Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#1 2004-11-03 22:32:02

fringilla
Użytkownik

Czy naprawdę zbyt wiele razy...

... wiziałam Dumę i Uprzedzenie?

Że bardzo wiele - to nie ma wątpliwości, ale zbyt wiele to chyba nie. Zawsze poprawia mi humor i potrafi wyciągnąc z najgorszej chandry więc to chyba zdrowe ;-)
Ale koleżanki śmieją że mogłabym cytować dialogi, znam każde ujęcie i mogę na wyrywki porównywać z literackim oryginałem. Przyjaciółka ma na pulpicie Darcy'ego, a ja wiem nie tylko z którego odcinka pochodzi to zdjęcie, ale dokładnie z którego momentu.

A tak w ogóle to oglądam sobie własnie Dumę (odcinek 5) i jak zwykle zachwycam się jak wiele rzeczy jest tam powiedziane bez słów, gestem, mimiką, wyrazem oczu. Moje ulubione momenty:
- oczywiście spotkanie Darcy'ego i Lizzy w Pemberley
- ich rozmowa na plebanii: Pan Collins wydaje się zadowolony z wyboru małżonki...
- gdy służąca oznajmia że Darcy i Georgiana czekają na Lizzy w gospodzie, jej twarz rozjaśnia lekki uśmiech
- Georgiana: Chciałabym mieć siostrę
- Bingley: Czy wszystkie siostry pani są w Longbourne?
- i scena wyznania miłości: Moje uczucia zmieniły się... Wszystkie pieniądze za reakcję Darcy'ego

A, czy zauważyliście, że jedyna czulsza scena między Darcy'm a Lizzy to wtedy, kiedy dostała wiadomości o Lidii? NAWET dotknął jej ręki!!!


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#2 2004-11-04 16:07:09

dorotka
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

Najczulszą sceną to był raczej pocałunek na końcu smile
Ja nie widziałam aż tak wiele razy, żeby cytować dialogi, ale też zawsze poprawiam sobie humor tym filmem


Normalnie zaczęłam wirtualny ekshibicjonizm big_smile
Mam bloga tongue Kto nie wierzy, niech sprawdzi big_smile

Offline

 

#3 2004-11-04 20:02:33

fringilla
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

No oczywiście poza pocałunkiem na końcu. To już inna kategoria.
Ale nawet wyznanie miłosne było super powściągliwe, nawet w tańcu Darcy był strasznie sztywny. Dopiero w Pemberly jego zachowanie ulega zmianie, zaczyna się częściej uśmiechać itd.


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#4 2004-11-04 21:01:23

dorotka
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

Oj uśmiech ma rozbrajający, zwłaszcza te dołeczki


Normalnie zaczęłam wirtualny ekshibicjonizm big_smile
Mam bloga tongue Kto nie wierzy, niech sprawdzi big_smile

Offline

 

#5 2004-11-04 21:47:38

fringilla
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

No ma, nie da się ukryć. Ale ja jestem niereformowalna, mi najbardziej podoba się wyniosły, zdystansowany i z tym pogardliwym grymasem... Zwłaszcza na ślubie Lidii, gdy wstaje za Wickhamem... Ech...


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#6 2004-11-04 22:20:58

Anonymous
Gość

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

Oh, to jak Pan Darcy dotyka Lizzy reki jest takie kochane. Albo gdy Lizzy gra na klawikordzie i tak na siebie oboje patrza w Pemberley...Nie, ja z pewnością oglądałam Dumę prawie za dużo razy!

 

#7 2004-11-04 22:39:15

fringilla
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

A jak patrzą na siebie w Longbourne podczas wizyt Bingleya!!!


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#8 2004-11-04 23:51:23

demi
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

Czy nie macie wrażenia że dzisiejsi faceci nie potrafia tak patrzeć? przeciez w tych spojrzeniach jest zawarte wszystko, absolutnie wszystko.

A tak wsoja drogą to chyba musze sobie odswiezyc pamięć i obejrzec film, bo dawno tego nie robiłam.

Offline

 

#9 2004-11-05 10:05:16

ula
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

Jest jeszcze jeden moment który bardzo lubię, jak Darcy wywraca oczami gdy Lady Katherine przerywa mu konwersację z Lizzy w Rossings Park smile

Offline

 

#10 2004-11-05 10:23:44

ula
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

aaa jeszcze co do momentu trzymania za rękę w zajeździe.
Nie macie takiego wrażenia że kiedy Lizzy kończy zdanie płacząc to Darcy chętnie poderwał by się z krzesełka i ją przytulił??!!

Offline

 

#11 2004-11-05 11:55:30

demi
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

masz racje ula, to właśnie dokładnie tak wygląda, piękna scena big_smile

Offline

 

#12 2004-11-05 12:06:29

ula
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

i chyba między innymi za to tak lubię ten film, pozostawia wiele momentów - niedopowiedzeń w których zaczyna działać wyobraźnia big_smile

Offline

 

#13 2004-11-05 13:11:15

fringilla
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

Ja jeszcze bardzo lubię moment, w którym Kaczy Dziób krytykuje Lizzy, a Darcy słucha, słucha, aż w końcu odpala jej: Tak, to było na początku naszej zanajomości...
I uwielbiam biednego Bingleya, który nie może dojść do głosu przez swoje siostry w tej scenie i w Netherfield. Bingley też bardzo wiele wyraża spojrzeniami, uśmiechami, właściwie więcej gra mimiką niż ma do powieddzenia.


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#14 2004-11-05 13:33:52

ula
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

buahahahahahahahahaha Kaczy Dziób!!! to jest złota czcionka!!
Brawo Fringilla lol

Offline

 

#15 2004-11-05 19:10:01

fringilla
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

Niestety to nie moje. To z filmu " Cztery wesela i pogrzeb".


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#16 2004-11-06 01:14:45

Kaziuta
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

A ja trochę z innej beczki. Czy zauważyliście Bingleya tzn. Crispina Bonham-Cartera wśród tłumu gości na promocji ksiązki "Motocykl Kafki" w "Dzienniku Briget Jones". Znowu pojawili sie razem Colin i Crispin chociaż na ekranie nie zamienili ani słowa.

Offline

 

#17 2004-11-06 11:23:53

fringilla
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

Wiesz co, ja wyczytałam gdzieś, że on grał w tym filmie, ale nie mogłam go wypatrzeć. Dzięki za podpowiedź.
A w ogóle to w angielskich filmach zawsze tak jest, że ktos się z kimś spotka. A to Lizzy z panem Knigtleyem (Opetanie), a to Eleonora Dashwood z pułkownikiem Brandonem i nie tylko (To własnie miłość), a to Edward Ferrars z panem Darcy'm (Bridget Jones). Przykłady można mnożyć. Tylko zaraz, zaraz, czy to nie jest aby postrzeganie aktorów poprzez pryzmat jedenj roli? ;-)


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#18 2004-11-06 14:53:50

dorotka
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

Chyba trudno jest uniknąć postrzegania aktorów przez taki pryzmat jeśli ich rola była fantastyczna. Często łapię się na tym, że mówię na Colina Firtha Pan Darcy i potem przypomina mi się, jak bardzo wkurza go utożsamianie jego osoby z tą rolą. Nawet na jego autoryzowanej stronie nie ma nic o Dumie smile


Normalnie zaczęłam wirtualny ekshibicjonizm big_smile
Mam bloga tongue Kto nie wierzy, niech sprawdzi big_smile

Offline

 

#19 2004-11-06 14:58:57

demi
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

to chyba dlatego że on bardzo niechętnie zgodził sie zagrac ta role i dlatego nie lubi o niej mówić.Podobno nawet nie znał książki zanim nie dostał scenariusza.

Offline

 

#20 2004-11-06 15:00:37

dorotka
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

dokładnie, powiedział, że to jakieś, cytuję "bzdury dla dziewczyn" - no i chyba dzięki tej arogancji zagrał świetnie smile


Normalnie zaczęłam wirtualny ekshibicjonizm big_smile
Mam bloga tongue Kto nie wierzy, niech sprawdzi big_smile

Offline

 

#21 2004-11-06 22:48:08

fringilla
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

Nawet widziałam wywiad w Gali czy Vivie zatytułowany: Tylko nie mów do mnie Darcy. A jego stosunek do tej roli doskonale oddaje wywiad jaki miała z nim przeprowadzić Bridget Jones. Wywiad jest fikcyjny, ale nawet podobno jego mama dała się nabrać. Czytałam gdzieś jak on sam go komentuje, strasznie się uśmiałam.


Pozdr. Agata
gg 5739618

Offline

 

#22 2004-11-08 15:38:42

dorotka
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

ja słyszałam, że on ten wywiad pisał razem z Helen Fielding i dopiero po wydaniu książki zaczął się zastanawiać, czy to na pewno był dobry pomysł smile


Normalnie zaczęłam wirtualny ekshibicjonizm big_smile
Mam bloga tongue Kto nie wierzy, niech sprawdzi big_smile

Offline

 

#23 2004-11-13 23:41:12

Ismena
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

A ja widziałam ten film tylko dwa razy w życiu, bo nie mam go jeszcze na płytce sad i nie moge namietnie oglądać, ale wszysko dobrze pamiętam. Bardzo podobała mi się scena tańca, nie wiem dlaczego... Może dlatego, że byli tak blisko siebie, a tak daleko. Elizabeth zachowywała dystans, a Darcy był jak zwykle 100% angielskim gentalmenem, czuł,że Elizabeth go interesuje, ale jescze nie zdawał sobie sprawy jak bardzo... Czy oni się w ogóle dotknęli podczas tańca??? Krążyli wokół siebie, patrzyli sobie w oczy jak wynika z książki chyba godzinę albo pół. Swoją drogą tańce z tamtej epoki mają duży urok wink

Offline

 

#24 2004-11-14 10:43:27

dorotka
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

Nie no raz ją dotknął - na samym początku trzymali się za rękę, ale to i tak chyba było częścią tańca big_smile Jestem świetnie poinformowana, bo wczoraj miałam maraton filmowy i do 3 nad ranem oglądałam Dumę. Teraz jestem półprzytomna, ale warto było


Normalnie zaczęłam wirtualny ekshibicjonizm big_smile
Mam bloga tongue Kto nie wierzy, niech sprawdzi big_smile

Offline

 

#25 2004-11-14 18:58:58

sania
Użytkownik

Re: Czy naprawdę zbyt wiele razy...

hej kochani, ja tutaj własnie raczkuje, i musze sie troszeczke nad sobą pouzalac, wiem doskolnale, ze zrozumienie mój ból, akonkretnie: pozyczylam Dume od kolezanki na vhs,NIESTETY okazalo sie, ze urywa sie w połowie 5 czesci!! widzialam ją jak na razie 3 razy (+ulubione sceny)a ciagle "nie wiem" jak sie skonczy.. uhh.. na szczescie juz jutro od kumpla dostane całosc! smile

I like it very well indeed smile


smile

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB