Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#51 2006-05-04 18:49:58

Maryann
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

Dlatego tak wiele filmów i książek kończy się w momencie oświadczyn czy w najlepszym wypadku - ślubu :-)

Bodajże Tołstoj poweidział, że takie zakończenie możnaby równie dobrze zmienić na inne: "A teraz podróżny dostał się w ręce zbójców".

Offline

 

#52 2006-05-05 00:07:39

ewelinka
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

lol lol lol

Offline

 

#53 2006-05-05 00:09:08

ewelinka
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

Żeby pikantnych szczegółów nie odsłaniać.... :twisted:

Tobie tylko jedno w głowie smile

Offline

 

#54 2006-05-05 09:18:00

Jeanne
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

Żeby pikantnych szczegółów nie odsłaniać.... :twisted:

Tobie tylko jedno w głowie smile

Moi? How could you Eveline? :oops:


"Lasy były dokoła. I pożółkłe liście
Jak blade meteory przez półmrok spadały."

[img]http://img232.imageshack.us/img232/821/kjykpa8.jpg[/img]

Offline

 

#55 2006-05-05 22:24:00

GosiaJ
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu


Bodajże Tołstoj poweidział, że takie zakończenie możnaby równie dobrze zmienić na inne: "A teraz podróżny dostał się w ręce zbójców".

:-) To dziwne, że wielu twórców ma tak negatywne poglądy na małżeństwo - chyba byli nieciekawymi mężami :-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#56 2006-05-05 22:30:09

Jeanne
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

Albo mieli nieciekawe żony. big_smile


"Lasy były dokoła. I pożółkłe liście
Jak blade meteory przez półmrok spadały."

[img]http://img232.imageshack.us/img232/821/kjykpa8.jpg[/img]

Offline

 

#57 2006-07-03 09:20:15

pak4
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu


Bodajże Tołstoj poweidział, że takie zakończenie możnaby równie dobrze zmienić na inne: "A teraz podróżny dostał się w ręce zbójców".

:-) To dziwne, że wielu twórców ma tak negatywne poglądy na małżeństwo - chyba byli nieciekawymi mężami :-)

Gdzieś się spotkałem z twierdzeniem, że roztyła Natasza, w pełni poświęcająca się domowi i dzieciom, bez innych abicji (a tak się kończy "Wojna i Pokój"), była małżeńskim ideałem Tołstoja...

Mam nadzieję, że Lizzy... hm... dożywała starości ze swym mężem w lepszej formie...


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#58 2006-07-06 09:27:38

Marija
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

Ja w ogóle żałuję, że przeczytałam tę pożal się Boże kontynuację "Dumy.." p. Tennant :? W oryginalnym zakończeniu książkowej wersji "D&U" JA powiedziała wystarczająco dużo o dalszym losach Lizzy i Darcy'ego, żeby sobie fajnie porozmyślać. Wczoraj dokończyłam książkę po raz nie wiem który i muszę przyznać, że płakałam jak bóbr.

Offline

 

#59 2006-11-01 18:43:49

pak4
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

A ja mam pytanie i nie wiem gdzie je zadać.

Oto moje pytanie (uwaga: nie inspirowane lustracją, bynajmniej):
Kto doniósł Lady Katarzynie o możliwym ślubie Darcy'ego i Lizzy?

Jak kiedyś zapytała mnie o to znajoma, to typowałem pannę Bingley -- na pewno wie o zaręczynach brata, zna uczucia Darcy'ego i jego ślubu z Elżbietą sobie nie życzy. Lady Katarzyna co prawda jest sojuszniczką wątpliwą, ale w tym momencie obie są zainteresowane zablokowaniem zaręczyn Darcy'ego.

Ale jak tak sobie kartkuję w tle, to przychodzi mi do głowy inna możliwość. Że wygadała Charlotta Collins -- nie złośliwie, oczywiście, ale jest ona dość inteligentna, zgaduje uczucia Darcy'ego i na pewno rozmawiała o zaręczynach Jane z Lady Katarzyną (to, że Lady Katarzyna stąd miała się dowiedzieć o zaręczynach wiemy od pastora Collinsa).

PS. Z tego samego listu pastora wynika, że Charlotta jest w ciąży. A ten fakt na pewno zmieni jej życie w Hunsford.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#60 2006-11-01 21:01:14

Elentari
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

Collinsowie. Albo jedno z nich.
Specjalnie zajrzałam do książki, do rozdziału, w którym pan Bennet czyta Lizzy list pana Collinsa:
O ślubie Jane: "(...) dowiedział się pewno o tym z plotek któregoś z tych poczciwych, gadatliwych Lucasów"
O domniemanych zaręczynach: "Ani pan Collins, ani Lucasowie nie mogli wybrać spośród twoich znajomych człowieka, którego samo imię mocniej zadawałoby kłam ich słowom"
E.

Offline

 

#61 2006-11-01 23:33:13

AineNiRigani
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

O domniemanych zaręczynach: "Ani pan Collins, ani Lucasowie nie mogli wybrać spośród twoich znajomych człowieka, którego samo imię mocniej zadawałoby kłam ich słowom"
E.

Nie rozumiem dlaczego miałoby to stanowić dowód na Collinsów. Może mam dzisiaj zły dzień. Wyjaśnij mi to, prosze.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#62 2006-11-02 07:08:17

pak4
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

Elentari: to tylko dowodzi, że pan Bennet sądził, iż to Collinsowie. Tymczasem pan Bennet w ogóle nie wie o:

1) Lizzy i Darcym (w Hunsford, Pemberly i Lambton).
2) Zamiarach panny Bingley.
3) Zaangażowaniu Darcy'ego w odnalezienie Lydii.

To oznacza, że innych możliwości nie może on rozpatrywać -- bo przecież pan Darcy sam o tym ciotce nie powiedział (właściwie miałby powód, ale jest zbyt prostolinijny i dumny na takie gry).

Nawiasem mówiąc mamy trzecią możliwość -- Wickham mszczący się za zniwczenie jego nadziei na bogaty, zagraniczny ślub.

Wickham:
1) Jako szwagier musi wiedzieć o zaręczynach.
2) Zna zaangażowanie Darcy'ego i może spodziewać się, że ma ono swoje powody.
3) W rozmowie z Lizzy dowiaduje się o jej spotkaniach z Darcym, o bliższym jego poznaniu, a nawet o tym, że Lizzy bardziej ufa Darcy'emu niż jemu samemu.

Na dokładkę Wickham zna rodzinę Darcych i wie jak uderzyć.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#63 2006-11-02 12:02:29

Elentari
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

To nie jest dowód. To tylko moje przypuszczenie. Tak samo jak przypuszczenie pana Benneta i każde inne, które pojawi się na tym forum, nieprawdaż?

"Tymczasem pan Bennet w ogóle nie wie o:
1) Lizzy i Darcym (w Hunsford, Pemberly i Lambton).
2) Zamiarach panny Bingley.
3) Zaangażowaniu Darcy'ego w odnalezienie Lydii"
Nie musiał wiedzieć. Wszystko, co wie, przeczytał w liście od Collinsa. Zresztą bardzo go ten list ubawił.
Nie pamiętam dokładnie, ale nie jestem pewna, czy panna Bingley wogóle znała lady C.

"Wickham:
1) Jako szwagier musi wiedzieć o zaręczynach. "
Pewnie tak, ale nie przed zaręczynami, nieprawdaż? Bo przecież rozpatrujemy moment, gdy Darcy się jeszcze nie oświadczył.

"2) Zna zaangażowanie Darcy'ego i może spodziewać się, że ma ono swoje powody.
3) W rozmowie z Lizzy dowiaduje się o jej spotkaniach z Darcym, o bliższym jego poznaniu, a nawet o tym, że Lizzy bardziej ufa Darcy'emu niż jemu samemu.
Na dokładkę Wickham zna rodzinę Darcych i wie jak uderzyć"
Na dokładkę rodzina Darcy'ego zna Wikhama i niekoniecznie będzie skłonna mu uwierzyć. Obawiam się, że nawet nie będzie skłonna do utrzymywania z nim jakichkolwiek kontaktów (zwłaszcza ktoś taki jak ciotka Darcy'ego).
Choć przyznać trzeba, że Wikham wygląda mi na faceta, który takie plotki mógł rozpuścić po okolicy, a popatry przeż żonę z pewnością byłby bardziej wiarygodny.
E.

Offline

 

#64 2006-11-02 15:38:21

pak4
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

To nie jest dowód. To tylko moje przypuszczenie.

OK. Dobrze to wyraźnie napisać.

"Tymczasem pan Bennet w ogóle nie wie o:
1) Lizzy i Darcym (w Hunsford, Pemberly i Lambton).
2) Zamiarach panny Bingley.
3) Zaangażowaniu Darcy'ego w odnalezienie Lydii"

Nie musiał wiedzieć. Wszystko, co wie, przeczytał w liście od Collinsa. Zresztą bardzo go ten list ubawił.

Wskazuję tylko na słabe punkty przypuszczeń pana Benneta. Właściwie każdy trop ma swoje słabe punkty, a pana Benneta warto rozpatrywać poważnie, gdyż jest on przynajmniej osadzony przez autorkę w realiach powieściowych big_smile

Nie pamiętam dokładnie, ale nie jestem pewna, czy panna Bingley wogóle znała lady C.

Nie ma na to dowodów. Za może przemawiać dobra jej znajomość z rodziną Darcych. Przeciwko... cóż, to trudna znajomość nawet dla panny Bingley (a wręcz chciałoby się powiedzieć, że zwłaszcza dla panny Bingley smile ).

"Wickham:
1) Jako szwagier musi wiedzieć o zaręczynach. "

Pewnie tak, ale nie przed zaręczynami, nieprawdaż? Bo przecież rozpatrujemy moment, gdy Darcy się jeszcze nie oświadczył.

A ja, zachwycony, że przyłączasz się do śledztwa wink poprawię -- chodzi mi o zaręczyny Bingleya i Jane. Lizzy, gdy tylko docierają do niej zarzuty, od razu myśli o tym, że pogłoska o jednych zaręczynach sprawia, że ludzie myślą i o innych parach. Myślę, że to słuszny głos autorki -- wystarczają jedne zaręczyny, które uruchamiają ciąg zdarzeń.

Na dokładkę Wickham zna rodzinę Darcych i wie jak uderzyć"

Na dokładkę rodzina Darcy'ego zna Wikhama i niekoniecznie będzie skłonna mu uwierzyć. Obawiam się, że nawet nie będzie skłonna do utrzymywania z nim jakichkolwiek kontaktów (zwłaszcza ktoś taki jak ciotka Darcy'ego).
Choć przyznać trzeba, że Wikham wygląda mi na faceta, który takie plotki mógł rozpuścić po okolicy, a popatry przeż żonę z pewnością byłby bardziej wiarygodny.

Rzeczywiście -- trudno przypuszczać by dumna Lady Katarzyna nawiązała kontakt z "jakimś tam Wickhamem", choć też trudno przypuszczać, że wie tak wiele o jego sprawkach jak czytelnicy. Darcy w końcu trzymał to w sekrecie, a jego stosunku z ciotką nie są dość serdeczne i otwarte. Wickham jednak jest typem osobnika czarującego i pomysłowego, potrafiącego wykorzystywać dobre wrażenie robione na innych.

Ale skoro wskazujesz na słabe punkty, to postaram się podsumować te hipotezy:

1. Panna Bingley (wciąż uważam, że najbardziej prawdopodobna).
Motyw: obrona własnych planów matrymonialnych.
Przesłanki: dobra znajomość Darcy'ego i jego otoczenia (zarówno relacji rodzinnych jak i uczuć), świadomość wypadków w Longborn (brat), wcześniejsze przykłady intrygowania w celu realizacji własnych planów małżeńskich.
Zastrzeżenia: wątpliwe relacji z Lady Katarzyną, potencjalny "samobój" przy odwoływaniu się do jej rodzinnych aspiracji, możliwość zaszkodzenia bratu.

2. Pastor Collins (lepiej rozpatrywać małżonków osobno)
Motyw: zemsta za odmowę oddania ręki.
Przesłanki: dobre kontakty z Lady Katarzyną i przekazanie jej (wraz z żoną) informacji o zaręczynach Jane. (Przypuszczenia pana Benneta.)
Zastrzeżenia: szpila w liście to jedno, a konsekwentnie przeprowadzona intryga, to drugie. Pastor nie wydaje się osobą ani dostatecznie inteligentną, ani dostatecznie mściwą, ani też posiadające wystarczające przesłanki by łączyć w myślach Elżbietę z Darcym. Argumentem przeciw może być też list pastora do pana Benneta, który następuje po, a nie przed, wizytą Lady Katarzyny.

3. Pani Collins
Motyw: brak poważnego motywu, możliwa bezmyślność (?)
Przesłanki: patrz Pastor Collins. Dodatkowo Charlotta ma w podejrzeniu Darcy'ego i Elżbietę, rozpatrując ich dziwne zachowanie w Hunsford.
Zastrzeżenia: podejrzenia mają bardzo słabe podstawy -- praktycznie pani Collins nie jest świadoma ich romansu. Dodatkowo zbytnio sympatuzuje ona z Lizzy by jej szkodzić (nawet ukłuta przez zazdrość) i dostatecznie długo okazywała swoją inteligencję w kontaktach z Lady Katarzyną, by nie dostrzegła niebezpieczeństwa zwierzenia się ze swych podejrzeń.

4. Pan Wickham
Motyw: zemsta na Darcym za przymuszenie do małżeństwa.
Przesłanki: szkodzenie Darcy'emu w przeszłości, umiejętność intrygowania, znajomość relacji rodzinnych Darcy'ego, świadomość zaangażowania Darcy'ego na rzecz rodziny Bennetów; podtrzymywane przez Lidię kontakty z rodziną.
Zastrzeżenia: duma Lady Katarzyny utrudniająca dotarcie do niej. Romans Darcy'ego i Elżbiety rozwija się bez świadomości Wickahama -- ma on bardzo wąskie podstawy by tych dwoje łączyć (właściwie tylko jedną rozmowę z Lizzy i to dość enigmatyczną). Wyciągnięcie takich wniosków przez niego świadczyłoby o przenikliwości graniczącej z niemożliwością.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#65 2006-11-02 17:10:16

Elentari
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

Zacznę od cytatu:
"(...) Chcę z punktu zażądać zaprzeczenia podobnej pogłoski. (...) Czy masz zamiar udawać, że nic o niej nie wiesz? Czyż sama nie rozgłaszasz jej pinie po okolicy? Czyżbyś nie wiedziała, iż tego rodzaju pogłoska jest rozsiewana wokół?"
Lady C. zatem była głęboko przekonana, o krążących w okolicy plotkach. Kto jej o tych plotkach doniósł, kto je po okolicy "pilnie rozgłaszał"? Ja obstawiam:
a) Wickham wymyślił, rozgłosił. Motyw - oczywiście zemsta. I nie ważne by było, czy miał podstawy by przypuszczać, czy Elżbietę i Darcy'ego coś łączy czy nie. W każdym z tych 2 przypadków on by na tym zyskał: gdyby faktycznie wg niego Darcy i Elżbieta mieli się ku sobie, a ciotka wkroczyłaby między nich, by ich rozdzielić - miałby swoją zemstę na Darcym (pod warunkiem skutecznego rozdzielenia). Jeśli wg niego, tych dwoje wogóle nic nie łączy, a mimo to wymyśla taką plotkę, to też w końcu wychodzi na swoje: Darcy i Elżbieta się nie zaręczają (choć cała okolica aż huczy od plotek), wyjeżdża, ewentualnie nigdy się nie pojawia w okolicy i co? I oczywiście wychodzi na ostatniego drania! Bo miał się zaręczyć, obiecywał cudaniewidy. Czyli Wickham utwierdza sąsiadów w złym mniemaniu na temat Darcy'ego. Widząc, że Jane i Bingley się zaręczyli, że D i B są przyjaciółmi, nieźle może Darcyemu uprzykrzyć życie, podczas jego wizyt w Netherfield.
b) plotka powstała samoczynnie, jak wiele plotek i rozniosła się lotem błyskawicy, bo temat plotki, sami przyznajcie, jest calkiem przyjemny.

Kto doniósł:
a) panna Bingley - wykluczyłabym ją właśnie przez jej plany matrymonialne w stosunku do Darcy'ego. Dlaczego? Przyjmując pewne założenia (które oczywiście nie muszą być prawdziwe, ba! nawet mogą być łatwe do obalenia), że: pnna B jest zakochana w D (albo w jego pieniądzach, nie wnikam); panna B jest zazdrosna (nie bez powodu); panna B lubi intrygi i jest w tym dobra; panna B zna Lady C i orientuje się w rodzinnych stosunkach Darcy'ego dosyć dobrze. Po piersze - Karolina nie wie nic na temat plotek krążących po okolicy, bo jej tam po prostu nie było. Doprowadzając do zerwania zaręczyn Darcy'ego i Elżbiety, właściwei nic nie zyskuje. Może tylko to, że zemści się na Elżbiecie. Ale czy to zerwanie doprowadzi do połączenia jej i Darcy'ego? Zwłaszcza, jeśli to ciotka się do tego przyczyni? Przecież Lady C. zrobi w tym momencie wszystko, by jej siostrzeniec ożenił się z jej córką.
b) pan Collins - możliwe wg mnie. Nie sądzę, by z premedytacją uknuł jakąś intrygę, bo wg mnie, nie jest człowiekiem aż tak złym. Może głupim, może pochlebcą, ale zły nie jest. Ale zważywszy na jego profesję, jego głęboki szacunek dla swej protektorki, a także, jak mi się wydaje, dla różnic klasowych (przez Boga ustanowionych), kto wie...
c) pani Collins - pośrednio, bo przecież to ona dostawała listy z domu. Czytając mężowi wybrane fragmenty przekazała mu wiadomości.

a teram poddam wam nowe tematy"
d) Georgiana - zachwycona znajomością z Lizzy i widocznym uwielbieniem dla niej jej brata (nie wmówicie mi, że niczego się nie domyślała), mogła ciotce napomknąć to i owo w liście. Wiemy, że w listach była bardziej wylewna i bezpośrednia (zresztą tak jak jej brat wink), więc czemu nie? Brak mi tu jednak tego "plotkarskiego" podłoża całej arefy. Niemniej jednak list od panny Darcy mógł utwierdzić Lacy C w przekonaniu o realności pogłosek.
e) płk Fitzwilliam - na to jeszcze nikt nie wpadł, ha! Miał dużo czasu na obserwacje. Znał swojego kuzyna od dziecka, był jednym z wykonawców testamentu jego ojca, zatem musiał też być dopuszczany do rodzinnych tajemnic, może też do niejakiej poufałości z Darcym (w końcu wiedział o sprawie Jane-Bingley od samego Darcy'ego). Z listu Darcy'ego: " Na świadka wszystkiego, co tu napisałem, powołać mogę pułkownika Fitzwilliama, który, oczywiście, musiał być powiadomiony o wszystkich szczegółach owych zajść(...) Jeśli niechęć do mnie każe ci odrzucić niniejsze wyjaśnienie jako fałszywe, podobna przyczyna nie przeszkodzi ci zapewne zawierzyć memu kuzynowi. Ponieważ zaś może być jeszcze okazja zapyutania go, postaram się w jakiś spodób oddać ci ten list do rąk jeszcze dzisiejszego ranka". Kilka kartek dalej czytamy: "(...) w czasie jej nieobecności na plebanii zjawili się obaj panowie z Rosings - pan Darcy tylko na kilka minut,(...) ale pułkownik Fitzwwilliam siedził co najmniej godzinę, czekają na jej powrót. Zdecydowany był nawet pójść i szukać jej". Oj, mam przedziwne wrażenie, że o pułkownik wiedział nieco więcej niż nam się wydaje. Skoro Darcy poprosił go o udzielenie wyjaśnień Elżbiecie, musiał też podać powód, dla którego cokolwiek należy jej wyjaśniać. Nikomu obcemu przecież, nikomu, przed kim można by było cokolwiek ukryć, nie wyjaśniałoby się największych rodzinnych sekretów. Pytanie tylko - ile wiedział Fitzwilliam?
E.

Offline

 

#66 2006-11-02 17:53:04

pak4
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

Wickahm -- coraz poważniej to wygląda smile

Zwrócę tylko uwagę na jedno -- wystarczy jedno napomknięcie Lady Katarzynie, że "chodzą plotki", by i ona dalej wyrażała się w ten sposób. (Znam jedną starszą, autokratyczną osobowość, która tak potrafi dalej przedstawiać napomknięcia otaczających ją intrygantów.) To tylko znaczy, że ktoś się maskuje, bo widzi do tego powód; albo że Lady Katarzyna widzi powód, by osłaniać swego informatora. Choć nie można wykluczyć, że rzeczywiście, okolica jest bardziej podejrzliwa od państwa Bennet...

Nawiasem mówiąc, co do motywów, to może po prostu się mścić na Lizzy za to, że gdy próbował ją czarować już po ślubie z Lidią, dała mu do zrozumienia, że bardziej ufa Darcy'emu.

Georgiana (oczywiście niechcący) -- może coś w tym być, ale jednak wątpię. Bo i listy trudniej się pisze do niektóych krewniaków...

Pułkownik -- wie bardzo dużo i na pewno zna Lady Katarzynę. Ale brakuje mu motywu, chyba że sam chce się ożenić z Lizzy big_smile

Panna Bingley -- masz dużo racji, ale zapominasz chyba, że nie jest ona wzorem przezorności i rozwagi; i niektórymi napaściami na Lizzy szkodzi sobie samej. Po drugie, nie lekceważ proszę, jej informacji. Komu jak komu, ale swojej siostrze pan Bingley powinien o zaręczynach niezwłocznie napisać, nawet jeśli nie rości sobie pretensji do mistrzostwa w dziedzinie epistolografii.

Jeśli już dodajemy nowe postacie, to oczywiście podobnie jak panna Bingley mogą działać państwo Hurst. Motyw... hm... powiedzmy, że ożeniony pan Darcy nie będzie tak łatwo im udostępniał swojego domu, a dla bardziej "światowego niż bogatego" pana Hursta to duża różnica.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#67 2006-11-02 18:28:16

AineNiRigani
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

Elentari napisał:

Zacznę od cytatu:
a) Wickham. Motyw logiczny, ale czy byłaby możliwość wykonania? bierzcie pod uwagę, że jako małzonek miał u swego boku bardzo głupiutką żonę, która takie plotki mogłaby uznać za świetny psikus, ale jednocześnie nie potrafiłaby się nim nie podzielić i albo przy spotkaniu, albo zaraz w pierwszym liście (nawet jeśliby nie chciało jej się pisać, to w tym przypadku, po prostu by ją skeciło, gdyby się nie podzieliła)
Poza tym moim zdaniem Wickham był niezwykle bystry i intelignetny. I z całą pewnością znał Darcyego najdłużej i najlepiej. Gdyby rozsiewał te plotki, to na pewno wiedziałby, że Darcy nie poddałby się woli ciotki (tak jak to zresztą uczynił big_smile) Po drugie bezinteresowna złośliwość też mi się wydawałaby obcą jego naturze. Wickham to pijawka żerująca na innych. Powie zawsze to, co trzeba, ale ogranicza sie przy mówieniu za dużo. Nie zamyka sobie furtki, która być może będzie mógł kiedyś wykorzystać. Już kontakt z Lizzy daje mu dowody na to, że kłamstwo ma krótkie nogi, a Lizzy wówczas Darcyego nie znosiła, to co dopiero ludzie z otoczenia lady C. Plotka rzeczywiście szybko sie roznosi, ale można dojść, kto jest jej autorem. A jak wiemy Darcy niejednokrotnie później ratował szwagrostwo finansowo. Złośliwe plotki na jego temat ten sponsoring mogłoby zatrzymać.
Wickham nawet jeśli sie domyślał, to z całą pewnością nie rozpusciłby tych plotek żeby nie zamknąć sobie ew. źródełka big_smile Zbyt sprytny był na to.

Co do Georiany i Fitzwiliama, to wyobraź sobie, że przyszli mi na myśl i w sumie bardziej stawiałabym na pułkownika. On chyba znał Darcyego mniej wiecej tak dobrze jak Wickham, a dodatkowo miał jego zaufanie i szacunek. Obserwując kuzyna, mógł się z całą pewnością domyślić co on czuje. Ale w obu przypadkach jest jedno "ale". Zarówno Fitzwiliam, jak i Georgiana byli dyskretni. Skoro plotki chodziły po okolicy, to musiał ktoś je rozgłosić. Georgiana mogła jedynie napomknąć lady C, ale wówczas byłaby to rozmowa niejako w cztery oczy. Fitzwilliam był zbyt dobrze wychowany i zbyt kulturalny aby powiedzieć o swoich przypuszczeniach komukolwiek spoza rodziny, nawet Collinsowi. Pastor przecież był niższy jeśli chodzi o status społeczny, tym bardziej nie mógł być adresatem takich słów. I jestem pewna, że Collins zachowałby to dla siebie, nie ze względu na Lizzy, a przez strach przed Lady C. Przecież wiedział jakie ma ona zamiary wobec siostrzeńca, prawda?

Jedyne co by mi przyszło do głowy to może rozmowa Fitzwiliama z Darcym przez kogoś podsłuchana? I to ten "ktoś" rozpuscił plotki. Mogłaby to być osoba zupełnie niezwiązana z Lizzy, ale posługująca się określeniem "kuzynka pastora". Darcy jako siostrzeniec właścicielki okolicznych ziem był w tych stronach kimś.
Wówczas nie musi istnieć jakikolwiek motyw poza zwykła sensacją big_smile
[/url]


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#68 2006-11-02 18:50:06

AineNiRigani
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

Pułkownik -- wie bardzo dużo i na pewno zna Lady Katarzynę. Ale brakuje mu motywu, chyba że sam chce się ożenić z Lizzy big_smile

On nie musi mieć motywu, a jedynie luźna uwaga w rozmowie z ciotką. Może nawet (i najprawdopodobniej) Lizzy przypadła mu do gustu. Nie tyle jako kobieta (czego nie wykluczam) co raczej jako przyszła kuzynka. Może się ucieszył z tego jak kuzyn ulokował swoje uczucie.
Poza tym przyszło mi do głowy - może rzeczywiście był dyskretny, ale jednak to od niego Lizzy poznała szcegóły na temat niedoszych zaręczyn Bongleya i Jane. No i kto za to odpowiada. Może znowu zadziałała zasada globalnej wioski?

Karolinę Bingley wykluczam. Może jest złośliwa, ale słowem. Nie wydaje mi się, aby czymś więcej starała się zagrozić Lizzy, bo gdyby chciała, to miałaby aż nadto okazji w Pemberley.
Po drugie z pewnością wiedziała jakie plany wobec Darcyego ma lady C, bo nie było to tajemnicą. Oczywiście o tych planach nie poinformował ją Darcy, ale gaduła Bingley. W jej interesie byłoby wręcz to, aby Lady C się o tym nie dowiedziała, bo wzbudziłoby to jej czujność. A jedynie uśpiona czujność mogła dać jakikolwiek efekt.
To, że panna Bingley nie nadawała na tych samych falach co Darcy i jej złośliwe uwagi skłaniały go raczej do obrony Lizzy niż zniechęcały do niej, nie znaczy, że Karolina nie była inteligentna. Chciała wyjść za mąż, Darcy wydawał się jej odpowiednim kandydatem (bo wątpię abyśmy w tym przypadku mówili o miłości do niego) a polowanie na męża wymuszało od kobiet maksimum sprytu. Może Karolina pudłowała w przypadku Darcyego, ale znała kobiety i jestem pewna, że wiedziała czego unikać w kontaktach z nimi.

Państwo Hurst jak dla mnie odpadają zupełnie. Moim zdaniem Darcy nie udzielał gościny państwu Hurst, a jedynie przyjacielowi ze szwagrostwem. Indywidualnie i samodzielnie nie byli goszczeni. Po ślubie również mogli na nią liczyć, ale jedynie jako współtowaryzsze Bingleya.


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#69 2006-11-02 19:08:24

pak4
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

Czyli twierdzisz, że całe śledztwo powinniśmy umorzyć? wink


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

#70 2006-11-02 19:21:59

Elentari
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

Ja się nie zgadzam na umorzenie. Ten wątek ma dopiero 3 strony, a sądząc po długości kolejnych wpisów, można go jeszcze swobodnie pociągnąć.
E.

Offline

 

#71 2006-11-02 19:47:56

AineNiRigani
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

Czyli twierdzisz, że całe śledztwo powinniśmy umorzyć? wink

hmmm, a gdzie?


Nawet kojot na kamieniu może dostać wilka...
http://swiataine.blogspot.com/

Offline

 

#72 2006-11-03 07:30:25

pak4
Użytkownik

Re: "Duma..." - analiza utworu

Czyli twierdzisz, że całe śledztwo powinniśmy umorzyć? wink

hmmm, a gdzie?

Nigdzie i wszędzie smile -- po prostu studząc nasze zapały.

Ja muszę przyznać, że moja wiara w przypadkową plotkę jest nikła. Za mało osób zdolnych jest łączyć Darcy'ego z Lizzy i perspektywy ich związku z zaręczynami Bingleya, by ufać w szeroko powtarzane, czy choćby zlokalizowane blisko Lady Katarzyny bezinteresowne plotki.

Właściwie wszystkie takie osoby wymieniliśmy z imienia i/lub nazwiska.

Wśród nich należy się skupić na czterech potencjalnych osobowych źródłach informacji: Georgiana i pułkownik Darcy -- oczywiście tylko w przypadkowym wygadaniu/wypisaniu się; Karolina Bingley i Jerzy Wickham -- działający celowo.

Co do Twoich kontrargumentów:

Jeśli chodzi o Karolinę Bingley, rzeczywiście wydaje mi się osobą nie dość "złą". Ale to właśnie ona najlepiej orientuje się w temacie ze wszystkich, w swoich zaś działaniach nie zawsze jest rozważna. Można też zauważyć, że większa część argumentacji Lady Katarzyny nie trafia w pannę Bingley, dzięki czemu może ona kalkulować, że atak Lady Katarzyny wystarczający na zniechęcenie Darcy'ego, czy kapitulację Lizzy (o! właśnie -- zna Darcy'ego, ale nie docenia Lizzy!), nie odbiją się niekorzystnie na jej własnych planach matrymonialnych.

Jerzy Wickham -- słusznie piszesz, że to mu się nie kalkuluje, że wręcz przeciwnie, powinien życzyć Lizzy jak najlepszego zamążpójścia. Ale ja bym stanął tu po stronie Sokratesa i twierdził, że czasami zło i głupota to jedno i to samo. W całym postępowaniu Wickhama najmądrzejsze, najbardziej dalekowzroczne byłoby postępowanie uczciwe, a przecież tak nie postępował, nawet w swym dobrze pojętym interesie.

Twoje kontrargumenty w tym przypadku zmuszają mnie tylko do drobnej modyfikacji -- motywu i sposobu.

Otóż Wickham może nie tyle chcieć uderzyć w Darcy'ego, co w Lizzy, która zademonstrowała mu swoją niezależność i krytyczny stosunek do jego postępowania. To zabolało Wickhama. I właśnie Lady Katarzyna swoim atakiem sprawia przykrość Lizzy.

Co do sposobu -- rzeczywiście związek Wickhama z Lidią wyklucza bezpośrednie zwrócenie się do Lady Katarzyny. Ale właśnie tu jest miejsce na rozgłaszanie i inspirowanie plotek, które mogłyby trafić do czułego serduszka pani Rosings. A do tego zadania świetnie się nadaje Lidia, która w dobrej wierze może wychwalać przyszłe szczęście siostry.


Oddaj wierzbie
Całą nienawiść, całe pożądanie
Twego serca.

Basho (1644-1695)

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB