Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#1 2004-11-05 00:53:18

demi
Użytkownik

Dobre wychowanie

Tak sie kiedys zastanawiałam czy chciałabym żyć w czasach kiedy Jan episała swoje książki?
I doszłam do wniosku że tak.
Czy nie uważacie że wtedy wszyscy byli bardzo 'dobrze" wychowani. Nawet sztuka obrażania stała na najwyższym poziomie. Każdy wiedział(oczywiście w pewnych sferach) co należy powiedziec a jakich tematów nalezy unikać. To były czasy.
Co o tym sądzicie?

Offline

 

#2 2004-11-05 11:26:06

ula
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

Mnie też bardzo odpowiada ta epoka - powściągliwości i rozwagi. Ale też każda inna w której ludzie potrafili ze sobą rozmawiać. W tej chwili spotkania w rodzinnym gronie ograniczają się do wspólnego obiadu i to nie zawsze....
A poza tym tamta epoka miała jeden największy PLUS!!! Kobiety zajmowały się wydawaniem pieniędzy a nie ich zarabianiem, wystarczyło znaleźć mężą, który miał jakieś15 tys guntów rocznie i już lol

Offline

 

#3 2004-11-05 13:03:31

fringilla
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

Oj miłe Panie, chyba muszę trochę popolemizować.
Czy naprawdę chciałybyście żyć w epoce, w której nikt nie mówi tego, co myśli, wszystkiego trzeba się domyślać, a sztuka konwersacji, choć owszem, stała na wysokim poziomie, była tak bardzo skrępowana konwenansami, że miała n iewiele wspólnego z rodzinną pogawędką toczoną przy rodzinnym stole. Dochodziło do bolesnych nieporozum,ień, tylko dlatego, że pewnych rzeczy powiedzieć nie wypadało (np. Eleonora i Edward). No i oczywiście miło mieś męża z takim dochodem rocznym, ale niełatwo było takiego "złapać" jeśli samej nie miało sie przynajmnie 10 tys funtów posagu. A los ubogiej starej panny nie był zbyt wesoły, czego przykładem sama Jane Austen.
Oczywiście ta epoka miła swoje zalety i to niemało, ale życie wcale nie bylo takie proste i mile jak w ksiazkach. Przypomnijcie sobie chociażby biedną Elizę, ukachaną pułkownika Brandona i jej córkę.


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#4 2004-11-06 16:52:12

demi
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

wydaje mi sie że tak do końca nie jest, że nie mówi sie tego co sie mysli. Jak ktos chciał to powiedział, tylko nalezało byc na tyle inteligentym żeby umiec to zrobić.
A co do tych 10 tysięcy dochodu, to rzeczywiście trudno było było złapac takiego męza, ale ogólnie rzecz biorąc to życie kobiet było łatwiejsze, wyglądało inaczej w każdej sferze ale pewne rzeczy do nich należały i nie były zmuszane do wykonywania zadań które ie leżały w ich naturze.

Offline

 

#5 2004-11-06 22:12:05

fringilla
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

No nie wiem, w sumie dziś też nie każdy potrafi powiedzieć to co myśli. Na pewno ludzie byli wobec siebie grzeczniejsi, ale więcej było w tym hipokryzji. Nie wiem co gorsze.

A co do sytuacji kobiet bydę walczyć do końca. Kobiety nie miały obowiązków, które, jak to określiłaś, nie leżały w ich naturze, ale nie miały też żadnych praw. Wszystko fajnie jak się było panną Darcy, miało się duży majątek i było otoczoną opieką rodziny i przyjaciół. Ale wyobraź sobie sytuację, że wychodzisz za mąż bez posagu, a twój mąż okazuje się draniem, który cię terroryzuje i maltretuje fizycznie i psychicznie. Albo jesteś sierotą jak Jane Fairfax i pracujesz u jakiejś niezrównoważonej psychopatki. Albo zakochujesz się w kimś kto stoi niżej lub wyżej od ciebie, albo musisz wyjść za kogoś, kogo wybrali ci rodzice, np. 30 lat starszego. Po swojej ucieczce Lidia byłaby "skończona" gdyby Wikham się z nią nie ożenił, zaś on wiódłby dalej zycie jak do tej pory. Przypomnij sobie los pani Dashwood po śmierci męża, albo co czekałoby panią Bennet i jej córki, gdyby żadna z nich nie wyszła bogato za mąż. W ksiązkach Jane Austen prawie zawsze wszystko sie dobrze kończy, ale w zyciu róznie bywało.
Dziś kobieta ma możliwość wyboru. Może realizowa.ć się w domu, albo w pracy, może ułożyć sobie zycie w tardycyjny sposób, albo każdy inny jaki jej odpowiada. Za tę możlwość wyboru musiałyśmy zapłacić cenę, jaką są zupełnie nowe obowiązki, ale jak bardzo bym nie lubiła zamierzchłych epok, uważam, że warto było!


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#6 2004-11-08 15:46:07

dorotka
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

masz rację co do praw kobiet . Ja bym nie mogła żyć w takich czasach, gdzie mam niewiele do powiedzenia i gdzie, jeśli nie mam oparcia w bogatym mężu, ludzie mają mnie w głębokim poważaniu. Poza tym - do tej pory nie rozumiem, dlaczego pan Bennet nie mógł swojego majątku przepisać na którąś z córek?


Normalnie zaczęłam wirtualny ekshibicjonizm big_smile
Mam bloga tongue Kto nie wierzy, niech sprawdzi big_smile

Offline

 

#7 2004-11-09 00:00:55

fringilla
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

Takie było prawo, majatki ziemskie miały rózny staus, niektóre były dziedziczone tylko w linii męskiej, nie znam się na tym zbyt dokładnie. może ktoś mocniejszy w historii nam to objaśni.


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#8 2004-11-09 01:03:43

KatA
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

Jeszcze dochodzila kwestia wyksztalcenia. Kobiety w tych czasach mialy bardzo ograniczone mozliwosci ksztalcenia. Uczelnie wyzsze byly dla nich zamkniete. Pamietacie definicje wyksztalconej kobiety haftowanie, malowanie parawnikow itp. Nawet czytanie było limitowane przez finase albo chęci ojca, aby poszerzac horyzonty corek.
A wyksztalcenie panny Darcy to granie na "pianinie" caly dzien - troche to ograniczone. W sumie corki gentelmenow nie posiadaly wiedzy praktycznej albo ja rzadko wykorzystywaly, od tego byly panny sluzace a ich los to juz zubelnie inna historia

Offline

 

#9 2004-11-09 18:55:22

dorotka
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

to jest chyba najbardziej niesprawiedliwe - tak jakby kobiety były gorsze, mnie takie podejście strasznie denerwuje i nie mogłabym żyć w tamtych czasach. Inna mentalność. Co prawda kobiety nie musiały praktycznie pracować, bo mąż to robił. Ale najpierw trzeba było dobrze wyjść za mąż i pamiętać, że męża należy traktować jako stojącego wyżej. Koszmar po prostu, w takich chwilach zaczynam się utożsamiać z feministkami smile


Normalnie zaczęłam wirtualny ekshibicjonizm big_smile
Mam bloga tongue Kto nie wierzy, niech sprawdzi big_smile

Offline

 

#10 2004-11-11 11:45:09

Ismena
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

Chyba niejedna radykalna feministka skrytykowałaby nas za podziw dla tamtych czasów. Traktujemy je trochę wybiórczo- suknie- tak, dominacja facetów-nie, maniery - tak, brak dostępu do nauki- nie, pewnie po tygodniu życia w takich warunkach uciekłybyśmy z krzykiem i przeklinałybyśmy pana Darcyego!!! :evil:

Offline

 

#11 2004-11-11 13:06:52

dorotka
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

Za nic w świecie nie chciałabym zmienić czasów, w których żyję, ale fajnie byłoby choćby na tydzień przenieść się w tamtą epokę i żyć życiem ówczesnych ludzi. Tylko gdzie ja bym się nauczyła tych wszystkich tańców smile


Normalnie zaczęłam wirtualny ekshibicjonizm big_smile
Mam bloga tongue Kto nie wierzy, niech sprawdzi big_smile

Offline

 

#12 2005-03-01 13:52:50

aga
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

W czasach JA kobiety faktycznie były na drugim planie i te z nich, które próbowały przynajmniej to nieco przełamać, musiały wykazać się sporą odwagą, a nawet sprytem. Takich w utworach JA nie brakuje! Najpierw
Lady Catherine z "Dumy", która po śmierci męża sama zajmowała się majątkiem, mało tego, wystarała się /a jednak to było możliwe!/, aby zmienić prawo majoratu na korzyść jej córki Anny.Sama to powiedziała Elżbiecie o tym, jak się dowiedziała, że spadek po panu Bennett dziedziczy
właśnie Collins. Czyż nie ma racji, tak niesłusznie pogardzana za swą rzekomą wielką głupotę, pani Bennett, która czyniła liczne wyrzuty
swojemu leniwemu mężowi, że nie postarał się, aby spadek zostawić córkom. Albo choćby odłożyć ile się da.Sam on żałował, że nie zrobił tego, gdy trzeba było wyposażyć Lidię.I tak się cieszył, że to rzekomo zrobił wuj Gardiner, a w rzeczywistości Darcy. Nie poczuł się jakoś upokorzony tym, cieszył się tylko, że to ma z głowy! I jak tu nie współczuć
pani Bennett, która świadoma tego, tak bardzo pragnęła dobrze wydać córki za mąż! I jak Collins kpił z nich, wiedząc doskonale, że jego akcje
rosną! I jak to doskonale rozumiała Lady Catherine, mówiąc o tym Elzbiecie! Elżbieta chyba wstydziła się za ojca w jakimś stopniu.

Offline

 

#13 2005-04-08 21:09:11

Anonymous
Gość

Re: Dobre wychowanie

A internet? Jak znaleźć pokrewną duszę w okolicy zamieszkałej przez co najwyżej kilkadziesiąt osób, z którymi i tak w większości nie wypada się kontaktować :-). Nuda. A jeśli w okolicy nie pojawi się jakiś Darcy, to na dodatek staropanieństwo albo łapanie pierwszego lepszego (Collinsa!!!) Brrrrrrrr!
:-)

 

#14 2005-04-09 14:50:29

dorotka
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

Ale za to jakie listy wtedy ludzie pisali! Zajmowali się teoretycznie nudnymi sprawami, ale bardzo lubię czytać teksty, w których sensacją były narodziny czarnego źrebaczka, podczas gdy jego rodzice byli brązowej maści albo zerwanie dachu szklarni wink Ubaw po pachy.
Co do pokrewnej duszy - dla chcącego nic trudnego big_smile


Normalnie zaczęłam wirtualny ekshibicjonizm big_smile
Mam bloga tongue Kto nie wierzy, niech sprawdzi big_smile

Offline

 

#15 2005-04-15 14:41:44

aga
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

Jednym słowem - nagle znajdujemy się w epoce JA, np w salonie w
Netherfield - i zachowujemy się swobodnie, jak w dzisiejszych czasach, ale grzecznie. Rozmawiamy na wszystkie tematy, m.in.na tematy
męsko-damskie, dowcipkujemy, często się śmiejemy, itd. Zupełnie
normalna i ciekawa rozmowa. A gdyby jej słuchało towarzystwo w Netherfield? Jak by się zachowało?! Panny bardzo zgorszone, gotowe
zemdleć bądź wybiec z krzykiem? Panowie mocno zdegustowani, gotowi
"nas" wyprosić? A może ciekawość by zwyciężyła?
Wtedy mogłybyśmy odczuć tę faktyczną róźnicę w mentalności "ich" i
naszych czasów. Jak dotąd, podróży w czasie nie odkryto, i szkoda, nie możemy sprawdzić "ICH" reakcji! A może Wy je zgadniecie?

Offline

 

#16 2005-04-15 21:44:17

Marianna
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

Drogie Panie, zakładacie, że urodziłybyście się w zamożnej rodzinie, lub przynajmniej w takiej jak Bennetowie. Pomyślcie jednak o mieszczanach z brudnych i cuchnących dzielnic Londynu, których nie obejmowało żadne prawo dziedziczenia i musieli sami zarobiać na swoje utrzymanie. Często otrzymywali zapłatę nieuczciwie niską i nie mogli nic na to poradzić. Zycie biednych w tamtych czasach było o wiele trudniejsze.
Pewnie tak naprawdę większość z nas chciałaby żyć, nie w prawdziwym świecie 200 lat temu, tylko w powieści.

Offline

 

#17 2005-04-21 15:01:57

aga
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

Zakładałam reakcję w salonach w Netherfield, a z kolei życie w slumsach np.Londynu to zupełnie inny świat, tak pięknie ukazany w
powieściach Dickensa i tylu innych. To były odrębne środowiska, ale
oczywiście można ująć wszystkie warstwy społeczne, ale to bardzo
obszerny temat. Mogę Wam polecić powieści Sarah Waters, bardzo
ciekawie opisujące świat biednych kobiet w Anglii XIX w. Tytuły są
w księgarniach internetowych, śmiało je Wam polecam! Nie pożałujecie zakupu!

Offline

 

#18 2005-05-30 08:30:25

SylwiaS
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

Cześć, jestem nowa na tej stronie, więc chcę się najpierw przedstawić. Mam na imię Sylwia. Moja miłość do Jane Austen jest oczywiście wielka. Ponieważ od dość długiego czasu czytam różne informacje dotyczące okresu Regencji, pomyślałam, że dorzucę tu moje 5 groszy w obronie pana Benneta.

Lady Catherine nie miała żadnego wpływu na swoją sytuację. Wszystko, co powiedziała Elizabeth, to że jej współczuje i że uważa majorat za głupotę. Powiedziała również, że na szczęście rodzina jej męża nie uważała majoratu za konieczny, czyli że wogóle nie został on ustanowiony.

Gdyby było inaczej, ani ona ani nawet jej mąż nie mogliby nic zrobić. Majorat był ustanawiany przez osobę, która posiadała majątek na początku. Kolejni spadkobiercy mogli zarządzać majątkiem i z niego żyć, ale nie mogli zmienić prawa dziedziczenia. Oczywiście, jeśli Collins nie doczekałby się męskiego potomka, Longbourn przypadłoby synowi jednej z sióstr Bennet.

Lady Catherine również nie zarządzała Rosings sama. Robił to w jej imieniu Darcy oraz zatrudniony przez nią prawnik. Kobieta nie mogła napisać nawet jednego urzędowego listu. Kobiety nie mogły zarządzać majątkiem, nawet jeśli go dziedziczyły. Kobieta na prawdę nie miała żadnych praw. Można to przyrównać do człowieka w więzieniu, który jest wyjęty spod prawa.

Błąd pana Benneta polegał natomiast na tym, że nie oszczędzał pieniędzy ze swojego rocznego dochodu. Był to jedyny możliwy sposób na powiększenie posagu swoich córek. Nie wspominając oczywiście ogromnego zaniedbania w ich wychowaniu.

Czytałam też tu w którymś miejscu o randze gentlemenów. Główną różnicą pomiędzy szlachtą, gentlemenami a resztą mężczyzn były właśnie prawa. Anglia cieszyła się czymś w rodzaju demokracji, ale prawo głosu mieli tylko mężczyźni - posiadacze ziemscy. Dlatego Bingley musiał z czasem kupić posiadłość.

Kobieta miała możliwość obejścia prawa, jeśli nie chciała, aby jej majątek przejął po ślubie jej mąż. W tym celu musiała utworzyć coś w rodzaju funduszu powierniczego i wyznaczyć mężczyznę, który nim zarządzał. Pozwalało to na przekazanie jej majątku bezpośrednio jej dzieciom, a nie np. dzieciom męża z pierwszego małżeństwa. Nie było to częste, ja czytałam tylko o jednym takim przypadku i chodziło o ogromny majątek.

Jeszcze jedna rzecz, na temat tego, jak byśmy byli przyjęci, gdybyśmy przenieśli się w czasie (fajny pomysł swoją drogą). Otóż możemy to sobie całkiem łatwo wyobrazić. W czasach Regencji śmiech był bardzo źle widziany. Zarówno Lydia jak i Elizabeth zachowywały się niepoprawnie. Elizabeth oczywiście ratowały jej inteligencja i osobowość, podczas gdy Lydia miała na usprawiedliwienie tylko bardzo młody wiek i marnych rodziców. W każdym razie wolno było się uśmiechać, ale nie śmiać. Śmiech był uważany za bezpośrednią formę flirtu, czyli zaproszenie do seksu. W dużej mierze tłumaczy to pomyłkę Darcy'ego w ocenie uczuć Elizabeth. Ona naprawdę szokowała, nie tylko siostry Bingley'a ale również samego Darcy'ego. Tylko że Darcy łapie przynętę. W Rosings, kiedy Darcy podchodzi do Elizabeth grającej na pianinie i ona się pyta, czy on zamierza ją przestraszyć, a on jej później mówi, że się jej nie boi, daje jej do zrozumienia, że chce się przyłączyć do jej gry, jest gotów by śmiać się razem z nią. Oczywiście, ona jak zwykle nie potrafi odczytać jego intencji.

To tyle na temat ugrzecznionych rozmów lol

Liczę na Wasze opinie.

Pozdrawiam,

Sylwia

P.S. Czytałam tu jakiś czas temu o książce Pameli Aidan. Trzecia część ma ukazać się w czerwcu, choć trochę w to nie wierzę, wtedy ukaże się w lipcu.

Offline

 

#19 2005-05-30 15:01:56

dorotka
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

Witaj na forum!

Przede wszystkim naprawdę gratuluję wiedzy, widać, że cię to nieźle wciągnęło big_smile

O wielu rzeczach nie wiedziałam, co za bezsens, że śmiech był źle widziany, chyba wyklęliby mnie wkrótce wink Albo uznaliby mnie za flirciarę 8O big_smile


Normalnie zaczęłam wirtualny ekshibicjonizm big_smile
Mam bloga tongue Kto nie wierzy, niech sprawdzi big_smile

Offline

 

#20 2005-06-08 14:25:45

aga
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

Wreszcie rzeczowy post! Wszystkie fanki wypowiadają się szczerze, ale
jednak odczuwam brak postów, które głębiej traktują dany temat!
Jest wiele uwag co do filmów, ogólnych reakcji, itd, ale zbyt mało o samych charakterach bohaterów, ich motywach.
Co do uwag o obyczajach epoki, o prawach kobiet, oczywiście trzeba
je zaczerpnąć z konkretnych książek lub reportaży, a o takie trudno.
I dlatego brawa tu dla Sylwii! Ja sama takie ciekawe informacje mogę
przeczytać w biografii JA, ale to za mało. W Anglii, pełno jest takich pozycji na ten temat /patrz Amazon/, a u nas? Pustka. A przecież
biografie pisarzy, opisy ich czasów, są tak pomocne w zrozumieniu
ducha danej epoki i mentalności ówczesnych ludzi.
Dzięki za informacje o majoracie i prawach kobiet! Sama pisałam o tym
artykuł, ale rzecz jasna, nie dysponowałam szczegółowymi informacjami,
jak to naprawdę w praktyce było.
To w końcu tłumaczy prawdziwe motywy lady Katarzyny, która marzy
o ślubie swej córki z Darcy'm, który nadal by zarządzał majątkiem, ale
już jako właściciel i zięć. A tu 'taka' Elizabeth psuje szyki! A znależć
drugiego równie gospodarnego zięcia było bardzo trudne, w dodatku
dla chorowitej córki. Ale nie mogę tu nie podziwiać lady K. za jej
starania i zapobiegliwość, choć trudno ją lubić.
A pan Bennett? Wbrew pozorom, jednak sie dobrał za swoją żoną!
Oboje byli beztroscy, żyli chwilą nie przejmując się przyszłością. Dopiero
gdy przyszły pierwsze problemy /m.in. z Lidią/, nagle się ocknęli,
pani Bennett zaczęła robić mężowi wyrzuty, że nie pomyślał o posagach
córek, a on sam, ponaglany w sprawie zabezpieczenia Lidii, z wielkim
przymusem 'coś' zrobił, a i tak resztę dokonał za niego opatrznościowy
Darcy.
Co do zabezpieczenia majątkowego dzieci w umowie przedślubnej,
to jaskrawy przykład mamy w rodzinie Ferrarsów /R i R/, gdzie Edward
mimo pierworództwa w ogóle nie był zabezpieczony! Mimo bogactwa
matki /na pewno nie ojca/, nie miał do niego formalnych praw, jedynie
'łaskę' matki. Ale tak był - tak sądzę - przekonany, że jemu pierworodnemu się ten majątek NALEŻY, że chyba dlatego nie kiwnął
nigdy palcem, aby losowi 'pomóc'. Nawet Eleonora tego nie zmieniła, ale
Lucy wybornie to zrozumiała, i sama sobie pomogła /biorąc Roberta/,
gdy nie była w stanie zmienić gnuśności Edwarda. I powiedźcie mi, kto
tu naprawdę był mądry?!

Offline

 

#21 2005-08-04 23:19:23

AineNiRigani
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

W Anglii, pełno jest takich pozycji na ten temat /patrz Amazon/, a u nas? Pustka. A przecież biografie pisarzy, opisy ich czasów, są tak pomocne w zrozumieniu ducha danej epoki i mentalności ówczesnych ludzi.

Niestety istnieje tutaj sprzeczność interesów.
Po pierwsze: w/w wspomniany okres kulturowo-obyczajowy jest niejako utozsamiany wyłącznie z Anglią. I mimo, że moda była podobna (patrz Telimena), angielska obyczajowość - to już inna bajka.
Po drugie polscy historycy raczej nie skupią się wyłącznie na obyczajówce angielskiej Regencji. A jeśli już, to nie na regencji. Skupiamy się na Polsce, na tym co jest z nią związane, powiązane, zainspirowane etc. A na ten okres przypadaja raczej skąpe stosunki polsko-angielskie. Nawet późniejsza dyplomacja narodowowyzwoleńcza działa gł. we Francji - kraju nam przyjaznym i życzliwszym (że tak skłamię big_smilebig_smile).
Swoją drogą temat mnie zaintrygował. Poszukam czegoś w czeluściach bibliotek. Przynajmniej pośrednio big_smilebig_smilebig_smilebig_smile


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#22 2006-01-19 21:10:54

Lareth
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

Coz nie sklamie jesli stwierdze, iz bardzo chcialabym zyc w tamtych czasach, ale jako osoba majetna. Kobiecie z dobrego domu, niezbyt bogatej niestety los nie sprzyjal... Niezwykle podoba mi sie ta kurtuazja, ktorej teraz szukac prozno.
Nawiazujac do tematu - najlepiej czytac te ksiazki (jak i wszelkie inne poswiecone tematowi) w oryginale. Czesto po prostu nie da sie przetlumaczyc wszelakich smaczkow z jezyka na jezyk. Ksiazki opisujace historie tez najwlasciwszym by bylo czytac w oryginale. Ale to wszystko oczywiscie podlug mozliwosci i umiejetnosci.

Offline

 

#23 2006-01-19 21:20:25

Mrs_Darcy
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

Trudno określić czy ówczesne obyczaje zachowawcze były powodowane tylko i wyłącznie obyczajem samym w sobie, czy po prostu były one nieliczne i inne w stosunku do różnych warstw społeczeństwa.
W Anglii tamtego okresu większość majątków przechodziła z pokolenia na pokolenie prawem majoratu - czyli cały, niepodzielny majątek dziedziczył najstarszy syn. Młodsi musieli szukać zawodu "godnego dżentelmena", czyli w Kościele lub w marynarce. Jeżeli w rodzinie nie było żadnego syna, lecz same córki (na przykładzie państwa Bennet), wtedy dziedziczył najbliżej spokrewniony potomek w wieku - linii wiekowej hipotetycznych synów danej rodziny. Stąd też kobiety nie miały w tym zakresie żadnych praw. Po śmierci rodziców musiały radzić sobie same, jeżeli żaden "kochany wujek" im nie dopomógł.
Życie pań w tamtym okresie jest stosunkowo nudne. Przy herbatce robią na drutach, grają, czytają książki, plotkują itd. Akurat ich "obowiązki" Jane opisuje wręcz perfekcyjnie i nie ma lepszego źródła.
Panowie starym zwyczajem popijają portwajn i rozmawiają o tym, co do nich należy, czyli wojnie, interesach, polityce itd. Gdy dana grupa płci męskiej skończy omawiać to, co powinna, jeden z dżentelmenów mówi z namaszczeniem i w miarę głośno, aby panie zdążyły się przygotować: "Może przejdziemy do pań?" ("Shall we joint the ladies?" - kocham to wyrażenie lol )
Występowały także określone zasady np. wchodzenia do salonu. Jeśli chodzi o mężczyzn, wpierw szedł pan domu, tu określano go "sir", później syn pierworodny jako "pan" i reszta, przy czym przy reszcie niezbędne jest wymienienie imienia przy nazwisku. To samo odnosi się w stosunku do pań. Wszyscy znają i respektują swoją pozycję. Nawet w rodzinie brak równouprawnienia, zwłaszcza w miejscu publicznym. Każdy zna swoje miejsce.
Prawdą jest, iż kochamy życie tamtego okresu z powieści, lecz czy pokochalibyśmy to rzeczywiste? "Cudze chwalicie, swego nie znacie..."
Być może sztywność reguł odpowiadałaby ludziom nieśmiałym i milczkom, którzy swoją nieśmiałość mogliby zamaskować dobrymi manierami. No i trzeba byłoby mieć szczęście bycia w miarę bogatym. Może oni także pragnęliby żyć inaczej?
Dzisiejszy chaos i bezład, w którym żyjemy, brak akceptowanych reguł, zasad, poszanowania, kultury, nienagannego języka i wynikający z tego zamęt i zagubienie nie sprawiają czasem, że uczucie, które się w nas budzi, kiedy słyszymy miarowe tykanie zegara w salonie Mansfield Park czy ambitne wymiany zdań pomiędzy bohaterami Dumy i Uprzedzenia, nie zaczyna do złudzenia przypominać zazdrości?
Zapewniam, że dziś także możemy mieć swoje "Mansfield Park" czy Netherfield, a może i nawet Pemberley. Zapewniam także, iż można to uczynić z większym powodzeniem niż wieki temu. smile


Choć sercem rządzą nierzadko
złoto i drogie kamienie,
lecz słówko uprzejme i gładkie
w większej jest mocy i cenie.
-------------------------------------
Z bajki przybyłam, w bajce żyję i do bajki odejdę...
Damnat quod non intelligunt..

Offline

 

#24 2006-02-04 00:19:26

Bonduelle
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

Mrs Darcy, ostatnie zdania bardzo mi przypominają predmowę Przedpełskiej-Trzeciakowskiej w Mansfield Park wink Ależ te książki wpływają na nasze słownictwo.

A wracając do tematu głównego - o życiu w regencyjnej Anglii myślę przynajmniej raz dziennie. Głównie z powodu wszechobecnego dziś chamstwa - w szkole grożą mi zepchnięciem ze schodów ( :twisted: ), w drzwiach nie przepuszcza nikt, faceci bez żenady wypytują o ginekologiczne kwestie. I taka "bezpretensjonalność" jest powszechnie akceptowana. Wtedy z przyjaciółką siadamy w kąciku i jęczymy "Gdzie mój Daaaaaaarcyyyyy, buuu" wink
Jasne, że życie biedniejszych ludzi było nie do pozazdroszczenia. Ale przecież kiedy mówimy "chciałabym mieszkać w mieście x", to też mamy na myśli dostatnie życie tamże, a nie nocowanie na ławce w parku.
Co do roli kobiet - trudno się nie zgodzić, traktowano ja z góry, jak miłe, głupiutkie, ładne stworzonka, które mają ładnie się komponować z wystrojem wnętrz. Nie mniej jednak były szanowane... *wzdycha rzewnie*

Offline

 

#25 2006-02-04 12:30:17

Alison
Użytkownik

Re: Dobre wychowanie

Myślę, że to jak nas traktują dziś mężczyźni zawdzięczamy same sobie. Takie chciałyśmy być kumpele to tańca i do różańca, do wybitki i do wypitki to teraz mamy. Jak widzę czasem w mieście jak popycha taka "dama" z siatami do ziemi, a obok pan i władca, mężuś kochany zapatrzony w maleńką komóreczkę (wielkość komórki jest odwrotnie proporcjonalna do męskości, w przeciwieństwie do samochodu ;-) załatwia interesa... A przecież wystarczyłoby przypomnieć gburasowi, słuchaj, pomóż mi bo nie mam siły tego dźwigać, ale Matka Polka, będzie dźwigać aż padnie, nie da za siebie zapłacić w knajpie i sama jeździ do warsztatu samochodowego, bo nie da się nikomu traktować jak blondynka i nikt jej nie będzie wmawiał, że się nie zna... Ja to wszystko już przerobiłam, a teraz mówię: och Boże, coś mi tu chyba pękło czy byłby pan tak uprzejmy... i każdy burak zamienia się w rycerza ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB