Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#1 2006-02-28 23:41:10

Trzykrotka
Użytkownik

Ekonomia i miłość

Ten temat chodzi za mną już od dłuższego czasu i chyba w końcu muszę go z siebie wyrzucić. Zabijcie mnie jeśli chcecie, ale czy nie wydaje się Wam, że Lizzy NAPRAWDĘ pomógł zakochać się w Darcym widok Pemberley? Nowa ekranizacja jest na wskroś romantyczna, więc będąc na świeżo po obejrzeniu filmu można poczuć dreszcz zgrozy na samą myśl, ale jednak... Była taka scena w książce i serialu, kiedy na pytanie Jane kiedy się zakochała w narzeczonym, Elizabeth odpowiada ze śmiechem: kiedy zobaczyłam jego piękny majątek Pemberley. Oczywiście siostry wybuchają śmiechem, ale na bazie rozważań małżeństwie Charlotty tak sobie myslę - czy Lizzy nie miała po prostu więcej szczęścia, że Darcy był bogaty i przystojny i mogła zakochać się w nim bez wysiłku?
Lizzy była mądra dziewczyną i musiała rozumieć czym grozi jej i siostrom majorat. Miała już 20 lat - jeszcze trochę i zaczęłaby wchodzić w kategorię starej panny. Zwróćcie uwagę, że nie ma w całej książce ani słóweczka o tym, że kiedyś już kochała, że o nią ktoś się starał (dla Jane ktoś pisywał wiersze i podobało jej się wielu głupszych niż Bingley), Lydia wyszła za mąż mając 15-16 lat, a Lizzy nic, dopiero Wickham. Na balach też nie była proszona do każdego tańca przez cały czas, tak jak Kitty i Lydia. Pewnie mieli tam posuchę i więcej panien na wydaniu niż kawalerów chetnych do ich wzięcia. Pojawienie się panów B i D musiało zrobić wrażenie. Oczywiście Darcy przekonał Lizzy do siebie siłą i trwałością uczucia i szlachetnościa postepowania, ale twierdzę, że lwia część jego uroku to ten jego gigantyczny jak na tamte czasy dochód, dom w Londynie i Pemberley. No po prostu - łatwiej jest pokochać milionera, a jeżeli jest przystojny i zakochany to juz tylko bonus.
wink
Jestem strasznie ciekawa, co o tym myślicie.
Pozdrawiam

Offline

 

#2 2006-03-01 00:06:17

Diana
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Też we mnie wywołała ta wypowiedź Lizzy taki mały zgrzyt; szybko jednak starałam się w sobie stłumić to wrażenie. Taki niby żart, ale dziwnie zabrzmiał...
Ale jednak myślę, iż to raczej piękna posiadłość była dodatkiem do przystojnego i szlachetnego Darcy'ego.


Czym jest życie- snem jedynie...
GG: 9031506

Offline

 

#3 2006-03-01 08:11:52

Alison
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Jestem pewna, że na takiej młodej dziewczynie, z niezbyt zamożnego domu widok rezydencji zrobił ogromne wrażenie, a na was by nie zrobił? Ja bym zemdlała już w westybulu jakby do mnie dotarło, że mogłam tu chodzić jak po swoim, a już nie mogę ;-) tzn. Bogiem a prawdą mnie osobiście pomogłaby świadomość, że miałabym do własnej dyspozycji taki piękny ogromny park, strumień i jezioro, poza tym to mogłabym mieszkać w namiocie. Byle z Darcy'm ;-)
Ale tak na poważnie, to wolę nie myśleć, że tak było, bo szkoda tego całego romansowego wątku, ale bądźmy realistkami, na pewno jej to nie przeszkadzało w podjęciu decyzji :-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#4 2006-03-01 08:48:19

Mag
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Dziewczyny! Co za herezje?
Pewnie, że taki majątek nie budzi niechęci, ale nie róbmy z Lizzy materialistki!
Przecież , gdyby chodziło o majątek to zgodziłaby się za pierwszy razem :!:
Ona nie chciała go, bo go nie lubiła, dopiero po liście , kiedy zrozumiała jego pobudki zaczęła myśleć o nim pozytywnie i żałować swojej porywczośći.
Jest moment, kiedy chodząc po rezydencji myśli,że "tego wszystkiego mogła być panią", ale myśl o zakazie odwiedzin wujostwa przegania jej żal smile
Myślę,że większe wrażenie zrobiła na Lizzy zmiana zachowania Darcego- pierwszy raz dobuszcza możliwość,że ma na niego wpływ - tzn on jest nią jeszcze zainteresowany , ale dopiero pomoc przy kłopotach z Lidią uwidaczniają Lizzy, że ona go kocha! smile
Na pewno świadomość, że po ślubie będą wytwornie mieszkać nie odstręczała jej od małżeństwa. wink lol

ps co oznaczają słowa pani Bennet,że Lizzy musi koniecznie wziąć ślub za "INDULTEM" :?:


GG 6318358

Offline

 

#5 2006-03-01 09:05:05

Alison
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Dziewczyny! Co za herezje?
Pewnie, że taki majątek nie budzi niechęci, ale nie róbmy z Lizzy materialistki! [...]
Na pewno świadomość, że po ślubie będą wytwornie mieszkać nie odstręczała jej od małżeństwa. wink lol

ps co oznaczają słowa pani Bennet,że Lizzy musi koniecznie wziąć ślub za "INDULTEM" :?:

1. Ot masz, przyganiał kocioł garnkowi ;-)
2. Indult to inaczej pozwolenie. W praktyce to znaczy wydanie specjalnego zezwolenia na jakieś działanie nie do końca zgodne z prawem, z przyjętymi zwyczajami np. przez władze kościelne. W przypadku Lizzy nie do końca rozbieram o co tu chodziło, może o to, że ona miała ten niższy stasus społeczny...


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#6 2006-03-01 13:59:13

Jeanne
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Ja zgadzam się z Mag. Lizzy faktycznie musiała być pod wrażeniem domu i całej posiadłości, zwłaszcza, że mieszkała z 4 siostrami i rodzicami w małym domu. Niemniej dominowały w niej czyste uczucia. Może to niezbyt dobry przykład, ale od razu powiedziała Darcy'emu z kim uciekła Lidia. Mogła to przecież ukryć, choć i tak by się dowiedział. Pamiętacie ten fragment: " I oto zobaczyła jak cała jej władza nad nim się rozpływa". Nie liczyła nawet, że może jeszcze po tym wszystkim wziąć z nią ślub.


"Lasy były dokoła. I pożółkłe liście
Jak blade meteory przez półmrok spadały."

[img]http://img232.imageshack.us/img232/821/kjykpa8.jpg[/img]

Offline

 

#7 2006-03-01 15:56:38

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Zgadzam się, że Lizzy nie była materialistką, bo ianczej przyjęłaby Darcy'ego już po pierwszych oświadczynach i całowała od razu w rękę na dodatek wink . Jednak wydaje mi się, że historia jej uczucia to piękne potwierdzenie faktu, że pieniadze i władza są bardzo sexy.
Lizzy zmienia swoje nastawienie do Darcy'ego po przeczytaniu listu: juz wie, że go skrzywdziła i żle osądzała, czuje niesmak do siebie, przewartościowuje swoje sądy i spojrzenie na własną rodzinę itd. A jednocześnie JA pisze wyrażnie, że nie chciała go już więcej widzieć. Tymczasem po spotkaniu w Pemberley, bardzo dla niej w końcu "obciachowym" i krępującym (filmowy pan Darcy mógł śmiało sie jej odwdzięczyć za owo "Co pan tu robi" u lady Catherine wink) myśli o nim z trzepoczącym sercem przez cały dzień i wieczór i ewidentnie zakochuje się w nim już wtedy, a to co zrobił w sprawie Lydii tylko sprawe przypieczętowuje. Oczywiście - ujmuje ją jego niezwykła uprzejmość i grzeczność oraz te wszystkie peany, które wyśpiewała na jego cześć pani Reynolds, ale jestem przekonana, że najbardziej chwyta ją za sece to, że czuje się przywitana jak królowa w jego królewskiej posiadłości. Dociera do niej, że Darcy naprawde miał z czego być dumnym i że naprawdę wyróżnił ją swoimi oświadczynami.
Popatrzcie: Elinor Dashwood przezyła również dramatyczną miłość, która mogła zakończyć się zawodem miłosnym na całe życie. Cieszymy się, że dosatała Edwarda, ale jakoś nie interesuje nas, co będzie dalej. No bo cóż - pastorowa... niewielka parafia... obmacywanie kur... pilnowanie żeby świnie nie wlazły do ogródka... herbatki dla rady parafialnej... Mrs Darcy of Pemberly - to całkiem co innego!

Offline

 

#8 2006-03-01 16:01:22

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Pomyślcie sobie jak Elizabeth mogła teraz utrzeć nosa Collinsowi! (choć na pewno była ponad to). Ten pacan śmiał twierdzić, że nikt prócz niego może się jej nie oświadczyć! Zawsze aż mi się pięści zwijają kiedy o tym pomyślę. Elizabeth była wręcz za dobra jak na swoje czasy i warunki życiowe i jestem za każdym czytaniem i oglądaniem szczęsliwa, że JA nagrodziła ją tak hojnie: wielką milością z dodatkiem Pemberley big_smile Jak myślicie, poradziła sobie jako nowa pani Darcy, właścicielka połowy Derbyshire?

Offline

 

#9 2006-03-01 17:37:15

Alison
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Collinsa, to musiało pogiąć jak się dowiedział o zaręczynach Lizzy, chociaż jak go znam to mógł to sobie nawet poczytać za zasługę, że zastartował jako pierwszy, tzn. że docenił ją jeszcze „przed” Dracy’m ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#10 2006-03-01 17:54:57

Gosia
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Wyobrazam sobie, jak on pozniej musial sie podlizywac Lizzy jak byla juz zona Darcy`ego big_smile

Offline

 

#11 2006-03-01 19:10:52

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Oj, macie rację! Brrr!! Na pewno nazywał Elizabet co pół minuty "dear cousin" i - ardą pana Benneta podlizywał się Darcy'emu jak lady Catherine!! Biedacy! lol

Offline

 

#12 2006-03-01 19:22:27

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Wiecie, kiedyś oglądałam na discovery film o tym co decyduje o doborze partnerów życiowych. I wszystkie te zasady są zawsze spełniane, świadomie lub podswiadomie. Wszystko zawsze i wszędzie rozbija się o przyszłe potomstwo.
- po pierwsze - jak najmniejsza zbieżność genowa. Tutaj działa przede wszystkim informacja i komunikat zapachowy, które wysyła nasze ciało.
- po drugie - poszukiwania najlepszego kandydata na ojca przyszłego dziecka. I tutaj drogie panie udowodnić można dopiero co jest tak naprawdę dla nas ważne. Dla jednej najważniejsze będzie zapewnienie dzieciom dobrych warunków materialnych, dla innej - wiedza, bystrość, mądrość - ogólnie walory umysłu, dla jeszcze innej - uroda, dla kolejnej - uczucia wyższe.
- po trzecie - czasem miłość wynika ze sprzyjających okolicznośc, tj dni płodnych.
- po czwarte - często unika się ludzi, którzy mają problemy z płodnością.
- po piąte - już zapomniałam... sad


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#13 2006-03-01 19:58:23

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Brrrr - az strach pomyśleć, że wszystkie romantyczne porywy sprowadzaja się do dzieci. W jakiejś koszmarnej kontynuacji PP, którą kiedyś na swoje nieszczęście przeczytałam autorka sugerowała, że państwo Darcy długo nie mogli doczekać się potomstwa, może TO podświadomie sprawiało, że Elisabeth odrzuciła Darcy'ego? wink

Offline

 

#14 2006-03-01 20:01:37

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Od razu mówię - nie mam nic przeciwko posiadaniu dzieci!!

Offline

 

#15 2006-03-01 20:18:14

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Z tym odrzuceniem, nie o to chodziło. Po prostu osoby, które mają problemy z płodnościa po prostu podchodzą pod grupę "gorsze geny" i przez to częstoi nie są brani pod uwagę jako partner w związku. Chodzi o to, że nie mają powodzenia. Darcy pod tą grupę raczej nie podchodzi, bo po pierwsze miał powodzenie, a po drugie wcale nie był kawalerem aż tak bardzo długo.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#16 2006-03-01 20:39:05

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Wiem, żartowałam sobie trochę. Ciekawe swoją drogą jakim oni byli małżeństwem. Jak ona radziła sobie z byciem panią na Pemberley (pamiętam jaki horror w podobnej sytuacji przeżyła bohaterka Rebeki w Manderley - ale ona była młodziutka, nieśmiała i bardzo przyzwyczajona do usługiwania innym), z jego rodziną, ze swoją rodziną.

Offline

 

#17 2006-03-01 20:44:15

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Podejrzewam, że bycie panią na Pemberley dawałoby Lizzy olbrzymią satysfakcję. Zwłaszcza, że byłaby autentyczną panią. Jej rodzina i jego rodzina nie miałaby tutaj wiele do gadania (no może poza Georgianą). Bohaterka Rebeki miała zupełnie inny charakter, a i Darcy był inny, powiedziałabym bardziej zaangażowany.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#18 2006-03-01 21:09:34

Maryann
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Dziewczyny! Co za herezje?
Pewnie, że taki majątek nie budzi niechęci, ale nie róbmy z Lizzy materialistki! [...]
Na pewno świadomość, że po ślubie będą wytwornie mieszkać nie odstręczała jej od małżeństwa. wink lol

ps co oznaczają słowa pani Bennet,że Lizzy musi koniecznie wziąć ślub za "INDULTEM" :?:

1. Ot masz, przyganiał kocioł garnkowi ;-)
2. Indult to inaczej pozwolenie. W praktyce to znaczy wydanie specjalnego zezwolenia na jakieś działanie nie do końca zgodne z prawem, z przyjętymi zwyczajami np. przez władze kościelne. W przypadku Lizzy nie do końca rozbieram o co tu chodziło, może o to, że ona miała ten niższy stasus społeczny...

To chyba chodziło o to, żeby można było ślub wziąć szybciej, niż pozwalało prawo - a jeśli tak, to nie dziwię się naleganiom pani Bennet (jeszcze narzeczony mógłby się rozmyślić). A poza tym coś mi się "majaczy", że takie przyspieszanie było wtedy w modzie.

Offline

 

#19 2006-03-01 21:17:00

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Z tych samych przyczyn co i dzisiaj. Dużo wcześniaków się rodziło big_smile


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#20 2006-03-02 18:55:55

kabi
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Jak by nie patrzec Lizzy byla córka swojej matki.Trudno nie myślec kategoriami ekonomicznymi jesli mamuska je powtarza kilka razy dziennie.

Offline

 

#21 2006-03-02 20:07:08

GosiaJ
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Nie robiłabym z Lizzy materialistki. Tzn. na pewno jej zaimponowało, że ktoś taki jak Darcy jej się oświadczył, to mogę wyczytać ze sceny w Pemberley na początku. Ale uważam, że skrzywdzilibyśmy ją twierdząc, że majątek Darcy'ego miał wpływ na jej decyzję. Nie twierdzę, że nie była szczęśliwa, wychodząc za "10 tysięcy funtów rocznie i pół Derbyshire" ;-) ale kwiestia jej uczuć jest tutaj najistotniejsza.


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#22 2006-03-02 20:08:51

milosz
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

Jak by nie patrzec Lizzy byla córka swojej matki.Trudno nie myślec kategoriami ekonomicznymi jesli mamuska je powtarza kilka razy dziennie.

mimo wszystko głęboko wierzę w to , że Lizzy była przede wszystkim córką swojego ojca :mrgreen: i ekonomiczność swej matki traktowała marginalnie lol
Po wersjach zarówno serialowej i kinowej (ba nawet tej indyjskiej i uwspółcześnionej) odnoszę wrażenie, że mimo ogromnego majątku Darcy bez Lizzy ginąlby w otchłani zarozumialstwa, wewnętrznego pnuractwa, czy coś
Moja wiara w siłę sprawczo-ratunkową kobiet jest zbójcza :mrgreen:


[img]http://img113.imageshack.us/img113/9518/windelwinnie21df3bg.gif[/img]

Offline

 

#23 2006-03-02 20:10:24

milosz
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

hm choć na marginesie dodam, że chętnie bym się wzięła za ratowanie jakiego dziedzica (choćby Pszczyny) ino jakoś mi sie nie trafił :twisted:


[img]http://img113.imageshack.us/img113/9518/windelwinnie21df3bg.gif[/img]

Offline

 

#24 2006-03-02 20:25:40

kabi
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

hm choć na marginesie dodam, że chętnie bym się wzięła za ratowanie jakiego dziedzica (choćby Pszczyny) ino jakoś mi sie nie trafił :twisted:

Och , nie Ty jedna lol

Offline

 

#25 2006-03-02 20:39:36

GosiaJ
Użytkownik

Re: Ekonomia i miłość

hm choć na marginesie dodam, że chętnie bym się wzięła za ratowanie jakiego dziedzica (choćby Pszczyny) ino jakoś mi sie nie trafił :twisted:

Pszczyński pałac z parkiem bardzo piękny, więc nie taka ta Pszczyna ostatnia :-) Ale ostatni dziedzic to chyba jednak chłopców wolał, więc chyba nic z tego ;-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB