Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#426 2006-03-28 16:04:27

Jeanne
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Oznacza to, że Anna była słaba nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Z łatwością dawała sobą kierować matce. Ciekawa jestem jak wyglądałoby jej małżeństwo z Darcym... :twisted: Biedna Anna pewnie całkiem straciłaby resztki wolnej woli... :twisted:


"Lasy były dokoła. I pożółkłe liście
Jak blade meteory przez półmrok spadały."

[img]http://img232.imageshack.us/img232/821/kjykpa8.jpg[/img]

Offline

 

#427 2006-03-28 18:12:21

Maryann
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Mam wrażenie, że biedna Anna nie wytrzymała wymagań stawianych przez matkę i nie miała wyjścia jak zostac słabego zdrowia. Pamiętacie, jak lady C mówiła o swoim wspaniałym talencie muzycznym (niestety nie rozwijanym wink ) i jak wspomniała, że jej córka też byłaby w tym świetna gdyby nie jej choroba... Jeśli faktycznie nie miała talentów wymaganych wówczas od panienek zwłaszcza w wyższych sferach, a miała matkę wymagającą w zasadzie tylko tego (choć może niesprawiedliwa jestem dla lady C) to cóż jej zostało

Być może lady Katarzyna popełniała odwieczny błąd chcąc zrealizować poprzez córkę swoje własne niespełnione marzenia. Może rzeczywiście Anna nie miała talentu muzycznego, a lady Katarzyna, przywykła, że zawsze wszystko dzieje się tak, jak ona chcenie przyjmowała tego do wiadomości. Wtedy biednej dziewczynie rzeczywiście pozostało tylko "uciec w chorobę".

Ciekawa jestem jak wyglądałoby jej małżeństwo z Darcym... Biedna Anna pewnie całkiem straciłaby resztki wolnej woli...

Chyba, że Darcy - jak to sugerowała pani Reynolds - w otoczeniu najbliższych rzeczywiście był innym człowiekiem. Ale chyba rzeczywiście byłby to raczej chłodny i formalny związek.

Offline

 

#428 2006-03-29 00:48:43

Caitriona
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Ciekawa jestem jak wyglądałoby jej małżeństwo z Darcym... Biedna Anna pewnie całkiem straciłaby resztki wolnej woli...

Chyba, że Darcy - jak to sugerowała pani Reynolds - w otoczeniu najbliższych rzeczywiście był innym człowiekiem. Ale chyba rzeczywiście byłby to raczej chłodny i formalny związek.

Pozostaje jeszcze pytanie czy Darcy zgodziłby sie ożenić z Anną. To były plany jego ciotki, ale moim zdaniem nie jego.


The person, be it gentlemen or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid - Northanger Abbey

Offline

 

#429 2006-03-29 02:13:21

Minia
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

I tutaj można by zacząć wątek o bohaterach potraktowanych po macoszemu przez JA ;-)

Może nie do końca o tym, choć o bohaterze pobocznym: Collinsie.
Chodzi o scenę z serialu, gdzie podczas wyjazdu od Charlotty - przy pożegnaniu - Lizzy stoi nieco w oddaleniu z Collinsem, i on macha - jakby z nieśmiałym uczuciem - do swojej żony lol
Jak myślicie, co ta scenka miała przekazać - śmieszność Collinsa, jego obłudę, czy coś dobrego dla tego małżeństwa?


~Minia

Offline

 

#430 2006-03-29 13:16:02

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Jak myślicie, co ta scenka miała przekazać - śmieszność Collinsa, jego obłudę, czy coś dobrego dla tego małżeństwa?



Życzę Charlotcie, żeby to ostatnie. Na początek wystarczy dobra wola, zadowolenie z bycia "panią", a nie "panną", z posiadania własnego domu i wdzięczność dla człowieka, który jej to zapewnił. On w konkurach zmienił w ciągu kilku dni obiekt swojego zainteresowania trzy razy i myślę, że zdobycie Charlotty zadowoliło jego miłość własną. Mógł ją naprawde i szczerze pokochać. Oby im się udało - dla niej. big_smile

Offline

 

#431 2006-03-29 20:09:12

izek
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

A ja akurat tu nie mam złudzeń. Sama Charlotta i to co mówi o swoim mężu i tym, jak to ma własny salonik i jak chętnie bez męża spędza czas - nie świadczy to o nadziejach czy nawet chęciach do tworzenia bliższego związku.
A Collins gdy się żegna z Lizzy, to mam wrażenie, że macha do żonki, żeby pognębić swoją kuzynkę... takie mam nieładne podejrzenia co do niego :twisted:


gg 5425654

Offline

 

#432 2006-03-29 20:18:40

ewelinka
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Ja myślę,że z tego małżeństwa to nic dobrego nie wynika.Jak można być szczęśliwym z Collinsem? Współczuję Charlottcie, ale sama sobie wybrała męża.Chociaż jak wiadomo mogła zostać starą panna, więc to była chyba ostatnia deska ratunku smile ale i tak ją podziwiam.Mnie on poprostu wkurza chodźby samym wychwalaniem pod niebiosa Lady Katarzyny.

Offline

 

#433 2006-03-29 20:18:42

Maryann
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Ciekawa jestem jak wyglądałoby jej małżeństwo z Darcym... Biedna Anna pewnie całkiem straciłaby resztki wolnej woli...

Chyba, że Darcy - jak to sugerowała pani Reynolds - w otoczeniu najbliższych rzeczywiście był innym człowiekiem. Ale chyba rzeczywiście byłby to raczej chłodny i formalny związek.

Pozostaje jeszcze pytanie czy Darcy zgodziłby sie ożenić z Anną. To były plany jego ciotki, ale moim zdaniem nie jego.

Może i nie jego. Tylko pytanie, co Darcy by zrobił, gdyby nie spotkał Elżbiety? Przecież w końcu by się ożenił, a po co miałby szukać jakiejś obcej panny ze swojej sfery, o której nic nie wiedział, skoro pod ręką była Anna: bogata, dobrze skoligacona, no i - jeśli dobrze ją tutaj oceniamy - o uległym charakterze. Jednym słowem: żona idealna.

Offline

 

#434 2006-03-29 20:21:32

ewelinka
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Pewnie ożeniłby się z Anną , ale czy to małżeństwo byłoby szczęśliwe???Wątpię.

Offline

 

#435 2006-03-29 20:51:18

izek
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Myślę, że jednak nie ożeniłby się z Anną. Była słabego zdrowia, co nie wróżyło dobrze trwałości jego rodu, a przecież potrzebował dziedzica. Brata nie miał, więc na pewno pamiętałby o takim obowiązku.


gg 5425654

Offline

 

#436 2006-03-29 20:56:42

Maryann
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Nie byłoby pewnie bardziej nieszczęśliwe od wielu małżeństw tamtych czasów. Darcy był człowiekiem obowiązkowym i poważnym, więc jeśli zdecydowałby się na ten związek, to byłby dla Anny dobrym mężem. Mółby nawet być z takiego układu zupełnie zadowolony - bo przecież nie poznawszy Elżbiety nie zdawałby sobie sprawy, co go omija.
Ae z pewnością to małżeństwo byłoby raczej chłodne i formalne. Żyliby bardziej obok siebie niż ze sobą.

Offline

 

#437 2006-03-29 22:48:29

GosiaJ
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Nie byłoby pewnie bardziej nieszczęśliwe od wielu małżeństw tamtych czasów. Darcy był człowiekiem obowiązkowym i poważnym, więc jeśli zdecydowałby się na ten związek, to byłby dla Anny dobrym mężem. Mółby nawet być z takiego układu zupełnie zadowolony - bo przecież nie poznawszy Elżbiety nie zdawałby sobie sprawy, co go omija.
Ae z pewnością to małżeństwo byłoby raczej chłodne i formalne. Żyliby bardziej obok siebie niż ze sobą.

Chwała Bogu, Darcy spotkał Elizabeth :-) I myślę, że raczej nie byli chłodnym i formalnym małżeństwem :-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#438 2006-03-29 23:26:38

Minia
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Ja myślę,że z tego małżeństwa to nic dobrego nie wynika.Jak można być szczęśliwym z Collinsem? Współczuję Charlottcie, ale sama sobie wybrała męża.Chociaż jak wiadomo mogła zostać starą panna, więc to była chyba ostatnia deska ratunku smile ale i tak ją podziwiam.Mnie on poprostu wkurza chodźby samym wychwalaniem pod niebiosa Lady Katarzyny.

Wszystkie jesteście negatywnie nastawione do Collinsa, a mnie on aż tak strasznie nie razi wink
Fakt, że jest śmieszny, a zapewne po jakimś czasie mógłby stać się denerwujący - ale to bardzo zależy od charakteru wybranki. Charlocie może nie przeszkadzały aż tak jak wam się zdaje jego ochy i achy nad Rossings.
Bo ja te zachwyty bym uznała za małą wadę. A na co chciałabym zwrócić tu uwagę, to jego wyjątkowo dobra cecha charakteru - zupełny brak zazdrości :!: Pomyślcie, że równie dobrze mógłby to być człowiek, który w towarzystwie się zachwyca, ale po cichu na ucho wylewa żółć zawiści. A u niego nie ma ani cienia takich "objawów". On po prostu podziwia, może nad miarę, ale tylko podziwia - a nawet nie pomyśli że on mógłby tak żyć. Pozytywnie patrzy na swoje życie i jest z niego zadowolony. :!:
A poza tym, przecież był DOBRY, uległy, lubiący towarzystwo, ale i domowe zacisze, nie obijał się, nie było szans żeby narobił długów, a miał stałe dochody.
A że nie był przystojny, "nieco" gadatliwy i miał swoje małe śmieszności... roll
Ja jednak będe bronić Collinsa jako nie AŻ TAK złej partii, i Charloty i jej decyzji.


~Minia

Offline

 

#439 2006-03-30 10:01:51

GosiaJ
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Po lekturze Waszych postów zaczęłam sie znów zastanawiać nad Darcym. Co by było, gdyby nie spotkał Elizabeth? W końcu to ogromny przypadek, że się poznali. Chodzi mi o to, czy był człowiekiem, który przywiązywał wagę do miłości, czy raczej widział przede wszystkim swoje obowiązki? Czy przyszło mu do głowy, że może wybrać żonę, którą pokocha i z którą będzie szczęśliwy? Czy chciał się zakochać, czy dopóki nie spotkał Elizabeth, jego uczucia były uśpione?
Jak już któraś z Was powiedziała, na pewno poczucie obowiązku kazało mu myśleć o przedłużeniu istnienia rodu. Czy brał pod uwagę osobiste szczęście?
Ależ dużo pytań zadałam :-) Ale Jane tak niewiele napisała o uczuciach pana Darcy!


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#440 2006-03-30 11:10:46

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

To prawda, Darcy pozostaje do końca nieodgadniony i chyba też przez to taki pociągający.
Ja już nie potrafię go oddzielić od ekranowego wizerunku i lubię o nim myśleć jako o żywym, gorącym, zmysłowym mężczyźnie, takim, jakiego pokazał Colin. Lubię myśleć, że wychowanie i sfera oraz pewna wrodzona niezręczność towarzyska stłumiły w nim tę "gorącą" część. Kiedy poznał Elizabeth - ona wręcz eksplodowała, przerodziła się w miłość bardzo głęboką, pełną pasji i namiętności. Jego samego chyba przeraziło to, co się stało. Myślę, że był wychowany tak, aby nie marzyć o miłości, ale planować przedłużenie rodu. Ta miłość mu się przytrafiła i przemieniła całe życie.

Offline

 

#441 2006-03-30 20:00:35

ANJOLIE
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Po lekturze Waszych postów zaczęłam sie znów zastanawiać nad Darcym. Co by było, gdyby nie spotkał Elizabeth? W końcu to ogromny przypadek, że się poznali. Chodzi mi o to, czy był człowiekiem, który przywiązywał wagę do miłości, czy raczej widział przede wszystkim swoje obowiązki? Czy przyszło mu do głowy, że może wybrać żonę, którą pokocha i z którą będzie szczęśliwy? Czy chciał się zakochać, czy dopóki nie spotkał Elizabeth, jego uczucia były uśpione?
Jak już któraś z Was powiedziała, na pewno poczucie obowiązku kazało mu myśleć o przedłużeniu istnienia rodu. Czy brał pod uwagę osobiste szczęście?
Ależ dużo pytań zadałam :-) Ale Jane tak niewiele napisała o uczuciach pana Darcy!

PRZYPADEK RZąDZI SWIATEM!!!
przez całą książke sledzimy zmiany jakie zachodzą w Darcym, wiec ja smiem twierdzic że Darcy z pierwszych stron książki to człowiek dumny i obowiązkowy ale nie myslący wcale a wcale o miłosci. to Elizabeth nauczyła go, co to miłosc i prawdziwe uczucie.

Offline

 

#442 2006-03-30 20:03:28

GosiaJ
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

To prawda, Darcy pozostaje do końca nieodgadniony i chyba też przez to taki pociągający.
Ja już nie potrafię go oddzielić od ekranowego wizerunku i lubię o nim myśleć jako o żywym, gorącym, zmysłowym mężczyźnie, takim, jakiego pokazał Colin.

Ja sama nie wiem, jak to jest z moim wyobrażeniem Darcy'ego. Serial widziałam kiedyś, dawno temu i chyba jakoś tak obojętnie obok niego przeszłam (teraz możecie mnie wysłać w kosmos ;-) Nie wiem, czy na postać nałożył mi się Colin, mam pamięć do twarzy, więc być może jakoś go kojarzyłam. Ale tak naprawdę zaczęłam czytać ponownie Jane po przeczytaniu "Dziennika Bridget Jones" ("Dumę..." i "Emmę" już kiedyś czytałam, ale było to w czasach, kiedy fascynował mnie Hemingway).
Ale przechodząc do ad remu ;-)
Powieściowy pan Darcy zawsze był dla mnie gorącym, bardzo zmysłowym mężczyzną, który ukrywa swe uczucia pod fasadą dobrego wychowania, konwenansów. Nie uświadamia ich sobie nawet. Może to wpływ wywiadu z Colinem w drugiej części "Bridget...", kiedy Colin mówi, że uważa Darcy'ego za faceta z ogromnym popędem seksualnym ;-) Mówiąc wprost - myślę dokładnie tak samo.
Zgadzam się z Tobą, uczucia Darcy'ego są stłumione i dopóki nie spotyka Elizabeth, chyba nie myśli o tym, że miłość może wywrócić jego życie do góry nogami. Z kilku jego wypowiedzi i przemyśleń wynika, że sam był zadziwony tym, iż kobieta, którą uznał za "ledwie znośną", ciągle jest w jego myślach.


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#443 2006-03-30 20:06:07

Maryann
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Wszystkie jesteście negatywnie nastawione do Collinsa, a mnie on aż tak strasznie nie razi wink
Fakt, że jest śmieszny, a zapewne po jakimś czasie mógłby stać się denerwujący - ale to bardzo zależy od charakteru wybranki. Charlocie może nie przeszkadzały aż tak jak wam się zdaje jego ochy i achy nad Rossings.
Bo ja te zachwyty bym uznała za małą wadę. A na co chciałabym zwrócić tu uwagę, to jego wyjątkowo dobra cecha charakteru - zupełny brak zazdrości :!: Pomyślcie, że równie dobrze mógłby to być człowiek, który w towarzystwie się zachwyca, ale po cichu na ucho wylewa żółć zawiści. A u niego nie ma ani cienia takich "objawów". On po prostu podziwia, może nad miarę, ale tylko podziwia - a nawet nie pomyśli że on mógłby tak żyć. Pozytywnie patrzy na swoje życie i jest z niego zadowolony. :!:
A poza tym, przecież był DOBRY, uległy, lubiący towarzystwo, ale i domowe zacisze, nie obijał się, nie było szans żeby narobił długów, a miał stałe dochody.
A że nie był przystojny, "nieco" gadatliwy i miał swoje małe śmieszności... roll
Ja jednak będe bronić Collinsa jako nie AŻ TAK złej partii, i Charloty i jej decyzji.

Prawda, nie był zazdrosny. Był jednak skłonny płaszczyć się przed każdym, kto mógł mieć jakikolwiek wpływ na jego życie i do tego samego zmuszła swoich bliskich. Nie miał za grosz własnego zdania - przecież nawet, to że zaczął szukać żony, było decyzją lady Katarzyny.
Nie jestem przy tym przekonana, czy był zupełnie pozbawiony tej "żółci zawiści" - może po prostu na razie nie znalazł ku temu powodu.

Offline

 

#444 2006-03-30 20:27:04

Maryann
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Po lekturze Waszych postów zaczęłam sie znów zastanawiać nad Darcym. Co by było, gdyby nie spotkał Elizabeth? W końcu to ogromny przypadek, że się poznali. Chodzi mi o to, czy był człowiekiem, który przywiązywał wagę do miłości, czy raczej widział przede wszystkim swoje obowiązki? Czy przyszło mu do głowy, że może wybrać żonę, którą pokocha i z którą będzie szczęśliwy? Czy chciał się zakochać, czy dopóki nie spotkał Elizabeth, jego uczucia były uśpione?
Jak już któraś z Was powiedziała, na pewno poczucie obowiązku kazało mu myśleć o przedłużeniu istnienia rodu. Czy brał pod uwagę osobiste szczęście?
Ależ dużo pytań zadałam :-) Ale Jane tak niewiele napisała o uczuciach pana Darcy!

Myślę, że przywiązywał dużą wagę do uczuć i - może podświadomie - ale szukał takiej kobiety, z którą połączy go coś więcej, niż tylko małżeństwo z rozsądku. Przecież miał już 28 lat i gdyby szukał tylko gospodyni do Pemberley i matki dla swoich dzieci, to to już dawno znalazłby odpowiednią kandydatkę.
Przecież ta jego pasja i namiętność nie wzięła sie znikąd. Musiały gdzieś w nim tkwić, schowane głęboko czekając na odpowiedni moment, by się ujawnić. Gdyby był tylko tym zimnokrwistym osobnikiem, którego poznało Meryton, to żadne "piękne oczy" by nie pomogły.

Offline

 

#445 2006-03-30 20:43:28

ewelinka
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Może i by znalazł odpowiednią kandydatkę,ale nie zmienłby się jego charakter a to nie wróżyłoby dobrego małżeństwa.Sam przecież powiedział, że gdyby nie Lizzy to zawsze byłby dumny bo na takiego go wychowywali.To właśnie dzięki jej słowom postanowił się zmienić i udowodnić,że może być inny.

Offline

 

#446 2006-03-30 22:04:25

izek
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

na co chciałabym zwrócić tu uwagę, to jego wyjątkowo dobra cecha charakteru - zupełny brak zazdrości :!: Pomyślcie, że równie dobrze mógłby to być człowiek, który w towarzystwie się zachwyca, ale po cichu na ucho wylewa żółć zawiści. A u niego nie ma ani cienia takich "objawów". On po prostu podziwia, może nad miarę, ale tylko podziwia - a nawet nie pomyśli że on mógłby tak żyć. Pozytywnie patrzy na swoje życie i jest z niego zadowolony. :!:
A poza tym, przecież był DOBRY, uległy, lubiący towarzystwo, ale i domowe zacisze, nie obijał się, nie było szans żeby narobił długów, a miał stałe dochody.
A że nie był przystojny, "nieco" gadatliwy i miał swoje małe śmieszności... roll
Ja jednak będe bronić Collinsa jako nie AŻ TAK złej partii, i Charloty i jej decyzji.

nie wiem czy mówimy o tej samej cesze, ale dla mnie Collins absolutnie nie był dobry. Uległy - tak, wobec znaczniejszych od siebie, wtedy nawet płaszczący się, natomiast wobec innych wywyższał się i był strasznie dumny, a nie szła za tym bynajmniej "prawdziwa wyższość umysłowa". Lubiący towarzystwo - do tego stopnia, że krążył po drodze, żeby zobaczyć czy przyjadą goście do Rosing i wypatrywał powozu Lady C. Jednak dla żony przebywanie z nim w większym towarzystwie mogło być - i założę się że bywało - krępujące. Często zachowywał się jakby nie dotyczyły go konwenanse, a czasem nawet zwykły takt był mu obcy. Lubiący domowe zacisze? szczerze mówiąc jakoś nie przyszło mi to nigdy do głowy.
Prawda, że się nie obijał, nie robił długów i miał stałe dochody - w dodatku po śmierci pana Benneta dziedziczył majątek tamtego. Ale to jedyne co mogę znaleźć w nim pozytywnego.
Małe śmieszności były jak dla mnie bardzo duże. Tym bardziej, że był przekonany o swojej wartości i jako pastora i jako człowieka - a przez to nie był w stanie dostrzec choćby tego jak faktycznie inni go odbierają. Trochę mi go żal, ale uważam, że był bardzo denerwujący i życie z nim wymagało stoickiego wręcz podejścia do życia.
Być może Charlotta miała takowe. Wydawała mi się zawsze zbyt inteligentna, żeby nei wiedzieć co oznacza życie z Collinsem, więc najwidoczniej tak było...


gg 5425654

Offline

 

#447 2006-03-30 22:12:59

Maryann
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Uległy - tak, wobec znaczniejszych od siebie, wtedy nawet płaszczący się, natomiast wobec innych wywyższał się i był strasznie dumny, a nie szła za tym bynajmniej "prawdziwa wyższość umysłowa". Lubiący towarzystwo - do tego stopnia, że krążył po drodze, żeby zobaczyć czy przyjadą goście do Rosing i wypatrywał powozu Lady C. Jednak dla żony przebywanie z nim w większym towarzystwie mogło być - i założę się że bywało - krępujące. Często zachowywał się jakby nie dotyczyły go konwenanse, a czasem nawet zwykły takt był mu obcy.

Wyjątek z listu pastor do pana Benneta po ucieczce Lidii:
"Ta uwaga każe mi również myśleć z jeszcze większą satysfakcją o pewnym wydarzeniu, które miało miejsce w listopadzie zeszłego roku, gdyby bowiem sprawy ułożyły się inaczej, wasza rozpacz i hańba musiałyby się stać i moim udziałem."
Świetnie, zwłaszcza jak na duchownego.

Offline

 

#448 2006-03-31 14:49:08

Jeanne
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Maryann, jestem pewna, że nikt nie cieszyłby się choć trochę, widząc, że uchronił się od niezbyt korzystnego mariażu i rodziny. Pamiętajmy, że pan Collins był TYLKO człowiekiem. wink W dodatku mało inteligentnym, więc brak taktu nie jest niespodzianką... :twisted:


"Lasy były dokoła. I pożółkłe liście
Jak blade meteory przez półmrok spadały."

[img]http://img232.imageshack.us/img232/821/kjykpa8.jpg[/img]

Offline

 

#449 2006-03-31 20:14:28

Maryann
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Zgadza się - był człowiekiem wyjątkowo mało rozgarniętym i mało taktownym. Przecież pierwsze, co zrobił, gdy dowiedział się o aferze z Lidią, to pobiegł przekazać nowinę lady Katarzynie.
Od rodziny to się chyba jednak nie uchronił, bo przez to, że nie ożenił się z Lizzy, nie przestał być kuzynem Bennetów. Chociaż w tym momencie chyba o tym zapomniał.

Offline

 

#450 2006-03-31 21:33:47

GosiaJ
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U


Od rodziny to się chyba jednak nie uchronił, bo przez to, że nie ożenił się z Lizzy, nie przestał być kuzynem Bennetów. Chociaż w tym momencie chyba o tym zapomniał.

Jak myślicie, czy pan Collins często odwiedzał bratanka swojej ukochanej lady Katarzyny i jego żonę? ;-) Jeśli się w ogóle odwiedzali, ciekawe, jaki był stosunek Collinsa do Lizzy? W końcu kiedyś, podczas oświadczyn obraził ją mówiąc, że może już nigdy nie dostać żadnej propozycji małżeństwa i jego propozycja jest najlepszą rzeczą, która się jej zdarza ;-)


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB