym kosztem (kilka ukłonów, uśmiechów, kłamstewek...).
Nie mógł też sobie odmówić przyjemności jej towarzystwa (podczas ucieczki przed długami) pełnego adoracji - zresztą nie miał powodu żeby sobie odmawiać.

A co do wychowania panien - cały czas się zastanawiam jak to się stało, że dwie córki państwo Bennet wychowali tak dobrze i odpowiedzialnie, a resztę - tak beznadziejnie?


~Minia

Offline

 

#116 2006-04-01 15:41:55

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość


Nie mógł też sobie odmówić przyjemności jej towarzystwa (podczas ucieczki przed długami) pełnego adoracji - zresztą nie miał powodu żeby sobie odmawiać.

A co do wychowania panien - cały czas się zastanawiam jak to się stało, że dwie córki państwo Bennet wychowali tak dobrze i odpowiedzialnie, a resztę - tak beznadziejnie?

Jeśli chodzi o pierwsze - JAne napisała, że nie do końca mógł się jej pozbyć. Lydia się go uwieziła, a jego skłonność ku yciu adorowanym nie pozwalała mu do końca się od niej uwolnić.

Co do drugiego wydaje mi się, że w wychowaniu dwóch pierwszych córek uczestniczył ojciec.
Może jeszcze wtedy kochał ich matke? Może jeszcze był pełen nadziei na syna i córki go cieszyły? Zwróćcie uwagę, że jedynie Jane i Lizzy są z nim związane, a on z nimi.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#117 2006-04-02 00:34:54

GosiaJ
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość


Co do drugiego wydaje mi się, że w wychowaniu dwóch pierwszych córek uczestniczył ojciec.
Może jeszcze wtedy kochał ich matke? Może jeszcze był pełen nadziei na syna i córki go cieszyły? Zwróćcie uwagę, że jedynie Jane i Lizzy są z nim związane, a on z nimi.

Z tym pierwszym się zgadzam - wtedy córki były dla niego jeszcze "wyjątkowe", każda kolejna była już tylko... kolejną. Inna sprawa, że niezbyt dobrze to świadczy o uczuciach ojcowskich.
Ale co do drugiego, nie zgodzę się - JA mówi, że pan Bennet bardzo szybko zobaczył, jakiego pokroju jego żona jest kobietą. Jego miłość skończyła się bardzo szybko.
I jeszcze na zakończenie - zauważyłaś, jak często u JA ludzie połączeni więzami krwi są sobie bardzo obojętni? Np. Eżbieta i Anna Elliot.


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#118 2006-04-02 00:58:41

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Może to nie tylko w twórczości Jane, ale w ówczesnej Anglii?


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#119 2006-04-02 16:39:37

izek
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Nie wysnuwałabym na tej podstawie reguł...
bo były osoby spokrewnione, które były sobie obce (jak mówicie - pan Bennet i jego młodsze córki), ale i były takie co się przyjaźniły (choćby pan B i starsze córki) i były sobie bliskie. Było też ni tak ni siak - czy rodzeństwo Bingley'ów byłosobie bliskie czy dalekie?
Myślę że to jak w życiu. Zarówno teraz jak wtedy


gg 5425654

Offline

 

#120 2006-04-02 17:06:13

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Iza tylko potwierdzasz to co kiedy pisalysmy: zmieniaja sie czasy, zmienia sie moda, ale cechy uniwersalne, natura ludzka - nigdy big_smile


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#121 2006-04-02 17:20:38

izek
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

racja big_smile


gg 5425654

Offline

 

#122 2006-04-05 09:28:08

ewelinka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

To rzeczywiście prawda,że wiele zachowań możeny spotkać również i teraz.Chociaż chciałabym żyć w tamtych czasach wink

Offline

 

#123 2006-04-05 10:23:51

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Ja chyba nie chciałabym. Owszem, miło byłoby nigdzie się nie spieszyć i żyć ploteczkami i haftowaniem parawaników, ale już mieć wybór jak Charlotta - albo obmierzły narzeczony albo ubogie staropanieństwo - w życiu! Można narzekać na obecne warunki ekonomiczne (pamiętam nawet jakieś haiku, treści mniej więcej - w tym świecie nawet motyle muszą pracować), ale czy to jednak nie jest krzepiące, że każda z nas może decydować o sobie? Przynajmniej ekonomicznie. Radzimy sobie lepiej lub gorzej, ale możemy sobie radzić i nie musimy czekać na bogatych mężów jak panny Bennet. Ja jestem z tego bardzo zadowolona. A Wy jak sądzicie, miłe emancypantki?
big_smile

Offline

 

#124 2006-04-05 10:27:54

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Bierzcie pod uwagę, że nie jest powiedziane, że urodziłybyście się jako szlachcianki (o arystokracji już nie wspomnę). Równie dobrze mogła by to być rodzina chłopsko-robotnicza. A tutaj różowo nie było.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#125 2006-04-05 14:50:27

izek
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Z tamtych czasów to chciałabym tylko świeżego powietrza...
choć czasem też sobie marzę jak to by było być młodą, piękną, bogatą panną wtedy roll
bo jeśli bym faktycznie miała być w rodzinie robotniczej czy chłopskiej to się wkradają momentalnie jakieś wątki kopciuszkowskie wink


gg 5425654

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB