Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#76 2006-03-17 14:30:54

LadyVetinari
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Jak najbardziej. Byłam zachwycona kiedy trafiłam na waszą strone i znalazłam takie cudeńko, no i w dodatku istniała jeszcze do tego tapeta. Zamiast uczyć na test z ang przesiedziałam wieczór oglądając zdjęcia, słuchając w na okrągło wiadomego utworu z OST i pisząc. A potem co sekunde sprawdzałam czy zostało już dodane, ktoś juz to przeczytał...
Miło było wrócić do fanfikowania. big_smile

ps. sorki za off-topic

Offline

 

#77 2006-03-29 01:55:55

Minia
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość


Stawia Lizzy i jej siostry pod ekonomicznym murem, jeśli tak moge powiedzieć. Dziewczyny po prostu MUSZĄ na gwałt szukać mężów, bo inaczej naprawdę czeka je kompletna degradacja i ubóstwo.

Podążając za Waszymi rozważaniami w różnych kategoriach zaczęło mi coś przeszkadzać w postaci Elizabeth, szczególnie w przypadku zestawiania jej z Charlottą, i to właśnie pod względem ekonomicznym.
Chciałabym się zastanowić, nie co było potem (bo to wiadomo – żyli długo i szczęśliwie), ale właśnie nad tym, co było przedtem. Bo przecież Lizzy żyła w tej rodzinie, miała już 20 lat, była mądra, więc nie zakładajmy, że o kwestii małżeństwa nigdy (przed okresem opisanym w książce) nie myślała. Miała starszą siostrę, która do tego była ładna, a więc Jane powiedzmy najpóźniej w wieku 18 lat zaczęła budzić zainteresowanie. Wtedy najmłodsza miała 10 lat, i można się domyślić że wtedy już Mr & Mrs Bennet zarzucili myśl o męskim potomku – a więc kwestia małżeństw córek już wtedy musiała wypłynąć i zaczęła stawać się kluczową. Lizzy miałaby wtedy najwyżej 17 lat, a w książce poznajemy ją 4 lata później.
Do czego zmierzam, to że ona musiała już mieć wyrobioną opinię na temat tego, jakiego męża by chciała, a jakiego oczekiwała jej rodzina. Musiała też sobie zdawać sprawę, że takiego jak by chciała pewnie nie trafi (nie była klasyczną pięknością, bez posagu, a lata płynęły bez żadnych poważnych konkurów – bo chyba JA by o tym wspomniała), więc pozostawała decyzja, że nawet jak się trafi taki, który by się rodzinie spodobał, a jej nie do końca – czy takiego przyjąć? Chyba w ramach rozmyślań na ten temat zdecydowała że nie, o czym może świadczyć brak wahania przy pierwszym i może jedynym konkurencie (jak sam nie omieszkał zaznaczyć).
Ale czy to było w porządku wobec jej rodziny? Czy to było rozsądne dla niej samej? Widzę tu zgrzyt w samej Lizzy – z jednej strony rozsądna, myśląca, znająca realia życia i dość krytycznie do niego nastawiona, a z drugiej nagle niepoprawna (tym bardziej jak na tamte czasy) romantyczka. Z jednej strony kocha rodzinę, a z drugiej lekką ręką zdecydowanie odrzuca (prawdopodobnie jedyną) szansę żeby im ulżyć, i odciążyć materialnie, zaoszczędzić zmartwień – dzięki małżeństwu z rozsądku, które było mniej straszną i nietypową sprawą w tamtych czasach. Takie postępowanie bardziej już by mi pasowało do Jane niż do Lizzy...
Chodzi mi o to jak wy widzicie decyzję Lizzy przy pierwszych oświadczynach w świetle jej charakteru i sytuacji życiowej w której się znalazła?


~Minia

Offline

 

#78 2006-03-29 12:39:13

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Właśnie, Minia - mnie się wydaje, że właśnie ta sprawa decyduje o wyjątkowości Elisabeth jako postaci - jej podejście do kwestii małżeństwa. Albo była - w świetle tego, co wypunktowałaś - kompletnie głupia i krótkowzroczna (na zasadzie - Collinsa odrzucę, bo mi się nie podoba, ale może znajdzie się inny i jakoś to będzie), albo zupełnie wyjątkowa. Głupia nie była. Doskonale zdawała sobie sprawę z materialnego zagrożenia wiszącego nad rodziną (ona pierwsza zrozumiała, że ucieczka Lydii oznacza koniec marzeń o dobrym małżeństwie dla którejkolwiek z jej sióstr). Moim zdaniem była wyjątkowa, w pewnym sensie taka "większa niż życie". W jej podejściu do kwestii małżeństwa, a nie w ciętych ripostach i słownych potyczkach z panem Darcy tkwi cała jej niezależność i wolność. Lizzy jest pod tym względem osobowością absolutnie współczesną. Jane Austen tworząc ją przeszła samą siebie. Wie, że musi wyjść za mąż, ale zna też swoją wartość. Nie wyjdzie za mąż ani za pierwszego lepszego, który ją zechce łaskawie poślubić ani za jednego najlepszych kawalerów do wzięcia w kraju, który daje jej do zrozumienia, że jest nie dość dobra dla niego. JA nagradza ją za to z nawiązką.

Offline

 

#79 2006-03-29 12:47:05

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

To ciekawy sprawa, którą Minia tu poruszyła, sama sobie nad tym rozmyślałam - jak myślicie, co byłoby gdyby...
Gdyby Lizzy nie pojechała do Pemberley, czy Darcy szukałby jej jeszcze, żeby sprawdzić, czy jego list zdziałał cokolwiek? Czy - jak dowodziła Alison zwalczyłby przeciwności i walczył o nią - czy zwalczyłby uczucie i - może - ożenił się z Caroline? Czy Lizzy będąc w wieku Charlotty nie wyszłaby jednak za jakiegoś kuzyna pana Collinsa?
Nie, nie wyszłaby. Jane Austen też nie wyszła. I doświadczyła wszelkiej goryczy tego stanu: ubóstwa i zależności od innych ludzi.
Więć może Lizzy była dumna i głupia? big_smile

Offline

 

#80 2006-03-29 18:08:08

Gosia
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Raczej sadze, ze miala szacunek do samej siebie i godnosc.
I dla tych dwoch rzeczy nie moglaby pojac za meza kogos kogo by nie szanowala, nie mogla sie sprzeniewierzyc samej sobie i swym pogladom.
Nie chciala miec meza, ktorego by nie cenila i nie powazala.

Offline

 

#81 2006-03-29 19:07:57

Jeanne
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Ale jeśli już miałaby wybierać między Darcym a Collinsem (gdy nie kochała jeszcze Darcy'ego) nie wiadomo kogo by wybrała. Collins nie odpowiadał jej intelektualnie. Z Darcym, który był inteligentny, nie nudziłaby się z pewnością. Z drugiej strony pastor darzył jej rodzinę szcunkiem, pomimo wad. Darcy zaś gardził nimi i być może zabroniłby Lizzy spotykać się z nimi. A ona mimo wszystko kochała rodzinę, zwłaszcza ojca. Miał też duży majątek, a nie skromną chatynkę. Lizzy nie była chciwa, ale też miała w sobie nutkę egoizmu - nie chciała skazywać się na człowieka, którego nie szanowała ani nawet nie lubiła. O co nie można mieć do niej pretensji.


"Lasy były dokoła. I pożółkłe liście
Jak blade meteory przez półmrok spadały."

[img]http://img232.imageshack.us/img232/821/kjykpa8.jpg[/img]

Offline

 

#82 2006-03-29 19:47:05

izek
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

jak myślicie, co byłoby gdyby...
Gdyby Lizzy nie pojechała do Pemberley, czy Darcy szukałby jej jeszcze, żeby sprawdzić, czy jego list zdziałał cokolwiek? Czy - jak dowodziła Alison zwalczyłby przeciwności i walczył o nią - czy zwalczyłby uczucie i - może - ożenił się z Caroline? Czy Lizzy będąc w wieku Charlotty nie wyszłaby jednak za jakiegoś kuzyna pana Collinsa?
Nie, nie wyszłaby. Jane Austen też nie wyszła. I doświadczyła wszelkiej goryczy tego stanu: ubóstwa i zależności od innych ludzi.
Więć może Lizzy była dumna i głupia? big_smile

JA nie wyszła, ale nie znaczy to, że nie miała nadziei na lepsze życie niż to w zależności... myślę, że to co się przydarza Lizzy to marzenie JA spełnione tam gdzie miała na to wpływ.


gg 5425654

Offline

 

#83 2006-03-29 20:25:25

Maryann
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Raczej sadze, ze miala szacunek do samej siebie i godnosc.
I dla tych dwoch rzeczy nie moglaby pojac za meza kogos kogo by nie szanowala, nie mogla sie sprzeniewierzyc samej sobie i swym pogladom.
Nie chciala miec meza, ktorego by nie cenila i nie powazala.

Zwłaszcza, że przez całe życie miała przed oczyma obraz takiego związku. "Zawsze zdawała sobie sprawę z niewłaściwego zachowania pana Benneta w stosunku do żony. Sprawiało jej ono nieodmiennie ból. (...) Nigdy nie czuła tak mocno, jak teraz, ile nieszczęścia przynosi dzieciom niedobrane małżeństwo rodziców."

Offline

 

#84 2006-03-29 20:31:40

ewelinka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Możliwe,że taka miłość była marzeniem Jane ale trudno się dziwić.Kto nie marzył, żeby chociaz przez chwielkę być Lizzy?

Offline

 

#85 2006-03-29 20:42:06

Maryann
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

W jednej z kontynuacji "Dumy..." znalazłam takie ładne stwierdzenie Charlotty na temat Lizzy: "Małżeństwo dało jej to, na co zasłużyła. Zresztą ona nie zgodziłaby się na nic innego."

Offline

 

#86 2006-03-29 20:48:44

izek
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

w jakiś sposób to bardzo prawdziwe big_smile
obyśmy też nie pozwoliły sobie na mniej niż zasługujemy big_smile


gg 5425654

Offline

 

#87 2006-03-29 21:22:36

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

myślę, że to co się przydarza Lizzy to marzenie JA spełnione tam gdzie miała na to wpływ.

Też tak myślę. Kiedy pierwszy przeczytałam wszystkie powieści Jane Austen (DiU była pierwsza), dotarło do mnie, jak wiele marzenia ona włożyła w tę książkę, jak bardzo - mimo wszystko romantyczna (a raczej "romansowa") się okazała. Dała Lizzy wszystko: miłość ojca i ciepłą, ukochaną siostrę, urodę, rozum, wielką miłość, godnego szacunku męża, spokojną, dostatnią przyszłość swoją i rodziny. To jakby swoista rekompensata.

Offline

 

#88 2006-03-29 21:29:19

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Raczej sadze, ze miala szacunek do samej siebie i godnosc.



I wiele cywilnej odwagi. Na świadome staropanieństwo mogła sobie pozwolić Emma, pani domu w wieku 21 lat, zamożna, inteligentna i rozpieszczona. Lizzy, przy podobnie rozwiniętym umyśle mogła liczyć jedynie na los panny Bates - mniej gadatliwej i denerwującej, równie ubogiej i pozostawionej na marginesie życia. Dobrze, że pan Darcy musiał zobaczyć się z rządcą w Pemberley zanim przyjadą goście!

Offline

 

#89 2006-03-30 00:08:09

Minia
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Raczej sadze, ze miala szacunek do samej siebie i godnosc.

I wiele cywilnej odwagi.

I Wickhama w zanadrzu :twisted:
Oczywiście podoba mi się wasze podejście i to co o niej piszecie, a to z Wikhamem to taki mały żart. wink
Ale chciałam tu nawiązać do jej stosunku do Wikhama. Odnosze wrażenie, że ona trochę się w nim zadurzyła na początku (to co mówiła do Jane...), i jak by on ją poprosił w tym samym mniej więcej czasie co Collins, to - moim zdaniem - by go poprosiła o więcej czasu, żeby się poznać i upewnić (to co mówiła Charlocie o małżeństwie), ale zrobiłaby to WTEDY z dużym wahaniem i nadzieją, że jednak wkrótce się zaręczą.
W końcu był przystojny, szarmancki i uważny, uczciwy, przebaczający, (mimo sprawy z Darcym) taki pogodny, miał zawód, a na to że nie miał super dochodu chyba ona by nie zwróciła uwagi.
Potem jednak musiało się coś zmienić. Myślę że głupie uwagi młodszych sióstr sprawiły, że zaczęła się pilnować, a rzeczy dokonała opinia ojca, którego uwagi Lizzy bardzo ceniła (delikatne uwagi Jane czy Charlotty mogły nie wiele zdziałać, ale słowa ojca musiały jej zapaść w pamięć). Mimo że nic wtedy nie powiedziała, musiała zacząć krytyczniej patrzeć na Wikhama, a wyraźny brak akceptacji ojca dokonał reszty, i wtedy jego szanse już u niej drastycznie spadły.
A to że musiały już wtedy drastycznie spaść (jesli nie do zera, to do jakiegoś niskiego poziomu) potwierdzał by fakt, że JA nie wspomina żeby Lizzy jakoś bardzo cierpiała z powodu jego adoracji dla tej bogatej panny - to by potwierdzało, że już wcześniej się z niego wyleczyła.
Jak wy widzidzicie tę kwestię? Zgadzacie się z moimi domysłami? :?:


~Minia

Offline

 

#90 2006-03-30 10:12:30

Diana
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Tatuś wyraźnie zwrócił uwagę na to, czego nie dostrzegli inni: w jak sprytny sposób Wickham wspominał niby "mimochodem" o swym biednym losie, krzywdzie ze strony Darcy'ego, złym charakterze Georgiany itd. Pan Bennet naśmiewał się z tej pozy oficera; Lizzy musiała to w końcu przyjąć do wiadomości. Zaczęła się rzeczywiście pilnować i postanowiła żyć z Wickhamem na stopie przyjacielskiej. Po informacji o nim i Mary King, nie przejęła się więc znacznie, choć przyznam, że ja czułabym się w takiej sytuacji nieswojo.


Czym jest życie- snem jedynie...
GG: 9031506

Offline

 

#91 2006-03-30 11:17:57

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Hmmm, Wasze uwagi dają mi poważnie do myślenia. Mnie się zawsze wydawało, że Lizzy (mało romantycznie) nigdy nie myślała o Wickhamie jako o kandydacie na męża, właśnie z powodu jego braku stałego dochodu. Chyba nawet padało jakieś zdanie na ten temat. Dlatego też przyjęła pannę King z takim spokojem. Wickham był uroczy, dał jej to, czego odmówił Darcy - czyli wybrał ją spośród wszystkich uwielbiających go panien, na pewno sobie trochę flirtowali, ale - tak mi się wydaje - ona zawsze wiedziała, że poślubić go nie może, podobnie, jak wiedziała, że mimo miłego flirtu z pułkownikiem Fitzwilliamem nie może myśleć o niczym poważnym między nimi - bo ONA z kolei nie wystarczających dochodów.

Offline

 

#92 2006-03-30 12:09:32

Minia
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Hmmm, Wasze uwagi dają mi poważnie do myślenia. Mnie się zawsze wydawało, że Lizzy (mało romantycznie) nigdy nie myślała o Wickhamie jako o kandydacie na męża (...).

A ja bym właśnie obstawała, że jednak na początku myślała poważnie o nim.
Po zaproszeniu na bal w Netherfield: "(...) Elżbieta zaś z prawdziwą radością myślała, ile to tańców przetańczy z panem Wikhamem (...)", i dalej: "Elżbieta była w tak wybornym humorze, iż nawet zwróciła się do pana Collinsa (...)"; po zaproszeniu do tańca przez Collinsa: "Elżbieta czuła się strasznie oszukana. Wyobrażała sobie przecie, że właśnie o te tańce poprosi ją Wikham. (...) Chwila szczęścia Wikhama i jej własna została odłożona na nieco później (...)"; a gdy Wikham się nie zjawil na balu: "Zawód jakiego doznała tak wzmógł jej niechęć do młodego pana [Darcego] (...)" itd. :!: :!:
z DiU tłumaczenia Przedpełskiej-Trzeciakowskiej, wyd. 1996

Oj, chyba myślała o nim poważnie... Tak sądzę.


~Minia

Offline

 

#93 2006-03-30 12:29:12

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Minia, nie mam w tej chwili książki przed sobą, ale czy tam nie było rozmowy Lizzy-Wickham, już po pannie King - takiej w której wyraźnie mówią o tym, że gdyby nie podłość Darcy'ego w sprawie spadku, to nigdy nie byłoby żadnej panny King, ale ponieważ W. spadku nie dostał, to nic z tego. Może to jest tylko scena z serialu? Bo w serialu była na pewno. Konkludując: Lizzy była zauroczona Wichamem, ale nie pozwalała sobie na marzenia o małżeństwie z nim - wiedziała, że to niemożliwe.

Offline

 

#94 2006-03-30 17:40:55

Gosia
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Ja jednak mysle, ze troche ja zauroczyl i mogla o nim myslec jako o kandydacie, choc to uczucie pewnie byloby krotkotrwale, zwazywszy na to, ze Lizzy szybko by sie zorientowala jaki on jest naprawde.

Offline

 

#95 2006-03-30 19:55:49

Maryann
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Minia, nie mam w tej chwili książki przed sobą, ale czy tam nie było rozmowy Lizzy-Wickham, już po pannie King - takiej w której wyraźnie mówią o tym, że gdyby nie podłość Darcy'ego w sprawie spadku, to nigdy nie byłoby żadnej panny King, ale ponieważ W. spadku nie dostał, to nic z tego. Może to jest tylko scena z serialu? Bo w serialu była na pewno. Konkludując: Lizzy była zauroczona Wichamem, ale nie pozwalała sobie na marzenia o małżeństwie z nim - wiedziała, że to niemożliwe.

Dobrze pamiętasz Trzykrotko: "Pożegnanie z Wickhamem było przyjacielskie - z jego strony może nawet więcej niż przyjacielskie. Mimo nowego zainteresowania nie mógł zapomnieć, iż Elżbieta była pierwszą, która poruszyła jego serce i zasłużyła na uwagę, pierwszą, która go wysłuchiwała i litowała się nad nim, pierwszą, którą się zachwycił. "

Offline

 

#96 2006-03-30 20:42:35

Eva
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Ja nie mogę zrozumieć postępowania Wickhama, z Lydią kiedy i dlaczego go zainteresowała, nie miała majątku ani nawet urody siostry, dlaczego więc ona?Kiedy pierwszy raz przeczytałam Dumę byłam ogromnie zdziwiona Lydia i Wickham? :?:

Offline

 

#97 2006-03-30 20:54:39

ewelinka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Ja również byłam zdziwoina,ale jak sama Lizzy podejrzewała,że Wickham miał sporo długów i dla niego wyjazd był dobrym rozwiązaniem a Lidia najwidoczniej zakochała się na zabój więc chłopak skorzystał z okazji.

Offline

 

#98 2006-03-30 20:54:55

Maryann
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Bo była pod ręką i bardzo chciała z nim jechać, A on najwyraźniej nie potrafił sobie odmówić tego wesołego towarzystwa, nie mając prz tym zamiaru ponosić żadnych konsekwencji. Wiedział, że pan Bennet raczej nie jest z tych, co bardzo przejmują się rodziną i że nie ma zbyt dużo pieniędzy. Skąd zresztą miałby wiedzieć, gdzie go szukać?
Pani Gardiner jednoznacznie pisze w liście do Elżbiety, że nie miał ani zamiaru, ani ochoty się z nią żenić. Więcej - zamierzał uciec za granicę i znaleźć jakąś bogatą dziedziczkę.
Strach pomyśleć, co stałoby się z biedną, głupią Lidią, gdyby Elżbieta w rozpaczy nie wygadała się przed Darcym...

Offline

 

#99 2006-03-30 20:57:01

ewelinka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Zgadzam się z tobą w stu procentach.Głupia lidia nie wiedziała w co się wpakowała. Bogu dzięki,że Darcy ruszył z pomocą.

Offline

 

#100 2006-03-30 21:41:42

izek
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Odnoszę wrażenie, że Wikham wybrał Lydię również trochę z zemsty.
Przecież najpierw Lizzy dawała mu jednoznacznie odczuć, że jej się podoba i razem świetnie się bawili obgadując Darcy'ego, a potem nagle zauważyła zalety tego ostatniego i trochę spławiła Wikhama. Myślę, że go to mogło dotknąć na tyle, żeby wykorzystać okazję...


gg 5425654

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB