Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#376 2006-03-17 22:40:22

izek
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

myślę, że Karolina Bingley była już mocno zdesperowana skoro zaczęła używać tzw. czarny PR wink


gg 5425654

Offline

 

#377 2006-03-17 23:54:38

Maryann
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Karolina była z pewnością BARDZO zdesperowana. Przede wszystkim - jej rodzina (o czym chętnie zapominała) dorobiła się pieniędzy na handlu, a wtedy to była dosyć duża "skaza". Żeby być uważanym za dżentelmena, trzeba było mieć majątek ziemski - dlatego Karolinie tak bardzo zależało na tym, żeby brat w końcu kupił jakąś posiadłość.
Własnym pochodzeniem nie bardzo mogła się szczycić - de facto pochodziła z rodziny niewiele lepszej niż Gardinerowie - więc tym bardziej szukała jak najlepszych koligacji - dlatego tak bardzo zależało jej na małżeństwie Bingleya z Georgianą i bezlitośnie tępiła Jane.

Offline

 

#378 2006-03-17 23:58:37

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Wydaje mi sie, że zachowanie miss Bingley - choć podłe - miało zastosowanie do okoliczności (tak to nazywała Mniszkówna). Ten krótki czas kilku zaledwie lat między debiutem towarzyskim a staropanieństwem był dla panien tej epoki kluczowy: miały tylko chwilę, żeby bywać, a celem tego bywania było zamążpójście i ułożenie sobie życia. Czasu mało, konkurencja duża, stawka wysoka. Jeżeli któraś się nie "załapała" na czas, czekał ją niewesoły los. Nic dziwnego, że mogło to przypominać wojnę podjazdową. Pamiętacie Lucy Steel? To była zawodniczka! Karolina Bingley miała zapewne posag (choć jego sumy Jane nie wymienia), pozycję i koneksje, nie była zdesperowana, ale tez pan Darcy to nie był zwykły kawaler do wzięcia - to był królewski kąsek. Kto wie, czy gdyby Lizzy nie stanęła jej na drodze, nie zdobyłaby go w końcu dla siebie metodą przez zasiedzenie. wink

Offline

 

#379 2006-03-18 00:05:02

Maryann
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Pamiętacie Lucy Steel? To była zawodniczka! Karolina Bingley miała zapewne posag (choć jego sumy Jane nie wymienia), pozycję i koneksje, nie była zdesperowana, ale tez pan Darcy to nie był zwykły kawaler do wzięcia - to był królewski kąsek. Kto wie, czy gdyby Lizzy nie stanęła jej na drodze, nie zdobyłaby go w końcu dla siebie metodą przez zasiedzenie. wink

No, nie stawiałaby znaku równości między panną Bingley a Lucy Steele - Lucy była biedna jak mysz kościelna, a Karolina miała dwadzieścia tysięcy funtów posagu. Nie groziło jej więc życie starej panny na garnuszku u brata.
A w "zasiedzenie" nie wierzę - Darcy za dobrze ją znał.

Offline

 

#380 2006-03-18 00:12:09

Trzykrotka
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Ona w porównaniu z Lucy była istną księżniczką, bieda jej nie groziła, jednak dla niej wżenienie się w Pemberley musiało być marzeniem życia. Ależ mogłaby zadzierać nosa!

Offline

 

#381 2006-03-18 02:18:23

GosiaJ
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Przeciez w ksiazce byla wzmianka o tym, ze panna Bingley nic o historii Georgiany nie wiedziala, wiec nie mogla wiedziec, ze rani ja tymi slowami.
Uwazala tylko ze robi przykrosc Elzbiecie.

Moim zdaniem panna Bingley kolejnymi "wystąpieniami" tylko się pogrąża w oczach Darcy'ego - poczynając od rozmowy o pięknych oczach Elizabeth, kiedy to od razu zaczyna mu gratulować ślubu, przyszłej małżonki i jej rodziny. Jest taka prostacka w tych swoich próbach zwrócenia na siebie uwagi! Czy ona naprawdę nie widzi, że Darcy się nią nie interesuje, nawet wtedy, kiedy jeszcze nie kocha Lizzy?


Thorntonmania... nieustające apogeum uzależnienia.

Offline

 

#382 2006-03-18 09:59:48

izek
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

chyba naprawdę nie widzi tego braku zainteresowania
Darcy jest skryty, a panna Bingley ma tę miłą (dla jej posiadacza) cechę żeby widzieć to co się chce i wszystko tłumaczyć na swoją korzyść.
Czyli wieczna optymistka roll


gg 5425654

Offline

 

#383 2006-03-18 16:21:47

Maryann
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Ona w porównaniu z Lucy była istną księżniczką, bieda jej nie groziła, jednak dla niej wżenienie się w Pemberley musiało być marzeniem życia. Ależ mogłaby zadzierać nosa!

Nasunęła mi się taka analogia - panna Bingley i pani Elton. Obie majętne, ale z mało arystokratycznej rodziny, za to z aspiracjami do wyższych sfer, obie przekonane o słuszności tego, co mówią i robią, obie bez szacunku czy choćby zrozumienia dla uczuć i opnii innych.
Pani Elton miała tę przewagę, że znalazła dla siebie idealnego "caro sposo". Pannie Bingley się nie udało - albo po prostu mierzyła zbyt wysoko?

Offline

 

#384 2006-03-18 20:45:07

Alison
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Generalnie bidula. W którejś z kontynuacji Karolina uderza w konkury do płk. Fitzwilliama, a nawet rywalizuje o niego z...Georgianą :-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#385 2006-03-19 17:22:26

Maryann
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

No, gdzieś tutaj miałyśmy do niej link.
A w innej, autorstwa bodajże Julii Barrett, wychodzi za mąż za jakiegoś oficera-awanturnika pokroju Wickhama i oboje uciekają za granicę. Ideał sięgnął bruku.

W "Pzewodniku randkowym Jane Austen" autorka znalazła dla panny Bingley dosyć drastyczne, acz całkiem trafne określenie: zimna suka.

Offline

 

#386 2006-03-20 22:22:31

izek
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

z innych postaci Jane to panna Bingley kojarzy mi się z tą siostrą Edmunda z MP, która miała męża, ale dalej szukała miłości czy przygód. Co prawda Darcy był przystojny, to Karolcia by może tak nie skończyła?? ale mam wrażenie że coś w nich było podobnego.


gg 5425654

Offline

 

#387 2006-03-21 15:10:26

Jeanne
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Ale Karolina chyba kochała trochę Darcy'ego. Wolę nie myśleć o niej aż tak źle. A Maria nie żywiła do Rushwortha ciepłych uczuć.


"Lasy były dokoła. I pożółkłe liście
Jak blade meteory przez półmrok spadały."

[img]http://img232.imageshack.us/img232/821/kjykpa8.jpg[/img]

Offline

 

#388 2006-03-21 15:19:34

Alraune
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Ale Karolina chyba kochała trochę Darcy'ego. Wolę nie myśleć o niej aż tak źle. A Maria nie żywiła do Rushwortha ciepłych uczuć.

No tak, Maria wyszła za mąż tylko i wyłącznie dla pieniędzy. Caroline budzi moją ogromną sympatię, ponieważ jest wredną, wyniosłą i niesamowicie pełnokrwistą postacią. Myślę, że kochała Darcy'ego dużo więcej niż trochę. Nie odstępowała go na krok i szlag ją za przeproszeniem trafiał, kiedy Darcy zaczął wykazywać zainteresowanie Lizzy. Stąd wszystkie te żałosne teksty, obrażanie Lizzy i jej rodziny, szyderstwa - typowe zachowanie zakochanej kobiety, której grunt pali się pod nogami, ale walczy do upadłego o "swoje". I to walczy wszelkimi metodami. Żal mi jej.


He's more myself than I am... Whatever our souls are made of, his and mine are the same.

Offline

 

#389 2006-03-21 15:36:01

Alison
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Nie wiem czy to słuszny kierunek dla zakochanej kobiety, obrzydzać ukochanemu coś, co się jemu akurat podoba. Ja tam zawsze się wspólnie zachwycałam przymiotami kolejnych obiektów zainteresowania mojego ukochanego i jest to najlepsza metoda, choć trochę zdrowia kosztuje. Jeśli kocha prawdziwie, to i tak prędzej czy później stwierdzi, że żadna nam nie dorasta, a przynajmniej nie zostaje taki smrodek, że się człowiek zniżał do takich sposobów. Niektórzy lubią jak im się okazuje odrobinę zazdrości, ale zazdrość to sobie można okazywać w przypadkach kompletnego braku realnego zagrożenia, np. być zazdrosną o Claudię Schiffer ;-). Jak się robi niebezpiecznie trzeba się zachwycać, więc Karolina moim zdaniem wybrała najgorszą z możliwych metod zainteresowania soba Darcy'ego. Nie mówiąc już, o tym, że znających swoją wartość facetów najbardziej kręcą takie babki, co to kompletnie na nich nie zwracają uwagi, a nie takie co się na nich uwieszają. Facet lubi powalczyć i popolować, a nie wejść jak do restauracji, zjeść, beknąć i wyjść bez pożegnania ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#390 2006-03-21 16:24:51

Jeanne
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Wiesz Alison ja wolałabym nie podzielać zachwytu mojego przyszłego chłopaka czy męża na temat innej kobiety..... lol ma się zachwycać mną i koniec. :twisted: :twisted: :twisted:
Ale Karolina chyba myślała, że Darcy jest ślepy jak większość facetów i musi mu pomóc w znalezieniu idealnej kobiety.....czyli jej. lol


"Lasy były dokoła. I pożółkłe liście
Jak blade meteory przez półmrok spadały."

[img]http://img232.imageshack.us/img232/821/kjykpa8.jpg[/img]

Offline

 

#391 2006-03-21 16:30:09

Alison
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Wiesz Alison ja wolałabym nie podzielać zachwytu mojego przyszłego chłopaka czy męża na temat innej kobiety..... lol ma się zachwycać mną i koniec. :twisted: :twisted: :twisted:

Ej, kochana każdy by tak chciał, ale życie jest życiem i czasem trzeba umieć się znaleźć w mniej sprzyjających okolicznościach. Rzecz nie w tym, żeby Twój ukochany gapił się na Ciebie non stop tak samo ślepy jak ciele na malowane wrota i nic poza Tobą nie widział. Sama byś się tym w końcu znudziła. Sztuka w tym, żeby Cię odkrywał na nowo i ciągle od nowa w Tobie zakochiwał. Tylko wtedy można długo zachować odpowiednio wysoką temperaturę uczuć :-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#392 2006-03-21 18:23:32

Alraune
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Nie wiem czy to słuszny kierunek dla zakochanej kobiety, obrzydzać ukochanemu coś, co się jemu akurat podoba. Ja tam zawsze się wspólnie zachwycałam przymiotami kolejnych obiektów zainteresowania mojego ukochanego i jest to najlepsza metoda, choć trochę zdrowia kosztuje. Jeśli kocha prawdziwie, to i tak prędzej czy później stwierdzi, że żadna nam nie dorasta, a przynajmniej nie zostaje taki smrodek, że się człowiek zniżał do takich sposobów.

Nie mówię, że to słuszny kierunek, tylko, że rozumiem Caroline. Ja też chyba nie potrafiłabym zachwycać się obiektami zainteresowania mojego ukochanego - zdecydowanie za dużo zdrowia kosztuje takie działanie, i nie mam pewności, czy jest takie dobre... Jeśli kobieta ma dar przekonywania, może 'niechcący' zbytnio zainteresować swojego wybranka inną lol Caroline była ponadto realistką, doskonale zdawała sobie sprawę ze swojej, Darcy'ego i Elizabeth pozycji społecznej. Przecież Darcy był arystokratą, jego i Lizzy dzieliły aż dwie warstwy społeczne. Ojciec Caroline i Charlesa co prawda dorobił się na handlu, ale dzięki zdobytemu przez niego majątkowi rodzeństwo należało do upper class - czyli już bliżej arystokracji. Darcy również widział tę przepaść, już od początku książki - czuł, że byłby w poważnym niebezpieczeństwie, gdyby nie niskie urodzenie Lizzy, etc. Również w scenie oświadczyn podkreśla różnice klasowe. W Darcym zwyciężyło uczucie, jednakże Caroline długo była przekonana, że jeśli naświetli odpowiednio wady Lizzy i jej koneksji, Darcy zwróci swą uwagę na nią jako bardziej odpowiednią partnerkę. Być może bała się przekomarzania z nim - Lizzy była chyba pierwszą kobietą, która ośmielała się nie zgadzać z Darcym, a nawet obśmiewać jego wady. Caroline nie zrobiłaby tego ze strachu przez utratą jego potencjalnego zainteresowania. Oczywiście, dokuczała mu w kwestii jego zainteresowania Lizzy... Ale to już była desperacja. Darcy nie zauważył targowiska próżności, jakie urządzała Caroline, wystawiając siebie samą jako najbardziej luksusowy towar. Dlatego Caroline schowała swoje wdzięki i wydobyła na światło dzienne cały jad, jaki w sobie nosiła, wylewając go na Lizzy. To nie była pokorna kobietka :twisted:


He's more myself than I am... Whatever our souls are made of, his and mine are the same.

Offline

 

#393 2006-03-21 19:22:49

Jeanne
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Zdecydowanie nie. :twisted: Była wręcz bezwzględna i gotowa posunąć się nawet do marnych sztuczek aby zwyciężyć w walce o Darcy'ego. Ale żal mi jej. Nie umiała przyjąć z pokorą porażki tylko potem podlizywała się Lizzy....jeśli dobrze rozumiem słowa JA na końcu książki. wink Lizzy musiała triumfować w głębi duszy...


"Lasy były dokoła. I pożółkłe liście
Jak blade meteory przez półmrok spadały."

[img]http://img232.imageshack.us/img232/821/kjykpa8.jpg[/img]

Offline

 

#394 2006-03-21 20:11:17

izek
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Może idealizuję Lizzy, ale mam wrażenie, że dla niej bardziej to wszystko było absurdalne niż triumfalne. Na zdrowy rozum to się nie powinno zdarzyć, nawet o tym nie myślała big_smile a tu proszę. Bardziej podejrzewam, że się mocno naśmiewała z całej tej sytuacji i tego co powodowały zabiegi osób jej przeciwnych (właśnie Karolina czy lady Katarzyna) niż triumfowała.

A co do starań to prawda jest taka, że Lizzy nie miała nic do stracenia - zachowywała się swobodnie, bo nie zależało jej na Darcym. Gdy jej zaczęło zależeć, stała się też bardziej powściągliwa...
Karolina zaś prowadziła ostrą kampanię wg zasady, że "na wojnie i w miłości wszystkie chwyty dozwolone". Jednak nie jest mi jej żal, bo mam wrażenie, że w całej powieści nie znalazłam ani jednej miłej rzeczy, która by mogła przemawiać za Karoliną. Na dobrą sprawę, chyba nie wierzę że kochała Darcy'ego, bo trudno mi sobie wyobrazić kobietę odrzuconą i zawiedzioną w uczuciu, która potem chętnie odwiedza takiego amanta... :?


gg 5425654

Offline

 

#395 2006-03-21 21:04:07

Gosia
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Nie wiem, czy byl ten cytat ale Helen Lefroy przytoczyla slowa samej JA o Lizzy wypowiedziane do siostry, kiedy czytaly gosciowi (sasiadce) fragment DiU:

"Ona naprawde zdaje sie podziwiac Elisabeth. Musze wyznac, ze ja uwazam ja za najbardziej czarujaca istote, jaka kiedykolwiek pojawila sie w druku i nie wiem, jak bede w stanie znosic tych, ktorzy nie polubia jej przynajmniej".

Offline

 

#396 2006-03-21 21:28:38

Maryann
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Caroline była ponadto realistką, doskonale zdawała sobie sprawę ze swojej, Darcy'ego i Elizabeth pozycji społecznej. Przecież Darcy był arystokratą, jego i Lizzy dzieliły aż dwie warstwy społeczne. Ojciec Caroline i Charlesa co prawda dorobił się na handlu, ale dzięki zdobytemu przez niego majątkowi rodzeństwo należało do upper class - czyli już bliżej arystokracji. Darcy również widział tę przepaść, już od początku książki - czuł, że byłby w poważnym niebezpieczeństwie, gdyby nie niskie urodzenie Lizzy, etc.

Lizzy nie była osobą "niskiego urodzenia". Jak słusznie wypaliła lady Katarzynie - "Darcy jest dżentelmenem, ja jestem córką dżentelmena, pod tym względem jesteśmy sobie równi. Pochodziła ze starej, chociaż zubożałej rodziny. Gdyby nie to, że Longbourn było majoratem, pan Bennet nie zawracał sobie głowy takimi drobnostkami, a jego żona nie miała talentu do oszczędzania, Lizzy i jej siostry byłyby doskonałymi partiami.
Natomiast panna Bingley reprezentowała mniej więcej tę samą klasę społeczną, co państwo Cole, z którymi Emma Woodhouse tak bardzo nie chciała się spoufalić, bo uważała ich za coś niższego od siebie. Bingleyowie mieli pieniądze, ale brakowało im pozycji towarzyskiej - a do tej potrzebowali koligacji z kimś o błękitnej krwi.

Offline

 

#397 2006-03-21 23:14:02

Alraune
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U


Lizzy nie była osobą "niskiego urodzenia". Jak słusznie wypaliła lady Katarzynie - "Darcy jest dżentelmenem, ja jestem córką dżentelmena, pod tym względem jesteśmy sobie równi. Pochodziła ze starej, chociaż zubożałej rodziny. Gdyby nie to, że Longbourn było majoratem, pan Bennet nie zawracał sobie głowy takimi drobnostkami, a jego żona nie miała talentu do oszczędzania, Lizzy i jej siostry byłyby doskonałymi partiami.

Przez "niskie urodzenie" rozumiem tutaj przynależność do danej klasy społecznej. Owszem, Lizzy była córką dżentelmena, ale ów dżentelmen był ziemianinem, a nie arystokratą. To, plus kilka innych czynników, jak względnie niski posag, czyniło z Lizzy gorszą partię niż Caroline. Można gdybać, co nie zmienia faktu, że Longbourn jednak było majoratem, panu Bennetowi nie chciało się tego zmieniać, a pani Bennet nie potrafiła oszczędzać 8)


He's more myself than I am... Whatever our souls are made of, his and mine are the same.

Offline

 

#398 2006-03-22 15:26:14

Jeanne
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

A jak wiemy nawet bardzo miłe usposobienie nie wynagradzało braków w stosunkach czy majątku.


"Lasy były dokoła. I pożółkłe liście
Jak blade meteory przez półmrok spadały."

[img]http://img232.imageshack.us/img232/821/kjykpa8.jpg[/img]

Offline

 

#399 2006-03-23 21:23:13

caroline
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

Nieuchronnie zbliżamy się do końca! Na tapecie pojawiła się Lady C. pora więc na rozdziały
LVI-LXI czyli:
1. Niespodziewana wizyta Lady C. i list Collinsa na dokładkę
2. Drugie oświadczyny Darcy'ego
3. Rozmowa z ojcem, pani Bennnet w euforii ("three daughters married!"), przekomarzanki Elżbiety i Fitzwilliamka, zapowiedź świetlanej przyszłości.

Ogólny Happy End!
wink

Dużo się dzieje, więc może rozmawiajmy po kolei.

Offline

 

#400 2006-03-23 21:35:03

caroline
Użytkownik

Re: Wspólne czytanie i komentowanie D&U

W ostatniej ekranizacji lady C. pojawia się o jakiejś dzikiej godzinie u Bennetów, co słusznie uznano za zgrzyt i ogromne uchybienie wobec konwenansów, ale uwaga jak JA pisała o wizycie lady Katarzyny:
"pora była zbyt wczesna na odwiedziny"
"Pani Bennet zapraszała uprzejmie, by lady Katarzyna zechciała się czymś pokrzepić, ta jednak odmówiła stanowczo i niezbyt grzecznie"
i wreszcie: "Kiedy przechodziły przez hol, lady Katarzyna otworzyła po kolei drzwi do małego saloniku i salonu"
Ta kobieta zachowała się jak gbur, nie tylko jak na tamte czasy. Wyobrażacie sobie, że ktoś przychodzi do Was do domu i robi sobie samodzielny obchód? :twisted: :? 8O

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB