Ogród Jane Austen

Strona poświecona Jane Austen

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

#51 2006-02-26 11:06:34

Alison
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

gdyz o ile wersje z Kate Bekinsale uwazam za bardzo udana, to te z Gwyneth niestety nie.

Ja tą z GP oglądałam jako pierwszą i mam do niej sentyment po prostu. Dla mnie ona rzeczywiście jest okropniście hollywoodzka i polukrowana, ale Emma Gwyneth bardziej mnie wkurzała niż Emma Kate, a o to w końcu autorce chodziło. Robiła te swoje nadęte miny z wciągniętą dolną wargą pt. "Gadaj zdrów i tak wiem swoje". Jeremy hmm.. no co ja poradzę :oops: ale Mark też niestety jak sie odezwie :oops: . Jeśli jednak nie brać pod uwagę mojego gustu, to Mark był bardziej poważny, stonowany, taki jak powinien być wg książkowego pierwowzoru. Ja to sobie go nawet jeszcze starszego wyobrażałam czytając książkę, do tego stopnia, że miałam jakieś mieszane uczucia czytając te finałowe sceny.

I watek Harriet lepiej poprowadzony, i robert Martin bardziej wyglada na wiesniaka, i pan Elliot jest bardziej zabawny. I Frank duzo duzo ciekawszy i bardziej interesujacy.
W wersji z Gwyneth Churchill wyglada jak klown z tym wlosami i kapeluszu, przypomina mi przebranego Benny Hilla.

Tu nawet nie wiesz, jak bardzo zgadzasz się z autorką tego porównania :-)
Śmieszy mnie to, że ona wielokrotnie zastrzega się, że obie wersje są świetne, ale o tej filmowej wyraża się tak ironicznie a nawet złośliwie, że nie pozostawia żadnych wątpliwości w jak głębokim ma ją poważaniu.

Dziekuje Alison big_smile

Bardzo proszę kochana, Wiesz jak lubię sprawiać Ci radość :-)
Dziś może wieczorkiem zabiorę się za to o nowej ekranizacji Dumy, choć po pierwszym przejrzeniu, wiele wypowiedzi aktorów będzie się trochę pokrywać z tym co było już cytowane w artykułach, które są na stronie głównej, ale nie wszystko ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#52 2006-02-26 11:54:38

Gosia
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje


Dla mnie ona rzeczywiście jest okropniście hollywoodzka i polukrowana, ale Emma Gwyneth bardziej mnie wkurzała niż Emma Kate, a o to w końcu autorce chodziło.

A tu mam wrecz odwrotne odczucia.
Kate jako Emma jest bardziej nieznosna i nadeta, i czesciej jest karcona przez Knightleya (Marka Stronga), niz pozornie bj sympatyczna (w moim odczuciu) Gwyneth.
Ale co paradoksalne, stokroc lepiej pasuje do roli Emmy wlasnie Kate. I Kate jakos lepiej dla mnie wypada (i jest nawet troche wzruszajaca) w tej rolu skruszonej Emmy, ktora przychodzi do pani Bates, zeby naprawic swoj blad. Pewnie to tez kwestia scenariusza, ktory lepiej jest poprowadzony w wersji z Kate Bekinsale.


Jeremy hmm.. no co ja poradzę :oops: ale Mark też niestety jak sie odezwie :oops: .

Alison, mozesz tu troche powiedziec jasniej, a mniej aluzyjnie, bo jeszcze opacznie zrozumiem twoje slowa. Czy w obu przypadkach twoje " :oops: " znaczy to samo?

to Mark był bardziej poważny, stonowany, taki jak powinien być wg książkowego pierwowzoru. Ja to sobie go nawet jeszcze starszego wyobrażałam czytając książkę, do tego stopnia, że miałam jakieś mieszane uczucia czytając te finałowe sceny.

Hehe, ja tez smile Wyobrazalam sobie czytajac Emme, ze Knightley to taki starszy wujek, i pod koniec ksiazki to mi wyszlo na jakas mala pedofilie wink A tu w obu filmach obaj Knightleyowie sa tacy mlodzi.

Tu nawet nie wiesz, jak bardzo zgadzasz się z autorką tego porównania

To juz nie moge sie doczekac tego artykulu smile

Bardzo proszę kochana, Wiesz jak lubię sprawiać Ci radość :-)

Szkoda Alison, ze nie moge Ci odplacic tym samym, chyba ze bylby jakis artykul po francusku wink
Ale moze wynalezienie przeze mnie roznych zdjatek Colina, bede sobie poczytywac jako choc w malutkiej czesci splacenie mojego dlugu wdziecznosci wobec Ciebie.

Alison, nie wiem czy zdajesz sobie sprawe, ze ja po prostu nie moge sie napatrzyc na Twoj wizerunek w avatarze.
Tak mnie cos bierze .. ze ojej! wink

To moze byc niebezpieczne wink

Offline

 

#53 2006-02-26 17:40:31

Gosia
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Przeczytalam wreszcie to tlumaczenie porownania dwoch ekranizacji "Emmy". Dziekuje Alison big_smile
To niesamowite, ale prawie w 100% zgadzam sie z autorka.
Zwlaszcza tu:

gdzie Northam gra urokiem, Strong gra uczciwością i prawością. Po prostu widzisz jego wewnętrzną walkę kiedy jednocześnie jest wściekły na Emmę i zachwycony nią. Jego miłość i przyjaźń jest mocniej wyrażona. Jest taka śliczna scena kiedy Knightley stojąc obok Emmy podaje jej dziecko, które jest dzieckiem jej siostry i jego brata. W tej krótkiej scenie, godzą się po wcześniejszej kłótni, a my zyskujemy wrażenie, jaką doskonałą parą małżeńską byliby, gdyby tylko zechcieli to zauważyć.

To naprawde piekne sceny (mowie o tej z dzieckiem na reku).
Podobnie jak ostatnia, kiedy Knightley prawie biegnie, zeby ukoic zranione (w jego mniemaniu) serce Emmy, a pozniej wyznaje jej milosc. I sceny karcenia Emmy przez Knightleya. Przebija w nich i milosc i pretensja za zawod jaki mu sprawia, gdy nie zachowuje sie wlasciwie.
Widac ze Emma przezywa rowniez mocno te wymowki, bo zalezy jej na opinii Knightleya.
Mark Strong, nie tak jednoznacznie przystojny jak Northam, przyciaga uwage i, tak jak pisze autorka, z kazda klatka filmu coraz bardziej. Jest duzo bardziej pociagajacy i intrygujacy niz zbyt slodki Northam. A to spojrzenie ......
Trzeba by jeszcze powiedziec o Franku Churchillu, ktory w wersji z Kate Bekinsale, jest jedna z glownych postaci filmu - takim slodkim uwodzicielem, no i Jane Fairfax - jest tu delikatna i naprawde ladna.
Autorka wspomina o roznicy wieku miedzy jedna a druga panna Bates, dla mnie tez lepsza jest ta z wersji tv (z Kate Bekinsale), starsza i bardziej zaskugujaca na wspolczucie.
I tez Harriet w wersji filmowej jest zbyt masywna, bardziej podatna na wplywy wydaje sie wlasnie ta druga, anemiczna (z wersji tv).

Autorka wspomina o poczatku filmu, no coz poczatek wersji filmowej mowi wiele o samym pomysle na scenariusz i realizacje, to miala byc bajeczka, taki cukiereczek. O sekwencji z lukiem nie wspomne. ...
Gdy tymczasem wersja tv jest po prostu ekranizacją (ksiazke czytalam dosc dawno, wiec nie umiem powiedziec jak wierna w szczegolach).

Slowem: polecam do ogladania wersje z Kate Bekinsale i Markiem Strongiem, tą druga obejrzec mozna, ale przymusu nie ma wink

Jeszcze raz, dzieki Alison smile

Offline

 

#54 2006-02-26 18:16:15

Caitriona
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Przeczytałam Twoje tłumaczenie Alison - dzięki smile
Teraz jeszcze bardziej nie mogę się doczekać obejrzenia "Emmy" z Kate B.


The person, be it gentlemen or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid - Northanger Abbey

Offline

 

#55 2006-02-26 19:07:03

Alison
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

[


Jeremy hmm.. no co ja poradzę :oops: ale Mark też niestety jak sie odezwie :oops: .

Alison, mozesz tu troche powiedziec jasniej, a mniej aluzyjnie, bo jeszcze opacznie zrozumiem twoje slowa. Czy w obu przypadkach twoje " :oops: " znaczy to samo?

No owszem to samo, bo obaj mi się bardzo podobają, obaj rzucają te zbójcze spojrzenia i oczywiście akustycznie okropnie pozytywnie "działają mi na nerwy" :oops: Chociaż głębszy i bardziej erotyczny głos ma Mark, ale Jeremy też ma parę wstawek. Ja np. uwielbiam to jego "try not to kill my dogs" albo to "we're not indeed" kiedy ona zaprasza go do tańca mówiąc, że przecież nie są rodzeństwem. No i to by było na tyle tej mojej spowiedzi ;-)

Alison, nie wiem czy zdajesz sobie sprawe, ze ja po prostu nie moge sie napatrzyc na Twoj wizerunek w avatarze.
Tak mnie cos bierze .. ze ojej! wink

Nie tylko Ciebie ;-) Ale nie wiesz, jak mi Cię tu brakowało do pary jak Cię nie było. Już się zaczęłam martwić sad bo z niczyją buźką nie jest mi tak do twarzy jak z tą Twoją rozmarzoną z warkoczykiem smile


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#56 2006-02-26 20:14:20

Gosia
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Chociaż głębszy i bardziej erotyczny głos ma Mark

Musze sie wiec przysluchac, mnie z pewnoscia "bierze" jego spojrzenie :oops:


Ale nie wiesz, jak mi Cię tu brakowało do pary jak Cię nie było. Już się zaczęłam martwić sad bo z niczyją buźką nie jest mi tak do twarzy jak z tą Twoją rozmarzoną z warkoczykiem

Ja tez uwazam, ze z żadną nie jest mi tak do twarzy jak z Twoja brodka i tym zabojczym spojrzeniem wink

Offline

 

#57 2006-02-27 18:50:44

Alison
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Właśnie obejrzałam sobie ponownie Emmę z Kate i muszę przyznać, że bardzo mi się podobała, choć nie zmieniła mojego sentymentu do tej hollywoodzkiej, to jednak była taka jakaś z krwi i kości. Davies ma jednak rękę do scenariuszy J Odkryłam na nowo rzymski profil Marka, jego głos jak opieprzał Emmę w sprawie Roberta Martina. Bardzo podobał mi się też w przedostatniej scenie, kiedy przekazywali ojcu wiadomość o zaręczynach, zaproponował, że przeprowadzi się do Hartfield, ona mu przerwała zaczynając mówić o kurach, on wtedy spojrzał na nią z lekkim przerażeniem „Jezu, co ona znowu kombinuje?!” Śmieszne to było. Nie podobała mi się tylko scena kiedy on dowiaduje się, że Frank wyjechał do Londynu żeby się ostrzyc. Pamiętam, że już za pierwszym razem byłam nią tak samo zniesmaczona. Mówić takim podniesionym tonem przy kochającym ojcu, że jego syn jest fircykiem, to bardzo niegrzeczne i jakoś psuje mi jego dobrotliwy obraz. Tłumaczy go chyba tylko ta „horrendalna” zazdrość ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#58 2006-02-27 19:08:23

Gosia
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Davies ma jednak rękę do scenariuszy

Wiesz Alison, wlasnie odkrylam ze Davies procz DiU i Emmy zrobil scenariusze do 2 czesci "Dziennika Bridget Jones". Naprawde jest dobry.

Bardzo podobał mi się też w przedostatniej scenie, kiedy przekazywali ojcu wiadomość o zaręczynach

Ta scena jest faktycznie ladna, wygladaja tak fajnie obok siebie i takie zgodne spojrzenia wymieniaja.

Nie podobała mi się tylko scena, kiedy on dowiaduje się, że Frank wyjechał do Londynu żeby się ostrzyc. Pamiętam, że już za pierwszym razem byłam nią tak samo zniesmaczona.

To fakt, nie bylo to ladne ani eleganckie, ale byl oburzony.
Jego zachowanie swiadczylo o tym, ze nie lubi proznosci. Ze jest rozsadnym czlowiekiem, ktory nie robi niczego dla kaprysu.

Mark Strong bardzo mi sie podoba w tej roli, a i Kate Beckinsale jest swietna. Duza w tym rola scenariusza, ktory jest bardzo udany.

Offline

 

#59 2006-02-27 19:13:02

Gosia
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Odkryłam na nowo rzymski profil Marka, jego głos jak opieprzał Emmę w sprawie Roberta Martina

"Opieprzal"?!
Alison, takie slownictwo w takim kontekscie? Gdy mowa jest o takim filmie - ekranizacji tak eleganckiej powiesci?
"Czy takich słów użyłaby Lizzie Bennet lub pan Knightley?"
A fe! wink

Offline

 

#60 2006-02-27 19:20:19

Alison
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

No przecież ją zwyczajnie opieprzał i nie ma co udawać, że było inaczej. Słowa należy dostosowywać do sytuacji. No dobra jak chcesz - kiedy udzielał jej reprymendy, kiedy dostała od niego burę....
Zadowolona "moja Gosia kochana"? wink


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#61 2006-02-27 19:22:49

Gosia
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Jasne big_smile
I zeby mi tak zawsze bylo! wink

P.S. Kto by sie zreszta oparl Colinowi wink

Offline

 

#62 2006-02-27 20:26:29

Alison
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Chciałam Ci droga purystko językowa powiedzieć, że to wszystko przez Ciebie. Podsyłasz mi teksty, w których jako żywo słowa powszechnie uznane za nieobyczajne, i ja się muszę męczyć tłumacząc z szerokim zastosowaniem wielokropków. Nie dziwota, że mi język schłopiał...


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#63 2006-02-27 21:00:43

Gosia
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Podsyłasz mi teksty, w których jako żywo słowa powszechnie uznane za nieobyczajne

?? W tych artykulach sa takie slowa? Nie wierze!
Naprawde? W ktorych momentach i w jakim kontekscie?
Nasza Lisa W. uzywa nieobyczajnego jezyka?

Offline

 

#64 2006-02-27 21:09:28

Alison
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Nie, nasza Keira używa w wywiadach słowa czteroliterowego na F, które kończy się na ck.


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#65 2006-02-27 21:23:32

Gosia
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

A wiec to chodzi o Keire, na szczescie. Odetchnelam. smile
To, to akurat mnie nie dziwi. Jej temperamencik mowi sam za siebie.
Dlatego niezupelnie mi pasuje jako Lizzy Bennet.

Offline

 

#66 2006-02-27 21:27:11

Alison
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Poza tym na przyszłość poproszę o zwięzłe teksty takie jak te recenzje, bo wywiady tłumaczy się strasznie, oni (a szczególnie Mateusz) gadają tak bez ładu i składu, że "bjez stakanczika nie razbierjosz" ;-)


Dusza moja na zawsze zostanie dziewczyną, swoja, własna, niczyja, nie znana nikomu...

Offline

 

#67 2006-02-27 21:33:31

Gosia
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Dobrze Alisonku, wszystko co rozkazesz big_smile

Offline

 

#68 2006-02-27 21:51:41

Diana
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Wracając do sprawy strzyżenia, to pan K. rzeczywiście wtedy wybuchnął, ale chyba był zaskoczony i tak jakoś palnął. Przy tym jeszcze tak jakoś ząb mu zalśnił, bo szeroko się był rozdarł...


Czym jest życie- snem jedynie...
GG: 9031506

Offline

 

#69 2006-03-07 15:41:30

Caitriona
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Wreszcie obejrzałam "Emmę" z Kate B. w roli głównej i muszę przyznać, ze pomimo mego sentymentu do wersji z G.P., ta podobała mi się dużo bardziej. Jest wierniejsza powieści. Ogląda się ją nie jak bajkę, tylko jak realną ekranizację. Bardziej jako Emma podobała mi się Kate, mimo że za nią specjalie nie przepadam. Dużo lepsza jest też pozostała obsada: głównie panna Bates i panna Smith. Nie mówiąc już o niezwykle czarującym Franku... Bardzo przypadł mi do gustu. I również Knightley bardziej odpowiadał moim wyobrażeniom, które miałam po przeczytaniu powieści.
"Emma" z Gwyneth jest słotka, cukierkowa, taka ciutkę nierealna. Ale ją również lubię. Głównie za pana Knightley'a... Cóż poradzić wink


The person, be it gentlemen or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid - Northanger Abbey

Offline

 

#70 2006-03-07 15:42:51

Caitriona
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Wracając do sprawy strzyżenia, to pan K. rzeczywiście wtedy wybuchnął

Faktycznie, moim zdaniem był w tej scenie lekko niegrzeczny...


The person, be it gentlemen or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid - Northanger Abbey

Offline

 

#71 2006-03-11 00:27:53

niya
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Z GW, bo taka bardziej urocza ta ekranizacja i Emma sympatyczna - swietna mimika twarzy.
Chociaz ta druga tez nie byla zla wink

smile


A co się staje to się staje tylko raz w tym czasie
I tylko raz w tym miejscu...

Offline

 

#72 2006-03-23 20:09:39

Beata
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Nareszcie zdobyłam "Emmę" z Kate B , bo z GP znam już na pamięć. Po obejrzeniu tych dwóch ekranizacji muszę stwierdzić , że jednak należę do fanek wersji z blondynką. Jednak muszę dodać , że nie czytałam jeszcze książki, zatem nie wiem , która wersja jest wierniejsza JA.


Beata

Offline

 

#73 2006-04-09 22:31:21

ewelinka
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Ja jestem w trakcie czytania książki,ale niestety oglądałam tylko wersję z " blondynką", więc trudno jest mi sie wypowiedzieć chociaż nie mam nic do zarzucenia tej wersji.

Offline

 

#74 2006-08-08 08:17:41

Marija
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Obejrzałam wreszcie "wersję z brunetką". Uff, spłakałam się jak bóbr :cry: Bardzo ładna, naprawdę. Niestety, wersję "z blondynką" oglądałam tak dawno, że pamiętam tylko Gwyneth ( big_smile ) i Ewana (jako Frank - :? ). Zakończenia są rozegrane ciut inaczej, resztę muszę sobie przypomnieć.

Offline

 

#75 2006-08-08 19:09:03

Elizabeth
Użytkownik

Re: "Emma" - dwie ekranizacje

Moim zdaniem ani Gwyneth Paltrow, ani Kate Beckinsale nie psaują do roli Emmy. To prawda, że Jane Austen raczej skromnie opisywała wygląd zewnętrzny postaci, ale pani Weston w książce zachwyca się nad orzechowymi oczami Emmy. Wnioskuję z tego, że jej włosy musiały być również brązowe, ewentualnie czarne. Oczywiście są blondynki o orzechowych oczach, ale to rzadkość. Niestety Gwyneth i Kate mają oczy niebieskie. Tak, wiem, że czepiam się mankamentów, ale to mi zawsze jakoś psuje odbiór filmu. Wydaje mi się, że jest jakby nieprawdziwy.
To samo jest z ekranizacja "Rozważnej i romantycznej". Filmu nie oglądałam, ale widziałam, że Marianne gra Kate Winslet. Jest ona ładną kobietą i wydaje mi się, że zagrała dobrze, ale jej typ urody zupełnie nie pasuje do Marianne. W książce wyraźnie pisze, że Marianne miała ciemną skórę, więc także ciemne włosy. A Kate Winslet to typowa jasna blondynka. Co do Lizzy, to od początku wyobrażałam ją sobie z brązowymi lub czarnymi włosami, a Jane z blond.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB