Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#201 2006-05-04 22:19:38

Alison
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

Ach Spaleni słońcem - SUPER. Zawsze mnie tylko raził ten Stalin na końcu - takie to grubymi nićmi zacerowane. Natomiast całość niesamowita i ta atmosfera rosyjskiego letniska a'la Czechow. Strasznie mi się podobała ta córcia Michałkowa w tym filmie.
Ta scena jak buczą obydwoje żeby sprawdzić komu na dłużej wystarczy powietrza jest wstrząsająca...


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#202 2006-05-04 22:21:00

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

Aine, ja cię błagam i zaklinam, nie odpuszczaj. Pisz nawet o ślimakach, ale nie daj się! Twoje komentarze są jak szczypta pieprzu cayenne w zalewie słodyczy.
Mnie też jakoś za słodko na forum się zrobiło i obmyślam, w które mrowisko wetknąć kij. W N&S się boję, choć mnie korci.

Offline

 

#203 2006-05-04 22:28:29

GosiaJ
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

Aine, ja cię błagam i zaklinam, nie odpuszczaj. Pisz nawet o ślimakach, ale nie daj się! Twoje komentarze są jak szczypta pieprzu cayenne w zalewie słodyczy.
Mnie też jakoś za słodko na forum się zrobiło i obmyślam, w które mrowisko wetknąć kij. W N&S się boję, choć mnie korci.

Eeee, no co Ty, przecież do nas i tak żadne rozsądne argumenty nie docierają ;-)
Zgadzam się z Wami w kwestii "Spalonych słońcem", podoba mi się bardzo. Dawno nie widziałam, może kiedyś do jakiejś gazetki dorzucą. Tam Oleg Mienszykow grał, a to fajny Rosjanin :-)
Trzykrotko, oglądasz "Kal Hoo..."? Zazdroszczę Ci, chciałam iść do kina, ale oczywiście w Katowicach nie ma :-( I nie wiem, czy w ogóle będzie. Ja wiem, że dziś jest premiera dvd, ale chciałam do kina!


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#204 2006-05-04 22:31:37

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

Oj to prawda, Alison! To był film, który trzymał za gardło od początku do końca. Sielanka, białe stroje, piłka po obiedzie, samowar i "Ostatnia niedziela" a tu raptem niespodziewany gość, Święto Radzieckich Szybowców - czy coś podobnego i wujaszek Stalin na niebie.
Szkoda, że Michałkow tak rzadko kręci.

Offline

 

#205 2006-05-04 22:34:42

milosz
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

Trzykrotka napisał:

Uch! Pamiętam, że na AI plakalam, ale ze szczęścia, że się na to nie wybrałam do kina.



.

Ja miałam podobne odczucia na "Titanicu" - obrzydliwe, tyle że do kina na to poszłam. Ale do dziś mnie mgli i płakać mogę jedynie z rozpaczy, że toto nakręcili sad


Apropos Mienszykow - będzie z nim film 12.05 na 1 "Główny podejrzany Ostatni świadek"




"Spalonych słońcem" tyż lubię................


[img]http://img113.imageshack.us/img113/9518/windelwinnie21df3bg.gif[/img]

Offline

 

#206 2006-05-04 22:42:52

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

O, dzięki za namiar na Mienszykowa!
Spaleni byli kiedyś w Vivie,ze dwa lata temu.
A Kal Hooo z emula było, więc na małym ekranie, ale i tak się ponapawałam do syta.

Offline

 

#207 2006-05-05 08:38:54

monika_29_09
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

po wieczornym słuchania ukochanej "Pod Budą", wklejam adekwatny tekścik:

łZY TO NIE WSTYD

Słowa i muzyka: Andrzej Sikorowski

Jutro o siódmej pod kinem Rex
Jeśli się spóźnię - wybacz ten grzech
Z wiatrem we włosach przyszłam na świat
Piękna i bosa, w długach od lat

Zaraz wpadniemy w foteli plusz
Frunie z nad ziemi srebrzysty kurz
Głowa przy głowie oddechy dwa
Spłynie spod powiek maleńka łza

Zachowajmy ją na szczęście
Niech jaśnieje nam jak świt
łzy to znak że bije serce
A to przecież żaden wstyd

Przejdziemy potem z nocą na ty
Księżyc nam złotej pożyczy mgły
Znowu do bramy zgubiłam klucz
Więc rozespany otworzy stróż

Przyjmie w podzięce grosik lub dwa
Grosik na szczęście grosik jak łza
Która dziś w kinie o nazwie Rex
Pewnej dziewczynie spłynęła z rzęs

Zachowajmy ją na szczęście
Niech jaśnieje niby świt
łzy to znak że bije serce
A to przecież żaden wstyd

-----
miłego dnia smile

m.


czy istnieje piękniejszy uśmiech? smile
http://foto.onet.pl/upload/43/98/_592621_n.jpg

Offline

 

#208 2006-05-05 10:13:15

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

A propos: lubicie płakać w kinie? Ja uwielbiam. No, może nie w kinie, bo mi głupio, ale przed własnym ekranem uwielbiam. Dokładnie jak w piosence: kiedy się wzruszam, wiem, że jeszcze żyję i czuję.

Offline

 

#209 2006-05-05 10:18:36

monika_29_09
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

A propos: lubicie płakać w kinie? Ja uwielbiam. No, może nie w kinie, bo mi głupio, ale przed własnym ekranem uwielbiam. Dokładnie jak w piosence: kiedy się wzruszam, wiem, że jeszcze żyję i czuję.

ja lubię, choć przyznam, że moje serce chyba z wiekiem robi się coraz twardsze. Ale jak już płaczę, to bardzo i wtedy trochę głupio wyjść na ulicę bo skończonym filmie. I nie potrafię wtedy szybko przestawić się na tory szarej rzeczywistości.

ps. Pamiętam m.in., jak w maturalnej klasie, w czasie wagarów płakałam na ET (w ukochanym, choć nieistniejącym już warszawskim kinie Skarpa).

m.


czy istnieje piękniejszy uśmiech? smile
http://foto.onet.pl/upload/43/98/_592621_n.jpg

Offline

 

#210 2006-05-05 10:28:24

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

A my z Miłoszem tak płakałyśmy na Pożegnaniu z Afryką, że wyglądałyśmy jak nieboskie stworzenia po seansie. W życiu się tak nie wzruszyłam w kinie jak wtedy.
I właśnie tego nie lubię w upływającym czasie: że stępia wrażliwość. Już za dużo się widziało, za dużo przeżyło, juz niewiele jest w stanie poruszyć. Też to u siebie zauważam, Moniczko.

Offline

 

#211 2006-05-05 11:11:11

Alison
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

A ja płaczę zawsze w tych samych miejscach, na tych samych filmach. Zaczynają mi się oczy pocić już jak jest niedaleko do danej sceny. Chyba się pod tym względem zatrzymałam w rozwoju. Pod innym zreszta też, zauważyłam ostatnio, że nie mam ochoty czytać jakichś nowych książek tylko wracam do starych dawno przeczytanych i filmy jakoś chętniej też oglądam te, które znam i lubię niż jakieś nowości (chociaż akurat z filmami to najmniej jestem zapoźniona ;-) ) Chyba już jakoś nie lubię się zaskakiwać, to chyba też objaw starości, ale serce mam "miętkie" jak dawniej, chyba nawet za miętkie, ale trudno. :-)
A na Pożegnaniu z Afryką ryczę zawsze jak ranny łoś w boru i nigdy się nie wstydzę, a niby czego, świat dookoła taki wredny, ktoś musi być wzruszliwy. Padło na mnie ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#212 2006-05-05 11:29:07

Diana
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

Płaczę niezależnie od miejsca, gdzie oglądam jakiś wzruszający film- obojętnie: w kinie w Lublinie czy gdziekolwiek. Już gdzieś pisałam, że po obejrzeniu "Titanica" spierdzieliłam się ze schodów w kinie, tak mi oczy zaszły łzami.


Czym jest życie- snem jedynie...
GG: 9031506

Offline

 

#213 2006-05-05 11:33:59

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

zauważyłam ostatnio, że nie mam ochoty czytać jakichś nowych książek tylko wracam do starych dawno przeczytanych i filmy jakoś chętniej też oglądam te, które znam i lubię niż jakieś nowości



Tez tak mam. Dużo nowych filmów czeka na obejrzenie, a ja ciągle i tak zapuszczam te, których rowki już się ścierają. Syndrom inżyniera Mamonia, czy coś...

Offline

 

#214 2006-05-05 11:34:00

Margarett
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

Płaczę niezależnie od miejsca, gdzie oglądam jakiś wzruszający film- obojętnie: w kinie w Lublinie czy gdziekolwiek. Już gdzieś pisałam, że po obejrzeniu "Titanica" spierdzieliłam się ze schodów w kinie, tak mi oczy zaszły łzami.

Chciałabym to zobaczyć(wybacz okrutny żart wink )


Marzenia przeżywane pod wpływem chwili tracą cały urok przy ich roztrząsaniu

Offline

 

#215 2006-05-05 11:37:02

Diana
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

O, Margarett, zapewniam Cię, że było co oglądać. Bardzo długo zbierałam się z podłogi, taka zapłakana i usmarkana. lol


Czym jest życie- snem jedynie...
GG: 9031506

Offline

 

#216 2006-05-05 11:41:37

Alison
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

Trzykrotka napisał:

zauważyłam ostatnio, że nie mam ochoty czytać jakichś nowych książek tylko wracam do starych dawno przeczytanych i filmy jakoś chętniej też oglądam te, które znam i lubię niż jakieś nowości



Tez tak mam. Dużo nowych filmów czeka na obejrzenie, a ja ciągle i tak zapuszczam te, których rowki już się ścierają. Syndrom inżyniera Mamonia, czy coś...

No tak panie, bo jak taki polski aktor rozumisz pan gra to jakby nic, a taki zagraniczny to patrz pan, zapali papierosa i OOOOOO 8) od razu cos się dzieje wink


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#217 2006-05-05 20:09:27

GosiaJ
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

A ja płaczę zawsze w tych samych miejscach, na tych samych filmach. Zaczynają mi się oczy pocić już jak jest niedaleko do danej sceny. Chyba się pod tym względem zatrzymałam w rozwoju. Pod innym zreszta też, zauważyłam ostatnio, że nie mam ochoty czytać jakichś nowych książek tylko wracam do starych dawno przeczytanych i filmy jakoś chętniej też oglądam te, które znam i lubię niż jakieś nowości (chociaż akurat z filmami to najmniej jestem zapoźniona ;-) ) Chyba już jakoś nie lubię się zaskakiwać, to chyba też objaw starości, ale serce mam "miętkie" jak dawniej, chyba nawet za miętkie, ale trudno. :-)
A na Pożegnaniu z Afryką ryczę zawsze jak ranny łoś w boru i nigdy się nie wstydzę, a niby czego, świat dookoła taki wredny, ktoś musi być wzruszliwy. Padło na mnie ;-)

Też tak coś mam - starość to aboco? ;-) Lubię wracać do tych samych filmów i książek, delektować się scenami i zdaniami.
Co do płaczliwości - mogę płakać prawie na wszystkim, np. na "Terminatorze II", jak Arnie w tej kadzi z azotem się zanurza, to ryczę ;-) Serio! I tez mam tak, że już jak się scena zbliża, to zaczynam!
Lubię się wzruszać w kinie, a nawet jak bym nie lubiła, to inaczej nie umiem, więc nie mam wyjścia. Płaczę na wszystkich bollywoodach, ostatnio okropnie beczałam na zakończenie "Brokeback Mountain". Oczywiście beczę z Jasiem, kiedy go Margosia odrzuca, a on przychodzi do mamy, a potem na scenie peronowej to już okrutnie.
Płaczę na "Co się wydarzyło w Madison County" tak mniej więcej od połowy, a na końcu to, jak pamiętam, w kinie szlochałam bez ogródek, na szczęście prawie całe kino też :-) Albo na końcu "Leona". Że już nie wspomnę o "Titanicu" - pamiętam, że najgorzej było, jak poszłam drugi raz z koleżanką, za pierwszym razem jeszcze jakoś było, ale po raz drugi - to chyba jakaś empatia, koleżanka zaczęła, jak się statek zaczął topić, ja chwilę później, a od ostatniego kawałka orkiestry to już prawie ekranu nie widziałam...
Jestem ciężki przypadek, jak widać :-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#218 2006-05-05 20:17:03

izek
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

Płaczę na "Co się wydarzyło w Madison County" tak mniej więcej od połowy, a na końcu to, jak pamiętam, w kinie szlochałam bez ogródek, na szczęście prawie całe kino też :-) Albo na końcu "Leona". Że już nie wspomnę o "Titanicu" - pamiętam, że najgorzej było, jak poszłam drugi raz z koleżanką, za pierwszym razem jeszcze jakoś było, ale po raz drugi - to chyba jakaś empatia, koleżanka zaczęła, jak się statek zaczął topić, ja chwilę później, a od ostatniego kawałka orkiestry to już prawie ekranu nie widziałam...
Jestem ciężki przypadek, jak widać :-)

Wszystkie te filmy oglądałam z podobnymi doświadczeniami...
bo życie to czasem takie niesprawiedliwe potrafi być sad
a w Titanicu to mi tak Leosia nie było szkoda (choć łezkę uroniłam, nie powiem) jak tych ludzi wszystkich zamkiniętych etc.etc.


gg 5425654

Offline

 

#219 2006-05-05 20:37:09

GosiaJ
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez


Wszystkie te filmy oglądałam z podobnymi doświadczeniami...
bo życie to czasem takie niesprawiedliwe potrafi być sad
a w Titanicu to mi tak Leosia nie było szkoda (choć łezkę uroniłam, nie powiem) jak tych ludzi wszystkich zamkiniętych etc.etc.

Mi tych ludzi też - tych staruszków, matki z dziećki, kapitana, ale Leosia nieżywego też, i Rose śpiewającą... :-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#220 2006-05-05 21:33:05

Admete
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

Podobnie jak kilka osób powyżej stwierdziłam ostanio, że wolę po raz 34 czytać Tolkiena i Austen niż coś nowego. Co prawda i tak czytam nowości, ale tak naprawdę niewiele rzeczy mi się podoba. A filmy mogę oglądać tylko kostiumowe lub fantastyczne, wszystkie inne mnie irytują. Im bardziej współczesny film, tym mnie irytuje bardziej.
Co do łez w kinie. Jest taki wiersz Barańczaka:

łzy w kinie

łzy w kinie płyną łatwiej.
łatwiej niż w życiu ( pomoc:
zgaszenie na sali świateł )
ale i łatwiej niż w domu,
przed własnym telewizorem:
za wydatek na bilet
pragnie się miec wieczorem
coś uchwytnego: chwilę
śmiechu lub - zwłaszcza - łez
( od śmiechu widz czuje się lepiej,
od płaczu lepszym niż jest ).
Kinowa łza nie oślepia
oka; przeciwnie, przemywa
i kąpielami słonymi
sprawia, że oko przeżywa
to, co samochód w myjni
lub dusza w trakcie spowiedzi.
Kratką i ciemnym okienkiem -
ekran, przed którym sie siedzi
( w kinie, jesli kto kleknie,
są to przypadki nieliczne ),
lecz przed tym panoramicznie
rozroslym konfesjonałem
otarciem łzy wyznajemy
swój grzech śmiertelny, tajemny,
nie ujmujący - ujemny
znak, minus, który jest piętnem:
"Choć się naprawdę starałem,
choć próbowałem usilnie,
od ostatniego seansu
znów nie zdołałem żyć w pięknie,
w krainie Sensu i Glansu,
w sposób tak żywy, człowieczy,
pełny, prawdziwy, bezsprzeczny
jak żyją aktorzy w filmie".


“What makes us human is that we care--and because we care, we never stop trying,"

Commander Jeffrey Sinclair / Babylon 5

Offline

 

#221 2006-05-05 21:44:27

izek
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

podoba mi się ten Barańczak...

i prawda o tym przeżywaniu...


gg 5425654

Offline

 

#222 2006-05-05 22:05:14

GosiaJ
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

Podobnie jak kilka osób powyżej stwierdziłam osttanio, ze wolę po raz 34 czytać Tolkiena i Austen niż coś nowego. Co prawda i tak czytam nowośći, ale tak naprawdę nieiwle rzeczy mi się podoba. A filmy moge oglądać tylko kostiumowe lub fantastyczne, wszystkie inne mnie irytują. Im bardziej współczesny film, tym mnie irytuje bardziej.
Co do łez w kinie. Jest taki wiersz Barańczaka: (...)

Świetny wiersz :-)
Przypomniało mi to, że na "Władcy Pierścieni" też ryczę okropnie - w scenie śmierci Boromira, kiedy elfy odpływają, kiedy Aragorn wreszcie spotyka Arwenę... i w ogóle jeszcze w wielu scenach.


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#223 2006-05-05 22:12:53

Admete
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

Ja na WP zawsze płaczę, gdy oglądam scenę Śmierci Boromira, w końcu należę do Kompanii Boromira, więc to nic dziwnego ;-). I oczywiście za pierwszym razem prawie szlochałam podczas scen w Szarej Przystani. W trakcie lektury raz straszliwie się wzruszyłam w momencie, gdy Galadriela odrzuca Pierścień. W filmie ta scena mi się nie podobała.


“What makes us human is that we care--and because we care, we never stop trying,"

Commander Jeffrey Sinclair / Babylon 5

Offline

 

#224 2006-05-05 22:39:28

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

Kinowa łza nie oślepia
oka; przeciwnie, przemywa
i kąpielami słonymi
sprawia, że oko przeżywa
to, co samochód w myjni
lub dusza w trakcie spowiedzi.



Właśnie tak!
Na Władcy zawsze zanoszę się płaczem przy Szarej Przystani (kiedy czytałam ten fragment, to zwyczajnie zachorowałam z żalu) - i potem, kiedy zaczynają się napisy końcowe, płynie Into the West
Sleep now
Dream--of the ones who came before
They are calling
From across a distant shore

pokazują się jeszce raz wszyscy bohaterowie i juz wiadomo, że to KONIEC, prawdziwy, słodko-gorzki koniec:
Across the sea
A pale moon rises
The ships have come
To carry you home

Offline

 

#225 2006-05-05 23:37:46

Diana
Użytkownik

Re: Wyciskacze łez

Dokładnie! Zupełnie zapomniałam o tych rysunkach aktorów. W "Powrocie króla" to tak od połowy filmu całą twarz mam mokrą. A te rysunki są takie piękne, i ta muzyka w tle! Pełen zachwyt. smile
Już kiedyś natknęłam sę na ten wiersz Barańczaka i go zapamiętałam, a to się u mnie nieczęsto zdarza. :!:


Czym jest życie- snem jedynie...
GG: 9031506

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB