Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#76 2006-01-20 21:26:01

Ammit
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

Ja bym powiedziała, że nieźle - bo jak pisałam wcześniej mam co do niego kilka uwag smile


~Ammit~
---------------
GG:5777025
Tlen: ammit

Nasz świat jest w sercach tych, którzy nas kochają...

Offline

 

#77 2006-01-21 23:13:16

Caitriona
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

Na nową ekranizację "Dumy i uprzedzenia" nie mogłam się doczekać smile Po seansie wyszłam po prostu zauroczona.
Film bardzo mi się spodobał. Przyznam szczerze, że pierwsze sceny trochę mnie zdziwiły: "Ale o co chodzi?" - pomyślałam na widok, cóż tu ukrywać, jakże innej scenerii niz w serialu z '95 roku. Ale po pewnym (krótkim) czasie całkowicie o wszystkim zapomniałam i film mnie pochłonął. W filmie są naturalnie cięcia i nieścisłości w stosunku do książki. Jednak jest to film, a nie serial i nie da się tego ominąć. Ale mi to osobiście nie przeszkadzało - cięcia są po prostu dobrze zrobione. Zdjęcia są cudowne. Scenografia świetna. Kostiumy dobre. A muzyka jest, co tu dużo mówić, piękna. Państwo Bennet są wspaniali - zarówno Donald Sutherland jak i Brenda Blethyn. Panny Bennet są idealne. Podobała mi się szczególnie Jane. Duże oklaski moim zdaniem należą się Judi Dench i Tomowi Hollanderowi (Collins). Nie do końca podobał mi się za to Bingley. Brakowało mi również rozwinięcia roli Kelly Reilly jako panny Bingley. Co do Lizzy i Darcy'ego. Powiem szczerze: nie przepadam za Keirą Knightley.(Rzeczywiście chudziutka to ona jest tongue). Ale ogólnie nie bardzo jej cokolwiek można zarzucić. Tak samo rzecz się ma do gry Matthew MacFadyena. Jednak na początku pomyślałam sobie, że to nie jest 'pan Darcy'. Zamiast dumy, rezerwy i chłodu Darcy M.M. jest tak na dobrą sprawę smutny i nieśmiały. Mimo wszystko w końcu zdobył moją sympatię (i to nie małą tongue). Jego nie da się chyba nie polubić. Jednak idealnym panem Darcy pozostanie Colin Firth.
Tak czy inaczej już chciałabym mieć ten film w swojej kolekcji DVD.


The person, be it gentlemen or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid - Northanger Abbey

Offline

 

#78 2006-01-22 10:30:37

Gitka
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

No właśnie ja też bym chciała go mieć w mojej kolekcji dvd.
Jak będziecie coś wiedziec kiedy wyjdzie na dvd to dajcie znać szybciutko.

Offline

 

#79 2006-01-23 10:46:52

aniya
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

Ja razem z siostra (takze wielbicielka Austen) wyszlyśmy z kina bedac pod ogromnym wrażeniem. Film jest świetny! Bardzo dobrze zrealizowany pod względem odtworzenia epoki przełomu XVIII i XIX wieku. Oczywiście, gra aktorska była wspaniała... "Nowy" Pan Darcy nie rozczarowal nas - może trochę miał spojrznie malego, porzuconego psiaka 8) ale i tak był rewelacyjny! Gdyby jeszcze udało mi się namówić chłopaka, żeby poszedł ze mną obejrzeć film (mam zamiar drugi raz sie na niego wybrać)... smile

Offline

 

#80 2006-01-25 16:29:00

Nastazja
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

Mnie nie daje spokoju Elizabeth w wykonaniu Keiry,która jest sobą - debilne miny,przygłupawe uśmiechy lub próbuje naśladować Jennifer Ehle vide gra na fortepianie w Rosing,a przebłyski widać tylko czasem.
Jeśli twórcy "taką mieli koncepcję" Lizzie - "gratuluję". :twisted:
Coraz częściej mam wrażenie,że po prostu musieli dostosować portret psychologiczny Lizzie do panny Knightley - aktorki słabej.


John: "Was Miss Hale the woman that told you to come to me"?
Nick Higgins:"You'd be a bit more civil?"

Offline

 

#81 2006-01-25 16:56:23

Alison
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

Mnie nie daje spokoju Elizabeth w wykonaniu Keiry,która jest sobą - debilne miny,przygłupawe uśmiechy lub próbuje naśladować Jennifer Ehle vide gra na fortepianie w Rosing,a przebłyski widać tylko czasem.
Jeśli twórcy "taką mieli koncepcję" Lizzie - "gratuluję". :twisted:
Coraz częściej mam wrażenie,że po prostu musieli dostosować portret psychologiczny Lizzie do panny Knightley - aktorki słabej.

eeee, chyba trochę przesadzasz... Mam ją dziś na świeżo i muszę powiedzieć, że fajnie wypadła jako taka niepokorna, nieokiełznana pannica o własnych bez oporów wyrażanych poglądach. Miała parę szokujących wejść, ale nie ma ideałów. Mnie denerwowały te jej uśmiechy z przodozgryzem i nienaturalne wydymanie ust, ale to chyba jej osobiste miny, nad którymi nie zapanowała na planie. Reżyser powiedział o niej, że ma najpiękniejszą szyję jaką kiedykolwiek widział i rzeczywiście ma kawał pięknej szyjki, ale tak ją jeszcze naciąga, że aż jej szczęka "idzie do przodu" ;-) Podczas dzisiejszego oglądactwa zauważyłam też, że ona płaczliwym głosem odpowiada na pytanie ciotki Darcy'ego, ze nie jest z nim zaręczona. Bardziej podobał mi się sposób w jaki powiedziała to poprzednia Lizzy (JE), dumnie i z podtekstem (nie twój interes stara zmoro), to mi bardziej do niej pasowało.


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#82 2006-01-25 17:28:26

GeorgianaDarcy
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

Bardzo obawialam sie gry sktorskiej panny Knightley, ale dzieki tej roli przekonalam sie do jej osoby. Filmem jestem wrecz zafascynowana. Nie mozliwe jest do opisania to uczucie ktore rozwiera mnie w srodku. Takie podniecenie i niemożnośc oderwania mysli od scen filmowych.


You have bewitched me body and soul.

Offline

 

#83 2006-01-25 17:30:39

Nastazja
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005


eeee, chyba trochę przesadzasz...

Pewnie tak. wink Ale tylko trochę.

Moment,gdy odpowiada na pytania Lady C. podobał mi się (jeden z przebłysków). Ale czasem myślałam,że oglądam "Love actually" np. rozmowa z państwem Gardiner :"Lizzie,he wants you to meet his sister".
- "His sister?" (wydymanie ust).

Wracając do zarysu roli, brak pokory to dobry "trop",ale infantylne zachowania niczym nie odbiegające od stylu bycia Lydii lub Kitty już nie.
Abstra.hując od tego czy mogła się podobać,więcej było chwytów pod tytułem "KK gra siebie".


John: "Was Miss Hale the woman that told you to come to me"?
Nick Higgins:"You'd be a bit more civil?"

Offline

 

#84 2006-01-25 18:53:58

caroline
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

Mnie nie daje spokoju Elizabeth w wykonaniu Keiry,która jest sobą - debilne miny,przygłupawe uśmiechy lub próbuje naśladować Jennifer Ehle vide gra na fortepianie w Rosing,a przebłyski widać tylko czasem.
Jeśli twórcy "taką mieli koncepcję" Lizzie - "gratuluję". :twisted:
Coraz częściej mam wrażenie,że po prostu musieli dostosować portret psychologiczny Lizzie do panny Knightley - aktorki słabej.

Kurcze, Nastazja zupełnie się z Tobą nie zgadzam, w Twoim poście widzę więcej niechęci do samej Keiry K. niż do jej roli. Mnie zupełnie nie drażniły ani jej usta ani miny i nie miałam wrażenia, że jest głupia, ani ona, ani Lizzy w jej wykonaniu. Okej można nie lubić aktorki, kwestia indywidualna, ale tam gdzie wykonała dobrą robotę trzeba jej to przyznać - scenka "I've been so blind", oświadczyny, rozmowa z ojcem - byłam pod wrażeniem. Poza tym pasowała do takiej koncepcji P&P, jaką zobaczyliśmy, z przegięciami w kwestii ówczesnej etykiety, ale bardzo nowatorskiej i świeżej. Myślę też, że najpierw była koncepcja filmu, konsekwetnie realizowana, jeśli chodzi o reżyserię, muzykę, zdjęcia, kostiumy, a Keira po prostu do niej twórcom "przypasowała".
Zupełnie też nie dostrzegam naśladownictwa w scenie z fortepianem, wręcz przeciwnie, przez cały film widziałam ogromny nacisk na uniknięcie zbieżności, także w tej scenie - Lizzy '95 grała sprawnie, Lizzy '05 wręcz przeciwnie, pomyliła się, a kwestia "moja odwaga wzrasta gdy ktoś próbuje mnie przestraszyć" zabrzmiała raczej, jak buńczuczna odzywka osoby, która może tylko bardzo chcieć, żeby to była prawda.

Offline

 

#85 2006-01-25 19:36:21

Nastazja
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

caroline napisał:


Kurcze, Nastazja zupełnie się z Tobą nie zgadzam, w Twoim poście widzę więcej niechęci do samej Keiry K. niż do jej roli.

Nie czuję niechęci do Keiry. Uważam,że jest marną aktorką.To nie wynika z mojego "uprzedzenia" do niej.Ja obserwuję jej zachowanie na ekranie i wyrabiam sobie opinię.
Niestety- cichoty i minki,które stroi to próba zamaskowania braku środków wyrazu.
Widzę również plusy:oczy ma śliczne,pięknie "grają",ale to wynika bardziej z fizyczności niż umiejętności.
Są sceny,w których spisała się dobrze tj. rozmowa z Lady C. czy oświadczyny. Co więcej zagrała lepiej niż w poprzednich filmach.

Ja myślę,że z realizowaniem "koncepcji" filmu,oględnie mówiąc "różnie bywa",ale nie mam żadnych podstaw,aby twierdzić,że KK twórcom (szczególnie reżyserowi i scenarzyście) nie "przypasowała".

Naprawdę uwielbiam ten film i do Keiry antypatii nie czuję.


John: "Was Miss Hale the woman that told you to come to me"?
Nick Higgins:"You'd be a bit more civil?"

Offline

 

#86 2006-01-25 19:40:50

Alison
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005


Wracając do zarysu roli, brak pokory to dobry "trop",ale infantylne zachowania niczym nie odbiegające od stylu bycia Lydii lub Kitty już nie.
Abstra.hując od tego czy mogła się podobać,więcej było chwytów pod tytułem "KK gra siebie".

Wiesz, ja myślę, że ten film jest jednak nakręcony nie tyle dla nas, „starych wyjadaczek” znających i książkę i poprzednie ekranizacje niemal na pamięć. Myślę, że on ma zachęcić czy zarazić i wykreować NOWE maniaczki, a one pewnie rekrutować się będą z młodych panienek, które od zawsze w dużym stopniu utożsamiały się z Lizzy (któraż z nas tego nie ma za sobą), więc siłą rzeczy ona musi być bardziej współczesna niż te dawniejsze Elżbiety. Weź pod uwagę, że teraz większość dziewczyn około dwudziestki to jednak jeszcze niesamodzielne, często wciąż uczące się ... no nie chcę powiedzieć dzieci, bo pewnie połowa forum się na mnie obrazi, ale mam na myśli to, że dziś dość późno ludzie usamodzielniają się i poważnieją, bo im życie w tyłek daje. Dziś trafiają się dziewczęce trzydziestki a nawet czterdziestki, a kiedyś to mogłyby już tylko startować w castingu do roli pani Bennet, która w dzisiejszej ekranizacji ma około 50-tki a w rzeczywistości była ledwie 40-letnią kobietą, licząc że wyszła za mąż koło 20, a potem to już tylko rodziła dzieci na zasadzie co rok to prorok. Taka trzpiotowata i rozchichotana Lizzy na pewno jest dzisiejszemu widzowi bliższa i bardziej strawna, niż taka lekko złośliwie dowcipna, ale jednak już poważna i pewna siebie kobieta.


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#87 2006-01-25 19:58:24

Nastazja
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

Racja.
Wiesz,mam 20 lat,ale Lizzie'05 do mnie nie trafia,szczególnie,gdy przypominam sobie tę ksiązkową.

Pocieszające jest to,że nauczyłam się traktować powieść, film i serial jak trzy różne bajki. Równie piękne choć inne. lol


John: "Was Miss Hale the woman that told you to come to me"?
Nick Higgins:"You'd be a bit more civil?"

Offline

 

#88 2006-01-25 20:11:11

Alison
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005


Moment,gdy odpowiada na pytania Lady C. podobał mi się (jeden z przebłysków). Ale czasem myślałam,że oglądam "Love actually" np. rozmowa z państwem Gardiner :"Lizzie,he wants you to meet his sister".
- "His sister?" (wydymanie ust).

Aha, a a propos jeszcze tej sceny, to przypomniało mi się, że w kinie pomyślałam, że to kompletnie nieprawdopodobne, żeby Darcy tak po prostu podszedł do kompletnie obcych ludzi w gospodzie (Gardinerowie nie zostali mu przedstawieni, bo Lizzy zwiała z tarasu), do tego ludzi niższego stanu i zaprosił ich na obiad, mówiąc, że chciałby ich siostrzenicę przedstawić swojej siostrze. Pomijam oryginał literacki, ale nawet ten Darcy anno domini 2005 sam się reklamował, że ma trudności z nawiązywaniem rozmowy z ludźmi, których nie zna, więc to wyraźna niekonsekwencja. Lubię Matthew-Darcy’ego bo jest taki bidniutki w tym filmie, ale z austenowskim Darcym to on ma BARDZO niewiele wspólnego.


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#89 2006-01-25 20:33:06

Alison
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

Racja.
Wiesz,mam 20 lat,ale Lizzie'05 do mnie nie trafia,szczególnie,gdy przypominam sobie tę ksiązkową.

Wiesz, wyjątki zdarzają się we wszystkich grupach wiekowych ;-)
Ale pofilmowe odczucia to najwyraźniej kwestia gustu, a o gustach jak wiadomo się nie dyskutuje lol


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#90 2006-01-25 21:01:26

Nastazja
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

Lubię Matthew-Darcy’ego bo jest taki bidniutki w tym filmie, ale z austenowskim Darcym to on ma BARDZO niewiele wspólnego.

I tak i nie.

Podczas lektury wydawało mi się,że Darcy przyjmuje pozę dumnego i niedostępnego.Myślałam nad powodami takiego zachowania. Dopiero niedawno powiązałam to ze stratą rodziców,a scenarzyści dodali chorobliwą nieśmiałość,nieporadność,nieustanną walkę ze sobą (z nieśmiałością). Właściwie skoncentrowali się na obalaniu opinii innych ludzi o jego domnienanej dumie.

Książkowy Darcy ma zbyt duże mniemanie o sobie, zdobył się na dłuższą rozmowę z Lizzie po "wtargnięciu" do Collinsów,był arcyarogancki w stosunku do pani Bennet - w filmie tych scen nie ma,jest za to Lizzie,która widzi Fitzwilliama pierwszy raz i mówi,że wygląda jak "nieszczęśnik".

Wszystko zależy od interpretacji - mnie się wydawało,że niedostępność i duma to maska/ nietrwały mur obronny,więc wizja twórców jest mi bliska.


John: "Was Miss Hale the woman that told you to come to me"?
Nick Higgins:"You'd be a bit more civil?"

Offline

 

#91 2006-01-25 21:05:53

Bonduelle
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

MM stwierdził w którymś z wywiadów, że nikt nie jest arogancki i gburowaty bez powodu i starał się jakoś wytłumaczyć zachowanie swojego bohatera. Swoją drogą nie zawsze zachowywał się jak zbity pies - poczas tańca z Lizzy był właśnie dość odpychający wink

Offline

 

#92 2006-01-25 21:59:00

Alison
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

"Nastazja
Podczas lektury wydawało mi się,że Darcy przyjmuje pozę dumnego i niedostępnego.Myślałam nad powodami takiego zachowania. Dopiero niedawno powiązałam to ze stratą rodziców,a scenarzyści dodali chorobliwą nieśmiałość,nieporadność,nieustanną walkę ze sobą (z nieśmiałością). [... napisał:

Wszystko zależy od interpretacji - mnie się wydawało,że niedostępność i duma to maska/ nietrwały mur obronny,więc wizja twórców jest mi bliska.

To może posłużę się cytatem z książki - Darcy sam o sobie: "W młodości uczono mnie co jest dobre, nie uczono mnie jednak, że należy samemu pracować nad swoim charakterem. Wpajano mi właściwe zasady, lecz pozwalano postępować wedle nich z dumą i zarozumialstwem. Byłem na nieszczęście jedynym dzieckiem, jedynym synem, toteż rodzice mnie psuli. [...] pozwalali, zachęcali prawie uczyli mnie samolubstwa, arogancji, obojętności wobec wszystkich prócz własnej rodziny. Pozwalali mi lekceważyć innych - a przynajmniej starać się gorzej mysleć o ich rozumie i wartości w porównaniu z moimi. "
I takim by pozostał gdyby nie najukochańsza Elżbieta. Gościu był paskudny, bo go tak wychowali, dostał wiadro zimnej wody na łeb w trakcie oświadczyn kiedy to przez myśl mu nie przeszło, że taka bidula może go odrzucić, ale jak widać nie ma tego zlego. Znam z życia takie przykłady, że co poniektórym taka kuracja wstrząsowa pomaga się zmienić na lepsze. W filmie Darcy był sztywny ze strachu a nie z zarozumialstwa, w które wpędzili go bogaci rodzice..


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#93 2006-01-25 22:06:08

Bonduelle
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

Z drugiej strony - w filmie nie spomina się przytaczanego przez Ciebie powodu - to trzeba było znaleźć inny wink

Offline

 

#94 2006-01-25 22:29:08

Nastazja
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

Moim zdaniem to wygodna poza dzięki,której mógł sobie pozwolić na tłumienie uczuć,bólu, na bezczelność,a głos wewnętrzny krzyczał:"NIE,ja taki nie jestem". Może uczyli go takich zachowań,bo wiedzieli,że będzie mu łatwiej...
A odrzucone oświadczyny spowodowały,że postanowił zerwać z maską i wewnętrznym zakłamaniem.

Poza tym wyrażenia "uczyli mnie","pozwalali mi" niekoniecznie muszą znaczyć,że taki (dumny,zarozumiały) był. Mógł chcieć,żeby tak o nim myślano,wtedy łatwiej o towarzyską izolację na własne życzenie. (?)
A może udawał nawet przed samym sobą?W momencie największego "zagrożenia" sięgał po wskazówki,które dostawał w młodości. Ale tak naprawdę chciał wołać:" Niech mnie ktoś przytuli". wink

To tylko moja skromna opinia,która nasuwa się po każdym przeczytaniu książki.


John: "Was Miss Hale the woman that told you to come to me"?
Nick Higgins:"You'd be a bit more civil?"

Offline

 

#95 2006-01-25 23:29:13

Alison
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

Ja znam naprawdę wiele przykładów z mojego bliskiego otoczenia kiedy rodzice w sumie w dobrej wierze wpajali swojemu dziecku, że jest jedyne w swoim rodzaju, najlepsze, najwspanialsze, a reszta to plebs. Chcieli wyrobić we własnym dziecku wieczną potrzebę dążenia do doskonałości, a w rezultacie wyrobili potworne wieczne poczucie samotności, bo te osoby były w każdym środowisku odrzucane, nie lubiane, nie akceptowane – bo też nikt nie chce żeby mu okazywano, że jest pod jakimkolwiek względem gorszy. Darcy też dostał taki spadek od rodziców, traktował ludzi z góry i widać nikt nie był mu do szczęścia potrzebny do 28 roku życia. Zauważcie, że nawet Bingleya, którego lubił i z którym się przyjaźnił, traktował w gruncie rzeczy dość pobłażliwie, czemu m.in. dał wyraz wtrącając się w jego życie osobiste, bo uważał, że wie lepiej co dla niego jest dobre (ile w tym pychy!). W jego sferze nikt mu na to nie zwracał uwagi, więc mu to nie przeszkadzało, dopiero jak spotkał kogoś na kim mu zależało i okazało się, że cała ta jego wspaniałość jest psu na budę, bo jego zachowanie skutecznie odstręcza od niego osobę, którą obdarzył uczuciem, postanawia to diametralnie zmienić i konsekwentnie to stosuje. Z autopsji wiem, że jeśli znajdzie się wystarczająco silna osobowość, która uświadomi takiemu zarozumialcowi, że nie ma powodów tak zadzierać nosa, albo chociaż taki delikwent wyrwie się spod wpływu apodyktycznych rodziców, to często okazuje się być całkiem fajnym człowiekiem, któremu bardzo źle się żyło z w tym dotychczasowym ubranku. W filmie Darcy też zmienia swój charakter, ale przełamuje nie swoją tytułową dumę i uprzedzenia, tylko nieśmiałość, którą pokrywa niedostępnością i sztywniactwem.
Ale to tylko moja skromna opinia ;-) więc "niech mnie ktoś przytuli" :-(


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#96 2006-01-25 23:35:40

Bonduelle
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

Wow, jesteś niezłym psychologiem smile

Offline

 

#97 2006-01-25 23:51:33

Nastazja
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005


Ale to tylko moja skromna opinia ;-) więc "niech mnie ktoś przytuli" :-(

lol lol

Darcy filmowy to trochę inna historia. Jego w to nie mieszajmy. wink

Cóż,nadal uważam,że Darcy wmawia sobie wiele rzeczy,żeby ukryć prawdziwe oblicze. Wmawia sobie dumę,bo to mu dodaje odwagi,wmawia sobie nieomylność,bo wie,że nie różni się od innych.

Zorientował się wcześniej,że pomysły wychowawcze otoczenia były niewłaściwe,a znajomość z Lizzie ( szczególnie późniejsza faza) powoduje,że przestaje pozorować.

Co do Bingley'a: nigdy nie miałam wrażenia,że chciał za wszelką cenę rozdzielić go z Jane - to była raczej interpretacja Lizzie powzięta na podstawie relacji pułkownika Fitzwilliama. Darcy podczas oświadczyn u Collinsów ją potwierdza,ale moim zdaniem,mamy do czynienia z dalszym ciągiem leczenia kompleksów. łatwiej udawać znieczulicę niż pokonywać strach przed miłością.

Myślę,że Caroline i pani Hurst chciały rozdzielić Charlesa i Jane.
Darcy był obserwatorem (wbrew temu,co wyznaje w liście).Został rzucony w wir. Nie wiedział już co jest prawdą,co kłamstwem.

Raziły go zachowania pani B.,Lydii i Kitty. I to odebrało pewną rolę,ale przede wszystkim,potraktował Bingley'a jak siebie samego --> zaprowadził go do świata złudzeń i iluzji. Chciał mu oszczędzić rozczarowania. Prawda - powinien szczerze porozmawiać z przyjacielem tylko jak, skoro nie potrafił ze sobą dojść do ładu.
Może ja przeceniam rolę "towarzystwa". Może Bingley chciał uciec albo przekonać się czy uczucie jest prawdziwe...nie wiem.

Podczas jednego ze spacerów Darcy wyznaje,że był pewien,iż zostanie przyjęty w Hertfordshire. On bardzo chciał,żeby tak było.
Na początku wmawia sobie,że obserwuje Lizzie,by ją krytykować,a naprawdę boi się nazywać rzeczy po imieniu itd.

Teraz oglądam sobie "Dumę" na BBC prime. CF nie mogę go nazwać "moim panem Darcym". On gra jakby chciał powiedzieć :"byłem zarozumialcem,samolubem i bufonem,ale już nie jestem,bo ktoś mi to uświadomowił'. roll
MM tym bardziej nie - on jest zbyt nieporadny.
Mój Darcy mówi :"Obroniłem się zarozumiałością i niezdrowym egoizmem. Stwarzałem pozory dla własnego bezpieczeństwa,ale teraz kończę z tym i zaczynam ŻYĆ dla Lizzie".


John: "Was Miss Hale the woman that told you to come to me"?
Nick Higgins:"You'd be a bit more civil?"

Offline

 

#98 2006-01-26 09:57:20

Gabra
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005




Teraz oglądam sobie "Dumę" na BBC prime. CF nie mogę go nazwać "moim panem Darcym". On gra jakby chciał powiedzieć :"byłem zarozumialcem,samolubem i bufonem,ale już nie jestem,bo ktoś mi to uświadomowił'. roll

Mimo, iż fanką Firtha nie jestem to taka wizja Darcyego najbardziej mi odpowiada: jest dumny, arogancki, pewny siebie - po prostu męskim wink. Tej pewności siebie najbardziej mi u MM brakuje - gra kompletnie bezpłciowo, zero charyzmy.

Offline

 

#99 2006-01-26 10:37:50

Alison
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

Nastazjo! Ty po prostu BARDZO lubisz Darcy'ego, a ja BARDZO za to lubię Ciebie big_smile. Pasjami lubię ludzi, którzy tak do upadłego bronią swoich poglądów, nawet jeśli nie do końca się z nimi zgadzam. Popatrz przegadałybyśmy całą noc o motywach postepowania pana Darcy'ego, gdyby nie trzeba było iść spać i na drugi dzień wstać w skrzeczącej rzeczywistości wink
Bronisz go tak zawzięcie, że nawet nie przyjmujesz do wiadomości tego, co on sam o sobie mówi ("wbrew temu co napisał w liście"). Eh mieć takiego poplecznika wink
Prawda na pewno leży gdzieś po środku, ale spójrz jakie to niesamowite, że każdy znajduje swój własny klucz do tej i każdej innej postaci, że one nie są takie jednoznaczne, czarno-białe. To dlatego ludzie na wszystkich kontynentach tak uwielbiają tę powieść. Co by nie mówić, fajnie tak pogrzebać w cudzym charakterze, byle nikt za bardzo nie grzebał w naszym! wink A może przez takie rozkładanie na czynniki pierwsze cudzego postępowania lepiej poznajemy samych siebie....


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#100 2006-01-26 10:49:33

Nastazja
Użytkownik

Re: Wrażenia po obejrzeniu D&U 2005

Uważam,że obaj przeginają.
Andrew Davies wziął podły charakter Darcy'ego za pewnik,a Deborah Moggach widzi Fitzwilliama jako nieudacznika i tłumaczy pozory TYLKO nieśmiałością. Ja znajduję strach przed odrzuceniem,przeciętnością i prawdą.

Ale to tylko ja. Bardzo się cieszę,gdy artyści pokazują coś nowego. Na tym polega piękno sztuki.

Dzień dobry,Alison. Moim zdaniem Darcy w pewnym momencie pogubił się,nie potrafił przerwać biegu i ocenić siebie.

Od rana pracuję ciężko nad przygotowaniami do sesji. big_smile


John: "Was Miss Hale the woman that told you to come to me"?
Nick Higgins:"You'd be a bit more civil?"

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB